Piłka nożna
Trenerski dwugłos z Bytowa
Spotkanie z Bytovią Bytów dało nam pierwszy punkt pod wodzą nowego szkoleniowca. Był to zarazem ostatni mecze rundy jesiennej. Trzeba wierzyć, że trener tak sobie poukłada drużynę, że w rewanżowych spotkaniach będziemy częściej punktować i szybko wyjdziemy ze strefy spadkowej. Poniżej przedstawiam Wam to, co mieli do powiedzenia trenerzy po dzisiejszym meczu.
Dariusz Dudek (GKS Katowice):
Chciałem z tego miejsca podziękować moim piłkarzom za pierwszy punkt, punkt na ciężkim terenie i wiemy, że nie gra się tu łatwo. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, ponieważ wiemy, że mamy swoje problemy, ale mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Dziękuję naszym kibicom za liczne przybycie, za doping, bo stawili się tutaj dzisiaj w bardzo licznej grupie, pomagają, jak mogą, więc mogę im za to dziękować.
Adrian Stawski (Bytovia Bytów):
Co ja mogę po takim meczu powiedzieć? Pierwsza połowa ciężka. Widzieliśmy ostatni mecz w pucharze GKS-u Katowice i spodziewałem się tego ustawienia, że trener w tym ustawieniu taktycznym wyjdzie na mecz. Przedostać się przez te dwie długie linie, bo pięć-cztery na własnej połowie nie jest łatwo przejść. Bardzo fajnie to wyglądało w meczu z Jagiellonią i dzisiaj też my się tego spodziewali. Szczerze mówiąc, początkowo nie mieliśmy zbyt dużo okazji, aby strzelić bramkę, jakieś pojedyncze strzały z daleka. W drugiej połowie chcieliśmy, bardzo mocno podkręcić tempo wiedzieliśmy, że Katowice są po 120 minutach gry i w końcu pękną i tak się stało. Zaczęliśmy grać piłki z bocznych sektorów, ale po ziemi nie górą, bo te nam kompletnie nie wychodziły. Powiedziałem zawodnikom w przerwie, że gramy tylko po ziemi i można powiedzieć, że przynosiło to zamierzony rezultat, bo strzeliliśmy bramkę, później też Hebel zagrał po ziemi i Wawrzyniak strzelił sobie samobójczą. Zbyt łatwo straciliśmy bramki po stałych fragmentach gry i na pewno jest to materiał do analizy. Mecz można powiedzieć, że w drugiej połowie był pod kontrolą, bo z tylu sytuacji, które sobie stworzyliśmy, a nie wykorzystaliśmy, dwa słupki poprzeczka podobnie jak ze Śląskiem, ale jak się tak łatwo traci brami to ciężko o zwycięstwo. Została nam tylko praca na wyeliminowanie tych błędów, bo jeśli chodzi o zaangażowanie, przygotowanie fizyczne to nie mogę mieć do chłopaków i do siebie pretensji. W drugiej połowie naprawdę dobrze wyglądaliśmy pod względem fizycznym, a niestety te sytuacje, które były powinniśmy wykorzystać, na treningach pracujemy nad tym, ale nie jest to takie proste, jakby się wydawało.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


pan Panagorola
3 listopada 2018 at 19:53
Dudek…ciekawy jestem jakie jest twoje IQ. Widać po wypowiedziach, że niskie. Powtarzasz te same zdania co tydzień jakbyś był w amoku. Z taką inteligencją i zasobem polskiego słownictwa to tylko mogłeś zostać piłkarzem albo górnikiem. Wybrałeś to pierwsze, ale nie wiem czy to rozsądny wybór.
Kamel
3 listopada 2018 at 20:03
do pan panagorola – suchej ciulu,to es GORNICZY KLUB,jak mosz kurwa problym ze gornikami szukej se klub kajindziej.
Solski
3 listopada 2018 at 20:07
O wiele wyższe niż twoje paciuloku
PanGoroli
3 listopada 2018 at 20:20
przecież ten pan PanaGorola to ciul ze sosnowca. Po co go tu wpuszczacie?
Zyga
3 listopada 2018 at 21:00
Jeb…… Zagłębie lepszy punkt niż zero po troszku A miejmy nadzieję że się utrzymamy bo szanse na awans nikłe
Robson
4 listopada 2018 at 00:51
Ja też liczę że Darek to powoli ogarnia i będzie coraz lepiej.
A na Wiosnę będziemy kosić wszystkich
pan Panagorola
4 listopada 2018 at 13:02
Pan Gorola tych ze jest ciul z Sosnowca!jesteś chyba na dopalczach i problemy z pamięcią!
kkk
4 listopada 2018 at 13:31
Rycerze wiosny ……….. ??? 🙂
Dziadek
4 listopada 2018 at 19:39
Dudek to ciul nie trener. Przyszedł tu bez sztabu i koncepcji. Nawet jeśli ta drużyna ma jakiś potencjał to Dudek go nie wydobędzie. Jest tu po znajomości i lepiej aby go nie było. A jego wypowiedzi są ubogie, to fakt.
Solski
4 listopada 2018 at 19:47
Posypuję głowę popiołem i przepraszam za wszystkie wcześniejsze komentarze pod adresem Trenera. Z całą pewnością potrzebuje czasu, którego nie ma. Z każdego punktu do końca grania w tym roku powinniśmy się cieszyć. Zostały 4 kolejki w których będzie bardzo ciężko o punkty (Po cichu w tych 4 meczach liczę na 5-6)
pan Panagorola
4 listopada 2018 at 19:58
Solski czy ty nie jesteś Dudkiem, nie wypada siebie chwalić. Dudek to miernota w rurkach, co nie którzy na niego mówią ciepłe kluchy z niskim IQ
PanGoroli
4 listopada 2018 at 22:57
A wiecie może co się stało z rezerwami? Dlaczego ich nie ma w lidze? Znów ich wycofano???