Dołącz do nas

Piłka nożna

Mam(y) dość

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu w Sosnowcu na piłkarzy, trenera i prezesów spadły gromy. Zobaczcie, jak ten mecz komentowali kibice GieKSy na internetowym forum.

Zajczak

Niestety nie zapowiada się optymistycznie, piłkarzyki grający w naszych barwach to aktualnie drużyna do bicia, można się na niej przełamać, można ją ośmieszyć, można też nieźle zarobić… Zagłębie w kryzysie? Pamiętamy to z zeszłego sezonu, na kim się nie przełamać jak nie na zbieraninie z Katowic. Wynik? Wygrana goroli, każdy inny wynik to niespodzianka.

Ten mecz to dramat, jedni i drudzy siebie warci, poziom tak żenujący, że mecze na poziomie trampkarzy są zdecydowanie ciekawsze. Kędziora za te piętkowanie a’la Ronaldo powinien w drugiej połowie brać już prysznic, miał idealną okazję by po prostu strzelić

artek

Mandrysz mial byc naszym zbawieniem a jest wielkim rozczarowaniem. Przy takim wyniku dymisja to jest obowiazek.

VIRUS

Kurwa ale oni są słabi! Bez wyjątku…
Zbieranina bez charakteru.. .

Darko71

Czyli ten sezon trzeba spisać na straty ,ale nie przecież będą emocje walka o utrzymanie w tej zdechłej lidze ,kurwa rzygać się chce

żywiec

Jak na mecz o honor to niech honorowo się poda do dymisji kurwa !!

Arkan

Czy my z kimś wygramy .

Tróka do zera żegnamy FRAJERA!Kurwy  zacznijcie grać a nie łazić po SCC.

Robin

Zlosc nie do opisania!!! Ale co Wom beda godol – mocie to samo. To juz za dlugo trwa …Kurwa za dlugo!!!!! Dostajemy w pysk jak nie od zarzadu to od grajkow. Ile jeszcze razy?!?!

Picapao

Ale żeśmy kuRwa czasów dożyli. Ja pierdole..

Zawiedziony1964

– Brak zawodników kreujących gre !

– Brak młodzieżowców

– Brak wyników

– Brak stylu gry i  jakiejkolwiek  kreacji gry (ci co próbują się do tego nie nadają)

– Brak reakcji zarządu i zezwolenie na takich szrot jaki teraz mamy

– Brak koncepcji  na ten klub

Za dużo piłkarzy wiekowych i do odbudowy.

w Pierwszej 11-sce za dużo piłkarzy defensywnych

Wiec z czym do ludzi Panowie

Youri1805

Totalne zera

Ani jednego pozytywu, czegokolwiek co dawałoby choć cień nadziei.  Fatalna gra w defensywie, tragiczna w ataku, słabe skrzydła, brak środka pola. Jeszcze mi po Wigrach wkurw nie przeszedł a Ci znowu wkurwiają. Nie chcą grać w GieKSie to wypierdalać!

Frodo

Nie pamiętam od 18 lat takiego zniechęcenia na Bukowej jak teraz, do wymiany wszyscy bez wymówek, koniec z cierpliwością,kurwa mam dość, a jeszcze kuRwy przed nami, cała ta pseudo drużyna (prezes,trener,kopacze) mają szansę jeszcze bardziej upokorzyć nasz Herb i Nas

Shellu
 Najgorsze jest to, że tym pizdom na boisku znów włos z głowy nie spadnie i się kurwa ostaną i znów będziemy musieli rzygać oglądając ich pseudopopisy.

Już trener na konferencji przywołuje Foszmańczyka jako największego zbawcę.

W głowie się nie mieści, w jakiej jesteśmy dupie.

Ale jakoś wam powiem, że widząc duże błędy Cygana i także to, jak sobie kompletnie nie radzi Mandrysz, nie mam i nie miałem na nich takie wkurwu, jak na tych gnoi na boisku. Naprawdę, jak z chłodną głową podchodzę do trenera czy prezesa, to po prostu krew się we mnie gotuje na samą myśl o tych jebanych skórokopach.

Oczywiście ci na górze są odpowiedzialni za wiele rzeczy, ale ten sabotaż, który od początku roku odpierdalają na boisku zawodnicy, to jest coś, czego po prostu nie mogę przełknąć. Tak naprawdę już poprzedniego sezonu nie można im wybaczyć. A to co robią teraz jest jeszcze gorsze, bo krok po kroku – jeśli to się nie zmieni – doprowadzą ten klub do upadku.

Mam nadzieję, że do czasu poprawy nie będzie dopingu dla nich. Oni nie zasługują na jedno pozytywne słowo.

Mayek
 przejebalismy wszystkie najwazniejsze mecze. 15 pod rzad nie moga przejebac. Oby do tego czasu w klubie sie w miare poukladalo, bo syf sie zrobil jak skurwysyn. Najgorsze, ze nie ma kandydatow sensownych, same pajace.

11 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

11 komentarzy

  1. Avatar photo

    Robson

    15 września 2017 at 19:39

    Ja widzę jednego konkretnego kandydata na stanowisko prezesa.
    GieKSiarz z krwi i kości i gość mający łeb na swoim miejscu za jego panowania Tauzen stał się najlepszym osiedlem e kraju i wierzą że Marcinkol (Michał Marcinkowski Prezes SM Piast) postawi ten klub na nogi jak postawił po poprzednim prezesie Spółdzielnię.

    TYlko GieKSa !

  2. Avatar photo

    anty grzyb

    15 września 2017 at 21:36

    Gieksik na prezesa Jojko na trenera

  3. Avatar photo

    Rafał

    16 września 2017 at 00:47

    Cały sztab trenerski do wyjebania i pierwszy trener powinien sam już dawno zrezygnować razem z łajzami które ściągną do klubu za sobą są siebie warci. W Tej chwili pan MANDRYSZ ma złożyć rezygnacje natychmiast!!!!!!!!!!!!!! Niema na co czekać bo sezon jest już stracony, chyba że będą zmiany i to szybko!!!!!!!!!!!

  4. Avatar photo

    kosa

    16 września 2017 at 01:21

    Kampania Marcinkoli hahaha 🙂

  5. Avatar photo

    CIErPLIWY

    16 września 2017 at 07:49

    Trochę to musi potrwać aby zaczęło trybic Brzeczek mial więcej czasu i tez mu nie wyszło.Man drys z powinien zostać do końca tej rundy.

  6. Avatar photo

    Darius

    16 września 2017 at 09:58

    Pan Furtok na prezesa a na trenera bydymy szukać dalej.

  7. Avatar photo

    Bce

    16 września 2017 at 13:20

    Zakrecic ciepla woda jak za czasow dziury, pensje wstrzymac placic ino za zwyciestwa. Jasiu na prezesA. Trener? Nie mam pojecia kto tu by chial trenowac? Wydupic opierd…. . Po cholere Szoltysa dali do Rozwoju jak tu nie ma kim grac. Fosa zbawieniem zartujesz panie trener. Scigac malolatow z regionu. Abrama mi szkoda bo zaczyna dorownywac tym idiotom z pola. Burdel nic wiecej!!!

  8. Avatar photo

    Mecza

    16 września 2017 at 14:47

    Furtok prezesem? Chyba żartujecie, nie nadaje się. Był dobrym piłkarzem, w PZPN sobie nie poradził w „mini” zarządzaniu a co dopiero mówić o klubie piłkarskim. Byłem wielkim zwolennikiem Mandrysza, pisałem że może być źle ale musimy być cierpliwi i mu zaufać. Nie sądziłem że będzie tak bardzo źle ale to jeszcze do zaakceptowania jest ale nie sądziłem że GKS będzie się każdego bał i wychodził na boisko na zasadzie, najpierw nie stracić a może coś wpadnie. Nie chcę takiego GKS który się każdego boi.

  9. Avatar photo

    Rafał

    16 września 2017 at 21:52

    Pana Mandrysz się skończył jak o trener, wypalił się awansując pare razy i tera niema pomysłu ani na gre a ni na tą drużynę skoro ultra defensywnie gra, a powinien bojowo może nawet ustawieniem 4-3-3, i teraz też będzie że sędzie że coś a poprostu nie są odpowiedni przygotowani do sezonu i tyle. To przykład jak można szybko rozwalić zespół. Trener i sztab cały do wywalenia bo nic te CIOTY produktywnego nie umieją zrobić z ta ekipa.

  10. Avatar photo

    1964

    17 września 2017 at 10:31

    Akurat co do prezesa to zgodził bym się z Robsonem.Ale to nierealne!A co do Furtoka to niezły żart.Chłop był wybitnym piłkarzem ale wysłowić się nie umie a ci dopiero zarządzanie klubem!

  11. Avatar photo

    Maks

    17 września 2017 at 12:31

    Robson mo racja….taki Prezes by sie tu przidoł…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga