Dołącz do nas

Piłka nożna

Defensywny kryminał, odcinek n-ty – RELACJA

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zaledwie po trzydniowej przerwie po druzgocącej klęsce w Sosnowcu GieKSa wyszła na boisko, aby zmierzyć się z dwukrotnym mistrzem Polski – mielecką Stalą. Po żenującej postawie na początku sezonu, której apogeum miało miejsce w przegranych meczach z Wigrami i Zagłębiem, nastroje wśród większości kibiców były minorowe. Jednak nie od parady śpiewamy na trybunach „Nasza wiara niezachwiana…” i z takim nastawieniem zawitaliśmy na całkiem ładny i schludny stadion w Mielcu.

W porównaniu do środowego spotkania trener Piotr Mandrysz zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowym składzie – Gonzo zastąpił przeciętnie spisującego się Adriana Błąda, co spowodowało konieczność przesunięcia Andrei Prokicia na skrzydło. W bramce oglądaliśmy zatem Abramowicza, przed nim Plevę, Kamińskiego, Midzierskiego i Frańczaka, w pomocy Skrzecza, Zejdlera, Kalinkowskiego i Prokicia, a w napadzie – Goncerza i Kędziorę. W składzie Stali zobaczyliśmy natomiast kibica i byłego piłkarza GieKSy, Dominika Sadzawickiego.

Lepiej w spotkanie weszła drużyna Stali, która już w 2. minucie zagroziła bramce Abramowicza – po rzucie rożnym strzał został zablokowany, a parę sekund później dość anemiczne uderzenie złapał nasz golkiper. Niestety już minutę później przegrywaliśmy 0:1. Szybka akcja gospodarzy i dośrodkowanie z prawej strony zamienił na bramkę strzałem z 5. metra niepilnowany Krzysztof Kiercz.

Od tego momentu GieKSa zabrała się za odrabianie strat, osiągając dość wyraźną przewagę. Gra naszej drużyny mogła się w tym fragmencie podobać, co miało przełożenie na kilka dogodnych sytuacji strzeleckich. W 8. min po rzucie rożnym główkował Kędziora, ale dobrze interweniował Majecki. Trzy minuty później po niezbyt udanej centrze Plevy z prawej strony z trudnej pozycji niecelnie strzelał Prokic. W 14 min po kolejnym rzucie rożnym piłka o mało nie wpadła do bramki Stali po zagraniu Goncerza, jednak na jej drodze do bramki stanął jeden z obrońców Stali. W 21 min Prokić z lewego skrzydła dobrze wypatrzył w polu karnym Goncerza, ale ten przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dwie minuty później wspomniany Prokić kapitalnie uderzył z dystansu, jednak jego strzał na róg sparował golkiper Stali. Po nim sprzed linii pola karnego z lewej strony próbował Skrzecz, jednak ponownie minimalnie nad bramką. W 18 minucie niecelnie z 25 m uderzał Kalinkowski.

Po stronie aktywów Stali można w tym okresie gry wymienić jedynie groźną, ale niecelną główkę Kiercza po rzucie rożnym oraz strzał Djermanovicia z sprzed pola karnego pewnie wyłapany przez Abramowicza.

Co z tego jednak, że GiekSa miała więcej sytuacji strzeleckich, przeważała, jej gra mogła się podobać, skoro kolejną bramkę strzeliła Stal. W 34 minucie kompletnie nieatakowany przez któregokolwiek z katowiczan Janota uderzył sprzed pola karnego z lewej nogi, nie dając żadnych szans naszemu golkiperowi.

Zaledwie trzy minuty później kibice GieKSy mogli się po raz kolejny łapać za głowy. Najpierw po stracie w środku boiska z gatunku „piłkarski kryminał” sam na sam wyszedł Wroński, ale Abramowicz kapitalnie obronił. Niestety nasza defensywa nie wyciągnęła z tej sytuacji żadnych wniosków i po pół minuty zanotowała kolejną karygodną stratę na lewej stronie. Tym razem zawodnik Stali wpadł w pole karne, minął Abramowicza, a że kąt do bramki miał dość ostry, zagrał do dobrze ustawionego w polu karnym Djermanovicia, który z najbliższej odległości dopełnił formalności.

Do końca pierwszej połowy jeszcze obie drużyny zanotowały po jednym strzale z dystansu (Stal niecelny, GieKSa sparowany na róg) i prowadzący mecz Sebastian Tarnowski równo z upłynięciem 45 min zakończył pierwszą połowę. Niestety zarówno wynik, jak i gra defensywna całego zespołu (zwłaszcza po lewej stronie) nie napawała optymizmem przed drugimi 45 min.

Widząc słabą postawę swoich podopiecznych, trener Mandrysz nakazał rozgrzewać się w przerwie Błądowi i Mandryszowi, co dawało jakąś nadzieję. Ale ku zdziwieniu wszystkich oprócz Skrzecza z boiska zszedł przyzwoicie graający Prokić, a pozostał na nim bezproduktywny Kędziora.

Jednak drugą połowę GieKSa rozpoczęła z dużym animuszem. Zaraz po pierwszym gwizdku dobrze na boisko wprowadził się Błąd, ale jego strzał z lewej strony 5 m został zablokowany i piłka wyszła na róg. 4 minuty później nasi zawodnicy byli już skuteczniejsi. Łukasz Zejdler otrzymał piłkę na 20 m, spokojnie przyjął i kapitalnym strzałem przy lewym słupku pokonał Majeckiego. Była to niemal kopia drugiej bramki dla Stali.

Niestety nasza drużyna nie poszła za ciosem i w dalszym ciągu niewiele dobrego można było powiedzieć o grze katowiczan. Przez długi okres czasu z boiska wiało wręcz nudą, ale to raczej Stal miała groźniejsze sytuacje. W 56 min strzelał z wolnego Getinger, ale pewnie złapał Abramowicz. Cztery minuty później ponownie rzut wolny egzekwował ten sam zawodnik, tym razem centra i główka nad poprzeczką. W 69 min w polu karnym GieKSy padł Banaszewski, jednak został ukarany żółtą kartką za symulowanie. W 76 min rajd lewą stroną Leandro zakończył się na Abramowiczu, dwie minuty później centra Banaszewskiego, niecelny strzał i skończyło się na strachu. GieKSa grała dalej niepewnie i nerwowo w defensywie, czego przykładem mogło być niepotrzebne wybicie na róg Midzierskiego po centrze Gancarczyka w 82. minucie. Dwie minuty później Abramowicz został sfaulowany w naszym polu karnym przy próbie wybicia piłki, na co kibice Stali zareagowali wyzwiskami pod adresem sędziego, domagając się rzutu karnego.

Jeśli chodzi o ofensywę GieKSy w tym okresie, to można wymienić jedynie „obcięcie się” Mandrysza w polu karnym przy próbie strzału gorszą lewą nogą, zakończone niecelnym uderzeniem Kalinkowskiego oraz kolejny zablokowany strzał Błąda z lewego narożnika pola karnego.

W międzyczasie kontuzjowanego Goncerza zastąpił Cerimagić, który wniósł sporo ożywienia do gry naszej drużyny. Właśnie ten zawodnik w 85 minucie wykorzystał nieudane wybicie obrońcy Stali oraz niepewne wyjście Majeckiego i przelobował głową bramkarza gospodarzy, zdobywając kontaktową bramkę. W tym momencie przypomniał się pewien mecz z Pogonią w Szczecinie, który również do 85 min przegrywaliśmy 1-3, by ostatecznie wygrać 4-3 – zwłaszcza, że od tego momentu GieKSa zaczęła groźnie atakować. W 87 min po kapitalnym dośrodkowaniu Cerimagicia uderzał z kilkunastu metrów Kędziora, ale Majecki dobrze obronił. Następnie dobrze strzelał z dystansu Frańczak, ale i tym razem górą był golkiper Stali. W samej końcówce GieKSa grała już „na chaos”, z Kamińskim i Miedzierskim na środku ataku i taka gra mogła przynieść powodzenie w doliczonym czasie gry. Właśnie Midzierski zgrywał głową do Kędziory, jednak ten został uprzedzony przez Majeckiego. Po chwili arbiter zakończył spotkanie i kolejna porażka stała się faktem.

GieKSa przegrała zatem kolejne spotkanie. Co z tego, że gra ofensywna wyglądała bardzo przyzwoicie, co z tego, że strzeliliśmy dwie bramki na wyjeździe, jak po raz kolejny błędy w defensywie na poziomie juniorskim niweczą cały wysiłek drużyny. Niestety po dokończeniu całej kolejki możemy znaleźć się na miejscu spadkowym (za Górnikiem Łęczna), a będący na przedostatnim miejscu Raków ma jeden mecz zaległy przy równej liczbie punktów. Gdyby ten mecz był jednorazowym wyskokiem, można by dużo pisać, że druga połowa jest dobrym prognostykiem na przyszłość, jednak po tych wszystkich upokorzeniach nie damy już się na to nabrać. Najwyższy czas na radykalne działania!

12 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

12 komentarzy

  1. Avatar photo

    sowi

    17 września 2017 at 15:38

    Proponuje mniej pisac o tych Ciotach a zaczac wiecej pisac o naszych DZIEWCZYNACH

  2. Avatar photo

    zippo50

    17 września 2017 at 16:04

    DZIEWCZYNY ZASŁUŻYŁY SOBIE ŻEBY PISAĆ O NICH DUŻYMI LITERAMI.
    FRELE JESTEŚCIE SUPER I POWINNYŚCIE GRAĆ NA BUKOWEJ.

  3. Avatar photo

    Rafał

    17 września 2017 at 16:57

    Te pieniądze co zarabiają Ci frajerzy zwani piłkarzami w całości dał bym Panią Piłkarką które się starają i walczą do końca i dał bym je na bukową a panowie wypierdalać bo grać nie umiecie i jesteście pośmiewiskiem całej Ligi. I niema wyników niema pensji koniec dobroci skoro nic nie potraficie i nie jesteście godni by bronić barw tego klubu, gracie w szmatach to poziom adekwatny do nowych barw tego miasta.

  4. Avatar photo

    Rafał

    17 września 2017 at 17:03

    jestem ciekaw, gdzie ci wszyscy fachowcy którzy mówili „brać szybko Mandrysza,bo to taki trener, za mordy wszystkich chwyci” I co?

  5. Avatar photo

    Gregi

    17 września 2017 at 17:19

    @Rafał
    Z taką „ekipą” Mourinho, sir Ferguson, Ancelotti, Zidane razem wzięci, pochlastali by się tępą żyletką w kiblu budynku klubowego…
    Ja bym Mandryszowi dał wolną rękę z kluzulą zakazu ściągania szrotu a’la Plizga czy Kędziora i NAKZEM zatrudniania młodzieży.
    Wiem, wiem..science fiction..

  6. Avatar photo

    Rafał

    17 września 2017 at 17:28

    Gergi nie porównuj wybitnych trenerów do padliny. Może Ferguson ze złości zaczął by rzucać butami to by by się go bali i by była różnica, Zidane pociągną by jednemu czy drugiemu z Bańki to by też inaczej chodzili, A Mandrysza bym wylał bo nic nie potrafi jest słaby jako trener, nie umiał przygotować drużyny do sezonu i to się tera mści.

  7. Avatar photo

    Rafał

    17 września 2017 at 17:29

    sorki Gregi- przepraszam za literówkę.

  8. Avatar photo

    Gregi

    17 września 2017 at 17:37

    Rafał – wniosek mój jest jeden: z tą ekipą nikt sobie nie poradzi i nikt z niej nic nie wyciśnie. Równia pochyła.

  9. Avatar photo

    WIERNY

    17 września 2017 at 17:41

    Ferguson nie ściągałby termaliki do klubu

  10. Avatar photo

    Kibol

    17 września 2017 at 17:55

    Trzeba upaśc do 2 ligi żeby zaskoczyc JA PIERDOLE CO ZA CZASY

  11. Avatar photo

    Rafał

    17 września 2017 at 19:51

    Gregi-wnioski słuszne tyle że tym pajacom się po prostu nie chce, za granicą nawet 37 latki są w lepszej kondycji niż nasz pseudo gwiazdy jaki wniosek złe podejście trenerów do przygotowania fizycznego i winna trenera który nie umie tej ekipie dać bodźca do czegokolwiek. Zmiana trenera i sztabu to tego potrzeba i paru gości odsunąć od składu i dokoptować młodzików z jakimś kumatym sztabem i mogą być efekty. Ale Mandrysz musi WYLECIEĆ!!!!

  12. Avatar photo

    Bce

    17 września 2017 at 22:13

    Czy mozemy upasc jeszcze nizej? Tak!!! Druga liga czeka ale jesli tak bedzie to wszyscy powinni byc wyjebani!!! Upadlaja ten klub na każdym kroku!!! Dosc tego!!! Dawac mlodziez a starych pogonic!!! Jak sie nie podoba to wyp….. . Brak slow dostLismy w ryj z nokautem.
    Amen.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wielki Festyn przed Meczem Przyjaźni!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę o 17:00 na Arenie Katowice zostanie rozegrany Mecz Przyjaźni pomiędzy GKS Katowice i Banikiem Ostrava. Będzie to punkt kulminacyjny obchodów 30-lecia zgody pomiędzy kibicami obu klubów.

Tego dnia czeka na Was jednak dużo więcej atrakcji. Już od godziny 11:00, na bocznych boiskach stadionu przy Nowej Bukowej, zostaną rozegrane Mecze Przyjaźni, w których udział wezmą zawodniczki i zawodnicy akademii GKS Katowice i Banika Ostrava.

O 13:00 rozpocznie się Wielki Festyn. Od tej godziny czynne będą pod stadionem dwie strefy. Wzdłuż Trybuny Wschodniej (tzw. Prostej) funkcjonować będzie klubowa Fanzona, która została przygotowana z myślą o całych rodzinach, ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych.

Na miejscu czekać będą między innymi:
– dmuchańce dla dzieci,
– stoły do subsoccera,
– specjalne boisko i rozgrywki podopiecznych Serduszka GieKSy,
– pokaz freestyle football Dawida Krzyżowskiego,
– strefa EA FC,
– dart,
– malowanie obrazów dla dzieci,
– wata cukrowa i popcorn,
– punkty GIEKSA FANSTORE.

Od godziny 15:00 Female Elite ’64 oraz Sektor Mladi Chachari przygotują dodatkowe niespodzianki dla najmłodszych.

Druga strefa zostanie rozstawiona za Blaszokiem. Tam na kibiców czekać będzie powiększony punkt gastronomiczny, a o odpowiednią atmosferę zadba DJ z muzyką. Pojawią się również kibicowskie sklepy Banika (Chachar/Wear i 1922 Store) oraz GieKSy (Blaszok), w których będziecie mogli zaopatrzyć się w zgodowe (ale nie tylko!) gadżety.

Przypominamy także o aktywnościach i atrakcjach, o których już pisaliśmy na stronie. W przerwie Meczu Przyjaźni zostanie rozegrany mecz Legend GKS Katowice i Banika Ostrava (tutaj). Pod stadionem będziecie mogli także odebrać za darmo trzecie wydanie okazjonalnej gazety „GieKSiorz”, które w całości zostało poświęcone opisowi przyjaźni kibiców obu klubów. Nie zabraknie także czeskiej wersji językowej (tutaj więcej). 

Jak było na poprzednich spotkaniach z Banikiem możecie przeczytać tutaj. Jednak jeśli z jakichś powodów nie będziecie mogli być tam z nami, to Kanał Sportowy przeprowadzi relację z Meczu Przyjaźni. Start transmisji na YouTube Kanału Sportowego (tutaj) od 16:00. Mecz rozpocznie się o 17:00, a skomentują go Mateusz Borek oraz Grzegorz Goncerz. 

Cały czas można zakupić bilety na sobotni mecz, do czego gorąco zachęcamy. Najłatwiej zrobić to przez stronę bilety.GKSKatowice.eu. Przyjdźcie z całymi rodzinami i wspólnie świętujmy piękny jubileusz! Uwaga – apelujemy do WSZYSTKICH kibiców GieKSy, by pojawili się na ŻÓŁTO!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga