Dołącz do nas

Piłka nożna

[LIVE] GKS Katowice – GKS Jastrzębie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE z meczu GieKSy z Jastrzębiem. Relacja odświeża się automatycznie.

31 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

31 komentarzy

  1. Avatar photo

    schranzcorps

    25 sierpnia 2018 at 19:44

    Niestety nie załapie się nawet na drugą połówke ☹️ …sprawy przedmałżeńskie u przyszłych teściów , ale chłopaki jestem z wami duchem ????????

  2. Avatar photo

    PanGoroli

    25 sierpnia 2018 at 19:49

    Nie no Panowie, skandal! 'protokół moczowy’ musi być!

  3. Avatar photo

    Firek

    25 sierpnia 2018 at 20:03

    1. Midzierski nie gra źle
    2. Mamy mega problem.z lewa obrona od początku sezonu
    3. Slomka był już tam sprawdzany, nie zadziałało
    4. Mamy w 11 Lyszczarza (mlodziezowiec)
    5. Wawrzyniak wchodzi na stopera…

    Ktoś widzi w tym sens?

  4. Avatar photo

    Bce

    25 sierpnia 2018 at 20:39

    Gramy daremnie. Ukrainiec robi co chce!!!

  5. Avatar photo

    Fridek76

    25 sierpnia 2018 at 20:51

    Wstyd z taką grą! Oby druga była lepsza. Gieksa nic nie gra

  6. Avatar photo

    Solski

    25 sierpnia 2018 at 20:54

    Ani jednego strzału na bramkę, ani jednej sytuacji. zasłużenie przegrywamy. To wygląda daremnie. Kiedyś była gadka trenera w meczach wyjazdowych, że nie dojechali na 1 połowę, NO KURWA JAK SIĘ MOŻNA SPÓŹNIĆ U SIEBIE? TRENER BEZ POMYSŁU. Glina jest, tylko garncarz jest beznadziejny

  7. Avatar photo

    Waser

    25 sierpnia 2018 at 20:54

    Oględziński musi odejść…

  8. Avatar photo

    Piotr

    25 sierpnia 2018 at 20:57

    Poczobut też dziś kiepsko :/ Mieszają nim jak chcą, przy bramce też spóźniony

  9. Avatar photo

    kadiro

    25 sierpnia 2018 at 20:59

    Paszul do domu !!!!

  10. Avatar photo

    Fridek76

    25 sierpnia 2018 at 21:01

    Nikt nie gra dobrze. Paszul sie pogubil. Z takim skladem i nic nie graja wygladaja jak zbieranina z placu

  11. Avatar photo

    Szop

    25 sierpnia 2018 at 21:07

    Mecza gdzie jesteś z Twoją teoria żeby dać im czasu bo muszą się zgrać w nowym teamie???!
    Większość z Nas daje im czas od kilkunastu lat.
    Gdzie ty widzisz progres w ich grze?
    Żal.

  12. Avatar photo

    artur

    25 sierpnia 2018 at 21:11

    I to mieli być ci co umierają za GKS??? Ale robią ludzi w konia…

  13. Avatar photo

    ali baba

    25 sierpnia 2018 at 21:34

    „mecza” to psełdonim paszula kiedyś wygadał się w szatni

  14. Avatar photo

    Szop

    25 sierpnia 2018 at 21:38

    KUrWA mam petycję!!!
    Jeżeli w trakcie meczu stracimy pierwsi bramkę (co ostatnio często się zdarza) kończmy mecz,szkoda światła nerwów my przecież i tak nie odrobimy!!!!
    My nie potrafimy a co najgorsze bardzo często nawet się nie staramy:-((

  15. Avatar photo

    KABAN

    25 sierpnia 2018 at 21:38

    MECZA MOŻLIWE TERAZ NIE PISZE BO JEST NA BOISKU ZE SWOIM GUMOWYM UCHEM A.B

  16. Avatar photo

    1964

    25 sierpnia 2018 at 21:50

    Paszul dzięki,do widzenia!

  17. Avatar photo

    kasia

    25 sierpnia 2018 at 21:56

    Paszulewicz won z katowic

  18. Avatar photo

    Fridek76

    25 sierpnia 2018 at 21:57

    Kurwa dno i nie pierdolcie ze w drugiej polowie grali super bo gówno grali ZERO sytuacji bramkowych. Chuj z taka gra.

  19. Avatar photo

    tomassi

    25 sierpnia 2018 at 22:06

    To już chore jest. Tego już się nie da tłumaczyć. To jest straszne,przykre, nie możliwe poprostu. Kiedyś musi być lepiej. Ku.wa kiedy??????…

  20. Avatar photo

    kasia

    25 sierpnia 2018 at 22:06

    Gdzie jest mecza najwiekszy naiwniak

  21. Avatar photo

    Szop

    25 sierpnia 2018 at 22:11

    Panowie pewniak Fortuny!!!!
    GKS KATOWICE klub który w każdym ważnym meczu dla kibiców czy to ze śmierdzielami czy to z ostatnim bastionem,z policyjnymi dzbanami i oczywiście peryferiami stolicy z patelnią zamiast rynku pewne przegrane.
    KUrWA co za charakter drużyny!!!

  22. Avatar photo

    Paszul

    25 sierpnia 2018 at 22:19

    Przepraszam was drodzy kibice ,teraz wystawie noty i zapraszam do kasy

    Pawełek 9 bo tylko jedna bramka w siacie
    Wawrzyniak 10 świetnie się poruszał precyzja na +
    Woźniak 8,5 własnie dzwonil z seri A kupią od zaraz
    Błąd 10 no i nasza największa gwiazda już mam oferty Jagielonia własnie dzwoniła
    reszta grajków po 8 -)

    Boże kiedy zobaczę prawdziwą GKSę !!!

  23. Avatar photo

    Solski

    25 sierpnia 2018 at 22:21

    Z kim my mamy wygrać? My w dupę nawet z Wartą dostaniemy. Ot tak, Warta się przełamie

  24. Avatar photo

    tommy

    25 sierpnia 2018 at 22:27

    Udało mi się dzisiaj zobaczyć w końcu cały mecz…Qrwa co oni grają !! ..Jastrzębie w 1 połowie wjeżdżało w naszą obronę jak w masło. W całym meczu kreatywność zawodników odpowiadających za ofensywę na żenującym poziomie… poprzeczka ??? przecież to był czysty przypadek !!, sorry próbowaliśmy w tym okresie zdominować przeciwnika heh Miałem wiarę przed tym sezonem , ale to co dzisiaj zobaczyłem + skrót z Rakowa nie pozostawiają złudzeń … na obecną chwilę wygląda to na hmmm słaby środek tabeli ??? Panowie my nie mamy ofensywy !!! Kto ma strzelać bramki ???

  25. Avatar photo

    Osa

    25 sierpnia 2018 at 22:28

    Jak by co powiem co powiedział „trener” Paszulewicz: Witam państwa, ciężko jest coś powiedzieć po takim meczu. Chciałbym powiedzieć coś miłego np. Będą 3 punkty, będzie ekstraklasa jednak to nie ma sensu. Chciałbym prezesowi Janickiemu, dyrektorowi
    Bartnikowi, kibicom i całemu sztabowi

  26. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    25 sierpnia 2018 at 22:38

    Po meczu z Rakowem apelowałem o spokój.Teraz myśle że już niewiele dzieli mnie od spotkań z Gieksiarzami (przynajmniej tych co znam) na AA zamiast na B1..bo na trzeźwo to się zaczyna nie dać no poprostu kurwa nie da tego ogarnąć

  27. Avatar photo

    Mecza

    25 sierpnia 2018 at 23:06

    Co niektórzy macie satysfakcję, pytania?

  28. Avatar photo

    kasia

    25 sierpnia 2018 at 23:13

    Mecza naiwniaku dalej uwazasz ze wszystko jest ok. Pamietam ze brzeczka tez broniles. Ty juz masz naiwnosc wyssana z mlekiem matki

  29. Avatar photo

    Mecza

    26 sierpnia 2018 at 06:06

    Miałem dłuższą odpowiedź ale nie chce się dodać. Nawet jak dzieliłem na kawałki.

  30. Avatar photo

    Firek

    26 sierpnia 2018 at 09:50

    Co wyście się tak uczepili tego Meczy?

    Gość kibicuje i wierzy. Mecze z Tychami, Sandecją i Wigrami były naprawdę niezłe, z Rakowem faktycznie było słabo, ale sam pomyślałem, że być może Raków jest od nas po prostu lepszy, a z Jastrzębiem powrócimy do dobrej gry.

    Poziom komentarzy niestety nie odstaje od poziomu gry w ostatnich 2 meczach – wszystko złe, wszystko do dupy, zwolnić trenera, zmienić Prezydenta, najlepiej to w ogóle wymienić teraz cały skład i poza tym „wina Tuska”.

    Ogarnijcie się – nie jest dobrze, ale walczymy dalej. Albo jesteście z tym klubem albo przestańcie się nim interesować i komentować, bo w sumie po co, skoro wszystko wam nie pasuje?

    • Avatar photo

      Szop

      26 sierpnia 2018 at 14:56

      Nie no oczywiście 7 kolejka mamy 7 punktów ale będę ich chwalił za 15 min drugiej połowy!!!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Igrzyska Myśliwca z katowicką obroną

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Czasem trzeba – jak to się mówi – przespać się po danym meczu. Po to, żeby podejść do niego bardziej spokojnie, znaleźć jakieś pozytywy i ogólnie nie popaść w zły nastrój. Nie pykło. Tym razem patrząc już z lekkiego dystansu, czyli sobotniego poranka, mam obraz gorszy niż bezpośrednio po meczu. Powiedzmy sobie wprost – to było fatalne spotkanie naszego zespołu.

Nie mam tym razem irytacji, tak jak po meczu z Motorem. Może z powodu dyspozycji dnia. Ale nie zespołu, tylko mojej. Ot, GieKSa pokazała swoją specyfikę od tej złej strony, ale nie jest to nic nowego, znamy to doskonale. Tym razem wyszło na minus.

To co jest niestety specyfiką tej drużyny i co (póki co) nie pozwala jej wejść na stałe do czołówki ligi to jej kompletna losowość. Abstrahując oczywiście od tej różnicy u siebie i na wyjeździe. Ale zasadniczo wygląda to tak, że co nam danego dnia wylosuje maszyna losująca, tak będzie wyglądał mecz w naszym wykonaniu. Nie ma czegoś takiego, że przed meczem ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie stwierdzić, że GieKSa zagra dobre solidne spotkanie, będzie lepsza od rywala albo przynajmniej równa, a wynik – choć to suma wielu wypadkowych – również z pewnym prawdopodobieństwem będzie korzystny. Nie. W przypadku GKS mamy wręcz orła i reszkę – jak wypadnie jedno to mamy ekipę walczącą, kapitalnie grającą w piłkę, stwarzającą zagrożenie. Jeśli drugie – drużynę bezradną i… grającą w obronie w tak kuriozalny sposób jak wczoraj. Ale jest to sposób znany. Także z tego sezonu. Jak zawieje – tak zagramy.

Zanim przejdę do obrony (dla porządku, chodzi o obronną grę całego zespołu), słówko o innych aspektach. Zapytałem trenera na konferencji o wyciąganie wniosków z rywalizacji z Piastem, przede wszystkim z jesieni z poprzedniego sezonu. Bo miałem małe déjà vu z tego meczu, gdy chyba dopiero w swoim drugim starciu jako trener Piasta przyjechał na Nową Bukową Daniel Myśliwiec. Wtedy używałem takiej metafory, że piłkarze Piasta „pobili” naszych zawodników. Bo już wtedy zameldowali się bardzo szybko w kościach naszych zawodników, którzy nie byli na to przygotowani. I goście wtedy zdominowali ten mecz fizycznością i agresją, do tego strzelili w krótkim czasie dwie bramki i było po meczu. I wczoraj mieliśmy podobny vibe Piasta, przy czym tym razem z dyscyplin olimpijskich trener Myśliwiec nie postawił na boks, tylko na sprint. Nie wiem, jakim cudem przekonał swoich piłkarzy, zwłaszcza tych zagranicznych, jaka jest waga meczu z GieKSą, ale grali oni, jakby nałykali się szaleju. Byli dzicy, z pianą na ustach, walczyli, jakby to była wojna, a nie mecz piłkarski. Tak jak mówię – tym razem objawiało się to w szybkości, pokazywaniu się na pozycję i niesamowitym parciu do przodu. Utrzymywali przy tym naprawdę dyscyplinę taktyczną, to nie były ataki chaotyczne. W tym kontekście trafiliśmy na przeciwnika niesamowicie dobrze dysponowanego.

Trener mówił po meczu, że w drugiej połowie to GKS przejął inicjatywę. No jasne, ale przecież Piast prowadził już 2:0, więc to turbodoładowanie nie było już im do niczego potrzebne. Poza tym bądźmy konsekwentni – bo narracja jest taka, że gdy my się cofamy do niskiej obrony, to jest to przemyślana taktyka, a jeśli przeciwnik – to znaczy, że ich zdominowaliśmy i rywal miał kłopoty…

No nie. Piast intencjonalnie oddał nam piłkę, może nie do końca dla siebie w sposób idealny, na co zwracał uwagę trener rywali. Ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili i GKS choć stworzył sobie ostatecznie dość sporo sytuacji, to trudno powiedzieć, żeby któraś z nich naprawdę była wielką szansą na zdobycie gola. Wydaje mi się, że najlepszą miał Mateusz Wdowiak w pierwszej połowie, ale i tak jednak musiał uderzać z takiej krótkiej nogi. Owszem – powinien to trafić, ale sytuacja idealna nie była. Mateusz Kowalczyk z szesnastu metrów – to też powinno zakończyć się dużo lepszym uderzeniem (znaczy nie wprost w bramkarza). Sytuacja Marcina Wasielewskiego po kapitalnym podaniu Nowaka była trudna, bo nasz zawodnik uderzał już będąc bardzo blisko bramkarza, szanse powodzenia były minimalne. Ilja po podaniu Bartka strzelał bardzo efektownie i był blisko, ale była to trudna sytuacja.

Poza tym nasze sytuacje były słabe, podwójne uderzenie Bartka nie miało też większych szans.

Jeśli chcemy porównać – naprawdę dobre szanse to miała Wisła Płock w Katowicach. Mimo, że przegrała 0:5, na początku meczu, kiedy ratował nas Ilja, a potem w drugiej połowie, gdy sam na sam wyszedł Hamulić. To są prawdziwe groźne sytuacje, a nie te, które my stworzyliśmy w Gliwicach.

Daniel Myśliwiec jak nikt inny widać zna atuty i słabości GieKSy. Nikt w tej lidze nie potrafi nas zneutralizować w taki sposób. I najwidoczniej trener wygrał ten mecz już przed meczem. Wiedział jaką taktykę przyjąć i jak nastawić swoich zawodników. I to wystarczyło. Plus dodajmy pewien aspekt układu gwiazd. Oprócz tego, że Piast był lepszy zarówno w obronie i w ataku, to trzeba powiedzieć, że absolutnie wszystko im wychodziło, a nam absolutnie nic. Takie mecze też się zdarzają.

Przede wszystkim trenerzy rywali wiedzą (i my niestety też), że gdy się nasz zespół naciśnie, to gubimy się niemożebnie. Recepta na GieKSę – wprowadzić trochę szybkości i chaosu w naszych szeregach, to prawdopodobieństwo zdobycia bramki znacząco wzrasta. Co lepsza (a nawet i nie) drużyna z tego korzysta. Na naszym tle zadziwiająco często drużyny przeciwników wyglądają na rozpędzone i grające mecz sezonu…

No ale wracając do tej defensywy. Problem mamy wielki i to nie jest tylko kwestia tylko tego sezonu. Na ten moment mamy rozegranych 10 meczów i 15 straconych bramek. To daje średnią 1,5 traconej bramki na mecz – taka sama średnia wychodzi zarówno w lidze, jak i czterech meczach pucharowych. Mamy w dziesięciu meczach tego sezony zaledwie jedno czyste konto, a w ostatnich osiemnastu spotkaniach – tylko dwukrotnie nie straciliśmy bramki.

Ale tu nie chodzi nawet o samą liczbę, bo choć jest ona spora, to nie jest jeszcze jakaś totalnie dramatyczna. Ale dramatyczny jest sposób, w jaki te bramki tracimy. I w jakich momentach czy odstępach. Patrząc na ten sezon. I rozpoczynając od meczu w Żylinie. Mieliśmy kilka fatalnych zachowań w pierwszej połowie, bramek nie traciliśmy, ale gubiliśmy się wtedy strasznie, podając do przeciwników. Natomiast z pola karnego wybić piłki nie umieliśmy i był rzut karny. Na Wiśle dwie bramki stracone w trzy minuty, a mogły być trzy w pięć czy sześć minut, ale trzecia nie została uznana. Z Radomiakiem podajemy w polu karnym prosto na nogę przeciwnika. Hapoel – wiadomo przedziwny przerzut Borjy, a potem strata Arka. W rewanżu z drużyną z Tel Awiwu jakieś uchylanie się od główek i rywal wychodzi sam na sam. Z Górnikiem w 80 sekund tracimy dwa gole. No i jedna z wisienek na torcie – mecz z Piastem.

Choć déjà vu to miałem też z Miszkolcem…

Trudno zrozumieć, co tu się wczoraj wydarzyło. To że rywale przeprowadzili kontrę to jedno. Ale jak jeden Sanca może się zatrzymać na szesnastym metrze, przekładać sobie nogę nad piłką, a nasi zawodnicy dosłownie jak tyczki – nieruchomo powbijani w ziemię. To się absolutnie nie ma prawa wydarzyć, a nawet jeśli stoją – to niech przynajmniej zasłonią bramkę. Drugi gol to zupełnie bierne zachowanie naszych zawodników – ponownie powbijanych w ziemię – i przeciwnik zza pleców trzech GieKSiarzy wbiega i bez problemu strzela bramkę. I powiem tak – do obejrzenia skrótu myślałem, że trzeci gol to po prostu czyste stadiony świata. Ale jak zobaczyłem, jak nasz kapitan uchyla się niemal do ziemi, odsłaniając tym samym drogę piłce do bramki, to sam klęknąłem. Przecież jakby Arek został spionizowany, to piłka by trafiła dokładnie w niego.

A co do tej drugiej bramki jeszcze – to przecież dosłownie dwie akcję poprzedzające – w ciągu 2-3 minut – to były wyjścia Piasta sam na sam lub niemal sam na sam – raz był spalony, a za drugim razem rzut rożny, po którym padł gol. Podania na skrzydła, takie na dobieg, nokautowały nas w tym meczu.

I tak jak trener mówi, efektywność w obronie i ataku była po stronie Piasta. Raz, że Piast był lepszy, ale dwa – że my byliśmy po prostu bardzo słabi. Nie tylko w obronie i nie tylko w wykończeniu. My sobie nie wykreowaliśmy sytuacji tak groźnych, żeby mieć większe szanse na gola. A czasu na to mieliśmy w drugiej połowie mnóstwo, kiedy Piast oddał nam piłkę.

Cóż, zdarzyło się. Dużo gorzkich słów tu padło i w węższym, ale przede wszystkim szerszym aspekcie, trzeba coś z tą grą obronną zrobić, bo tak naprawdę mamy z nią problem od samego awansu do ekstraklasy. Bywały krótkie serie – kilku meczów – kiedy nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, notowali czyste konta, potrafili nawet 2-3 mecze z rzędu zagrać bardzo dobrze w defensywie. Ale potem znów przychodziły, kiksy, babole i niezrozumiałe zachowania. Znaczy kiksy… Co do kiksów to ja nawet nie mam pretensji. Na przykład do takiej bramki samobójczej Arka w Łodzi w Pucharze Polski. Tam to był czysty pech, coś co po prostu się zdarza. Ale jak widzę irracjonalne zachowania zawodników, to to jest już powód – czasem do wkurzenia, czasem niepokoju.

Jeśli ta drużyna chce się rozwijać, to musi poprawić defensywę. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że Bartek Nowak da ciasteczka, a Ilja Szkurin będzie miał dzień konia. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że strzelimy więcej bramek od przeciwnika, który nam strzela. My mamy umieć przepchnąć kolanem mecz, w którym nam się ofensywa nie układa, mamy mało sytuacji lub jesteśmy nieskuteczni – ale pakujemy tę jedną bramkę i wygrywamy, bo obrona spisała się na medal i nie dopuściła do utraty gola.

Nie jesteśmy drużyną idealną. Naprawdę, gdyby nie te aspekty, o których wspomniałem, bylibyśmy w czołówce ligi i pewnie bili się o mistrzostwo. Ale mamy swoje mankamenty i jesteśmy w takim miejscu jak jesteśmy. Nadal bardzo dobrym miejscu. Ale musimy się rozwijać.

Za tydzień ostatni z trzech meczów wyjazdowych – Lubin. Jeśli tam zapunktujemy za jeden – będzie można powiedzieć, że minimum w tym trójmeczu osiągnęliśmy. Jeśli wygramy – to będzie bardzo dobry wyjazdowy wynik. Nie ma co więc płakać nad rozlanym mlekiem, a tak jak powiedziałem – docenić też bardzo należy drużynę Piasta.

Na koniec powiem, że po meczu dziennikarz Łukasz Pawlik powiedział, że jakby kiedyś zakończył pracę w GKS trener Górak, to to byłby godny następca. Zgadzam się w stu procentach. Nie wiem, co ten szkoleniowiec w sobie ma, ale widać, że ma warsztat, gdziekolwiek nie jest to ma wyniki, potrafi z niczego zrobić coś. Do tego jest skromny, trochę cichy, a jednocześnie widać, że ma ten błysk w oku. Wydaje mi się, że to całkiem spoko człowiek, który jednocześnie swoje przeszedł, zarówno w sporcie, jak i poza nim.

Ale to teoretyczne rozważanie. Teraz trwa projekt firmowany przez Rafała Góraka i niech trwa jak najdłużej, po przysparza nam on masę radości, a GieKSa jest w tym pięknym miejscu. Tak więc dalej pracujmy nad budowaniem wielkiej GieKSy, jak trzeba to poklepmy się po plecach, a jak trzeba to solidnie opie…olmy. Ale tylko po to, by iść do przodu.

Z niecierpliwością czekamy na Lubin!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga