Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Gospodarze rozgromili Norwida Częstochowę
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki przed startem rundy wiosennej rozegrały kolejny mecz sparingowy wygrywając ze Spartą Praga 2:1 (2:1). Następny test-mecz piłkarki rozegrają z Górnikiem Łęczna 22 lutego. Drużyna męska w drugim spotkaniu ligowej wiosny wygrała na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 2:1 (1:0). Prasówkę po tym spotkaniu możecie przeczytać TUTAJ. W najbliższą niedzielę 16 lutego o 14:45 na Bukowej zespół zmierzy się z Piastem. Do kadry naszej drużyny dołączył wypożyczony z Rakowa Dawid Drachal.
Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu jedno spotkanie, wygrane z Norwidem Częstochowa 3:1. Następny mecz drużyna rozegra, na wyjeździe, w najbliższą sobotę o 20:30 z AZS Olsztyn.
W rozpoczętym tygodniu hokeiści rozegrają trzy mecze. W pierwszym zmierzą się na wyjeździe z Cracovią, w środę 12 lutego. W drugim zagrają w Satelicie z Zagłębiem (piątek, 14 lutego) i w trzecim, ponownie na wyjeździe z Energą Toruń (niedziela, 16 lutego). Wszystkie spotkania rozpoczną się o godzinie 18:00. W trakcie spotkania reprezentacji Polski Bartosz Fraszko nabawił się kontuzji. Przerwa w grze potrwa około miesiąca.
PIŁKA NOŻNA
wkatowicach.eu – Nowy młodzieżowiec w składzie GieKSy. Wypożyczony z Rakowa Częstochowa Dawid Drachal zagra w GKS-ie Katowice
Pomocnik o statusie młodzieżowca dołącza do GieKSy na zasadzie wypożyczenia. Dawid Drachal zagra w GKS-ie Katowice. Piłkarz może wystąpić już w czasie meczu z Piastem Gliwice.
Młodzieżowy reprezentant Polski, Dawid Drachal na zasadzie transferu czasowego dołącza do naszego klubu z Rakowa Częstochowa. Umowa z 19-letnim pomocnikiem będzie obowiązywać do końca sezonu 2024/2025.
Nowy piłkarz GieKSy swoją przygodę z piłką rozpoczynał w Broni Radom oraz miejscowym Ajaksie Radom. W 2019 roku trafił do Escoli Varsovia, z którą występował w Centralnej Lidze Juniorów. Przed startem sezonu 2022/2023 podpisał kontrakt z Miedzią Legnica. Swój debiut w Ekstraklasie zanotował 2 października 2022 roku w meczu ze Stalą Mielec, mając wówczas 17 lat. Latem 2023 roku Drachal trafił do Rakowa Częstochowa.
W obecnym sezonie rozegrał 10 meczów w PKO BP Ekstraklasie, zdobywając jedną bramkę oraz notując jedną asystę. Ponadto w swoim CV ma występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski.
Teraz przed Dawidem Drachalem kolejne wyzwanie związane z grą w koszulce GKS-u Katowice. W związku z postanowieniami klubów, zawodnik będzie mógł najwcześniej zadebiutować w GieKSie w meczu z Piastem Gliwice.
onet.pl – Adrian Błąd: Ekstraklasa w Katowicach ma być na wiele lat
Beniaminek z Katowic nie przestaje zachwycać. W sobotę GKS w doskonałym stylu wygrał 2:1 z faworyzowanym Rakowem. Po spotkaniu o atmosferze, przygotowaniach, taktyce, planach na ten sezon, przenosinach na nowy stadion oraz przyjściu Dawida Drachala rozmawialiśmy z Adrianem Błądem, który w GieKSie występuje już prawie osiem lat.
MARIUSZ RAJEK: GKS Katowice ma swoje DNA, które chcecie prezentować w każdym meczu? Wasza wygrana w Częstochowie wydaje się jak najbardziej zasłużona, a na pewno nie jest przypadkowa.
ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Na pewno nie jest i to nas bardzo cieszy. Jeszcze rok temu bym nie przypuszczał, że przyjeżdżając na wyjazdowy mecz z Rakowem będziemy aż tak dobrze grać w piłkę. Teraz się to spełnia poprzez naszą dobrą robotę. Marek Papszun powiedział fajne zdanie na przedmeczowej konferencji, że jesteśmy trochę ich „bratem bliźniakiem”, to było takie miłe i fajne stwierdzenie. Nasz sztab na pewno rozwija tę drużynę, a my dokładamy swoje cegiełki na boisku. Na pewno tym meczem dostarczamy bardzo dużo uśmiechu i radości naszym kibicom. Było mnóstwo sytuacji z obu stron, działo się naprawdę dużo, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.
[…] MARIUSZ RAJEK: Jaki jest klucz do waszej dobrej gry? Beniaminowie w ostatnich sezonach zazwyczaj mieli ogromne problemy z utrzymaniem. Wy jesteście drużyną co najmniej środka tabeli, a jak podtrzymacie tę passę, to może zagracie o coś więcej?
ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Rok temu przez długi czas też się pojawiały pytania, o co gramy…
MARIUSZ RAJEK: A o co gracie?
ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Chcemy być lepsi z meczu na mecz. Najważniejsze założenie jest takie, aby Ekstraklasa w Katowicach została na wiele lat. To jest najważniejsze, a co przyniesie przyszłość? Zobaczymy, wszystko zweryfikuje to boisko. W I lidze też długo nikt nie wskazywał nas jako drużynę, która awansuje. Zrobiliśmy to, robimy dalej swoje, rozwijamy się z meczu na mecz. Cieszymy się, że nasi koledzy wracają do zdrowia, nasza kadra będzie na tyle liczna i silna, że dużo jakości widać nawet na treningach. To też jest klucz do naszego rozwoju.
[…] MARIUSZ RAJEK: Nie możecie doczekać się już przenosin na nową Bukową?
ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Pewnie, że tak! Każdy z nas chciałby już tam zagrać. Podchodzimy do tego jednak na spokojnie, bo czy to będzie podczas meczu z Górnikiem Zabrze, czy tydzień, dwa później, to już nie ma większego znaczenia. Chcę też powiedzieć, że sentyment, jaki mamy do starego stadionu, jest nie do opisania. Kto tego nie przeżył, ten tego nie zrozumie. Jestem w Katowicach już kilka dobrych lat i czuję się tu fantastycznie. Jak się już przeniesiemy, to będziemy robić wszystko, aby stadion się zawsze zapełniał.
MARIUSZ RAJEK: Dołączył do was Dawid Drachal, ale ze względu na zapisy pomiędzy klubami w sobotę nie mógł jeszcze zagrać. Macie jakieś rytuały przyjęcia nowego zawodnika do drużyny?
ADRIAN BŁĄD, pomocnik GKS-u Katowice: Pewnie będzie musiał dać jakieś wkupne jak w każdym klubie. Fajnie, że Dawid przychodzi do nas, bo to kolejny jakościowy piłkarz. Dla GieKSy może to dać tylko coś dobrego. Dzięki takim ruchom kadrowym temu nie musimy z niepokojem patrzeć w dół tabeli, a coraz bardziej w górę.
SIATKÓWKA
siatka.org – Sensacja w Katowicach! Gospodarze rozgromili Norwida Częstochowę
Niespodziewanie przebiegło spotkanie w Katowicach. Gospodarze, plasujący się na ostatniej pozycji w tabeli, w czterech setach pokonali zdecydowanego faworyta. Częstochowianie nie mieli żadnej siły przebicia względem zdeterminowanych gospodarzy. Ostatniego seta przegrali już do 16.
Przyjezdni na wstępie objęli prowadzenie po kontrataku. Cechowała ich dobra gra defensywna i kończenie dłuższych akcji (4:2). Po asie Aymena Bouguerry drużyny wróciły do punktu wyjścia (4:4). Do trzypunktowego prowadzenia przyjezdnych doprowadził m.in. swoimi atakami Milad Ebadipour, a także błąd GieKSy (9:6). Formacja spod Jasnej Góry utrzymywała przewagę, bardzo często uciekała się do miękkiej gry z wykorzystaniem bloku. Obydwie drużyny nie wystrzegały się momentami błędów, rezultat stał się remisowy. Po kolejnych kontrach skrzydłowych częstochowianie wygrywali 17:15, by przy serii zagrywek Alexandra Bergera przegrywać 17:18. Nie do zatrzymania był Bouguerra, przerwy Cezara Douglasa Silvy nie zmieniły biegu rzeczy. Po bloku na Ebadipourze i zepsutym serwisie Daniela Popieli GKS pomyślnie seta otworzył (25:22).
Po twardym rozpoczęciu na dwupunktowe prowadzenie po ataku Sebastiana Adamczyka i błędzie gospodarzy wyszedł Norwid (8:6). Na środku siatki wysoką czujność zachowywał Łukasz Usowicz, dając kontakt GKS-owi atakiem i blokiem (9:8). Przy serii jego zagrywek częstochowianie nie mogli dobić się do parkietu, byli trzymani blokiem. Gospodarze wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie (13:9). Po przerwie do pracy wziął się Patrik Indra. Czeski atakujący kończy długie wymiany, Norwid złapał kontakt (13:12). Wtórował mu Bartłomiej Lipiński (14:14). Mimo remisu, karty nadal rozdawała GieKSa. Goście nie mogli odnaleźć rytmu w ataku, popełniali błędy i nadziewali się na blok. Prezentowali solidną defensywę, po kontrach mieli ponownie cztery oczka do przodu (20:16), a nawet pięć po bloku na Mateuszu Borkowskim. Podwójna zmiana nie odmieniła losów partii, na środku ponownie pracował Usowicz, który też zakończył odsłonę (25:19).
Ślązacy weszli w trzecią partię z czteropunktową przewagę po serii ataków i niepowodzeń w ofensywie (5:1). Po asach Bouguerry i Bartłomieja Krulickiego miejscowi mieli już sześć oczek zaliczki (9:3). Katowiczanie zaczęli mieć problemy w ataku przy zagrywkach Indry, stopniowo wypuszczali inicjatywę ze swoich rąk (9:6). Po olbrzymiej serii ofensywnych błędów własnych Norwid podporządkował sobie grę (16:12). Gra toczyła się punkt za punkt, wydawało się, że formacja spod Jasnej Góry idzie po triumf (20:16). Po raz kolejny przestój dopadł Norwida, jego siatkarze nie kończyli pierwszych akcji. Kontakt złapał GKS po kontrach i bloku Bergera (20:19, 21:20, 22:21). W kluczowej akcji goście postawili blok. Na czystej siatce zaatakował i skończył odsłonę Lipiński (25:22).
Gospodarze w zbliżonym stylu zainicjowali kolejną partię. Po niemalże trzech blokach po sobie prowadzili 8:4. Przyjezdni byli zaskoczeni obrotem spraw, po asie Gomułki tracili już sześć oczek (11:5). Nie do zatrzymania w ataku był Bouguerra, który nadawał ton grze. W dalszym ciągu rzadko kiedy do parkietu dobijali się częstochowianie, ich gra w ataku falowała (18:10). W szeregach Norwida doszło do zmiany na pozycji atakującego. Borkowski dał kilka impulsów, jednak nie do gwałtownej pogoni. Gra punkt za punkt wyłącznie przybliżała GKS-u do triumfu. Wywierali presję zagrywką katowiczanie. Po błędzie Borkowskiego w ofensywie i uderzeniu Bergera katowiczanie awansowali na 15. pozycję w tabeli.
GKS Katowice – Steam Hemarpol Norwid Częstochowa 3:1 (25:22, 25:19, 22:25, 25:16)
HOKEJ
hokej.net – Fatalne wieści dla katowiczan. Lider kontuzjowany
Bartosz Fraszko w starciu z Włochami nabawił się poważnej kontuzji. 29-letni skrzydłowy nie zagra przez około miesiąc.
„Fracho”nie będzie najmilej wspominał zgrupowania reprezentacji Polski w Sosnowcu. Dynamiczny skrzydłowy w wygranym meczu z Włochami 5:2 doznał kontuzji, blokując strzał.
– Specjalistyczne badania wykazały pęknięcie kości śródstopia – usłyszeliśmy od sztabu reprezentacji Polski.
Oznacza to, że zawodnik nie będzie mógł grać przez 3-4 tygodnie. To spore osłabienie dla wicemistrzów Polski, bo Bartosz Fraszko w tym sezonie jest najlepszym strzelcem (20 bramek) i najlepiej punktującym graczem (40 „oczek”) ekipy z alei Korfantego.
Do końca sezonu zasadniczego zostały już tylko trzy spotkania. GieKSa, która walczy o drugie miejsce w tabeli, w środę zmierzy się na wyjeździe z Comarch Cracovią (18:00), w piątek podejmie EC Będzin Zagłębie Sosnowiec (18:00), a w niedzielęzagra na wyjeździe z KH Energą Toruń (18:00). Faza play-off rozpocznie się 22 lutego.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze