Piłka nożna
[KONFERENCJA] Trenerzy o spotkaniu w Chojnicach
Spotkanie z Chojniczanką Chojnice zakończyło się porażką GieKSy. Poczytajcie jaką opinię po tym spotkaniu mieli trenerzy obu drużyn.
Paszulewicz: Myślę, że kibice zobaczyli bardzo dobre spotkanie i poziom tego widowiska stał na wysokim poziomie. Obydwa zespoły dążyły do rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść. Oba zespoły chciały wygrać – Chojnice, bo grały u siebie, my, bo po ostatnich spotkaniach chcieliśmy się odbudować po dwóch porażkach. Myślę, że zagraliśmy dobre spotkanie i jak na ironię podnosząc jakość gry ofensywnej, jesteśmy karani porażką. Uważam, że kluczowe były dziś dwa momenty – strata pierwszej bramki oraz czerwona kartka Poczobuta. To zadecydowało, że nie mamy punktów dzisiaj w mojej opinii. Za walkę do końca i jakość w grze dziękuje zespołowi. Brakuje nam ciągle punktów i jest to niepokojące. Kolejny raz wypromowaliśmy bramkarza do 11- stki kolejki.
Cecherz: Cieszymy się z wygranej dzisiaj. Dobrze weszliśmy w mecz przez pierwsze parę minut, mieliśmy bardzo dobrą okazję na zdobycie bramki. Zaraz po tej sytuacji straciliśmy bramkę na 0:1. Muszę powiedzieć, że nasze założenia nie działały, bo mieliśmy za dużo błędów indywidualnych. Przez takie błędy nie potrafiliśmy złapać rytmu gry. Chcieliśmy grać piłką i rozgrywać ją, a to się nie udawało. Do przerwy nie wyglądało to dobrze, ale po przerwie zespół dobrze zareagował, udały nam się zmiany, udał nam się plan na drugą połowę, czyli skracanie podań i akcji, chcieliśmy od tego momentu szybko zmieniać stronę grania. Mecz się zrobił ciekawy od tego momentu i bardziej otwarty. Postawiliśmy w przodzie na dużo ruchu i wymianę pozycji napastników. Potrafiliśmy odwrócić spotkanie i takie spotkania budują zespół.
Pytania od redakcji GieKSa.pl:
Panie trenerze czy nasz zespół nie jest za bardzo skupiony na defensywnym graniu, zapominając o ataku? Dziś przy stanie 1:1 udało się atakować i sam Michalik mógł strzelić trzy bramki.
Spotkanie wyglądało inaczej niż z Jastrzębiem. Dziś rywal był wymagający i gra kombinacyjna nie była prosta. Wiedzieliśmy o tym, że tak będzie. Plan dziś realizowaliśmy bardzo dobrze do momentu straty gola. Mecz wyglądał tak, jak sobie go zaplanowaliśmy. Michalik jest po kontuzji, do momentu straty gola chcieliśmy zrobić inną zmianę. Mając tak doświadczony zespół, można było liczyć, że utrzymamy wynik i na koniec strzelimy drugą bramkę, gdy rywale się otworzą. Mieliśmy takie okazje w końcówce. Nie uważam, że graliśmy dziś defensywnie.
Dziś tylko jedna zmiana z Pana strony, trener Cecherz zmianami odmienił zespół a czy my za długo z nimi nie czekaliśmy i dwa czy nie było ich za mało?
Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz to dopóki był wynik 1:0 system i cała gra funkcjonowała dobrze. Chojniczanka nie stwarzała sobie groźnych okazji. Nie chcieliśmy robić zmian, by nie psuć naszej gry. Dodatkowo Chojniczanka dobrze wykonuje stałe fragmenty gry i potrzebowaliśmy wzrostu w polu karnym. Niestety mimo tego, że ten wzrost na boisku był, to nie ustrzegliśmy się straty gola.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Rafał
1 września 2018 at 20:35
Mówiłem i będę to dalej mówił. PASZULEWICZ WON!!!!! nie widzę żadnych pozytywów a wręcz negatywy za brzęczka lepiej grali i zremisowali podajże 3-3 a tu przegrali 2-1 to jaki postęp. Chłopie nie rób siary i odejdź bo już na to co robisz patrzeć się nie da. Prezes kiedy wylejesz tego patałacha?????????
Arek,P
1 września 2018 at 20:43
Tu musi się zmienić cały zarząd kto wpadł na pomysł i zatrudnił bartnika chybabędziemy walczyc ale o utrzymaniem
OKo
1 września 2018 at 20:53
Paszul do widzenia !!!!!!!!!!!!!1
kasia
1 września 2018 at 21:09
A nie mowiłam ze nic z tego nie bedzie. Paszul musi odejsc to oczywiste ale nie tylko on. Pierwszy ma odejsc Janicki typowo bezjajeczny typ czyli cygan II.
Zenek
1 września 2018 at 21:21
W 2 lidze beda pasma zwyciestw! za slabi jestesmy na 1, wszyscy nas leja, przykre
coco
1 września 2018 at 22:34
Trenera bronia wyniki
Wiec…co ten nieudacznik
Tu jeszcze robi?
Na nastepny mecz
Frekwencja bedzie ok.500
Po kolejnej porazce chyba nikt
O zdrowych zmyslach juz na bukowa nie przyjdzie.
Za 15 zeta to lepiej isc na spacer
I calej rodzinie zafundowac lody.
Paszulewicz wyp………j!!!
kuba
1 września 2018 at 22:50
i tyle gksa to my nasze tradycje historia wspomnienie i ciagla wiara ze kiedys bedzie lepiej tylko qrwa czy dozyje tego czasu brak slow brak slow z samej ambicji podali by sie do dymysji janicki bartnik i paszul poprostu tak wypada panowie ale waddlug ciebie paszul jest oki hihihihihi szkoda czasu na klikanie pozdro giksiarze
Fridek
2 września 2018 at 00:35
Paszulewicz bier swoje zabawki i bartnika i wypierdalajcie. Mom 43 lata ale takiego gowna nie bylo. No ale jak prezydentem jest kupa to co sie dziwic. Przepraszam krupa ale to jedno. On ma w dupie GKS i mieszkancow wazne ze tam gdzie mieszka ma lad i porzadek
GieKSiorz
2 września 2018 at 03:00
Mnie już nie zrobicie w ciuła,miarka się przebrała, nie jestem kibicem sukcesu,ale kurwa mam dość tej błazenady, robienia ludzi w huja, robienia z nas pośmiewiska i wstyd mi! pociąłem kartę kibica żeby mnie już kurwa nie podkusilo,klub zawsze będzie w moim sercu,ale to co robi towarzystwo wzajemnej adoracji tzn.miasto, władze przyprawia mnie o zygi
GieKSiorz
2 września 2018 at 03:13
Rzygi miało być, jestem tak wkurwiony, że huj mnie strzeli, kiedyś by dostali wp..pl, była by manifestacja pod um,a teraz huj nic się nie stało, jest ok itd.moze my pasujemy do tej 2 ligi?, kibicowsko też nie jest dobrze, kiedyś GieKSa była znana z opraw na wysokim poziomie, teraz kiepsko a tylko się zbiera na oprawy, frekwencja upada,ale to zrozumiałe , ludzie tyle lat są w huja robieni że mają dość, i jeszcze kwestia z fanami, wiem że frajersko smrody to zagrały,ale raz jak można było dopuścić do tego, wiedząc że te kurwy takie akcje mogą odpoerdolic,dwa nie ma odzewu,a cała Polska się nabija,bo te kurwy ino medialne propagandy robią,ale robią przy naszej biernej postawie i to idzie w świat, pozdrawiam
artur
2 września 2018 at 07:48
Pisałem to już wiele razy, że zwalniać trenera albo żądać wyjaśnień od zarządu trzeba było gdy deklarowali o co grają na początku sezonu. W kilku wywiadach padło zdanie, że grają o najwyższe cele, unikają słowa AWANS. Wiec trener jest przynajmniej słowny… Nie ma innej rady jak tylko najazd na urząd i domaganie się awansu od prezydenta a jak go nie będzie to rozliczenia Janickiego. Takie to proste ale nie w Katowicach.
Arek,P
2 września 2018 at 09:50
To tak jest Bieze się Wawrzyniaka ktury czeka na propozycje z innych klubów ale jak niema żadnej to ostatnią deskom ratunku jest gieksa i wszyscy się cieszom atak naprawdę ktury klub poważnie myślący o awansie robi transfery za pięć dwunasta
Mario
2 września 2018 at 10:05
Gieksa się kończy.Klubem żądza ludze którym nie zalezy na awansie,na wypromowaniu wychowanka,na zapełnieniu stadionu.Niestety ale mamy coraz mniej kibiców. Wy starczy popatrzeć na filmiki z meczów 10 lat wstecz.
Wierny
2 września 2018 at 10:07
Kolego piszesz o dopingu pytam jaki doping przecież nie ma go prawie wcale blaszok swoje 4 swoje tak to wygląda myślę że powoli to jest koniec tej całej fartyw klubie
Wierny
2 września 2018 at 12:06
Tu by się przydał trener Jan Urban albo Leszek Olzynski
GieKSiorz
2 września 2018 at 12:09
Dokładnie ,mecz z jastrzębiem np., doping żenada, jastrzębie w 400 przekrzykiwali blaszok ,ok rozumiem chujowa gra,ale kiedyś nie było tego, popatrzcie na mecz z jastrzębiem teraz a 10lat nazot, niebo a ziemia,ten klub jest chyba celowo zajeżdżamy, przynajmniej piłka chopow, najpierw uszok,teraz Krupa zajeżdżają , nie wiem co myśleć już o tym,może za ruchem są bo nie umiem tego wytłumaczyć racjonalnie że miastu nie zależy na piłce,jeśli dalej będzie tak jak jest to będzie koniec klubu,już staliśmy się klubem prowincjonalnym tak jest,bez stadionu,bez celów,ambicji,mający kibiców w dupie,których coraz mniej, płakać się chce ale to prawda
1964
2 września 2018 at 12:43
Dla mnie trener jest spalony!A czerwone kartki mają KrUPA i JANICKI!Chcieliśmy przewietrzenia szatni,I co dalej to samo czyli wielka kupa!Coś jest w tym klubie nie tak.Jak pisze GieKSiorz komuś zależy na zarżnięciu sekcji piłki nożnej mężczyzn!Co do trenera chłop nie nadaje się i tyle w temacie.Czy raków ma lepszą kadrę od GieKSy?Wątpie,czy ma lepszy budżet wątpie!Trzeba zmienić trenera ale nie wiem czy nie najlepiej byłoby zciągnąc trenera z osiągnięciami z Czech czy Słowacji.Polski rynek trenerski jest tak przesiąknięty pseudotrenerami że szkoda gadać!Ewentualnie dałbym szansę trenerowi związanemu kupe lat z GieKSą albo np.trenera Kościelniaka który jesr katowiczaninem!Ja widziałbym to tak Kościelniak 1 trener,Koniarek i Dziółka 2 trenerzy,Jojko trener bramkarzy!
kasia
2 września 2018 at 13:40
Widzę ze zaczynacie rozumiec gdzie jest zrodlo problemu. Niestety z janickim nic sie nie uda. Problem tylko w tym ze miasto sie boi zarzadzajacego z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieje ze mecza juz zaczyna tez rozumiec. Trzeba pozbyc sie janickiego w pierwszej kolejnosci a potem paszulewicza. To samo bartnik. Nie widac zadnych efektow jego pracy
kasia
2 września 2018 at 13:52
Takie sa efekty zarzadzania nieudacznikow. Kibicow na trybunach brak bo kto bedzie to ogladal za wlasne pieniadze. Infrastruktury brak bo nie wiadomo czemu. Trener dramat pod kazdym wzgledem. Bez pomyslu na zespol popelniajacy kardynalne bledy. Zatrudnil go znawca tematu Janicki do wspoly z bartnikiem. Zamiast pilkarzy zakupiono zawodnikow ruggby i wielkie zdziwienie ze to nie wystarczy by grac z sukcesem w pilke. Teraz to juz sie tylko modlic o utrzymanie. Natychmiast nalezy przeprowadzic gruntowne zmiany bo gorzej byc nie moze. Ogłosic konkurs na Prezesa i dac mu dobre zarobki. Konkurs niech przeprowadzi firma hr wybrana przez kibicow a nie przez cwaniaczkow z miasta. Dograc ten sezon do konca i utrzymac sie a potem zrobic rzetelny przeglad kadr przez trenera z papierami a nie dyletanta. Zostawic tych co maja umiejetnosci i ambicje i uzupelnic sklad podobnymi. Rozwiazac kontrakty z drwalami bo im sie dyscypliny pomylily. Zatrudnic oresta lenczyka albo bobo kaczmarka. To nie sa dyletanci.
Mecza
2 września 2018 at 14:49
Obawiam się, że jednak może być gorzej… co do trenerów którzy zostali wymienieni niżej to Lenczyk powiedział kiedyś że wstydzi się że trenował kiedyś GKS a Bobo jest już na emeryturze, prędzej jego syn.
kasia
2 września 2018 at 15:15
Powiedzial nie powiedzial nawiazac kontakt moze ktorys sie zgodzi wejsc do tego szamba
Zorientowany
2 września 2018 at 18:49
GieKSiorz trafiłeś Krupa jest za ruchem.
Rafał
2 września 2018 at 20:24
TU potrzeba trenera z jajami który pokaże że niemożliwe jest do zrobienia a na cuda potrzeba więcej czasu. Taki trener to tylko ze Ślaska i może już w latach 90 pracował w GKS. A Jutro chce przeczytać że PASZULEWICZA ZWOLNILI to jedyny pozytyw był by od początku sezonu. PANIE PREZESIE MASZ PAN JAJA TO ZACZNIJ DZIAŁAĆ I WYLEJ PASZULEWICZA TEGO SIĘ DOMAGAMY!!!!!!
3 kolory
2 września 2018 at 20:48
Orest Lenczyk albo Bobo Kaczmarek
…nawet tego kurwa nie komentuje
3 kolory
2 września 2018 at 20:56
Był Brzęczek …źle tu trzeba trenera z jajami tylko Mandrysz .Był Mandrysz …źle bo nie żyje meczem nie biega przy lini itp. Zmiana trenera co pół roku nic nie da choć zatrudnienie Paszulewicza było błędem a raczej zwolnienie Mandrysza
3 kolory
2 września 2018 at 20:59
Tak weźmy Kościelniaka na trenera…bo jest katowiczaninem …super kryterium wyboru ????
kasia
2 września 2018 at 21:08
3 kolory a masz lepszych kandydatow co do ktorych kompetencji mozna miec zaufanie. Smialo slucham
KosaEir
2 września 2018 at 22:09
Tu trzeba zmiany zacząć od góry aż do paszula
GieKSiorz
2 września 2018 at 22:45
Dokładnie,tu trzeba od góry zmiany,od prezesa zacząć, zresztą Krupa też się zdeklaruje konkretnie jakie cele,stadion kiedy,bo na razie nas robią w ciula , nie wspominając o wstydzie.przeczytalem ostatnio w dzienniku zachodnim artykul o Gieksie”rewolucja pożre swoje dzieci”, piszą tam że transfery na ostatnią chwilę bo klub wypadł z obiegu ,jest niezbyt atrakcyjny,że jest presją i źle opinie byłych zawodników,a może każdy piłkarz mający ambicje wie że jest zakaz awansu i woli iść tam gdzie są perspektywy? coś tu śmierdzi,jebie wręcz,powoli te gówno wypływa,ile lat idzie ludziom kit wciskać panie Krupa, Janicki, Bartnik, wcześniej Cygan, który w Katowicach nie dał rady awansować,a w Częstochowie jest na najlepszej drodze,bo miasto chce i tu jest problem u nas
Grześ_Żory_64
3 września 2018 at 11:38
Kolejny złotousty – czy u nas kiedyś coś się zmieni? 🙁