Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Historyczne zwycięstwo nad ZAKSĄ w Katowicach!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

W drużynach piłkarskich kobiecej i męskiej zostały rozegrane ostatnie sparingi przed rundą wiosenną. Piłkarki przegrały z mistrzyniami Czech drużyną Slavii Praga 1:2 (0:0). Piłkarze z kolei, przegrali z Odrą Opole, również 1:2 (0:0). W najbliższą niedzielę piłkarki rozegrają wyjazdowe spotkanie w ramach 1/8 finału Pucharu Polski z Rekordem Bielsko-Biała. Mecz rozpocznie się o godzinie 14:00. Piłkarze w pierwszym „wiosennym” ligowym meczu zmierzą się z Motorem Lublin. Spotkanie rozpocznie się w poniedziałek, 19 lutego o godzinie 18:00, na Bukowej.

Siatkarze wygrali z drużyną ZAKSy Kędzierzyn-Koźle 3:0. Następne spotkanie zespół rozegra w sobotę (17 lutego), na wyjeździe ze Stalą Nysa.

Po przerwie reprezentacyjne hokeiści wracają na tafle. W rozpoczętym tygodniu drużyna rozegra trzy spotkania: z JKH GKS-em Jastrzębie (w Satelicie, 14 lutego), Cracovią (wyjazd, 16 lutego) oraz z Podhalem (w Satelicie, 18 lutego). Dwa pierwsze mecze rozpoczną się o godzinie 18:30, ostatnie o godzinie 17:00. Zachęcamy do wzięcia w licytacji koszulki hokeistów GKS Katowice, w której mistrzowie Polski grali w finale Pucharu Kontynentalnego. Dochód z licytacji wspomoże leczenie Mai Flaszy. W trakcie obrad centrali hokejowej padły propozycje zmian w regulaminie rozgrywek w nowym sezonie.

 

PIŁKA NOŻNA

nto.pl – Po emocjonującej końcówce Odra Opole wygrała 2:1 w meczu sparingowym z GKS-em Katowice. To ostatni sprawdzian przed powrotem do ligi

Po emocjonującej końcówce Odra Opole wygrała 2:1 w meczu sparingowym z GKS-em Katowice. To ostatni sprawdzian przed powrotem do ligi.

Do przerwy żadna z drużyn nie strzeliła gola i do szatni obie ekipy schodziły przy stanie 0:0. Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej części spotkania, a uczynił to w 61. minucie Jakub Arak, który wykorzystał nieporozumienie w obronie Odry.

Niebiesko-czerwoni długo bili głową w mur, ale w 82. minucie wyrównali za sprawą gola Maksymilian Hebel z rzutu wolnego. W końcówce przechylili zwycięstwo na swoją stronę. Dokonał tego Vittorio Continella w 89. minucie meczu.

Wygrana z ligowym rywalem pozwoliła opolanom mieć nadzieję na dobre rezultaty na wiosnę.

Odra rozegrała w zimie 6 sparingów. Wygrała 3:1 z innym ligowym rywalem Chrobrym Głogów. Rozbiła także 3-ligowe ekipy Ślęzy Wrocław (4:0) i MKS-u Kluczbork (5:0).

Ekipa ze stolicy województwa przegrała także 2 mecze. Mocniejsza okazała się ekstraklasowa Puszcza Niepołomice (0:3), jak również I-ligowa Miedź Legnica (0:2).

 

SIATKÓWKA

wkatowicach.eu – Historyczne zwycięstwo nad ZAKSĄ w Katowicach! Siatkarska GieKSa pokonała wicemistrzów Polski

Takimi meczami siatkarska GieKSa zapełnia trybuny hali sportowej OS Szopienice. W meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle siatkarze z Katowic wygrali 3-0. Wprawdzie ZAKSA ma ostatnio gorszy czas, ale zawodnicy GKS-u Katowice w meczu z wicemistrzami Polski i zwycięzcami Ligi Mistrzów zaprezentowali się naprawdę dobrze.

W domowym meczu 21. kolejki PlusLigi GKS Katowice podejmował w hali OS Szopienice Grupę Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, aktualnego wicemistrza Polski. Licznie zgromadzeni kibice (było ich ponad 1000)  uświetnili to wydarzenie efektowną kartoniadą zaprezentowaną siatkarskiej Polsce tuż przed startem spotkania. W meczowej szóstce GieKSy obyło się bez zmian w porównaniu z zestawieniem na poprzednie spotkanie z Jastrzębskim Węglem.

GKS rozpoczął mecz dobrze, bo od bloku Saitty na 4:2 dla GieKSy i od dobrego reagowania na ataki rywali. Po dwóch asach Lukasa Vasiny z rzędu trener rywali musiał wzywać swój zespół na przerwę, bo GKS zaczynał dominować na parkiecie. Katowiczanie wypracowali zasłużone 5 punktów przewagi, doskonale realizując swoje założenia w grze po obronie i nękając rywali atakami po bloku w aut (12:6). Katowiczanie powiększali prowadzenie dzięki współpracy Saitty ze środkowymi, a także doskonałym serwisom, które wprowadzały sporo zamieszania w szeregi rywali i zmusiły trenera Swaczynę do przerwy przy stanie 16:7 dla GieKSy. Kędzierzynianie ratowali się podwójną zmianą, ale nie byli w stanie uratować seta, w którym GKS dominował w absolutnie każdym elemencie siatkarskim. Po dwóch asach Domagały z rzędu katowiczanie wygrywali aż 21:8, a całego seta zamknęli wynikiem 25:10 po celnym zbiciu Vasiny z drugiej linii i ataku Walińskiego z piłki przechodzącej!

Obraz gry nie zmienił się po zmianie stron, wicemistrzowie Polski wyglądali na zupełnie wybitych z rytmu, zwłaszcza w przyjęciu, na które musiał wejść nominalny atakujący Kaczmarek. Dopiero as Bartłomieja Klutha (4:3) nieco poprawił sytuację gości i sprawił, że gra była bardziej wyrównana. Impuls dał rywalom katowiczan środkowy Dmytro Paszycki, po którego dwóch punktach atakiem i asie na tablicy wyników pojawił się remis 8:8, co spotkało się z oczywistą reakcją trenera Słabego. GKS nadal miał atut w postaci zagrywki i skutecznej obrony, ale przeciwnicy obudzili się w polu serwisowym i zaczęli ochoczo korzystać ze środkowych w ataku. To sprawiło, że GKS stracił prowadzenie po asie Marcina Janusza i musiał gonić wynik za sprawą dwóch przegranych wideoweryfikacji oraz bloku na Vasinie (11:15).

GieKSa powoli wracała na właściwe tory, jednak ZAKSA zachowała cztery punkty przewagi, korzystając z naszych nieudanych akcji w ataku. W szóstce GKS-u doszło do serii zmian, która pomogła w odrobieniu strat po punktach Kvalena i serwisach Usowicza. Ze stanu 19:24 zrobiła się gra na przewagi po kapitalnych obronach naszej drużyny i dwóch atakach o blok Jarosza! Wróciły wielkie emocje, mocne serwisy i szalone zagrania obu ekip. Ten absolutnie fenomenalny fragment gry zakończył się dwoma asami Marcina Walińskiego na 32:30 dla GieKSy!

Trzeciego seta GKS Katowice zaczynał z Kvalenem, Jaroszem i Fenoszynem na boisku, licząc na utrzymanie dobrej energii ze zwycięskiej drugiej partii. GieKSa grała równo punkt za punkt, a po asie Adamczyka i skutecznym ataku Walińskiego po dograniu Jarosza wygrywała 6:4. Po efektownym bloku Usowicza na 8:5, wieńczącym najdłuższą akcję meczu, trener Swaczyna poprosił o czas. Dobrze wyglądała współpraca Fenoszyna z Jaroszem, do tego GKS wygrywał ważne dłuższe akcje (12:7) i w ten sposób katowiczanie przybliżyli się do historycznej wygranej za trzy punkty. Rywale oddawali GieKSie punkty po błędach w ataku i to katowiczanie byli w zdecydowanie lepszej sytuacji, aczkolwiek nie zabrakło zapobiegawczego czasu przy 16:12 dla ekipy z Katowic po bloku na Jaroszu.

Po akcjach kapitana GKS-u Katowice i bloku Fenoszyna było już 20:13, a kolejne punktowe akcje w bloku tylko napędzały drużynę z naszego miasta. Siatkarska sekcja GieKSy nieco zwolniła w końcówce, ale ostatecznie atak Walińskiego z drugiej linii i serwis Klutha w siatkę (25:19) dały pierwsze zwycięstwo z ZAKSĄ w Katowicach w PlusLigowej historii!

 

siatka.org – Kolejna bolesna porażka ZAKSy, tym razem w Katowicach. Play-off się oddala

Złej passy nie przerwała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W meczu 21. kolejki PlusLigi wicemistrzowie Polski nie dali rady ekipie GKS-u Katowice. W pierwszym secie gospodarze zdemolowali rywali, a w drugim ZAKSA roztrwoniła przewagę w końcówce. Nie pomogły roszady, na pozycji przyjmującego zagrał Łukasz Kaczmarek. Kędzierzynianie w Katowicach przegrali 0:3, a GKS świetnie spisał się między innymi w polu zagrywki.

Starcie GKS Katowice z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w sobotni wieczór zaczęło się pod znakiem gry punkt za punkt (2:2), ale gospodarze szybko objęli dwupunktowe prowadzenie (4:2). Na zagrywkę w kolejnych akcjach wyszedł Lukas Vasina, który popisał się dwoma asami serwisowymi, a trener przyjezdnych poprosił o przerwę dla swojej drużyny (7:3). ZAKSA nie umiała przebić się przez dobrze ustawiony blok Łukasza Usowicza (10:5). Davide Saitta wykorzystał swoich skrzydłowych – Marcina Walińskiego i Damiana Domagałę (12:6). Kędzierzynianie nie radzili sobie w przyjęciu i oddawali piłki za darmo, które gospodarze wykorzystywali, głównie kontrami ze środka (16:7). Trener Swaczyna sięgnął po zmiany. Bartłomiej Kluth, który pojawił się na boisku za Marcina Janusza, zapunktował z lewego skrzydła (17:8). GKS serwował rewelacyjnie – Damian Domagała zapunktował dwukrotnie z pola zagrywki (21:8). Daniel Chitigoi próbował zniwelować straty, ale na próżno, bowiem GKS szybko zakończył premierową partię (25:10).

Katowiczanie kontynuowali swoją dobrą postawę w drugiej odsłonie, zwłaszcza w polu zagrywki, z którego punktował Usowicz (3:0). Przyjezdni zaczęli odrabiać straty dzięki agresywnym serwisom Klutha (4:3). Przyjezdni zaczęli popełniać błędy, ale po dobrym przyjęciu Marcin Janusz mógł skorzystać ze swojego środkowego (7:4). Dmytro Paszycki zdobył zaufanie rozgrywającego i ponownie dostał swoją szansę (8:6). Gracz swoim mocnym serwisem doprowadził do wyrównania (8:8). Rozgrywający obu drużyn postawili na swoich środkowych bloku (10:10). Po spornej akcji, którą challenge rozstrzygnął na korzyść gości, kędzierzynianie przebudzili się (11:14). Trener Słaby zmuszony był poprosić o czas dla swoich podopiecznych (11:15). Gospodarze mylili się w zagrywce i ataku (14:18). Dobrą passę ZAKSY przerwał Marcin Waliński skutecznym atakiem z lewego skrzydła (15:19). ZAKSA szybko miała piłkę setową, ale katowiczanie odrobili sporą stratę i doprowadzili do wyrównania (24:24). Trener Słaby wprowadził na boisko Kvalena, Fenoszyna i Jarosza. Zmiany spełniły swoją funkcję, bowiem gospodarze zwyciężyli w partii drugiej (32:30).

Trener Słaby postanowił nie zmieniać zwycięskiego składu. Jakub Jarosz dobrze wszedł w trzeciego seta i skutecznie atakował z prawego skrzydła (3:3). Długą akcję zakończył udany blok GKS-u (8:5). Trener przyjezdnych poprosił o przerwę, ale ZAKSA nie mogła się odbudować w kolejnych akcjach (10:6). Trener Swaczyna kombinował ze składem, ale napędzeni wygraną w drugiej odsłonie katowiczanie powiększali swoją przewagę, też dzięki błędom po stronie gości (14:8). Janusz próbował podobnie jak w drugim secie odrobić straty współpracą z Paszyckim, ale środkowy posłał piłkę bezpośrednio w aut (16:8). W kolejnej akcji Łukasz Kaczmarek, występujący w tym meczu na pozycji przyjmującego, popisał się skutecznym atakiem z drugiej linii (16:10). Gra kędzierzynian uległa poprawie, bowiem popisali się oni podwójnym blokiem na atakującym GKS (16:12). Podobnym blokiem odpłacili się gospodarze Andreasowi Takvamowi (20:13), a później Piotr Fenoszyn dołożył asa serwisowego (22:14). Seta i cały mecz zakończył serw w siatkę Klutha (25:19).

MVP: Marcin Waliński

GKS Katowice – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:10, 32:30, 25:19)

 

HOKEJ

dziennikzachodni.pl – Licytacja koszulek GKS Katowice z finału Pucharu Kontynentalnego na rzecz chorej dziewczynki

W poniedziałek 12 lutego rozpoczęła się licytacja koszulki hokeistów GKS Katowice, w której mistrzowie Polski grali w finale Pucharu Kontynentalnego. Akcja potrwa 10 dni, a wszystkie stroje opatrzone są Koszulki opatrzone są autografami zawodników. Pieniądze z licytacji zostaną przeznaczone na leczenie 9-letniej Mai Flaszy. Ambasadorem akcji został lider katowickiej drużyny Grzegorz Pasiut.

Fundacja STS (Sport Twoją Szansą) razem z wielosekcyjnym GKS-em Katowice, którego STS jest sponsorem, organizują licytację koszulek hokejowej GieKSy. Tym razem wylicytować można trykoty z logo Fundacji STS, w których hokeiści zagrali w spotkaniach Pucharu Kontynentalnego. Koszulki opatrzone są autografami zawodników, a zbiórka, trafi do Mai Flaszy.

Na licytację trafiło dwadzieścia pięć koszulek z logo Fundacji STS na rękawku, które zastąpiło logo STS, sponsora klubu. Hokeiści GKS-u Katowice wystąpili w tych koszulkach w trzeciej rundzie Pucharu Kontynentalnego w Cortina d’Ampezzo oraz w turnieju finałowym w Cardiff w sezonie 2023/24.

Ambasadorem akcji został Grzegorz Pasiut dla którego jest to szósty sezon w barwach trójkolorowych. Były kapitan drużyny pozostaje jej liderem i jednym z najlepszych, polskich punktujących zawodników w katowickim zespole. W tej edycji Pucharu Kontynentalnego strzelił 5 goli i zaliczył 2 asysty. Wszystkie punkty zdobywał w unikatowej koszulce z logo Fundacji STS.

– Jestem szczęśliwy, że moją kolejną rolą w GieKSie jest rola ambasadora licytacji dla małej wojowniczki – Mai. Ta niezwykła inicjatywa, stworzona przez STS, naszego sponsora, z pewnością przyczyni się do tego, że dziewczynka będzie mogła normalnie funkcjonować. Mam nadzieję, że kibice chętnie włączą się do licytacji, bo cel jest szczytny, a koszulki wyjątkowe – powiedział Grzegorz Pasiut

[…] Licytacja ruszyła w 12 lutego i potrwa 10 dni. Aby wziąć w niej udział wystarczy wejść na stronę zbiórki, wyszukać interesującą nas koszulkę i zaproponować swoją stawkę. Całość zostanie zapakowana w eleganckie, unikatowe pudełko. Na wszystkich, którzy wylicytują koszulki GKS-u Katowice czeka także specjalna niespodzianka przygotowana przez klub oraz STS.

Pieniądze z licytacji zostaną przeznaczone na leczenie Mai Flasza, która urodziła się w 2015 r. z rzadką wadą wrodzoną, jaką jest wynicowanie pęcherza moczowego. Do tej pory przeszła pięć operacji, które uratowały jej życie. Dziewczynka pozostaje pod stałą opieką urologa, nefrologa, okulisty, alergologa, dermatologa, logopedy, psychologa/pedagoga i rehabilitanta. Od najmłodszych lat związana jest z klubem GKS Katowice, któremu kibicuje.

 

hokej.net – Kilka zmian w regulaminie? Konkrety w kwietniu

W środę odbyło się spotkanie władz związku z przedstawicielami klubów. Debatowano na nim o kwestiach związanych z najbliższym sezonem. Padło kilka propozycji zmian, a te najważniejsze dotyczyły terminu zamknięcia okienka transferowego, obowiązkowych kamer na liniach niebieskich i braku zawieszeń za bójki.

Działaczom klubów najmocniej zależy na tym, aby liga zyskała na rozpoznawalności i prestiżu. Żeby tak się stało, konieczne są transmisje w telewizji i to w znacznie większej liczbie. To właśnie na ten temat debatowano najdłużej.

Padła też propozycja uatrakcyjnienia formuły Pucharu Polski. Szefostwo Polskiego Związku Hokeja na Lodzie chciałoby, aby do tych rozgrywek zostały włączone najsilniejsze zespoły Młodzieżowej Hokej Ligi. Ten wniosek szybko przepadł, bo – zdaniem klubowych działaczy – różnica pomiędzy poziomami THL a MHL jest ogromna.

Przedstawiciele drużyn przekonywali, że hokejowa centrala powinna mocniej pochylić się nad problemem arbitrażu. Plusem jest to, że sędziowie zaczęli ponosić konsekwencje za swoje błędy, ale działacze apelowali jeszcze prosili o możliwość rozmowy z szefem sędziów oraz zwróceniem się z uwagami.

Działacze apelowali też, aby zaprzestać zawieszania zawodników za pojedynki pięściarskie. Zdaniem wielu kibiców i ekspertów jest to przecież nieodłączny element hokejowego widowiska.

Rozstrzygnięte wydają już dwie kwestie. Po pierwsze na liniach niebieskich zostaną zamontowane kamery po to, aby arbitrzy mogli korzystać z wideoweryfikacji. To wykluczy gole zdobywane po spalonych, których nie dostrzegli sędziowie liniowi.

Zmianie ulegnie też termin zamknięcia okienka transferowego. Od nowego sezonu będzie można dokonywać wzmocnień do 15 lutego, jak ma to miejsce w innych ligach. Nie zmienią się jednak limity transferowe. Każdy klub w grudniu będzie mógł dokonać trzech transferów, a od stycznia do połowy lutego – dwóch. Do tych limitów nie będą już wliczani zawodnicy drużyn młodzieżowych. Przypomnijmy, że w tym roku transfery można było przeprowadzać do 31 stycznia.

Kolejne spotkanie odbędzie się w kwietniu. Na nim dojdzie do głosowania nad wyżej wymienionymi zagadnieniami.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga