Dołącz do nas

Hokej

Zarząd KH GKS Katowice chce zniszczyć grupy młodzieżowe?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Obiecałem podzielić się wrażeniami ze współpracy z Zarządem KH GKS Katowice tak, aby każdy GieKSiarz, któremu leży na sercu dobro grup młodzieżowych wiedział, o co chodzi i dlaczego tak to wygląda.

Jak pewnie większość z Was wie, od kilku sezonów udzielam się w grupach młodzieżowych HC GKS Katowice. Choć łatwo nie było, głównie przez sprawy organizacyjne, np. takie jak lodowisko (zazwyczaj było mrożone późną jesienią, a rozmrażane przed zakończeniem sezonu). Dodatkowo były przerwy spowodowane wystawami psów, koncertami, zgrupowaniami kadry lub zwykłymi złośliwościami pana dyrektora Wąsali. Mimo braku środków na prowadzenie normalnego naboru i funkcjonowanie grup młodzieżowych jakoś udawało nam się to ciągnąć, choć na pewno nie w taki sposób jak byśmy chcieli. Nigdy nie było jednak sytuacji, żeby w klubie zabrakło pieniędzy na podstawowe opłaty (sędziowie, transport, wynagrodzenie trenerów czy zakup specjalistycznego sprzętu). W zeszłym sezonie w momencie pojawienia się nowego podmiotu w postaci KH GKS Katowice nie ukrywamy, że odżyły w nas nadzieje na normalność. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zadzwoniłem do Prezesa KH GKS Katowice i usłyszałem, że nie potrzebują grup młodzieżowych, ponieważ wszystko mają załatwione i on nie musi ze mną rozmawiać. Dość obcesowo poinformował mnie, że nie musi odpowiadać na pytanie, z kim podpisali umowę na grupy młodzieżowe (taki jest wymóg regulaminu PZHL). Po tej mało przyjemnej rozmowie zaczęliśmy drążyć temat w środowisku i okazało się, że klub KH GKS Katowice podpisał lub był po słowie z… UKH Dębica!!! Czyli de facto pieniądze, które wyłożył UM Katowice, miały wspierać dzieci z obcego miasta. Ba, z obcego województwa!!! Oczywiście natychmiast zaczęliśmy działać i dzięki wsparciu niektórych radnych UM Katowice udało nam się zablokować ten pomysł.

Po tej akcji pan Prezes zgodził się łaskawie spotkać i porozmawiać. Ku mojemu zdziwieniu rozmowa była całkiem konstruktywna i doszliśmy do porozumienia, że KH GKS Katowice w ramach umowy między klubami pokryje koszty wynajmu lodowiska (250 złotych za godzinę!). Ucieszyliśmy się bardzo, że nadal dzieci z Katowic będą mogły trenować hokej w naszym klubie, a nie tylko w Naprzodzie Janów.

Cała ta sytuacja miała oczywiście wpływ, na to, jak wyglądała nasza drużyna w minionym sezonie, ponieważ do końca nie wiedzieliśmy, czy uda nam się wystartować. W międzyczasie kilka razy rozmawiałem z panem Prezesem na temat tego, jak powinien wyglądać nabór oraz przedstawiliśmy plan szkolenia dzieci na najbliższe 10 lat, który został wysłany do klubu mailem. O naszych działaniach wiedziało Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” i jeszcze kilku innych osób tak, aby przez przypadek ktoś nie przywłaszczył sobie autorstwa tego projektu.

Opisując całokształt zeszłego sezonu, muszę też wspomnieć o tym, że miasto Katowice nie wsparło nas nawet złotówką. Jak co roku złożyliśmy wnioski w konkursach na szkolenie dzieci i młodzieży oraz na organizację zajęć pozalekcyjnych (nauka jazdy na łyżwach). Niestety nasze wnioski zostały rozpatrzone negatywnie i to był kolejny cios (a pierwszym było przekazanie lodowiska prywatnemu podmiotowi). Dzięki sponsorom i składkom wpłacanymi przez rodziców trenujących dzieci jakoś ciągnęliśmy ten wózek, ale na koniec sezonu okazało się, że brakuje nam środków na dwa wyjazdy drużyny mini hokeja do Jastrzębia i Łodzi. I z tej sytuacji udało nam się wyjść obronną ręką, ponieważ po przedstawieniu sprawy, uzyskaliśmy wsparcie od KH GKS Katowice, który opłacił autobus.

W trakcie trwania sezonu rodzice cały czas pytali: „co dalej?”. Byliśmy już po słowie z Zarządem KH GKS Katowice na temat dalszej współpracy i taką też informacje przekazywaliśmy wszystkim zainteresowanym. Na początku kwietnia udało nam się spotkać z Zarządem i po krótkim spotkaniu dowiedzieliśmy się, że nadal podtrzymują chęć współpracy, tym bardziej że mamy zaplecze w postaci trenerów, sprzętu sportowego oraz ludzi, którzy zajmują się sprawami organizacyjnymi (osoby te robią to społecznie). Pan Prezes stwierdził, że do szczegółów tej współpracy wrócimy na początku maja po spotkaniu Zarządu z wiceprezydentem Katowic. W trakcie spotkania pan Prezes i Wiceprezes krytykowali władze miasta na czele z Wiceprezydentem oraz Naczelnikiem Wydziału Sportu, że nie zależy im na sporcie, a w szczególności na hokeju, bo mają z tym same problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Wspominali również o haraczu, jaki rzekomo muszą płacić na piłkarską GieKSe ze swojego małego budżetu. W międzyczasie skrytykowałem działania Zarządu dotyczące pierwszej drużyny, a w szczególności pana dyrektora Pawlika. Okazało się, że dla pana Prezesa to było za wiele… Dostałem SMS-a, że jestem niewdzięczny, ponieważ jak potrzebowaliśmy pomocy (nie ja tylko dzieci), to nam pomagał, a ja teraz „uprawiam hejt”. Nie wiem tak naprawdę, czy miało to wpływ, czy decyzje zostały podjęte wcześniej, a wszystko to było tylko grą.

Drażni mnie tylko to, że w klubie są osoby mające pojęcie, umiejętności i doświadczenie, żeby młodzieżą się zajmować, takie jak: Maksymilian Lebek, Mieczysław Nahuńko oraz Jarosław Tarnawski (kierownik drużyn młodzieżowych – człowiek orkiestra, bez którego ciężko byłoby funkcjonować). Pomimo tego, że Zarząd KH GKS wie o istnieniu tych ludzi, zatrudnił pseudo trenera z Janowa, który na dodatek został wyrzucony z tego klubu, a ma … problem z jazdą na łyżwach i przez którego odeszło z Janowa mnóstwo młodzieży. Nowy projekt na czele, którego stoi trener koordynator „wyrwany z Janowa” jak to powiedział pan Prezes, miał występować pod nazwą „Dziki Katowice”… Zostawię to bez komentarza… Ludzie związani z hokejem z całej Polski, jak słyszą, kto ma się tym wszystkim zajmować, to pukają się w głowę.

Do końca maja drużyny PHL składają wnioski licencyjne, w których jest punkt dotyczący drużyn młodzieżowych — minimum 4 drużyny lub potwierdzenie wpłaty 10 tys. złotych za każdą brakującą. Ciekawe gdzie tym razem włodarze KH GKS przeleją kasę? Według regulaminu nie muszą to być drużyny z tego samego miasta, więc może tym razem uda się im przelać kasę do Dębicy? Gdzie tym razem wyprowadzi pieniądze Pawlik? Na pewno o to zapytam.

Tak to mniej więcej wygląda, oczywiście można by pisać jeszcze o wielu sprawach dotyczących choćby pierwszej drużyny, ale nie tu i teraz. Wszystkich chętnych zapraszam do prywatnego kontaktu. Chciałbym też mocno podkreślić, że nie mam/nie mamy zamiaru nikomu przeszkadzać w szkoleniu młodzieży, ale niech się to odbywa w sposób profesjonalny i przez ludzi którzy są do tego dobrze przygotowani i mają na ten temat wiedzę, a nie osoby, którym się tylko wydaje, że takową mają. Trudno się jednak temu dziwić, skoro włodarze klubu taflę lodowiska zobaczyli z bliska dopiero w zeszłym roku…

Welur

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Daro

    30 maja 2017 at 18:38

    Smutne

  2. Avatar photo

    tomek

    30 maja 2017 at 21:37

    Czyli kolejny debil prezesem

  3. Avatar photo

    LupusHanysInFabula

    31 maja 2017 at 09:12

    Jest film, oklejony bus to teraz proszę zrobić akcję „Młodzieżowa hokejowa Gieksa ” . Następnie sprawę nagłośnić medialnie, przynajmniej dla zasady żeby wiadomo było kto kasę wyłożył… Co jakiś czas odżywają nadzieje , że w końcu jest dobrze, po chwili euforii okazuje się , że jak zwykle to tylko złudzenia i pozory normalności. Jednego kopacza gwiazdora mniej i się znajdzie kasa.

  4. Avatar photo

    Misiek

    31 maja 2017 at 12:35

    Bardzo dobrze się stało, że miasto z pod zarządu MOSiR-u oddało lodowisko do prywatnej firmy i niech nic się nie zmienia. Z tych bachorów i tak nigdy nie było by zawodników, bo nie da się trenować hokeja mając ponad pół roku przerwy w treningach… Natomiast w zeszłym sezonie jesienno – zimowym każdy mieszkaniec Katowic miał dostęp w okresie jesień – zima – wczesna wiosna do lodowiska prawie codziennie i to w normalnych godzinach i nie na tak nienormalnych zasadach, jak to miało miejsce za czasów MOSiR-u. Ludzie, którzy to przejęli, zrobili bardzo dużo w stronę dostępności lodowiska dla każdego mieszkańca i jestem im wdzięczny, choć czasami jakość lodu pozostawiała wiele do życzenia. Bachory niech trenują na Janowie, a Satelita niech zostanie tak jak w zeszłym roku w szerokim stopniu dostępna dla każdego mieszkańca Katowic.

  5. Avatar photo

    welur

    31 maja 2017 at 14:09

    Misiek czyli co?lepiej zaorać niz stworzyć odpowiednie warunki? a z ta dostepnoscia lodowiska to jest do czasu bo pamietaj ze jesli prywatnej firmie nie bedzie się oplacalo robic slizgawek to za chwile nie bedziesz mial dostepu wcale…

  6. Avatar photo

    Irishman

    31 maja 2017 at 14:57

    @Misiek po pierwsze „bachory” to może Ty se mosz w chaupie (abo i nie), a Ci o których pisze Welur to są nasze, gieksiarskie bajtle!

    A po drugie to… Welur z całym, ogromnym szacunkiem dla Twojej pracy ale ja się na razie po prostu cieszę, że dzieje się coś fajnego w seniorach! Ja wiem, że to może krótkowzroczność, że to może być kolos na glinianych nogach, że po roku to mogą wszystko zwinąć i nie zostanie tu nic. Ale może nie!?!?! A to z resztą zależy też i od nas, czy zrobimy wokół niego fajną atmosferę, czy będą sukcesy, czy będą pełne hale na każdym szpilu! Jakby tak było, to ten nasz katowicki hokej wstanie w końcu z kolan. I wtedy Ty i Tobie podobni będą mieli pełne ręce roboty! A jak nie, to to i tak nie miałoby sensu.
    Mam nadzieję, że się nie obrażasz! Serio bardzo doceniam to co robisz ale na dzień dzisiejszy tak to widzę!
    Pozdro

  7. Avatar photo

    Misiek

    31 maja 2017 at 14:59

    Welur w Polsce nigdy nie będzie hokeja, ani zawodników na normalnym poziomie… Z jeżdżeniem trzeba się urodzić – czy to rolki freeride, czy łyżwy… Poświęca się temu sportowi – treningom całe życie… Tego nie da się nauczyć… Z jakimś tam talentem się człowiek rodzi, ale trenuje się całe życie i ciągle tym żyje… Nie laska, nie chlanie tylko treningi są najważniejsze. Szczyle w Kanadzie, Skandynawii trenują każdego dnia… W Polsce bajtle, o zgrozo, grają bez walki wręcz, bo takie są przepisy… Chrześniak trenuje hokej od 4 roku życia w GieKaeSie Tychy i czasami widzę tą parodię gry. Dzieci od „prawników” – nie mogą być przecież poniewierane po bandach i się zbytnio poobijać, bo kto da na składki i sprzęt… A sport jest cholernie drogi – profesjonalny sprzęt, a nie jakieś padło. A prywatna firma… No cóż może i tak będzie z lodowiskiem, ale choć jestem z Katowic to pamiętam lata, gdy aby danego dnia potrenować trzeba było się szlajać po Gliwicach, bo Janów, Sosnowiec, Katowice nie miały dostępu do wymiarowego lodowiska…

  8. Avatar photo

    Jar

    31 maja 2017 at 15:06

    Do Misiek
    Idealnie pasujesz do decydentów miasta Katowice. Patrzysz tylko swojej wygody nie bacząc
    na dobro tego, co jest najcenniejsze – DZIECI.
    Powinniśmy się cieszyć, że jeszcze są dzieci które przejawiają chęci do aktywności ruchowej i
    im właśnie należy stworzyć warunki do uprawiania sportu, a nie traktować jak zło konieczne.
    Określenie ”bachory” mógłbyś sobie darować (ewentualnie zapoznać się ze znaczeniem tego słowa), bo nijak do tych dzieci nie pasuje.
    Ta cała sprawa jest opisana dosyć ogólnie, szczegóły są jeszcze bardziej przykre.
    Jar

  9. Avatar photo

    welur

    31 maja 2017 at 15:23

    Misiek – z jednej strony sie z Toba zgadzam a z drugiej strony gdybyśmy mieli takie podejscie ze nie ma to sensu to tych dzieci nie byłoby już od kilku lat.
    Irishman – pełna zgoda, tez liczę na to że bedzie lepiej, ze znowu bedę mogł przezywać emocje w Satelicie ale jest jeden warunek, ludzie którzy się tym zajmują muszą to robić z pasję a nie tylko dla pieniedzy bo jak ich zabraknie ( kasy) to nie zostanie tutaj kamień na kamieniu…
    Poswięciliśmy tyle czasu na to wszystko że wybacz ale nie pozwolę sobie na to żeby mnie opluwał ktoś kto nie ma tego klubu w sercu bo tych ludzi za chwilę tu nie będzie a ja będę zawsze ( do śmierci). Być może czasami pisze emocjonalnie ale inaczej nie potrafie jesli temat dotyczy GieKSy

  10. Avatar photo

    Misiek

    31 maja 2017 at 15:34

    Do Jar
    „Idealnie pasujesz do decydentów miasta Katowice.” PODZIĘKOWAŁ…
    Tak jak wypowiadałem się o awansie piłkarzy – że bez stadionu, kasy, drużyny to idiotyzm. Co roku jest paka na awans, ale nie ma zgody i tylko ślepy tego nie widzi. Tak samo myślę o bachorach. Gdy za 2 lata uczciwy Polak kopnie tą ekipę rządzącą i 500+ w tyłek, to ciekawe czy tatuśki z patolki pobiegną robić na 2 etat…

  11. Avatar photo

    kris

    31 maja 2017 at 15:42

    Bylem kiedys zwiazany z klubem nawet jako trener osiagnolem wice mistrza kraju w najstarszej grupie czy CLJ i co z tego na obietnicach i wielkich planach pracy z mlodzieza jak to najczesciej u nas bywa minal sezon a nastepnego juz nie bylo bo nikt sie nie zainteresowal tymi ktorzy chcieli nadal dla GKS-u walczyc o najwyzsze cele.Po przejeciu klubu przez nowe wladze z grupa bylych zawodnikow chcielismy podjac sie reaktyeacji grup mlodziezoeych i spotkalo nas to o czym pisze w artykule czyli ze nie jest mlodziez potrzebna a jezeli chcemy pracowac pod szyldem KH GKS mamy napisac prosbe do zarzadu i wtedy sie pomysli.Co wyszlo mysla do dzis a pseudo trener zostal koordynatorem w klubie bo w Naprzodzie juz go nie chca.

  12. Avatar photo

    Jar

    31 maja 2017 at 16:41

    Do Misiek
    Ty chyba nie rozumiesz istoty problemu.

  13. Avatar photo

    pndz

    31 maja 2017 at 17:17

    Jesli to nie tajemnica to jak nazywa się ten trener z janowa?

  14. Avatar photo

    Prawdziwy kibic

    31 maja 2017 at 18:57

    Kto opublikował te wypociny??Przecież autor ma iloraz inteligencji marchewki i w dodatku skłonności do konfabulacji.Każdy kto prowadzał dzieci do HC doskonale wie,że klub poległ tylko i wyłącznie dzięki „prezesowi” no bo tak to jest jak chłopak po zawodówce bierze się za poważny interes.Te wszystkie brednie wypisane w artykule nadają się tylko do PŁN.Koreańskiej telewizji,oni tam puszczają takie same farmazony.Autor artykułu po prostu nie załapał się do nowej PRAWDZIWEJ Gieksy i stąd jego rozgoryczenie.Każdy kto ma wątpliwości jak teraz wygląda Młoda Hokejowa Gieksa powinien śledzić profil na facebooku.Jest 3 solidnych trenerów (z czego P.Pęczek ma przygotowanie pedagogiczne i dyplom AWF w K-cach) w wieku produkcyjnym,a nie emerytów + 1,2 zawodników na każdym treningu.Dzieci,przychodzą trenują i lada dzień będą zdjęcia z tych poczynań.Panu autorowi artykułu i jego przyjacielowi Dariuszowi D.już dziękujemy,mieliście swoje 5 min. i wszystko,teraz czas na prawdziwy hokej w prawdziwej Gieksie w wykonaniu dzieci.

  15. Avatar photo

    Welur

    31 maja 2017 at 21:14

    @prawdziwy kibicu- jeśli to są konfabulacje to napisz do redakcji i obal to co napisałem , zawsze możesz to zrobić.

  16. Avatar photo

    Jar

    31 maja 2017 at 21:51

    Do Prawdziwy kibic.

    1. Darował byś sobie te wycieczki pod kątem wykształcenia. Jakie to ma znaczenie? Jest cała masa ludzi po studiach, którzy w prozaicznych sytuacjach mówiąc kolokwialnie nie potrafią trafić sobie palcem do d… , a i są ludzie bez wykształcenia którzy całkiem dobrze sobie radzą w życiu.
    2. Jeżeli masz jakieś konkretne kontrargumenty to po prostu je przedstaw, a nie pisz tu o jakiejś konfabulacji.
    3. Jeżeli chodzi o trenerów, to jako Prawdziwy kibic chyba zgodzisz się ze mną, że doświadczenie to podstawa (czyli doświadczony trener + młodzi asystenci)

  17. Avatar photo

    kris

    31 maja 2017 at 23:31

    popatrzmy na to realnie i obiektywnie jest trener po AWF-IE wiec jakas wiedze posiada ale jest to teoria a praktyka wyglada tak ze sam moze sie jeszcze uczyc hokejowego fachu bo jazda na lyzwach nie wspominajac reszty jest w stopniu dostatecznym opanowana przez pana M.P

  18. Avatar photo

    mar

    1 czerwca 2017 at 19:16

    prawdziwy kibic ; )

    komu „kibicujesz” bo jeśli tym wynalazkom w stylu pawlik to graty – chyba sam nim jesteś dzbanie!!!
    ich pomysłem na młodzież rok temu pod licencję w elidze było prowadzenie grup dla GieKSy w dębicy…
    czy to zle, że ktoś chce by wielokrotny MISTRZ POLSKI w hokeju miał młodzież trenująca pod szyldem GieKSy w centrum Katowic?
    czy to normalne, że nasi PRAWDZIWI KIBICE t
    odpowiem Ci – to nienormalne a ludzie za to odpowiadający w um umywają ręce!
    nikt nawet przed 5 sekund nie myślał o jakiś „posadachrenują i zdobywają medale pod banderami Zagłębia s. czy bytomskiej Polonii?!” tylko o dobru tego Klubu.
    niezainteresowani tym „działacze”” z tychów czy innych gliwic mają wyj…ne – u nich liczy się chwilowe zatrudnienie, pieczone świniaki na vipach itp PRZEPŁACONE akcje!
    pisząc te bzdety musisz być „wiecznie plującym typem” z huksu czy innym pawlikiem dla których tu miejsca NIE MA!!!

  19. Avatar photo

    Prawdziwy kibic

    6 czerwca 2017 at 07:06

    Uważam,że warto dać szansę nowej ekipie.Gruby i jego pociotki doprowadzili klub do totalnego upodlenia i upadku i jeśli chodzi o młodzież to HC sięgnęło dna,a przykładem może być jeden z meczy młodych który przegrali 45:0.Teraz przyszło nowe i jeśli za 5 lat będzie dalej źle to wtedy będzie można krytykować,a to,że w nowej ekipie nie ma pseudo Gieksiarzy jak Gruby czy Welur to b.dobrze.

  20. Avatar photo

    mar

    6 czerwca 2017 at 10:29

    gryc…k zwiacy sie „prawdziwym kibicem” myslisz ze dalej bedziesz sial? malo ci poslugiwania sie herbem GieKSy bez pozwolenia, rozpierd…nia kasy z um, powolywania sie na osoby ktorych nie znasz.

  21. Avatar photo

    Bolo

    6 czerwca 2017 at 14:00

    Jak się Gryciuk dowie,że mu dupe obrabiasz na forum to skończysz jak Gruby z zawiasami i komornikiem na głowie.Lepiej proś szybko admina,żeby szybko usunął ten wpis i módl sie,żeby się Gryciuk nie dowiedział.

  22. Avatar photo

    Małgosia

    7 czerwca 2017 at 10:24

    Prawdziwy kibicu, tak to pewnie,że nie ma w nowej ekipie cytuję twoje słowa: „pseudo gieksiarzy”. Powiem więcej, jedno jest pewne, nie uświadczysz tam żadnego GieKSiarza.

  23. Avatar photo

    Grzegorz

    7 czerwca 2017 at 17:04

    „Prawdziwy kibic” gryciuk,powiem tak, ta nowa ekipa to tacy sami fachowcy jak ty,tyle wiedzą o hokeju co ty, myślę, że już nadszedł czas abyś się podzielił swoim bogatym doświadczeniem jakie posiadasz w tej dziedzinie sportu, jaką jest hokej na lodzie w przeciwnym razie „nowa ekipa” nie ma szans na funkcjonowanie przez kolejne 5 lat.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga