Piłka nożna
Noty i opisy po Lechu
Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami za niedzielny mecz z Mistrzem Polski. MVP spotkania z Lechem Poznań wskazaliście Marcina Wasielewskiego. Oceny zostały podane w skali szkolnej.
Rafał Strączek (3) – Uznał za pewnik wyblok Boscha prawej strony bramki, a spotkał go bardzo nieprzyjemny strzał po ziemii – wina mimo wszystko spada po części na jego barki. Pracy zbyt wiele nie miał, choć w końcówce meczu stanął na wysokości zadania, a najwięcej napracował się przy rozegraniu.
Alan Czerwiński (2) – Nie porwał swoim występem i kilkukrotnie można było złapać się za głowę po jego zagraniach, a przecież pamiętamy jego najlepszą dyspozycję i to, z jaką łatwością radził sobie w ofensywie. Zaprezentował się solidnie i nie można przesadnie narzekać, choć zostawił sobie pole do poprawy.
Arkadiusz Jędrych (3+) – Podobno nazwisko Jędrych pochodzi od imienia Henryk, które oznaczać ma potężnego władcę. Jest właśnie takim przywódcą naszego bloku obronnego, znów stanął na wysokości zadania i przyłożył się tak do gry defensywnej, jak i wyprowadzenia ataków.
Lukas Klemenz (3) – Naprawdę dobry występ naszego defensora, choć raz zanotował duży błąd w ustawieniu i sam go później naprawił. Dodatkowo miał okazję do zdobycia bramki, wywołał kontrowersję przy zagraniu ręką, kluczową interwencję przy rajdzie Fiabemy – wszystko z listy rzeczy do zrobienia dla stopera Ekstraklasy mógł sobie odhaczyć.
Marcin Wasielewski (4, MVP) – Pracuś, znów biegał bez wytchnienia. Tu odbiór, tam strzał, tu znowu pressing, a tam ucieczka obrońcy. Gdyby ktoś chciał robić szkolenie z gry wahadłowych, mógłby spokojnie puścić film z kamery śledzącej jego poczynania.
Jesse Bosch (3) – Brak pójścia na zwarcie przy bramce jest o tyle dziwny, że Ishaka blokowało dwóch piłkarzy, a szerokiej strefy pilnował Borja Galan – najprawdopodobniej zabrakło komunikacji i automatyzmów. Podobnie jak z Markovićem, potrzebuje jeszcze więcej gry, choć z każdą minutą wygląda coraz lepiej i można znaleźć wiele pozytywów w tym występie.
Mateusz Kowalczyk (3) – Mógł mieć na swoim koncie ładną bramkę w 16. minucie, a zszedł po godzinie gry z błędem w doskoku na koncie i dość anonimowym występie, a to u niego rzadkość.
Borja Galan (3) – Co się nastrzelał, to jego, ale problem całego zespołu zdiagnozował Lukas Klemenz: „Brakuje nam w tym momencie skuteczności i musimy to poprawić” – fatalnie przestrzelił i plasuje się w pudłach Ekstraklasy tuż za Franem Tudorem. Odnajdywał się przy tych sytuacjach i za to bardzo duży plus, na minus przeciętny występ w roli klasycznego wahadłowego i zmarnowanie tychże okazji.
Bartosz Nowak (3) – Lubi skrajności, od zagrań spektakularnych po zupełnie nieudane. Na szczęście znacznie więcej było tych pierwszych, jak zwykle na nim opierała się nasza kreacja sytuacji podbramkowych.
Eman Marković (3-) – Dobrze się ustawiał, pokazywał do gry, ale nic nam z tego nie przyszło. Adrian Błąd sam wspomina, że nadal uczy się naszego stylu gry, więc może być to jakimś wytłumaczeniem.
Ilja Szkurin (2) – Dalej nie wygląda na kogoś, kto w pełni odnajduje się w naszej drużynie. Solidny występ, ale stać go na znacznie więcej i z pewnością nam to jeszcze udowodni.
Sebastian Milewski (2+) – Jeden groźny błąd, jeden doskonały powrót i solidność w rozegraniu. Przy nim każdy z naszych defensywnych pomocników wygląda jakby nieco lepiej.
Marcel Wędrychowski (bez oceny) – Uosobieniem dyscypliny taktycznej na pewno nie jest, jednak jest to jego duża zaleta podczas gry na szerokiej 10. Narobił naprawdę sporo szumu i to właśnie on dogrywał Galanowi w pamiętnej sytuacji, można go już zaliczać do „bandy zakapiorów”.
Maciej Rosołek (bez oceny) – Zagrał jak mityczny już napastnik w Rakowie trenera Papszuna, który ma zakaz grania przodem do bramki. Dobrze naciskał rywali i mieliśmy z tego korzyści, raz był bliski uderzenia przewrotką.
Grzegorz Rogala, Adrian Błąd (bez oceny) – Dostali szansę od trenera na przechadzkę z ławki na murawę i z powrotem.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze