Dołącz do nas

Piłka nożna

Nie mów nic! Zabawa trwa…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

…świat się kręci a my z nim! Tydzień minął od zakończenia sezonu, to krótki okres, w którym większość z nas usiłuje się zregenerować i trochę odpocząć od tego wszystkiego. Tymczasem Górniczy Klub Sportowy czeka na nowego trenera. Odkąd dowiedzieliśmy się, że Zarząd zostaje bez zmian, sprawa nowego szkoleniowca weszła na pierwszy plan.

Nazwisk padło w tym kontekście już całkiem sporo. Niektórzy z kandydatów – głównie medialnych, trzeba przyznać – znaleźli już zatrudnienie w innych klubach. Od 26 maja na Forum GieKSy trwa głosowanie i typy padają dość zróżnicowane. Oczywiście traktować to należy w kategoriach zabawy, jednak biorąc pod uwagę, że głos oddało już ponad 400 użytkowników, wnioski wyciągnąć można – głównie te dotyczące preferencji GieKSiarzy.

Pierwsze miejsce w głosowaniu kibiców zajmuje ze sporą przewagą Piotr Mandrysz (47%). Sądząc po wypowiedziach zasługa w tym przede wszystkim opinii krążących o byłym szkoleniowcu m.in. Niecieczy, Tychów, Arki, że prowadzi on rządy silnej ręki. Po rundzie wiosennej gieksiarski lud spragniony jest krwi i potu na treningach oraz walki na całego podczas meczów. Panuje przekonanie, że solidny wycisk naszym gwiazdom zapewni naszym „gwiazdom” raczej Mandrysz niż na przykład drugi w głosowaniu Czesław Michniewicz (16%). To kolejny trener, którego nazwisko wraca na giełdę przy kolejnej wymianie trenera przy Bukowej. Podobno poprzednim razem zrezygnował z podjęcia pracy w Katowicach po długim namyśle… Jako trzeci na naszej karuzeli kręci się Mariusz Rumak (9%) – czy to ze względu na chwytliwe hasło „na Rumaku do Ekstraklasy”…? Głosujący na niego mają raczej w pamięci obiecujące początki w Lechu Poznań. Tuż za Rumakiem uplasował się Grzegorz Niciński (7%), który rok temu wywalczył awans do Ekstraklasy z Arką Gdynia. Zna się więc na rzeczy z całą pewnością… W kwietniu został zwolniony z trójmiejskiego klubu tuż po doprowadzeniu go do finału Pucharu Polski. Przemawia więc za nim także sportowa złość.

Na wyborze trenera zaważą z pewnością inne względy niż forumowa ankieta ale przyjrzeć się jej oraz towarzyszącej jej dyskusji (obecnie obejmującej 20 stron!) jest całkiem przyjemnie. Świadczą one o tym, że dla wielu osób piłkarska strona kibicowania jest nadal bardzo ważna. Poniżej pełne wyniki ankiety, stan na 11.06.2017, godz. 15:45.

pop

29 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

29 komentarzy

  1. Avatar photo

    kibic

    11 czerwca 2017 at 17:47

    Na chwile obecna nasz klub jest posmiewiskiem pod wzgledem kibicowskim,sportowym jak i pod wzgledem zarzadzania i czy cos sie zmienia nic,zarzad ten sam to kpina,brak ze strony zarzadu rozliczen za fatalny sezon czy oni pracuja czy tylko biora kase,czy jest w klubie osoba co potrafila by rozgonic te towarzystwo nieudacznikow to znaczy trenerow 1 jak 2 druzyny calych sztabow szkoleniowych,dyrektorow sportowych ludzi odpowiedzialnych za fatalne transfery,braku reakcji na slabe wyniki druzyny nie nic sie nie dzieje,uciekl Brzeczek mowia o nie przedluzeniu kontraktow 3 zawodnikom to jest kpina i ciagniecie tego bagna dalej tragedia jak tak dalej bedzie to na stale bedziemy slabym klubem 1,2 ligowym i posmiewiskiem kibicowskim broncie Cygana i ta swite a zobaczycie co bedzie dalej

  2. Avatar photo

    KruchY

    11 czerwca 2017 at 21:34

    Ja bym Jojko zostawił

  3. Avatar photo

    hajna

    11 czerwca 2017 at 21:50

    Nic się w klubie nie zmieni bo nowy trener sam meczy nie wygra a prezes Cygan ma działać na rzecz wizerunku właściciela czyli miasta co robi w profesjonalny sposób obiecując i nadmuchujac balon obłudy przy jak najniższych kosztach finansowych.Takie akcje jak nowy stadion już dawno na mnie nie działają z kopaczy odchodzą najlepsi a miernoty zostają więc w przyszłym sezonie cudu nie będzie nawet jak Guardiola przyszedł by trenować.Jedyne pocieszenie to rozpad śmierdzieli którzy rundę jesienną zagrają juniorami jak dostaną licencję.

  4. Avatar photo

    grohhh

    11 czerwca 2017 at 22:04

    do kibic: dlaczego według ciebie jesteśmy pośmiewiskiem pod względem kibicowskim?

  5. Avatar photo

    Tomek

    12 czerwca 2017 at 07:46

    Nasz klub jest pośmiewiskiem w każdej kwestii. Liczba ludzi na meczach dramat ale stadion juz ma być na 20 tyś. Ekstraklasa albo śmierć i murowany kandydat.Tylko ludzie z ubytkami intelektualnymi mogli coś takiego wymyślić i puścić na cały Kraj. Cała Polska z nas zrywa boki nie widzicie tego. W każdym innym miejscu piłkarze którzy przychodzą grają i się rozwijają. Tylko w GKS maja regres. I tak jest od lat. Tylko GKS ma Prezesa ciamajdę który nie potrafi niczego wyegzekwować nie mówiąc już o reakcji na postawę piłkarzy. Podobno GKS ma najgłupsze umowy, na zasadzie czy się stoi czy się leży to i tak sie należy. Jeśli to prawda to wcale postawa kopaczy mnie nie dziwi. Dalej nie ma sensu już się rozwodzić. Ci co myślą wiedzą o co chodzi. Zobaczymy kogo ciamajda wybierze na trenera. Stawiam że wybierze Mandrysza bo kibice tak chcą.

  6. Avatar photo

    Irishman

    12 czerwca 2017 at 08:51

    Poczekajmy jeszcze na wybór trenera.
    Ale jeśli to nie jest zwykła, głupia plotka, że ma nim zostać nie fachowiec pełną gęba, który ogarnąłby te nasze „gwiazdeczki” tylko ktoś tam bo… jest popierany przez kogoś tam, to zgodzę się z krytykantami Zarządu. I wtedy na GieKSie oraz na naszych marzeniach, na naszej kibicowskiej wierze będzie można faktycznie położyć krzyżyk.
    Ale poczekajmy, bo nadzieja umiera ostatnia.

    Tylko niech sobie Zarząd nie myśli, że w tym sezonie kibice będą potulnie patrzeć jak spychany na margines jest nasz PIŁKARSKI klub!!!

  7. Avatar photo

    psz

    12 czerwca 2017 at 10:20

    Do Tomek: Prezes ciamajda – trafiłeś w sedno! Wiele osób już to widzi, a i tak w środowisku kibicowskim ma dobrze usytuowanych, zagorzałych obrońców.

  8. Avatar photo

    Ren

    12 czerwca 2017 at 12:54

    Za rok będzie to samo. Bo Prezes Ciamajda przyszedł do GieKSy się uczyć fachu po studiach. Żenada i układy. A Ci co go bronią nie widzieli nigdy zarządu poważnej firmy. Sam jestem prezesem, ale zostałem nim w wieku 35 lat, a nie po studiach po znajomości tatusia. Tacy tatusiowi prezesi, a jest ich w Polsce wielu, to zawsze gwarancja że firma poleci w dół.

  9. Avatar photo

    Mecza

    12 czerwca 2017 at 13:36

    Do wszystkich wyzywających Cygana od ciamajdy. Proszę podajcie jedno nazwisko kto mógłby być w zamian. Proszę o jedno chociaż nazwisko. Jestem ciekawy.

  10. Avatar photo

    tyta

    12 czerwca 2017 at 14:36

    …@Mecza – Janicki Marcin

  11. Avatar photo

    Mecza

    12 czerwca 2017 at 15:04

    Janicki Marcin jest wiceprezesem i zakładam że w pełni identyfikuje się/zgadza z Cyganem w kwestiach sportowych bo chociaż on ma inne zadania ale na pewno rozmawiają o sporcie. On wykonuje dobrze swoje zadania i za chwilę by się mogło okazać że nie mam kto się marketingiem zająć. Nazwisko podane ale wg mnie w ogóle nie trafione.

  12. Avatar photo

    psz

    12 czerwca 2017 at 15:23

    Do Mecza: Nie ma ludzi niezastąpionych. Cygan póki co się nie sprawdza. Życzę nam wszystkim tego, by to się zmieniło przez najbliższy rok, ale na razie Cygan nie dał ku temu podstaw, by na to specjalnie liczyć.

  13. Avatar photo

    Tomek

    12 czerwca 2017 at 15:29

    No proszę pojawiają się głosy rozsądnych ludzi, którzy mają coś z zarządzaniem wspólnego. Gdyby w jakiejkolwiek firmie był taki Prezes (Ciamajda) jak Cygan to by nikt nawet za robotę się nie brał. No bo i po co. Niestety albo ma sie cechy przywódcze i minimum charyzmy do tego wiedza i doświadczenie albo nie. Prezes Cygan nie jest liderem. Liderem był M. Dziurowicz. Zapewniam że każdy menago z biznesu zachowałby sie inaczej niż Cygan i nie mowie tu o topowych menago.

  14. Avatar photo

    Tomek

    12 czerwca 2017 at 15:31

    Do mecza: każdy kto ma jaja. Najlepiej ktoś z biznesu

  15. Avatar photo

    Mecza

    12 czerwca 2017 at 15:37

    Jeśli chodzi o wynik sportowy Janicki w takim samym stopniu odpowiada co Cygan chociaż oficjalnie ma inne zadania. On jest w samym środku i wybory personalne prezesa Cygana były z nim na pewno konsultowane. Błędem Cygana było tylko zatrudnienie Brzeczka (ja byłem zdziwiony dlatego teraz domagam się kogoś doświadczonego a nie do przyuczenia) ale wówczas nikt nie mógł przewidzieć tego co się stanie a klub organizacyjnie jest dobrze poukładany i to nie jest kwestia tylko pieniędzy bo są/były kluby gdzie kasa jest a jest bałagan organizacyjny. Kolejnym błędem Cygana było niezwolnienie Brzęczka ale mądry kibic po fakcie, nie było dobrego momentu na zmianę trenera w żadnym momencie na wiosnę. Uśmiałem się na meczu reprezentacji jak pokazali Brzęczka i hasło Borka „może nowy trener Jagielloni” Gdyby tak było to jedna karuzela znajomości funkcjonuje i jeśli tak u nas był zatrudniony to źle.

  16. Avatar photo

    psz

    12 czerwca 2017 at 15:50

    A dlaczego nasi kibicowscy guru bronią Cygana? Bo im też jest wygodnie, gdy mają w prezesie kumpla.

  17. Avatar photo

    tyta

    12 czerwca 2017 at 16:13

    …@Mecza- Janicki musi zgadzać się z Cyganem bo jest drugi w strukturze. Pracowałem w dużej firmie gdzie prezes był prezesem a wszystkie działy miał pod kontrolą w tym marketing.Uważam, że Janicki ma lepsze cv id Cygana i dobrze działa i czuje się w marketingu dlatego zakładam, że z przyjemnością powiąże obie te funkcje, ale to teraz tylko nasze dywagacje, które niczego nie wnoszące

  18. Avatar photo

    Ren

    12 czerwca 2017 at 18:30

    @Mecza – firma dobrze poukładana, to jeszcze nie jest firma efektywnie działająca. Dobrze poukładać potrafi większość ludzi po kilku latach pracy w zarządzaniu. Firma ma być dobrze poukładana i efektywna. I za to drugie głównie odpowiada prezes. Do Cygana osobiście nic nie mam, znam ludzi, którzy go dobrze znają i są to wiarygodne osoby. Podobno to jest bardzo fajny i porządny gość. Ale bycie fajnym i porządnym nie leży na topie kwalifikacji, gdy się szuka prezesa do poważnej firmy. Uwierz mi, w mojej branży czyli handlu sprzętem komputerowym, każdy piał by z zachwytu, gdyby któryś z konkurentów dostał takiego prezesa jak Cygan. Odgryźli by mu głowę u nasady w 3 miesiące. Fajny prezes utrzyma nas przez sto lat w pierwszej lidze, a efektywny wbije do ekstraklasy w maks. 2 sezony – taka różnica. Albo jesteś wilkiem alfa albo nie, w biznesie to jeszcze mocniej widać niż gdziekolwiek indziej (może poza wojną).

  19. Avatar photo

    GieKSiorz

    12 czerwca 2017 at 19:13

    My kibice GieKSy musimy cos zrobić bo nasz klub toczy się po rowni pochylej,ok ktoś powie pod względem marketingowym,finansowym jest nienajgorzej,a pod względem sportowym,zarzadzania,kibicowskim jest zle.a jeszcze zapomniałem napomnieć o stadionie,ktory na pewno by poprawil frekwencje,blaszok już tez nie ten co kiedyś,teraz tam piknik,nie wiem czym to jest spowodowane?wymiana pokoleń?frekwencja srednia w tym sezonie lekko ponad 3 tys,a bywalo poniżej sezony wcześniej,w ekstraklasie z taka frekwencja by nas termalika wyprzedzila,nie może być tak ze miasto takie jak Katowice ma tak niska frekwencje,z czym do ludzi.diagnoza i leczenie musi być na wielu płaszczyznach to jest jedynie nadzieja ze nasza GieKSa będzie jeszcze wielka

  20. Avatar photo

    Mecza

    12 czerwca 2017 at 19:58

    Bardzo skromnie z propozycjami… ale po kolei:

    @Tomek, bardzo łatwo wymienić cechy „idealnego” prezesa i napisać że brakuje lidera np. ŚP. Mariana Dziurowicza. Łatwo napisać każdy kto ma jaja, najlepiej ktoś z biznesu. Czyli Krupa który nie zna się na piłce ma gotowe ogłoszenie do urzędu pracy. Od 15 lat nie trafiliśmy na lepszego! W jakimś wpisie wspomniałem, że Cygan powinien teraz zostać ale już teraz Miasto Katowice powinno rozpisać konkurs na Prezesa Zarządu który zostanie wybrany w 2018 bez względu na wynik sportowy.

    @Tyta, jeśli Janicki musi zgadzać się z Cyganem bo jest drugi w strukturze, to temu Panu dziękujemy jako potencjalnemu kandydatowi na prezesa, albo ma to coś albo niech jest poprawny politycznie.

    @Ren, liczy się efektywność i masz 100% racji! ale jak napisałeś „bardzo fajny i porządny gość” Przez większość prezesury kogoś takiego właśnie potrzebowaliśmy bo jak inaczej wymagać gdy się pensji nie płaci od miesięcy. Cygan poradził sobie z tym ale teraz sam musi się przestawić. Może jest potrzebny ktoś inny ale na zasadzie konkursu o którym wspomniałem a nie na chybcika.

  21. Avatar photo

    Mecza

    12 czerwca 2017 at 20:17

    @GieKSiorz, to tylko kwestia stadionu. W Bielsku, Tychach czy Gliwicach jest większa czy to przez poziom sportowy? Wiadomo że nie. Nasz zapowiada się w najlepszym wypadku za 3 lata i do tego czasu niech nasz marketing dba o narybek czyli każda wejściówka do 18 roku życia za 1 zł i na nowym stadionie niech młyn będzie na przeciwko głównej a trybuna niech się nazywa BLASZOK. Lepiej już teraz poświęcić część kasy na kontrakty pseudo gwiazdeczek na rzecz dofinansowania wejścia młodzieży na mecz. Ja skakałem po płotach gdy z FC Brugge grali ale po co to. Tu trzeba k. wizji! Za rok, za dwa Cygana i innych nie będzie, nas też ale GKS ma być!!!!!!

  22. Avatar photo

    Ren

    12 czerwca 2017 at 22:19

    @Mecza Słuszna uwaga. „Przez większość prezesury kogoś takiego właśnie potrzebowaliśmy bo jak inaczej wymagać gdy się pensji nie płaci od miesięcy.” Tego nie brałem w ogóle pod uwagę w moich rozważaniach, jak w branży IT płacę co niektórym praktycznie jak piłkarzom plus premie, zawsze na czas (programiści itp.), to mogę wymagać gryzienia trawy za firmę. Analizowałem to przez pryzmat swojej firmy. Rzeczywiście te czasy, gdy Cygan zaczynał u nas były zupełnie inne. No to ja daje kredyt, ale chce teraz zobaczyć Cygana z zębem i pazurem, a jak będzie trzeba to nawet plamą krwi w kąciku ust. 🙂 W tym sezonie się nie dopasował, ale niech wyciągnie wnioski.

  23. Avatar photo

    Tomek

    13 czerwca 2017 at 07:23

    Powiem Wam tylko tyle juz niebawem będziecie psy na nim wieszać. Sorry ale z ciamajdy nie zrobisz lidera z prawdziwego zdarzenia. Facet ewidentnie nie ma predyspozycji do zarzadzania. Nie znam Prezesa który by się tak zachował jak on. Zachował sie jak biedna pogubiona i wycofana ciamajda. Osobiście nic do człowieka nie mam. BYć może że tak jest, że to miły i fajny człowiek. Problem tylko w tym że nie nadaje się do kierowania bo ewidentnie nie ma kompetencji kierowniczych. Gdyby go poddano profesjonalnym testom na bank by ich nie przeszedł. Ci co znają biznes to wiedzą że na rynku konkurencyjnym zostałby wykończony w pół roku. No ale GKS to przechowalnia ludzi którzy nie maja pomysłu na siebie

  24. Avatar photo

    Tomek

    13 czerwca 2017 at 07:27

    Do mecza. Człowieku daje się dobrą kasę i robi się konkurs a nie sadza sie byle kogo. Zapewniam cię że w ten sposób wybrany gościu z doświadczeniem po przejsciu testow kompetencji kierowniczych (robione przez niezależne instytuty) daje rękojmie dobrego zarządzania. Rynek jest taki że nawet za kasę Cygana przyjdą menago o dwie półki lepsi.

  25. Avatar photo

    Mecza

    13 czerwca 2017 at 08:01

    @Tomek właśnie konkurs ale to miasto zawaliło nie mając żadnej alternatywy i jak się zesrało nie wiedzieli co zrobić a nie ma czasu teraz na rewolucję bo nowy sezon za chwilę. Niestety znowu nie zanosi się aby miasto miało plan B, idealnie pasuje Ekstraklasa albo Śmierć. Niech ogłoszą że wybory będą w czerwcu 2018 i każdy kto chce niech startuje, również Cygan bez względu na wynik piłkarzy na boisku. Nie ma tego.

  26. Avatar photo

    Tomek

    13 czerwca 2017 at 09:43

    Mecza. W tym właśnie problem że miasto boi sie takiego prezesa bo nie byłby sterowalny. Dlatego też lepsza własna ciamajda niż ktos nowy. Prawda jest taka że miasto to najgorszy właściciel. Prywatny inwestor nie pozwoliby na cos takiego. No ale on wydaje wlasna kase a nie cudza

  27. Avatar photo

    Mecza

    13 czerwca 2017 at 12:09

    @Tomek, dużo racji w tym że miasto potrzebuje kogoś potulnego, podporządkowanego ale i zaufanego. Każdy z nas gdyby wykładał pieniądze tez by oczekiwał że ten co je wydaje w naszym imieniu będzie w pełni podporządkowany.

  28. Avatar photo

    stefan

    13 czerwca 2017 at 12:41

    Dokładnie , panowie , kto z Nas , Was wydając SWOJE ! pieniądze zostawiłby Cygana na fotelu prezesa…? Krupa , ma w dupie tak naprawdę to. kasa idzie z miasta wiec nie JEGO.
    Tez liczyłem ze Cygan już nie będzie „kolegą piłkarzy” o , niestety ale tak się nie dzieje.
    Co do zwolnienia Brzeczka , okazji było mnóstwo , tylko do tego trzeba mieć JAJA.

  29. Avatar photo

    Tomek

    13 czerwca 2017 at 12:46

    Powiem wam że chciałbym miec taka fuchę jak CYGAN. Brac kasę i za nic nie odpowiadać. Nie byc rozliczanym z żadnych wyników. Życ nie umierać

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga