Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Słowacki ekstraligowiec wypunktował wicemistrzów Polski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Kobieca drużyna w rozpoczętym tygodniu rozegra jedno spotkanie – w czwartek 11 września o 18:00 na Arenie Katowice. Mecz zostanie rozegrany w ramach III rundy eliminacji Ligi Mistrzyń UEFA, a przeciwnikiem będzie FC Twente. Rewanż będzie miał miejsce w czwartek 18 września w Enschede. Spotkania ligowe z Pogonią Tczew i Czarnymi Sosnowiec zostały przełożone na późniejsze terminy. Korzystając z przerwy reprezentacyjnej drużyna męska rozegrała sparing z Górnikiem Zabrze. Nasz zespół wygrał 2:1 (1:0). Następny mecz ligowy drużyna rozegra z Lechią na wyjeździe w piątek 12 września o 18:00. Do drużyny dołączył Ilja Szkurin. Media spekulują na temat ewentualnego transferu Tymoteusza Puchacza do GieKSy. Portal weszlo.com po ostatniej kolejce ligowej wyróżnił Bartosza Nowaka.

Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu dwa sparingi. W pierwszym z nich pokonali BBTS Bielsko-Biała 3:1, a w drugim przegrali z ZAKSą 1:3. Przed spotkaniem z ZAKSą odbyła się prezentacja drużyny. Na sobotę 13 września planowany jest pierwszy mecz w PLS 1. Lidze z Czarnymi Radom. Początek spotkania o godzinie 17:00 w hali Arena Katowice.

Hokeiści w ubiegłym tygodniu rozegrali trzy sparingi. W ubiegły czwartek zespół przegrał z HK Poprad 0:6. W sobotę i niedzielę przeciwnikiem była drużyna IceFighters Leipzig. W sobotę GieKSa wygrała 3:1, w niedzielę uległa przeciwnikowi 6:7. W najbliższy piątek (12 września) zespół rozegra pierwsze spotkanie w nowym sezonie THL. Przeciwnikiem będzie Polonia Bytom. W niedzielę hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Oba mecze zostaną rozegrane na wyjeździe. Początek spotkań odpowiednio o godzinie 18:00 i 17:00. W piątek odbyła się prezentacja drużyny.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Hitowe starcie zostało przełożone

Koronny mecz 6. kolejki Orlen Ekstraligi – starcie GieKSy Katowice z Czarnymi Sosnowiec – odbędzie się w poniedziałek 22 września. Hitowe starcie zostało przełożone z uwagi na udział katowiczanek w eliminacjach do UEFA Women’s Champions League.

Mecz miał się pierwotnie odbyć 20 września. KKS Czarni Antrans Sosnowiec to aktualne liderki Ekstraligi z kompletem zwycięstw na koncie, natomiast Gieksa to mistrzynie Polski w sezonie 2024/25.

Ze względu na udział piłkarek w kolejnej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzyń UEFA i zaplanowane mecze z FC Twente (11 i 18 września), uległ zmianie terminarz spotkań ligowych. Pierwotnie zaplanowany na 14 września mecz 5. kolejki Orlen Ekstraligi kobiet GKS Katowice – Pogoń Dekpol Tczew zostanie rozegrany w nowym terminie, który ustalą kluby we współpracy z PZPN.

Natomiast spotkanie 6. kolejki GieKSy z Czarnymi Antrans Sosnowiec odbędzie się w poniedziałek 22 września o godz. 17:00 i będzie transmitowane w serwisie sport.tvp.pl.

weszlo.com – Doświadczeni Polacy zawstydzają młodszych kolegów [KOZACY I BADZIEWIACY]

Jest jakimś błędem w Matrixie to, że Bartosz Nowak gra w GKS-ie Katowice. To znaczy dla GKS-u to bardzo dobrze, jeszcze raz wielkie gratulacje za ściągnięcie takiego kozaka, ale właśnie: kozaka. Dziwne, że Nowak nie występuje obecnie w lepszym klubie Ekstraklasy, bo ma wszystko, żeby grać o mistrzostwo, a nie o utrzymanie.

Naprawdę łatwo sobie wyobrazić Nowaka w czołówce ligi, był zresztą w Rakowie, ale ten go odpuścił, co okazało się po prostu błędem.

[…] Naturalnie nie ma co robić z Nowaka jakiegoś Zidane’a, ale to na warunki Ekstraklasy świetny piłkarz. I od niego w dużej mierze będzie zależało, jak potoczy się ten sezon dla GKS-u, bo ciągnie kolegów za uszy.

Oficjalnie: Napastnik Legii Warszawa w GKS-ie Katowice

Dobiegł końca krótki, ale kosztowny pobyt Ilji Szkurina w Legii Warszawa. Białoruski napastnik w sobotę oficjalnie został piłkarzem GKS-u Katowice.

Klub z Bukowej podpisał z nim kontrakt do czerwca 2028 roku. W umowie zawarto opcję przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Szkurin pod koniec lutego został w pośpiechu sprowadzony przez Legię ze Stali Mielec za 1,2 mln euro. Przyszedł tak późno, że nie mógł już być zgłoszony do Ligi Konferencji i był do dyspozycji jedynie na mecze Ekstraklasy.

Transfer ten od początku wzbudzał wiele wątpliwości i czas pokazał, że raczej były one słuszne. Szkurin miał problemy ze skutecznością, choć pod koniec sezonu nieco się rozkręcił. W lidze strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty, trafił też w finale Pucharu Polski z Pogonią Szczecin.

Nowy sezon Białorusin zaczął od ważnej bramki w Superpucharze Polski z Lechem Poznań (2:1), ale kontynuacji nie było. W kolejnych ośmiu występach drogi do siatki nie znalazł. Edward Iordanescu jeszcze tylko dwa razy wystawił go w podstawowym składzie. W ostatnim przed przerwą reprezentacyjną spotkaniu z Cracovią Szkurin znalazł się na trybunach, co zwiastowało jego rychły koniec na Łazienkowskiej.

W Katowicach może odgrywać znacznie ważniejszą rolę. Adam Zrelak niedawno wrócił po kontuzji i już zaczął dawać jakość, ale w jego przypadku cały czas trzeba mieć wkalkulowane, że prędzej czy później znów wypadnie z gry. Maciej Rosołek i Aleksander Buksa nie dali jeszcze żadnego ofensywnego konkretu, co szczególnego zaskoczenia nie stanowi. W takim otoczeniu Szkurin ma szansę wyrosnąć na lidera ataku GieKSy.

sportowefakty.wp.pl – Puchacz wraca do Ekstraklasy. Wiadomo, który klub wybrał

Tymoteusz Puchacz, reprezentant Polski, po długich poszukiwaniach znalazł nowy klub. Według informacji portalu meczyki.pl obrońca po 4 latach wróci do Ekstraklasy.

Ostatni sezon nie był udany dla Tymoteusza Puchacza. 26-latek w sierpniu ubiegłego roku przeniósł się do Holstein Kiel, jednak już w styczniu został wypożyczony do Plymouth Argyle. Choć Polak nadal ma obowiązujący kontrakt z zespołem z 2. Bundesligi, klub nie jest zainteresowany jego usługami.

Puchacz postawił więc na indywidualne treningi i szukał nowego pracodawcy. Mówiło się o wielu potencjalnych kierunkach, a w sobotę pojawiły się informacje o ewentualnych przenosinach do Wieczystej Kraków.

Okazuje się, że 26-latek ponownie ma zagrać w Polsce, jednak nie na poziomie I ligi, a PKO Ekstraklasy. Jak informuje serwis meczyki.pl, Puchacz będzie bowiem reprezentował barwy GKS-u Katowice, gdzie dołączy na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu.

Wróci tym samym do klubu, w którym już wcześniej występował. Miało to miejsce w sezonie 2018/2019, kiedy został wypożyczony z Lecha Poznań. Wówczas rozegrał w barwach aktualnego mistrza Polski 27 meczów i zdobył cztery bramki, dając spory wkład na murawie.

Decyzja o powrocie do Katowic może być dla Puchacza szansą na odbudowanie formy i regularną grę, co jest kluczowe dla jego dalszej kariery. Wypożyczenie z niską opcją wykupu daje klubowi elastyczność w dalszych decyzjach dotyczących piłkarza. 26-latek po raz ostatni występował w polskiej lidze w sezonie 2020/21, kiedy grał w Lechu.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice znów grał z Górnikiem Zabrze. Kto tym razem był lepszy w Śląskim Klasyku na Bukowej?

Piłkarze GKS Katowice i Górnika Zabrze przerwę w rozgrywkach PKO Ekstraklasy wykorzystali na rozegranie sparingu. Spotkanie dwóch drużyn z naszego regionu odbyło się na starym stadionie GKS na Bukowej i było rewanżem za niedawny Śląski Klasyk.

11 dni temu Górnik i GKS grały ze sobą w PKO Ekstraklasie i wówczas w Zabrzu wyraźnie lepszym zespołem byli podopieczni trenera Michala Gasparika wygrywając 3:0. W środę 3 września doszło do rewanżu za Śląski Klasyk, bo obydwie drużyny postanowiły wykorzystać reprezentacyjną przerwę w rozgrywkach ligowych na rozegranie sparingu.

Mecz kontrolny GieKSy i Górnika odbył się na starym stadionie katowiczan na Bukowej, a obie ekipy wystąpiły w nim bez swoich kadrowiczów, którzy pojechali na zgrupowania reprezentacji. Więcej absencji było w zespole zabrzan i katowiczanie skwapliwie z tego skorzystali obejmując w I połowie prowadzenie.

Bramkę na Bukowej strzelił nowy nabytek GKS Eman Marković. Norweg pod koniec sierpnia podpisał trzyletni kontrakt z katowickim klubem, a teraz strzelił w jego barwach pierwszego gola świetnie zachowując się w polu karnym.

Do remisu doprowadził na kwadrans przed końcem pojedynku Gabriel Barbosa. Pozyskany przed tym sezonem rosły napastnik z Brazylii jeszcze nie zagrał w oficjalnym meczu Górnika, bo długo leczył kontuzję. Teraz jest już w pełni sił i po centrze z rzutu rożnego zrobił użytek ze swoich 195 cm wzrostu głową kierując piłkę do siatki.

Gospodarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść w ostatniej akcji spotkania. Bramkę na wagę wygranej strzelił były zawodnik Górnika Aleksander Buksa, który wykorzystał podanie Miłosza Swatowskiego. Trenera Rafała Góraka ucieszyło zwycięstwo, natomiast zmartwił uraz Aleksandra Paluszka, który już w 7 minucie kulejąc opuścił boisko.

Dzięki rozegraniu meczu sparingowego w środku tygodnia obaj szkoleniowcy będą mogli dać swoich podopiecznym teraz kilka dni wolnego, by z większą energią przygotowywali się do czekających ich w następny weekend wyjazdowych spotkań ligowych. GKS Katowice w piątek 12 września zmierzy się w Gdańsku z Lechią, a Górnik w poniedziałek 15 września w Częstochowie z Rakowem.

SIATKÓWKA

pls1liga.pl – GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:1 w sparingu

W piątek GKS Katowice i BBTS Bielsko-Biała rozegrały kolejny sparing. Spotkanie towarzyskie zakończyło się wygraną katowiczan 3:1 (25:27, 25:23, 25:21, 25:23).

Dzisiaj katowiczanie i bielszczanie rozegrali kolejny sparing przed inauguracją sezonu 2025/26 PLS 1. Ligi. To było już kolejne spotkanie obu drużyn. Tym razem lepsi okazali się siatkarze GKS-u.

Dzisiaj katowiczanie zrewanżowali się nam za porażkę z minionej soboty. W ostatnim sparingu przedsezonowym przegrywamy w Katowicach 1:3 – czytamy w komunikacie BBTS Bielsko-Biała.

W przedostatnim sparingu rozegranym w ramach przygotowań do nowego sezonu GKS Katowice zmierzył się z BBTS-em Bielsko-Biała w Arenie Katowice. Dla katowickiego zespołu była to okazja do rewanżu za przegrane spotkanie w turnieju Góral Cup Beskidy.

GKS rozpoczął spotkanie od skutecznego bloku i to właśnie w tym elemencie głównie punktował. Po asie serwisowym Damiana Hudzika na 6:2, trener gości poprosił o czas. Pierwszy punkt po przerwie zdobyli goście skutecznym atakiem z lewego skrzydła. GKS powiększał swoją przewagę i przy stanie 10:4, po zagrywce za punkt Gonzalo Quirogi, szkoleniowiec BBTS-u wykorzystał drugi czas. Bielszczanie starali się odrabiać stratę, dzięki skutecznej grze w ataku, jednak momentami gubili się, co wykorzystywała GieKSa. Gdy prowadzenie katowiczan stopniało do jednego punktu (12:11) trener Emil Siewiorek wykorzystał pierwszą przerwę. Po długiej wymianie na korzyść rywali oraz asie serwisowym objęli niewielkie prowadzenie, które konsekwentnie powiększali. BBTS wykorzystywał błędy rywala. Po obiciu bloku bielszczan przez Wojciecha Włodarczyka, wynik wyrównał się (19:19). Skutecznie w ataku prezentował się Michał Superlak. O ostatecznym wyniku zadecydowała gra na przewagi, z której zwycięsko wyszli bielszczanie po skutecznym ataku z prawego skrzydła oraz bloku Mateusza Zawalskiego.

Drugą partię otworzyła długa wymiana, w której to katowiczanie zapisali pierwszy punkt na swoim koncie, po autowym bloku BBTS-u. Początek seta był wyrównany i drużyny grały punkt za punkt. BBTS, dzięki wykorzystywaniu piłek sytuacyjnych oraz dwóch asach serwisowych Jakoba Thelle, objął czteropunktowe prowadzenie. Przy wyniku 10:6 na korzyść bielszczan, szkoleniowiec GKS-u poprosił o czas. Po przerwie rywale nadal utrzymywali przewagę. Stratę pomógł zmniejszyć z lewego skrzydła Wojciech Włodarczyk, jednak BBTS posyłał mocne i praktycznie niemożliwe do obrony ataki. GKS zmniejszył stratę i gdy wynik wskazywał 17:18, trener gości wykorzystał przerwę. To nie zatrzymało GieKSy, która wyrównała wynik, a następnie konsekwentnie powiększała swoje prowadzenie. Po stronie bielszczan pojawiały się błędy w polu zagrywki oraz ataku. Przy prowadzeniu GKS-u 21:19, bielszczanie poprosili o czas. Na prawym skrzydle w drużynie gości dobrze spisywał się Szymon Romać, który pojawił się na boisku w drugiej partii. BBTS odrabiał stratę. Przy stanie 23:22 trener Siewiorek wykorzystał przerwę. Katowiczanie zamknęli seta wygraną 25:23 dzięki zepsutej zagrywce bielszczan oraz atakowi przez środek Damiana Hudzika.

W trzecim secie na boisku pojawił się zupełnie zmieniony skład. Na początku partii żaden z zespołów nie zbudował znaczącej przewagi. Dobrze w drużynie GieKSy pokazał się Mateusz Łysikowski. W zespole z Bielska-Białej na środku skutecznie spisywał się Bartłomiej Zawalski, który kilkakrotnie punktował z ataku. Po stronie katowiczan pojawiały się błędy w ataku. Żadna z drużyn nie zaznaczyła znaczącej przewagi, gra toczyła się punkt za punkt. Po autowej zagrywce Zawalskiego oraz nieudanym ataku bielszczan, wynik wskazywał 18:16 na korzyść gospodarzy. Szkoleniowiec BBTS-u interweniował i poprosił o czas. Po przerwie rywale szybko odpowiedzieli, mocnym atakiem z prawego skrzydła oraz asem serwisowym. Tym razem to trener GieKSy skorzystał z przerwy. Po skutecznym bloku Bartosza Schmidta i błędzie dotknięcia siatki przez rywali prowadziliśmy 23:20. Partię zamknął skuteczny blok Piotra Fenoszyna na 25:21.

Czwartą partię otworzył Maciej Wóz atakiem przez środek. Oba zespoły ponownie grały punkt za punkt. Na lewym skrzydle zameldował się Łysikowski, zdobywając punkt po efektownym ataku. Chwilę później jednak pomylił się w polu zagrywki. BBTS zdołał objąć trzypunktowe prowadzenie po ataku przez środek oraz błędzie serwisowym katowiczan. Na boisku ponownie pokazał się Łysikowski, który dobrze spisywał się w obronie. Po autowym serwisie bielszczan, z przewagi zespołu nic nie zostało (13:13). Dzięki skutecznej grze blokiem katowiczanie objęli prowadzenie 20:18. Przy takim stanie trener BBTS-u wykorzystał czas. Po przerwie goście zdołali odrobić stratę. Końcówka spotkania należała do wyrównanych, a po stronie obu zespołów pojawiały się błędy. Po przerwie przy wyniku 23:23, Damian Domagała punktował z lewego skrzydła, a bielszczanie zamknęli spotkanie autowym atakiem.

GieKSę czeka ostatni sprawdzian przed rozpoczęciem rywalizacji w PLS 1. Lidze. W sobotę w hali Areny Katowice podejmiemy ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Mecz poprzedzi prezentacja drużyny.

GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała 3:1 (25:27, 25:23, 25:21, 25:23)

siatka.org – Pierwszy sparing ZAKSY Kędzierzyn-Koźle na plus

Reprezentacja Polski siatkarzy jest już na Filipinach, gdzie niebawem rozpocznie udział w mistrzostwach świata, a w Polsce do sezonu intensywnie przygotowują się kluby PlusLigi. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle ma za sobą pierwszy sparing. Kędzierzynianie uświetnili oficjalną prezentacje GKS-u Katowice, spadkowicza z PlusLigi.

GKS Katowice, spadkowicz z PlusLigi oficjalną prezentacją i meczem z ZAKSĄ zamknął okres przygotowawczy. Wcześniej w Arenie Katowice podopieczni Emila Siewiorka wygrali 3:1 (25:27, 25:23, 25:21, 25:23) test mecz z BBTS-Bielsko-Biała.

Na zamknięcie okresu przygotowawczego katowiczanie zmierzyli się z ZAKSĄ. Utytułowany klub uświetnił prezentację GKS-u. W składzie ZAKSY wystąpili kadrowicze, Rafał Szymura czy Mateusz Czunkiewicz.

Pierwsze dwa punkty spotkania zdobył atakiem z prawego skrzydła Michał Superlak. Po sprytnym zagraniu Grzegorza Pająka GieKSa objęła prowadzenie 7:3. Katowiczanie dobrze weszli w mecz. Po kolejnym zdobytym przez nas punkcie szkoleniowiec drużyny gości interweniował i wykorzystał czas. To jednak nie wybiło GieKSy z rytmu i stale powiększała ona swoje prowadzenie. Po autowej zagrywce Igora Grobelnego GKS prowadził 14:7. Dobrze na lewym skrzydle spisywał się Mateusz Łysikowski. Przy utrzymującym się siedmiopunktowym prowadzeniu GieKSy, ZAKSA wykorzystała drugi czas. Katowiczanie dzięki cierpliwej grze zwyciężyli w pierwszej partii 25:18, po błędzie Karola Urbanowicza w polu serwisowym. Przed rozpoczęciem drugiej partii na parkiecie pojawili się byli zawodnicy GKS-u m.in. Jakub Jarosz, Łukasz Usowicz, Maciej Fijałek, Bartosz Mariański, którzy odebrali pamiątkowe statuetki z rąk prezesa klubu, Sławomira Witka.

W drugim secie punkt dla GieKSy zanotował Łysikowski, który jednak chwilę później posłał piłkę w aut. Skutecznie z lewego skrzydła punktował Grobelny. Dobrze w przyjęciu spisywała się GieKSa, a przy stanie 5:5 Damian Hudzik przepchnął piłkę na stronę rywala, a chwilę później dobry blok ustawił Grzegorz Pająk. Skutecznie w drużynie gości spisywał się Mateusz Rećko. Rywalizacja była wyrównana. Przy stanie 12:10 na korzyść Katowic, Superlak z prawego skrzydła ustrzelił Bartosza Fijałka i GieKSa objęła trzypunktowe prowadzenie, które później powiększyła dzięki asowi serwisowemu naszego atakującego. ZAKSA goniła nasz zespół i gdy przewaga GKS-u stopniała, przy wyniku 19:19, trener Emil Siewiorek poprosił o czas. Końcowa faza seta należała do bardzo wyrównanych i zespoły grały na przewagi. O wygranej ZAKSY przesądziły autowy blok katowiczan oraz skuteczny blok Konrada Stajera na 29:27.

Na początku trzeciego seta żadna z drużyn nie zbudowała znaczącej przewagi. Po obu stronach pojawiały się błędy. W zespole ZAKSY dobrze prezentował się Rafał Szymura. Z czasem w naszym zespole rozkręcił się Damian Domagała. Potrójny blok GieKSy oraz atak Bartosza Schmidta przez środek pozwolił na objęcie prowadzenia 11:8. Przy takim stanie trener rywali poprosił o czas. GieKSa utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie. Po autowej zagrywce Łysikowskiego oraz skutecznym plasie Szymury wynik wyrównał się i dalsza gra przebiegała punkt za punkt. Przy stanie 19:21 trener Siewiorek wykorzystał czas. Po przerwie ZAKSA odskoczyła na trzy punkty. Na prawym skrzydle punktował Domagała. GKS odrabiał stratę do drużyny gości. Po asie serwisowym Grobelnego, rywale wygrali w trzecim secie 25:23.

Ostatnią partię GKS rozpoczął od kilku błędów. Rywale prowadzili 5:2 i z czasem powiększyli swoje prowadzenie do czterech punktów i utrzymywali je grając dobrze blokiem oraz mając wysoką skuteczność w ataku. Przy stanie 13:6 na korzyść gości, trener Siewiorek wykorzystał czas. Rywale wykorzystywali luki w przyjęciu oraz błędy katowiczan. Stratę starał się odrabiać Krzysztof Gibek atakami z lewego skrzydła. Ostatecznie rywale wygrali 25:18 w czwartej partii, tym samym triumfując w całym spotkaniu.

GKS Katowice – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (25:18, 27:29, 23:25, 18:25)

wkatowicach.eu – Prezentacja drużyny i sparing z ZAKSĄ. Siatkarski GKS Katowice gotowy na nowy sezon

GKS Katowice zainaugurował nowy sezon siatkarskiej 1. ligi w wyjątkowy sposób — prezentacją drużyny i sparingiem z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w nowo otwartej Arenie Katowice. Wydarzenie miało otwarty charakter i przyciągnęło wielu kibiców, dla których przygotowano dodatkowe atrakcje. Przed drużyną intensywny sezon, którego celem jest powrót do PlusLigi.

W sobotę, 6 września, GKS Katowice oficjalnie zainaugurował siatkarski sezon 2025/2026. Wydarzenie, które odbyło się w nowej Arenie Katowice, przyciągnęło kibiców, dla których przygotowano nie tylko sportowe emocje, ale również szereg atrakcji towarzyszących.

O godzinie 14:00 rozpoczęła się prezentacja zespołu, który w nadchodzącym sezonie powalczy o powrót do PlusLigi. Na parkiecie pojawili się zarówno aktualni zawodnicy GieKSy, jak i zaproszeni goście – byli trenerzy i siatkarze klubu. Tuż po prezentacji katowiczanie rozegrali ostatni mecz sparingowy przed startem ligi, mierząc się z wielokrotnym mistrzem Polski – ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Wynik nie był niestety niespodzianką – goście wygrali z katowiczanami 3-1.

Wstęp na wydarzenie był bezpłatny, a organizatorzy zadbali o przyjazną atmosferę dla całych rodzin. Na uczestników czekały strefa zabaw dla dzieci, relaksu oraz pokaz grupy Cheer Move Academy. Kibice mogli również odwiedzić stoisko Oficjalnego Sklepu GieKSy, gdzie dostępne były karnety na sezon i możliwość wyboru miejsc na trybunach nowego obiektu.

Premierowy mecz ligowy GKS Katowice rozegra już 13 września, a ich rywalem będą Czarni Radom. Będzie to jednocześnie pierwszy oficjalny mecz ligowy w Arenie Katowice.

HOKEJ

hokej.net – Kubeł zimnej wody! Słowacki ekstraligowiec wypunktował wicemistrzów Polski

HK Poprad pokonał na własnym lodzie GKS Katowice 6:0. „Kozice” zdominowały to starcie od samego początku.

Ekipa z Popradu początkowo miała zmierzyć się z Comarch Cracovią, z którą wygrała na wyjeździe aż 9:1. Finalnie zagrała z wicemistrzami Polski i również odniosła zwycięstwo.

Zespół spod Tatr na prowadzenie wyszedł już po 72 sekundach. Rzut karny na gola zamienił Tyler Wong, który wymanewrował Jespera Eliassona i dosłownie wjechał z krążkiem do bramki.

W 4. minucie na 2:0 podwyższył Andrew Calof. Kanadyjczyk przechwycił krążek i uderzeniem z nadgarstka zaskoczył katowickiego golkipera. Jeszcze przed końcem pierwszej tercji wynik podwyższył Peter Bjalončík strzałem z niebieskiej linii.

W drugiej tercji Słowacy nadal kontrolowali grę. W 31. minucie Ryan Sproul huknął sprzed korytarza międzybulikowego i wykorzystał podwójną przewagę. Po tej bramce doszło do zmiany w bramce GieKSy, bo Jespera Eliassona zastąpił Michał Kieler. Tuż przed końcem drugiej odsłony Juraj Majdan podwyższył na 5:0.

Katowiczanie próbowali odpowiadać szybkimi atakami, ale dobrze zorganizowana defensywa gospodarzy nie pozwalała na wiele. W 52. minucie Sproul zdobył swoje drugie trafienie w meczu, popisując się precyzyjnym uderzeniem z nadgarstka i ustalił wynik spotkania na 6:0.

Niemcy pokonani. Liderzy nie zawiedli

Hokeiści GKS-u Katowice wygrali pierwszy z dwóch meczów sparingowych z IceFighters Lipsk. Rewanż w niedzielę o 16:00.

W przekroju całego meczu podopieczni Jacka Płachty okazali się zespołem lepszym i skuteczniejszym.

Z pewnością nie będą najlepiej wspominać początku tego starcia, bowiem przegrywali już od pierwszej minuty. Jesper Eliasson został pokonany w sytuacji sam na sam.

W 9. minucie wyrównał Patryk Wronka, który ruszył z własnej tercji i przymierzył z bulika.

Remis 1:1 utrzymał się do końca pierwszej, a także drugiej odsłony. Optyczną przewagę mieli katowiczanie, ale nie potrafili jej wykorzystać.

W 51. minucie GieKSę na prowadzenie wyprowadził Mateusz Michalski, który zwieńczył trójkową akcję. O losach spotkania definitywnie przesądził Grzegorz Pasiut. Kapitan umieścił gumę w pustej bramce.

Wicemistrzowie Polski wypuścili zwycięstwo z rąk! Przegrali po dogrywce

Hokeiści GKS-u Katowice prowadzili już 6:2 w sparingowym meczu z drużyną IceFighters Lipsk, ale ostatecznie zeszli z lodu pokonani. Ekipa z Oberligi wygrała 7:6 po dogrywce.

Drugi sparing GKS Katowice z IceFighters Leipzig rozpoczął się niespodziewanie – to goście pierwsi objęli prowadzenie, gdy w 12. minucie na listę strzelców wpisał się Daniel Visner. Katowiczanie mieli jednak przewagę i na początku drugiej tercji wyrównał Bartosz Fraszko, uderzając precyzyjnie nad parkanem bramkarza rywali.

Chwilę później Mateusz Bepierszcz został ukarany karą meczu za ostry faul. GKS zdołał przetrwać pięciominutowe osłabienie, a zaraz po nim prowadzenie dał gospodarzom Maksymilian Dawid. W kolejnych minutach katowiczanie uzyskali przewagę, którą udokumentowali bramkami Jonasz Hofman i Ian McNulty.

Z kolei na trafienie Marca Zajica odpowiedzieli Bartosz Fraszko oraz Jean Dupuy. Było więc 6:2 i przy tym wyniku wydawało się, że spotkanie jest rozstrzygnięte.

Ale Niemcy powstali z kolan. Jeszce przed zakończeniem drugiej odsłony Tom Pauker zdobył gola na 6:3, a w trzeciej odsłonie ekipa z Lipska doprowadziła do wyrównania i o losach spotkania musiała przesądzić dogrywka.

W trzeciej minucie dodatkowego czasu gry złotego gola zdobył Schwammberger.

wkatowicach.eu – Prezentacja hokeistów GKS-u Katowice na Sztauwajerach! Ostatnia prosta do nowego sezonu Tauron Hokej Ligi

Hokeiści GKS-u Katowice spotkali się z kibicami na Sztauwajerach w piątek, 5 września. Oficjalna prezentacja drużyny to zapowiedź nadchodzącego sezonu Tauron Hokej Ligi. Na początek spotkanie z Polonią Bytom, dla której będzie to debiut na najwyższym szczeblu rozgrywkowym po kilkuletniej przerwie.

W piątek 5 września na Sztauwajerach w katowickiej Dolinie Trzech Stawów odbyła się oficjalna prezentacja drużyny GKS-u Katowice przed startem nowego sezonu Tauron Hokej Ligi. Wydarzenie przyciągnęło tłumy kibiców, którzy mieli okazję z bliska poznać skład zespołu, zdobyć autografy, porozmawiać z zawodnikami oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Na miejscu nie zabrakło także atrakcji dodatkowych – działała strefa gastronomiczna, a muzykę serwował DJ związany ze Sztauwajerami. Sporym zainteresowaniem cieszyło się również stanowisko Oficjalnego Sklepu GieKSy oraz punkt sprzedaży karnetów.

Spotkanie odbyło się w rodzinnej atmosferze, a zawodnicy podkreślali, jak ważne dla nich jest wsparcie kibiców jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Przypomnijmy, że ligowe zmagania GKS Katowice rozpocznie już 12 września wyjazdowym meczem z Polonią Bytom. Pierwsze domowe spotkanie w „Satelicie” zaplanowano na 21 września – rywalem będzie JKH GKS Jastrzębie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga