Hokej
Zarząd KH GKS Katowice chce zniszczyć grupy młodzieżowe?
Obiecałem podzielić się wrażeniami ze współpracy z Zarządem KH GKS Katowice tak, aby każdy GieKSiarz, któremu leży na sercu dobro grup młodzieżowych wiedział, o co chodzi i dlaczego tak to wygląda.
Jak pewnie większość z Was wie, od kilku sezonów udzielam się w grupach młodzieżowych HC GKS Katowice. Choć łatwo nie było, głównie przez sprawy organizacyjne, np. takie jak lodowisko (zazwyczaj było mrożone późną jesienią, a rozmrażane przed zakończeniem sezonu). Dodatkowo były przerwy spowodowane wystawami psów, koncertami, zgrupowaniami kadry lub zwykłymi złośliwościami pana dyrektora Wąsali. Mimo braku środków na prowadzenie normalnego naboru i funkcjonowanie grup młodzieżowych jakoś udawało nam się to ciągnąć, choć na pewno nie w taki sposób jak byśmy chcieli. Nigdy nie było jednak sytuacji, żeby w klubie zabrakło pieniędzy na podstawowe opłaty (sędziowie, transport, wynagrodzenie trenerów czy zakup specjalistycznego sprzętu). W zeszłym sezonie w momencie pojawienia się nowego podmiotu w postaci KH GKS Katowice nie ukrywamy, że odżyły w nas nadzieje na normalność. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zadzwoniłem do Prezesa KH GKS Katowice i usłyszałem, że nie potrzebują grup młodzieżowych, ponieważ wszystko mają załatwione i on nie musi ze mną rozmawiać. Dość obcesowo poinformował mnie, że nie musi odpowiadać na pytanie, z kim podpisali umowę na grupy młodzieżowe (taki jest wymóg regulaminu PZHL). Po tej mało przyjemnej rozmowie zaczęliśmy drążyć temat w środowisku i okazało się, że klub KH GKS Katowice podpisał lub był po słowie z… UKH Dębica!!! Czyli de facto pieniądze, które wyłożył UM Katowice, miały wspierać dzieci z obcego miasta. Ba, z obcego województwa!!! Oczywiście natychmiast zaczęliśmy działać i dzięki wsparciu niektórych radnych UM Katowice udało nam się zablokować ten pomysł.
Po tej akcji pan Prezes zgodził się łaskawie spotkać i porozmawiać. Ku mojemu zdziwieniu rozmowa była całkiem konstruktywna i doszliśmy do porozumienia, że KH GKS Katowice w ramach umowy między klubami pokryje koszty wynajmu lodowiska (250 złotych za godzinę!). Ucieszyliśmy się bardzo, że nadal dzieci z Katowic będą mogły trenować hokej w naszym klubie, a nie tylko w Naprzodzie Janów.
Cała ta sytuacja miała oczywiście wpływ, na to, jak wyglądała nasza drużyna w minionym sezonie, ponieważ do końca nie wiedzieliśmy, czy uda nam się wystartować. W międzyczasie kilka razy rozmawiałem z panem Prezesem na temat tego, jak powinien wyglądać nabór oraz przedstawiliśmy plan szkolenia dzieci na najbliższe 10 lat, który został wysłany do klubu mailem. O naszych działaniach wiedziało Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” i jeszcze kilku innych osób tak, aby przez przypadek ktoś nie przywłaszczył sobie autorstwa tego projektu.
Opisując całokształt zeszłego sezonu, muszę też wspomnieć o tym, że miasto Katowice nie wsparło nas nawet złotówką. Jak co roku złożyliśmy wnioski w konkursach na szkolenie dzieci i młodzieży oraz na organizację zajęć pozalekcyjnych (nauka jazdy na łyżwach). Niestety nasze wnioski zostały rozpatrzone negatywnie i to był kolejny cios (a pierwszym było przekazanie lodowiska prywatnemu podmiotowi). Dzięki sponsorom i składkom wpłacanymi przez rodziców trenujących dzieci jakoś ciągnęliśmy ten wózek, ale na koniec sezonu okazało się, że brakuje nam środków na dwa wyjazdy drużyny mini hokeja do Jastrzębia i Łodzi. I z tej sytuacji udało nam się wyjść obronną ręką, ponieważ po przedstawieniu sprawy, uzyskaliśmy wsparcie od KH GKS Katowice, który opłacił autobus.
W trakcie trwania sezonu rodzice cały czas pytali: „co dalej?”. Byliśmy już po słowie z Zarządem KH GKS Katowice na temat dalszej współpracy i taką też informacje przekazywaliśmy wszystkim zainteresowanym. Na początku kwietnia udało nam się spotkać z Zarządem i po krótkim spotkaniu dowiedzieliśmy się, że nadal podtrzymują chęć współpracy, tym bardziej że mamy zaplecze w postaci trenerów, sprzętu sportowego oraz ludzi, którzy zajmują się sprawami organizacyjnymi (osoby te robią to społecznie). Pan Prezes stwierdził, że do szczegółów tej współpracy wrócimy na początku maja po spotkaniu Zarządu z wiceprezydentem Katowic. W trakcie spotkania pan Prezes i Wiceprezes krytykowali władze miasta na czele z Wiceprezydentem oraz Naczelnikiem Wydziału Sportu, że nie zależy im na sporcie, a w szczególności na hokeju, bo mają z tym same problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Wspominali również o haraczu, jaki rzekomo muszą płacić na piłkarską GieKSe ze swojego małego budżetu. W międzyczasie skrytykowałem działania Zarządu dotyczące pierwszej drużyny, a w szczególności pana dyrektora Pawlika. Okazało się, że dla pana Prezesa to było za wiele… Dostałem SMS-a, że jestem niewdzięczny, ponieważ jak potrzebowaliśmy pomocy (nie ja tylko dzieci), to nam pomagał, a ja teraz „uprawiam hejt”. Nie wiem tak naprawdę, czy miało to wpływ, czy decyzje zostały podjęte wcześniej, a wszystko to było tylko grą.
Drażni mnie tylko to, że w klubie są osoby mające pojęcie, umiejętności i doświadczenie, żeby młodzieżą się zajmować, takie jak: Maksymilian Lebek, Mieczysław Nahuńko oraz Jarosław Tarnawski (kierownik drużyn młodzieżowych – człowiek orkiestra, bez którego ciężko byłoby funkcjonować). Pomimo tego, że Zarząd KH GKS wie o istnieniu tych ludzi, zatrudnił pseudo trenera z Janowa, który na dodatek został wyrzucony z tego klubu, a ma … problem z jazdą na łyżwach i przez którego odeszło z Janowa mnóstwo młodzieży. Nowy projekt na czele, którego stoi trener koordynator „wyrwany z Janowa” jak to powiedział pan Prezes, miał występować pod nazwą „Dziki Katowice”… Zostawię to bez komentarza… Ludzie związani z hokejem z całej Polski, jak słyszą, kto ma się tym wszystkim zajmować, to pukają się w głowę.
Do końca maja drużyny PHL składają wnioski licencyjne, w których jest punkt dotyczący drużyn młodzieżowych — minimum 4 drużyny lub potwierdzenie wpłaty 10 tys. złotych za każdą brakującą. Ciekawe gdzie tym razem włodarze KH GKS przeleją kasę? Według regulaminu nie muszą to być drużyny z tego samego miasta, więc może tym razem uda się im przelać kasę do Dębicy? Gdzie tym razem wyprowadzi pieniądze Pawlik? Na pewno o to zapytam.
Tak to mniej więcej wygląda, oczywiście można by pisać jeszcze o wielu sprawach dotyczących choćby pierwszej drużyny, ale nie tu i teraz. Wszystkich chętnych zapraszam do prywatnego kontaktu. Chciałbym też mocno podkreślić, że nie mam/nie mamy zamiaru nikomu przeszkadzać w szkoleniu młodzieży, ale niech się to odbywa w sposób profesjonalny i przez ludzi którzy są do tego dobrze przygotowani i mają na ten temat wiedzę, a nie osoby, którym się tylko wydaje, że takową mają. Trudno się jednak temu dziwić, skoro włodarze klubu taflę lodowiska zobaczyli z bliska dopiero w zeszłym roku…
Welur
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Daro
30 maja 2017 at 18:38
Smutne
tomek
30 maja 2017 at 21:37
Czyli kolejny debil prezesem
LupusHanysInFabula
31 maja 2017 at 09:12
Jest film, oklejony bus to teraz proszę zrobić akcję „Młodzieżowa hokejowa Gieksa ” . Następnie sprawę nagłośnić medialnie, przynajmniej dla zasady żeby wiadomo było kto kasę wyłożył… Co jakiś czas odżywają nadzieje , że w końcu jest dobrze, po chwili euforii okazuje się , że jak zwykle to tylko złudzenia i pozory normalności. Jednego kopacza gwiazdora mniej i się znajdzie kasa.
Misiek
31 maja 2017 at 12:35
Bardzo dobrze się stało, że miasto z pod zarządu MOSiR-u oddało lodowisko do prywatnej firmy i niech nic się nie zmienia. Z tych bachorów i tak nigdy nie było by zawodników, bo nie da się trenować hokeja mając ponad pół roku przerwy w treningach… Natomiast w zeszłym sezonie jesienno – zimowym każdy mieszkaniec Katowic miał dostęp w okresie jesień – zima – wczesna wiosna do lodowiska prawie codziennie i to w normalnych godzinach i nie na tak nienormalnych zasadach, jak to miało miejsce za czasów MOSiR-u. Ludzie, którzy to przejęli, zrobili bardzo dużo w stronę dostępności lodowiska dla każdego mieszkańca i jestem im wdzięczny, choć czasami jakość lodu pozostawiała wiele do życzenia. Bachory niech trenują na Janowie, a Satelita niech zostanie tak jak w zeszłym roku w szerokim stopniu dostępna dla każdego mieszkańca Katowic.
welur
31 maja 2017 at 14:09
Misiek czyli co?lepiej zaorać niz stworzyć odpowiednie warunki? a z ta dostepnoscia lodowiska to jest do czasu bo pamietaj ze jesli prywatnej firmie nie bedzie się oplacalo robic slizgawek to za chwile nie bedziesz mial dostepu wcale…
Irishman
31 maja 2017 at 14:57
@Misiek po pierwsze „bachory” to może Ty se mosz w chaupie (abo i nie), a Ci o których pisze Welur to są nasze, gieksiarskie bajtle!
A po drugie to… Welur z całym, ogromnym szacunkiem dla Twojej pracy ale ja się na razie po prostu cieszę, że dzieje się coś fajnego w seniorach! Ja wiem, że to może krótkowzroczność, że to może być kolos na glinianych nogach, że po roku to mogą wszystko zwinąć i nie zostanie tu nic. Ale może nie!?!?! A to z resztą zależy też i od nas, czy zrobimy wokół niego fajną atmosferę, czy będą sukcesy, czy będą pełne hale na każdym szpilu! Jakby tak było, to ten nasz katowicki hokej wstanie w końcu z kolan. I wtedy Ty i Tobie podobni będą mieli pełne ręce roboty! A jak nie, to to i tak nie miałoby sensu.
Mam nadzieję, że się nie obrażasz! Serio bardzo doceniam to co robisz ale na dzień dzisiejszy tak to widzę!
Pozdro
Misiek
31 maja 2017 at 14:59
Welur w Polsce nigdy nie będzie hokeja, ani zawodników na normalnym poziomie… Z jeżdżeniem trzeba się urodzić – czy to rolki freeride, czy łyżwy… Poświęca się temu sportowi – treningom całe życie… Tego nie da się nauczyć… Z jakimś tam talentem się człowiek rodzi, ale trenuje się całe życie i ciągle tym żyje… Nie laska, nie chlanie tylko treningi są najważniejsze. Szczyle w Kanadzie, Skandynawii trenują każdego dnia… W Polsce bajtle, o zgrozo, grają bez walki wręcz, bo takie są przepisy… Chrześniak trenuje hokej od 4 roku życia w GieKaeSie Tychy i czasami widzę tą parodię gry. Dzieci od „prawników” – nie mogą być przecież poniewierane po bandach i się zbytnio poobijać, bo kto da na składki i sprzęt… A sport jest cholernie drogi – profesjonalny sprzęt, a nie jakieś padło. A prywatna firma… No cóż może i tak będzie z lodowiskiem, ale choć jestem z Katowic to pamiętam lata, gdy aby danego dnia potrenować trzeba było się szlajać po Gliwicach, bo Janów, Sosnowiec, Katowice nie miały dostępu do wymiarowego lodowiska…
Jar
31 maja 2017 at 15:06
Do Misiek
Idealnie pasujesz do decydentów miasta Katowice. Patrzysz tylko swojej wygody nie bacząc
na dobro tego, co jest najcenniejsze – DZIECI.
Powinniśmy się cieszyć, że jeszcze są dzieci które przejawiają chęci do aktywności ruchowej i
im właśnie należy stworzyć warunki do uprawiania sportu, a nie traktować jak zło konieczne.
Określenie ”bachory” mógłbyś sobie darować (ewentualnie zapoznać się ze znaczeniem tego słowa), bo nijak do tych dzieci nie pasuje.
Ta cała sprawa jest opisana dosyć ogólnie, szczegóły są jeszcze bardziej przykre.
Jar
welur
31 maja 2017 at 15:23
Misiek – z jednej strony sie z Toba zgadzam a z drugiej strony gdybyśmy mieli takie podejscie ze nie ma to sensu to tych dzieci nie byłoby już od kilku lat.
Irishman – pełna zgoda, tez liczę na to że bedzie lepiej, ze znowu bedę mogł przezywać emocje w Satelicie ale jest jeden warunek, ludzie którzy się tym zajmują muszą to robić z pasję a nie tylko dla pieniedzy bo jak ich zabraknie ( kasy) to nie zostanie tutaj kamień na kamieniu…
Poswięciliśmy tyle czasu na to wszystko że wybacz ale nie pozwolę sobie na to żeby mnie opluwał ktoś kto nie ma tego klubu w sercu bo tych ludzi za chwilę tu nie będzie a ja będę zawsze ( do śmierci). Być może czasami pisze emocjonalnie ale inaczej nie potrafie jesli temat dotyczy GieKSy
Misiek
31 maja 2017 at 15:34
Do Jar
„Idealnie pasujesz do decydentów miasta Katowice.” PODZIĘKOWAŁ…
Tak jak wypowiadałem się o awansie piłkarzy – że bez stadionu, kasy, drużyny to idiotyzm. Co roku jest paka na awans, ale nie ma zgody i tylko ślepy tego nie widzi. Tak samo myślę o bachorach. Gdy za 2 lata uczciwy Polak kopnie tą ekipę rządzącą i 500+ w tyłek, to ciekawe czy tatuśki z patolki pobiegną robić na 2 etat…
kris
31 maja 2017 at 15:42
Bylem kiedys zwiazany z klubem nawet jako trener osiagnolem wice mistrza kraju w najstarszej grupie czy CLJ i co z tego na obietnicach i wielkich planach pracy z mlodzieza jak to najczesciej u nas bywa minal sezon a nastepnego juz nie bylo bo nikt sie nie zainteresowal tymi ktorzy chcieli nadal dla GKS-u walczyc o najwyzsze cele.Po przejeciu klubu przez nowe wladze z grupa bylych zawodnikow chcielismy podjac sie reaktyeacji grup mlodziezoeych i spotkalo nas to o czym pisze w artykule czyli ze nie jest mlodziez potrzebna a jezeli chcemy pracowac pod szyldem KH GKS mamy napisac prosbe do zarzadu i wtedy sie pomysli.Co wyszlo mysla do dzis a pseudo trener zostal koordynatorem w klubie bo w Naprzodzie juz go nie chca.
Jar
31 maja 2017 at 16:41
Do Misiek
Ty chyba nie rozumiesz istoty problemu.
pndz
31 maja 2017 at 17:17
Jesli to nie tajemnica to jak nazywa się ten trener z janowa?
Prawdziwy kibic
31 maja 2017 at 18:57
Kto opublikował te wypociny??Przecież autor ma iloraz inteligencji marchewki i w dodatku skłonności do konfabulacji.Każdy kto prowadzał dzieci do HC doskonale wie,że klub poległ tylko i wyłącznie dzięki „prezesowi” no bo tak to jest jak chłopak po zawodówce bierze się za poważny interes.Te wszystkie brednie wypisane w artykule nadają się tylko do PŁN.Koreańskiej telewizji,oni tam puszczają takie same farmazony.Autor artykułu po prostu nie załapał się do nowej PRAWDZIWEJ Gieksy i stąd jego rozgoryczenie.Każdy kto ma wątpliwości jak teraz wygląda Młoda Hokejowa Gieksa powinien śledzić profil na facebooku.Jest 3 solidnych trenerów (z czego P.Pęczek ma przygotowanie pedagogiczne i dyplom AWF w K-cach) w wieku produkcyjnym,a nie emerytów + 1,2 zawodników na każdym treningu.Dzieci,przychodzą trenują i lada dzień będą zdjęcia z tych poczynań.Panu autorowi artykułu i jego przyjacielowi Dariuszowi D.już dziękujemy,mieliście swoje 5 min. i wszystko,teraz czas na prawdziwy hokej w prawdziwej Gieksie w wykonaniu dzieci.
Welur
31 maja 2017 at 21:14
@prawdziwy kibicu- jeśli to są konfabulacje to napisz do redakcji i obal to co napisałem , zawsze możesz to zrobić.
Jar
31 maja 2017 at 21:51
Do Prawdziwy kibic.
1. Darował byś sobie te wycieczki pod kątem wykształcenia. Jakie to ma znaczenie? Jest cała masa ludzi po studiach, którzy w prozaicznych sytuacjach mówiąc kolokwialnie nie potrafią trafić sobie palcem do d… , a i są ludzie bez wykształcenia którzy całkiem dobrze sobie radzą w życiu.
2. Jeżeli masz jakieś konkretne kontrargumenty to po prostu je przedstaw, a nie pisz tu o jakiejś konfabulacji.
3. Jeżeli chodzi o trenerów, to jako Prawdziwy kibic chyba zgodzisz się ze mną, że doświadczenie to podstawa (czyli doświadczony trener + młodzi asystenci)
kris
31 maja 2017 at 23:31
popatrzmy na to realnie i obiektywnie jest trener po AWF-IE wiec jakas wiedze posiada ale jest to teoria a praktyka wyglada tak ze sam moze sie jeszcze uczyc hokejowego fachu bo jazda na lyzwach nie wspominajac reszty jest w stopniu dostatecznym opanowana przez pana M.P
mar
1 czerwca 2017 at 19:16
prawdziwy kibic ; )
komu „kibicujesz” bo jeśli tym wynalazkom w stylu pawlik to graty – chyba sam nim jesteś dzbanie!!!
ich pomysłem na młodzież rok temu pod licencję w elidze było prowadzenie grup dla GieKSy w dębicy…
czy to zle, że ktoś chce by wielokrotny MISTRZ POLSKI w hokeju miał młodzież trenująca pod szyldem GieKSy w centrum Katowic?
czy to normalne, że nasi PRAWDZIWI KIBICE t
odpowiem Ci – to nienormalne a ludzie za to odpowiadający w um umywają ręce!
nikt nawet przed 5 sekund nie myślał o jakiś „posadachrenują i zdobywają medale pod banderami Zagłębia s. czy bytomskiej Polonii?!” tylko o dobru tego Klubu.
niezainteresowani tym „działacze”” z tychów czy innych gliwic mają wyj…ne – u nich liczy się chwilowe zatrudnienie, pieczone świniaki na vipach itp PRZEPŁACONE akcje!
pisząc te bzdety musisz być „wiecznie plującym typem” z huksu czy innym pawlikiem dla których tu miejsca NIE MA!!!
Prawdziwy kibic
6 czerwca 2017 at 07:06
Uważam,że warto dać szansę nowej ekipie.Gruby i jego pociotki doprowadzili klub do totalnego upodlenia i upadku i jeśli chodzi o młodzież to HC sięgnęło dna,a przykładem może być jeden z meczy młodych który przegrali 45:0.Teraz przyszło nowe i jeśli za 5 lat będzie dalej źle to wtedy będzie można krytykować,a to,że w nowej ekipie nie ma pseudo Gieksiarzy jak Gruby czy Welur to b.dobrze.
mar
6 czerwca 2017 at 10:29
gryc…k zwiacy sie „prawdziwym kibicem” myslisz ze dalej bedziesz sial? malo ci poslugiwania sie herbem GieKSy bez pozwolenia, rozpierd…nia kasy z um, powolywania sie na osoby ktorych nie znasz.
Bolo
6 czerwca 2017 at 14:00
Jak się Gryciuk dowie,że mu dupe obrabiasz na forum to skończysz jak Gruby z zawiasami i komornikiem na głowie.Lepiej proś szybko admina,żeby szybko usunął ten wpis i módl sie,żeby się Gryciuk nie dowiedział.
Małgosia
7 czerwca 2017 at 10:24
Prawdziwy kibicu, tak to pewnie,że nie ma w nowej ekipie cytuję twoje słowa: „pseudo gieksiarzy”. Powiem więcej, jedno jest pewne, nie uświadczysz tam żadnego GieKSiarza.
Grzegorz
7 czerwca 2017 at 17:04
„Prawdziwy kibic” gryciuk,powiem tak, ta nowa ekipa to tacy sami fachowcy jak ty,tyle wiedzą o hokeju co ty, myślę, że już nadszedł czas abyś się podzielił swoim bogatym doświadczeniem jakie posiadasz w tej dziedzinie sportu, jaką jest hokej na lodzie w przeciwnym razie „nowa ekipa” nie ma szans na funkcjonowanie przez kolejne 5 lat.