Felietony Piłka nożna
Fakty Góraka według Leszka Góreckiego
Dzisiaj chcielibyśmy Was zaprosić do kolejnego tekstu nadesłanego przez kibica GieKSy, a który jest „polemiką” z tekstem (tutaj) innego fana Trójkolorowych – Bartka. Autorem poniższego felietonu jest Leszek Górecki, który powinien być Wam znany z obszernego tekstu o naszej młodzieży i akademii (tutaj). Przypominamy także, że na Waszą twórczość czekamy pod mailem gieksainfo[at]gmail.com.
Trochę w kontrze do artykułu Bartka odnośnie Rafała Góraka postanowiłem napisać coś od siebie. Zdecydowanie różnimy się w zdaniu na temat naszego trenera, dlatego napiszę, dlaczego mój punkt widzenia jest zdecydowanie odmienny. Wymienię w punktach, co konkretnie mam na myśli. Postaram się poprzeć to odpowiednimi argumentami, a najlepiej przykładami, bo jak to się mówi – niech czyny przemówią. Trenera Góraka okazję mamy podziwiać naprawdę długi czas, bo jego powrót do GKS-u to czerwiec 2019 roku. Okres pracy trenera naprawdę zacny, nie może być w przypadku.
- Historia – liczby i daty nie są w stanie zakłamać rzeczywistości. Trener Górak jest rekordzistą pod względem meczów na ławce trenerskiej GieKSy. Trener w tym czasie zaliczył świetne wyniki, co sam zresztą podkreślał – przyniósł wiele radości kibicom. W historii zapisze się też awans do pierwszej ligi. Liczba meczów na ławce robi kolosalne wrażenie, a nie przypadkowo zostawia się w tyle takie trenerskie sławy jak Piotr Piekarczyk, Orest Lenczyk, Adam Nawałka, Jerzy Brzęczek czy Władysław Żmuda. Liczba meczów mówi sama za siebie. Średnia zwycięstw i punktów nie jest zadowalająca? To pokazuje przecież, w jak trudnych warunkach przyszło mu pracować.
- Wyniki – cóż tutaj też trener zazwyczaj spełnia wszelkie cele postawione przed zespołem, nawet jeśli ich nie ma albo są nie zbyt wymagające. Awans do pierwszej ligi? Po dwóch sezonach, ale zgodnie z planem osiągnięty. Utrzymanie w pierwszym sezonie? Także. Kolejny sezon? Celem była poprawa miejsca w tabeli względem poprzedniego sezonu. Efekt może gorszy, ale przecież gdyby nie karne bylibyśmy na miejscu barażowym. A przed sezonem nikt nie wymagał od drużyny takiego wysokiego miejsca.
- Prowadzenie młodzieży – świetna ręka do młodzieży to kolejna cecha naszego trenera, która jest warta uwagi. Tylko kompletny ignorant nie doceniłby wkładu w rozwój kariery Bartka Mrozka, Filipa Szymczaka czy wcześniej Alana Czerwińskiego i Łukasza Budziłka. Myślę, że każdy z tych zawodników wiele jemu zawdzięcza. Trener konsekwentnie stawia także na lokalną, a nie tylko poznańską młodzież. Co prawda głównie to młodzież szkółki Stadionu Śląskiego, ale to znaczy, że filtruje dokładnie rynek. Ostrożne wprowadzanie Alana Bróda, Kacpra Pietrzyka czy innych chłopaków z naszej akademii pokazuje mądrość i odpowiednie podejście do tych chłopaków. Ktoś powie, że Alan debiutował już jakiś czas temu, ale nie ma co rzucać na zbyt głęboką wodę i lepiej, żeby ci zawodnicy najpierw okrzepli i podglądali takich wytrawnych ligowców jak Arak czy wcześniej Tanżyna. Podobnie ma to miejsce z Pietrzykiem, który szanse dostaje gdy naprzeciwko jest albo rywal z Ekstraklasy jak Górnik Zabrze w pucharze czy drużyna z czołówki Arka Gdynia – jak się uczyć to od najlepszych, nawet jeśli miałby zagrać na nie swojej nominalnej pozycji.
- Szacunek do klubu – trener Górak ciepło wypowiadał się o kibicach od samego początku. Podkreślał, że zawsze śledził wyniki w europejskich pucharach, mimo że pochodził z Bytomia. W trudnym momencie, w poprzednim okresie jego pracy tutaj, został w klubie. Złośliwi powiedzą, że nie miał żadnych poważnych ofert w tym czasie, ale jednak trener trwał dzielnie na swoim stanowisku. Podobnie sytuacja wyglądała przy obecnej kampanii Góraka. Klub był w potrzebie, to trener stawił się pilnie i wyciągnął klub z niedoli, a teraz mimo nieprzychylnej atmosfery i wielu problemów dzielnie stawia czoła nowym wyzwaniom, jakie przynosi jakże zacna pierwsza liga. Nie zraża się obelgami, bo chce dokończyć robotę jak prawdziwy facet – do końca kontraktu albo i dłużej!
- Rozwój asystentów – Artur Skowronek, Dawid Szwarga, Tomasz Włodarek, Jarosław Skrobacz czy Robert Góralczyk. Co łączy tych panów? Ano to, że każdy z nich był asystentem Rafała Góraka czy to w Katowicach, czy w innych miejscach i dostali taką naukę, że każdy z nich poszedł w górę. Trójka pierwszych pracowała lub pracuje w Ekstraklasie, a Robert Góralczyk nawet przy reprezentacji i to przy kolejnym selekcjonerze. Niesprawiedliwym byłoby tutaj pominąć udział katowickiego szkoleniowca. Dlatego trenerzy Mrózek czy Stepnowski – nic tylko czerpać! Wyjątkiem od reguły będzie tutaj obecny asystent Dariusz Okoń, ale oni tworzą na tyle zgrany duet, że ciężko mają się rozstać. Ktoś zarzuci, dlaczego sam nie osiągnął podobnego awansu? Cóż, ten wyraźnie wierny jest misji, jaką ma do zrealizowania w Katowicach.
- Konferencje prasowe – ktoś, kto ogląda pomeczowe konferencje prasowe, wie, że nie ma na nich nudy. Nie ma prostych frazesów opowiadanych zazwyczaj, a jest wiele ciekawostek. Trener barwnie opowiada, nie boi się używać języków obcych, a zwroty takie jak „box to box” czy „face to face” nie powinny być zaskoczeniem. Jest zabawa słowem, granie przerwą, a szeroki zasób słów powoduje, że wyrażane zdania brzmią bardzo interesująco, a czasem nawet słuchacz musi sprawdzić w słowniku, co owe słowa znaczą i jak można przełożyć je na sytuacje boiskowe. Do tego patetyczne przemowy, które wręcz chwytają za serce, jak ta z czasów centrozapowych. Dla dziennikarzy to na pewno gratka.
- Profesjonalizm – to kolejna cecha, która pokazuje warsztat naszego szkoleniowca. W czasie bojkotu wyraźnie wskazał, że najważniejszy dla niego jest zielony prostokąt, a nie sprawy pomiędzy kibicami a ówczesnym prezesem. Lepszej argumentacji chyba ciężko byłoby się doszukiwać. Mimo że wcześniej był w świetnych, wydawałoby się relacjach z kibicami, postawił sprawę jasno, że zatrudniony jest na stanowisku trenera i odpowiada za wyniki sportowe. Otwarty jest nawet na analizę prezesa, mimo że ten zbyt dużej wiedzy na temat piłki nożnej nie ma, ale na pewno będzie to wartość dodana. Podobnie sprawa wygląda z ubiorem trenera. Wcześniej niezbyt profesjonalnie wyglądało, gdy trener ubierał odzież z kibicowskiego sklepu Blaszok, więc postanowił zmienić garderobę na tę klubową, oficjalną – sami przyznacie, że tak to powinno wyglądać. Innego powodu nie widzę. Nie można też zapomnieć o wyraźniej poprawie sylwetki, co też stawia go w świetlne profesjonalisty w myśl: jeśli chcesz wymagać od innych, zacznij od siebie.
- Dawanie szansy zawodnikom po przejściach – Rafał Górak słynie z dawania kolejnych szans zawodnikom, którzy mieli w swojej przygodzie problemy, najczęściej zdrowotne. Podał rękę takim piłkarzom jak Daniel Tanżyna, Jakub Arak, Christian Aleman czy Mateusz Mak chciał również pomóc Kamilowi Bętkowskiemu w powrocie na profesjonalny poziom, ten jednak takiej szansy nie wykorzystał. Decyzje być może kontrowersyjne, natomiast sami zawodnicy na pewno docenią taki gest. Oczywiście, nie zawsze zawodnicy są w stanie oddać trenerowi swą postawą na boisku, ale to też nie zawsze jest takie proste.
- Wzajemny szacunek na linii trener – kibice – jak sami wiecie, relacja tychże nie jest prosta. Trener wielokrotnie podkreślał, jak ważni są kibice dla tego klubu, przekonywał wręcz, że 12 zawodnik w Katowicach już jest, nawet jeśli nie było 11 z boiska. Wspomniany cytat szerokim echem obił się w social mediach, a przez niektórych cytowany jest do teraz. Wielokrotnie podchodził pod Blaszok czy sektor gości, nawet przed samymi piłkarzami, rzucał słynną czapkę w trybuny. Ktoś zarzuci, że obecnie tego nie robi, natomiast przez znajomość sytuacji woli nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje, by dodatkowo nie zaogniać sytuacji. Bo jaki mógłby być tego inny powód? Szacunek wśród lokalnych kibiców – trener Górak ma szacunek wśród kibiców innych klubów, nawet tych nam nieprzychylnych. Kibice Polonii Bytom zresztą wywieli transparent o tym, że pamiętają jego pobyt w Polonii, mimo że ten przyjechał na sparing z Ruchem Radzionków.
- Filtrowanie lokalnego podwórka – nasz trener nie siedzi na tyłku, tylko chętnie przygląda się innych drużynom, do których dostęp na Śląsku nie jest problemem. Wizyty na meczach Ruchu Chorzów tylko to potwierdzają, że oglądanie meczów nawet na terenie naszych największych wrogów to wartość dodana do warsztatu szkoleniowca.
- Prestiż – chyba każdy zgodzi się ze mną, że nie ma innego trenera w naszej lidze, który tak mocno budowałby prestiż. Wielokrotnie buduje rangę kolejnych spotkań, bardzo ciepło wypowiadając się o przeciwnikach. Co prawda głównie to prestiż ligi i rywali niż samego klubu, natomiast mamy zaszczyt występować w tak zacnej pierwszej lidze, więc szanujmy to, co mamy.
Tekst ma charakter satyryczny. Mam nadzieję, że byliście w stanie doczytać do tego momentu bez zniszczenia smartfona czy komputera.
Leszek Górecki
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


3kolory
12 grudnia 2023 at 18:27
Przeczytałem tylko pierwsze trzy …kropki i już dalej nie mogę …. normalnie mamy najlepszego trenera no chyba na świecie!!! Ja chyba chodzę na inną GieKSe niż autor tego tekstu
Poczytam to dalej jutro i może to zrozumie 🤦 bo po całości dzisiaj mogę mieć problemy ze spaniem
Toczmek
12 grudnia 2023 at 20:50
następnym razem zacznij czytać dla bezpieczeństwa od ostatniego zdania 🙂
3kolory
12 grudnia 2023 at 18:35
Próbuje to dalej czytać ale nie mogę….to chyba pisał sam Górak
Do autora ….przepraszam ale co ty kurwa pierdolisz ?? 🤦
Daro
12 grudnia 2023 at 18:52
Do @3Kolory
Na końcu tego tekstu jest taki wpis: Tekst ma charakter satyryczny. Mam nadzieję, że byliście w stanie doczytać do tego momentu bez zniszczenia smartfona czy komputera.
DPB
14 grudnia 2023 at 06:24
Kibice Polonii pamiętają jak sprzedawał mecze i spuścił wraz z kolegami Polonię do 3 ligi.Ha tfu 💦 mu na mordę.
Kolo
12 grudnia 2023 at 19:41
Ha ha ha! No, ja się przyznaję, że dopiero przy słowach „patetyczne przemowy” zorientowałem się, że coś tu nie kaman i to jest beka!
Ale dałem się nabrać! Leszek, piękny tekst na Prima Aprilis😅😅😅
Bolo
13 grudnia 2023 at 04:19
To pisał Rafał.
Prace trenera w klubie weryfikuje miejsce w tabeli.Nie jeden trener pierwszej ligi chciałby taką kadrę.
3kolory
13 grudnia 2023 at 04:52
Ok … doczytałem… zrozumiałem haha
No i przepraszam za przekleństwa
Irishman
14 grudnia 2023 at 05:59
Nieźle nas kolega wkręcił! 😉
Ja zorientowałem się dopiero przy wspomnieniu o Araku i Tanżynie!