Piłka nożna
Noty i opisy po meczu w Głogowie
Po porażce z Wigrami na piłkarzy wylała się zasłużona fala krytyki, ale dziś przy ocenach i opisach powinno być pozytywniej, gdyż GieKSa zagrała dobry mecz. Poczytajcie więc naszą opinię o grze zawodników.
Nowak – 7 – Cichy bohater meczu w Głogowie. Niby niewidoczny, ale wykonujący wielką pracę w bramce. Bardzo dobra interwencja przy sam na sam z napastnikiem Głogowa, do tego dobra gra na przedpolu oraz przede wszystkim doświadczenie, które przekłada się na kierowanie obroną. Takiej gry bramkarza potrzebowaliśmy!
Czerwiński – 6 – Szału w grze do przodu nie było, szkoda jednej kapitalnej akcji w drugiej połowie po skrzydle. Bardziej cofnięty w defensywie radził sobie bardzo dobrze, z rywalami radził sobie dobrze. Na duży plus stałe fragmenty gry. Alan powoli staje się ich etatowym wykonawcą i trzeba przyznać, że jest z tego pożytek. Praktycznie wszystkie wrzutki były na głowę w pole karne. Jedna z nich przyniosła nam gola. Tak trzymać!
Prażnowski – 5 – Gdyby oceniać zawodnika od 20stej minuty meczu to byłaby wyższa ocena gdyż w miarę upływu czasu Oliver włączył tryb „profesor” i grał bardzo dobrze, świetnie asekurował, wygrywał powietrzne pojedynki. Niestety kolejny raz brakuje mu koncentracji na początku meczu, z czego biorą się potem błędy i nerwowość. Liczymy na poprawę w tej kwestii.
Kamiński – 7- Bardzo dobry mecz stopera GieKSy, praktycznie bezbłędny w grze defensywnej, zalicza również asystę przy bramce. Świetnie asekurował i trzymał linię spalonego w tym meczu. Widać, że analiza gry z Wigrami tym razem przysłużyła się obronie i Kamińskiemu. Bardzo dobry wyblok jednego strzału w drugiej połowie.
Abramowicz – 7- Odblokował GieKSę jeśli chodzi o strzelanie bramek. Kapitalnie zachował się w tej sytuacji i ustawił mecz GieKSie. W ofensywie udzielał się mocno, ale czasem zawodnik musi zachować chłodniejszą głowę w atakach by nie zostawiać stoperów samych na kontrę. Z każdym meczem jest jednak lepiej.
Prokic – 5- Zastąpił Bębenka w wyjściowym składzie i niewiele wniósł, jeśli chodzi o ofensywę. Jedna akcja w pierwszej połowie gdzie mógł chyba lepiej strzelać przy kontrze. Zawodnik wygląda jeszcze na trochę zagubionego, ale mamy nadzieję, że to chwilowe. Potrzebujemy bowiem dobrej gry skrzydłowych.
Duda – 6 – W ofensywie na plus jeden dobry strzał z wolnego i z gry w drugiej połowie. Jeszcze nie były to strzały tak dobre jak w końcówce ostatniego sezonu, ale zawodnik powoli łapie formę. W defensywie pomagał Pielorzowi i ze swej roli wywiązywał się dobrze. In minus fatalne rozegranie wolnego w drugiej połowie z czego wzięła się nerwowa kontra rywali.
Pielorz – 6 – Typowo defensywny mecz zawodnika, ale ze swej roli wywiązał się bardzo dobrze. Praktycznie niewidoczny przez całe spotkanie a jednak bardzo potrzebny. Tym razem bez kiksów w przyjęciu.
Mandrysz – 7- Dużo aktywniejszy od Prokica na skrzydle, widać było, że ma wielką ochotę do gry i starał się szarpać na skrzydle. Pierwsza połowa jeszcze bez większych efektów, ale w drugiej przy grze z kontry bardzo dobrze rozgrywał piłkę. Szkoda zmarnowanej akcji Goncerza gdyż miałby kapitalną asystę.
Foszmańczyk – 6- Takiej gry od pomocnika oczekiwaliśmy od dawna a można powiedzieć, że czekamy na więcej. Spokojny w rozegraniu, gdy trzeba było przytrzymać piłkę to przytrzymywał, gdy trzeba rozegrać to rozgrywał. Brakło jeszcze trochę zrozumienia przy szybkich atakach. Oby tak dalej!
Goncerz -5- Lepszej sytuacji do zdobycia 50 bramki może nie mieć długo. Szkoda tej okazji, bo byłby lepszy wynik a tak zmarnowana setka i oczekiwanie na kolejny mecz. Zaliczył „pół” asysty przy golu Zejdlera. Generalnie lepsza druga połowa, w pierwszej mało widoczny.
Zejdler – 7 –grał od 61 minuty – Czego chcieć więcej od zawodnika, który wchodzi na 30 minut i strzela bramkę, która praktycznie zamyka mecz. Dodatkowo strzela bardzo ładną bramkę. Dobry mecz na skrzydle zawodnika. Brawo! [Aktualizacja noty]
Kalinkowski bez oceny – grał od 76 minuty – Jego występ na boisku byłby anonimowy przy jego defensywnej grze i sytuacji boiskowej gdyby nie jedna sytuacja pod koniec spotkania. Dostał solidny opieprz od Nowaka za brak powrotu lub asekuracji ( ciężko stwierdzić z trybuny, za co).
Sobków – bez oceny – grał od 86 minuty – Dostał mało minut, ale niewiele zabrakło a wykorzystałby je do asysty przy golu. Dobre wejście zawodnika, mało czasu a jednak zrobił coś pozytywnego.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

roberto
8 sierpnia 2016 at 13:48
Goncerz najsłabszy na boisku,pierwszy kontakt z pilka dopiero w 19 minucie meczu!!Powinien sobie odpoczac!!! Super mecz Kaminskiego i Abramowicza niespodziewanie dobrze Duda!!!Oby tak dalej
Irishman
8 sierpnia 2016 at 15:15
Zaryzykuję twierdzenie, ze jak rozwiążemy problem 9-tki, to mamy w miarę poukładana drużynę. I niekoniecznie mam tu na myśli, żeby kogoś zakontraktować, tylko co zrobić z Goncerzem.
kibic
8 sierpnia 2016 at 16:05
Sory cieszymy sie ze zwyciestwa ale noty o wiele za wysokie,obrona dalej popelnia straszne bledy,pomoc taka sobie bez szalu a atak niestety nieistnieje jesli nie sciagniemy konkretnego napastnika i ofensywnego pomocnika to dalej w naszej grze sie nie zmieni
Anty GRZYB
8 sierpnia 2016 at 16:54
podobnie jak moi poprzednicy widze slabosc Goncerza tylko czemu trener jej nie widzi? Mysle ze szkoda go ale nie wnosi nic na boisku poza bycie kapitanem czas odpoczac i w spokoju bez kamer i kibicow potrenowac
roberto
8 sierpnia 2016 at 17:37
Moze Goncerz po prostu powinien zmienic pozycje?? Niech idzie na lewe za Prokica ktory tez na razie nie zachwyca na 10 Foszmanczyk a na 9 niech sie ogrywa Sobków!!
Mecza
8 sierpnia 2016 at 19:56
Brakuje defensywnego pomocnika klasy Foszmańczyka ale operującego przed stoperami. Nie popularne będzie co napiszę ale taki Sebastian Dudek lat 36 mógłby grać zamiast dwóch naszych Pielorz, Duda. Chrobry w ofensywie bardzo słaby dlatego ogólna ocena dobrego bronienia. Prażnowski kiedyś profesor teraz słabo, Abramowicz pierwsze 20 minut jak Prażnowski, później bramka ale dla mnie zbyt łatwo ogrywany w 1 połowie przez reprezentujący 2 poziom ligowy przeciwnika. Dla mnie super Nowak bo mamy od kilku lat po Budziłku nr 1 w bramce i Mandrysz który jak ma trochę miejsca robi różnice. Prokić na razie nie miał okazji błysnąć.
Marcin
8 sierpnia 2016 at 20:11
Goncerz za napastnikiem jako ofensywny pomocnik i problem z głowy ale czy trener posłucha..
Mecza
8 sierpnia 2016 at 20:20
@Marcin, słaby pomysł. Gonzo lepiej wykańcza niż kreuje. Proponujesz Gonza za Foszmańczyka za napastnikiem? Pewnie nie.
Tomek1976
8 sierpnia 2016 at 21:36
Moim zdaniem potrzeba wypróbować Prokica w ataku a Goncerza na pomoc na zmianę z Mandryszem, Prokic strzelił w Stali 12 bramek czyżby zapomniał jak się strzela chyba nie..tylko trzeba zmienić taktykę..
Matti
9 sierpnia 2016 at 07:07
Pielorz zagrał dobry mecz chyba oglądaliśmy inne mecze cały środek po za Foszmańczykiem zagrał słabiutko. Pełno strat i niedokładnych podań praktycznie wszystkie kontry szły przez środek boiska bo mamy tam po prostu deficyt jakości i umiejętności
Irishman
9 sierpnia 2016 at 07:46
@Matti ale doceńmy, że te kontry szły…ale z małymi wyjątkami nie doszły 🙂
Moim zdaniem noty w miarę OK, choć oczywiście można się tam kłócić o pół punktu w góry czy w dół, w jakimś jednym czy drugim przypadku.
Nie zgadzam się tylko z 7-ką dla Zajdlera za raptem pół godziny gry. No ale to już prawo autorów tekstu takiego, a nie innego kryterium oceniania rezerwowych.
Mecza
9 sierpnia 2016 at 19:12
@Irishman, nota dla Zejdlera jest ok, gdyby wszedł inny rezerwowy który w poprzednim sezonie był w kadrze proponowałbym 9, wiesz dlaczego? Żaden piłkarz z poprzedniego sezonu ze strachu nie zrobiłby nawet próby strzału z tej odległości. Zejdler jest jeszcze świeży, późno dołączył:) W myśl zasady przychodzi dobry grajek do GKS i po kilku tygodniach jest już słaby. Ci zasiedzieli nie ryzykują, Pielorz próbował rozegrać z Wigrami i miał asystę, wszyscy jadą po nim, zasłużenie. Odnośnie Prokicia, czytałem wywiad z nim że nie lubi grać na skrzydle bo trzeba tam dużo biegać, trener go tam specjalnie wystawia, konsultował pozycję przed transferem? Nie wiem gdzie on grał w Mielcu ale pewnie atak albo ofensywny za napastnikiem.
Marcin
9 sierpnia 2016 at 20:20
Prokić atak a Gonzo gdzieś w terenie czemu nie próbować ?
Irishman
10 sierpnia 2016 at 09:56
@Mecza za sam ten strzał i tak na zachętę to bym dał nawet i dychę Zejdlerowi!
🙂
Kurcze, podobno Goncerz już nie za bardzo widzi się na skrzydle, teraz znowu Prokić tam nie lubi grać. Wszystko potrafię zrozumieć ale żeby jeszcze piłkarze gadali trenerowi, gdzie lubią grać, a ten na tej podstawie układał skład to byłaby już przesada!
Mecza
10 sierpnia 2016 at 18:16
@Irishman, jeśli mają być dobre wyniki a to możliwe jest gdy jest dobra atmosfera w drużynie to zawodnik musi mieć możliwość przyjścia do trenera i wyrzucenia z siebie co go boli (pozycja, taktyka, kolega itp) Ważne aby trener potrafił z zawodnikiem tak rozmawiać, tak zmotywować że ten będzie przekonany do tej niby złej pozycji i szczęśliwy że jeszcze ma miejsce w składzie. Wtedy przyjdą efekty. Nie słyszałem o tym, że Gonzo nie widzi się już na skrzydle.
ula
14 sierpnia 2016 at 17:33
Do mecza:Co do Pielorza,to sie zgadzam,Dudek moglby zagrac za niego,ale co do Dudy,to bym sie zastanowila,moze w ciagu 84 minut wykonal 2 rzuty wolne,z czego,jeden,fakt,byl wykonany fatalnie,ale Slawek na tle Pielorza wypadl o wiele lepiej i nie robmy z niego slabego zawodnika