Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd doniesień mediów na temat GieKSy: CLJ U15: GieKSa i Stomil w finale!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Po zakończeniu sezonu 2020/21 w sekcjach piłki nożnej, siatkarskiej i hokejowej trwają ruchy/rozmowy kadrowe przed startem nowego sezonu.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Oficjalnie: Bińkowska w GieKSie

Potwierdziły się nasze informacje, jakie podawaliśmy już w godzinach porannych. Nową zawodniczką katowickiej GieKSy została Amelia Bińkowska. 19-latka podpisała dwuletni kontrakt z klubem ze Stolicy Górnego Śląska.

Ofensywna zawodniczka jest wychowanką Olimpii Szczecin, zapracowała w jej barwach na powołanie do seniorskiej kadry Polski. W ubiegłym sezonie zdobyła pięć goli w Ekstralidze.

 

CLJ U15: GieKSa i Stomil w finale!

W weekend zostały rozegrane półfinałowe spotkania Centralnej Ligi Juniorek U15. W sobotę w Lublinie Perły uległy u siebie piłkarką Stomilu Olsztyn 0:3, a w niedzielę po pasjonującym spotkaniu GieKSa wygrała w Gdańsku 4:2 z Lotosem.

Finał już za tydzień na neutralnym terenie. Zwycięzca zgarnie tytuł Mistrza Polski i dziesięć tysięcy złotych, a przegrany zdobędzie tytuł wicemistrza i w nagrodę otrzyma pięć tysięcy złotych.

PÓŁFINAŁY

Perły Lubin vs AS Stomil Olsztyn 0:3

AP Lotos Gdańsk vs GKS GieKSa Katowice 2:4

FINAŁ

sobota – 26.06.2021

AS Stomil Olsztyn vs GKS GieKSa Katowice

 

kobiecyfutbol.pl – Drugi letni transfer GKS-u Katowice!

Po pozyskaniu Amelii Bińkowskiej, GKS Katowice postanowił wzmocnić w tym okienku także swoją pomoc. Roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejnych 12 miesięcy podpisała Matylda Bujak.

20-latka była w ostatnich dwóch sezonach piłkarką Medyka Konin. W minionym sezonie nie zagrała jednak żadnego meczu w Ekstralidze, choć siedmiokrotnie przesiedziała cały mecz koninianek na ławce rezerwowych. Na grę uniwersalna pomocniczka mogła liczyć jedynie w drugoligowych rezerwach. Tam jej bilans z kampanii 2020/2021 to 19 meczów i 5 goli.

– Matylda może występować na bokach pomocy, jak i w środku. Bardzo pozytywnie wypadła podczas trzech dni treningów z naszym zespołem. Ma naprawdę spory potencjał. Liczę na to, że w kolejnym sezonie będzie regularnie występowała i mocno się rozwinie – powiedział trener Witold Zając w rozmowie z klubową stroną.

To drugi letni transfer GieKSy. Wczoraj klub oficjalnie potwierdził zakontraktowanie grającej dotychczas w Olimpii Szczecin Amelii Bińkowskiej, o czym pisaliśmy TUTAJ. Drużynę w tym okienku opuściły natomiast Zofia Buszewska, Klaudia Miłek oraz Jessica Ludwiczak. Pierwsza oficjalnie nie ogłosiła jeszcze swojego nowego pracodawcy, Ludwiczak przeniosła się natomiast do AP LOTOS Gdańsk, a Miłek do Górnika Łęczna.

– Bardzo się cieszę, że będę występowała w barwach GKS-u Katowice. Dla mnie to nowe wyzwanie i jestem bardzo podekscytowana tym, co przed nami. Cały czas chcę się rozwijać i będę tutaj miała do tego odpowiednie warunki – powiedziała po podpisaniu kontraktu nowa piłkarka klubu z Katowic, który sezon zakończył na 6. miejscu w tabeli Ekstraligi.

 

sportdziennik.com – Rafał Górak na dłużej w GieKSie

Władze GKS-u Katowice poinformowały, że od 1 lipca 2021 roku w życie wejdzie zapis gwarantujący przedłużenie dotychczasowego kontraktu szkoleniowca.

Rafał Górak jest trenerem GieKSy od czerwca 2019 r. W ciągu dwóch sezonów awansował z klubem do Fortuna 1. Ligi.

Tym samym 48-letni szkoleniowiec zrealizował postawiony przed nim cel.

 

Pierwsi piłkarze odchodzą z GieKSy

To było do przewidzenia, że po awansie na zaplecze ekstraklasy w GKS-ie Katowice dojdzie do ruchów kadrowych w szatni. Zapadły pierwsze decyzje.

GKS Katowice ogłosił w środę, że klub opuści trzech piłkarzy. Chodzi o Michała Gałeckiego, Piotra Kurbiela i Bartosza Mrozka.

Dwaj pierwsi odchodzą, gdyż klub z Bukowej nie przedłuży umów, które kończą się 30 czerwca. Z kolei Bartosz Mrozek wraca do Lecha Poznań, gdyż mija okres jego wypożyczenia.

Wszyscy odchodzący zawodnicy zaliczyli w udanym dla GieKSy sezonie sporo występów. Gałecki – 31 meczów i 2 bramki, Kurbiel – 23 mecze i jeden gol, Mrozek bronił bramki w 31 meczach.

 

sportslaski.pl – W Katowicach pierwsze pożegnania. Włodarek dołączy do sztabu?

Nie próżnują po awansie do Fortuna I ligi przedstawiciele GKS Katowice. W stolicy Górnego Śląska w pierwszej kolejności chcą uporządkować sprawy związane z obecną kadrą, ale na wzmocnienia także przyjdzie czas. Obecnie trwają w tej sprawie już rozmowy.

[…] Z kolei w piątkowe popołudnie, klub poinformował również o automatycznym przedłużeniu współpracy rok z dwoma pomocnikami: Arkadiuszem Woźniakiem i Marcinem Urynowiczem. Obaj zawodnicy byli ważnymi ogniwami zespołu w minionym sezonie i zdecydowanie wnieśli spory wkład w wywalczony powrót na zaplecze Ekstraklasy. 31-letni Woźniak zaliczył 34 występy i zdobył 12 goli. Szczególny popis dał w meczu pieczętującym promocję ze Stalą Rzeszów Udany sezon ma także za sobą sześć lat młodszy Urynowicz. Środkowy pomocnik zagrał 35 razy i strzelił 14 goli, dzięki czemu zdołał zapisać na swoim koncie tytuł najskuteczniejszego zawodnika GKS-u minionego sezonu.

Delikatne zmiany będą także w sztabie trenerskim klubu z Bukowej. Szkoleniowcem, po wykonanym zadaniu i awansie na piłkarskie zaplecze, nadal będzie Rafał Górak. Wraz z lipcem wejdzie w życie zapis gwarantujący przedłużenie kontraktu trenera. Przypomnijmy, 48-letni szkoleniowiec prowadzi GKS dwa lata. W pierwszym sezonie niewiele zabrakło, by awansować do Fortuna I ligi – katowiczanie wówczas odpadli w barażach – natomiast drugie podejście było już skuteczne. Katowiczanie zakończyli rozgrywki na drugim miejscu.

Z klubem rozstał się już natomiast Dawid Szwarga. Pełnił on w klubie funkcję asystenta trenera Góraka. Na Bukowej pracował od 2018 roku. Obecny kontrakt po tym sezonie nie zostanie przedłużony. Wśród jego następców wymienia się przede wszystkim Tomasza Włodarka. 34-letni szkoleniowiec z Jastrzębia – Zdroju w ostatnich latach przede wszystkim pracował jako trener – analityk, zarówno w reprezentacjach młodzieżowych, jak i w klubach.  W minionym sezonie był w sztabie Widzewa Łódź.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Nowy środkowy w GKS-ie Katowice

Nowym środkowym siatkarskiego GKS-u Katowice został Piotr Hain. W minionych rozgrywkach zawodnik reprezentował barwy Asseco Resovii Rzeszów. W ostatnim sezonie wystąpił w 22 ligowych spotkaniach, w których zdobył 55 punktów (43 atakiem i 12 blokiem).

30-letni siatkarz urodzony w Tarnowskich Górach zaczynał swoją sportową przygodę od gry w rodzinnego Lublińca STS Victorii, z której trafił do Delic-Polu Norwida Częstochowa, by następnie dostać się do najważniejszego ośrodka szkoleniowego siatkarskiej młodzieży w Polsce, czyli SMS-u PZPS Spała.

W kategoriach młodzieżowych Hain sięgnął po złoto Turnieju Wschodnioeuropejskiego Związku Piłki Siatkowej EEVZA i Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży, a w kraju po dwa srebrne medale mistrzostw Polski juniorów i brązowy medal MP kadetów.

Pierwszym Plusligowym klubem nowego zawodnika GKS-u był Indykpol AZS Olsztyn, w którym spędził pięć sezonów (2010-2015). W kolejnych latach Piotr Hain reprezentował barwy Jastrzębskiego Węgla (2015-2016, 2018-2020), z którym sięgnął po brąz PlusLigi w 2019 roku, a także Cuprum Lubin (2016-2018), zaś jego ostatnim klubem była Asseco Resovia Rzeszów. W ostatnim sezonie Hain wystąpił w 22 ligowych spotkaniach, w których zdobył 55 punktów (43 atakiem i 12 blokiem).

– Piotr Hain bez cienia wątpliwości będzie wielkim wzmocnieniem GieKSy na środku siatki. To doświadczony zawodnik, który grał w topowych polskich klubach. W ostatnich sezonach może nie miał zbyt wielu okazji do gry, ale jestem przekonany, że w Katowicach pokaże pełnię swojej sportowej jakości. Bardzo na to liczymy i cieszymy się, że dołącza do naszego zespołu – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GieKSy Jakub Bochenek.

 

HOKEJ

hokej.net – Hokejowe czwartki?

Czeka nas mała modyfikacja terminarza spotkań Polskiej Hokej Ligi. Szefostwo spółki, sprawujące pieczę nad rozgrywkami, chce, aby jeden z zaplanowanych na piątek meczów był rozegrany dzień wcześniej.

Sezon zasadniczy ma liczyć 40 spotkań. Oczywiście pod warunkiem, że do PHL przystąpi dziewięć drużyn i polscy hokeiści nie wywalczą przepustki na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Władze spółki PHL chcą wprowadzić w nowym sezonie kilka innowacji.

Jednym z głównych pomysłów jest lepsze wykorzystanie platformy Polski Hokej TV. Plany hokejowej centrali są takie, aby jeden mecz z zaplanowanej na piątek kolejki był rozgrywany wcześniej, a mianowicie w czwartek o godzinie 18:30.

– To spotkanie kibice obejrzeliby za darmo – podkreśla Mirosław Minkina, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.

– Oczywiście szefostwo spółki PHL wypłaciłoby klubom za te mecze stosowną rekompensatę. Myślę, że to ciekawa inicjatywa, która pozwoliłaby dotrzeć do nowych kibiców, a może nawet sponsorów. Czwartek nie jest dniem, w którym odbywa się wiele wydarzeń sportowych. I to może być dla nas szansa – dodaje.

Szefostwo hokejowej centrali pierwotnie chciało, aby transmisje z meczów PHL realizowały regionalne ośrodki Telewizji Polskiej. Takie rozwiązanie okazało się zbyt drogie na obecne możliwości finansowe hokejowej centrali.

 

Górale zostają w GieKSie

Obrońca Patryk Wajda i skrzydłowy Mateusz Michalski zostają w drużynie GKS-u Katowice. Urodzeni w Nowym Targu zawodnicy podpisali dziś nowe kontrakty.

– Zarówno Patryk Wajda, jak i Mateusz Michalski byli mocnymi punktami naszego zespołu w poprzednich sezonach. W dalszym ciągu liczymy na ich bogate doświadczenie. W ich grze cenimy duże poświęcenie dla reszty zespołu oraz to, że nigdy nie schodzą poniżej solidnego poziomu – ocenił Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej GieKSy.

Wajda w poprzednim sezonie rozegrał 39 punktów, w których zdobył 17 punktów za 6 bramek i 11 asyst. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +8. Z GieKSą związał się roczną umową z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

– Dobrze się czuję w klubie. W ostatnich dwóch sezonach wszystko było dobrze zorganizowane, dlatego chcę dalej kontynuować grę w barwach GieKSy. Znam trenera Jacka Płachtę i on także miał wpływ na moją decyzję. Nie mogę się już doczekać powrotu do pracy, bo w drużynie będzie wielu chłopaków, których dobrze znam – wyjaśnił 33-letni defensor.

Z kolei dwuletni kontrakt podpisał za to Michalski, który w poprzednim sezonie rozegrał 50 spotkań. Strzelił w nich 11 goli i zanotował 11 kluczowych zagrań. Jego statystyki uzupełnia bilans -5 w klasyfikacji plus/minus oraz 20 minut karnych.

– To będzie mój trzeci sezon w Katowicach i zawsze było mi tutaj dobrze. Jestem podekscytowany tym, co przed nami, zwłaszcza, że nigdy nie miałem przyjemności pracować z trenerem Jackiem Płachtą. Od chłopaków wiem, że jest dobrym specjalistą, więc decyzja była dla mnie prosta. Przed nami sporo pracy, by odpowiednio się przygotować do zmagań w kolejnym sezonie – stwierdził Mateusz Michalski.

Aktualna kadra GKS Katowice:

Bramkarz:

John Murray

Obrońcy:

Patryk Wajda, Jakub Wanacki, Dawid Musioł, Oskar Krawczyk.

Napastnicy:

Mateusz Bepierszcz, Bartosz Fraszko, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Mateusz Michalski, Szymon Mularczyk.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dokąd zmierzacie Szoszoni?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 23 latach GKS Katowice wraca do Europy. Niezwykłym faktem jest to, że trafiając na tak bliskiego geograficznie rywala jak MŠK Žilina, GieKSa zagra w pucharach z przeciwnikiem oddalonym zaledwie jedną czwartą odległości od miejsca, w którym te puchary drużyna sobie w lidze zapewniła. Jeśli Baltika Kaliningrad nie wywalczyła kiedyś pucharów w ostatniej serii gier z Łucz Energią Władywostok, to zapewne próżno szukać takiej sytuacji w annałach europejskiej piłki.

W lidze wyjazd 150 kilometrów kwalifikujemy jako nie najbliższy, ale bliski. Przecież to mniej niż choćby do Wrocławia, a przecież tam to jest szast prast i jest się na miejscu. Tak więc logistycznie wypadło dla GKS idealnie – brak konieczności lotu, a i dla kibica jest to wycieczka bardzo łatwa. Pamiętajcie tylko, że jeśli będziecie przekraczać granice w Zwardoniu, to odcinek autostrady D3 (Skalite – Svrčinovec) jest zamknięty i trzeba jechać wioseczkami i miasteczkami m.in. przez Oszczadnicę. Wiadomo – jeśli chodzi o przygodę dla kibiców, to lepszy byłby Hajduk, ale przygody zostawmy sobie po prostu na następne rundy.

MŠK Žilina to drugi po Slovanie Bratysława najbardziej utytułowany klub Słowacji. Został założony w 1908 roku pod węgierską – w wyniku madziaryzacji – nazwą Zsolnai Testgyakorlók Köre (Klub Gimnastyczny w Żilinie). Później nazwa zmieniana była kilkukrotnie, choć w latach 1919-1948 była bliska obecnej – ŠK Žilina. Zresztą tak samo nazywał się w latach 1990-1995 i właśnie wtedy dodana została literka „M”, czyli „Miejski”. Pierwsze sukcesy klub odniósł w latach 1928 i 1929 w nieoficjalnych rozgrywkach zdobywając Mistrzostwo Słowacji. To był czas, kiedy istniała Czechosłowacja i był okres, w którym najlepsze drużyny słowackie grały w fazie play-off o mistrzostwo łączonego kraju. W omawianych latach nie miało to jednak miejsca.

W lidze czechosłowackiej zespół grał przez 30 sezonów, a najwyższym miejscem z tamtego czasu było czwarte w sezonie 1946/47. Wielkimi zgłoskami zapisał się początek lat 60. W pierwszej w historii edycji Pucharu Czechosłowacji ówczesne Dynamo Żilina dotarło aż do finału, gdzie w Ołomuńcu uległo praskiej Dukli 0:3. Jako, że Dukla zdobyła mistrzostwo, Słowacy dostali przepustkę do Pucharu Zdobywców Pucharów. Tam to zrobili niemałą furorę, dochodząc aż do ćwierćfinału, choć były to czasy, że aby dotrzeć na ten szczebel wystarczyło przejść… jedną rundę.

W dwumeczu Żilina trafiła na grecki Olympiakos. W pierwszym meczu w Pireusie goście mimo dwukrotnego tracenia prowadzenia, w 87. minucie jednak dopięli swego, gdy Julius David po raz trzeci trafił do siatki. W rewanżu Słowacy wygrali 1:0 po golu Vladimira Pisarika.

Prawdziwa bomba miała miejsce w ćwierćfinale. Dynamo trafiło na broniącą pucharu Fiorentinę i w pierwszym meczu to właśnie klub z Żiliny sensacyjnie wygrał to spotkanie 3:2, wprawiając w osłupienie byłego wicemistrza świata, węgierskiego trenera Nandora Hidegkutiego, mającego swego czasu swój epizod na ławce w… Stali Rzeszów. W rewanżu jednak faworyt odrobił straty i wygrał 2:0.

Ciekawostka! Bramkarzem Żiliny w tych spotkaniach był zawodnik nazywający się… František Plach. Tak, to nie przypadek – był to dziadek obecnego golkipera Piasta Gliwice, mającego to samo imię, co świadczy, że była to persona poważana i szanowana w rodzinie. Kontuzjowanemu od marca wnukowi słynnego dziadka życzmy dobrej rekonwalescencji i dalszego dochodzenia do siebie po marcowym urazie kolana.

W nowożytnej historii, czyli grze już w stricte w lidze słowackiej – po rozpadzie Czechosłowacji – MŠK Žilina odniosła sporo sukcesów. Siedmiokrotnie zdobyli mistrzostwo, choć pięć z tych tytułów przypadło na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowo dwukrotnie zdobyli Puchar Słowacji i cztery razy byli finalistą. To właśnie zdobycie pucharu w tym roku dało piłkarzom Pavola Staňo przepustkę do kwalifikacji Ligi Europy.

Pavol Staňo to postać w polskiej piłce aż nadto znana. Jako piłkarz rozegrał aż 243 mecze w ekstraklasie i zdobył 23 bramki. Występował w Polonii Bytom, Jagiellonii, Koronie, Podbeskidziu i Termalice.

W XXI wieku Słowacy zagrali niezliczoną ilość spotkań w europejskich pucharach. Raz nawet awansowali do Ligi Mistrzów, gdy w decydujących bojach dwukrotnie wygrali ze Spartą Praga, ale w grupie już poszło im fatalnie – przegrali wszystkie sześć meczów, a z Marsylią polegli u siebie aż 0:7. Jeśli chodzi o pojedynczy mecz to na pewno słowaccy kibice wspominają triumf na Villa Park w 2008 roku, kiedy to niedoceniany przybysz z Europy środkowej wygrał z Aston Villa 2:1, co oklaskiwał z ławki trenerskiej dobrze znany w Polsce Dusan Radolsky. Co ciekawe Żilina, która teraz przecież przegrała dwumecz z Hajdukiem, wyeliminowała Chorwatów w 2009 roku w eliminacjach do Ligi Europy. Z ciekawszych wyników na uwagę zasługuje zwycięstwo z luksemburskim Dudelange… 5:4 oraz niesamowita końcówka dwumeczu z Worskłą Połtawa z 2015 roku. Żilina w pierwszym spotkaniu wygrała 2:0, taki sam wynik, tyle że na korzyść Ukraińców był po 90 minutach rewanżu. W dogrywce Worskła strzeliła na 3:0, ale w doliczonym czasie goście ze Słowacji zdołali strzelić gola dającego awans – wtedy jeszcze bramki na wyjeździe były premiowane. Potem Żilina nawet wygrała pierwszy mecz z Athletikiem Bilbao 3:2 (przegrywając 0:2 do przerwy!), ale w rewanżu Baskowie ugrali 1:0.

W poprzednim sezonie doszło w końcu do starcia MŠK Žilina z polskim klubem, mianowicie Rakowem Częstochowa. Medaliki nie zostawiły złudzeń Słowakom wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. W dwumeczu tym debiutował w europejskich pucharach Oskar Repka, dla którego pierwsze starcie było dopiero drugim meczem w ogóle w barwach Rakowa, po inauguracji przeciw GKS Katowice. Choć proforma dodajmy, że w 1997 roku Żilina zmierzyła się w Pucharze Intertoto z Odrą Wodzisław, a było to o tyle ciekawe, że teoretycznie niemająca szans na Puchar UEFA Odra została właśnie zgłoszona do rozgrywek „Pucharu Lata”. Intertoto odbywało się wówczas jeszcze w trakcie trwania poprzedzającego sezonu i na finiszu ligi wodzisławianie jednak do Pucharu UEFA się dostali – kosztem GieKSy. Odra zremisowała z Żiliną 0:0, a trenerem gości było – co za zaskoczenie – Dusan Radolsky.

1 maja 2026 MŠK Žilina zdobyła swój trzeci Puchar Słowacji. W rozegranym u siebie, czyli na Stadioniem pod Dubnom, drużyna wygrała z FC Košice 3:1. Bramki zdobyli Michal Fasko, Filip Kasa i Marko Roginić. Tym samym trofeum wróciło do Żiliny po 14 latach. Co ciekawe z rywalem z Koszyc zespół zmierzy się w pierwszej kolejce nowego sezonu i pojedynek ten odbędzie się pomiędzy dwoma meczami z GKS Katowice.

Przez lata przewinęło się przez ten klub wielu nie tylko znanych zawodników, ale przede wszystkim znanych nam – polskim kibicom. Z racji bliskości do polskiej granicy, wielu słowackich zawodników czy trenerów mieliśmy okazję gościć na terytorium naszego kraju, ale przecież też Polacy zaznaczyli swój ślad w klubie spod Małej Fatry.

Obecnie barw słowackiego klubu broni Fabian Bzdyl, młodzian z Cracovii, który jednak nie miał okazji zagrać na Nowej Bukowej w przegranym przez Pasy 1:2 meczu. W przeszłości w Żilinie grał jeszcze Dawid Kurminowski i robił tam niemałą furorę – strzelając w 52 meczach aż 27 bramek i mając na koncie tytuł króla strzelców w sezonie 2020/21 z 19 trafieniami na koncie. No i największa obecnie gwiazda Jakub Kiwior, który z Železiarne Podbrezová trafił właśnie do Żiliny i rozegrał tam 50 meczów. Dobre występy zaowocowały transferem do Spezii, a potem piłkarz zdobył kontrakt życia w Arsenalu. Obecnie broni barw FC Porto.

A piłkarze, którzy grali w Żilinie oraz w polskich rozgrywkach: Aleš Besta strzelił nam kiedyś bramkę w meczu Górnika z GieKSą, gdy rozpoczynała się i umacniała ówczesna zgoda, a na Roosevelta, na starym jeszcze stadionie, przy 20 tysiącach kibiców mieliśmy piłkarskie święto. W Polsce grali lub grają przecież Wahan Biczachczjan, Roman Gergel, Ľubomír Guldan, Róbert Jež, Dušan Kuciak, Samuel i Patrik Mrázowie, Ján Mucha, Róbert Pich, František Plach, Ivan Trabalik czy Kristian Vallo.

Zdecydowanie największą karierę w światowej piłce zrobił Milan Škrinjar, reprezentant Słowacji, wychowanek tego klubu, który rozegrał niemal dwieście meczów w Interze Mediolan, a grał też w PSG. Zawodnik obecnie gra w Fenerbahçe i sposobi się do gry o Ligę Mistrzów z Górnikiem Zabrze. Polscy kibice mogą pamiętać Stanislava Sestaka, który niegdyś w Bratysławie w dwie minuty strzelił dwie bramki reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2010 odwracają losy spotkania. No i oczywiście Martin Dúbravka, wieloletni bramkarz Newcastle United. Ostatnio grał w Burnley, a pod koniec czerwca został ogłoszony zawodnikiem Tottenhamu.

MŠK Žilina ma też powiązania z GieKSą. Jedno przeszłe, jedno obecne. Oliver Praznovsky grał w GKS przez dwa sezony. Miał lepsze i gorsze momenty, ale w formie był zawodnikiem bardzo solidnym. Katowicki Senderos strzelił cztery bramki dla naszego zespołu. Potem m.in. przez cztery lata grał w Chrobrym Głogów. No i obecny zawodnik – Marko Roginić. Chorwat w GieKSie był przez półtora sezonu i rozegrał 43 mecze zdobywając zawrotne 3 bramki – przeciw ŁKS, Łęcznej i Tychom – co ciekawe wszystkie na wyjeździe. Potem właśnie trafił do zespołu z Lubelszczyzny.

Nazwa stadionu MŠK Žilina wprost nawiązuje do wzgórza Dubeň znajdującego się nieopodal – po drugiej stronie rzeki Wag, a widocznego z samego obiektu. Analogicznie więc z wieży widokowej na górze tejże, widać stadion, jak i całą piękną panoramę miasta. Na tym jednak widoki się nie kończą, gdyż Żilina znajduje się nieopodal Małej Fatry ze swoimi wysokimi szczytami i bardzo wymagającymi podejściami na Wielki Krywań, Stoh czy Wielki Rozsutec, szpizczastą górę widoczną świetnie choćby z naszej Magurki Radziechowskiej w Beskidzie Żywieckim. Swoją drogą obiekt ten tak do złudzenia przypomina stadion Górnika Łęczna, że wspomniany Roginić, gdy zmieniał barwy klubowe musiał mieć w głowie niezłe zamieszanie i zastanowienie, czy aby na pewno transfer doszedł do skutku i nadal nie dźwięczyły mu w głowie tony głosu Krzysztofa Cugowskiego.

Drużyna i trenerzy Żiliny mieli duże aspiracje przed meczami z Hajdukiem. Pavol Staňo zapowiadał, że zespół chce grać swoją i odważną piłkę. Czy jednak te słowa mogły się ziścić? Piłkarze ze Słowacji w Splicie nie zaprezentowali się najlepiej, choć mimo to mieli swoje stuprocentowe okazje, których nie wykorzystali Hranica i Roginić, a jeden z obrońców Hajduka nieomal zaliczył „estońską sztuczkę”, bo bramkarz znajdował się za światłem bramki, ale po przeciwległej stronie i podanie do pustaka… minimalnie minęło lewy słupek. Tak, chorwacki obrońca zrobił to co należy, czyli nie zagrał w światło bramki, ale serce kibicom Torcidy podeszło do gardła, a nasi południowi sąsiedzi mieli nadzieję. Märtenowi Kuuskowi życzymy wszystkiego dobrego w barwach Dumy Stolicy!

Fani z Żiliny nie byli pocieszeni. W sieci pojawiło się utyskiwanie na postawę zespołu w tym meczu, ale też kibice zwracali uwagę na szerszy kontekst, czyli zarówno brak wzmocnień, jak i kontynuację słabej gry z końcówki poprzedniego sezonu.

„Kpiną jest to, że na Europę nie zostało wystawione ani jedno wzmocnienie, ale to nie jest niespodzianka w ostatnich latach”

„Wynik z przebiegu meczu powinien brzmieć 6:1. Zero obrony”

„Możemy się cieszyć, że z tak nędzną grą, mamy taki wynik. Z drużyny, która miała tytuł w garści, zajęliśmy czwarte miejsce na wiosnę, a puchar był cudem”

„Strasznie słaby występ wczoraj. Atak to katastrofa, Roginič i Faško wypadli z formy, czuję się jakbyśmy ich tam nie mieli”

„Žilina = obolałe oczy, nieszczęście”.

Trudno się dziwić frustracji kibiców, bo rzeczywiście – mimo, że drużyna awansowała do pucharów, to wiosna do dobrych nie należała. Sezon zasadniczy (22 kolejki) Żilina zakończyła na 3. miejscu z sześciopunktową stratą do lidera. Bilans 11-7-4 nie wyglądał najgorzej. Grupa mistrzowska to jednak były cztery zwycięstwa i sześć porażek. W ostatnich pięciu kolejkach sezonu drużyna przegrała czterokrotnie. To skutkowało wypadnięciem poza podium i strefę pucharów, dlatego tak ważne było zdobycie Pucharu Słowacji.

Patrząc na składy z meczu z Rakowem sprzed roku, widać, że w zespole doszło do kilku przetasowań. W pierwszym meczu grało czterech, a w drugim pięciu zawodników, których już w klubie nie ma. Przede wszystkim odszedł młody, zdolny Ghańczyk Samuel Gidi, który trafi do Cincinati i w Major Leauge Soccer rozegrał już (na raty – 2 pobyty) 23 mecze, grając m.in. przeciw takim gwiazdom jak Leo Messi. To była ważna postać, bo w Żilinie zawodnik rozegrał ponad sto meczów. No ale odeszli też tacy piłkarze jak Ľubomír Belko (Viking), Samuel Kopásek (Pardubice, a dosłownie wczoraj wypożyczony do Lechii Gdańsk), Adrián Kaprálik (Holstein Kiel) czy Dávid Ďuriš (Rosenborg).

Popularni Szoszoni kilka lat temu nie mogli być jednak pewni, że ich klub nadal będzie znajdował się na piłkarskiej mapie Słowacji. Krótko bowiem po ogłoszeniu w Europie pandemii, trzy tygodnie po przerwaniu rozgrywek – MŠK Žilina ogłosiła komunikat z enigmatycznym określeniem „postawienia klubu w stan likwidacji”. Powodem była fatalna sytuacja finansowa. Klub w związku z nią chciał obciąć siedemnastu najlepiej zarabiającym piłkarzom aż 80 procent pensji, na co zawodnicy nie chcieli przystać, choć byli gotowi na zrzeczenie się pewnej części wynagrodzenia. W związku z odmową piłkarze dostawali wypowiedzenia. Problem polegał na tym, że klub nie ogłaszał bankructwa, chciał po prostu ogarnąć finanse – sportowo w przypadku powrotu do rozgrywek, drużyna miałaby do nich przystąpić, tylko grając juniorami, ewentualnie tymi, którzy zgodziliby się na drastyczną obniżkę apanaży i zostali w klubie. Nasi Kurminowski i Kiwior byli wówczas młodymi zawodnikami, więc ich tak drastyczna obniżka pensji nie dotyczyła i w klubie zostali. Jednym z tych, który odszedł był obecny bramkarz Piasta Gliwice, który trafił do klubu w obliczu kontuzji Placha – Dominik Holec, który sam głośno wyrażał swoje niezadowolenie z tej 80-procentowej obniżki. Natomiast, że stara miłość nie rdzewieje pokazali inni zawodnicy, którzy wówczas rzeczywiście z klubu odeszli, ale dziś po kilku latach znów bronią barw MŠK Žilina – jak choćby Filip Kasa czy kapitan Miroslav Kacer.

A dlaczego w ogóle MŠK Žilina to Szoszoni? Przydomek i maskotka nawiązują do grupy plemion indiańskich. Plemiona te zamieszkujące m.in. tereny dzisiejszych stanów Wyoming i Idaho, zajmowały się głównie łowiectwem i zbieractwem. Ich głównym pożywieniem były orzeszki piniowe, ale ci, którzy mieli zdolność polowania, próbowali zdobyć zające wielkouche, ale także sarny, bizony czy antylopy. Była to grupa uboga, wedle relacji amerykańskich i brytyjskich traperów nie stanowili mocnej siły w tym regionie. Dodatkowo dochodziło do starć i nieporozumień ze względu na wybijanie przez traperów populacji bobra, która to była dla Szoszonów m.in. źródłem odzieży. Rząd USA próbował ogarnąć sytuację, stworzyć rezerwaty i dostarczać im środki na przetrwanie, ale wyglądało to różnie, a na pewno dość szorstko i dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień.

Co ciekawe nie tylko amerykańskie, ale i afrykańskie wątki dotyczą naszego najbliższego rywala. W 2018 roku założono bowiem w Ghanie filię MŠK Žilina, mianowicie MŠK Žilina Africa FC. Klub zlokalizowany jest w Labadi na przedmieściach Akry i występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym. W zakończonym sezonie zespół w czterozespołowej grupie play-off o awans zajął trzecie miejsce, w niefortunnym układzie punktów 6-6-6-0 (Czesław Michniewicz na Euro U-21 nie lubi tego). Drużyna wygrała dwa mecze i jeden przegrała, ale bilans bramkowy 2:2 nie pozwolił wywalczyć awansu na zaplecze. Między klubem-matką, a ghańską filią rzadko dochodziło do wymian piłkarzy, ale wspomniany wcześniej Samuel Gidi był właśnie tą perełką wyłowioną z afrykańskiego kraju. Zawodnik przyjął słowackie obywatelstwo i zagrał sześć meczów w młodzieżówce.

Swoją drogą nazwy trzecioligowych ghańskich drużyn są… specyficzne. True Life, Prestige, Immigration, Ghana Army, Third World, Still Believe, John Paintsil czy Mobile Phone People raczej przywołują skojarzenia z rozgrywek Red Boxa lub innych lig szóstek. Dla młodszych i niewtajemniczonych kibiców przypomnę, że np. John Painstil to po prostu były reprezentant Ghany w piłce nożnej, uczestnik Mundialu w 2006. Natomiast jeśli chodzi o filię lub (?) fancluby (?) to można tam znaleźć także choćby… Schalke 04 czy Besiktas Berlin.

Wróćmy do dwumeczu z Hajdukiem. W rewanżu Żilina zaczęła grać, ale… zbyt późno. Kiedy Van Hoorenbeeck strzelał dla gości bramkę do szatni, wydawało się, że wszystko jest pozamiatane. Pogoń Żiliny zakończyła się strzeleniem dwóch bramek, z czego tej drugiej w doliczonym czasie gry. Na więcej nie starczyło czasu. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Roginić, natomiast dwukrotnie zawodnik ten tak szpetnie zmarnował stuprocentowe sytuacje, że naprawdę trudno się dziwić komentarzowi jednego z fanów zespołu: „Ale ten chłopak to drewno!”.

Kibice zwracali uwagę na dobrą postawę w drugiej połowie.

„Gdyby grali tak, jak przez ostatnie 30 minut to skończyłoby się 4:1”

„Dlaczego od początku nie grał Bzdyl?”.

Prawda. Fabian zastąpił kapitana Miroslav Káčera i wniósł mnóstwo ożywienia dla gry zespołu. Wypracował drugiego gola.

Kapitan zespołu Miroslav Káčer powiedział, że ma nadzieję, że w kolejne rundzie z tych sytuacji, które sobie wykreują, bramki będą już strzelać. Obrona GKS musi się więc mieć na baczności.

Bardzo ciekawy komentarz zawarł jeden z kibiców, który patrzy na szerszy kontekst:

„Po zwycięstwie w Pucharze Słowacji pan Antošík zapowiadał: „Tym razem chcemy odnieść sukces w Europie. Sprowadzimy dwóch nowych zawodników!”. Tymczasem znów zamieniliście to w przedsięwzięcie czysto biznesowe. Wystawialiście do gry piłkarzy, których chcieliście sprzedać. Z Polakami też odpadniecie, a potem nastąpi kolejna wyprzedaż – dokładnie tak jak ostatnim razem. Czy dziwi was, że cała Żylina i okolice kompletnie nie interesują się waszą drużyną piłkarską?”.

To daje obraz, że kibice są niezadowoleni nie tylko z braku wzmocnień, ale z permanentnych osłabień, ba – niektórzy przewidują odejścia zawodników jeszcze przed dwumeczem z GieKSą. Ktoś inny napisał:

„Tak jak w zeszłym roku, tak i teraz Polacy wygnają nas z europejskich pucharów”

Całość pokazuje, że mimo triumfu w krajowym pucharze, nastroje kibiców w kontekście kilku ostatnich lat najlepsze nie są. Systematyczne porażki w pierwszych rundach europejskich pucharów są dla żilinian frustrujące. Mają oni nadzieję na przejście GKS, jednak zdania są podzielone – jedni uważają rewanżowy mecz z Hajdukiem za dobry prognostyk, inni mają dość sporo defetyzmu i przewidują porażkę.

Czy Adam Zreľák zagra przeciw swoim rodakom to zawsze jest niewiadoma, ale w przeszłości miał już tę okazję. W barwach Rużomberoka strzelił przeciwko Żilinie gola i zaliczył asystę.

Dla GKS Katowice europejskie puchary to wielka niewiadoma. Dodatkowo Katowiczanie nie trafiają na amatorów z San Marino czy Andory, jak to kiedyś bywało w przypadku polskich drużyn we wczesnych fazach. Trafiamy na drużynę z regionu, niesłabą i też nieprzesadnie mocną. Wydaje się, że liga słowacka jest nieco słabsza od polskiej, co by dawało pewną przewagę naszej drużynie. Z drugiej strony rywale są na europejskiej arenie dość ograni. Nie ma więc chyba co dywagować, kto jest faworytem tej potyczki. Na pewno rywal jest w zasięgu, a dwumecz Rakowa z poprzedniego roku wyraźnie to pokazał.

Źródła:
Wikipedia PL
Wikipedia EN
https://igol.pl/msk-zilina-likwidacja-co-oznacza/
Transfermarkt
https://sciezkimojegoswiata.pl/2020/09/26/vyhliadkova-veza-duben-czyli-wieza-widokowa-w-zylinie/
90minut.pl
https://www.mskzilina.sk/
Facebook – MŠK Žilina
Foto: https://img.uefa.com/imgml/stadium/uw/65053.jpg

Kontynuuj czytanie

Hokej Podcasty

Wywiad z Bartoszem Fraszko

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej

Posłuchaj archiwalne podcasty:

Z klepy

Jesteśmy dostępni także na Spotify:.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Bliżej Żiliny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.

Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.

Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.

Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga