Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Czy Kudła zagra z Cracovią?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania GKS Katowice – Cracovia.

ekstraklasa.org – Gra czołówka

9. kolejkę 2025/2026 zaczynamy z przytupem. W piątek zagra lider, a także drużyny zajmujące trzecie, piąte i… piętnaste miejsce. Zobaczymy jedyne trzy drużyny, które zdobywają w tym sezonie średnio co najmniej 2 punkty/mecz.

GKS KATOWICE – CRACOVIA

SYTUACJA: GKS Katowice to jedyna drużyna, która zagra w piątek, która nie znajduje się obecnie w górnej połowie tabeli. Historycznie są jednak na podobnym poziomie co Cracovia. Te kluby, to sąsiedzi z tabeli wszechczasów (12. i 11. miejsce).

HISTORYCZNIE: Pozycja w tabeli nie napawa optymizmem kibiców z Katowic, ale historia rywalizacji z Cracovią – już tak. Ich drużyna wygrała 3 z 4 ostatnich meczów z tym rywalem, a 5 z 6 spotkań w roli gospodarza zachowała czyste konto.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Nadzieją GKS Katowice w tym sezonie jest Bartosz Nowak. To zawodnik, który oddał najwięcej strzałów celnych (13) i strzałów celnych zza pola karnego (9), a także wykonał najwięcej dośrodkowań (81).

POD LUPĄ – GOŚCIE: Cracovia nie trafiła na podium przypadkiem. Jej dobra forma zaczęła się już pod koniec poprzedniego sezonu: zdobyła 20 punktów w 9 ostatnich meczach w Ekstraklasie (2,22/mecz).

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 38,4%; Cracovia – 35,1%

CZY WIESZ, ŻE: 41,7% wszystkich goli między nimi padło w ich 2 poprzednich starciach (10, łącznie: 24 gole)

GKS KATOWICE: 27 punktów w 13 ostatnich meczach w roli gospodarza (śr. 2,08/mecz; 8 zwycięstw, 3 remisy, 2 porażki)

GKS KATOWICE: 14 z 16 ostatnich goli tej drużyny strzelili Polacy

GKS KATOWICE: 6 meczów z rzędu bez remisu (2 zwycięstwa, 4 porażki)

GKS KATOWICE: 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach z Cracovią

CRACOVIA: Zdobyła 20 punktów w 9 ostatnich meczach w Ekstraklasie (2,22/mecz)

CRACOVIA: 7 punktów w 3 ostatnich meczach

CRACOVIA: Bez porażki w 3 z 4 ostatnich meczów na wyjeździe

CRACOVIA: Najwięcej goli strzelonych głową (4

Bilans: 12 meczów – 8 zwycięstw GKS Katowice, 2 remisy, 2 zwycięstwa Cracovii. Bramki: 15–9

Sąsiedzi w tabeli wszech czasów (GKS – 12. miejsce, Cracovia – 11. miejsce)

dziennizachodni.pl – Czy Dawid Kudła zagra z Cracovią? Rafał Górak: „Decyzja jest podjęta”

W piątek 19 września 2025 roku w meczu 9. kolejki PKO Ekstraklasy GKS Katowice zagra z Cracovią (godz. 18). GieKSa ostatnio przegrała z Lechią w Gdańsku 0:2, tracąc pierwszego gola po błędzie bramkarza Dawida Kudły. Trener Rafał Górak powiedział, że decyzja w kwestii gry Kudły z Cracovią została już podjęta.

Katowicki klub poinformował w czwartek przed południem, że na mecz z Cracovią sprzedano już 10,5 tysiąca biletów. Na Nowej Bukowej zagra zespół, który zajmuje 3. miejsce w tabeli. „Pasy” w siedmiu meczach zgromadziły 14 punktów. GKS w ośmiu spotkaniach zdobył 7 pkt.

– Gramy z bardzo dobrze zorganizowanym zespołem, będącym na mocnym rozpędzeniu, rzeczywiście mają bardzo mocne wejście w sezon. Analizujemy, przygotowujemy się do tego, aby te mocne rzeczy starać się zneutralizować, ale przede wszystkim poprawiać te rzeczy, które mamy. Słysząc o frekwencji i o tym, co nas czeka, mam nadzieję, że w swoim miejscu stworzymy dobre widowisko. Będziemy grać o zgarnięcie pełnej puli punktowej – mówi trener GieKSy Rafał Górak.

GKS Katowice o wiele lepiej spisuje się u siebie niż na wyjazdach. Trener Górak był spytany, czy ma diagnozę, z czego to wynika.

– Pewnie, że mam. Natomiast te najbliższe mecze gramy u siebie – z Cracovią i za chwilę Puchar Polski (z Wisłą Płock – red.) i dobrze byłoby kontynuować dobrą grę u siebie. Jeżeli będziemy kontynuować, to jestem przekonany, że punkty na wyjazdach również przyjdą. Wcale one nie są od nas tak daleko, jak pokazuje czysta matematyka. Cztery mecze i zero punktów – sprawa jest bezdyskusyjna, że to jest mało, ale ja widzę wiele rzeczy, które drużyna musi dogłębniej wykonywać i te punkty na wyjazdach przyjdą. Natomiast teraz bardzo mocna koncentracja na mecz u siebie, bo to jest rzecz najważniejsza – podkreślił Górak.

Cracovia ostatnio nie grała, bo jej mecz z Wisłą w Płocku został odwołany z powodu warunków atmosferycznych. Czy to coś zmieniło w przygotowaniach GieKSy na mecz z „Pasami”?

– Ja osobiście nie przepadam za przerwami w lidze, za wybiciem się z grania. Oczywiście, można wtedy pewne rzeczy troszkę poprawić, można dać nawet trochę odpocząć. Natomiast nie lubię dłuższych momentów, kiedy drużyna nie gra. Nie wiem w jaki sposób zareaguje na to Cracovia, tym bardziej, że nie jest to fajne, gdy wypadasz z gry z powodu warunków atmosferycznych. U nas to nie zmienia absolutnie nic, poza kwestią analityczną – uciekł nam fajny mecz, bo Cracovia miała grać z Wisłą Płock, a trzy naszej najbliższe mecze, to właśnie z tymi drużynami (z Wisłą Płock po Pucharze Polski nastąpi wyjazd w PKO Ekstraklasie – red.) – mówił trener GieKSy.

Bramkarz Dawid Kudła wystąpił we wszystkich meczach GKS-u w tym sezonie, ale z Lechią w Gdańsku popełnił błąd kosztujący zespół stratę gola. Czy trener Górak sadza na ławkę zawodników, po takich błędach, czy wręcz przeciwnie – daje szansę rehabilitacji?

– To sprawa analityczna. Decyzja co do zawodnika nigdy nie była u mnie zero-jedynkowa na zasadzie popełnienia ewentualnego błędu, który możemy nazywać dużym kiksem – niestety skończył się bramką. Zawodnicy mają to do siebie, że popełniają błędy. Nie ma zawodnika, który błędów by nie popełniał. Chodzi o to, aby dobrze przeanalizować całość i jednocześnie wejść w kwestię mentalną, psychologiczną, jeśli chodzi o gościa, któremu coś się przytrafiło, co na pewno łatwe dla niego nie jest. Przede wszystkim zawsze muszę być odpowiedzialny – patrzeć na dobro drużyny, dobro klubu, a jednocześnie mieć na uwadze też jego indywidualną osobę. Dawid jest osobą niesamowicie znaczącą dla naszego klubu i tak zostanie. Natomiast decyzja, czy zawodnik gra, czy siada na ławce rezerwowych, jest wypadkową wielu elementów. Decyzja, czy Dawid będzie bronił z Cracovią jest podjęta, zawodnicy na temat składu dowiedzą się tradycyjnie na trzy godziny przed meczem – stwierdził szkoleniowiec katowickiej drużyny.

W piątek przed kibicami GKS-u Katowice ma szansę zadebiutować Ilja Szkurin, który przyszedł z Legii Warszawa. Białoruski napastnik w meczu z Lechią w Gdańsku wszedł na boisko w 59. minucie. Podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami na Nowej Bukowej został spytany wprost, czy wie, że kibice oczekują od niego strzelania bramek.

– Zawsze od napastnika oczekuje się, że będzie strzelał. Jestem w tej samej pozycji – muszę strzelać. Wszystkie „dziewiątki” muszą strzelać. Też tego od siebie oczekuje, ale nie będę mówił o tym, co będzie, tylko patrzę na to, co tu i teraz. Pracuję i mam nadzieję, że te bramki przyjdą. W meczu z Lechią może nie do końca byłem zaadaptowany do tego wszystkiego, ale myślę, że na ten moment czuję się gotowy na 100 procent – powiedział Szkurin.

terazpasy.pl – Luka Elsner przed meczem z GKS-em Katowice: „Mieliśmy lepsze i gorsze momenty”

W piątek, 19 września, Cracovia zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice w ramach 9. kolejki PKO Ekstraklasy. Trener Luka Elsner w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że od swojej drużyny oczekuje pełnego zaangażowania, a następnie odniósł się do konsekwencji odwołanego meczu w Płocku, siły i atutów katowiczan, kwestii budowania zespołu oraz możliwych rotacji w składzie. Mówił także o swoich pierwszych wnioskach z pracy w Cracovii oraz o postępach w nauce języka polskiego.

– Mamy wysokie oczekiwania wobec naszej drużyny w nadchodzącym meczu, bo od dłuższego czasu nie graliśmy spotkania o stawkę. Nasza głowa i nasze chęci muszą być widoczne na każdym kroku w Katowicach – podkreślił szkoleniowiec.

Pierwsze pytania dotyczyły wydarzeń sprzed kilku dni, gdy z powodu ulewy nie doszło do meczu z Wisłą Płock. Spowodowało to zmianę mikrocyklu, ale trener zaznaczył, że nie chce z tego powodu szukać wymówek.

– Po odwołaniu meczu w Płocku wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za tę sytuację i podjęliśmy działania reorganizacyjne, by w pełni skupić się na meczu w Katowicach – mówił. Jak dodał, niecodzienne okoliczności wymagały szybkiej reakcji. – Zmieniliśmy mikrocykl, zaplanowaliśmy trening od razu na kolejny dzień i cały czas pracujemy nad przygotowaniami. Uważam, że w Płocku podjęto jedyną racjonalną decyzję. Dawno nie spotkałem się z czymś podobnym, ale musimy być gotowi, by poradzić sobie w każdej sytuacji – nieważne, jak trudna czy zaskakująca by była.

O rywalu z Katowic: „To dobrze zorganizowany zespół”

Pytany o najbliższego przeciwnika, Luka Elsner mówił o GKS-ie, który obecnie zajmuje 15. miejsce w tabeli, z dużym szacunkiem.

– To dobrze zorganizowany zespół, widać rękę trenera Rafała Góraka i jego pomysł na grę. Jeśli spojrzeć na ich formę u siebie, to plasują się w środku tabeli, a do tego są bardzo groźni przy stałych fragmentach – ocenił.

goal.pl – GKS Katowice – Cracovia

[…] GKS Katowice i Cracovia to drużyny, które obecnie znajdują się w zupełnie różnych położeniach. Ekipa prowadzona przez Rafała Góraka skupia się na jak najszybszym oddaleniu od strefy spadkowej, podczas gdy krakowianie celują w najwyższe cele.

Przed piątkowym starciem obie drużyny dzieli różnica siedmiu punktów. Cracovia ma 14 oczek i plasuje się na trzecim miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Tymczasem ekipa z Katowic zajmuje 15. pozycję.

Krakowski zespół przystąpi do potyczki po serii trzech spotkań bez przegranej. W tych meczach Cracovia zdobyła siedem punktów, wygrywając dwa razy i raz remisując. Z kolei GieKSa w trzech ostatnich starciach dwukrotnie schodziła z placu gry na tarczy, a w jednym spotkaniu przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

W ostatnim czasie w meczach z udziałem obu ekip padały bramki, więc można spodziewać się, że w tej rywalizacji również nie zabraknie goli. Istnieje spora szansa, że padną co najmniej trzy bramki.

Zespół z Katowic podejdzie do piątkowej potyczki, chcąc podnieść się po porażce z Lechią Gdańsk (0:2). Wcześniej natomiast GKS wygrał z Radomiakiem (3:2). Ogólnie w roli gospodarza Trójkolorowi są bez przegranej od trzech spotkań. W nich GieKSa zaliczyła dwa zwycięstwa i remis.

Tymczasem ekipa dowodzona przez Lukę Elsnera jest bez porażki od 15 sierpnia. W ostatnich trzech spotkaniach ligowych Cracovia wygrała w dwóch meczach i raz zremisowała. Na wyjazdach krakowianie natomiast nie dali rady zwyciężyć w żadnych z dwóch ostatnich meczów.

W tym roku obie ekipy miały już okazję rywalizować w maju jeszcze w ramach poprzedniej kampanii. GieKSa była wówczas górą, wygrywając jednym golem (2:1). Ogólnie w czterech ostatnich spotkaniach między zespołami każdy z drużyn zaliczyła po dwa zwycięstwa.

Oba zespoły przystąpią do rywalizacji osłabione. U gospodarzy nie będzie mógł wystąpić Aleksander Paluszek. Z kolei w ekipie z Krakowa zabraknie Kamila Glika czy Ajdina Hasicia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga