Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Bytovii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Żal pisać, ale nie ma czegoś takiego jak plusy po takim meczu. Nasi zawodnicy odstawili żenadę i nie ma pozytywów. Jest jedynie kiła i mogiła.

Minusy:
– Kompromitujący wynik – sorry, ale klub z takimi aspiracjami nie ma prawa przegrywać z Grudziądzami czy Bytowami u siebie po 0:2 (z całym szacunkiem dla tych zespołów, bo wygrały całkowicie zasłużenie). Takie rezultaty pokazują, że jesteśmy piłkarską pipidówką.

– Zero ofensywne – niby tam w końcówce coś było, ale to takie pół-sytuacje. Nie zagroziliśmy na poważnie bramce gości.

– Kiksy i podania do przeciwnika – raziło to, jak nonszalancko i bez koncentracji grają nasi zawodnicy. Zdarzały się głupie podania w poprzek, na stratę, na kontrę. No i przede wszystkim pierwsza bramka, fatalne zagranie Kuchty do Pielorza i kuriozalna utrata.

– Brak ambicji – panowie piłkarze, to było zero jeśli chodzi o mobilizację w tym spotkaniu. Nie ma co mówić nawet o gryzieniu trawy, chodziliście jak na spacerku w parku w majówkę. OK, nie macie już o co walczyć, ale minimum walki by się przydało…

– Niska frekwencja – no kto jest za to odpowiedzialny jeśli nie ci panowie biegający po boisku…

8 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

8 komentarzy

  1. Avatar photo

    lukasz

    1 maja 2016 at 09:27

    Ok slaba gra ale 1400 ludzi ???? Bez jaj, wiem ze przez te 8 lat grania i to przewaznie grania piachu za wiele fanow nie mozna zyskac ale naprawde to jest tragedia….

  2. Avatar photo

    kibic

    1 maja 2016 at 12:38

    To jest tragedia juz od dawna niech wreszcie ktoś zarządu zabierze głos co się dzieje bo to jest agonia sportowa jak i wizerunkowa ludzie już nie chcą oglądać wstydu i ogrywaja naszej ukochanej drużyny przes wiochy a trener opowiada brednie czy piłkarze ponoszą konsekwencje tak słabej gry od poniedziałku powinni przenieś co najmniej połowę składu do rezerw i wypłat takich jak wrezerwach to może ny wzięli się do roboty

  3. Avatar photo

    kibic bce

    1 maja 2016 at 14:42

    Rozwoj wygral z Sosnowcem wy cioty!!!
    A my z parowami z Bytowa przegrywamy.
    Wstyd w… Z B1. Pseudogracze.
    Gielza wroc do Gieksy.

  4. Avatar photo

    Stefan

    1 maja 2016 at 14:44

    Kto odpowiada za taki stan jak myślisz ,że tylko piłkarzyki ,niestety nie .Dopiero pozbycie się Cygana i zmiana podejścia ludzi z UM odpowiedzialnych za wspolprace moze cos zmienic.

  5. Avatar photo

    fanclub dortmund

    1 maja 2016 at 16:02

    bravo Rozwoj bravo a wy pilkarzyki za grube pieniadze patrzcie bo powinniscie zapierdalac dziennie ,maraton po parku i uczyc sie ambicji

  6. Avatar photo

    Kibic

    1 maja 2016 at 16:18

    Shellu w końcu sensownie napisane, bez plusów, których i tak nie ma już od dłuższego czasu. Prawda jest taka, że nie będzie w KCE ekstraklasy w najbliższym czasie i to sobie należy powiedzieć. Największym minusem w tym sezonie jak i podczas ostatniego meczu jest lekceważenie kibiców przez kopaczy. Ich podejście do meczu, brak zaangażowania, brak typowo sportowej złości jest powalająca. Nadmierna ilość błędów, kiksów, nieumiejętność podania do najbliższego partnera, czy anemiczne wrzutki są wręcz typowym przykładem braku w wyszkoleniu. Nie wspomnę o typowym zagraniu z klepki na trzy bo to już przerasta nasze gwiazdy. Na pytanie czy stać nas na coś więcej, odpowiedź brzmi NIE. Silna GieKSa czysto sportowa to piękny sen schizofrenika.
    Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, skoro zawodnicy firmują to wszystko swoimi nazwiskami to czy nie zależy im na promocji samego siebie? Czy ich nazwiska mają kojarzyć się tylko z antyfutbolem. Czy grupa piłkarzy, która „raczy” nas tym syfem na zawsze chcą pozostać w naszej pamięci jako…..? (tutaj każdy z Was niech wpisze sobie właściwe słowo) Czy kibice będąc na ich miejscu w tak łatwy sposób niszczyliby swoje własne imię? Raczej nie.

    Warto jeszcze na sam koniec powiedzieć, że brak zaangażowania przez piłkarzy nie jest w klubie jakoś specjalnie negowane.
    Natomiast pisanie, że będzie ekstraklasa (na utrzymaniu miasta) czy nowy stadion można sobie między bajki włożyć. Bez prywatnego sponsora, który będzie mieć większość w klubie nie prędko Estadio de Bukowa będzie twierdzą nie do zdobycia jak to miało miejsce za naszych najlepszych lat.

  7. Avatar photo

    kibic bce

    1 maja 2016 at 16:42

    Do kibica brawo brawo brawo za ten tekst!!!!
    Pilkarzy Gieksy kiedys mozna bylo spotkac jak biegaja po parku i cwicza kondycje a teraz???
    Cwicza bieg po Silesi City Center.
    Za dyskusje z trenerem wylot na trybuny!!!
    Tak robi Frank De Boor.
    Gwiazdy sprowadza na ziemie.
    Trenerze Brzeczek rob tak samo!!!
    Stawiaj na mlodszych niz oni.
    Dziekuje

  8. Avatar photo

    Irishman

    2 maja 2016 at 10:46

    Kibic, generalnie masz rację! Tylko nie pisz, że ostatnie nie było plusów. Było nim niezasłużone ale jednak zwycięstwo z Rozwojem. Bo weź sobie zerknij w tabelę i zobacz co by było jakbyśmy mieli te 3 punkty mniej. W perspektywie mamy ciężki wyjazd do Olsztyna i mecz z Chojniczanką, która bardzo potrzebuje punktów więc pewnie wygra z naszymi piłkarzami, którzy….. za 3 miesiące mają podobno zacząć szturm na ekstraklasę 😀 😀 😀

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga