Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Gospodarze rozgromili Norwida Częstochowę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki przed startem rundy wiosennej rozegrały kolejny mecz sparingowy wygrywając ze Spartą Praga 2:1 (2:1). Następny test-mecz piłkarki rozegrają z Górnikiem Łęczna 22 lutego. Drużyna męska w drugim spotkaniu ligowej wiosny wygrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 2:1 (1:0). Prasówkę po tym spotkaniu możecie przeczytać TUTAJ. W najbliższą niedzielę 16 lutego o 14:45 na Bukowej zespół zmierzy się z Piastem. Do kadry naszej drużyny dołączył wypożyczony z Rakowa Dawid Drachal.

Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu jedno spotkanie, wygrane z Norwidem Częstochowa 3:1. Następny mecz drużyna rozegra, na wyjeździe, w najbliższą sobotę o 20:30 z AZS Olsztyn.

W rozpoczętym tygodniu hokeiści rozegrają trzy mecze. W pierwszym zmierzą się na wyjeździe z Cracovią, w środę 12 lutego. W drugim zagrają w Satelicie z Zagłębiem (piątek, 14 lutego) i w trzecim, ponownie na wyjeździe z Energą Toruń (niedziela, 16 lutego). Wszystkie spotkania rozpoczną się o godzinie 18:00. W trakcie spotkania reprezentacji Polski Bartosz Fraszko nabawił się kontuzji. Przerwa w grze potrwa około miesiąca.

PIŁKA NOŻNA

wkatowicach.eu – Nowy młodzieżowiec w składzie GieKSy. Wypożyczony z Rakowa Częstochowa Dawid Drachal zagra w GKS-ie Katowice

Pomocnik o statusie młodzieżowca dołącza do GieKSy na zasadzie wypożyczenia. Dawid Drachal zagra w GKS-ie Katowice. Piłkarz może wystąpić już w czasie meczu z Piastem Gliwice.

Młodzieżowy reprezentant Polski, Dawid Drachal na zasadzie transferu czasowego dołącza do naszego klubu z Rakowa Częstochowa. Umowa z 19-letnim pomocnikiem będzie obowiązywać do końca sezonu 2024/2025.

Nowy piłkarz GieKSy swoją przygodę z piłką rozpoczynał w Broni Radom oraz miejscowym Ajaksie Radom. W 2019 roku trafił do Escoli Varsovia, z którą występował w Centralnej Lidze Juniorów. Przed startem sezonu 2022/2023 podpisał kontrakt z Miedzią Legnica. Swój debiut w Ekstraklasie zanotował 2 października 2022 roku w meczu ze Stalą Mielec, mając wówczas 17 lat. Latem 2023 roku Drachal trafił do Rakowa Częstochowa.

W obecnym sezonie rozegrał 10 meczów w PKO BP Ekstraklasie, zdobywając jedną bramkę oraz notując jedną asystę. Ponadto w swoim CV ma występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski.

Teraz przed Dawidem Drachalem kolejne wyzwanie związane z grą w koszulce GKS-u Katowice. W związku z postanowieniami klubów, zawodnik będzie mógł najwcześniej zadebiutować w GieKSie w meczu z Piastem Gliwice.

onet.pl – Adrian Błąd: Ekstraklasa w Katowicach ma być na wiele lat

Beniaminek z Katowic nie przestaje zachwycać. W sobotę GKS w doskonałym stylu wygrał 2:1 z faworyzowanym Rakowem. Po spotkaniu o atmosferze, przygotowaniach, taktyce, planach na ten sezon, przenosinach na nowy stadion oraz przyjściu Dawida Drachala rozmawialiśmy z Adrianem Błądem, który w GieKSie występuje już prawie osiem lat.

MARIUSZ RAJEK: GKS Katowice ma swoje DNA, które chcecie prezentować w każdym meczu? Wasza wygrana w Częstochowie wydaje się jak najbardziej zasłużona, a na pewno nie jest przypadkowa.

ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Na pewno nie jest i to nas bardzo cieszy. Jeszcze rok temu bym nie przypuszczał, że przyjeżdżając na wyjazdowy mecz z Rakowem będziemy aż tak dobrze grać w piłkę. Teraz się to spełnia poprzez naszą dobrą robotę. Marek Papszun powiedział fajne zdanie na przedmeczowej konferencji, że jesteśmy trochę ich „bratem bliźniakiem”, to było takie miłe i fajne stwierdzenie. Nasz sztab na pewno rozwija tę drużynę, a my dokładamy swoje cegiełki na boisku. Na pewno tym meczem dostarczamy bardzo dużo uśmiechu i radości naszym kibicom. Było mnóstwo sytuacji z obu stron, działo się naprawdę dużo, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

[…] MARIUSZ RAJEK: Jaki jest klucz do waszej dobrej gry? Beniaminowie w ostatnich sezonach zazwyczaj mieli ogromne problemy z utrzymaniem. Wy jesteście drużyną co najmniej środka tabeli, a jak podtrzymacie tę passę, to może zagracie o coś więcej?

ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Rok temu przez długi czas też się pojawiały pytania, o co gramy…

MARIUSZ RAJEK: A o co gracie?

ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Chcemy być lepsi z meczu na mecz. Najważniejsze założenie jest takie, aby Ekstraklasa w Katowicach została na wiele lat. To jest najważniejsze, a co przyniesie przyszłość? Zobaczymy, wszystko zweryfikuje to boisko. W I lidze też długo nikt nie wskazywał nas jako drużynę, która awansuje. Zrobiliśmy to, robimy dalej swoje, rozwijamy się z meczu na mecz. Cieszymy się, że nasi koledzy wracają do zdrowia, nasza kadra będzie na tyle liczna i silna, że dużo jakości widać nawet na treningach. To też jest klucz do naszego rozwoju.

[…] MARIUSZ RAJEK: Nie możecie doczekać się już przenosin na nową Bukową?

ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Pewnie, że tak! Każdy z nas chciałby już tam zagrać. Podchodzimy do tego jednak na spokojnie, bo czy to będzie podczas meczu z Górnikiem Zabrze, czy tydzień, dwa później, to już nie ma większego znaczenia. Chcę też powiedzieć, że sentyment, jaki mamy do starego stadionu, jest nie do opisania. Kto tego nie przeżył, ten tego nie zrozumie. Jestem w Katowicach już kilka dobrych lat i czuję się tu fantastycznie. Jak się już przeniesiemy, to będziemy robić wszystko, aby stadion się zawsze zapełniał.

MARIUSZ RAJEK: Dołączył do was Dawid Drachal, ale ze względu na zapisy pomiędzy klubami w sobotę nie mógł jeszcze zagrać. Macie jakieś rytuały przyjęcia nowego zawodnika do drużyny?

ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Pewnie będzie musiał dać jakieś wkupne jak w każdym klubie. Fajnie, że Dawid przychodzi do nas, bo to kolejny jakościowy piłkarz. Dla GieKSy może to dać tylko coś dobrego. Dzięki takim ruchom kadrowym temu nie musimy z niepokojem patrzeć w dół tabeli, a coraz bardziej w górę.

SIATKÓWKA

siatka.org – Sensacja w Katowicach! Gospodarze rozgromili Norwida Częstochowę

Niespodziewanie przebiegło spotkanie w Katowicach. Gospodarze, plasujący się na ostatniej pozycji w tabeli, w czterech setach pokonali zdecydowanego faworyta. Częstochowianie nie mieli żadnej siły przebicia względem zdeterminowanych gospodarzy. Ostatniego seta przegrali już do 16.

Przyjezdni na wstępie objęli prowadzenie po kontrataku. Cechowała ich dobra gra defensywna i kończenie dłuższych akcji (4:2). Po asie Aymena Bouguerry drużyny wróciły do punktu wyjścia (4:4). Do trzypunktowego prowadzenia przyjezdnych doprowadził m.in. swoimi atakami Milad Ebadipour, a także błąd GieKSy (9:6). Formacja spod Jasnej Góry utrzymywała przewagę, bardzo często uciekała się do miękkiej gry z wykorzystaniem bloku. Obydwie drużyny nie wystrzegały się momentami błędów, rezultat stał się remisowy. Po kolejnych kontrach skrzydłowych częstochowianie wygrywali 17:15, by przy serii zagrywek Alexandra Bergera przegrywać 17:18. Nie do zatrzymania był Bouguerra, przerwy Cezara Douglasa Silvy nie zmieniły biegu rzeczy. Po bloku na Ebadipourze i zepsutym serwisie Daniela Popieli GKS pomyślnie seta otworzył (25:22).

Po twardym rozpoczęciu na dwupunktowe prowadzenie po ataku Sebastiana Adamczyka i błędzie gospodarzy wyszedł Norwid (8:6). Na środku siatki wysoką czujność zachowywał Łukasz Usowicz, dając kontakt GKS-owi atakiem i blokiem (9:8). Przy serii jego zagrywek częstochowianie nie mogli dobić się do parkietu, byli trzymani blokiem. Gospodarze wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie (13:9). Po przerwie do pracy wziął się Patrik Indra. Czeski atakujący kończy długie wymiany, Norwid złapał kontakt (13:12). Wtórował mu Bartłomiej Lipiński (14:14). Mimo remisu, karty nadal rozdawała GieKSa. Goście nie mogli odnaleźć rytmu w ataku, popełniali błędy i nadziewali się na blok. Prezentowali solidną defensywę, po kontrach mieli ponownie cztery oczka do przodu (20:16), a nawet pięć po bloku na Mateuszu Borkowskim. Podwójna zmiana nie odmieniła losów partii, na środku ponownie pracował Usowicz, który też zakończył odsłonę (25:19).

Ślązacy weszli w trzecią partię z czteropunktową przewagę po serii ataków i niepowodzeń w ofensywie (5:1). Po asach Bouguerry i Bartłomieja Krulickiego miejscowi mieli już sześć oczek zaliczki (9:3). Katowiczanie zaczęli mieć problemy w ataku przy zagrywkach Indry, stopniowo wypuszczali inicjatywę ze swoich rąk (9:6). Po olbrzymiej serii ofensywnych błędów własnych Norwid podporządkował sobie grę (16:12). Gra toczyła się punkt za punkt, wydawało się, że formacja spod Jasnej Góry idzie po triumf (20:16). Po raz kolejny przestój dopadł Norwida, jego siatkarze nie kończyli pierwszych akcji. Kontakt złapał GKS po kontrach i bloku Bergera (20:19, 21:20, 22:21). W kluczowej akcji goście postawili blok. Na czystej siatce zaatakował i skończył odsłonę Lipiński (25:22).

Gospodarze w zbliżonym stylu zainicjowali kolejną partię. Po niemalże trzech blokach po sobie prowadzili 8:4. Przyjezdni byli zaskoczeni obrotem spraw, po asie Gomułki tracili już sześć oczek (11:5). Nie do zatrzymania w ataku był Bouguerra, który nadawał ton grze. W dalszym ciągu rzadko kiedy do parkietu dobijali się częstochowianie, ich gra w ataku falowała (18:10). W szeregach Norwida doszło do zmiany na pozycji atakującego. Borkowski dał kilka impulsów, jednak nie do gwałtownej pogoni. Gra punkt za punkt wyłącznie przybliżała GKS-u do triumfu. Wywierali presję zagrywką katowiczanie. Po błędzie Borkowskiego w ofensywie i uderzeniu Bergera katowiczanie awansowali na 15. pozycję w tabeli.

GKS Katowice – Steam Hemarpol Norwid Częstochowa 3:1 (25:22, 25:19, 22:25, 25:16)

HOKEJ

hokej.net – Fatalne wieści dla katowiczan. Lider kontuzjowany

Bartosz Fraszko w starciu z Włochami nabawił się poważnej kontuzji. 29-letni skrzydłowy nie zagra przez około miesiąc.

„Fracho”nie będzie najmilej wspominał zgrupowania reprezentacji Polski w Sosnowcu. Dynamiczny skrzydłowy w wygranym meczu z Włochami 5:2 doznał kontuzji, blokując strzał.

– Specjalistyczne badania wykazały pęknięcie kości śródstopia – usłyszeliśmy od sztabu reprezentacji Polski.

Oznacza to, że zawodnik nie będzie mógł grać przez 3-4 tygodnie. To spore osłabienie dla wicemistrzów Polski, bo Bartosz Fraszko w tym sezonie jest najlepszym strzelcem (20 bramek) i najlepiej punktującym graczem (40 „oczek”) ekipy z alei Korfantego.

Do końca sezonu zasadniczego zostały już tylko trzy spotkania. GieKSa, która walczy o drugie miejsce w tabeli, w środę zmierzy się na wyjeździe z Comarch Cracovią (18:00), w piątek podejmie EC Będzin Zagłębie Sosnowiec (18:00), a w niedzielęzagra na wyjeździe z KH Energą Toruń (18:00). Faza play-off rozpocznie się 22 lutego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga