Piłka nożna Prasówka
Media przed meczem z Piastem: Są w formie, grają o prymat w regionie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu Piast Gliwice – GKS Katowice.
flashscore.pl – Piast Gliwice – GKS Katowice
Spisujący się coraz lepiej Piast Gliwice podejmie w śląskich derbach GKS Katowice, który na początku sezonu stara się udowodnić, że 5. miejsce w poprzedniej kampanii nie było przypadkiem.
Ostatnie dni były bardzo udane dla kibiców z Gliwic. W weekend Piast pokonał Motor 2:0 w Lublinie, zachowując pierwsze czyste konto w tym sezonie, a następnie awansował do kolejnej rundy Pucharu Polski po zwycięstwie 3:0 nad trzecioligowym Chemikiem Bydgoszcz. Jeśli doliczyć do tych wyników remis 1:1 z Legią Warszawa, Gliwiczanie stracili tylko jednego gola w trzech ostatnich spotkaniach. To zdecydowana poprawa w porównaniu z pierwszymi czterema meczami sezonu, w których stracili aż 12 bramek. Teraz sympatycy klubu z Gliwic liczą na poprawę wyników przed własną publicznością, ponieważ ich ulubieńcy wygrali tylko jedno z ostatnich pięciu domowych spotkań w Ekstraklasie (2R, 2P).
W poprzedniej kolejce GKS dokonał niemal niemożliwego. Po 90 minutach przegrywał w Zabrzu z Górnikiem 1:2, a mimo to wygrał 3:2 po tym, jak Ilja Szkurin skompletował hat-tricka. Ten triumf zakończył serię 11 kolejnych wyjazdowych meczów Gieksy bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach, co dobrze wróży gościom przed spotkaniami w Gliwicach, a następnie w Lubinie. Dodatkowo GKS zdobył 12 bramek, dzięki czemu wraz z Legią i Wisłą Kraków ma najskuteczniejszą ofensywę ligi, choć rozegrał o jeden mecz mniej od obu tych zespołów. Katowiczanie uaktywniają się szczególnie w końcówkach, ponieważ sześć, czyli połowę swoich bramek w Ekstraklasie, zdobyli po 75. minucie.
Od czasu awansu GKS-u do Ekstraklasy trzy mecze między tymi zespołami zakończyły się remisem, a jeden wygrał Piast.
Jedynym zespołem skuteczniejszym od Gieksy po 75. minucie jest Piast, który w tym okresie zdobył siedem ze swoich 10 bramek.
We wszystkich sześciu ligowych meczach Piasta odnotowano co najmniej dziewięć rzutów rożnych.
GKS zachował tylko jedno czyste konto w ostatnich 12 wyjazdowych meczach we wszystkich rozgrywkach, lecz dokonał tego właśnie w spotkaniu rozegranym w Gliwicach.
W żadnym z dziewięciu oficjalnych spotkań Gieksy w tym sezonie nie padł remis (5Z, 4P).
gol24.pl – Są w formie, grają o prymat w regionie
Z racji rozgrywanego w tygodniu Pucharu Polski w piątek odbędzie się tylko jeden mecz 7. kolejki PKO Ekstraklasy. Za to jaki. O prymat w śląskim regionie zagrają zespoły, które są w formie, czyli Piast Gliwice i GKS Katowice.
[…] Piast jeszcze we wtorek grał w Bydgoszczy. Bez problemu drugim składem wyeliminował miejscowy Chemik (3:0) z Pucharu Polski. Teraz zamierza pójść za ciosem w PKO Ekstraklasie.
Trzeba przyznać, że Gliwiczanie mają dobry moment. W lidze potrafili odgryźć się Legii Warszawa (1:1), po czym ograli gładko Motor Lublin (2:0), który to stołeczną drużynę rozbił w krajowym pucharze.
Czeka nas bardzo dobre widowisko, bo GieKSa spisuje się… jeszcze lepiej! W tygodniu z racji wolnego losu w Pucharze Polski odpoczywała. W ubiegły weekend w Śląskim Klasyku rzutem na taśmę wygrała za to na wyjeździe z Górnikiem Zabrze (3:2). Fantastycznie wypadł autor hat-tricka, Ilja Szkurin.
[…] Daniel Myśliwiec, trener Piasta: – Mam duży szacunek do trenera Rafała Góraka i do jego drużyny, która zawsze trzyma wysoki poziom. Nawet jeżeli nie ma optymalnych wyników, a ostatnio one się zgadzają, styl również. Można tylko gratulować konsekwencji i – poza tym najbliższym meczem – kibicować jej rozwojowi
Nie zagrają w meczu:
Piast: Plach
GieKSa: Błąd, Bosch, Galan, Strączek, Zrelak
piast.gliwice.pl – Piast Gliwice – GKS Katowice, historia spotkań
Historia spotkań Piasta Gliwice z GKS Katowice liczy sobie już 30 ligowych pojedynków. Większość z nich odbyła się jeszcze, gdy funkcjonowała II liga, część już w I lidze. Druga liga jednak to wówczas było zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.
Po roku 2012 jednak katowiczanie przeżywali duży kryzys. Spadli nawet do II ligi. W 2024 roku po 19 latach powrócili do Ekstraklasy. W pierwszym meczu rozegranym z Piastem GKS zremisował 2:2. Było to pierwsze starcie tych ekip na tym poziomie rozgrywkowym. Gole dla drużyny z Okrzei strzelali Michael Ameyaw (asysta Damian Kądzior) i Michał Chrapek.
W rewanżu także podzielono się punktami, ale kibice bramek nie zobaczyli.
W sezonie 2025/26 w pierwszym meczu rozegranym w Katowicach Piast rozbił Gieksę 3:1. Zespół z Gliwic prowadził już wtedy Daniel Myśliwiec. Bramki dla Piasta strzelali: Igor Drapiński, Erik Jirka (asysta Gierman Barkowskij), a jedno to trafienie samobójcze.
W spotkaniu rozegranym na wiosnę wynik to 0:0.
Generalnie jednak bilans spotkań jest wyrównany. GKS wygrywało 9 razy, 9 razy górą był Piast, a 12-krotnie podzielono się punktami. Stosunek goli wynosi 29:28 na korzyść katowiczan. Najczęstszym wynikiem między tymi zespołami był remis 0:0.
Warto zauważyć, że w Ekstraklasie Piast jeszcze nie przegrał z GKS Katowice
Historia spotkań
Katowice ul. Bukowa 1 – 08.04.1964, g. 16:00
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 – 89′ Norbert Koszera
Gliwice, Stadion XX-lecia , 14.08.1971 , g. 16:30
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 2:1 (1:0 )
Bramki:
1:0 – 35`Józef Kopicera
2:0 – 62′ Adam Statowski (głową)
2:1 – 64′ Eryk Anczok (głową)
Katowice, ul. Bukowa – 01.04.1972
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 2:0 (2:0)
Bramki:
1:0 – 01` Eugeniusz Pluta
2:0 – 29`Władysław Witk
Gliwice, ul. Stefana Okrzei 20 – 17.09.1972
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice 1:3 (1:1)
Bramki:
0:1 – 6`’Zygmunt Schmidt
1:1 – 10 ` Lesław Dunajczyk (głową)
1:2 – 65` Eugeniusz Pluta
1:3 – 88` Stanisław GzilKatowice
Katowice, ul. Bukowa 1 – 19.04.1973
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 0:0
Katowice, ul. Bukowa 1` – 14.10.1973
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice – 2:0 (2:0)
Bramki:
1:0 – 31` Jacek Góralczyk
2:0 – 41` Tadeusz Pawlik (samobójcza)
Gliwice, Stadion XX-lecia – 05.08.1974
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice 0: 0 (0:0)
Gliwice, ul. Stefana Okrzei 20 – 27.10.1974, g. 11:00
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 – 65` Gerard Rother
Katowice, ul. Bukowa – 01.06.1975
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 1:0 (1:0)
Bramka:
1:0 – 29` Lechosław Ols
Gliwice, ul Stefana Okrzei – 16.08.1975, g.16:00
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 1:0 (0 : 0)
Bramka:
1:0 – 77`Alfred Skorupiński (głową)
Katowice, ul. Bukowa 1 – 14.03.1976
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 1:2 (1:0)
Bramki:
1:0 -29 Eugeniusz Pluta
1:1 – 74` Lesław Dunajczyk
1:2- 85` Lesław Dunajczyk
Gliwice, ul Okrzei 20 – 02.10.1976, g. 14:30
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 1:0 (1:0)
Bramka:
1:0 – 1 Henryk Ledwoń
Katowice, ul. Bukowa 1 niedziela, 1.05.1977
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice – 0:0
Gliwice – Stadion XX-lecia, 13.11.1977
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 – 60` Józef Łuczak
Katowice, ul. Bukowa 1 – 4.06.1978, g. 17:00
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice – 3:1 (1:1)
Bramki:
0:1 – 4`Lesław Dunajczyk (rzut wolny)
1:1 – 43`Henryk Górnik
2:1 – 72`Eugeniusz Pluta
3:1 – 86` Jan Glück (rzut karny)
Gliwice, stadion XX lecie – 13.09.1980, g. 16:00
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 1:1 (0:0)
Bramki:
0:1 – 50` Eugeniusz Pluta
1:1 – 56` Tadeusz Pawlik
Katowice, ul. Bukowa – 05.04.1981 r.
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice – 0:0
Gliwice, Stadion XX-lecia – 05.09.1981, g. 16:00
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice – 1:1 (1:1)
Bramki:
1:0 – 12` Ryszard Kałużyński
1:1 – 15` Jan Furtok
Katowice, ul. Bukowa 1 – 03.04.1982, g 16:00
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 0:0 (0:0)
Gliwice, ul. Okrzei – 03.09.2007 r. Godz 20:05
GKS Piast Gliwice – GKS Katowice 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 – 83 min Wojciech Kędziora (asysta Adam Kompała),
2:0 – 90 min Paweł Gamla (asysta Łukasz Krzycki)
Katowice, ul. Bukowa – 12.04.2008 r., godz. 17:00
GKS Katowice – GKS Piast Gliwice 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 – 45 min Hubert Jaromin,
1:1 – 48 min Paweł Gamla (asysta Wojciech Kędziora)
Gliwice, ul Okrzei – 6 sierpnia 2010, godz. 19:00
Piast Gliwice – GKS Katowice 2:1 (0:1)
Bramki:
0:1 – 25 min Piotr Piechniak,
1:1 – 53 min Jakub Smektała,
89 min – Sławomir Szary
Katowice, ul Bukowa 1 – 11.03. 2011, g. 20:00
GKS Katowice – Piast Gliwice – 0:0
Katowice, ul Bukowa 1 – 23.10.2011, g.. 12:30.
GKS Katowice – Piast Gliwice 3:2 (1:1)
Bramki:
1:0 – 32` Damian Chmiel
1:1 – 45`Rudolf Urban (asysta Tomasz Podgórski)
2:1 – 56` Deniss Rakels
3:1 – 82` Deniss Rakels
3:2 – 89` Wojciech Kędziora (karny)
Gliwice, ul Okrzei – 20.05.2012, godz. 17:00
Piast Gliwice – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki:
1:0 – 8` Ruben Jurado (asysta Adrian Klepczyński)
2:0 – 52` Wojciech Kędziora (asysta Tomasz Podgórski)
3:0 – 83` Wojciech Kędziora (asysta Mariusz Zganiacz)
Ekstraklasa
Gliwice, ul Okrzei – 12.08.2024, g. 19:00
Piast Gliwice – GKS Katowice 2:2 (1:1)
Bramki:
0:1 – 19` Adam Zrelak,
1:1 – 31` Michael Ameyaw (asysta Damian Kądzior),
2:1 – 49` Michał Chrapek,
2:2 – 68` Adam Zrelak
Katowice, ul Bukowa 1 – 16.02.2025, g. 14:45
GKS Katowice – Piast Gliwice 0:0
Katowice, Nowa Bukowa 1 – 08.11.2025, g. 20:15
GKS Katowice – Piast Gliwice 1:3 (0:2)
Bramki
0:1 – 22` Igor Drapiński
0:2 – 25` Lukas Klemenz (sam)
0:3 – 75` Erik Jirka (asysta Gierman Barkowskij)
1:3 – 90. Lukas Klemenz
Śląskie derby przy Okrzei. Piast podejmuje GKS Katowice
Drużyna Piasta Gliwice ma za sobą udany tydzień. W sobotę gliwiczanie odnie sli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie, pokonując 2:0 Motor Lublin, a kilka dni później zrobili pierwszy krok w Pucharze Polski. W Bydgoszczy niebiesko-czerwoni wygrali z miejscowym Chemikiem 3:1 i awansowali do kolejnej rundy. Teraz czas na ligę i derbowe starcie z GKS-em Katowice.
Piast złapał więc właściwy rytm. Zespół Daniela Myśliwca wygrał dwa kolejne spotkania, zdobywając w nich pięć bramek. Co równie istotne, w Lublinie po raz pierwszy w tym sezonie zachował czyste konto. Z kolei pucharowe zwycięstwo pozwoliło trenerowi dać szansę zawodnikom, którzy w ostatnich ligowych meczach grali mniej, a jednocześnie zapewnić drużynie awans.
W piątek Piast Gliwice podejmie GKS Katowice w spotkaniu 7. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niebiesko-czerwoni chcą pójść za ciosem po zwycięstwie w Lublinie, ale zadanie nie będzie łatwe. Do Gliwic przyjeżdża bowiem czwarty w tabeli GKS, który w poprzedniej kolejce pokonał Górnika Zabrze 3:2.
Piast przed tygodniem odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Gliwiczanie pokonali Motor Lublin 2:0, a na listę strzelców wpisali się Juande Rivas i Szczepan Mucha. Szczególnie ważne było jednak coś jeszcze – po raz pierwszy w obecnych rozgrywkach Piast zachował czyste konto.
[…] GKS Katowice przyjedzie do Gliwic w dobrych nastrojach. GieKSa wygrała dwa ostatnie ligowe spotkania – najpierw rozbiła u siebie Wisłę Płock 5:0, a następnie pokonała na wyjeździe Górnika Zabrze 3:2. Bohaterem Śląskiego Klasyku był Ilja Szkuryn, który zdobył wszystkie trzy bramki dla katowiczan.
[…] Historia ostatnich spotkań pokazuje, że pojedynki Piasta z GKS-em są wyjątkowo nieprzewidywalne. W poprzednim sezonie gliwiczanie dwukrotnie mierzyli się z katowiczanami. Jesienią przy Bukowej Piast wygrał 3:1, odnosząc pierwsze wyjazdowe zwycięstwo pod wodzą Daniela Myśliwca. Wiosenny rewanż przy Okrzei zakończył się natomiast bezbramkowym remisem. Teraz stawka jest jednak zupełnie inna. Piast po wygranej w Lublinie chce rozpocząć marsz w górę tabeli, a GKS zamierza potwierdzić, że bardzo dobrze rozpoczął sezon.
Daniel Myśliwiec zwraca uwagę przede wszystkim na konieczność zachowania odpowiedniej koncentracji i skuteczności. Wcześniej podkreślał również, że jego drużyna nie powinna budować w swoich głowach żadnej „blokady” związanej ze zdobywaniem bramek. – Jeżeli mamy swobodę w końcówce i wszystko, co jest celne, wpada, to możemy tak działać przez cały mecz – mówił szkoleniowiec Piasta.
W Lublinie jego zespół pokazał, że potrafi zagrać skutecznie i przede wszystkim odpowiedzialnie w defensywie. Teraz trzeba będzie połączyć te elementy z ofensywą, która na własnym stadionie będzie chciała narzucić rywalowi swoje warunki.
Spotkanie Piasta z GKS-em będzie jednym z najciekawszych wydarzeń 7. kolejki Ekstraklasy. To przecież pojedynek dwóch klubów z jednego regionu, a dodatkowych emocji nie trzeba specjalnie dodawać.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!

Najnowsze komentarze