Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] „Jesteśmy ogromnie rozczarowani i nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa przegrała 1:3 na Bukowej z Wisłą Kraków. W pomeczowej konferencji wzięli udział trenerzy obu drużyn: Radosław Sobolewski oraz Rafał Górak. 

Radosław Sobolewski: Przyjechaliśmy tu rozegrać dobre spotkanie i celem naszym były trzy punkty. Cieszę się że osiągnęliśmy tak naprawdę te dwa cele. Chciałem pogratulować zespołowi, że zagrał bardzo dojrzale i to mi się podobało, chcieliśmy od początku kontrolować ten mecz poprzez posiadanie piłki i naprawdę momentami wyglądało to nawet bardzo dobrze. Bardzo cenne trzy punkty na bardzo trudnym terenie i wiadomo to trzeba docenić. My musimy robić swoje zrobiliśmy kolejny krok. Kolejny krok za nami i tak jak mówię – co tydzień kolejny przed nami.

Pytanie 1: Chodzi o polowanie na Fernandeza. Widział pan tą sytuację z pierwszej połowy i czy rozmawiał pan z sędzią na temat tego, co się wydarzyło w środku boiska.

Sobolewski: Widziałem sytuację i troszeczkę w inny sposób bym to ocenił. Niestety. Uważam, że trzeba chronić takich piłkarzy jak Louis. I to tacy piłkarze są w każdym zespole i to tak naprawdę oni przyciągają kibiców przed telewizory, jak również na trybuny. W ostatnim czasie przepisy gry w piłkę nożną idą w tym kierunku, żeby jednak uważać na takich zawodników, żeby ich chronić no i mam nadzieję, że po prostu tak będzie.

Pytanie 2: Dzisiaj w podstawowym składzie James Igbekeme. Jak pan ocenia jego występ?

Sobolewski: James zagrał naprawdę poprawne zawody i to jest pierwszy mecz w zespole. Wiadomo jak to jest – zawsze pierwszy mecz bardzo trudny, nie znasz jeszcze do końca zespołu. Natomiast tak, jak powiedziałem, to się odnosi do wszystkich zawodników. Zagrał naprawdę dojrzale, bardzo odpowiedzialnie i to mi się właśnie podobało.

Pytanie 3: Wisła zadomowiła się w TOP 6 w ligowej tabeli i po porażce dzisiaj Chrobrego możecie trochę odetchnąć? 

Sobolewski: Odetchnę może trochę później. Na pewno cieszy mnie to, że realizujemy swój plan, bo mówiliśmy o tym, że chcemy się włączyć do walki. No i widać, że po tych czterech meczach zespół zaakcentował, że jednak chcę powalczyć o Ekstraklasę i to nie tylko jest mówienie, ale również czyny na boisku i to mnie bardzo cieszy. Ale powtarzam – jesteśmy dopiero po czterech meczach i jeszcze bardzo dużo ciężkich meczów przed nami i będziemy musieli co tydzień udowadniać.

Pytanie 4: Wisła chce się ustabilizować na pozycji 3-6? Czy będzie chciała walczyć o bezpośredni awans? 

Sobolewski: Skupiamy się na każdym kolejnym meczu i to jest dla nas najważniejsze, cała energia idzie w kolejny mecz. Jak się tabela ułoży, wiadomo nie wszystko zależy od nas. My musimy robić swoje. Oczywiście chwilę się troszeczkę pocieszymy po tych czterech meczach, po tym ostatnim meczu. Natomiast już od poniedziałku znowu przygotowania do kolejnego meczu – co przyszłość pokaże, to zobaczymy.

Pytanie 5: W pierwszych dwudziestu minutach GKS oddał inicjatywę. Pan mówił przed spotkaniem, że GKS się wyróżnia w ataku pozycyjnym. Zaskoczyło pana, że GieKSa skupiła się na defensywie? 

Sobolewski: Znaczy nie, tutaj też gdzieś byliśmy przygotowani,  że w momentach meczu GKS nawet z premedytacją odda nam piłkę, ale myślę, że od początku gdzieś chcieliśmy się przy tej piłce utrzymywać i to nie do końca to, że GKS nie chciał założyć wysokiego pressingu, tylko poprzez pewne rozwiązania dość umiejętnie uciekaliśmy spod tego pressingu, to gdzieś stwarzało problem dla przeciwnika, tylko dlatego gdzieś w początkowej fazie odbijaliśmy ten wysoki pressing i zmuszaliśmy GKS Katowice do grania coraz niżej. 

***

Rafał Górak: Dobry wieczór przegrałem spotkanie rzeczywiście 1:3. Druga połowa zdecydowanie i ten początek niestety za bardzo nam nie wyszedł. W pierwszej połowie wydawało mi się, że w obliczu tego i tej jakości Wisły, która na pewno w zespole jest, mój  zespół starał się realizować te założenia, które mieliśmy i wydawało mi się, że ta druga połowa w miarę upływy czasu może nawet przynieść, to co byśmy chcieli. Czyli to, że to mogliśmy i tak zamierzaliśmy, że to my możemy objąć prowadzenie. No niestety ten początek przespany przez nas i tutaj na pewno mam dużo pretensji do siebie i do zespołu, że te trzy bramki w tak krótkim odstępie czasu żeśmy stracili. Później rzecz, która dla mnie jakby istotna, czyli zmiana ustawienia i systemu i być może to jest kierunek na najbliższe spotkania. Dziękuję bardzo.

Pytanie 1: Taki moment przy 1:3, że trener wierzył, że to się uda jeszcze odwrócić i te zmiany dały trochę energii.  

Górak: Dały trochę energii i dlatego mówię nie sądzę, żeby ten mecz przeze mnie i przez nas przede wszystkim był traktowany tak, że to jest wynik 0:3 i nie mamy nic do powiedzenia. To był moment rzeczywiście, który nas strasznie zabolał i to są nasze błędy i tutaj się bije w pierś. Bo jak najbardziej to przecież też poniekąd moja wina, ale wierzyłem, bo w sytuacji 3:1 mieliśmy dużo momentów jeszcze takich naporu w polu karnym Wisły, ale niestety nic tam nie chciało się znaleźć w ramce, a to jest jakby solą tego wszystkiego. Ta dojrzałość w tych takich kluczowych momentach, kiedy rzeczywiście było gorąco pod bramką Wisły, jednak należała do zawodników Wisły i tym się obronili i zasłużyli na wygraną.

Pytanie 2: Czy z takim zespołem który ma posiadanie piłki na poziomie 65-70 proc. nie da się grać inaczej? 

Górak: Może się da, natomiast wielokrotnie widzimy, że procent posiadania piłki nie ma nic w stosunku do wyniku. Jeśli chodzi o sytuację podbramkowe czy ilość ataków w naszym polu karnym, to sytuacji nie było w takim odchyleniu, żeby powiedzieć że to jest 7o do 30 proc. Najważniejsze, co się dzieje w polu karnym i to jest bezpośrednie zagrożeniu bramki. Także posiadanie piłki posiadaniem. Tak, jak powiedziałem – Wisła dzisiaj może powiedzieć o tej ogromnej jakości, którą ma i nie bez przyczyny wygrała czwarty mecz w tej rundzie

Pytanie 3: Czy pownien być drugi karny za faul na Wasielewskim? 

Górak: Skoro zawodnik utrzymał równowagę i dalej kontynuował grę to okej, ale jakby Wasielewski upadł, to karny jest ewidentny, ale to by dopiero była druga bramka. Nie będę opowiadał, że byliśmy w stanie wygrać te spotkanie, natomiast rzeczywiście to było kluczowe. Nigdy nie namawiam i nigdy nie prowokuję sytuacji, że zawodnik ma cokolwiek udawać w polu karnym. Jeżeli była szansa, że się utrzymał na pewno chciał kontynuować grę i rzeczywiście znam tych moich zawodników i moim zdaniem akurat tej chęci, to im na pewno nie zabrakło.

Pytanie 4: Spodziewał się pan czerwonej kartki dla Jaroszka w pierwszej połowie?

Górak: W tej sytuacji spornej?  Nie. Wydaje mi się że tam było dużo przypadkowości i na pewno, jeżeli nawet kogoś nadepnął czy w jakiś sposób ta stopa spadła, to nie można byłoby chyba mówić o czerwonej kartce.

Pytanie 5: Co jeśli chodzi o Tanżyne? Dzisiejszy karny taki banalny.

Górak: Karny jest banalny i na pewno zawodnik będzie miał ogromne pretensje do siebie, że jednak ten karny sprowokował. Ja nie powiem, że mam pretensje, ale rzeczywiście sytuacja była całkowicie inaczej do rozegrania i tutaj Daniel się nam nie popisał.

Pytanie 6: Jak duże jest rozczarowanie po czterech meczach w tym roku?

Górak: Na pewno jest rozczarowanie, bo wydaje mi się, że jesteśmy bliżej tych drużyn, z którymi graliśmy. A graliśmy z zespołami niebanalnymi, bo te trzy zespoły jak Podbeskidzie, Termalica czy Wisła, to moim zdaniem zdecydowany TOP tej ligi. Wydawało się po tych dwóch pierwszych meczach, że zmierzamy w dobrym kierunku. No niestety w Sosnowcu przegraliśmy na własne życzenie. A dzisiaj dzisiaj oddaliśmy w sposób banalny te minuty, które zaważyły o zwycięstwie. Na pewno jesteśmy ogromnie rozczarowani i na pewno nie jesteśmy tutaj z tego powodu szczęśliwi, ale teraz przed przerwą reprezentacyjną musimy sobie zdać sprawę, że mamy dwa bardzo ważne mecze. Ten mecz, który zagramy w Niepołomicach z Sandecją i ten tutaj z Resovią, są dla nas bardzo istotne.

Pytanie 7: O co będziecie grali? Bo już jest siedem punktów straty do baraży.

Górak: Musimy się skoncentrować na tych dwóch najbliższych meczach, bo potem tak, jak powiedziałem, będzie przerwa reprezentacyjna. Ale granie właśnie z Sandecją w Niepołomicach i tutaj z Resovią, jest takim wyznacznikiem tego trendu, co się bedzie działo potem. Musimy wykorzystać maksymalnie czas następnego mikrocyklu, być dobrze przygotowanym psychicznie. Na pewno też będziemy musieli zespół podnieść, bo to nie są nigdy łatwe sprawy, kiedy się tak dwa prestiżowe mecze przegrywa.

Pytanie 8: Kontuzja Grzegorza Rogali?

Górak: No wiadomo Grzesiek to jest jeden z czołowych zawodników grających na lewej stronie i jeżeli taki zawodnik wypada, to trochę problemów jest. Graliśmy Wojciechowskim, ale wiadomo został znokautowany w Sosnowcu. Dzisiaj postanowiliśmy, że na tej lewej stronie wahadła zagra nominalny środkowy obrońca. Nie było najgorzej, natomiast ta pierwsza bramka to jednak spod kurateli Michała uciekł Fernandez na prawą stronę i rzeczywiście uderzył i ta piłka przeleciała. Ale to absolutnie nie jego wina. Grzesiek Rogala to zawodnik u nas kluczowy i tak, jak brakuje jego, tak i Adriana w tym ostatnim czasie na pewno również też brakowało. Są inni i powinni zastępować, wykorzystywać swoją szansę i pisać, jakby swój materiał na przyszłość. Różnie to bywa, ale nie ma co spuszczać głów na dół, trzeba głowy podnosić i po prostu przyjąć również ogromną skalę rozczarowania ludzi, bo sobie zdajemy sprawę, że nikt szczęśliwy nie jest.

Pytanie 9: Z czym był problem?

Górak: To jest problem, który wyniknął jakby z przeciążenia, chyba z intensywności i to jest mięsień. Natomiast tam nie ma przerwanej struktury mięśniowej tylko następują takie spięcia, takie efekty skurczowe. Mówi się, że nic bardziej banalnego, jak przeciążona struktura mięśniowa. Mam nadzieję, że już w takim okresie odpoczynku, w którym jest, bo to dzisiaj bodajże 12. dzień, to już będziemy w poniedziałek mieli go w treningu.

Pytanie 10: Czy jest deficyt lewonożnych zawodników? Bo Rogala z reguły gra od deski do deski.

Górak: Lewonożni zawodnicy zazwyczaj są deficytem. Tutaj tak, jak mówię, jest suma nieszczęść, bo Wojciechowski też nam wypadł, a Brzozowski dopiero co raczkuje w tej lidze. Także to są problemy no tak, jak powiedziałem, Grzegorz to nasz kluczowy zawodnik, który od pewnego czasu ma pewne miejsce w zespole i jego absencja na pewno utrudnia, ale zawodnicy powinni dać sobie z tym radę. Nawet jak Marcin Wasielewski jest na tej lewej stronie, to zawsze daje sobie radę i ogarnia. Ale to zawsze jest zadra, kiedy takiego zawodnika nie ma.

Pytanie 11: Jak po rozmowie pod Blaszokiem?

Górak: To nie są nigdy proste i fajne rzeczy. Nie sądzę, żeby ludzie będący na Blaszoku chcieli takie rozmowy prowadzić. Natomiast, kiedy ich frustracja narasta i oczekiwania są ich bardzo duże, to do takich rozmów dochodzi. Niekiedy warto wysłuchać każdej strony w tym momencie emocjonalnym i zanieść to ze sobą do domu i przemyśleć pewne rzeczy. Natomiast tak, jak powiedziałem, mamy swoją drogę, swoje rzeczy, które wykonaliśmy i absolutnie nie mamy się czego wstydzić i nie mam zamiaru się wstydzić i przepraszać, nigdy nie jestem szczęśliwy, gdy GieKSa przegrywa. Wprost przeciwnie – zawsze jestem tym zmartwiony. Wysłuchałem tego, co mieli kibice do powiedzenia i myślę o tym, żeby w poniedziałek przeprowadzić kolejny dobry cykl treningowy i działać w kwestii następnego meczu. Wydaje mi się, że w ostatnim czasie w GieKSie niestety było wiele niedopowiedzeń, trudnych momentów. Jeżeli ktoś dzisiaj ma do mnie jakiekolwiek pretensje, to na pewno wynika to z tego, że ja postanowiłem czegoś nie komentować. Ja zawsze będę miał to miejsce tam, gdzie mam i wiem, gdzie ono dla mnie jes. Jeżeli ktoś ocenia moją pracę po prostu trochę inaczej. Rozumiem, że są emocje po meczu i pewnego rodzaju żale i wyrzuty, ale tak, jak powiedziałem, zawsze celowałem w to żeby ciężko pracować i takiej swojej postawy nigdy nie zmienię,

Pytanie 12: Nowego wiceprezesa pan zdążył poznać? 

Górak: Króciutko, ale tak. Jeszcze wszystko przed nami, wszystko dynamicznie się dzieje. Także większe rozmowy prowadzi dyrektor niż ja. Ja jestem od tego, aby na dole przygotować zespół do meczu.

Pytanie 13: Co z Alanem Bródem?

Górak: Przedwczoraj na treningu jakiś początek, a wczoraj jakby kontynuacja. Był przygotowywany do tego, aby rozpoczynać mecz w pierwszym składzie, ale niestety tak to jest. Wczoraj jeszcze rozmawialiśmy, że taką szansę ma dostać, jednak na treningu zgłosił, że nie jest w stanie kontynuować zajęć i ten ból w okolicach przywodziciela na tyle narósł, że musiał zejść z treningu.    

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    Kato

    5 marca 2023 at 09:45

    Wieloletniej telenoweli ciag dalszy…

  2. Avatar photo

    PAVULON

    5 marca 2023 at 14:46

    TO JEST POZIOM B KLASY SORY NAWET TAM UMIEJA JEZDZIC NA DUPIE TUTAJ PANIENKI BOJA SIE ABY FRYZURKA SIE NIEPOPSUŁA

  3. Avatar photo

    Edson

    5 marca 2023 at 17:01

    Kto kontuzjowany , kto nie … przecież to wszystko jedno kto „gra” . Jeden przeciętniak bez motywacji czy inny . Gra bez stylu , bez pomysłu , bez celu .

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga