Dołącz do nas

Felietony

Nie chciało wam się, to niech wam się k… zachce!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Najchętniej to bym pieprznął tym wszystkim i nie pisał tego artykułu. Mam lepsze i przyjemniejsze rzeczy do roboty. Na pisanie nie mam najmniejszej ochoty. Ale mam poczucie obowiązku, obowiązku wobec kibiców, którzy odwiedzają naszą stronę, w dużej ilości czytają nasze wypociny. Więc obowiązek trzeba spełnić. Mimo niechęci – z zaangażowaniem. Nie odwalić fuszerki, tylko włożyć w to trochę pracy. I chyba tym różnimy się my kibice, w tym szczególnym kontekście my kibice-redaktorzy, że działamy od wielu lat z niesłabnącym zaangażowaniem. W przeciwieństwie do naszych piłkarzy, którzy jak im się zachce, to się zaangażują i wygrają wysoko mecz, ale jak coś im leciutko nie wyjdzie – to potrafią przejść obok meczu i nie podjąć w ogóle walki. Tak jak we wczorajszym spotkaniu z Sandecją, po którym ręce opadły (zdjęcie do artykułu oddaje sytuację, choć do Jóźwiaka nie mamy pretensji).

Trener Brzęczek oficjalnie mówi na konferencji takie zdania:

Tylko ostatnie 12-14 minut to był moment, w którym było widać zaangażowanie, agresję i chęć.

Jako całość nie podjęliśmy agresywnej gry.

Zabrakło ognia i nie było widać, że walczymy o ważne trzy punkty i awans do ekstraklasy.

Nie mieści się to w głowie. Zawodnicy mają w Katowicach jak pączki w maśle. Mieli wszystko, aby przygotować się do sezonu. Spartaczyli już tyle meczów na wiosnę, że w głowie się nie mieści, a kibice nie tylko nie odwracają się, nie rezygnują z dopingu, ale wręcz tak nakręcają mecz z liderem, że mamy rekordową frekwencję na wiosnę i doping, jakiego Bukowa dawno nie widziała. I co?

I im się tak po prostu KURWA nie chce.

Idzie się pochlastać. Nie będę już analizować tych wszystkich kwestii związanych z presją. Ogóry notorycznie nas ogrywają i oni jakoś nie skarżą się na rąbek w spódnicy, tylko realizują taktykę nakreśloną przez trenera i nas „murowanego kandydata” (ech…) pokonują bez większego problemu.

Niech was ta presja zżera, ale pokażcie przynajmniej, że wam się chce. Tak jak trener mówi, gra rozpoczęła się dopiero od utraty bramki. Wcześniej to była nieudolna imitacja udziału w meczu. Rozumiem, że gra może się nie układać, ale czasem miało się wrażenie, że trzydziesty metr od bramki rywala jest dla nas czymś nieosiągalnym. Nie z powodu niemocy, tylko braku podejmowania prób.

Pięć razy w tej rundzie mogliśmy być liderem i za każdym razem to było spieprzone. Dzięki porażkom rywali nadal byliśmy w czubie. I znów mieliśmy okazję, żeby mimo wszystko na ostatnie mecze postawić się w bardzo komfortowej sytuacji. Wygrywając, mielibyśmy trzy punkty przewagi, a przede wszystkim wyprzedzilibyśmy Zagłębie. I znów przegraliśmy.

My nawet nie umiemy zremisować jednego ważnego meczu. Z czym do ludzi? Zagłębie, Podbeskidzie, Miedź, Sandecja. Cztery kluczowe mecze i cztery razy w dupę. Trener znowu bajki opowiada, że w meczach na Bukowej byliśmy zawsze dużo lepsi od przeciwników. Mydlenia oczu ciąg dalszy. Faktem jednak jest, że poprzednie mecze nie były tak tragiczne, jak ten z Sandecją, ale tamte nue były wcale dobre.

Głównie winę ponoszą za ten mecz piłkarze, ale w dużej mierze także trener. Ktoś na Forum GieKSy napisał, że gdyby na boisko wybiegał skład ustalany właśnie przez kibiców na tymże forum, to GKS osiągałby lepsze wyniki. Takie głupie? Wydaje się wielce prawdopodobne! Co kieruje trenerem, że wybiera tak dziwaczne rozwiązania – nie wiemy. Oczywiście możemy rzucać sloganami, że „to on widzi ich na treningach”. Wyniki jednak niestety tych decyzji personalnych nie bronią. Można szkoleniowcowi zarzucić co najmniej kilka rzeczy:

1) Promowanie statysty Goncerza – zawodnik gra jak emeryt, nie biega tak szybko, jak kiedyś, nie walczy, nie doskakuje, nie robi pressingu, gdy się frustruje to bezsensowne fauluje, w końcu popełnia karygodne błędy techniczne, na kontry bramkowe dla rywali

2) Lebedyński na ławce – zawodnik, który potrafi grać z piłką i bez niej, niejednokrotnie pokazał swoje większe niż pierwszoligowe umiejętności, inteligencje boiskową. Dostaje szanse tylko w drugich połowach.

3) Rezygnacja z szybkich, żwawych skrzydeł – trener chyba obraził się na Jóźwiaka i Mandrysza, bo woli grać niemającym wielkich umiejętności technicznych Abramowiczem (który co prawda chce i próbuje grać do przodu) oraz zupełnie surowym Garbacikiem, który hasać na skrzydle nigdy nie będzie.

To „głupie” Forum GieKSy zagrałoby szybkim Prokićem w ataku, szybkim Jóźwiakiem na skrzydle, inteligentnie potrafiącym te cechy partnerów wykorzystać Lebedyńskim, może wtedy boczni obrońcy – Czerwiński i Abramowicz – pewniej spisywaliby się pomagając z przodu. Ale nie – my wolimy mieć ociężałych, topornych i bez wiary grających zawodników.

Kontuzja Tomasza Wisio też nam nie pomogła. Zawodnik mocno się ogarnął po początkowych meczach i dobrze ostatnio grał, ale wobec jego absencji musiał wystąpić Oliver Prażnovsky i tak jak wcześniej w tej rundzie czy na jesień, jego postawa była zbliżona do sabotażu. To mocne słowo, ale czasem trudno uwierzyć, że profesjonalny piłkarz może mieć problemy z trafieniem w piłkę.

On gra jak najebany. On jest najebany – krzyczał kiedyś podczas jednego z meczów ligowych na Bukowej jeden z trenerów na temat jednego z piłkarzy. Nie będziemy przytaczać kto i o kim, może stali bywalcy Trybuny Głównej pamiętają tę sytuację.

Paradoks i tragikomizm tej sytuacji to fakt, że nadal mamy szanse. Naprawdę grając tak tragicznie, cudem jest, że mamy zero punktów straty do strefy awansu. Bogu powinniśmy dziękować, bo tylko dzięki równie żenującej postawie Zagłębia Sosnowiec jesteśmy w tym miejscu. Inni jednak nie próżnują i Sandecja już jest jedną nogą w ekstraklasie, a cała grupa pościgowa zaraz do nas doskoczy. Krótkie zestawienie, co dawałoby nam w poprzednich sezonach 50 punktów po 30 kolejkach:

11/12 – 5. miejsce, 5 pkt straty do miejsca premiowanego awansem
12/13 – 5. miejsce, 8 pkt straty
13/14 – 3. miejsce, 4 pkt straty
14/15 – 4. miejsce, 13 pkt (!!!) straty
15/16 – 4. miejsce, 9 pkt straty.

To oznacza, że dwa sezony temu, w tym momencie nie mielibyśmy już nawet MATEMATYCZNYCH szans na awans. W dwóch sezonach te szanse byłyby jedynie iluzoryczne. A w dwóch sytuacja byłaby jeszcze możliwa, ale byłoby bardzo, bardzo trudno.

Więc zamiast wygrać przynajmniej jeden z tych cholernych meczów, albo ze dwa zremisować, skoro nawet remisy są zadaniem niemal niewykonalnym, my przewaliliśmy wszystko co najważniejsze.

To jest naprawdę kuriozum na skalę światową, że nie mamy straty do strefy awansu. Kuriozalne jest to, że z bilansem czterech punktów u siebie na wiosnę gramy o awans, a takie bilanse mają ekipy walczące o utrzymanie.

Tak naprawdę ten felieton powinien być dużo ostrzejszy, bez przebierania w słowach. Ale wierzymy, że ten moment nie nadejdzie. Piłkarze – zawaliliście ten mecz po całości, czysto piłkarsko, ale też ambicjonalnie. Wiecie, że jedyną szansą, aby to wszystko poszło w niepamięć jest awans. Nieważne jak, nieważne jakimi wynikami. Po prostu jeśli ten awans zdobędziecie, nikt nie będzie pamiętał, w jakich okolicznościach i z iloma porażkami to było. Wszyscy będą wam dziękować.

Z drugiej jednak strony brak tego awansu to będzie – w obliczu tych niezliczonych prezentów w postaci porażek rywali – to będzie to frajerstwo tysiąclecia. Nie macie wyjścia – po prostu musicie awansować, bo inaczej wasze kariery potoczą się tak, jak potoczyły się u wielu innych byłych zawodników GKS, którzy nie mieli ambicji awansować do ekstraklasy. Wierzę, że tę ambicję macie, a postawa z Sandecją była jedynie wypadkiem przy pracy (teraz mówię właśnie o ambicji, a nie poziomie sportowym).

We wtorek Górnik. Znów dostaniecie w prezencie rzeszę trójkolorowych fanatyków na wyjeździe. Znów będziecie mieli wsparcie, głośny doping i kibicowską wiarę w sukces. Wyciągnijcie lekcję ze swojej postawy z Sandecją i nie powtórzcie błędu. Potraficie grać w piłkę, ale musicie w to włożyć całe serce.

Do roboty!

29 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

29 komentarzy

  1. Avatar photo

    tombotleg

    13 maja 2017 at 11:20

    Esencja tematu Panie Shellu, mają 4 mecze na totalną rehabilitację wraz z trenerem, potrzebujemy kompletu pkt., za to im płacą.

  2. Avatar photo

    polo

    13 maja 2017 at 11:45

    NIE CHCĄ AWANSOWAĆ ! GONCERZ to robi perfidnie ! nie chce strzelać, nawet się nie stara !!! Czerwinski to samo. cien zawodnika którego mielismy niedawno ! K… mać Gieksa grac , ale wszyscy pod szatnie !!!!
    Wywalcie wreszcie tego GONCERZA !

  3. Avatar photo

    Stefan

    13 maja 2017 at 11:52

    Napisane w miarę ,brakuje tylko Twojej oceny sytuacji jeśli chodzi o przygotowanie do rundy Shellu? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat ?oraz czy będzie awans czy nie ,czy Brzeczeku na zostać na kolejny rok?Jak dla Mnie nie ma takiej możliwości!!

  4. Avatar photo

    lukasz

    13 maja 2017 at 12:01

    Ile juz mieli drugich, trzecich, piatych szans ? Takiego sezonu nie potrafia wykorzystac do rehabilitacji ? Noz kurwa. Jak napisal Shellu, to jest kuriozum na skale wrecz miedzygalaktyczna, zeby z taka gra po 30 kolejkach i z 4 pkt zdobytymi u siebie liczyc sie w walce o awans. To jest niemozilwe i wydaje mi sie ze pilkarze sa tym mocno zdziwieni, bo kurwa robia co moga a tu huja dalej sie licza w grze. Kurwa i tak pewnie tego nie czytacie bo macie to w dupie, ale przypomnijcie sobie jak kiedys na placu za bajtla graliscie i zrobilibyscie wszystko zeby wygrac z kolegami, ze mozna sie bylo pokroic za to byle tylko rywal nie wygral. Kurwa macie w nogach taka mozliwosc zeby w koncu zaistniec w tej pilce awansowac i grac z najlepszymi w tym kraju. DAJCIE SOBIE KURWA MAC SZANSE !!! I NAM KIBICOM TROCHE RADOSCI !!!

  5. Avatar photo

    Bartolo

    13 maja 2017 at 12:03

    Nie zgadzam się!Wszystko leci na trenera i piłkarzy,a to są tylko kozły ofiarne.Oni się godzą z taką rolą(dobra kasa,więc trochę poimprowizujemy).
    Całe zło to ludzie zarządzający naszym klubem. O tym w artykule ani słowa!
    To te sk….decydują o tym jak drużyna ma grać.Po sezonie kozłów ofiarnych się wymieni,lud będzie zadowolony i dalej w kółko to samo,a głowa zostanie ta sama.Całe zło tego klubu to jego władze!Dopóki ci ludzie będą zarządzać tym klubem to NIC się nie zmieni.Władze klubu nie chcą awansu i kukiełki trener i piłkarzyki to realizują.Jak to powiedział ktoś światły wieki temu zło istnieje dopóty,dopóki dobrzy ludzie nic z tym nie zrobią.Więc Bracia zostawcie trenera i graczy a skupcie się głowie tego burdelu.Wiecie,co macie robić…..

  6. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 12:15

    Szacun Shellu, że potrafisz się przemóc i ciągle to komentujesz, a jeszcze większy za to, ze potrafisz powstrzymać ostra słowa!!!
    Ja już nie potrafię!

    pzdr

  7. Avatar photo

    Wkurzony z Centrum

    13 maja 2017 at 12:15

    Shellu za trenera! Nie chce sie grac-to wypierdalac!
    Krotka piłka-gryź kurwa trawe a jak jestes leser i obibok to won!!!
    To sa KATOWICE a nie jakas wiocha!!!

  8. Avatar photo

    kibic bce

    13 maja 2017 at 12:47

    Shellu szacun.
    Rob papiery na trenera albo kandyduj na prezydenta miasta Katowice(p. Kupa stawia na siate) lub zmien prezesa Cygana na stanowisku ( beben mu rosnie jakmsie patrzy).
    Masz nasze poparcie. Zrob porzadek na tym kurwidolku.
    Ps. Powinno sie zrobic generalny przeglad jak wyglada trenowanie w naszej Akademii. Od najmlodszego rocznika do najstarszego.
    Napierala tez nie ma wynikow to kim my k…., mamy zasilic pierwszy sklad?
    Moze tak nasi wylawiacze talentow rusza dupy i poszukaja w nizszych ligach kopaczy co maja jaja a sa tacy.
    Przejechalby sie jeden z drugim do Zywca, Bielska, Ozimka, Zdzieszowic, Pniowka.
    Byli zawodnicy jak Moskala, Ledwon, Kucz, Wojciechowski pochodzili z malych klubikow a zap.. na boisku jakby grali w finale LM.

  9. Avatar photo

    Marcin

    13 maja 2017 at 12:49

    Cześć. Niestety ale miałem okazję oglądać ten ;wyczyn; Gieksy Powiem wam tak zastanówcie się tak na chłodną głowe czy ;TYM; piłkarzom opłaca się awansować? Powiedzcie który z nich ma papiery na granie w ekstraklasie? Chyba tylko Czerwiński. Grałem w Gieksie w latach 90 i wiecie co ….nie wiele się tam zmieniło… szkoda. Jak awansują będę zdziwiony, myślałem że Sandecja zacznie odpuszczać żeby nie awansować a oni chcą !!! TYLKO TYLE !!!

  10. Avatar photo

    kibic bce

    13 maja 2017 at 13:00

    Jeszcze Nowak , Kamyk, Lebek.

  11. Avatar photo

    Daro

    13 maja 2017 at 13:02

    Cygan i twoje przydupasy, wasze stołki się już mocno chwieją. Dwa lata na awans właśnie dobiegają końca tak jak mocno rozbujane stołki, które za 4 kolejki mogą się obalić.

  12. Avatar photo

    pita

    13 maja 2017 at 13:10

    @Marcin …..Marcin Polarz ?

  13. Avatar photo

    tombotleg

    13 maja 2017 at 13:11

    Nie wierzę w jakieś teorie spiskowe, jakby odpuszczali to by przegrywali 1:2. 2:3, oni się normalnie blokują w najważniejszych meczach na Bukowej przez Brzęczka, on niema żadnej koncepcji gry, ustawienia, konsekwencji, o selekcji najlepszych graczy nie wspominając, facet jest zagubiony na maksa, te zmiany co robi w 70mincie, wystawianie Goncerza zamiast Mikołaja a wcześniej Prokicia, skrzydła a raczej ich brak, mieszanie ustawień z Fosą raz na boku raz środek na to się nie da patrzeć, jak to można było w tym roku spierdolić, miszin imposible normalnie.

  14. Avatar photo

    Greg

    13 maja 2017 at 13:27

    Do Jeszcze prezesa Cygana chopie pokoz choc roz ze mosz jaja są 4 kolejki do końca zróbcie z nim wywiad i niech się określi jakie konsekwencje piłkarzy będą czekać jak nie zrobią awansu bo wy chyba z brzeczkiem ślepi kurwa jestescie jak brzeczek może się nie zgadzać ze goncerz był słabiutki on i praznovsky to jest dramat kurwa ile oni zarabiają

  15. Avatar photo

    Gregi

    13 maja 2017 at 14:15

    Od dawna na wszelakich forach kibicowskich pojawiała się teoria spiskowa o tym,że miasto nie chce awansu GieKSy z prostej przyczyny – brak kasy. Lepiej pompować „kilka” baniek niż grube miliony w nowy stadion i całą sportowo-piłkarską otoczkę. Coś w tym jest..Niestety. Brzęczek moim zdaniem nie jest głupi. Jak mu każą tak tobi. A my się wkurwiamy oglądając ultra żenady w wykonaniu naszych grajków w w meczach z ogórkami..

  16. Avatar photo

    Jarek

    13 maja 2017 at 14:53

    Do Marcina masz rację ale oprócz Czerwińskiego dołożył bym jeszcze Lebedyńskiego i Kamyka ta trójka całkowicie przerasta resztę.Kilku niełapało bysię nawet w drugiej lidze.

  17. Avatar photo

    Tom

    13 maja 2017 at 15:01

    Artykuł jest cały ? Wygląda jakby brakowało części…

  18. Avatar photo

    Bartolo

    13 maja 2017 at 15:45

    Sorry,ale dla mnie Shellu siedzi w kieszeni prezesa…

  19. Avatar photo

    Boss

    13 maja 2017 at 17:19

    Po pierwsze : w tym klubie rządzą kibice a nie prezes.
    Po drugie: absurdem jest porównywanie po nieudanym meczu składu z forum z tym który zagrał. Absurd! Od trenowania jest trener i dobiera zawodników w trakcie tygodnia na podstawie wielu składowych ( przeciwnik, taktyka, treningi, forma, kartki etc.) po sezonie trenera Brzeczka oczywiście rozliczymy, lecz hasla typu gdyby grał skład z forum itp to jakaś komedia, ponieważ przeciwnik tez inaczej gra kiedy druga drużyna wychodzi inaczej personalnie.
    Po trzecie: jeden cel czyli ekstraklasa, nie ma ekstraklasy w tym sezonie to jeszcz kilka dobrych lat jej nie będzie. Miasto jako główny udziałowiec może postawić bardziej na siatkówkę czy hokej…

  20. Avatar photo

    Andrzej

    13 maja 2017 at 17:33

    Powiem krótko Gks odpuścił grę o awans już od 5 kolejek i tak samo jak inne klubyw czołówce grają aby zakończyć sezon Gratuluję sandecji za wygraną bo chce awansu nieważne że mecze w ekstraklasie będą rozgrywać jako gospodarze 115 km od domu

  21. Avatar photo

    luk

    13 maja 2017 at 17:37

    Jeszcze za wcześnie na sądzenie ich . Jeszcze wszystko w grze ale jak na koniec nie będzie awansu to za tyle szans od losu co dostali sie ośmieszą . Piłkarze … albo gwiazdy albo frajerstwo , wszystko zależy od was !

  22. Avatar photo

    UK

    13 maja 2017 at 19:46

    Goncerz ława do końca sezonu! Nie došć że dno z przodu to jeszcze brama po jego stracie.

  23. Avatar photo

    Dawid

    13 maja 2017 at 20:26

    Witam. Niestety byłem wczoraj na Bukowej i podobnie jak cała reszta obecnych tam kibiców dałem się nabrać, że mamy jeszcze szansę na awans i powalczymy o zwycięstwo. Naprawdę nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale kto był to widział na własne oczy, że ONI TEN MECZ BEZCZELNIE ODPUŚCILI. Nie można inaczej nazwać sytuacji gdy drużyna walcząca o awans nie oddaje w ciągu całego meczu ANI JEDNEGO CELNEGO STRZAŁU (bo bramka Prokicia ze spalonego, a Jóźwiak trafił w poprzeczkę). Sandecja przyjechała naprawdę osłabiona na ten mecz i remis brała w ciemno, a dostali od nas za free 3 pkt. Jest to żenujące ze strony piłkarzy że tak bezczelnie robią kibiców w ciula. Na marginesie mam nadzieję że nie obstawiają chociaż u czeskiego buka jak piłkarze Górnika. Dobrze napisał niżej Łukasz, że zdobycie 4 pkt na wiosnę u siebie jest zastanawiające. Zwróćcie uwagę, że dla niepoznaki przegrywają tylko z dobrymi drużynami, a i tak są pewnie zdziwieni że trzymają się czołówki. W planach mieli pewnie już dawno odpaść z rywalizacji o awans, a tak musza nadal ściemniać. Nie mam już żadnych wątpliwości co wydarzy się dalej – porażka w Zabrzu, wygrana z Kluczborkiem (zeby nie było aż takiej siary), porażka w Grudziądzu i w zależności od tego czy awans będzie jeszcze matematycznie możliwy – wygrana albo remis z Bytovią. Myślę jednak że dwie porażki w czterech ostatnich meczach załatwią sprawę i wszyscy umoczeni w plan pt. „Brak awansu w sezonie 2016/2017” będą w ekstazie.

  24. Avatar photo

    Igor

    13 maja 2017 at 21:32

    Dawid dobrze to napisał. Dodam tylko, że wygląda to tak, że „zabezpieczają się” przed awansem przegrywając z wszystkimi kontrkandydatami, aby mieć z nimi niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań. No sorry tak to wygląda. Gdyby naprawdę chcieli awansu, to Brzęczek nie byłby trenerem odponad miesiąca, a Goncerz wspierał by rezerwy w IV lidze…

  25. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 21:34

    A, najśmieszniejsze jest to, że nasi rywale także robią wszystko żeby tylko nie awansować. Tak więc za chwilę okaże się, że będziemy musieli oddać punkty Kluczborkowi, żeby przypadkiem nie zrobić tego awansu! 😉 😉 😉

    Może mnie ktoś poprawi ale chyba nie było tak popieprzonego sezony w „drugiej klasie rozgrywkowej” w historii polskiej piłki nożnej. Jeśli nasi – trener, piłkarze i oczywiście prezesi tego nie wykorzystają, to proponuję przyznać im tytuły największych frajerów w historii GKS Katowice!

  26. Avatar photo

    Maks

    13 maja 2017 at 21:51

    Dobrze piszecie…..oni nie chcą chyba awansować …dzisiejsza wygrana Górnika sprawia że jeśli z nami we wtorek wygrają to oni mają największe szanse na awans….no chyba że też nie chcą ..wolą czekać na przyszły sezon na derby z Ruchem…

  27. Avatar photo

    tombotleg

    13 maja 2017 at 21:54

    Do wtorku wstrzymajmy jeszcze nerwy, po meczu z KSG wiele się wyjaśni na czym stoimy albo raczej leżymy.

  28. Avatar photo

    jurek

    14 maja 2017 at 14:43

    Zgadzam sie w pelni z Dawidem i Igorem.Gdyby rzeczywiscie mial byc awans to tak jak napisal Igor,Brzeczek od ponad miesiaca nie bylby trenerem. Z Goncerzem tez ma racje. Ale nie rozumie w tym wszystkim jeszcze jednej rzeczy . Po tych wszystkich przegranych meczach nasi podbiegaja podblaszok i dostaja brawa. Za co ?.

  29. Avatar photo

    SzczekocinyGKS

    14 maja 2017 at 16:16

    Ja juz dawno o tym pisałem grają mecz jak o utrzymanie a nie o awans.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga