Dołącz do nas

Piłka nożna

Czas wziąć się do pracy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Stal Rzeszów – GKS Katowice.

 

1liga.org – Zapowiedź 14. kolejki Fortuna 1 Ligi

[…] Stal Rzeszów – GKS Katowice, niedziela 5 listopada, godz. 15:00

W Rzeszowie dojdzie do ważnej potyczki. Stal Rzeszów, która ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, rywalizować będzie z GKS-em Katowice. Przewaga katowiczan nad strefą zagrożenia to pięć „oczek”. Obie drużyny sąsiadują jednak ze sobą w tabeli Fortuna 1 Ligi. Ten, kto odniesie ewentualne zwycięstwo, będzie mógł głęboko odetchnąć. Oba zespoły na pewno dadzą z siebie wszystko, bo w tym przypadku każdy punkt jest na wagę złota.

 

sportdziennik.com – Czas wziąć się do pracy

Po porażce z Polonią Warszawa GKS wydłużył fatalną serię meczów bez zwycięstwa. Kibice z Katowic odliczają kolejne spotkania, w których ich ulubieńcy zawodzą. Aktualnie licznik zatrzymał się na 7 spotkaniach ligowych, w których podopieczni trenera Rafała Góraka zdobyli zaledwie trzy punkty, ani razu nie wygrywając. Pojedynek z warszawianami miał być tym „na przełamanie”, jednak do tego nie doszło. Atmosfera wokół zespołu jest jeszcze gorsza niż była, o czym też informował sam szkoleniowiec katowiczan podczas pomeczowej konferencji prasowej.

– Dzisiaj w szatni mamy mentalne zgliszcza. Ważne jest, aby drużynę podnieść i w jakiś sposób dopingować ją w tym. Nie mówię tego, żeby piłkarzy usprawiedliwiać, bo to oni grają i biorą na siebie odpowiedzialność za porażkę. Zdają sobie sprawę z tego, że zawiedli, że nikt nie jest szczęśliwy. Nie chodzi o to, żeby ich głaskać, tylko trzeba powiedzieć po męsku, w oczy, co nie funkcjonuje tak, jakbyśmy chcieli. Trzeba brać się do roboty i stanąć naprzeciw wszelkim niedogodnością – stwierdził 50-letni trener.

Czy zespół rzeczywiście będzie w stanie się podnieść? O tym przekonamy się już w niedzielę w Rzeszowie. To właśnie na spotkanie ze Stalą wyjeżdżają piłkarze z Górnego Śląska. Czy będzie to łatwy mecz? Zależy, jak na to spojrzeć. Po ostatniej przerwie reprezentacyjnej rzeszowianie zremisowali z Zagłębiem Sosnowiec oraz ponieśli porażkę w Gdańsku z Lechią. Jednak patrząc na sytuację Stali z drugiej strony, w środku tygodnia byli w stanie wyeliminować z Pucharu Polski ekstraklasową Puszczę Niepołomice. Skoro stać ich było na to, stać ich również będzie na przeciwstawienie się GieKSie, która jest w niezwykle trudnej, żeby nie napisać dramatycznej, sytuacji.

Po niektórych spotkaniach GKS-u w tym sezonie Rafał Górak zwracał uwagę na fakt, że zespół wcale nie zasługiwał na porażkę, bądź remis. Zauważał, że nie zawsze słaby wynik odzwierciedlał to, jak radził sobie jego zespół na boisku. Jednak koniec końców najważniejsze są trzy punkty, o czym także mówił na niedawnej konferencji szkoleniowiec katowickiego zespołu.

– Wielokrotnie byliśmy bardzo blisko zdobycia trzech punktów, ale to się nie udawało. To zawsze w drużynie wzmaga niepewność i nie jest dobrze, jak drużyna traci rozpęd. Rzeczywiście dobrze weszliśmy w sezon, wyglądało wszystko bardzo dobrze, a ilość zdobywanych bramek była kluczem do tego, aby punkty zdobywać – stwierdził trener Górak, powracając pamięcią do sytuacji GKS-u po pierwszych sześciu kolejkach sezonu, gdy był najskuteczniejszym zespołem w lidze. Teraz katowiczanie znajdują się w zupełnie innej rzeczywistości. W siedmiu ostatnich meczach zdobyli zaledwie 3 gole, wszystkie z nich na wyjeździe.

Ciekawym zajęciem wydaje się analiza jednostek, jakie znajdują się w składzie GKS-u. Oczywiście cały zespół gra źle i celem skupienia się na jednym piłkarzu nie jest stworzenie z niego kozła ofiarnego, a ma być zademonstrowaniem marazmu, w jaki popadli katowiczanie. Na tapet weźmy Mateusza Maka. 31-latek dołączył do zespołu latem, żegnając się z ekstraklasową Stalą Mielec. Na papierze wyglądał jak fantastyczne wzmocnienie składu i już w swoim drugim meczu w GieKSie pokazał, co potrafi.

Zdobył dwa gole w spotkaniu z Chrobrym, a w piątej kolejce dołożył kolejne trafienie w Pruszkowie. Później przyszła kontuzja (ominęły go dwie kolejki), a po jej wyleczeniu Mak nie prezentuje już wysokiego poziomu. Co więcej, w ostatnich dwóch pojedynkach (z Górnikiem Łęczna i Polonią Warszawa) utracił miejsce w pierwszym składzie. Jeśli nawet tak doświadczony (i w miarę ceniony w Polsce) zawodnik nie jest w stanie wyróżniać się w GKS-ie, to oznacza, że drużynę czeka naprawdę sporo pracy, żeby wrócić do dobrej dyspozycji.

 

podkarpacielive.pl – Stal Rzeszów zagra z GKS-em Katowice

[…] Biało-niebiescy przystąpią do niedzielnego starcia w dobrych humorach po zwycięstwie nad ekstraklasową Puszczą Niepołomice.

Stal Rzeszów długimi momentami przeważała w tym meczu, do tego pomimo gry w osłabieniu przez ostatnie pół godziny, w niczym nie ustępowała faworyzowanym rywalom.

Karol Łysiak, Jesus Diaz czy Milan Simcak, do tego bardzo pewnie bronił Gerard Bieszczad. Może mieć to bardzo ważne znaczenie w kontekście rywalizacji z katowiczanami, którzy o 2 oczka wyprzedzają podopiecznych Marka Zuba.

Diametralnie inne nastroje panują przy Bukowej. Udany początek sezonu (14 pkt. w siedmiu potyczkach) wydaje się odległą historią przy dwóch remisach i czterech porażkach w kolejnych pojedynkach.

Piłkarze Rafała Góraka mogą szukać oparcia w historii: w ostatnich siedmiu starciach, tylko raz ulegli najbliższym oponentom, zaś w zeszłym sezonie dwukrotnie podzielili się z nimi punktami.

W składzie GKS-u można znaleźć zawodników, którzy mają za sobą występy w podkarpackich drużynach, jak choćby Michał Mak (ex aequo z Sebastianem Bergierem i Grzegorzem Rogalą- najlepszy strzelec zespołu) czy Przemysław Pęksa, który w ubiegłorocznych rozgrywkach reprezentował rzeszowski klub.

Wprawdzie obie ekipy znajdują się na bezpiecznych miejscach w tabeli, to jednak muszą zwracać uwagę na to, co dzieje się za ich plecami. Stąd też na stadionie przy ul. Hetmańskiej można spodziewać się zaciętego widowiska.

 

nowiny24.pl – Trener Stali ma do wyrównania rachunki z GKS-em Katowice. Pół Rzeszowa czeka na przełamanie Jesusa

– GKS dawno nie wygrał, ale z moich obserwacji wynika, że to drużyna bardzo dobrze zorganizowana, ze stabilnym składem, która przyjedzie do Rzeszowa mocno zdeterminowana – mówi Marek Zub, trener Stali Rzeszów.

Biało-niebiescy w Fortuna 1 Lidze ostatnio wyhamowali (punkt w 2 meczach), ale przed starciem ze Ślązakami dobrze się nastroili, bo w przekonujący sposób wyeliminowali z Pucharu Polski ekstraklasową Puszczę Niepołomice (1:0, ale zasłużone).

[…] Do Rzeszowa przyjedzie drużyna, która 26 sierpnia wypunktowała Resovię (3:0), po czym przez dwa miesiące zanotowała siedem meczów bez zwycięstwa, uzyskując w tym czasie jedynie trzy remisy.

– Początek rozgrywek był dla GKS-u obiecujący – kontynuuje coach stalowców. – Potem wpadli w dołek. Nie ma jednego powodu tych kłopotów, bo tracą bramki w różny sposób. Po błędach indywidualnych, ale też po stałych fragmentach gry.

Katowiczanie opadli tym samym na 12. miejsce w tabeli, stali się sąsiadem naszego zespołu, który ma na koncie 16 punktów. Dorobek stalowców jest o dwa „oczka” mniejszy, co stanowi dla nich oczywistą, dodatkową motywację do walki o pełną pulę.

Nie będę mówił, że chcemy zagrać od początku agresywnie, siąść na rywala. Planem jest zagrać mądrze, reagować odpowiednio do boiskowych wydarzeń. Myślę też, że przeciwnik też nie będzie ryzykował, bo kilkoma meczami zapracowaliśmy sobie na respekt – ocenia Marek Zub.

W zespole znad Wisłoka nie wystąpi po raz kolejny Szymon Łyczko (wyjechał z kadrą U’17 na mistrzostwa świata), po kontuzji do treningów wrócił już Szymon Kądziołka.

Trenera Stali zapytaliśmy tradycyjnie o przeszłość, czyli o skojarzenia z GKS-em z jego zawodniczej kariery. – Pamiętam, że jako piłkarz Igoopolu Dębica grałem w ekstraklasie mecz przeciw katowiczanom, który przegraliśmy, a ja miałem udział przy straconej bramce. Mam nadzieję, że w niedzielę wyrównam rachunki – uśmiecha się coach biało-niebieskich.

– Była też sytuacja, że miałem kontakt z Marianem Dziurowiczem, legendarnym prezesem katowickiego klubu. Miało to miejsce, gdy przyjechałem z Dębicy na testy do GKS-u, który trenował wtedy Orest Lenczyk. Pojawił się tam wtedy także Tomasz Tułacz. Ostatecznie spędziłem kilka dni w hotelu, na boisko nie wyszedłem, a z transferu nic nie wyszło – wspomina trener rzeszowian.

[…] Adler Da Silva ma trzy gole, Sebastien Thill otworzył swoje konto bramkowe, ale za nic w świecie nie może się przełamać Jesus Diaz, choć okazje na to ma właściwie w każdym meczu.

– Hmm, ja czekam, on czeka, pół Rzeszowa czeka na bramkę Jesusa. Gdy w końcu trafi do siatki, będzie to dla niego zbawieniem – zażartował Marek Zub.

A poważnie mówiąc, jeśli po pojedynku z GKS-em będziemy w podobnych nastrojach jak po meczu z Puszczą, to ten tydzień będzie można uznać za bardzo udany. Nawet mimo tego, że nie przywieźliśmy żadnego punktu z Gdańska dodał szkoleniowiec naszego pierwszoligowca

W poprzednim sezonie stalowcy dwukrotnie remisowali z GKS-em; 0:0 w Katowicach, następnie 1:1 u siebie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga