Piłka nożna
Dudek i Jakubowski o meczu
Po przegranym meczu z Wigrami 0:2, podczas konferencji prasowej wypowiedzieli się trenerzy GieKSy oraz gospodarzy: Dariusz Dudek i Ariel Jakubowski.
Dariusz Dudek (trener GKS Katowice):
Na wstępie chcę pogratulować Arielowi zwycięstwa, na pewno jest ono bardzo ważne. Nie tak wyobrażaliśmy sobie inaugurację tej rundy. Przede wszystkim chcieliśmy zwyciężyć, ale wiemy, że nie skończyło się to tak, jak byśmy sobie życzyli. Czeka nas bardzo trudna runda, musimy Przeanalizować wszystkie błędy, jakie popełniliśmy. Myślę, że taki mały plus dla Wigier był taki, że grali już pierwszy mecz i to był taki minus dla nas. Ale tu nie ma żadnego tłumaczenia, przegrywamy bardzo ważny mecz. Mogę tylko przeprosić naszych kibiców, że tak daleko musieli jechać i w takiej pogodzie zobaczyć naszą porażkę. Ta runda się nie skończyła, dopiero się zaczęła. Musimy zrobić wszystko, aby GKS się utrzymał w pierwszej lidze, bo na to zasługuje. Od jutra zabieramy się do pracy.
Ariel Jakubowski (trener Wigier Suwałki):
Muszę się zgodzić z Darkiem, będę mówił Darku, bo graliśmy razem w GKS Katowice i Odrze Wodzisław. Miło się spotkać po dłuższym czasie. Zgodzę się z Darkiem, że graliśmy pierwszy mecz, ale widzieliście panowie, że nie był on najlepszy. Mieliśmy dobre momenty i mogliśmy pokusić się o remis – no ale mieliśmy przetarcie ligowe i to było widać. Nasza drużyna lepiej się czuła na tym boisku, miała przewagę i udało się to wykorzystać. Druga rzecz – to co Darek zauważył – jest to pierwsza kolejka, liga będzie długo trwała, wiele meczów przez GKS i przed nami. My się cieszymy z trzech punktów, a GKS ma duży potencjał piłkarski, obserwowaliśmy ich występy podczas przygotowań, spisywali się bardzo dobrze. Wydaje mi się, że będzie to pasjonująca walka.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

PanGoroli
3 marca 2019 at 18:47
’Bierzemy się do roboty’???? No to co robiliście prz\ez ostatnie 3 miesiące??? Tu już za późno, by brać sie do roboty. Rok temu przepowiadałem, ze w następnym sezonie czeka nas walka o utrzymanie, nie o awans. To się sprawdziło. Co, byłem jasnowidzem? Nie! To była ocena szans jakie mamy w sytuacji, gdy najważniejsze decyzje podejmują dyletanci. Od wywalenia Mandrysza się zaczęło, a potem ciąg katastrofalnych decyzji. Łącznie z zatrudnieniem Dudka w najgorszym momencie, co również było zagraniem hazardowym. Podczas relacji ktoś napisał 'ryba psuje się od głowy’. Do sytuacji GieKSy pasuje, jak ulał.
ZS1906
3 marca 2019 at 18:50
Dudek jak mnie ty teraz zaimponował hahaha 2 liga gks !!!
Solski
3 marca 2019 at 20:08
Bartnik szkodniku (żeby nie napisać wulgarnie), kasa się zgadza?
A może taczki podstawić pod Twój gabinet?
Swoimi decyzjami spuściłeś GieKSę, do II ligi. Powinienes mieć dożywotni zakaz pracy w jakimkolwiek klubie sportowym w Polsce. Wszystkie Twoje decyzje to działanie na szkodę spółki jaką jest GieKSa i tym powinna się zając prokuratura, bo Twoje kompetrencje sa takie same jak tych pań z NBP-u. Znasz się na tym jak świnia na gwiazdach.
WYPIERDALAJ!!!!!!!!!!!!!!!
bonik
3 marca 2019 at 20:51
dobry moment na branie się do roboty..
Raków w kolejce gdzie Mielec gra z Łodzią i ktoś na pewno pogubi punkty więc będą mocno chcieć wygrać, Jastrzębie które się sp.. aby nas spuścić, czająca się i mocna Chojna a potem kolejny mecz o 9pkt z Odrą ale w Opolu..
Natomiast z najsłabszą drużyną ligi poza batonami z Garbarni.. 0-2 jako motywator .. Jeśli do kogoś jeszcze nie docierało jak realny jest spadek to chyba właśnie dotarło.. zarząd i trener WONN!!!!!
tomassi
3 marca 2019 at 21:06
Że co? że co teraz? teraz do roboty się zabierać?
Wraca pytanie o obóz w ciepłych krajach.
Wigry chyba nie były?
Gdzie jest ta różnica? Chyba tylko w wydanej kasie.
Do k…. nędzy ile jeszcze!!!!!
Bce
4 marca 2019 at 00:26
Przepraszam do k… nędzy to co robiliście w przerwie zimowej. Wakacje w Turcji były?
Ogórki nas klepią to Raków co?
Przyjdę na ten mecz urlop wziąłem na ten dzień. Cygan układa im te klocki a u nas się wypieki na niego, że be. Tak sobie myślę, że magistrat w tym palce macz tak samo jak że stadionem.
Roh
4 marca 2019 at 00:35
Normalnie plakac sie chce. Ten zarzad to jakis mupeshow. A co jeszcze Pan Bartnik tam robi i skad on wogole sie tam wziol to ja nie wiem.
Jupijaj
4 marca 2019 at 00:50
To wszystko układa się w bajkowy scenariusz…????️
Raków powinien dobić ich chodź to piłka nożna.
as
4 marca 2019 at 06:13
Zrozumcie, miasto nie chce piłkarskiej GieKSy. spdanie GieKSa pozbędą się kłopotu ze stadionem.
GREG
4 marca 2019 at 07:58
Bartnik won
Olo
4 marca 2019 at 15:20
Bo powinniśmy zrobić protest zablokować Katowice może by się urząd obudził a nie siedzieć i czekać aż zajada nasza GIEKSĘ
Maro
4 marca 2019 at 16:39
Przepraszam, Wigry miały lepszą sytuację bo grały już mecz? Co to za argument? Wigry przegrały z Odrą, a ta Odra (pomimo że też grała drugi mecz czyli powinna być w lepszej sytuacji) nie miała nic do powiedzenia w Jastrzębiu. Przysłowie o złej baletnicy pasuje jak ulał…
Jurgen
4 marca 2019 at 19:03
Nie lubię się udzielać w takich kwestiach bo moim zajęciem jest robienie Wam zdjęć, ale mimo chodem słucham Januszy sportu i wiecznie słyszę to: ten patałach do wyjebania, a ten ciul a tamten pedał i wypierdalać z GieKSy… Ludzie czy nie uczycie się na własnych błędach właśnie przez taką waszą postawę jesteśmy w miejscu w tabeli, na którym jesteśmy… Przypominam idzie słabo kogoś trzeba wyjebać no to wina Wojciecha Cygana wyjebać !!! (Zobaczcie gdzie obecnie znajduje się drużyna prowadzona przez tego miłego Pana.) Brzęczek, kto to jest patałach źle ustawia drużynę, nie zna się na trenowaniu wyjebać go bo przegrał z Kluczborkiem. (Nie muszę mówić o następnym sezonie, w którym zdobył 4 miejsce w ekstraklasie, a potem został trenerem reprezentacji). Mógłbym tak wymieniać długo działaczy, trenerów, zawodników… Ale nie o to mi chodzi musimy być z drużyną na dobre i na złe, a hasła typu GieKSa zaczynają mnie już drażnić, bardziej lubię to #całagieksarazem, bo tylko w ten sposób jesteśmy w stanie razem coś zbudować dlatego Dariusz Dudek ma u mnie swój kredyt zaufania i wierze, że ten człowiek zbuduje mocny fundament pod drużynę, która w następnym sezonie zrobi awans ekstraklasy. To on obecnie bierze za wszytko odpowiedzialność, a jak będzie zweryfikuje murawa. Najbardziej smuci mnie obojętność po przegranej to nie jest zdrowe, że wracając z przegranego meczu już się nie wkurwiam i kręcę w kółko ku#wując pod nosem, bo przed przyjazdem nastawiłem się już na najgorsze !!! To trzeba zmienić lekarstwem na to jest wygrana seria spotkań i tego, życzę trenerowi…
3 kolory
5 marca 2019 at 09:33
Jurgen 100% racji
PanGoroli
5 marca 2019 at 10:54
@Jurgen, takim głupim pieprzeniem sam się czynisz Januszem sportu. Masz prawo nie ogarniać faktów, które dla każdego są oczywiste, ale w takiej sytuacji czasem lepiej milczeć i zastanowić się nad tym, co piszą mądrzejsi, zastanowić się nad ich racjami. A jest tu sporo mądrych ludzi i na forum, i w redakcji, którzy nie przez przypadek już wiele miesięcy temu przewidzieli katastrofę, która ma miejsce w chwili obecnej. Jeśli bronisz Cygana, który dopuścił do totalnej patologii w sekcji, zasłynął kosmicznie idiotycznymi decyzjami, jak np. likwidacja rezerw, no to serio weź sobie do serca moją powyższą radę. Tylko brakuje, byś w gronie gwiazd i legend GieKSy jeszcze wymienił Paszula.
Jeśli już tak bardzo chcesz bronić funfli, to już lepiej po prostu milczeć.