Felietony Kibice Piłka nożna
[FELIETON KIBICA] Kibicowski sierpień w Polsce
Zapraszamy na sierpniowy przegląd polskiej sceny kibicowskiej. Trochę działo się w naszym kraju. Zapraszamy też do polubienia konta na Twitterze, które założył autor tego tekstu. Na GieKSa Old School ukazywać się będą stare zdjęcia trójkolorowych fanów. Profil można znaleźć tutaj.
Liga Europy
Rio Ave – Jagiellonia Białystok
Jagiellonia po niespodziewanej wygranej 1:0 w pierwszym meczu, mimo wszystko, była skazana na porażkę i odpadnięcie z LE. Do Portugalii w środku tygodnia pojechało 245 kibiców BKS-u, którzy bardzo dobrze dopingowali swoich piłkarzy, mając dodatkowe zastrzyki energii w formie znakomicie walczącego zespołu, który wywiózł „zwycięski” remis 4:4.
Lech Poznań – Szachtior Soligorsk
Przed rewanżem z Białorusinami, wojewoda wykazał się gestem i otworzył stadion, przez co ponad 16.000 widzów mogło oglądać mecz i świętować, wymęczony w ogromnych bólach, awans. Kibiców Szachtiora kilkunastu.
AS Trencin – Górnik Zabrze
Na malutkim obiekcie, w którym Górnik próbował odwrócić losy dwumeczu, zawitało 300 kibiców Torcidy, wspieranych przez GieKSę, ROW i Wisłokę. Liczba byłaby zdecydowanie większa, jednak KSG otrzymał tylko 150 wejściówek.
Jagiellonia Białystok – KAA Gent
Kolejnym rywalem Jagi był belgijski Gent, który skromnie w około 30 głów odwiedził Podlasie. Jagiellonia z nabitym stadionem, żywiołowym dopingiem i dodatkowo z oprawą. W trakcie spotkania Belgowie stracili małą flagę.
Legia Warszawa – Football 1991 Dudelange
Łatwiejszego rywala nie można było trafić. Tak wszyscy kibice CWKS-u pocieszali się po odpadnięciu ze Spartakiem Trnava. Mecz bez historii, niespełna 10.000 widzów i kompromitująca porażka z mistrzem Luksemburga.
KRC Genk – Lech Poznań
Pyrrusów w Belgii 825 osób, z dobrym wsparciem wokalnym.
KAA Gent – Jagiellonia Białystok
W Belgii obecnych 1005 fanów BKS-u, którzy szczelnie wypełnili sektor gości, konkretnie dopingując swoich piłkarzy. Jagiellonia musiała uznać wyższość rywali i pożegnać się z europejskimi pucharami. Pod koniec spotkania flaga Gent, którą Jaga wykosiła w Białymstoku, zakończyła swój żywot.
Football 1991 Dudelange – Legia Warszawa
Legia, po otrzymaniu zakazu wyjazdowego, za pirotechnikę w Trnawie, postanowiła za wszelką cenę wesprzeć piłkarzy, w fatalnej sytuacji sportowej. W Luksemburgu podstawiło się 220 legionistów z jedną flagą. Po wstydliwym 2:2, eliminującym mistrzów Polski, kibice na piłkarzach nie pozostawili suchej nitki.
Lech Poznań – KRC Genk
Ponad 20.000 kibiców Lecha wierzyło jeszcze w odwrócenie losów dwumeczu, jednak Lech dołączył do Górnika, Jagi i Legii, kończąc przygodę w europejskich pucharach, jeszcze zanim na poważnie zacznie się granie.
Ekstraklasa
Legia Warszawa – Lechia Gdańsk
Gdańszczan do stolicy przyjechało 380 osób. Sporo działo się już przed meczem, gdy ekipa samoc(h)odowa Lechii wjechała pod kasy Legii, gdzie doszło do szybkiej bitki i kilku powinięć. Legia tego dnia, jak co roku, upamiętniła Powstanie Warszawskie, odśpiewując Mazurka Dąbrowskiego oraz przedstawiając sektorówkę „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.
Miedź Legnica – Górnik Zabrze
Do Legnicy zawitało 250 fanów KSG.
Śląsk Wrocław – Lech Poznań
Kolejorz w sile 1015 fanatyków, z transparentem dla Klimy, który wciąż przebywa w areszcie. Na stadionie 17.000 widzów, co jak na Śląsk jest bardzo dobrym wynikiem. Tego dnia dobrze wspierał ich Motor Lublin. W trakcie meczu doszło do incydentu w wykonaniu partyzanta ze strony gospodarza, który wpierw podbiegł pod sektor KKS-u, po czym wypiął pośladki, przez co cały stadion wygwizdał takie zachowanie, a w sektorach Lecha była salwa śmiechu, od którego rozpoczęły się okazjonalne przyśpiewki.
Wisła Płock – Korona Kielce
Do Płocka wybrało się 65 koroniarzy.
Zagłębie Sosnowiec – Pogoń Szczecin
W Sosnowcu zameldowało się 240 Portowców, których wspierała Kotwica Kołobrzeg z flagą. Zagłębie z pełnym stadionem i solidnym wsparciem BKS-u Stal Bielsko-Biała oraz Legii Warszawa, która tym razem miała okazję zobaczyć ten pojedynek, ze względu na zerwanie zgody z Pogonią.
***
W Krakowie, na meczu zgodowym Cracovia – Arka Gdynia liczba MZKS-u ciężka do oszacowania, ze względu na wspólne wymieszanie się z Craxą w młynie.
Wisły Kraków w Białymstoku, jak i Zagłębia Lubin w Gliwicach nie stwierdzono.
I liga
Raków w Chojnicach 62 osoby, Sandecja w Głogowie 18 osób, ŁKS w Niecieczy 300 osób i Stomil w Bielsku-Białej 36 osób.
Niższe ligi
Górnik Łęczna w Rybniku 34 osoby. Na powrocie koalicja Karpaty Krosno & Stal Rzeszów & Stal Stalowa Wola trafiają Górników. W Toruniu Stalówka ze wsparciem Łady Biłgoraj zawitała w 130 głów.
Ekstraklasa
Arka Gdynia – Górnik Zabrze
Do Trójmiasta na sektor gości weszło tylko 12 kibiców Torcidy. Główna, 300-osobowa banda nie dojechała pociągiem rejsowym, przez zerwanie trakcji na trasie.
Korona Kielce – Śląsk Wrocław
WKS-u w Kielcach 216 osób.
Lechia Gdańsk – Miedź Legnica
Miedź w Gdańsku obecna w 180 osób.
Pogoń Szczecin – Cracovia Kraków
Pasów w Szczecinie 75 osób. W trakcie meczu sporo bluzgów rozpoczętych przez Cracovię, która przypomniała Portowcom o śmierci ich kibica w 1993 roku, który w drodze na mecz Polska – Anglia został zadźgany nożem przez Craxę.
Wisła Kraków – Wisła Płock
Do grodu Kraka przyjechało 142 kibiców gości, wspieranych przez Hutnik Kraków, z którym mają wieloletni układ.
Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok
Na bardzo dalekim wyjeździe, Jaga pojawiła się w 85 osób.
I liga
Do dalekich Suwałk wybrało się 20 kibiców Chrobrego. W Częstochowie Odra Opole zameldowała się w 175 osób, dzieląc się na niebiesko-czerwone peleryny, co dało wizualnie ładny efekt.
Niższe ligi
Ruch Chorzów w Łęcznej pojawił się w 306 głów. Widzewiaków w Boguchwale, gdzie Stal Stalowa Wola rozgrywa swoje mecze, 300 osób. Elanowców w Wejherowie 80 osób. Resovia w Rybniku obecna w 125 osób.
Ekstraklasa
Cracovia Kraków – Zagłębie Lubin
Zagłębie zawitało w 71 osób.
Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk
Biało-zielonych w Zabrzu łącznie 420 osób. Niestety, podczas drogi kolejowej, jeden kibic Lechii wypadł z pociągu, przez co lekarze musieli amputować mu nogę. Pomimo fatalnej dyspozycji piłkarzy KSG w początku sezonu, na stadionie 14.000 widzów.
Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec
Pomimo starej zgody, mecze Legia – Zagłębie, rozgrywane są niezwykle rzadko, przez co w stolicy zameldowało się 2.000 fanów Zagłębia, którzy ulokowali się na Żylecie, wspólnie z Legią, prowadząc razem doping dla obu drużyn.
Miedź Legnica – Korona Kielce
Koroniarze na Dolnym Śląsku pojawili się w 150 osób, tworząc skromną oprawę.
Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin
W poniedziałkowy, niewygodny dla nikogo termin, Portowcy stawili się w 132 osoby.
***
Piasta w Białymstoku, Wisły w Poznaniu i Arki w Płocku zabrakło przez protesty i zakazy wyjazdowe.
I liga
GKS Jastrzębie ze wsparciem Piasta Gliwice zameldował się 343-osobowym składem w Opolu. Medaliki w Głogowie obecne w 76 osób. ŁKS Łódź w Krakowie (stadion Wisły) obecny w 225 osób. Stomilowców w Tychach 120 osób.
Niższe ligi
GKS Bełchatów w Chorzowie obecny w 177 osób. W pierwszą stronę, jadąc przez Częstochowę, GKS zanotował starcie z RKS-em, przez co nie dojechali w komplecie. Górnik Łęczna w Rzeszowie stawił się w 121 osób. Stalówka ze wsparciem Karpat Krosno zameldowała się w 100 osób w Stargardzie Szczecińskim. ROW w Toruniu 177 osób z naszym solidnym wsparciem, gospodarze ze wsparciem Ruchu i Widzewa.
Ekstraklasa
Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica
MKS na Podlasiu zawitał w 68 osób.
Legia Warszawa – Wisła Płock
Petrochemia, po sporej mobilizacji, pojawiła się w stolicy w 330 osób. Legia od początku spotkania ostro karciła swoich piłkarzy, którzy doznali największej kompromitacji w historii klubu.
Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk
Betony w zachodnio-pomorskim, zawitali w 228 osób.
Wisła Kraków – Górnik Zabrze
Torcida sporo mobilizowała się na prestiżowe spotkanie w Krakowie. W sektorze gości znalazło się 1237 fanatyków, wspieranych przez Wisłokę Dębica. Na stadionie ponad 16.000 widzów, z dobrze nabitym młynem i solidnym wsparciem Ruchu Chorzów.
Zagłębie Lubin – Lech Poznań
Kolejorz, od kilku lat nie ma zgody z MKS-em, jednak po raz kolejny dostał większość biletów po starej znajomości, czego efektem było 1800 fanów z Poznania. Zagłębie z bardzo dobrze nabitym młynem i solidnym dopingiem.
Zagłębie Sosnowiec – Śląsk Wrocław
WKS w Sosnowcu, w poniedziałek, stawił się w 450 osób.
***
Arki w Kielcach zabrakło ze względu na zakaz. Cracovia uszanowała bojkot Piasta i odpuściła wyjazd.
I liga
Rodowici Łodzianie w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie Warta wynajmuje stadion, pojawili się w 320 osób, w tym liczna delegacja Kolejorza. Chojniczanka w Głogowie obecna w 41 osób. Raków w Niecieczy 89 osób. Sączersi w Krakowie (stadion TSW) 124 osoby. Tyscy w Mielcu 60 osób. Stomilowcy w Suwałkach 140 osób.
Niższe ligi
Stalówka w Tarnobrzegu 180 osób. ROW w Stargardzie Szczecińskim 36 osób. Olimpia Elbląg ze wsparciem Zagłębia Sosnowiec, w Chorzowie w 157 osób. Górnik Łęczna w Toruniu 81 osób. Resovia w Łodzi 251 osób.
Eric Cantona
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze