Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: W młodości siła!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla Najlepszej Obrończyni Orlen Ekstraligi Kobiet w sezonie 2025/26. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Szymona Bartlewicza do GieKSy. Kontuzja Rafała Strączka wyklucza z gry naszego bramkarza na kilka miesięcy. Media donoszą o końcowych rozmowach w sprawie podpisania kontraktu z Bartoszem Wolskim z Motoru.

Po awansie do PlusLigi w sekcji siatkarskiej rozpoczynają się ruchy transferowe. Z drużyną pożegnają się Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski, Piotr Fenoszyn, Kajetan Marek oraz Maciej Wóz. Kapitan zespołu Grzegorz Pająk pozostanie w Katowicach na kolejny sezon.

Z hokejową GieKSą rozstają się Albin Runesson, Aleksi Varttinen, Jean Dupuy oraz Maksymilian Dawid. Klub przedłużył kontrakty z Jonaszem i Jakubem Hofmanami oraz Błażejem Chodorem. Nowym zawodnikiem został bramkarz Connor LaCouvee.

PIŁKA NOŻNA

wkatowicach.eu – Katarzyna Nowak z GieKSy została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026!

Katarzyna Nowak została uznana za najlepszą obrończynię sezonu 2025/2026 Orlen Ekstraligi Kobiet. Zawodniczka GKS-u Katowice odebrała prestiżowe wyróżnienie podczas gali podsumowującej rozgrywki, potwierdzając swoją pozycję w gronie czołowych piłkarek w Polsce.
Katarzyna Nowak została wyróżniona nagrodą dla najlepszej obrończyni sezonu 2025/2026. Zawodniczka GKS-u Katowice otrzymała prestiżowe wyróżnienie podczas pierwszej gali Orlen Ekstraligi kobiet podsumowującej minione rozgrywki. Zdobywczyni Pucharu Polski potwierdziła tym samym swoją przynależność do ścisłej czołówki piłkarek występujących na polskich boiskach.
Miniony sezon był dla Katarzyny Nowak bardzo udany. Defensorka GieKSy była jednym z filarów zespołu, imponując nie tylko skutecznością w grze obronnej, ale również regularnością występów, odpowiedzialnością i boiskowym przywództwem. Jej postawa miała spory wpływ na wyniki osiągane przez drużynę w trakcie całych rozgrywek, a pewność i spokój, które wnosiła do linii defensywnej, wielokrotnie pomagały zespołowi w najważniejszych momentach sezonu. Pod koniec ubiegłego roku Nowak zadebiutowała również w seniorskiej reprezentacji Polski.
Podczas uroczystej gali podsumowującej rozgrywki Katarzyna Nowak odebrała statuetkę dla najlepszej obrończyni sezonu. Przypomnijmy, że w kampanii 2025/26 GieKSa wygrała rozgrywki Orlen Pucharu Polski, a w Orlen Ekstralidze kobiet zajęła 3. miejsce.
To ogromne wyróżnienie i wielka motywacja do dalszej pracy. Ta nagroda jest efektem wysiłku całej drużyny, sztabu szkoleniowego oraz wszystkich osób, które wspierają mnie każdego dnia. Dziękuję za zaufanie i gratuluję całemu zespołowi świetnego sezonu – powiedziała Katarzyna Nowak po odebraniu nagrody.

weszlo.com – GKS zaczyna zbrojenia! Potwierdził pierwszy transfer

Już za nieco ponad dwa tygodnie GKS Katowice pozna swojego pierwszego rywala po powrocie na europejskie boiska. Jeszcze nie czekając na losowanie, już oficjalnie ogłosił swój pierwszy transfer tego lata. Na Nową Bukową przeniósł się zawodnik wyróżniający się na zapleczu Ekstraklasy, który wraz z zespołem do samego końca walczył o awans.
Klub z Katowic potwierdził, że od nowego sezonu w ekipie Rafała Góraka będzie występował 20-letni młodzieżowy reprezentant Polski Szymon Bartlewicz. Ofensywny pomocnik podpisał kontrakt do końca 2029 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Wychowankowi Chrobrego Głogów, mimo że nie udało się wprowadzić zespołu do Ekstraklasy, to i tak będzie miał okazję w niej zagrać.
Szymon Bartlewicz przez całą swoją dotychczasową karierę występował w barwach Chrobrego Głogów. W tym sezonie był absolutnie kluczową postacią zespołu Łukasza Becelli, który marzył o awansie do Ekstraklasie. W 34 spotkaniach rozegrał blisko 2000 minut, strzelił jednego gola oraz dorzucił cztery asysty.
Potencjał zobaczył w nim także Jerzy Brzęczek, który powołał go na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 21. W obu marcowych spotkaniach eliminacji do młodzieżowych mistrzostw Europy ofensywny pomocnik debiutu się jednak nie doczekał. Zarówno z Armenią jak i z Czarnogórą, pełne 90 minut przesiedział na ławce rezerwowych.
Bartlewicz w rozmowie z mediami GieKSy wyjaśnił, co skłoniło go do przenosin do Katowic.
– Bardzo spodobał mi się plan, jaki przedstawił mi trener wraz ze sztabem. Bardzo spodobała mi się także infrastruktura, stadion, to jak wszystko tutaj wygląda. Tak samo kibice i cała otoczka to też miało duży wpływ na moją decyzję. Myślę, że to odpowiedni klub dla moje rozwoju, odpowiednie miejsce i chce się tutaj rozwijać.
Podsumował też lata spędzone w Głogowie.
– To była bardzo ciekawa przygoda, spędziłem tam tak naprawdę większość swojego życia. W Głogowie przeżyłem wspaniałe chwile, chociaż były też te cięższe, gdy walczyliśmy o utrzymanie. Były też te lepsze, tak jak teraz, gdy walczyliśmy o awans i niestety się nie udało. Drużyna jest naprawdę mocna, wspaniali ludzie i myślę, że zasługuje na Ekstraklasę.
A także zwrócił uwagę na swoje mocne strony, przyznając, że przy najlepszym piłkarzu ostatniego sezonu Ekstraklasy może sporo się nauczyć.
– Jestem na pewno kreatywny. Wiem co robić na boisku w takich mniej obliczalnych momentach, gdy trzeba dać coś od siebie. Tym myślę, że mogę pomóc zespołowi. Patrząc na pozycję na jakiej gram, to na pewno mogę wiele nauczyć się od Bartka Nowaka.
20-latek zdecydowanie nie będzie miał łatwego zadania, by przebić się do podstawowego składu nowej drużyny. Poza wspomnianym Nowakiem na jego pozycji występuje także Eman Marković, Mateusz Wdowiak czy Marcel Wędrychowski. Mimo to sporo w mediach mówi się, że na Nową Bukową może trafić jeszcze jeden ofensywny pomocnik, konkretnie to Bartosz Wolski z Motoru Lublin.

Pucharowicz poważnie osłabiony. Traci kluczowego zawodnika

GKS Katowice właśnie napotkał pierwszy problem przed zmaganiami w eliminacjach europejskich pucharów. Rafał Górak już wie, że w drodze ku fazie zasadniczej Ligi Konferencji będzie musiał sobie poradzić bez jednego ze swoich kluczowych zawodników. Ten wypadł z powodu kontuzji i do gry wróci dopiero za kilka miesięcy.
Klub ze Śląska przekazał, że świeżo po zabiegu stawu barkowego jest Rafał Strączek. Były bramkarz Stali Mielec czy JKS-u Jarosław nabawił się kontuzji w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. 27-latek zdołał dotrwać na placu gry do ostatniego gwizdka arbitra, ale przepłacił to kontuzją, która wykluczy go z całego okresu przygotowawczego i początku kolejnych rozgrywek.
Z informacji podanych w komunikacie wynika, że golkiper będzie wracał do zdrowia pod okiem fizjoterapeutów, a jego powrót na boisko powinien się wydarzyć za około cztery miesiące.
Kontuzja Rafała Strączka oznacza, że Rafał Górak na pewno nie będzie mógł skorzystać ze swojego bramkarza przez cały okres trwania eliminacji europejskich pucharów. GKS zaczyna zmagania od drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji i żeby znaleźć się w fazie zasadniczej, to musi wygrać trzy kolejne dwumecze. Dopiero w trakcie fazy ligowej, Strączek miałby okazję zadebiutować na arenie międzynarodowej.
Tego zaszczytu najprawdopodobniej dostąpi Dawid Kudła, który zaczynał sezon jako podstawowy bramkarz klubu z Katowic, ale z czasem przegrał rywalizację i dał się wygryźć młodszemu konkurentowi. Mimo to 34-latek wiosną wskoczył między słupki na trzy spotkania, gdy Strączek również zmagał się z problemami zdrowotnymi. Z drugiej strony nie jest wykluczone, że w obliczu kontuzji swojego podstawowego golkipera, GieKSa nie sięgnie po nowego zawodnika na tę pozycję.
Rafał Strączek początkowo po powrocie do Polski po nieudanej przygodzie we francuskim Bordeaux był tylko zmiennikiem. Z czasem jednak doczekał się swojej szansy i wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób. Notował wiele udanych występów, co spowodowało, że chęć jego sprowadzenia wyraził Lech Poznań. 27-latek jednak zdecydował się zostać w Katowicach, co potwierdził podpisując nowy kontrakt. W poprzednim sezonie zagrał w 26 spotkaniach i zachował dziewięć czystych kont.
Bramkarz w niedawnej rozmowie z Weszło przekonywał, że bardzo dobrze czuje się na Śląsku i uznał, że potrzebna mu jest stabilizacja zamiast kolejnych przenosin.
– Widziałem duże zaangażowanie ze strony GKS-u, o czym już mówiłem. Ja i dziewczyna dobrze się tu czujemy. Zacząłem regularnie występować, dobrze się zgrałem z drużyną, dobrze się czuję w naszym systemie. Po ostatnich latach, gdy nie wszystko szło po mojej myśli, uznałem, że potrzebuję więcej stabilizacji, nabrania większej ogłady i po prostu bycia w kamerach. Doskwierało mi, że tydzień w tydzień jeżdżę na mecze, ale to nie ja jestem na boisku. Tutaj jestem dziś pewny swojej pozycji.

dziennikwschodni.pl – Kapitan Wolski wybrał Katowice

Motor Lublin traci kapitana? Według mediów Bartosz Wolski na dniach ma zostać piłkarzem GKS Katowice.
Jak poinformował dziś (niedziela) przed południem red. Tomasz Włodarczyk z popularnego portalu Meczyki, GKS Katowice pozyskał Bartosza Wolskiego, dotychczas kapitana ekstraklasowego Motoru Lublin. Pomocnik (w Motorze od 2023 r.) decydując się zimą na pozostanie w Lublinie na rundę rewanżową, zagwarantował sobie kwotę odstępnego wartą 100.000 euro, w przypadku chęci zmiany barw. Chęć – jak się okazało – była, znalazł się też potencjalny kontrahent. W przyszłym sezonie Wolski stanie przed szansą gry w europejskich pucharach, występy w których “GieKSa” zagwarantowała sobie w ostatnich minutach sezonu (po golu Marcela Wędrychowskiego – znanego z występów w Górniku Łęczna – w Szczecinie).

SIATKÓWKA

siatka.org – Zmiany u beniaminka PlusLigi. Klub pożegnał pięciu zawodników

GKS Katowice przeprowadza roszady w zespole, przygotowując się do powrotu do PlusLigi. Zgodnie z najnowszymi informacjami klub zakończył współpracę z pięcioma siatkarzami.
GKS Katowice po nieudanych rozgrywkach w sezonie 2024/2025 spadł na zapleczę PlusLigi. Zespół w rozgrywkach I ligi mężczyzn dał z siebie wszystko. Ciężka praca przyniosła oczekiwany rezultat i po zaledwie jednym sezonie klub powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej. Katowicka drużyna w finale pokonała BBTS Bielsko-Biała.
Po zakończeniu sezonu ligowego katowicki klub rozpoczął kompletowanie zespołu, który jesienią powróci na plusligowe boiska. Już w maju GKS poinformował o przedłużeniu kontraktu z trenerem Emilem Siewiorkiem, który do zespołu dołączył w 2023 roku. Na początku czerwca drużyna z Katowic poinformowała, że w ich barwach nie zagra już pięciu zawodników. Mianowicie w zespole ze Śląska zabraknie środkowego Macieja Woza, libero Kajetana Marka, rozgrywającego Piotra Fenoszyna oraz dwóch przyjmujących Krzysztofa Gibka i Mateusza Łysikowskiego. Wszystkim wymienionym zawodnikom dobiegają końca kontrakty, które zgodnie z oficjalnym komunikatem klubu nie będą przedłużone.

sportowefakty.wp.pl – Beniaminek rozpoczął budowę kadry. Kapitan przedłużył kontrakt

Działacze GKS-u Katowice intensywnie pracują nad tym, by zbudować kadrę na nowy sezon. Wiadomo już, że zespół beniaminka PlusLigi dalej prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Ogłoszono też nazwisko pierwszego zawodnika.
[…] Wiadomo już, kto w GieKSie będzie odpowiadał za rozegranie. Będzie nim Grzegorz Pająk, który w minionym sezonie był kapitanem katowickiego zespołu. Taką rolę będzie pełnił też w nadchodzących rozgrywkach.
„Grzegorz Pająk będzie reprezentował barwy GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Doświadczony, 39-letni rozgrywający w minionych rozgrywkach, zakończonych awansem do PlusLigi, pełnił funkcję kapitana i był jednym z kluczowych zawodników naszej drużyny” – przekazał GKS w komunikacie.

W swojej karierze występował m.in. w zespołach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Aluronu CMC Warty Zawiercie, MKS-u Będzin, AZS-u Olsztyn oraz LUK-u Lublin. Co więcej, aż trzykrotnie świętował awans z rozgrywek pierwszoligowych do PlusLigi.
W swoim pierwszym sezonie w GieKSie rozegrał 38 spotkań i aż dziesięciokrotnie sięgał po statuetkę MVP, będąc najczęściej wyróżnianym zawodnikiem w lidze.

HOKEJ

hokej.net.pl – Gwiazdor opuszcza wicemistrzów Polski! To nie koniec odejść

Do sporych roszad kadrowych doszło w szeregach GKS-u Katowice. Wicemistrz Polski rozstał się właśnie z czwórką zawodników.
Najgłośniejszym odejściem bez dwóch zdań jest rozstanie z Jeanem Dupuy. Kanadyjczyk zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami znalazł się na celowniku ECB Zagłębia Sosnowiec.
Blisko 32-letni napastnik pochodzący z Kanady był kluczową postacią w szeregach GKS-u. Tylko w tym sezonie na taflach THL rozegrał 52 spotkania, w których 15 razy wpisywał się na listę strzelców i 27-krotnie celnie podawał do kolegów z zespołu. Ponadto na ławce kar spędził 65 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +28.
To jednak nie jedyny napastnik, który żegna się z GieKSą. Zespół opuszcza też Maksymilian Dawid. 20-letni napastnik pochodzący z Gdańska od dwóch lat występował w GKS-ie. Miniony sezon to dla niego 7 „oczek” za 3 bramki i 4 asysty w 52 konfrontacjach.
Roszady nastąpiły również w linii obronnej, bowiem Aleksi Varttinen i Albin Runesson także żegnają się z Katowicami. Pierwszy z nich w tym sezonie zdobył 13 punktów i wypadł na +9 w klasyfikacji plus/minus, a Szwed zaksięgował 16 „oczek” oraz zanotował +25.
– Informujemy, że obrońcy Albin Runesson i Aleksi Varttinen oraz napastnicy Jean Dupuy i Maksymilian Dawid nie będą dłużej reprezentować barw GKS-u Katowice. Kontrakty trzech pierwszych zawodników dobiegły końca, a w przypadku Dawida umowa została rozwiązana za porozumieniem stron– przekazał wicemistrz Polski.

W młodości siła! Wicemistrz Polski przedłuża kontrakty

Wszystkie kluby sukcesywnie budują swoje zespoły na nadchodzący sezon 2026/27. GKS Katowice nie myśli jednak tylko krótkoterminowo, ale też i na kolejne lata wprzód i już teraz przedłużyła kontrakty ze swoimi trzema, młodymi hokeistami.
Mowa o braciach Hofman, którzy przedłużyli swoje umowy do końca sezonu 2028/29 oraz o Błażeju Chodorze, którego kontrakt będzie obowiązywał jeszcze przez dwa sezony.
Wszyscy z nich mogą być zadowoleni ze swoich dokonań w minionym sezonie. Jakub Hofman w 56 spotkaniach zdobył 14 punktów za 7 bramek i 7 asyst, a drugi z napastników w 55 meczach zainkasował 16 „oczek” za 5 trafień i 11 kluczowych podań, a ponadto przywdziewał już reprezentacyjne barwy.
Największe postępy wydaje się jednak, że poczynił Błażej Chodor. Niespełna 21-letni defensor dobrze wpasował się do GieKSy i tworzył zgrany duet z Zackiem Hoffmanem. Dobitnie pokazują to liczby – 4 bramki, 9 asyst w 56 konfrontacjach oraz bilans +12 w klasyfikacji plus/minus.
– Trójka młodych hokeistów ma stanowić o sile naszego zespołu w kolejnych latach, dlatego niezmiernie cieszymy się, że nadal będą reprezentować barwy GKS-u Katowice– informuje katowicki klub.

GieKSa ma nowego bramkarza. To doświadczony Kanadyjczyk

Działacze GKS-u Katowice dopięli kolejny transfer przed sezonem 2026/2027. Nowym bramkarzem GieKSy został Connor LaCouvee, który podpisał z wicemistrzami Polski dwuletni kontrakt.
31-letni Kanadyjczyk jest bramkarzem bazującym przede wszystkim na dobrym ustawieniu, spokoju i świetnym czytaniu gry. Nie należy do golkiperów bardzo ekspresyjnych czy efektownie interweniujących, ale jego mocnymi stronami są regularność, koncentracja oraz dobra gra kijem.
LaCouvee (185 cm, 91 kg) ma na swoim koncie 28 występów na taflach AHL oraz 56 meczów w ECHL. Ostatnie pięć lat spędził jednak w Europie. Rozegrał 14 spotkań w ICE Hockey League oraz kolejne 14 w fińskiej Liidze. Najdłużej występował jednak na Słowacji.
Przez ostatnie cztery sezony bronił w Tipos Extralidze, gdzie rozegrał łącznie 180 spotkań. W dwóch poprzednich rozgrywkach reprezentował barwy Vlci Żylina, dzieląc szatnię między innymi z reprezentantem Polski Kamilem Wałęgą.
W minionym sezonie Kanadyjczyk rozegrał 33 mecze sezonu zasadniczego, notując 91,6 procent skuteczności interwencji i średnio 2,43 wpuszczonego gola na mecz. Jeszcze lepiej prezentował się w fazie play-off. W trzech spotkaniach uzyskał współczynnik GAA na poziomie 2,04 oraz skuteczność interwencji wynoszącą 94,7 procent.
Connor LaCouvee zastąpi Jespera Eliassona.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarz: Connor LaCouvee, Michał Kieler
Obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Joona Monto, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Budowa Wielkiej GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zakończyła się nasza przygoda w europejskich pucharach. Była ona krótka, ale bardzo intensywna. Cztery środkowotygodniowe meczowe wieczory dostarczyły nam emocji, których kilka pokoleń kibiców w ogóle nie doświadczyło. Zarówno tych wyjazdowych, specyficznych, bo poza granicami naszego kraju, jak i domowych świąt futbolu, z pełnym stadionem i poczuciem czegoś wyjątkowego.

Trudno ostatecznie ten dwumecz ocenić jednoznacznie. To znaczy – łatwo było go ocenić do 83. minuty, ale potem mieliśmy przebłysk Katowiczan, który spowodował, że GKS ten mecz po prostu wygrał.

Nie da się jednak ukryć, że z perspektywy dwumeczu awans Hapoelu jest absolutnie zasłużony. To Izraelczycy byli drużyną zdecydowanie lepszą. Neutralizowali nas tak, że do bramki Ilji, czyli przez 173 minuty dwumeczu, najgroźniejszą okazją był chyba strzał Bartka Nowaka z rzutu wolnego, a przecież to był strzał zaledwie niezły. Ewentualnie jeszcze w drugiej połowie ta sytuacja Kacpra Łukasiaka, który w idealnej wprost pozycji skiksował kompletnie. Hapoel raz, że kasował nasze próby ofensywne bez większego problemu, to i jakość tych prób pozostawiała wiele do życzenia. Rywale sami też do pewnego momentu jednego i drugiego meczu – stwarzali sobie sytuacje bramkowe. Przez trzy połowy ofensywa GieKSy nie istniała. Goście wczorajszego meczu byli bardziej dynamiczni, choćby jeśli chodzi o pokazywanie się na pozycjach, pressing czy wychodzenie spod pressingu. U nas wyglądało to tak, że brakowało w tym zakresie jakiegoś doświadczenia i pomyślunku – nie było tego przestawienia się, że być może w pucharach trzeba w każdej sytuacji reagować o pół sekundy szybciej. Detale.

Druga połowa była już nieco lepsza, ale tak naprawdę to dopiero te ostatnie 10 minut to była ta GieKSa, jaką chcemy oglądać. I nie mówię tylko o bramkach, ale o zamknięciu i zdominowaniu rywala. Jak się okazało – w tych okolicznościach Hapoel był w stanie się pogubić i raz stracić bramkę, raz sprokurować karnego. Można sobie zadać pytanie – dlaczego nie wcześniej? Gdyby to „swoje” GieKSa grała choćby od początku meczu lub po jednej połowie na Węgrzech i u nas – losy tej rywalizacji wcale nie musiały być takie, jakie są.

Jeśli chodzi o ofensywę, to duży zawód sprawiły w tym dwumeczu stałe fragmenty. Bartoszowie Nowak i Wolski bili je niestety bardzo źle. Poza wspomnianym jednym rzutem wolnym mieliśmy rzuty wolne niecelne czy tam jeden w środek bramki w Miszkolcu. Po rzutach rożnych też kompletnie nie stwarzaliśmy zagrożenia. Szwankowało to bardzo, a od takich techników wymagamy przynajmniej uderzenia w światło bramki.

No i znów kuriozalna stracona bramka. Sposób w jaki piłka fruwała nad głowami Arka Jędrycha i Bartosza Wolskiego był niezrozumiały. Pomijaliśmy się głowami z futbolówką i zaraz rywal miał czystą sytuację. Niestety wszystkie trzy bramki strzeliliśmy sobie sami. O meczu sprzed tygodnia napisano już wiele, jednak tym razem gol dla piłkarzy z Tel Awiwu też nie było po nie wiadomo jakiej składnej akcji.

Końcówka była znakomita. Kapitalną zmianę dał Mateusz Wdowiak. Poszarpał, pogonił, zaliczył asystę i wywalczył rzut karny. Świetnie wykończył akcję na 1:1 Ilja Szkurin, a potem kapitan bardzo dobrze wykonał rzut karny. Swoje do gry wniósł Eman Marković czy Erik Jirka. Także Szymon Bartlewicz miał dobry moment, choć te kilka wrzutek na sam koniec na wysokość kolan sfrustrowało Nową Bukową. Mimo wszystko – gdy wydawało się, że dwumecz zostanie z kretesem przegrany, nieoczekiwanie nasi zawodnicy zapewnili nam w końcówce wielkie emocje. I wygrali mecz. Jakby do tego wszystkiego nie podchodzić – to cieszy. Jak i kolejna bramka naszego napastnika.

Cieszy to, że GieKSa nadal u siebie seryjnie wygrywa mecze. Cieszy, że nie została przerwana passa meczów bez porażki na własnym stadionie. Uważam, że to psychologicznie jest bardzo dobry aspekt. Także to, że ta końcówka okazała się efektywna i wyszliśmy z takiego jednak marazmu, którym był naznaczony ten dwumecz. Na sam koniec o marazmie nie ma mowy. Bo GieKSa znów była GieKSą. I to też ma zaprocentować już w niedzielę w meczu ligowym.

Wstydu nie przynieśliśmy. GKS Katowice wracający do pucharów po tylu latach – zdołał jedną rundę przejść, a przecież tam też były trudności. Mieliśmy ten piękny wieczór z wyeliminowaniem Žiliny. To nie był ten przez wiele lat trawiący polski futbol „eurowpierdol”. Odpadliśmy, popełniliśmy swoje błędy, odpaść nie musieliśmy. Ale nie ma mowy o żadnej kompromitacji. I paradoks według mnie jest taki, że choć Hapoel był w naszym zasięgu, to wcale nie jestem przekonany, że Atalanta będzie z tym rywalem miała tak łatwo.

Pamiętam czas, częściowo w sezonie spadkowym do drugiej ligi, kiedy GieKSa przez rok nie potrafiła u siebie wygrać meczu. CAŁY ROK! Teraz w ciągu dwóch tygodni wygraliśmy na swoim boisku dwa mecze w europejskich pucharach. To naprawdę są wartościowe rzeczy w tym ciągłym i ciągłym procesie budowy Wielkiej GieKSy. To daje radość, to daje poczucie sensu w tym wszystkim.

Wracamy do ligi. Ligi, która była totalnie gdzieś w tle tego wszystkiego. Ale teraz ruszymy już do niej pełną parą i będziemy ciułać te ligowe punkciki – oby jak najczęściej po trzy, choć czasem jednym też nie wzgardzimy. Najważniejsze, żeby wspomniana para nie uciekła po odpadnięciu z europejskich rozgrywek. Ale jestem dziwnie spokojny, że to nie nastąpi. Raczej mam myśl, że pójdzie to w drugą stronę i te puchary GieKSę napędzą jeszcze bardziej. Już mecz z Radomiakiem to pokazał.

Ostatecznie więc trochę pomarudzić sobie tam czasem pod nosem możemy, ale tak naprawdę wszystko jest w jak najlepszym porządku. Długofalowo – te cztery mecze to kolejne punkty do doświadczenia i stawania się coraz lepszą drużyną. Europejskie puchary były czymś, czego nie zakładaliśmy na początku i przez długi czas w poprzednim sezonie. A jednak nam się one przydarzyły. To był dla kibica GieKSy prawdziwy bonus. I cztery dodatkowe mecze, a przecież… uwielbiamy mecze i im więcej, tym lepiej. Myślę, że piłkarze czy trenerzy mają podobnie. Przecież wszyscy kochamy atmosferę stadionu, te sztuczne światła, te krzyki publiczności, euforię po bramkach, nerwy na sędziego, otoczkę medialną i całą tę fabułę, która ciągle trwa i trwa.

I będzie trwać dalej, bo historia tego sezonu – z przytupem – ale dopiero się zaczyna. Przed nami maraton ligowych meczów, w którymś momencie dojdzie jeszcze Puchar Polski. GieKSa jest gotowa, a zawodnicy z całej kadry – sprawdzeni. Nic więc tylko czekać na kolejne popołudnia i wieczory z GKS Katowice w roli głównej.

Panowie, dziękujemy za ten czas i czekamy na kolejne pojedynki. A jak jeszcze powalczycie o puchary i kolejną europejską przygodę za rok – to już będzie w ogóle wspaniale!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga