Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: Sroga lekcja od wicemistrza Polski
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich pięciu dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki w drugiej kolejce spotkań odniosły drugie zwycięstwo, tym razem nad nad beniaminkiem Resovią 7:0 (5:0). Kolejne spotkanie nasza drużyna rozegra na wyjeździe z ekipą Skry Częstochowa – w sobotę 24 sierpnia od godzinie 16:00. Piłkarze rozegrali w ramach 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy spotkanie z Motorem Lublin. Drużyny podzieliły się punktami – odnotowano wynik 0:0. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Kolejne spotkanie piłkarze rozegrają na Bukowej w niedzielę 25 sierpnia o 14:45 z Mistrzem Polski Jagiellonią Białystok. W zapowiadanych sparingach ze Stalą Nysa padły dwukrotnie wyniki remisowe 2:2. Na czwartek i piątek zaplanowano dwa test-mecze z Wartą Zawiercie. W trakcie turnieju o Puchar RT Torax nasza drużyna kolejno wygrała z AZ Havirov 2:0, w następnym spotkaniu przegrała z HC RT Torax Poruba 2:5. W ostatnim swoim meczu GieKSa zmierzyła się z JKH GKS Jastrzębie ulegając 1:3. Od najbliższego piątku do niedzieli zaplanowano dziennie po jednym sparingu, odpowiednio z HK Dukla Michalovice, HK Poprad oraz z Unią Oświecim.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Jednostronne starcie w Katowicach
W Katowicach wicemistrzynie Polski – mające apetyt na powtórzenie zwycięskiego sezonu 2022/23 – podejmowały beniaminka z Rzeszowa. Choć rzeszowianki w debiutanckim spotkaniu w Ekstralidze zaprezentowały się dobrze, w starciu z podopiecznymi Karoliny Koch nie miały wiele do powiedzenia. Katowiczanki dominowały przez cały mecz, który ostatecznie zakończył się wynikiem 7:0.
Resovia zaczęła mecz ambitnie, starając się przetrwać napór katowiczanek i szukać okazji do kontry, co w 8.minucie zakończyło się strzałem z rzutu wolnego, który nieznacznie minął bramkę Kingi Seweryn. To najwyraźniej rozjuszyło zawodniczki Gieksy, już bowiem dwie minuty później Klaudia Słowińska zakończyła kombinacyjną akcję katowiczanek. Kibice zebrani przy stadionie na Bukowej jeszcze nie zdążyli ochłonąć, a wynik już podwyższyła Amelia Bińkowska. Od tego momentu na boisku dominował zespół Gieksy. Anita Turkiewicz, Gabriela Grzybowska i Marlena Hajduk wykańczały bramkami ładne, przemyślane akcje katowiczanek, często rozpoczętych po błędach drużyny z Rzeszowa, która nie mogła znaleźć pomysłu na coraz bardziej rozpędzone podopieczne Karoliny Koch. Po przerwie obraz gry się nie zmienił i najpierw Klaudia Maciążka, a potem ponownie Grzybowska podwyższyły wynik spotkania. Szanse na kolejne bramki nie zostały przez katowiczanki wykorzystane (w 75.minucie Dominika Misztal umieściła piłkę w siatce, ale była na pozycji spalonej) i katowiczanki zakończyły mecz wynikiem 7:0.
Za tydzień Gieksa udaje się do Częstochowy na starcie z drugim z beniaminków Ekstraligi, natomiast rzeszowianki podejmą drużynę z Łodzi.
nowiny24.pl – GKS Katowice wysoko pokonał Resovię. Sroga lekcja od wicemistrza Polski
Rzeszowianki w Katowicach zderzyły się ze ścianą i od wicemistrza Polski przywożą siedem straconych bramek.
Wicemistrzynie Polski od pierwszych minut mocno przycisnęły rzeszowianki i już w piątej minucie omal nie zdobyły gola. Bińkowska ostemplowała spojenie słupka z poprzeczką. Chwilę później niestety gospodynie już nie pomyliły się i Klaudia Słowińska otworzyła wynik meczu. Trzy minuty później GKS podwyższył wynik meczu, tym razem dośrodkowała była zawodniczka Resovii Karolina Bednarz, a Amelia Bińkowska dopełniła tylko formalności. Miejscowe nie miały zamiaru odpuszczać Resovii i w 28 minucie. Anita Turkiewicz w sytuacji sam na sam dołożyła kolejne trafienie dla katowiczanek. Chwilę później przed stratą czwartej bramki po strzale Bińkowskiej, Resoviaczki uratował słupek. Przed przerwą GKS trafił jeszcze dwa razy po strzałach Gabrieli Grzybowskiej i Marleny Hajduk. Druga połowa rozpoczęła się od gola Klaudii Maciążki, już po trzech minutach grania, a chwilę później Gabriela Grzybowska podwyższyła i tak już wysokie prowadzenie gospodyń. Do końca meczu mimo kolejnych okazji dla gospodyń bramki już nie padły.
24kato.pl – Zuzanna Błaszczyk w młodzieżowej kadrze Polski. Powołanie dla bramkarki GKS Katowice
Kolejne powołanie do młodzieżowej kadry Polski otrzymała bramkarka GKS Katowice Zuzanna Błaszczyk.
Od 1 do 11 września w Pruszkowie i bośniackim mieście Trebinje odbędzie się zgrupowanie reprezentacji Polski U-19. Według informacji podanej przez PZPN będzie tam również bramkarka GKS Katowice Zuzanna Błaszczyk. W tym czasie Polki U-19 zagrają dwa mecze ze swoimi rówieśniczkami z Bośni i Hercegowiny 8 września o godzinie 14:00 oraz 10 września o godzinie 10:00.
SIATKÓWKA
gkskatowice.eu – Sparing ze Stalą na remis
W swoim drugim przedsezonowym sparingu GKS Katowice zagrał w hali OS Szopienice z PSG Stalą Nysa. W drużynie GKS-u wystąpił tego dnia trenujący z naszym zespołem siatkarz reprezentacji Ukrainy, Jewhenij Kisiliuk. Pierwszy set starcia GieKSy z nysanami był bardzo wyrównany, katowiczanie byli w stanie przełamać dobrze atakujących rywali i doprowadzić na remisu 10:10 po akcji Aymena Bouguerry, a potem wyjść na prowadzenie 15:14 po bloku Łukasza Usowicza. Zacięta walka punkt za punkt, która stała pod znakiem dobrej współpracy rozgrywających i środkowych po obu stronach siatki, zakończyła się ostatecznie wygraną gości 25:23 po udanym bloku i ataku z drugiej linii naszych rywali.
Gracze z Nysy wyszli w drugim secie na solidne prowadzenie 10:4, korzystając z mocnej kierunkowej zagrywki, GKS-owi udało się zniwelować stratę do przeciwnika do trzech „oczek”, co nie uszło uwadze trenera Daniela Plińskiego, który skorzystał z czasu przy wyniku 14:11 dla swojego zespołu. GKS zaczął częściej korzystać z niedokładności po stronie nysan i po jakimś czasie strata wynosiła tylko dwa punkty, a po czujnym bloku Krulickiego na środku siatki remisowaliśmy po 21 i wszystko mieliśmy w naszych rękach. Ostatecznie doszło do gry na przewagi, którą PSG Stal zakończyła udanym blokiem na 26:24. W trzeciej partii siatkarze z Nysy wyszli na prowadzenie 7:3 po udanych zagrywkach Remigiusza Kapicy i przełamywaniu naszego bloku, co nie uszło uwadze trenera Grzegorza Słabego, który skorzystał z przerwy na żądanie. Weszliśmy szybko na właściwy poziom gry i po bloku Hudzika (7:8) traciliśmy do rywala tylko punkt, a chwilę potem wyszliśmy na prowadzenie do udanych obronach i atakach Damiana Domagały.
Tym samym walczyliśmy z przyjezdnymi punkt za punkt (15:15). Kluczem do naszego sukcesu w końcówce seta była skuteczna gra blokiem, dzięki której prowadziliśmy 22:18, a seta zakończyliśmy wygraną do 21 po ataku Bouguerry z szóstej strefy. Walka między GieKSą a Stalą była bardzo interesująca w czwartym secie, w którym wynik oscylował wokół remisu (7:7). Mogliśmy na skrzydłach liczyć zarówno na przyjmujących, jak i Domagałę, którzy sprawnie obijali nyski blok. Po asie Bouguerry GKS prowadził już 15:11, ale przeciwnik odpowiedział udanym zrywem i asem Kapicy (16:15). Szybko odskoczyliśmy punktowo, wracając do agresywnej zagrywki i punktowego bloku, co pomogło nam w wygraniu czwartego seta i zremisowaniu sparingowego starcia. Mecz zakończył się po ataku Bouguerry po bloku rywala (25:19).
GKS Katowice – PSG Stal Nysa 2:2 (23:25, 24:26, 25:21, 25:19)
Kolejny sparingowy remis
W drugim sparingu z PSG Stalą Nysa, jaki tym razem rozgrywaliśmy na terenie rywala, w wyjściowej szóstce pojawili się Bartosz Gomułka na ataku i Krzysztof Gibek na przyjęciu. Rywale w pierwszym secie objęli prowadzenie 7:3 po dobrych akcjach na środku siatki i bloku na Jewheniju Kisiliuku. Po przerwie, z której skorzystał trener Grzegorz Słaby, strata GKS-u powiększyła się do sześciu punktów, jako że nysanie utrzymywali wysoki poziom skuteczności w ofensywie, a do tego swoje zagrywką dołożył Kapica. Nasza sytuacja poprawiła się po serwisach Bartłomieja Krulickiego (17:13), jako że w tym okresie seta odzyskiwaliśmy swój rytm gry. Ważne punkty w przedłużonych wymianach dołożył Bartosz Gomułka i remisowaliśmy po 19! Przeciwnicy przybliżyli się do wygranej w secie po wykorzystaniu naszych problemów w przyjęciu; obroniliśmy pierwszą piłkę setową po bloku Usowicza, ale druga padła łupem Dulskiego (25:23).
W drugiej partii to GKS zaczął od prowadzenia po atakach Bartosza Gomułki, do którego szybko dołączył skuteczny na lewej stronie siatki Aymen Bouguerra (7:11). Utrzymywaliśmy cztery punkty przewagi i w ważnym momencie partii prowadziliśmy już 19:14, bazując na dokładności i powtarzalności. Skorzystaliśmy z przerwy przy wyniku 20:17 dla GieKSy, starając się zatrzymać serię nysan. GKS kontrolował sytuację do wyniku 23:18, wtedy przydarzył nam się przestój, który ostatecznie nie zaważył na losach seta. Katowiczanie dość spokojnie wygrali 25:21 po błędzie odbicia po stronie przeciwnika. Rozpoczęcie trzeciego seta dwoma punktowymi blokami pokazało, że GKS dostał duży zastrzyk energii po zasłużenie wygranym secie (4:8). Dzięki sprawnej grze w ataku po obronie i korzystaniu z najlepszych opcji w ataku na skrzydłach spokojnie utrzymywaliśmy korzystny wynik (11:16), Gomułka wyrożniał się w finalizowaniu akcji w trudnych sytuacjach, do tego świetnie wyglądała współpraca Fenoszyna z Usowiczem. Po pomyłce Gierżota w ataku i dłuższej wymianie zakończonej blok-autem Bouguerry pokonaliśmy nysan w trzecim secie 25:20.
Podrażnieni gospodarze sparingu rozpoczęli czwartego seta od prowadzenia 5:4, obie drużyny postawiły na mocny serwis i odważnie zagrania w ataku. Po asie Gibka i dobrym ataku Kisiliuka z prawej flanki GKS prowadził 12:10 i starał się sprawić nysanom jak najwięcej problemów w obronie i przyjęciu. Po asie Bouguerry było już 16:11 dla GieKSy, od tego momentu gracze trenera Daniela Plińskiego ruszyli do odrabiania strat i wyszli na prowadzenie po serii punktów Dawida Dulskiego, na co musieliśmy szybko zaregować. Rozpędzeni gracze klubu z Nysy wykorzystali swój dobry moment i wyszli na prowadzenie 21:18, które szybko zostało wyrównane po serwisach Krzysztofa Gibka. Do samego końca trudno było przewidzieć, kto wygra seta, ostatecznie w grze na przewagi lepsi okazali się nysanie po asie Dulskiego.
PSG Stal Nysa – GKS Katowice 2:2 (25:23, 21:25, 20:25, 28:26)
HOKEJ
hokej.net – Udana inauguracja GieKSy. Zwycięstwo i czyste konto Murray
Od zwycięstwa zmagania w Turnieju o Puchar RT Torax rozpoczęli zawodnicy GKS-u Katowice. Wicemistrzowie Polski pokonali 2:0 AZ Hawierzów. Premierowe trafienie w zespole Jacka Płachty zaliczył debiutujący Stephen Anderson, zaś pieczęć na zwycięstwie katowiczan postawił Igor Smal.
Spotkaniem GKS-u Katowice z AZ Hawierzów zainaugurowane zostały zmagania tegorocznej odsłony Turnieju o Puchar RT Torax w Porubie. Dla GieKSyspotkanie z czeskim trzecioligowcem było jednocześnie inauguracją serii letnich gier sparingowych.
Trener Jacek Płachta wkomponowując nowych zawodników do swojego zespołu, nie uciekał od rozwiązań, które w ubiegłym sezonie były znakiem jakości GKS-u. Spotkanie między słupkami rozpoczął John Murray. W pierwszej formacji ataku pozostał flagowy duet Pasiut-Fraszko, który uzupełnił Mychajło Kowalczuk, zaś za ich plecami zestawiona została para defensorów Kostek-Runesson. Nierozłączny pozostał również duet Varttinen-Koponen, przez wielu uważany za najlepszą formację defensywną zeszłego sezonu TAURON Hokej Ligi.
Spotkanie miało przebieg charakterystyczny dla gier kontrolnych w letnim okresie przygotowawczym. W grze obu ekip można było dotrzeć docierającą się współpracę pomiędzy poszczególnymi formacjami.
Autorem debiutanckiego trafienia dla GKS-u Katowice w sezonie 2024/2025 w 33. minucie został Stephen Anderson. Chwilę wcześniej w boksie kar zameldował się Mychajło Kowalczuk. Podopieczni Marka Pavlačkinie roztropnie jednak budując akcję w tercji katowiczan, stracili krążek z którym na czeską bramkę pomknął Anderson. Kanadyjczyk z zimną krwią umieścił gumę w siatce, otwierając wynik spotkania.
O końcowym wyniku przesądziły wydarzenia trzeciej odsłony. Drugie trafienie dla GKS-u poprzedziła dobra praca podopiecznych Jacka Płachty w forecheckingu, co sprawiło, że przeciwnicy mieli coraz większe problemy, aby wyprowadzić krążek do tercji rywala. Zwieńczeniem tego dobrego okresu gry było trafienie Igora Smala w 48. minucie, który zachowując czujność pod bramką Šimonů zaadresował krążek do bramki.
Czesi pokonują GieKSę i wygrywają turniej
Drużyna HC RT TORAX Poruba kolejny raz okazała się poza zasięgiem polskiego zespołu. W swoim drugim spotkaniu w Turnieju o Puchar RT TORAX w Porubie podopieczni Jiříego Režnara pokonali GKS Katowice 5:2. Wicemistrzowie Polski swój udział w turnieju w Ostrawie zwieńczą jutrzejszym pojedynkiem przeciwko JKH GKS-owi Jastrzębie.
Pierwsi do głosu w ofensywie doszli gospodarze, którzy częściej zapuszczali się w tercję GKS-u, szukając okazji, aby sprawdzić gotowość Michała Kielera. Podopieczni Jiříego Režnara zdołali szybkimi podaniami w tercji neutralnej inicjować groźne ataki, z którymi musieli radzić sobie katowiccy defensorzy.
Dobra okazja dla wicemistrzów Polski, aby odpowiedzieć na ataki zespołu z Poruby, nastąpiła w 5. minucie, gdy do boksu kar, za grę wysokim kijem został oddelegowany Tomáš Šoustal. Trener Płachta do rozgrywania przewagi zdecydował się zadysponować swój flagowy duet Pasiut-Fraszko, który uzupełniał Stephen Anderson, Dante Salituro oraz Albin Runesson. Sporą aktywność w ostatnich sekundach przewagi GKS-u wykazywał Razmuz Engback. Na 3 sekundy przed końcem kary Šoustala, otrzymał on mocne dogranie z prawego skrzydła od Santeriego Koponena, które przytomnie zdołał zamienić na otwierające wynik spotkania trafienie.
Stracona bramka w żaden sposób nie wpłynęła na morale zawodników Poruby, którzy w dalszym ciągu pozostawali usposobieni ofensywnie, dobrze czując się na krążku w tercji GKS-u. W 10. minucie katowickich obrońców zaczarował Lukáš Doudera, który po chwili świetnie dostrzegł na prawym buliku Martina Hermanna. Ten zaś, strzałem w samo okienko, nie dał najmniejszych szans na interwencję Michałowi Kielerowi. W 11.minucie Herrmann sprytnie wyłuskał krążek podczas walki na bandzie, następnie wrzucił go w światło bramki, gdzie jego lot przeciął Jakub Kotala, podwyższając prowadzenie gospodarzy. W 26. minucie po soczystym strzale spod niebieskiej linii Koponena, krążek zatrzepotał w bramce gospodarzy. Radość katowickiej drużyny okazała się jednak przedwczesna, gdyż sędziowie podjęli decyzję o nieuznaniu bramki, w związku z grą wysokim kijem ze strony GKS-u Katowice. Grający w przewadze gospodarze, nie mieli większych skrupułów, podwyższając swoje prowadzenie za sprawą strzału spod niebieskiej linii Augusta Nilssona. W 30. minucie popis indywidualnych umiejętności zaprezentował Frenks Razgals, który najeżdżając zza bramki znalazł sobie dobrą pozycje strzelecką, a następnie precyzyjnym strzałem z nadgarstka pokonał Kielera.
Wraz z początkiem trzeciej tercji z gry został wykluczony Lukáš Doudera, okres gry w liczebnej przewadze, nie pomógł zawodnikom GKS-u zmniejszyć straty do rywala. W kolejnych minutach obie strony dążyły do wykreowania sobie okazji strzeleckich, jednak na drodze krążka do siatki, stawały obramowania bramki, bądź dobrze dysponowani bramkarze. Więcej zapału kolejny raz przejawili gospodarze. W 57. minucie autorem piątego trafienia dla Poruby stał się Michal Vachovec. Ostatni akcent dzisiejszego spotkania należał jednak do GKS-u Katowice. W 59. minucie swoim firmowym uderzeniem z lewego skrzydła popisał się Aleksi Varttinenen, posyłając krążek poza zasięgiem interweniującego Daniela Dolejša.
JKH GKS lepszy od GieKSy w Ostrawie
Na zwieńczenie rywalizacji w Turnieju o Puchar RT Torax, JKH GKS Jastrzębie pokonał GKS Katowice 3:1. Z dobrej strony pokazał się Szymon Kiełbicki, który zdobył bramkę oraz asystował przy trafieniu Martina Kasperlíka.
Spotkanie rozpoczęło się w przyjemnej dla oka intensywności. Nie brakowało bezpośredniej walki o krążek w środkowej tercji, jednak bez wyraźnego zarysowywania się przewagi którejś ze stron.
W 10. minucie zawodnicy JKH podjęli próbę szybkiego rozegrania. Długie podanie z własnej tercji w strefie neutralnej padło łupem Zdenka Krála. Wygrywając walkę o krążek, Král wyciągnął z linii obrony Arkadiusza Kostka, czym napędził dwójkową akcję swojego zespołu. Szymon Kiełbicki idealnie w tempo obsłużył Martina Kasperlíka, który uderzeniem z bekhendu otworzył wynik spotkania.
W 14. minucie zespół Jacka Płachty zmuszony był zmierzyć się z grą w podwójnym osłabieniu. Jastrzębianie błyskawicznie przeszli do sposobności, aby liczebną przewagę zamienić na bramkę. Dobrze dysponowany między słupkami był jednak John Murray. W 15. minucie zawodnicy JKH dopięli swego. Po przyspieszeniu rozegrania, strzałem przy krótkim słupku na listę strzelców tym razem osobiście wpisał się Szymon Kiełbicki.
Wicemistrzowie Polski w drugiej odsłonie starali się przejąć inicjatywę nad wydarzeniami na lodzie, dążąc do utrzymywania się w grze na krążku. W 26. minucie odwróciły się role z pierwszej tercji i to GieKSa dostąpiła możliwości gry w podwójnej przewadze. Koronkowe rozegranie krążka nie przełożyło się jednak na zmianę wyniku spotkania. Najbliżej szczęścia był Albin Runesson, gdy po jego strzale krążek wybrzmiał na poprzeczce jastrzębskiej bramki.
W 30. minucie katowiczanie pozostawili zdecydowanie zbyt dużo swobody swoim rywalom. Maciej Urbanowicz zza bramki przytomnie dostrzegł najeżdżającego na bramkę Jana Sołtysa, któremu udało się skierować gumę do bramki Murraya.
W trzeciej odsłonie z dobrej strony pokazali się w bramkach John Murray oraz Maciej Miarka, za sprawą których w kolejnych minutach wynik nie uległ zmianie. Ostatnim akcentem dzisiejszego spotkania były wydarzenia z 58. minuty. GKS Katowice zdołał wykorzystać okres gry w przewadze. Na uderzenie z prawego skrzydła zdecydował się Pontus Englund. Zasłonięty Maciej Miarka, nie miał większych szans na interwencję i po chwili krążek znalazł się w siatce jego bramki.
Polskie zespoły za plecami gospodarzy. Nietypowe nagrody dla najlepszych zawodników
Zakończyły się zmagania w Turnieju o Puchar RT Torax. Najlepszą ekipą zawodów w Porubie okazali się gospodarze. Przedstawiciele TAURON Hokej Ligi: JKH GKS Jastrzębie oraz GKS Katowice zajęli odpowiednio drugą oraz trzecią lokatę.
Podopieczni Jiříego Režnara okazali się poza zasięgiem pozostałych drużyn, z kompletem punktów plasując się na pierwszym miejscu. Trzeba przyznać, że czeski pierwszoligowiec na tle pozostałych drużyn imponował jakością w najbardziej efektywnych elementach hokejowego rzemiosła. Gospodarze zaprezentowali niezwykle ofensywne usposobienie. Będąc na krążku dążyli do błyskawicznego przenoszenia gry w tercję rywala, gdzie za sprawą kilku podań potrafili wypracować doskonałe pozycje strzeleckie. Z dobrej strony w ekipie z Ostrawy zaprezentował się jeden z najnowszych nabytków drużyny – Rory Herrman. 25-latek który w zeszłym sezonie imponował statystykami w barwach Milton Keynes Lightning trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Polskim kibicom nie pozwolił również o sobie zapomnieć były zawodnik GKS-u Tychy August Nilsson.
O zajęciu drugiej lokaty zadecydował polski pojedynek, z którego górą wyszli podopieczni Róberta Kalábera. Jak na standardy spotkania sparingowego, obie ekipy potrafiły zaprezentować momenty gry prowadzonej na wysokiej intensywności. Jastrzębianie niczym wytrawny pięściarz wypunktowali błędy wicemistrzów Polski, co zapewniło im zwycięstwo.
Organizatorzy turnieju docenili postawę zawodników obu polskich zespołów. Najlepszym bramkarzem turnieju wybrano Macieja Miarkę, zaś najlepszym obrońcą Santeriego Koponena. Skład najlepszej trójki turnieju uzupełnił napastnik ekipy weteran w składzie Poruby – Ondrej Roman.
Najlepsi zawodnicy otrzymali nietypowe nagrody, a mianowicie sześciopaki złotego napoju.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze