Dołącz do nas

Piłka nożna

Komplet punktów zostaje w Katowicach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

 

W piątkowy wieczór GieKSa na Bukowej podejmowała spadkowicza z Ekstraklasy Wisłę Płock w ramach 4. kolejki Fortuna 1 Liga.

Goście w tym sezonie zremisowali wszystkie spotkania 1:1, a mierzyli się z Podbeskidziem, Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Gdańsk. Przed pierwszym gwizdkiem uhonorowany został Rafał Figiel za 100 meczów rozegranych w barwach GieKSy. O oprawę muzyczną podczas tego spotkania zadbał Dj KAjTO.

Pierwszą połowę rozpoczęli zawodnicy Wisły Płock, ale GieKSiarze szybko przejęli piłkę i próbowali zagrozić bramce Krzysztofa Kamińskiego. W kolejnych minutach meczu GieKSa skupiła się bardziej na defensywie i badaniu rywala, a pierwszy rajd pod pole karne Wisły przeprowadziliśmy dopiero w 12. minucie, jednak bez większego zagrożenia. W 17. minucie Kozubal pokusił się o strzał z rogu pola karnego i po zamieszaniu w polu karnym, piłkę do siatki wpakował Bartosz Jaroszek, który był na spalonym. Sędzia jednak nie wznowił spotkania, ponieważ analizowane było zagranie ręką przez jednego z graczy Wisły Płock. Po dłuższej przerwie sędzia podbiegł do monitora VAR i wskazał na jedenasty metr. Do karnego podszedł Sebastian Bergier, ale jego strzał odbił się od słupka i na tablicy wyników nadal było 0:0. W 27. minucie Adrian Błąd faulowany był na 18. metrze. Do wykonania rzutu wolnego podszedł sam Błąd i uderzył ładnie pod murem, jednak strzał leciał w środek bramki i Krzysztof Kamiński bez problemu złapał piłkę. Dwie minuty później GieKSa stworzyła sobie kolejną okazję, tym razem Oskar Repka zagrał wprost na głowę Marcina Wasielewskiego, który pewnym strzałem pokonał bramkarza. W 32. minucie Sebastian Bergier głową przedłużył dośrodkowanie w pole karne Wisły i piłka leciała w poprzeczkę. Bramkarz gości zdecydował się wypiąstkować piłkę, ale zrobił to bardzo źle i piłka wpadła prosto pod nogi Arkadiusza Jędrycha, który z bliskiej odległości podwyższył prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy Wisła coraz częściej stwarzała sobie okazję strzeleckie, ale dobra postawa Dawida Kudły uchroniła gospodarzy od utraty bramki. Piłkarze GieKSy schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.

W przerwie spotkania Wisła Płock dokonała trzech zmian, natomiast GieKSa wyszła taką samą jedenastką. W pierwszej akcji drugiej połowy Grzegorz Rogala uderzył mocno z ostrego kąta, czym zaskoczył bramkarza i wpisał się na listę strzelców. W 50. minucie kapitan Wisły Łukasz Sekulski uderzył głowa z bliskiej odległości i pokonał Dawida Kudłę. Chwilę później zrobiło się zamieszanie w polu karnym GieKSy, ale obrońcy wybili piłkę na rzut rożny, oddalając zagrożenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka początkowo minęła pole karne GieKSy, jednak do piki doszedł zawodnik gości i dośrodkował wprost na głowę Marcina Birnata, który uderzył w stronę bramki i tylko dobra interwencja Kudły uchroniła GieKSę od utraty bramki. Te sytuacje jeszcze bardziej napędzały Wisłę, która coraz śmielej kreowała sobie sytuacje bramkowe. W 60. minucie niepilnowany David Niepsuj uderzył z 15. metra wprost w rękawice Dawida Kudły. Kolejny kwadrans to gra głównie w środkowej strefie boiska i, mimo że to goście częściej byli przy piłce, nie potrafili realnie zagrozić bramce GieKSy. W 76. minucie po wrzutce z rzutu rożnego piłka minęła wszystkich piłkarzy, ale nabiegł na nią Adrian Danek i od poprzeczki zdobył bramkę. Warto zaznaczyć, że ten zawodnik dopiero wszedł na murawę. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego na bramkę uderzył Arak, ale Kamiński końcówkami palców zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Oskar Repka w ferworze walki rozciął piszczelem głowę Jakuba Gricia, ale sędzia nie dopatrzył się w tym złośliwości i zawodnik uniknął żółtej kartki. Takie spotkania napędzają trybuny, co można było usłyszeć w ostatnich minutach, gdy cały stadion głośno dopingował. W doliczonym czasie gry Shibata wbiegł w pole karne z lewej strony boiska i zagrał do Mateusza Maka, który strzałem na dalszy słupek próbował pokonać bramkarza. GieKSa zasłużenie wygrała spotkanie i dopisała sobie kolejne cenne trzy punkty.

11.08.2023, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 4:1 (2:0)
Bramki:
Wasielewski (28), Jędrych (32), Rogala (47), Danek (78) – Sekulski (50).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jaroszek, Jędrych, Komor, Rogala (78. Danek) – Mak (77.Bród), Repka, Kozubal (84. Shibata), Błąd (71. Marzec) – Bergier (70. Arak).
Wisła Płock: Kamiński – Biernat, Chrzanowski (45. Chrupałła), Czajka, Szwach, Hiszpański, Sekulski, Leśniak (46. Grić), Niepsuj (75. Cielemęcki), Srećković (58. Janus), Gerbowski (46. Szczutowski).
Żółte kartki: Mak – Lesniak, Sekulski, Biernat.
Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 3244.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kejta

    12 sierpnia 2023 at 04:17

    O kurna ale ich rozjebali wow szok!
    Gratulacje za swietny wynik

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga