Dołącz do nas

Felietony

[POMECZOWO] Dobra mina do złej gry?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Uff, derby za nami. Wielkie święto piłkarskie i kibicowskie na Bukowej. Kibice nie zawiedli i w komplecie wypełnili trybuny stadionu GieKSy. Zarówno obaj trenerzy, jak i piłkarze z uznaniem wypowiadali się o fantastycznej atmosferze towarzyszącej temu widowisku. Mieliśmy namiastkę ekstraklasy i wypada sobie życzyć, aby takie mecze rozgrywać częściej, a kibice przychodzili na mecze GieKSy nie od święta, ale regularnie w takiej ilości.

I na tym można skończyć zachwyty nad tym pojedynkiem. Jest takie powiedzenie, że jeśli meczu się nie da wygrać, to trzeba go zremisować. Górnik przez większą część spotkania był zespołem lepszym i to zabrzanie na dobrą sprawę powinni byli ten mecz wygrać. To oni przycisnęli od początku spotkania, raz po raz mając stałe fragmenty gry. Bramka dla nich tak naprawdę wisiała w powietrzu –  a to jak jeden z nich wyszedł sam na sam, a to jak Garbacik prawie wpakował piłkę do własnej siatki. I tak też się stało – gol padł szybko. Rywale grali bardzo agresywnym pressingiem i nasi zawodnicy nie za bardzo potrafili sobie z tym poradzić. Do tego te stałe fragmenty, dośrodkowania także z akcji Kurzawy siały popłoch w naszych szeregach. Z przodu nie potrafiliśmy sobie stworzyć kompletnie nic…

I nagle przypadkowa akcja, bo Abramowicz chciał zagrać do tyłu, ale nabił rywala, który wyprowadził Lebedyńskiego na dobrą pozycję. Kunszt Mikołaja w tej sytuacji był nieodzowny. Przetrzymał piłkę, poczekał, wypatrzył Foszmańczyka idealnie, a ten bardzo dobrze uderzył, tak że Kasprzik musiał wyjmować piłkę z siatki. Nie zanosiło się na tego gola, dlatego tak bardzo dobrze, że on padł. Gra ofensywna nadal się jednak nie kleiła, totalnie zawiódł Abramowicz, który z każdym meczem udowadnia, że pożytek jest tylko z jego rąk i wrzutów z autu. Zarówno w defensywie, jak i ofensywie nie mamy za co go pochwalić i ta nasza lewa strona ciągle jest problemem. Garbacik na boku obrony też się nie popisał, już lepiej wyglądała jego gra na środku. Widać, że trener Jerzy Brzęczek szuka optymalnych rozwiązań, ale o ile w początkowej fazie sezonu (no może od 4-5 kolejki) skrzydła były naszym atutem, to teraz wygląda to mocno średnio. Więcej spodziewaliśmy się od początku sezonu po Mandryszu i Prokiću, a tymczasem ten pierwszy w ogóle z Górnikiem nie zagrał, a Andreja wszedł na kilka ostatnich minut – taka jest obecnie ich pozycja w zespole.

Osobnym tematem jest Grzegorz Goncerz. Zawodnikowi zbyt często zdarzają się po prostu bardzo słabe mecze. Wcześniej ratował się golami, choćby w takim meczu z Wisłą Puławy, gdzie grał fatalnie, aż nagle strzelił dwa gole i został bohaterem meczu. Teraz nie miał nawet sytuacji, dodatkowo gra czasem nonszalancko na czele z zagraniem piętą pod koniec pierwszej połowy, po którym poszła kontra rywali i to jeszcze na naszej połowie. Szkoleniowiec już zaczyna ściągać Gonza przed końcem meczu, co wcześniej było nie do pomyślenia. Napastnik musi wziąć się za siebie, bo za chwilę może nadejść taki moment, że trener wystawi na przykład Prokića i Mandrysza na skrzydłach, Foszmańczyka w środku i dla kapitana zabraknie miejsca w wyjściowej jedenastce.

Nie byliśmy chyba przygotowani na taki agresywny pressing zabrzan i po prostu się pogubiliśmy. To informacja dla Jerzego Brzęczka, że przeciwnicy naprawdę nie położą się przed GieKSą i jeśli wyjdą z założeniem, że najlepszą obroną jest atak – zrobią to. A czeka nas kilka trudnych meczów, jak choćby Bytovia i Wigry na wyjeździe – jeśli te drużyny wyjdą z taką agresją na naszą ekipę – może to się skończyć znów utratą bramki już na początku meczu.

A utrata gola jest i musi być dla nas problemem. Bo owszem, nadal mamy najlepszą defensywę w lidze, ale jeśli chodzi o strzelone gole to bilans jest szczerze mówiąc koszmarny. 16 zdobytych bramek w 14 meczach to średnio jedno trafienie na mecz. Co oznacza, że brak czystego konta z tyłu zabiera nam co najmniej dwa punkty w meczu. Praca nad ofensywą i stwarzaniem sobie sytuacji musi być tematem numer 1. W pięciu meczach ligowych strzeliliśmy po dwie bramki,  w sześciu – po jednej, w trzech – nie trafiliśmy. Zatrważające jest to, że w żadnym z czternastu meczów nie potrafiliśmy strzelić co najmniej trzech bramek. Można zaryzykować stwierdzenie, że tak nie da się awansować. Cieszmy się, że mamy żelazną obronę, ale kiedyś błędy zaczną się pojawiać i wtedy będzie trzeba wykazać się większą kreatywnością w ataku. Może zdarzyć się mecz, że do wygranej czy remisu będzie potrzeba trzech czy czterech zdobytych bramek. Na razie wystarczały jedna czy dwie…

No i stałe fragmenty. Trudno się dziwić, że nie stwarzamy (poza autami) zagrożenia, bo po prostu nie mamy od tego specjalistów. Tak naprawdę do strzałów z rzutów wolnych nadaje się tylko Sławomir Duda, ale to jest zawodnik rezerwowy. Alan Czerwiński jest etatowym wykonawcą rogów i wolnych, ale to kompletnie nie jest jego domena. Trener coś musi w tym temacie wymyślić, bo Górnik Zabrze pokazał, jak groźną bronią mogą być te elementy. I nie tylko Górnik, bo kilka innych ekip z pierwszej ligi również to wykorzystywało.

W końcówce oczywiście GieKSa bardziej przycisnęła, zaczęła grać z większą werwą i można było mieć nadzieję na zwycięstwo. Sytuacji nie wykorzystał Foszmańczyk – trudno – zdarza się. Problemem nie było to, że nie strzelił, tylko to, że była to jedyna taka sytuacja. No, jeszcze Prokić powinien mu podać i wyprowadzić sam na sam, ale tego nie zrobił. To za mało w ofensywie, aby myśleć o wygranej z klasową – jak się okazuje drużyną. Patrząc przez pryzmat początku meczu, całej pierwszej połowy i części drugiej – trzeba uznać, że remis jest dla nas bardzo korzystnym wynikiem i należy ten punkt bardzo szanować. Fajnie, że trener mówi, że GKS grał bardzo dobrze, ale to chyba tak dla poprawy morale zespołu. Miejmy nadzieję, że to tylko wypowiedź pod publiczkę, a swoje szkoleniowiec wie i będzie pracował nad poprawą jakości gry…

Teraz przed nami mecze ze słabszymi niż Górnik drużynami. Na pierwszy ogień idzie MKS Kluczbork na wyjeździe. Kolejny outsider, z którym będzie się mierzyć nasz zespół. Do tego meczu trzeba podejść należycie skoncentrowanym i choćby z tego względu, że mecz będzie na obcym stadionie – skupić się podwójnie. Nie wyobrażamy sobie jednak innego rezultatu niż zwycięstwo, bo o ile mecze z drużynami z czołówki czasem można zremisować czy nawet przegrać, to z ekipą, która wygrała 1 na 13 meczów po prostu trzeba spokojnie zwyciężyć.

33 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

33 komentarze

  1. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 12:32

    Zejdzcie z Dawida,robil co mogl!!!!!!!!!

  2. Avatar photo

    Tommazi

    24 października 2016 at 12:42

    Chyba trochę inny mecz oglądaliśmy……

  3. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 13:56

    Do Tommazii:wypowiedz sie lepiej na tematn Goncerza,dramat,dramat,dramat!!!!

  4. Avatar photo

    p

    24 października 2016 at 14:10

    Nasi już chyba powoli myślą o odpoczynku

  5. Avatar photo

    Tommazi

    24 października 2016 at 15:43

    Pisząc, że trochę inny mecz oglądaliśmy miałem na myśli artykuł. Uważam, sam mecz jak i gra nie była zła. Górnik miał przewagę tylko na początku meczu co udokumentował bramką. Potem więcej z gry miała GieKSa. Dawid nie grał, źle. Grzesiu…. faktycznie słabszy, a te piętki… delikatne mówiąc wkurzające.

  6. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 15:51

    Do Tommazi:No to sorry w takim razie,widocznie zle zrozumialam twoje slowa

  7. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 15:57

    Oczywiscie od zawsze sadzilam,ze Duda jest specem od rzutow wolnych,tylko trener tego chyba nie zauwazal i przez to Duda troche traci na tym,a tak gdyby regularnie gral,to kto wie,czy nie strzelilby paru ladnych goli.

  8. Avatar photo

    Coneg

    24 października 2016 at 16:46

    do ula: co z tego, że Duda niby jest specjalistą od rzutów wolnych skoro w pozostałych aspektach piłkarskich jest słaby. Jak grał, to piłki nie umiał poprawnie wyprowadzić, wszystkie podania do tyłu, masa strat, problemy z przyjęciem piłki i dokładnym podaniem. Jaki sens trzymać bezproduktywnego zawodnika na boisku z nadzieją, że może uda mu się rzut wolny dobrze wykonać. Niech stałe fragmenty trenują zawodnicy grający w pierwszym składzie.

  9. Avatar photo

    T

    24 października 2016 at 16:47

    Ludzie, mecz był beznadziejny, a co więcej sprawiał chwilami wrażenie ustawionego na remis. Szkoda, bo w dobie fatalnych frekwencji taki mecz był okazją na przyciągnięcie kibiców na Bukową na więcej niż 1 mecz, a fanów piłki nożnej taka kopanina raczej nie przyciągnie. Szkoda bo parę meczy w tym sezonie zagraliśmy całkiem dobrych, a daliśmy dupy w tym najważniejszym.

  10. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 16:57

    Do Coneg:no co ty nie powiesz?

  11. Avatar photo

    Bartolo

    24 października 2016 at 16:58

    Mecz był faktycznie piłkarsko drętwy.Jak słyszę te ochy i achy,jaki to zajebisty szpil był to mnie szlag trafia.Bezładna kopanina,walka owszem była na całego ale wynikała ona przede wszystkim z analfabetyzmu piłkarskiego(piłkarz zamiast skleić piłę to ta mu odskakuje a potem na zabój ją odzyskać,i tak 90 min.)Z GieKSy powoli schodzi w tej rundzie powietrze,a może to chwilowy kryzys?Naprawdę dobrze to graliśmy tak z miesiąc temu, nawet na Tychach zagraliśmy wydaje się lepiej jeśli chodzi o grę.Generalnie jednak runda na duży plus do awansu potrzebne jednak 2-3 wzmocnienia do pierwszego składu,na gwałt potrzeba napastnika bo w tej chwili nie mamy tak naprawdę żadnego.

  12. Avatar photo

    Mecza

    24 października 2016 at 17:03

    Brzęczek nie chciał wygrać tego meczu, za dużo obrońców w składzie i ani jednego zawodnika który umie grać na skrzydle.

  13. Avatar photo

    Carnevale

    24 października 2016 at 22:08

    Mają zdobywać punkty a nie grać ładnie dla oka.Liczy się realizacja postawionego przed sezonem celu.Efektownie to mogą sobie zagrać sparing z Podlesianką.

  14. Avatar photo

    Irishman

    24 października 2016 at 23:37

    Bardzo dobra analiza!!!

    Faktycznie Górnik nas przycisnął ale mógł to zrobić bo:
    – Abramowicz z Garbacikiem nie stanowili zagrożenia na lewym skrzydle
    – Czerwiński często nie miał z kim pograć, bo Foszmańczyk tak trochę miotał się miedzy grą na skrzydle, a środkiem pola (i oby pokazał tą bramką Brzęczkowi, gdzie powinien go ustawiać), a Goncerz na prawym skrzydle się nie widzi. Tak więc i z tej strony boiska nie byliśmy groźni dla przeciwników.
    – wspomniany Gonzo stanowił w tym meczu zerowe zagrożenie więc można było odpuścić jego uważne krycie. Ostatnio broniłem jego pozycji na boisku porównując sytuację do tego jak z nami pojechali Duńczycy, po zejściu także krytykowanego Milika. Niestety mecz z Górnikiem pokazał jak bardzo się myliłem.

    „….za chwilę może nadejść taki moment, że trener wystawi na przykład Prokića i Mandrysza na skrzydłach, Foszmańczyka w środku i dla kapitana zabraknie miejsca w wyjściowej jedenastce.” TAK! TAK! TAK! BŁAGAM ZAGRAJMY TAK CHOĆ JEDNĄ POŁÓWKĘ!

  15. Avatar photo

    supporterwnc

    24 października 2016 at 23:46

    Dawid Abramowicz jeden z lepszych graczy w tym meczu!!! Ambicją, wolą walki i nieustepliwością najlepszy. Moim zdaniem wręcz orał plac po lewej stronie. Może Wielkim graczem to on nie będzie ,ale ma spore zadatki na bycie charakternym wyrobnikiem pokroju Andruszczaka, Pęczaka czy troche wcześniej Łuczaka czy, z tych samych czasów, Krzyżosia. Od tego ostatniego zresztą erbnoł te ausy. Go on, go on Dawid- na pochybel…

  16. Avatar photo

    ula

    25 października 2016 at 07:05

    Do Supporterwnc:A ja jestem pewna,ze sobie poradzi i zostanie wielkim pilkarzem,a na pohybel,to chyba z toba,matole,owszem,jak slusznie zauwazyles,ma zadatki,ale na bycie wielkim pilkarzem.
    P.S Jeszcze raz powtarzam,zejdzcie mi z Abramowicza.

  17. Avatar photo

    Irishman

    25 października 2016 at 11:43

    @supporterwnc fakt, Krzyzoś ciepoł ten balik daleko ale korzyści z tego za bardzo nie było. Dawid robi to jednak lepiej, zawsze śmierdzi bramką dla nas. Bywo, że autentycznie żałuję, jak mamy róg, a nie aut z lewej strony 🙂

    A co do jego słabszej postawy z Górnikiem to trzeba zauważyć, że nie miał za bardzo wsparcia na swojej stronie. Grał ambitnie, jak zawsze no ale jak musiał chwilami walczyć z trzema rywalami to nie mogło to dobrze wyglądać.

    @ula, to czy będzie dobrym piłkarzem to już zależy tylko od niego. Ale faktycznie, tacy ambitni sportowcy z reguły coś potrafią osiągnąć, więc jak mu się coś „nie odwidzi” i będzie tak dalej zapieprzał to będzie OK!

  18. Avatar photo

    T

    25 października 2016 at 12:39

    Nie wiem czy ogladalismy inny mecz czy co, ale w tym ktory ja widzialem Abramowicz przegrywal kazdy drybling na skrzydle…

  19. Avatar photo

    ula

    25 października 2016 at 12:56

    Do Irishman:Dokladnie,oby mu sie nie odwidzialo,bo szkoda by bylo taki talent zmarnowac i gieksa musialaby walczyc znow o utrzymanie,a tego przeciez nie chcemy,wiadomo,ze sam Dawid nie pociagnie tego wszystkiego,musi byc wspolpraca calej druzyny,a jesli beda dobrze ze soba wspolpracowac,to beda i dobre i wyniki i upragniony awans

  20. Avatar photo

    ula

    25 października 2016 at 13:05

    Do T:Ogladalismy ten sam mecz,to raz,dwa,Dawid gral na innej pozycji,trudno tak od razu jest sie przestawic,a trzy,jest o wiele lepszy,niz taki Prokic,ktory tez walczy,albo taki,Wolek ktory juz nawet do podstawowej jedenastki sie nie lapie

  21. Avatar photo

    tomek

    25 października 2016 at 14:52

    Ula czy ty się zakochałaś w tym Abramowiczu czy jak bo to co piszesz z rzeczywistością nie ma za wiele wspólnego.Generalnie jest to niewypał transferowy. Tylko auty mu wychodzą ale to za mało. Umów się z nim jak ci sie podoba ale nie wypisuj takich niczym nie popartych rzeczy.

  22. Avatar photo

    ula

    25 października 2016 at 15:07

    To tomek:Nie tylko ja tak sadze,a ty mu po prostu zazdroscisz,ze nie jestes pilkarzem wysokiej klasy,jak on,ja sie w nim nie zakochalam,a na temat jego prywatnego zycia nie bede sie wypowiadac

  23. Avatar photo

    T

    25 października 2016 at 15:47

    Haha widać jakąś ewidentną fascynację pozasportową Abramowiczem, świadczą o tym wypowiedzi, ale też sposób ich formułowania – pisanie o nim po imieniu, jakby był znajomym a nie piłkarzem GieKSy 😉 Ów sposób wypowiedzi świadczy też raczej o młodym wieku osoby piszącej. Nie ma w tym nic złego że ktoś z jakiegoś względu jest fanem piłkarza, ja Abramowiczowi życzę jak najlepiej, ale prawda jest taka że grał z Górnikiem bardzo źle – starał się, biegał, ale nic mu nie wychodziło.

  24. Avatar photo

    ula

    25 października 2016 at 15:55

    T:I pomyslec ze jeszcze 3 godz pisales ze Abramowicz przegrywal kazdy drybling,no dobra ok,wiesz,wytykac bledy jest latwo,a teraz nagle zyczysz mu najlepiej.A co do Abramowicza to fakt,kibicuje mu,ale nie jestem kims z rodziny czy znajoma?

  25. Avatar photo

    roberto

    25 października 2016 at 16:46

    shellu@Moze najwyzszy czas zebys zaczoł pisac dla gornika!!!Chyba ktos ogladal inne mecze! Zreszta ty juz nie jestes obiektywny jakis czas! Wystarczy czytac twoje opinie noty itp jestes poprostu zaslepiony i sterowany!!

  26. Avatar photo

    wlodek

    25 października 2016 at 17:20

    Roberto masz racje Sheluu ma swoich wybrańców którym zawyrza oceny masz przykład po ostatnim meczu nota Goncerza miala być 1 shellu dał 4 pytam się za co statyście taka nota gość jest totalnie z formą na dnie oby nie było gorzej ale niech nie krzywdzi innych zawodników co się w każdym meczu starają grać .

  27. Avatar photo

    T

    26 października 2016 at 01:01

    Ula, nie widze zwiazku. Gral beznadziejnie, ale mu zycze jak najlepiej, gdzie tu widzisz sprzecznosc? Co innego obiektywna ocena jego gry, a co innego subiektywne zyczenia kibica 😉

  28. Avatar photo

    tomek

    26 października 2016 at 07:03

    Ula niby czego ja mam mu zazdrościć. Pogra sezon i słuch o nim zaginie. Skąd u Ciebie tyle ładunku emocjonalnego w stosunku do tego zawodnika. Musisz być bardzo młodą osobą bo u ludzi dojrzałych takie dziwne fascynacje nie mają miejsca. Cóż młodość rządzi się swoimi prawami. Jeśli o mnie chodzi to możesz wielbic kogo chcesz tylko zachowaj jakieś elementy racjonalnej oceny.

  29. Avatar photo

    ula

    26 października 2016 at 07:51

    Zejdzie ze mnie,mam prawo bronic go!!!!koniec tematu,a jesli chodzi o wiek,to jestem wystarczajaco dojrzala osoba

  30. Avatar photo

    Shellu

    26 października 2016 at 12:35

    Ale przyznaj Ula – plakaty ulubionych piłkarzy masz powieszone nad łóżkiem 🙂

  31. Avatar photo

    ula

    26 października 2016 at 12:40

    Shellu:musze cie zmartwic,ale niestety nie:D

  32. Avatar photo

    ula

    27 października 2016 at 15:39

    Odnosnie Dawida Abramowicza,w artykule Dzinnika Polskiego z dnia 13.08.2016roku jest artykul w ktorym wyraznie Dawid powiedzial ze trener ma zasobbim material zawodnikow,ze nje bedzie nimmrotowal w roznych miejscach na boisku i ze nie bedzie tylko uzupelnieniem

  33. Avatar photo

    tomek

    27 października 2016 at 22:03

    Ula na temat gry abramowicza powiem ci tyle ja nie umie grac w pilke i nie gram

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga