Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Przegrany mecz na szczycie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu dzisiejszym katowiczanie zmierzyli się z liderem Nice 1 ligi Sandecją Nowy Sącz. Każdy z nas wiedział, że mecz ten był szczególnie ważny i rezultat tego spotkania ma znaczący wpływ na końcówkę sezonu. Trenerzy na ten mecz wystawili następujące 11-ki:

GKS: Nowak – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Garbacik – Foszmańczyk, Kalinkowski, Zejdler, Abramowicz – Goncerz, Prokić.

Sandecja: Radliński – Kuban, Piter-Bucko, Jurkowski, Słaby – Baran, Danek, Dudzic, Wdowiak, Kasprzak, Korzym.

Pierwsze minuty należały do katowiczan. GieKSa starała się zepchnąć rywala do defensywa i w swoim stylu prowadziła grę, a rywal czyhał na szybkie kontry. Niestety nasze akcje kończyły się przed polem karnym przeciwnika. Z czasem to jednak Sandecja częściej dochodziła do głosu wykorzystując wiele niedokładności w naszej grze.  Najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie mieli goście w 40. minucie. Dudzic popisał się świetną techniką w indywidualnej akcji, wycofał do Danka, a ten z 15 metrów trafił w Nowaka. Pierwsza połowa była szarpana, nerwowa i naznaczona wieloma faulami. W naszej drużynie żółtą kartkę otrzymał Kamiński, a u rywala Jurkowski. Boisko po kilkunastu minutach musiał opuścić faulowany Korzym, a zmienił go inny nasz były piłkarz Wojciech Trochim.

Początek drugiej połowy nie napawał optymizmem. GieKSa nadal grała chaotycznie i to lider wydawał się drużyną lepiej poukładaną. Świetną sytuacje Sandecja miała w 61. minucie, kiedy to skrzydłowy gości podał na piąty metr, do piłki doszedł Danek i na wślizgu uderzył niecelnie. Rywale również mieli dużo okazji ze stałych fragmentów gry, ale Trochim nie miał pomysłu na pokonanie Nowaka. Sandecja swoją przewagę wykorzystała w 72. minucie. Piter Bućko doszedł do prostopadłego podania i ze stoickim spokojem pokonał Nowaka. Katowiczanie wyrównali 8. minut później po rzucie rożnym, niestety sędzia odgwizdał spalonego i dalej nasza drużyna przegrywała. Był to jednak jasny sygnał do ataku i w ostatnich 10 minutach GieKSa przycisnęła rywala. Znakomitą okazję miał Jóźwiak, jednak z kilku metrów uderzył jedynie w poprzeczkę. Parę chwil później z rzutu wolnego próbował pokonać Radlińskiego Czerwiński, jego strzał minął nieznacznie bramkę rywala. Niestety ten zryw nie przyniósł nam bramki i rywal zasłużenie zgarną trzy punkty na Bukowej.

To był najgorszy mecz w wykonaniu GieKSy w tym roku. Stawka tego spotkania przerosła naszych piłkarzy i Sandecja już dziś może się ciszyć z awansu do Ekstraklasy. Nam pozostaje walka o drugą lokatę z siedmioma innymi zespołami.

#CałaGieksaRazem

21 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

21 komentarzy

  1. Avatar photo

    a

    12 maja 2017 at 19:49

    Sandecja zasluzenie wygrala. Gieksa dzis nic nie grala

  2. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    12 maja 2017 at 20:02

    dokladnie tak ,sandecja byla o wiele lepszym zespolem i dodajmy ze grali na wyjezdzie…a Gieksa…po prostu dramat ..panie Brzeszczyszykiewicz czy pan ogladasz czasmi powtorki tych meczy gdzie graja twoi podopieczni?????? BO JAK BYS PAN TO OGLADAL TO BYS pan w nocy nie sypial…trabi sie od tygodni ze Gonzo jest kompletnie bez formy i statystuje na boisku,pan z uporem maniaka wystawiasz go do 1 skladu i trzymasz do 70 minuty na boisku!!!!!!!!PRZECIEZ TEN CHLOP Mial z 6 kontaktow z pilka przez cala gre!!!!aBRAMOWICZ GRAJACY POPRAWNIE wchodzi Sapala nie dajacy kompletnie nic druzynie…w obronie te chlopy nie maja sily zeby pilke kopnac…kazde podanie za slabe zawodnik otrzymujacy pilke musi zrobic 3 kroki do pilki bo inaczej ona by chyba nie doleciala..w pomocy co druga pilka to strata…bramkarz gra dobrze ,zeby nie on byloby ze 3 ..dziury na Blaszoku dramatyczne..i pytanie nastepne gdzie sa nasze fany????MOZE BY TAK JAKIES OFICJALE INFO DLA NAS CO SIE NAPRAWDE WYDARZYLO I JAKIE FLAGI TE SKURWIELE nam dzwigneli i jesli to prawda co pisza to teraz wojna na calego i nie wypuscic z Katowic zadnej chorzowskiej kurwy a te cale ich towarzystwo z niebiekie katowice puscic z dymem

  3. Avatar photo

    Miro

    12 maja 2017 at 20:03

    Bądźmy szczerzy, nasza drużyna nie unosi tej walki o awans mentalnie. Mamy dobrych piłkarzy, mamy wszystko co potrzeba,aby w tej lidze dominować, ale mentalnie to jest za dużo. Chciałbym, żeby Gieksa awansowała,ale wydaje mi się że ta drużyna nie jest na to przygotowana i trzeba to sobie powiedzieć. Nie piszę tego pod wpływem emocji,ale na chłodno. Brakuje nam lidera na boisku, brakuje nam lidera poza boiskiem. Z całym szacunkiem do trenera Jurka Brzęczka, nie wydaje mi się jakoby był on dobrym motywatorem, a na ławce ktoś taki jest niezbędny. Nawet jeśli Gieksa mimo wszystko awansuje, to trzeba się zapytać co dalej? Piłkarsko jesteśmy bardzo dobrzy, mentalnie nie potrafimy udźwignąć ważnych spotkan. Szkoda, bo miejsce Gieksy jest w Ekstraklasie. Mimo wszystko jestem z Gieksą niezależnie od tego, w której lidze gra i jakie wyniki osiąga.

  4. Avatar photo

    tomek

    12 maja 2017 at 20:08

    A nie mowilem ze ta miernota trenerska przegra wszystko. Mowilem ze transfery bez sensu. Tacy madrzy byliscie to macie. Trzeba bylo go wyjebac po podbeskidziu to moze by cos jeszcze z tego bylo. Goncerz dno trzeba sie go natychmiast pozbyc. Od nowego sezonu znowu ekstraklasa albo smierc. predzej chyba jednak smierc

  5. Avatar photo

    1964

    12 maja 2017 at 20:30

    Zarząd cały do dymisji.Obiecali ekstraklape i jest klapa.Mieli podobno hajs ściągneli w zime szrot.Trener to totalne nieporozumienie,wuefista totalny facet niewidzi co się dzieje na boisku,brak jakiejkolwiek reakcji.Zmiany tragedia.Drużyna bez ładu i składu jedyne zagrożenie sprawiamy po stałych fragmentach gry.Sandecja zasługuje na awans w 100%,grali strasznie ambitnie,wybiegani,walczący.ZAMUrOWANY Kandydat!

  6. Avatar photo

    andrzej

    12 maja 2017 at 20:34

    obrażanie wszystkiego i wszystkich nic nie da , po prostu ani Panu Brzęczkowi i tej całej/bez wyjątku/ drużynie nie chce się awansować, to co „ci panowie” za przeproszeniem grają to żenada i żadne idiotyczne tłumaczenia nic nie zmienią , a to „oni” są ci biedni ,a kibice oczekują czegoś niemożliwego – wstyd, po prostu strach ,że w ekstaklasie ,żaden z tych niby grajków nie miałby miejsca

  7. Avatar photo

    MARCIN

    12 maja 2017 at 20:48

    .. Już kilka razy pisałem,że jeśli nie ma chopców od nas z Katowic ze Śląska ino jakieś przeciepy z całego kraju to jak oni mają walczyć? Za co za GKS, ktorego tak naprawdę mają w dupie bo to ino kolejny klub w ich CV. My musimy mieć ekipa Śląsko, nasza krew i to jest rozwiązanie !!!

  8. Avatar photo

    Andrzej

    12 maja 2017 at 20:49

    Panowie pozamiatane i wątpliwości rozwiane ,kopacze nic nie grali ,nie pokazli charakteru ,brak dokładnosci w grze ,i składności a przede wszystkim brak organizacji i incjatywy wynikającej ze złego przygotowania przez trenera ,oczywiście można przegrać ale zostawiając serce na boisku ,tego nie było dzisiaj ,,jak zrobią jakimś fuksem awans , to w ekstra klasie będą dostarczać punkty ,wiec może lepiej niech tu zostaną i przejdą metamorfozę na początku zmieniając trenera i prezesa

  9. Avatar photo

    Kibol

    12 maja 2017 at 21:06

    To sie Kuuuuuwa nie da na to patrzeć ja pie……le ide sie na……ać następny sezon walka do bólu o ekstraklase ten już w dupie POWODZENIA !!!!!!!!

  10. Avatar photo

    Johnny

    12 maja 2017 at 21:11

    To woła o pomstę do nieba. Przypomniał mi się szpil u nas, parę lat temu z Górnikiem Łęczna u nas 1:1 Jak wtedy Łęczna nie wygrała to do dzisiaj nie wiem. Gonzowi trza oddać szacunek za to co zrobił ale jego czas ewidentnie minął. Brzęczek na początku jeszcze coś w nim widziałem ale kolejny raz jest poza meczem ja nie wiem na jakim on znów jest szpilu. Jak za Kaymykiem nie byłem to ostatnio gra jak profesor (mam chyba jeszcze w pamięci jego dwie bramki samobójcze)Praznowsky ogarnij się !!!! Co Ty chopie odpierdalasz !!!!

  11. Avatar photo

    hajna

    12 maja 2017 at 21:16

    Z tym trenerem tylko spadek takie beztalencie jak J.Brzeczek mógł zatrudnić tylko prezes Cygan chlop bez jaj i ambicji.Miec takich zawodników i nie umieć ich poustawiać Goncerz nie dość że zawadza na boisku to jeszcze zrobił prezent Sandencji zmiany prócz Lebedynskim to tragedia dobrze grający Kalinkowski zdjęty a drewniany Sapala to tragedia.Nie ma sensu chodzić na mecze gdy trenerem jest nadal ta miernota a tylko mecze bez kibiców dają zarzadowi do myślenia nad głębokimi zmianami w zarządzie i wywaleniu tego trenera.

  12. Avatar photo

    tomek

    12 maja 2017 at 21:20

    Gdzie sa ci fachowcy ktorzy psy na mnie wieszali jak juz przd sezonem mowilem ze nic z tego z brzeczkiem nie bedzie. Jak mowilem ze transfery to klapa totalna. Bic chceliscie mnie co niektorzy to teraz jebnijcie se honorowo w ryj

  13. Avatar photo

    MARCIN

    12 maja 2017 at 21:41

    .. Tacy zawodnicy jak Prokić, Lebedyński to w ogole nie powinni siedzieć na ławie ino od początku grać w każdym meczu a o Gonzie to nie wiem co powiedzieć.. Sapała tragediaa. Ogólnie brak słów..

  14. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2017 at 21:56

    PODSTAWOWE, ELEMENTARNE, SZKOLE BŁĘDY TRENERA w ustawieniu drużyny, które ten facet powtarza z uporem maniak mogą nam ujść płazem (i uchodziły) w konfrontacji ze słabymi rywalami. Gdy gramy z lepszymi rywalami to musi tak się kończyć.

    1.Goncerz był zupełnie niewidoczny, odbijał się od rosłych obrońców, którzy przykryli go kapeluszem. Nie mając zagrożenia z przodu Sandecja odważnie atakowało i zdominowała w środkowej strefie boiska. Tymczasem Lebedyński, który bardzo przydałby się w tej sytuacji…siedzi na ławce.
    2. Garbacik totalnie nie nadaje się do gry na lewym skrzydle. Jeśli do tego trener zdecydował się postawić na Praznovskiego, który jest totalnie bez formy, to po prostu otworzył autostradę dla przeciwników wiodącą prosto do naszej bramki. Oni to zauważyli i 90% akcji przeprowadzali tą stroną siejąc popłoch w naszych szeregach. W I połowie jeszcze próbowali tą dziurę łatać Zejdler, Kalinkowski, Abramowicz, a chwilami nawet Prokić, no i jakoś tam się udawało. No ale coś za coś – ponieważ ci zawodnicy musieli się cofać dlatego nie było ich z przodu i nasze akcje nie kleiły się zupełnie (tym bardziej, że…patrz punkt 1).
    Nie wiem zupełnie co chciał osiągnąć ściągając twardo grającego Kalinkowskiego ALE TEGO NIE OSIĄGNĄŁ.
    No po zejściu Abramowicza, który często ratował sytuację było już dla mnie oczywiste, że bramka (po akcji z naszej lewej strony) jest tylko kwestią czasu.

    Ja już autentycznie nie mam siły oglądać radosnej twórczości trenera, którą uprawia kosztem naszego klubu! Już nie chcę bezsilnie patrzeć na proste błędy, które popełnia!
    I dlatego mówię PASS.

  15. Avatar photo

    Pepik78

    12 maja 2017 at 23:05

    @Irishman, czyli stawiasz piwko w jugolu. Byłeś jednym z tych co optymistycznie świat widzieli, rzeczywistość jednak należy dla malkontentów, tych którzy nie wierzyli lub ujmując to inaczej patrzyli na całą sprawę obiektywnie. ps Shellu i tak da note 7 dla Gonza, gdyż wystarczy że ten piłkarz dotknie piłkę i Shellu pisze poematy na jego cześć;)

  16. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2017 at 23:39

    Cóż, Pepik – nie sądziłem, że mając takie warunki do przygotowań i taki skład można to tak koncertowo spieprzyć.
    Piwko, oczywiście postawię. Ale raczej nie po meczu, bo dopóki na ławce trenerskiej będzie Brzęczek to się na Bukowa nie wybieram, bo to nie na moje nerwy.

  17. Avatar photo

    pita

    13 maja 2017 at 08:46

    Cala ta akcja z walka o ekstraklase to jest blef. Taki cel nigdy ale to nigdy nie zostal postawiony przez Zarzad ani trenerowi ani pilkarzom. Pozatym ewidentnie widac ze robione jest wszystko zeby nie awansowac. Widoczny brak zaangazowania chocby o tym swiadczy. Bo to ze co poniektorzy umieja grac w pilke to wiadomo.Konsekwenty brak wyciagania wnioskow przez Brzeczkadywersanta tez jest widoczne jak na dloni. Zreszta Giekss jest zbyt biednym klubikiem ! Tak klubikiem. Bo klubem to ona byla w latach 90 tych. Zbyt biednym na ekstraklase. Nieodgrywalibysmy tam zadnej roli poza byciem chlopcem do bicia. Poza tym moze lepiej juz wyzbyc sie naiwnych marzen o powrocie do wielkosci. Futbol na slasku i tak juz upadl.

  18. Avatar photo

    Bartolo

    13 maja 2017 at 09:29

    Ja mam pytanko do naszego przeuczciwego prezesa:kiedy ruszy sprzedaż karnetów na przyszły sezon????

  19. Avatar photo

    Bartolo

    13 maja 2017 at 09:39

    @Pita-podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rękami-kibice,obudzcie się,jesteście notorycznie robieni w h…a!!

  20. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 10:55

    Dużo moim zdaniem wyjaśni to, jakie będą dalsze losy Brzęczka. Jeśli zostanie, to tak jak piszecie – zadanie wykonał więc w nagrodę dostanie kolejny kontrakt.

  21. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 10:57

    Wtedy, kto tam będzie jeszcze chciał, będzie sobie przychodził w przyszłym sezonie na mecze ale tylko jeszcze ci najbardziej naiwni będą się tym emocjonować.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga