Piłka nożna
[RELACJA] Porażka GieKSy z Tychami
Spotkanie z Tychami przyjęliśmy bez większych emocji po zeszłotygodniowej kompromitacji w Chorzowie. Katowiczanie do tego meczu przystąpili z wymuszonymi zmianami w składzie. Do obrony wrócił Kamiński, ale Klemenza zastąpił Midzierski. W pomocy po raz pierwszy od pierwszych minut zagrał Kalinkowski. Mecz z Tychami był pierwszym bez banitów: Goncerza, Kędziory, Plizgi oraz Cerimagica.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia GieKSy, która przeprowadzała dobre ataki głównie prawą stroną. Po 3 minutach powinno być 1:0, ale Volas nie trafił z bliskiej odległości do bramki Jałochy. GieKSa się rozpędzała i na efekty czekaliśmy 8 minucie gdzie po centrze Mączyńskiego piłkę głową do bramki skierował Midzierski, który w tym meczu wrócił do funkcji kapitana. GieKSa po tym golu trochę się cofnęła i próbowała grać z kontry, ale wszystkie akcje tyszanie zatrzymywali faulami.
Spotkanie mocno się wyrównało w dalszej części meczu jednak żadna ze stron nie potrafiła sobie stworzyć groźny sytuacji pod bramką rywala. Pierwsza część meczu zakończyła się zasłużonym prowadzeniem GieKSy.
Na drugą połowę obie ekipy wyszły bez zmian w składach a dobry początek zanotowała znowu GieKSa po akcjach Prokica z boiska powinien wylecieć Grzybek, ale skończyło się tylko na żółtku. GieKSa zagrażała po kontrach oraz stałych fragmentach, których mieliśmy dużo, ale nie potrafiliśmy dobrze zacentrować w pole karne. W 60 minucie najlepsza w tym okresie okazja dla GieKSy. Piłkę po aucie złapał Wierzbicki, podał do Skrzecza, który przytomnie zagrał do Frańczaka. Strzał głową Prokica po dośrodkowaniu wybił Jałocha a z dobitką nie zdążył Volas. W 70 minucie sytuacja na boisku nieco się skomplikowała dla GieKSy, która musiała grać w 10-tkę po czerwonej kartce Skrzecza. Nasz pomocnik zarobił ją w zupełnie niegroźnej sytuacji w środku pola boiska. W 81 minucie Tyszanie doprowadzili do wyrównania. Po rzucie rożnym najwyżej do dośrodkowania wyskoczył Tanżyna, który umieścił piłkę w bramce Wierzbickiego. Chwilę później Tyszanie powinni prowadzić, ale z metra do bramki piłki nie skierowali napastnicy. Co się nie udało w tamtej akcji udało się chwilę później gdzie po błędzie obrońców GieKSy piłkę do bramki skierował Vojtus. Do końca spotkania wynik się nie zmienił i GieKSa po raz kolejny przegrała derbowe spotkanie.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kibic
19 maja 2018 at 17:02
GIEKSA TO MY A NIE KURWA WY
Da się
19 maja 2018 at 17:03
Po chu… wos tam tylu było… mocie pisałem w tamtym roku i mom rację tyn klub niGdy niy wlyzie do ekstra. Pierdo… piłkarzyki
Bartolo
19 maja 2018 at 17:05
3250….3250 widzów….idiotów się nie sieje….oni sami rosną….szoooook!!
magnatwafel
19 maja 2018 at 17:12
Dziady!!!!Szkoda mi Kibiców!!!Powinni oddać walkowerem te ostatnie mecze i wywalic wszystkich grajkow.Płacić tylko za awans a jesli GieKSa leży kyóremus w sercu to i za darmo bedzie grac.
artur
19 maja 2018 at 17:14
Po co poszliście na szpil??? W co wy wierzycie? Od początku wiadomo, że nie miało być awansu, gadali to wszyscy między wierszami.
1964
19 maja 2018 at 17:16
To co wymyślili dzisiaj kibice(z całym szacunkiem)to jakieś nieporozumienie!kopacze mają na Nas wyjebane a Wy ich dopingujecie!Dzbany strzelają na 2 i nagle lecą ku i chu! Pytam po co był prowadzony doping!Gratki dla tych co dzisiaj nie byli!Jestem GieKSiarzem ale mnie nie kupią tą piłkarską patologią.Brawo ja browo dla tych co nie byli!
kRIS
19 maja 2018 at 17:19
A ja się nie zgadzam! Ja kibicuję właśnie piłkarzom! Tak jak już w innym wątku pisałem. TO NIE PIŁKARZE decydują o braku awansu i podłożeniu meczu. To może się zdarzyć i pewnie zdarza, pojedynczo, jako zdarzenie… Ale… Jeśli Wy pracujecie na etacie, to robicie na przekór Szefowi? Nie, bo by Was wy… Co Wy myślicie, że piłkarze ot tak, z siebie, od kilku sezonów by robili z siebie debili??? Po co? Dla jakich zysków sportowych i finansowych??? Niektórzy z Was się zachowują jak naiwne dzieci, jakby nie oglądali „Piłkarskiego pokera”, nie pamiętali, jak Dziura gasił światło podczas przegrywanego meczu z Górnikiem, aby go potem powtórzyć… Mój 9-letni syn pyta, dlaczego jest jak jest. Ale Wam się dziwię. Na taczkach powinniście wywieźć tych Prezesów, Prezydenta Miasta itd. JEDNA WIELKA ŚCIEMA. Co? Jeśli zakład zamykają, to winni są Pracownicy? Nie. Co? Bo Wy chcecie, żeby grali? To podpiszcie z nimi kontrakt, płaćcie im z własnej kasy itd. Jak widać, ponad 3000 Ludzi wsparło naszych Zawodników. WINA 100% DZIAŁACZY = ZARZĄDZAJĄCYCH KLUBEM,, A RACZEJ W Ł A Ś C I C I E L I!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
TYLKO GieKSa!!! (I takę filozofię będę wpajał potomkowi, zasuwając do Katowic ze Skoczowa. Na blaszok, jak za dawnych lat, czasem na Główną, bo już lat na karku troch i człek czasem chce sobie posiedzieć :-).) Zrozumcie. KTOŚ TYM KIERUJE I NIE DAJCIE ROBIĆ Z SIEBIE WARIATÓW…
Da się
19 maja 2018 at 17:22
Dokładnie jak by te pizd8* zobaczyli pusty blaszok z transparentem wygracie albo wpierdo** to by tam ze 3:0 było dla nos. Kur** czemu inne kluby umieją dać radę a Katowie są w dupie, smrody tak zmotywowały grjków że przy ich szczynsciu ostana w tej lidze…
wiesiek
19 maja 2018 at 17:23
3250 jebanych frajerów których mi nie szkoda. Wstyd mi tylko ze Gieksa ma takich ulungów kibiców. A do tych co mowia Gieksa to My a nie Wy mam pytanie. Po kiego lazicie na Bukowa skoro Gieksa to Wy to spotkajcie sie na Stawowej w Mc Donalds. Ładujecie tylko kase tym chujom pilkarzom i pseudodzialacza a oni z naszego klubu zrobili sobie niezlo maszynke do wyciagania pieniedzy w zamian za w chuja cięcie.
pawel
19 maja 2018 at 17:23
Czy ktos rzucil jakas klatwe na GKS ? Pilkarze ciagle grzebia awans,smierdziele kradna nam wszystkie flagi,wszystkie derby przegrywaja,co tu sie dzieje?!Nie zdziwie sie jak Paszul sam odejdzie,bo to co sie tu dzieje to trzeba egzorcyste!Brac mlodych z Mlodej Gieksy i mlodych z Rozwoju i grac!
pawel
19 maja 2018 at 17:36
A Ty wiesiek troche szacunku do swoich,i nie nazywaj ich frajerami mamlasie!
kRIS
19 maja 2018 at 17:39
Mój syn powiedział mi ostatnio „Tato, ja nie chciałbym już grać w Bayernie lub Manchesterze. Ja chciałbym grać kiedyś w GieKSie.” 🙂 Nic nadzwyczajnego, powiecie, że tak mówi mały chłopiec? To powiem Wam, że, z racji miejsca zamieszkania i małej emigracji z Katowic, uczy się i gra w SMSie Podbeskidzia. Ale serce na stadionie kilkadziesiąt kilometrów od szkoły ;-)… Takich graczy jest wielu., Dlaczego później nie grają w pierwszych Zespołach? Gryźliby trawę, jak Ledek, Świerczewscy i inni kiedyś…
wiesiek
19 maja 2018 at 17:48
Paweł ……nawet niechce sie wyrażać w jaki sposób bym Cie określił…to ze ktos kibicuje Gieksie nie znaczy ze jest dla mnie ziomalem. Bo ja z glupkami sie niezadaje.
potf
19 maja 2018 at 17:48
Obecność na każdym meczu GieKSy jest obowiązkowa, wiec nie rozumiem czepiania sie frekwencji przez niektorych, natomiast decyzja o tym żeby dopingować tych piłkarzy po drugim już w tym sezonie blamażu z ruchem jest dla mnie niezrozumiała…
wkurwiony
19 maja 2018 at 17:53
Kris pleciesz glupoty. Kazdy szanujacy sie pilkarz by na to nie przystal a jeli tak jest to to jest banda oszustow i nie nalezy im sie doping tylko wpierdol
frajerzy
19 maja 2018 at 18:00
na piłkarzy się już wkurwić bardziej nie dało to blaszok musiał się kurwa mać jeszcze ośmieszyć
wkurwiony
19 maja 2018 at 18:10
Kibice nie maja jaj za takie osmieszenie na ruchu doping to juz jest zenada. Za taki numer powinni nie dopingowac a tak pilkarzyki beda nas dalej osmieszac. 20 lat temu to kibice mieli jaja a nie co teraz potrafili „porozmawiac” z pilkarzami i pomagalo
ursus
19 maja 2018 at 18:16
Jakoś tak ciężko mi uwierzyć w czysty występ naszego bramkarza, bo naprawdę wielki udział miał przy obu straconych bramkach – won z takimi. Reszta chyba nawet się starała, ale taktycznie, moim zdaniem, powinni iść za ciosem, a nie cofać się na kontry (wszak przeciwnik już leżał, wystarczyło dobić). Szkoda sezonu i tych piłkarskich kłamstw.
Trener powinien zastanawiać się już nad transferami, bo z tej gry może coś być, tylko wszyscy muszą iść w jednym kierunku.
Kibol
19 maja 2018 at 18:19
DZIEWCZYNY 0:0 27 MAJA NA BUKOWEJ OSTATNI MECZ I MAMY EKSTRALIGE PRZYCHODZCIE WSZYSCY I WSPIERAJMY DOPINGIEM NASZE DZIELNE PANIE !!!!!
wiesiek
19 maja 2018 at 18:27
Jak chodzilem na Giekse w latach 90 to na blaszoku siedzieli chopy a dzis to panienki w rurkach , gimbaza bez jaj i poczucia honoru. Nie kur** ja nie moge zdzierzyc ze nie tylko klub ale i kibice tak sie zfrajerzyli. Za frajerow mam oczywiscie tych co dalej chodza na Bl i dopingują. Pozdro dla normalnych, ktorzy wrocą gdy w klubie bedzie normalnie
wiesiek
19 maja 2018 at 18:31
Oooooo kibol ma racje. Doping dla dziewczyn. One mają jaja ambicje i chęci
wiesiek
19 maja 2018 at 18:38
Gorole w ekstraklapie kurwa ja pierdole,znowu upokorzenie. Dac sie wyprzedzic pasterzom z Syfnowca. Nasi kopacze to powinni slono zaplacic za to …rozjebac to wszystko wpizdu!
GieKSiorz
19 maja 2018 at 18:38
Popieram tych co pisza ze kiedyś na blaszoku były chopy a teraz frajery w rurkach,doping dla tych kurwiarzy za co kurwa pytam,powinien być wpier…jak kiedyś było.oprawy w stylu murowany kandydat,1964>1920 to jakas porazka i smiech na sali,kiedyś my mieli ino saletra,rolki z kasy,baloniki i były lepsze oprawy niż teraz a ino laza i zbierają kase,na co na prochy chyba.jeszcze frajersko dali się zrobić z tymi fanami,jak idzie po nocy oprawe szykować,zostawic samych malolatow jak smrody ino czekaja na taka okazje.powiem krotko pod względem kibicowskim i sportowym jak i infrastruktury stadionowej jesteśmy na dnie.ja takiej GieKSy nie kupuja,to jest hańbienie tego herbu,klubu.sprzedawczykow i bukmacherow kopiących pilke wyjebac,wziasc młodych ze slaska z ambicja nawet jak mamy polecieć do 2 ligi.tyle w temacie
Gorol
19 maja 2018 at 18:42
Zaglebie ekstraklasa
Piotr
19 maja 2018 at 18:52
Gieksiorz Masz rację ja już od kilku lat widzę jakiś problem że Tym klubem rządzą gowniarze a starszych mają w dupie i te zbieranie do puszek kurwa wstyd
Gorol z sosnowca
19 maja 2018 at 19:00
A Nasze KOCHANE ZAGŁĘBIE już prowadzi 1:0 i co wy na to hanysy?
PołudnioweK-ce
19 maja 2018 at 20:07
Wiecie co drodzy bracia..byłem dzisiaj na GieKSie i nie będę oryginalny jak napisze że się wkurwiłem ale nie o to mi chodzi.Najgorsze według mnie to jest teraz klócenie się między sobą.Komu kurwa da to radość??..zastanówcie się
miro
19 maja 2018 at 21:01
GieKSiorz w 100 procentach sie podpisuje pod twoją wypowiedzia …to samo myśle iwielu także tylko boja sie tego mowić głosno , chodzą po blaszoku i zbierają kasa na prochy lub nie wiem na co my nie mieli nic w latach 90 ! a oprwy ze saletry i rolki zawszr były flagi też, teraz gimbaza w rurkach i coraz wiecej dziołch i coraz mniej ludzi , nowych kibiców nie widać kazdy z małolatów z panewnik szopek nikisza piotrowic ligoty idzie na ruch chwalą sie tymi 44 flagami na kazdym kroku a to wina nasza jak bło można zostawić małolatów aby w nocy robili oprawe?!
pawel
19 maja 2018 at 21:30
Jestem ciekawy gdzie Zaglebie bedzie gralo w Ex,chyba jedynie Bielsko no bo gdzie???A zobaczcie jak Rozwoj gra,na wiosne tylko 2 porazki.
Sasza
19 maja 2018 at 21:46
Rozwój dzisiaj grał ze Zniczem prawie samymi juniorami i zremisował bez wstydu. Da się grać młodymi, tylko u nas posucha.
Janusz
19 maja 2018 at 22:01
Mecz był padaką. Ani jedni ani drudzy nie kwalifikują się do oglądania bez ziewania. GieKSa prawdopodobnie mecz puściła, bo bramka na 2:1 była wyreżyserowana. Nie trzeba się znać na piłce, dziecko widziało.
Do gry w Extraklapie trzeba mieć drużynę walczaków, a nie etatowców z NICE PIERWSZEJ LIGI. Nie wiem jak to się robi, prawdopodobnie trzeba mieć pieniądze, czyli sponsora, a sponsor zjawi sie po wybudowaniu stadionu. Czyli błędne koło. Jak Krupa łże z tym stadionem (co się okaże jesienią po wyborach) to nie będzie żadnej GieKSy, tylko jakaś IV liga. O Ekstraklasie przez jakieś 3 lata możemy zapomnieć.
Ledwoń w grobie się przewraca, cześć Jego pamięci.
PołudnioweK-ce
19 maja 2018 at 22:01
@Miro Ty to chyba kiedyś tutaj wspomniałeś że jesteś kibicem Zagłębia więc..co tu dużo z Tobą godać jak ty mówisz..A dla wszystkich GieKSiarzy – panowie kazdy z Nas zaczynał od blaszoka.Ja osobiście z 20 lat temu..kiedyś było inaczej..kiedyś trybuna północna była wypełniona przyjezdnymi.Mecze z Ruchem Legią..to były czasy..tak, tak było napędzało Nas to do przychodzenia na tą trybune i przekszykiwania się z 2 tyś. przyjezdnymi i bronienia swoich barw..dzisiaj nie ma przyjezdnych ale dalej są kibice na Blaszoku i Szacun im za to
Janusz
19 maja 2018 at 22:06
Szacun nawet dla sektora rodzinnego, to są dawni z Blaszoka, co się ożenili, dzieci zabierają. Atmosfera na stadionie jest ok. Bardzi pozytywnie oceniam, chociaż jestem Janusz 😉
miro
19 maja 2018 at 22:31
południowe K-ce pomyliłeś mnie z innym miro chyba
PołudnioweK-ce
19 maja 2018 at 22:43
@miro..być może był to Twoj brat bliźniak..specjalista od zakładów itd. itp.
miro
20 maja 2018 at 13:26
południe ty mosz jakieś urojenia chyba na GieKSa łaza od 1993 roku jak byś chcioł wiedzieć