Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Koniec niepewności. Wiadomo, gdzie zagra GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Piłkarki kończą urlopy do treningów wrócą dzisiaj. Przed startem rozgrywek Orlen Ekstraligi drużyna rozegra pięć sparingów i będzie przebywać na tygodniowym zgrupowaniu w Busku-Zdroju. Do drużyny dołączyła Weronika Kaczor, z zespołem pożegnała się Partycja Kozarzewska. Anna Konkol zawiesiła karierę – zostanie mamą. Piłkarze rozegrali w sobotę sparing z Odrą Opole, którą pokonali 2-0 (0-0). Na sobotę zaplanowano ostatni sparing przed startem PKO BP Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. Do drużyny dołączył Sebastian Milewski a Grzegorz Janiszewski rozstał się z zespołem. W sekcji siatkarskiej i hokejowej podejmowane są decyzje dotyczące transferów.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Wicemistrzynie Polski z planem przygotowań!

Wicemistrzynie Polski w sezonie 2023/2024, piłkarki GKS-u Katowice już niebawem rozpoczną przygotowania do zbliżającej się inauguracji rozgrywek Orlen Ekstraligi.

W najbliższy poniedziałek, 8 lipca, zawodniczki GieKSy rozpoczną pracę po letniej pauzie, w pierwszej kolejności przeprowadzając testy w siedzibie katowickiej AWF. Po testach treningi ruszą pełną parą, a pełen plan przygotowań prezentuje się następująco:

8 lipca – powrót do treningów

12 lipca – sparing z Czarnymi Antrans Sosnowiec

14-20 lipca – zgrupowanie w Busku-Zdroju

17 lipca sparing ze Skrą Częstochowa

20 lipca – sparing w trakcie potwierdzania

26 lipca – sparing z 1. FC Slovácko

3/4 sierpnia – sparing ze Spartakiem Myjava

10/11 sierpnia – inauguracyjna kolejka sezonu 2024/2025 Orlen Ekstraligi Kobiet

Transfer reprezentacyjnej pomocniczki do Wicemistrzyń Polski!

Zdobywczynie srebrnych medali Mistrzostw Polski w sezonie 2023/2024, GKS Katowice, pozyskały bardzo utalentowaną pomocniczkę – Weronikę Kaczor.

Zespół z Katowic do ostatniej kolejki sezonu 2023/2024 toczył bój o mistrzostwo Polski z rywalkami ze Szczecina, ostatecznie plasując się na drugiej pozycji w ligowej stawce. W kolejnym sezonie w barwach GieKSy będziemy mogli oglądać Weroniką Kaczor, która po sezonie rozegranym w niemieckim 1. FC Nürnberg zdecydowała się na powrót do kraju. W ekipie z Norymbergi 21-letnia zawodniczka rozegrała czternaście spotkań, w przeszłości występowała również w Olimpijczyku Wałbrzych, Zorzy Pęgów, Miedzi Legnica i UKS-ie SMS Łódź. Największe sukcesy w piłce klubowej mogła świętować w GKS Górniku Łęczna, z którym zdobywała srebrne i brązowe medale mistrzostw Polski. To właśnie szybki rozwój piłkarski w Łęcznej poskutkował występami w reprezentacji Polski.

Patrycja Kozarzewska odchodzi z GKS-u

Patrycja Kozarzewska nie przedłużyła umowy z drugim zespołem ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi GKS-em Katowice.

18-letnia piłkarka trafiła do GieKSy w 2022 roku z Ząbkovii Ząbki, której barw broniła w latach 2017-2022. W minionym sezonie reprezentantka Polski do lat 19 z powodu kontuzji rozegrała zaledwie dwa spotkania na poziomie Orlen Ekstraligi, co przełożyło się na dwadzieścia dwie minuty spędzone na boisku.

Patrycja Kozarzewska podczas pobytu w Katowicach wystąpiła w 24 meczach Orlen Ekstraligi, w których zdobyła 3 bramki. Niemal cały miniony sezon straciła z powodu kontuzji więzadła krzyżowego i zagrała tylko w dwóch meczach.

Zawodniczka GKS-u Katowice zawiesza karierę

Występująca w GKS Katowice Anna Konkol spodziewa się narodzin dziecka i z tego powodu zawiesiła karierę sportową.

Defensorka, która w zespole wicemistrzyń Polski występuję od 2018 roku, w ostatnim sezonie rozegrała osiemnaście ligowych spotkań. 22-latka wystąpiła również w pięciu spotkaniach Orlen Pucharu Polski i zdobyła w nich jednego gola.

Podczas swojego pobytu w Katowicach Konkol, która zapowiedziała powrót do gry, wystąpiła w 128 spotkaniach GKS-u, z którym świętowała zdobycie mistrzostwa i wicemistrzostwa Polski oraz Orlen Pucharu Polski.

Wiemy, jakie dofinansowania otrzymają kluby szczebla centralnego!

[…] Każdy z zespołów, który przystąpi do rozgrywek Orlen Ekstraligi kobiet otrzyma od PZPN dofinansowanie w wysokości 100 tysięcy złotych (netto). Jeżeli klub wycofa się z rozgrywek w trakcie trwania sezonu, zobowiązany będzie do zwrotu całej kwoty, jaką otrzymał od centrali.

Kluby otrzymają również nagrody finansowe za miejsca zajęte na koniec sezonu, a wygląda to następująco:

  1. miejsce – 300 000 zł*
  2. miejsce – 150 000 zł
  3. miejsce – 75 000 zł
  4. miejsce – 45 000 zł
  5. miejsce – 40 000 zł
  6. miejsce – 35 000 zł
  7. miejsce – 30 000 zł
  8. miejsce – 25 000 zł
  9. miejsce – 20 000 zł
  10. miejsce – 15 000 zł
  11. miejsce – 10 000 zł
  12. miejsce – 5 000 zł

* – podane kwoty są kwotami netto.

gol24.pl – GKS Katowice ma nowego pomocnika. To Sebastian Milewski z Arki Gdynia

GKS Katowice dokonał czwartego transferu przed nadchodzącym sezonem PKO Ekstraklasy. Beniaminek sięgnął po niedawnego rywala z 1 ligi. Po wypełnieniu kontraktu z Arką Gdynia dołączył bowiem środkowy pomocnik Sebastian Milewski. Związał się do czerwca 2025 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

Jeszcze w maju Milewski grał przeciw GieKSie. Jego nowa drużyna przyjechała wtedy do Gdyni. W finałowej kolejce musiała wygrać, żeby awansować bezpośrednio kosztem Arki. I wygrała – 1:0.

Milewski z końcem czerwca stał się wolnym zawodnikiem. Jak widać, długo nie był bezrobotny. Przed nim do beniaminka przyszli Borja Galan, Lukas Klemenz i Adam Zrelak.

Milewski rozegrał w Arce trzy pełne sezony. W 89 meczach do 3 goli dołożył 6 asyst. Wcześniej reprezentował barwy Piasta Gliwice. Występował także w Zagłębiu Sosnowiec. To dotąd jedyny arkowiec, który „awansował” do Ekstraklasy. Na zapleczu angielskiej Premier League zobaczymy za to Olafa Kobackiego.

Póki co Milewskiemu przepadł obóz GKS Katowice w Ustroniu. Przed startem ligi może za to zagrać w sparingach z Odrą Opole (6 lipca) oraz Zagłębiem Lubin (13 lipca).

sportowefakty.pl – Koniec niepewności. Wiadomo, gdzie zagra GKS Katowice

Przez kilka tygodni GKS Katowice nie wiedział, gdzie będzie rozgrywał domowe mecze w rundzie jesiennej PKO Ekstraklasy. Ostatecznie klub przekazał dobre wieści dla swoich kibiców.

W nadchodzącym sezonie GKS Katowice będzie beniaminkiem PKO Ekstraklasy. Śląski klub od wiosny domowe mecze ma rozgrywać na nowym stadionie, którego budowa dobiega końca. Niewiadomą było jednak to, gdzie GieKSa będzie grać jesienią.

GKS musiał wykonać szereg prac modernizacyjnych na stadionie, by dostosować go do wymogów transmisji telewizyjnych. Prace te udało się wykonać w terminie i kibice GKS-u mogą odetchnąć z ulgą. PKO Ekstraklasa już od lipca gościć będzie w Katowicach.

Ze stanem prac zapoznał się już przedstawiciel Ekstraklasa Live Park i nie wniósł do nich zastrzeżeń. To otwiera drogę do gry GieKSy przy Bukowej.

– Świętowanie sukcesu, jakim był awans piłkarzy było intensywne, ale dla klubu stosunkowo krótkie. Ostatnie tygodnie były czasem bardzo wytężonych prac. Dzięki wielotygodniowym staraniom, które związane były z toczącym się procesem licencyjnym, byliśmy przygotowani na podjęcie działań dotyczących modernizacji stadionu od razu po awansie – powiedział Krzysztof Nowak, prezes GKS-u Katowice.

– Kieruję słowa podziękowania w stronę gospodarza obiektu, czyli Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Katowicach, a także wszystkich zaangażowanych w ten proces pracowników GKS-u za wykonanie ogromu prac. Dzięki temu wypełnimy nasz cel, jakim było przygotowanie stadionu dla kibiców i to w jak największej liczbie. Jestem bardzo zadowolony, że mecze Ekstraklasy zagoszczą ponownie przy Bukowej – dodał Nowak.

Co zostało wykonane na stadionie? Najważniejsze prace wynikały z potrzeb dostosowania obiektu do wymagań telewizji. Tym samym na Trybunie Głównej zamontowane zostały nowe podesty na kamery, w tym na kamery główne, na liniach „16”, czy „goal line”.

Usprawniona została możliwość obsługi kamery zabramkowej. Na stadionie powstała, zgodnie z wymogami, strefa wozów transmisyjnych, co wiązało się z koniecznością usprawnienia wjazdu na stadion i wygrodzenia odpowiedniego obszaru przy sektorze 6 Trybuny Głównej. Aby ten sektor pozostał dostępny dla kibiców, wykonane zostały przejścia pomiędzy sektorami 5 i 6, które umożliwią zapełnienie ich obu, bez naruszania strefy TV.

Koniecznością stało się wyznaczenie nowego miejsca dla przedstawicieli mediów. Nowa loża prasowa została usytuowana na szczycie sektora nr 3. Wyznaczone zostały miejsca dla komentatorów i statystyków. Sektor 3 będzie teraz połączony z lożą VIP, aby spełniać wszystkie wymogi licencyjne, co do liczby dostępnych tam miejsc. Rozbudowana została trybunka dla kibiców niepełnosprawnych. Zwiększona została także dostępna dla tych fanów liczba miejsc parkingowych. Przy trybunie gości prowadzone były prace związane z wyznaczeniem nowego stanowiska m.in. dla straży pożarnej.

Bardzo ważna zmiana dotyczyła jupiterów. Po serwisie oświetlenia ich obecna moc wynosi średnio 1600 lux. Zmiany dotyczą też innego oświetlenia np. w strefie wozów transmisyjnych, strefie przyjazdu autokaru drużyny gości, czy w tunelu dla piłkarzy, którym towarzyszyć już wtedy będzie kamera. Podesty pod kamery pojawiły się też w sali konferencyjnej. Dodatkowo w sali pojawił się też system nagłośnienia wraz z możliwością dystrybucji sygnału dźwięku.

Prace prowadzone były w taki sposób, by umożliwić jak największej liczbie widzów możliwość obserwowania meczów. Dlatego podjęte została także działania, by powiększyć na „Blaszoku” sektor C, kosztem sektora D, który pełni rolę bufora.

Przed startem ligi będą jeszcze prowadzone prace związane z estetyką obiektu. Najważniejsze zadania zostały przy Bukowej wykonane, co oznacza, że klub uzyskał już informacje, co do liczby miejsc dostępnej dla widzów. W najbliższym czasie spodziewajcie się więc komunikatu dotyczącego uruchomienia dodatkowej puli karnetów oraz biletów na mecze GieKSy w PKO BP Ekstraklasie!

wkatowicach.eu – GKS Katowice na ostatniej prostej do Ekstraklasy. Katowiczanie wygrali sparing z Odrą Opole

GKS Katowice powoli kończy międzysezonowe przygotowania do występów w Ekstraklasie. W przedostatnim meczu kontrolnym przed zmaganiami na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, GieKSa pokonała Odrę Opole 2-0.

W sobotnie południe, 6 lipca, GKS Katowice w piątym letnim sparingu zmierzył się przy Bukowej z pierwszoligową Odrą Opole.

W składzie drużyny gospodarzy znalazł się bramkarz Jakub Ojrzyński z Liverpool FC. Już na początku dobrym strzałem z rzutu wolnego popisał się Borja Galán. Bramkarz Odry odbił strzał na rzut wolny. Chwilę później Oskar Repka uderzył głową obok słupka po podaniu Marcina Wasielewskiego. Chwilę później Oskar Repka znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Golkiper Odry dobrze jednak zareagował i najpierw obronił strzał Oskara, a chwilę później zatrzymał dobitkę Galána.

W 25. minucie z boiska zszedł Mateusz Marzec z powodu urazu. Jego miejsce zajął Grzegorz Rogala. GKS był bliski objęcia prowadzenia w końcówce pierwszej połowy. Po wrzutce w pole karne piłka spadła pod nogi Aleksandra Komora ustawionego tuż przed bramkarzem. Dobra reakcja obrońcy powstrzymała katowickiego zawodnika od skutecznego strzału. W 51. minucie w pole karne wpadł Lukas Klemenz. Bramkarzowi udało się zatrzymać jego uderzenie. Chwilę później głową próbował Galán, ale nie trafił w światło bramki.

W okolicach 60 minuty GKS ruszył z kontratakiem, ale podanie Marcin Wasielewskiego zostało przerwane przez obrońcę i jedyną nagrodą tej akcji był rzut rożny. Chwilę później po raz pierwszy w barwach GKS-u zagrał Sebastian Milewski. Katowiczanie naciskali, stwarzając więcej zagrożenia na połowie przeciwnika.

W końcu w 76. minucie Sebastian Bergier wykończył podanie w polu karnym i dał gospodarzom prowadzenie. Pięć minut później podwyższył je Szymon Krawczyk, który w polu karnym wykorzystał doskonałe podanie Shuna Shibaty. Wynik już nie uległ zmianie.

SIATKÓWKA

plusliga.pl – Oficjalne transfery i aktualne kadry klubów PlusLigi

Sezon transferowy w PlusLidze długo nabierał rozpędu, bo kluby czekały na ogłoszenie nowych graczy do końca umów z poprzednimi pracodawcami. Teraz mamy już hity za hitami, które łatwo znaleźć w naszym zestawieniu, gdzie prezentujemy tylko oficjalnie potwierdzone transfery.

[…] GKS Katowice

Rozgrywający: Piotr Fenoszyn, Joshua Tuaniga;

Atakujący: Damian Domagała;

Przyjmujący: Aymen Bouguerra, Alexander Berger;

Środkowi: Łukasz Usowicz, Bartłomiej Krulicki, Maciej Wóz;

Libero: Bartosz Mariański, Dawid Ogórek;

Trener: Grzegorz Słaby;

Przychodzą: Aymen Bouguerra, Alexander Berger, Joshua Tuaniga;

Odeszli: Jakub Jarosz, Davide Saitta, Sebastian Adamczyk, Jonas Kvalen, Wiktor Mielczarek, Lukas Vasina, Marcin Waliński.

HOKEJ

hokej.net – Grał na zapleczach NHL, a teraz dołączył do GieKSy. Salituro ma wzmocnić katowicką ofensywę

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało piątego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2024/2025. Do ekipy wicemistrzów Polski dołączył Kanadyjczyk Dante Salituro, który podpisał roczny kontrakt.

Salituro (173 cm, 80 kg) urodził się w North York, w prowincji Ontario. Ma 27 lat i operuje prawym uchwytem kija. Jest graczem kreatywnym i uniwersalnym, bo może występować zarówno na środku ataku, jak i na skrzydle. Potrafi kreować grę, ale również zdobywać ważne bramki.

Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w Ontario Hockey League, stanowiącej jedną z trzech najlepszych lig juniorskich w Kanadzie.

Później grał na bezpośrednich zapleczach NHL. Rozegrał 19 meczów (3 bramki, 1 asysta) na taflach AHL i 169 spotkań w ECHL (50 goli, 80 kluczowych zagrań).

W hokejowym CV Dantego Salituro można znaleźć też występy na najwyższych szczeblach rozgrywkowych w Finlandii, Norwegii, we Francji i na Słowacji.

Dynamiczny napastnik ostatni sezon spędził w niemieckiej Oberlidze. Był czołowym zawodnikiem Hannover Indians, w którym miał okazję występować ze starszym Aleksiego Varttinena -Matiasem. Salituro w 51 meczach 23-krotnie pokonywał bramkarzy rywali i zanotował też 34 asysty. Na ławce kar spędził 38 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -7. Okazał się najlepszym strzelcem i najlepiej punktującym zawodnikiem „Indian”.

– Chcąc zintensyfikować dynamikę i szybkość do naszych poczynań ofensywnych, zdecydowaliśmy się na zakontraktowanie Dante, który te atuty posiada. Jest to zawodnik, który potrafi skutecznie sfinalizować akcję zespołu, jak i samemu wykreować pozycję strzelecką, co powinno podnieść jakość i rywalizację wśród napastników – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GieKSy.

Wszystko jasne! Jest decyzja GieKSy w sprawie Murraya

Długo trwały negocjacje działaczy GKS-u Katowice z Johnem Murrayem. Decyzja wreszcie zapadła! Czy doświadczony bramkarz zostanie w GieKSie?

Od kilku dobrych tygodni John Murray negocjował swoją umowę z działaczami GKS-u Katowice. Długo wydawało się, że impas będzie trwał w najlepsze. Jednak został on przełamany i obie strony doszły do porozumienia w sprawie nowej umowy i długości kontraktu.

37-letni bramkarz w najbliższych dniach podpisze nową roczną umowę z katowickim klubem, w którym występuje od trzech sezonów. W każdym z nich był czołową postacią w drużynie. Potrafił przygotować świetną formę na najważniejszą fazę sezonu, czyli play-offy. W nich bronił ze skutecznością oscylującą w granicach 93 procent.

Przez dziesięć lat gry w polskiej lidze tylko dwa razy, w zespole Orlika Opole, miał statystyki skuteczności obron poniżej 93%. W swojej karierze zdobył aż sześć mistrzostw Polski. Raz po złoto sięgnął z STS-em Sanok, trzykrotnie z GKS-em Tychy oraz dwa razy z GKS-em Katowice.

Popularny „Jasiu Murarz” był podstawowym bramkarzem reprezentacji Polski podczas Mistrzostw Świata Elity w Czechach. W grupie ostrawskiej rozegrał cztery spotkania i bronił ze skutecznością 88,55%. Biało-czerwoni po roku gry spadli do Dywizji IA, a nasz golkiper został wyróżniony za efektowną interwencję, która została uznana najefektowniejszą obroną fazy grupowej.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga