Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu Zagłębie-GieKSa: Przerwać złą serię

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice.

 

1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 21. Kolejki

Fortuna 1 Liga wraca do gry w ostatni weekend lutego. Przewaga czołowych zespołów nad resztą stawki zwiększa się. Cztery zespoły w ostatnim czasie prezentowały doskonałą formę, nie zaznając porażki w co najmniej pięciu poprzednich starciach. Pojawia się zatem pytanie, czy któraś z drużyn zdoła przełamać te serie w nadchodzących dniach?

[…] Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice (25 luty, sobota, 17:30)

Sobotnie popołudnie będzie historyczne dla kibiców Zagłębia Sosnowiec. Po raz pierwszy zasiądą oni na trybunach nowego obiektu, który od teraz stanie się domem ich ukochanej drużyny. A wszystko to w szczególnych okolicznościach – derby przeciwko katowickiemu GKS-owi to przecież nie byle starcie. Gospodarze będą musieli pilnować się w pierwszej połowie, wszak to właśnie w tym okresie katowiczanie pozostają najgroźniejsi. W tym sezonie na wyjazdach słabiej radzą sobie oni po przerwie, przegrywając tę część gry w 40% przypadków.

 

Fantasy 1 Liga: Zapowiedź 21. Kolejki

Przed nami kolejne emocjonujące spotkania w Fortuna 1 Lidze. Do hitowego meczu dojdzie w Sosnowcu, gdzie miejscowe Zagłębie na otwarcie nowego stadionu podejmować będzie katowicką GieKSę.

[…] Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice

Mecz którym w tym tygodniu żyje Śląsk i Zagłębie. Odwieczna wojna pomiędzy „Gorolami” i „Hanysami” nabiera teraz dodatkowego wymiaru. Będzie to spotkanie na otwarcie nowego stadionu w Sosnowcu, a na trybunach prawdopodobnie zasiądzie komplet publiczności. Niestety bez udziału fanów gości. Kibice Zagłębia liczą, że inauguracja na nowym obiekcie wypadnie lepiej od pożegnania Stadionu Ludowego. Skończyło się ono porażką z Odrą w naprawdę kiepskim stylu. Pretensje o postawę w tamtym meczu miał do swoich zawodników trener Dudek, który przyznał także, że o zwycięstwo z GieKSą będzie trudno. Zagłębie notuje serię 7 meczów bez zwycięstwa, a jego zawodnicy poza słabą dyspozycją w ostatnim spotkaniu zaprezentowali brak chęci do walki. Najbliższy rywal i otoczka sobotniej rywalizacji wpłyną na nich motywująco. Równocześnie piłkarze będą czuli dodatkową presję, co nie ułatwi im występu. Na murawie nowego stadionu nie zobaczymy Rozwandowicza, a klub robi wszystko by doprowadzić do pełnej dyspozycji Banaszewskiego. Postawa linii pomocy pozostawia bowiem wiele do życzenia. Swojego gola w inauguracyjnym meczu z pewnością będzie chciał strzelić najlepszy obecnie napastnik Zagłębia, Szymon Sobczak. W ten sposób zapisałby się w historii klubu.

GieKSa rozegrała udane spotkanie w ostatniej kolejce. Remis z Podbeskidziem to korzystny wynik i trener Górak przyznał na pomeczowej konferencji, że nie czuje niedosytu. Wspominali o nim jednak jego zawodnicy, którzy piłkarską złość po dobrej grze i dwóch remisach będą chcieli przekłuć w zwycięstwo. Z pewnością w sobotę będą chcieli zepsuć święto rywalowi zza miedzy. GieKSa jest dobrze przygotowana na rundy, prezentuje dojrzałą grę, sprawnie przechodzi z fazy obronnej do ataku. Do drużyny świetnie wprowadził się Mateusz Marzec, a swoje statystyki poprawia Rogala. Zwracaliśmy uwagę na grę wahadłowych GKS-u i potrzebę ich lepszej postawy w ofensywie. Odpowiedź Grzegorza Rogali  przerosła nasze oczekiwania. Dwa mecze, asysta i pierwsza bramka. Do składu GieKSy wracają Rafał Figiel i Bartosz Jaroszek. Swój debiut w Katowicach zaliczył Sebastian Bergier, który był bliski zdobycia swojej premierowej bramki. Będzie on naciskał na Jakuba Araka, a rywalizacja pomiędzy tymi zawodnikami wyjdzie na dobre zespołowi. W ostatnim wyjazdowym, ligowym występie przeciwko Zagłębiu GKS odniósł skromne jednobramkowe zwycięstwo. Na listę strzelców wpisał się wówczas Adrian Błąd, który zmaga się z kontuzją barku. Do zespołu trenera Góraka dołączył wypożyczony z Lecha Poznań, Antoni Kozubal. Młody, perspektywiczny pomocnik był na celowniku kilku pierwszoligowców. Teraz zagra w barwach GieKSy, gdzie zwiększy rywalizację w środku pola oraz na pozycji młodzieżowca. Mecz w Sosnowcu będzie sentymentalnym powrotem dla Arkadiusza Jędrycha, który w barwach Zagłębia zagrał 53 mecze.

 

sportdziennik.com – Przerwać złą serię

Z GKS-em Katowice Zagłębie po raz ostatni wygrało ponad pięć lat temu.

Otwarcie nowego obiektu to dla sosnowiczan idealny czas aby w końcu przełamać się w meczach z lokalnym rywalem. Po raz ostatni Zagłębie pokonało katowiczan w ligowym boju 13 września 2017 roku. Wówczas na Ludowym ekipa z Sosnowca wygrało z GKS-em 3:0 po golach Sebastiana Makowskiego, Vamary Sanogo i Sebastiana Milewskiego. Potem było już tylko gorzej, bo cztery kolejne starcia kończyły się zwycięstwami katowiczan. Żadnego ze strzelców goli z tamtej potyczki nie ma już w Sosnowcu, są za to Konrad Wrzesiński oraz Dariusz Dudek, który wówczas prowadził zespół ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego. Tamta wygrana miała miejsce w rundzie jesiennej sezonu 2017/2018. Wiosną górą byli piłkarze z Katowic, ale na koniec sezonu to sosnowiczanie byli w lepszych nastrojach, bo to Zagłębie fetowało awans do ekstraklasy.

[…] Na nowym stadionie sosnowiczanie będą chcieli rozpocząć nowy rozdział w historii klubu od wygranej, a co za tym idzie przerwać fatalną passę w meczach z rywalem zza miedzy. Inna sprawa, że tych fatalnych serii w Zagłębiu jest więcej. Siedem kolejnych meczów bez wygranej i bez punktów w rundzie wiosennej…

 

Zapraszamy na stadiony. Policyjny „wytrych”

Trudno dyskutować z faktami, ale te są nieodwracalne i nieubłagane – około 800 kibicom GKS-u Katowice cofnięto zaproszenie na ArcelorMittal Park w Sosnowcu, gdzie ich drużyna w sobotę o godzinie 17.30 zagra mecz ligowy z Zagłębiem.

Nie mogę zaakceptować, chociaż przyjąłem je do wiadomości, argumentów policji, dla której „wytrychem” jest remont jednej z dróg dojazdowych do nowoczesnego i pachnącego jeszcze świeżą farbą nowego stadionu Zagłębia. Zadam w tym momencie prowokacyjne pytanie – do czego nadaje się policja (jej siły prewencji, antyterroryści itp.), skoro nie potrafi zabezpieczyć imprezy masowej na 11 tysięcy (z małym ogonkiem) widzów? Siły porządkowe powinny bez problemów spacyfikować kilkuset chuliganów, o ile tylu przybyłoby w sobotę do Sosnowca.

I pytanie, jak długo potrwa remont owej „felernej” drogi dojazdowej? Bo może wypadałoby poinformować z wyprzedzeniem sympatyków Skry Częstochowa, Puszczy Niepołomice, Ruchu Chorzów, czy ŁKS-u Łódź, by na wszelkie wypadek nie planowali wycieczki do Sosnowca w dniu meczu z Zagłębiem. Moja propozycja na przyszłość – wszyscy organizatorzy meczów w Fortuna 1. Lidze powinny przyjąć zasadę, że kibice drużyn przyjezdnych nie są mile widzianymi gośćmi i nie będą wpuszczani na stadion. Będzie cicho, spokojnie i bezpiecznie…

 

Moment na przełamanie

[…] Piłkarze z Sosnowca na ligową wygraną czekają już ponad cztery miesiące, dokładnie od 10 października 2022 roku. Wówczas na Stadionie Ludowym Zagłębie pokonało 2:1 Bruk Bet-Termalicę Nieciecza po golach Maksymilianów: Rozwandowicza oraz Banaszewskiego. W dzisiejszym meczu z GKS-em Katowice obu zabraknie z powodu kontuzji, więc o bramki będą się starali inni.

Od tamtej wygranej ekipa z Sosnowca nie była w stanie wygrać żadnego z siedmiu ligowych spotkań, a dorobek Zagłębia to ledwie trzy punkty wywalczone po remisach z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Górnikiem Łęczna oraz Resovią. Czterokrotnie piłkarze sosnowieckiego klubu musieli z kolei uznać wyższość rywali.

Jak się przełamać, to kiedy, jeśli nie podczas wyjątkowego meczu, meczu otwarcia nowego stadionu? Ze Stadionu Ludowego piłkarze Zagłębia przenoszą się na ArcerolMittal Park. Inauguracja obiektu przypada na wyjątkowe starcie, jakim zawsze są pojedynki sosnowiczan z GKS-em Katowice. A że z lokalnym rywalem ekipa Dariusza Dudka nie wygrała żadnego z czterech ostatnich meczów… Krótko mówiąc lepszego czas na przełamanie nie będzie. Fani w Sosnowcu nie wyobrażają sobie innego scenariusza niż wygrana ich ulubieńców.

Zainteresowanie meczem jest ogromne. Do sprzedaży trafiły także bilety, które były pierwotnie przeznaczone dla fanów GieKSy. Kibice katowickiego klubu ostatecznie nie zostaną wpuszczeni na nowy obiekt, a to oznacza, że nie będzie potrzeby odcięcia sektorów buforowych odgradzających fanów obu ekip. Tym samym możliwy jest komplet publiczności na obiekcie, który może pomieścić 11600 widzów. Jako główny powód uniemożliwiający kibicom gości wejście na stadion w Sosnowcu podano fakt, że w remoncie jest jedna z głównych ulic prowadzących do nowego obiektu.

 

dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec przed meczem z GKS-em Katowice: „W szatni nie trzeba trenera”. Jak będzie wyglądać otwarcie stadionu?

W sobotę 25.02.2023 r. nastąpi otwarcie nowego stadionu Zagłębia Sosnowiec wchodzącego w skład ArcelorMittal Parku. Sosnowiczanie w meczu Fortuna 1. Ligi zagrają z GKS-em Katowice (godz. 17.30). Dzień przed meczem o swych wrażeniach opowiedzieli trener Dariusz Dudek i napastnik Szymon Sobczak.

Dariusz Dudek o meczu otwarcia stadionu:

[…] Jeśli chodzi o sam mecz, to myślę, że im mniej powiem, tym dla mnie będzie lepiej. Nie chciałbym zdradzać pewnych wskazówek, chociażby dla naszego przeciwnika. Cieszę się, że będziemy mogli w sobotę wspólnie otworzyć ten stadion. Mam nadzieję, że będzie to radosna chwila dla nas. To taki moment, że w szatni nie trzeba trenera. Przyjeżdża GKS Katowice, jest otwarcie nowego stadionu, nie potrzebna będzie dodatkowa motywacja. Musimy tylko udźwignąć ciężar gatunkowy tego spotkania. Na pewno będzie czuć tę trochę presję, bo dla niektórych moich mniej doświadczonych piłkarzy tak będzie.

Dariusz Dudek na pytanie: Dlaczego Zagłębie ma wygrać?

Dlatego, że ciężko pracujemy, żeby te następne mecze wygrywać. Na pewno jako trener potrzebuję, i zespół też potrzebuje, trochę czasu. Jest teraz nowy stadion, jest nowe otwarcie. Mam nadzieję, że w sobotę nie zabraknie nam determinacji, bo do tego, co gramy po prostu trzeba więcej determinacji. Mam nadzieję, że komplet kibiców będzie dla nas dwunastym zawodnikiem i to nie usztywni piłkarzy. Widzę ich jak pracują w tygodniu i jestem przekonany, że w sobotę będziemy zwarci i gotowi.

[…] Szymon Sobczak: Wszyscy czekamy na ten mecz

Jako głos z szatni mogę tylko powiedzieć, że wszyscy jako zawodnicy od dawna czekaliśmy na ten moment. Mam nadzieję, że przemówi tutaj boisko. Wiemy jaka jest sytuacja, wiemy jaki to jest mecz. Wszyscy czekamy na jutrzejsze spotkanie. Jeśli chodzi kwestie mentalne, to nie mamy problemu. W meczu z Arką jeszcze zanim wychodziliśmy z kontrą i należał nam się rzut karny. Oczywiście, to nie jest wytłumaczenie, ale szliśmy po tę drugą bramkę. Przydarzają się nam błędy, z tego musimy wyciągnąć wnioski, ale przeanalizowaliśmy to jako drużyna. Jedyne najlepsze rozwiązanie, to pokazanie tego w sobotę na boisku. W tym tygodniu odbyliśmy tutaj jeden trening, myślę, że to wystarczy.

 

zaglebie.sosnowiec.pl – Przed meczem z GKS-em Katowice

Nowy stadion, komplet publiczności na trybunach – czy może się trafić lepsza okazja do przerwania złej serii i odniesienia długo wyczekiwanego w Sosnowcu zwycięstwa?

Siedem kolejnych ligowych meczów bez zwycięstw, dwie porażki z rzędu, cztery ostatnie przegrane spotkania z GKS-em Katowice. W sobotnie popołudnie będzie szansa zakończenia wszystkich tych złych serii.

10 października 2022 Zagłębie odniosło ostatnie jak dotąd zwycięstwo. W rozegranym na Stadionie Ludowym meczu drużyna prowadzona wtedy jeszcze przez Artura Skowronka pokonała Bruk-Bet Temalikę Nieciecza. Od tamtego czasu w siedmiu kolejnych spotkaniach dorobek punktowy Zagłębia wzbogacił się tylko o trzy „oczka” i jeśli sporządzimy tabelę rozgrywek tylko za siedem poprzednich serii gier, gorsza od Zagłębia jest tylko Skra Częstochowa z jednym remisem.

GKS Katowice także tego okresu w rozgrywkach nie może zaliczyć do zbytnio udanych. W siedmiu ostatnich meczach zdobyli oni siedem punktów i wygrali tylko jeden mecz z Chojniczanką Chojnice. Mimo wszystko jest to jednak dorobek lepszy od Zagłębia, a także na przestrzeni całego sezonu katowiczanie poczynają sobie lepiej od sosnowiczan w rozgrywkach Fortuna I ligi i w 22 kolejkach zgromadzili 29 punktów.

Warto zwrócić uwagę, że GKS w meczach na wyjeździe radzi sobie lepiej niż Zagłębie w meczach u siebie. Katowiczanie poza Bukową zdobyli 11 punktów, a sosnowiczanie w spotkaniach na Stadionie Ludowym dopisali do swojego dorobku o jeden punkt mniej. Teraz jednak nasz klub zaczyna pisać nową historię i inauguruje występy na stadionie ArcelorMittal Park.

Na zwycięstwo nad klubem z Katowic czekamy od 13 września 2017, gdy Zagłębie pokonało GKS aż 3:0. Trenerem sosnowieckiego zespołu był wówczas Dariusz Dudek, który od tamtej pory do dzisiaj zdążył dwa razy odejść z Zagłębia i dwa razy tu wrócić, a w międzyczasie pracował także w Katowicach. Cztery następne spotkania Zagłębia z GKS zakończyły się porażkami sosnowiczan. Wiosną 2018 na Bukowej było 1:0 dla gospodarzy, w sezonie 2021/2022 Zagłębie prowadziło w Katowicach do przerwy 2:0, by ostatecznie ulec 2:3, a w rewanżu w Sosnowcu GKS wygrał 1:0. Wreszcie w ostatnim starciu między tymi dwoma drużynami GKS znowu był u siebie lepszy i wygrał 3:1.

Dwóch piłkarzy, który reprezentowali barwy Zagłębia w ostatnim zwycięskim meczu z GKS-em Katowice gra dziś w katowickim zespole. To Dawid Kudła i Arkadiusz Jędrych. Podopiecznym trenera Rafała Góraka jest także kolejny piłkarz, który wcześniej reprezentował Zagłębie, czyli Jakub Arak.

Sobotni mecz będzie 40. spotkaniem Zagłębia z GKS. Dotychczas GKS wygrał 15 razy, Zagłębie było lepsze w 13 starciach, a 11 spotkań zakończyło się remisami. Do sierpniowego meczu w Katowicach Zagłębie przystępowało jako lider Fortuna I ligi. Od tamtego czasu zaczął się zjazd w dół tabeli i w tej chwili Zagłębie znajduje się na 12. pozycji. Może więc teraz, dla odmiany, mecz z GKS-em staie się początkiem marszu do góry pierwszoligowej tabeli?

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga