Dołącz do nas

Kibice Piłka nożna

Głos kibiców po spotkaniu z Okocimskim

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Na niespełna 24 godziny przed rozpoczęciem meczu z Okocimskim, kibicom ciśnienie podniósł wojewoda, który to zamknął „Blaszok”.
To nie był jednak koniec złych wiadomości na ten weekend.
GieKSa po raz pierwszy w lidze przegrała przy Bukowej i to z ostatnią drużyną w tabeli 0-1.
Mając na uwadze fakt, że GKS Katowice mierzy w awans do ekstraklasy wynik ten jest nie małą sensacją.
Jak przyjęli go katowiccy fani?
Przeczytajcie.

SKalpel

Wyładowując swoje emocje , powiem KURWA MAĆ , zarazem dziękując piłkarzom za profesjonalizm (Fortunę itp) oraz szybkie wyleczenie ze złudzeń …
Czy mógłby ktoś zapodać kursy u buka GieKSa-Okocimski (2) oraz Bełchatów-Chojniczanka (2) .
Teraz już mogę oficjalnie napisać , awansuje Bełchatów i Łęczna (chyba że z tych klubów wycofają się niespodziewanie sponsorzy)

JACA

Niech dzisiejszy dzien bedzie nauczka dla wszystkich tych którzy pisali o jednostce treningowej, o intensywnym treningu strzeleckim i ile to goli strzelimy ogorkom z Brzeska.I moze do niektórych w końcu dojdzie że z tym składem personalnym mrzonki o awansie to tylko sfera zyczeń kibiców jednak z realizmem nie ma to nic wspólnego.

żywiec

Ochłonąłem ( nie do końca ale …)
Nigdy tego o naszych kopaczach nie napisałem ( 20 lat na bukową chodzę) ale ten mecz został oddany ( ustawiony w STS ) !!!
Oni nawet przez 1 minute nie próbowali walczyć !!! Karny był dla nich szokiem i go spie…..li !!! Ostatnie minuty a oni grają do tyłu !!!
Brzesko to jeden z najgorszych zespołów jaki gościł w tej dekadzie na Bukowej – w 4 Lidze połowa grała lepiej, a mimo to oni to przegrali !!!
Dramat !!!!

Bhoy

Wołkowicz wolniejszy ode mnie. Napa kopie sie po czole, Skrzypczak statystuje, Wróbel biega ale celności zero. Pitry potyka się o własne nogi i piłkę. Kurwa płakać sie chce!! Z przodu to jest paraolimpiada..

Dziki

Wiedziałem, że jestem przesadnie pierdolnięty na punkcie GieKSy, ale dziś cierpię w sposób niewyobrażalny. Od dwóch godzin gapię się w monitor, czytam i nic kurwa nie rozumiem… Przez 20 lat wkurwiony po meczach GKS-u byłem wielokrotnie… Ale takiego zawodu, po takim oczekiwaniu sobie nie przypominam… Co się kurwa stało?!

kattowitz

DRAMAT!! Banda ciuli z naszych piłkarzy. Mecz, który mieli wygrać i to wysoko totalnie olali, nawet nie próbowali atakować. Dostali karnego, a i tak udało im sie go spartaczyć. Nawet w juniorach uczą, że tak się karnych nie strzela. Myślałem, że od początku meczu będą atakować, a tu ZERO akcji, przewracali się o własne nogi, podania nie wiadomo do kogo, brak przyjęcia piłki, wykonywanie rzutów rożnych beznadziejne itd. Jak dla mnie mecz specjalnie oddany bez walki i to z ostatnią drużyną w tabeli!. Za tydzień Bełchatów rozjedzie tych pajaców. Szkoda tylko, że z nas zrobili sobie dzisiaj jaja i w tym szczególnym roku gdy obchodzimy 50-lecie, popsuli nam taki fajny jubileusz. Jeżeli ktoś po blamażu w Nowym Sączu liczył jeszcze na awans to teraz może liczyć o walke przed spadkiem. Drużyna nic nie warta.

Scarface WNC

Tej kopaniny nie dało się oglądać!
Zero jakiegoś pomysłu i brak zaangażowania.
Ich bieganie po boisku ( bo inaczej tego nie można nazwać) to wyglądało jakby pierwszy raz ze sobą grali!
Indywidualnie to nawet nie ma po co każdego oceniać, po prostu ZERO!

A co do przyszłego meczu z Bełchatowem to trzeba ich odwiedzić na treningu i postawić jasne ultimatum na te niedzielne spodkanie…

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    elo

    17 marca 2014 at 11:13

    po pierwszej połowie trybuny powinny byc puste bo to były jaja a nie gra i to w chuj duze jak nie chca grac to won

  2. Avatar photo

    banik12

    17 marca 2014 at 15:46

    Następnym razem ta banda skurwieli niech da znać kiedy BĘDZIE CHCIAŁA mecz przegrać,też się do bukmachera wybiore,sprzedawczyki i basta

  3. Avatar photo

    gobert

    17 marca 2014 at 16:33

    Do tych komentarzy nic już nie trzeba dodawać chodzę na GieKSę _35 lat ale takiego zaangażowania w grę piłkarzy nie widziałem, tu można pisać różne rzeczy ale o ile to ktoś z nich przeczyta oni robią sobie jaja z kibiców i klubu.

  4. Avatar photo

    MAJCK

    17 marca 2014 at 19:35

    Dz za komentarze nic dodać nic ująć myślę że przeczytali to nasi piłkarze jak i władza GIEKSY .P.BERNARD może ma rację nie ma po co przychodzić na bełchatów.:)

  5. Avatar photo

    hanys

    18 marca 2014 at 08:09

    Witam, ciekawi mnie tylko o co chodzi z tą ich grą czy jest to konflikt z trenerem i chcą się go pozbyć czy faktycznie ten mecz był ustawiony bo nie chce mi się wierzyć żeby byli aż tak słabi. Ruszali sie jakby całą zimę przesiedzieli przed telewizorami. Może oni nie chcą awansować moze starzy wyjadacze jak Pitry, Fonfara ,Gancarczyk, Wróbel, boja sie o swoje miejsca w drużynie na wypadek awansu …

  6. Avatar photo

    gobert

    18 marca 2014 at 09:31

    Lechu do meczu z Lęczna tylko juniorzy i rezerwa mnie interesuje tam będe-po trzech wyjazdach pierwszej drużyny zobaczymy ich grę i ilość punktów

  7. Avatar photo

    Macher

    18 marca 2014 at 13:58

    Może warto by podsumować kibiców… bo moim zdaniem to była żenada na 5 i 6 sektorze(byłem na 5). Aż mi się kurwa nie chciało drzeć jak widziałem wokół piknik. Rozumie że blacha była zamknięta ale to nie zwalnia od dopingu. Najgłośniej to chyba było na koniec meczy jak były gwizdy… to ma być wsparcie dla piłkarzy? Przerwy minutowe, Brzesko głośniejsze od nas, nawet bajtle były głośniejsze…

  8. Avatar photo

    masi74

    18 marca 2014 at 19:02

    Cześć Wam wszystkim.Jestem również już wieloletnim i stałym kibicem Gieksy.Zgadzam się z moimi kolegami co do meczu.Był on do d..y.A co do ustawiania meczów to jest już standard i to nie tylko w Gieksie.Mecz był do przewidzenia bo przecież jak tu nie dać wygrać i dostać za to kasę skoro w Gieksie jej niema a Urząd Miasta nie chce dać a i goście od marketingu lub menadzerowie klubu albo kto się tym całym bajzlem zajmuje nie kwapią się,żeby w ogóle pozyskiwać nowych sponsorów bo po co.Nie chce tu obrażać klubu moimi słowami ale trzeba być ślepym,żeby tego nie zauważyć.Niech od razu prezes Cygan powie,że Ekstraklasie mają w tym lub przyszłym roku w d…e i tyle.A co do piłkarzy jak nie chce im się grać bo płaczą,że nie dostają pełnego wynagrodzenia to niech idą na kopalnie z………ć na dole.Bo na więcej ich nie stać i żaden z nich Ronaldo nie będzie taką grą.Żeby nie strzelić karnego!Ok!Ronaldo,Messi mogą się na to pozwolić bo ich na to piłkarsko stać ale Gieksa,która chce wejść do Ekstraklasy raczej nie.Ale co do karnego.To nie był strzał to była kpina i oddanie go Brzesku.Każdy głupi by to zauważył.Mój 9 letni syn by to lepiej strzelił ale jemu by zależało i nie musiał by sprzedawać meczu.Chętnie porozmawiał by z członkami klubu i może ja nie jestem gościem do marketingu ale szybciej załatwiłbym Gieksie sponsora niż oni.Ja nikogo nie oskarżam ani nie posądzam tylko stwierdzam co myślę ja i mój 9 letni syn i kibice tutaj na forum.Dziękuję i proszę o komentarze do mojej wypowiedzi.

  9. Avatar photo

    mzG

    19 marca 2014 at 01:30

    pan niżej chyba zachłał 🙂
    jak można powiedzieć, że klub nie stara się o sponsora kiedy od kilku miesięcy pozyskujemy ich więcej niż na przestrzeni ostatnich kilku lat?
    Co do karnego to w przerwie lepiej strzelał jeden z kibiców. To co zrobił Duda to parodia i powód do wywalenia ze składu.
    na szczęście do zdrowia wrócił Adrian Jurkowski a Pietrzak nie zagra i może w końcu coś się uda zdziałać. niestety na ten moment Napierała -ławka!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga