Piłka nożna
GieKSa dobija (prawie) spadkowicza
Trener Rafał Górak na mecz z Okocimskim Brzesko dokonał jednej zmiany, pauzującego za kartki Sławomira Dudę zastąpił Adrian Napierała, który wrócił do składu po absencji chorobowej. Więc w tym meczu wszystko wróciło do normy czyli parę stoperów stworzył ponownie duet Kamiński – Napierała, a Kamil Cholerzyński od początku zagrał w pomocy.
Mecz od samego początku był bardzo otwarty, gospodarze którzy walczą o utrzymanie w lidze ambitnie starali się zagrażać naszej drużynie i kilkakrotnie byli blisko po błędach Budziłka, który w dzisiejszym meczu bronił nie do końca pewnie. Kluczowym momentem w spotkaniu była 19. minuta, kiedy to Rakels został faulowany przez Byrtka, piłkarz gospodarzy za to zagranie został ukarany czerwoną kartką. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Fonfara i umieścił futbolówkę w bramce. 10 minut później idealnie obsłużony został Gancarczyk, który dostał podanie w polu karnym, minął bramkarza i podwyższył prowadzenie. Drużyna gospodarzy była totalnie podłamana, o czym świadczy kolejna stracona bramka dwie minuty później, tym razem dobrą akcję GieKSy wykończył Wołkowicz.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzania GieKSy, a dokładnie Adriana Napierały, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i dobił rywala. Dalsza część meczu przebiegała tak jak powinna, GieKSa utrzymywała się przy piłce jednak nasze ataki nie były już tak skuteczne. Na boisku pojawili się Sobotka, Radionov oraz debiutujący w tej lidze Szołtys, jednak nie wprowadzili jakości w naszych akcjach. Pod koniec meczu Budziłek faulował w polu karnym zawodnika gospodarzy i Okocimski Brzesko z rzutu karnego strzelił honorową bramkę.
Dla GKS było to drugie zwycięstwo z rzędu i drugie na wyjeździe. Podobna seria dwóch wygranych na obcych boiskach miała miejsce na początku rundy – ŁKS i Warta. Katowiczanie są niepokonani od siedmiu meczów, a tak pewne zwycięstwa wcześniej się nie zdarzały. To dobry prognostyk na przyszłość. Tylko co będzie jak zabraknie Rakelsa?…
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze