Kibice SK 1964
Pisma SK 1964 do Prezydenta Marcina Krupy
Dzisiaj kibice GieKSy opublikowali post w mediach społecznościowych , w którym znalazły się skany pism wysłanych przez Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” do Prezydenta Marcina Krupy w sprawie organizacji trójstronnego spotkania na linii Miasto – Klub – Kibice. We wpisie znaleźć możemy także odpowiedź Wiceprezydenta Waldemara Bojaruna.
Poniżej zamieszczamy treść wiadomości od kibiców oraz skany pism.
Bojkot trwa w najlepsze i mamy wrażenie, że jako środowisko kibicowskie zostaliśmy jedyną stroną, która chcę tę sytuację zmienić.
Od początku naszej decyzji o bojkocie dążymy do trójstronnego spotkania na linii Miasto – Klub – Kibice. Pierwsze pismo do Urzędu Miasta zostało przez nas wysłane już 3 czerwca, jednak na odpowiedź musieliśmy czekać do 29 czerwca. Po jej otrzymaniu, konsultacji w szerszym gronie oraz innych prób dotarcia do urzędników, napisaliśmy 26 lipca kolejne pismo, jednak do tej pory nie uzyskaliśmy na nie odpowiedzi.
Nie chcemy pozostać gołosłowni i prezentujemy Wam treść wszystkich trzech pism wymienionych pomiędzy Właścicielem Klubu, jakim jest Miasto, a Stowarzyszeniem Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, tak by każdy mógł wyrobić sobie opinię. Jak już niejednokrotnie wspominaliśmy — trójstronne spotkanie może przełamać trwający impas. Nasza strona jest gotowa do rozmów. Jako kibiców martwi nas obecna sytuacja, a także coraz bardziej zastanawia postawa Miasta, któremu jako właścicielowi powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniu konfliktu.
Przypominamy, że jesteśmy mieszkańcami Katowic, którzy płacą tutaj podatki i biorą udział w wyborach.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.




Kato
15 września 2022 at 05:08
Ciężka sytuacja. Smutne to wszystko co obecnie dzieje się w GieKSie. Ciężko będzie, wszystkie strony bronią obecnie swoich skrajnych stanowisk. Obawiam się że będzie to trwało i trwało.
Irishman
15 września 2022 at 07:02
Jestem od bardzo dawna jednym z forumowiczów, a kibicem Klubu od początku lat 80tych. I mogę śmiało powiedzieć, że przez te wszystkie lata nastąpiła ogromna zmiana w zachowaniu kibiców i bardzo duża jest tu zasługa SK! A choćby prosta sprawa niecenzuralne okrzyki, które teraz zdarzają się wręcz sporadycznie. Wszyscy się przywalili do tego Widzewa. I jasne, że było to głupie i bezsensowne zachowanie. Ale to chyba nie pamiętacie co się u nas kiedyś odwalało! Powtarzam, zawsze z obrzydzeniem obserwowałem takie sytuacje i po prostu wychodziłem ze stadionu gdy to się działo. Ale mam wrażenie, że ta sytuacja z Widzewa, pomimo, że idiotyczna został sztucznie rozdmuchana i wyolbrzymiona. A czy SK, mogło jakoś zareagować. No mogło i byłoby by po sprawie. A tak, to się teraz pisz o kibicach GieKSy jak o strasznych chuliganach, zapominając jak oni ratowali klub, jak go sprzątali, odśnieżali, w jakie akcje charytatywne się angażowali, jak zajmują się dziećmi, także tymi z Domów Dziecka itp.
Kato
15 września 2022 at 07:24
Opuszczenie stadionu i hali przez kibiców, bojkot wszystkich sekcji i domaganie się rezygnacji ze stanowiska prezesa uważam za mało realny i skuteczny. Miasto, czyli główny akcjonariusz jest za obecnym prezesem. Domaga się przeprosin, co z pewnością nie nastąpi. A więc kibice pod płotem a prezes dalej na obiekcie. Tylko jak długo? Hokej to nie mecze z Widzewem gdzie można bojkotować mecze u siebie i jechać na wyjazdy. Kibice hokeja nie jadą na wyjazdy ligii, przynajmniej tak było dotychczas. Więc drużyna będzie grała bez kibiców u siebie i na wyjeździe. Jak długo?
Irishman
15 września 2022 at 08:37
Kato, nie wiem gdzie Ty wyczytałeś, że kibice postulują rezygnacje prezesa? Oni tylko chcą, aby Klub był zarządzany na zdrowych zasadach i tyle.
Zapomniałem wcześniej dodać. Jestem od dawna uczestnikiem Forum i odbiorcą tego co pisze nasza, kibicowska Redakcja. No i ja nie wiem za co SK ma przepraszać prezesa?
No serio! Za to, że kibice chcą, aby dobrze rządzi Klubem??? Jasne, na forum też zdarzają się różne wpisy, których sam bym nie napisał ale….. no też jakoś w mojej przynajmniej ocenie nie są bardzo obraźliwe. Ale może prezes jest jakoś bardzo mało odporny czy tam wrażliwy na pisane o sobie opinie? Cóż, może to w takim razie tylko dziwić, że ktoś taki został przez Magistrat wyznaczony do pełnienia jednak było nie było ważnej funkcji społecznej, narażonej na oceny twardo wyrażającego swoje poglądy środowiska kibicowskiego. Nawiasem mówiąc pamiętam jeszcze prezesa Mariana Dziurowicza. On był w stosunku do swoich podwładnych bardzo wymagający. Ale w stosunku do kibiców zawsze odnosił się z należytym szacunkiem.
Niemniej jednak, choć nie należę ani do SK, ani do Redakcji GieKSy, a jestem tylko szarym kibicem, to jeśli miałoby to pomóc, to za moich kolegów, wszystkich kibiców BARDZO SERDECZNIE PANA PREZESA PRZEPRASZAM!
Natomiast przedstawicieli miasta Katowice proszę o reakcję w tej chorej sytuacji! Może my, kibice jesteśmy uważani za kogoś gorszego ale także jesteśmy w dużej mierze mieszkańcami naszych kochanych Katowic!
Kato
15 września 2022 at 09:25
Irishman
Tak dramatyczna akcja bojkotu, wprowadzona na wszystkie sekcje sportowe Klubu … dalej po ewentualnych rozmowach prezes może zachować stanowisko?
Stanowisko prezesa?
Irishman
15 września 2022 at 11:14
Kato powtórzę. Kibice nigdy nie postulowali zmiany na stanowisku prezesa tylko domagali się i domagają właściwego zarzadzania Klubem, dbałość o marketing (ten wielki, sponsorski, jak i ten na szczeblu pozyskiwania nowych kibiców dla Klubu), postawienia ambitnych celów przed sportowcami zmuszające ich do ciągłego podnoszenia swojego poziomu itp. A już wręcz skandalem były idiotyczne teksty, które można było wyczytać w różnych mediach, sugerujące jakoby chcieli oni bezkarności itp.
Kato
15 września 2022 at 12:55
Irishman
No tak. Taczka to była z budowy nowego stadionu. Teraz rozumiem
Irishman
15 września 2022 at 14:14
Taczka była faktycznie w związku z fatalną oceną poczynań prezesa ze strony kibiców. ale nie był i nie jest to jakiś postulowany przez nich warunek jeśli chodzi o protest.
Irishman
15 września 2022 at 20:14
OK, Panowie rozumiem, że pasowało Wam to jak Klub swoimi działaniami storpedował możliwość zorganizowania piłkarskiego i kibicowskiego święta na wiosnę przy okazji sparingu z Górnikiem? Rozumiem, że nie przeszkadzały Wam smutne minki dzieciaków, gdy odebrano im możliwość zagrania na Bukowej finałów Zagraj na Bukowej? Rozumiem, że świętowaliście ten wspaniały sukces piłkarzy jakim było zdobycie 8-mego miejsca w I lidze? Rozumiem, że teraz będziecie świętować zdobycie 7-mego miejsca….. chociaż nie! Podobno teraz mamy najsilniejszą I ligę w historii więc i zdobycie w niej 10-tego miejsca będzie pewnie ogłoszone sukcesem, podobnie jak wejścia MISTRZA POLSKI do półfinałów w lidze hokeja, w której tak naprawdę liczy się 5 drużyn?
Wasz wybór!
Irishman
15 września 2022 at 20:28
Aha. Tak gwoli ścisłości, to o ile pamiętam, Shellu zrezygnował, bo nie mógł już patrzeć na ten minimalizm.
Łukasz Z.
15 września 2022 at 20:32
Irshman
Naprawdę wierzysz w to co piszesz? Ciebie i Mecze uważałem za njlepszyszych komentatorów na tym portalu, ale teraz zmieniam zdanie. Co Ty masz do celu hokeistów, ta liga jest wyrównana i liczy się kilka drużyn ale nikt nie ma takiej przewagi by ogłaszać że tytuł jest nasz! A co do drużyny piłki nożnej wolisz by Pan trener Gorak ogłosił, że walczymy o mistrza a później spadł do 2 ligi?! Już to przerabialiśmy i byłeś wtedy zadowolony? Ja jestem kibicem Gieksy od połowy lat 80 i przykro mi czytając co się teraz dzieje. Kosa dajcie temu spokój, My jesteśmy lepsi od patolgi z chorzowa i zawsze powinniśmy trzymać poziom. Niech te wipsy Was otrzeźwia na chwałę naszego Klubu!!!!
Pdw
15 września 2022 at 20:46
Chodza na GieKSe 20 lot i jest jedna rzecz MIEJSCE KIBICA JEST NA STADIONIE i tyle jeśbl.. scie se w kolano myślicie ze miasto nimo kasy za te nasze 2tyN8YEs biletów???dejcie se spokoj
Piotr
15 września 2022 at 20:53
GieKSa jest własnością kibiców, klub miejski –> sponsorowany z NASZYCH podatków, biletó, zakupów w sklepiku. Największy problem w klubie to zerowy poziom marketingu, gdyby nie SK1964 Katowice nie wiedziałyby, że mają mistrza 😛 Kibice ratowali klub, przychodzą od lat mimo miernego poziomu, co rusz dostając nowe przekręty (czyt. Król, trener Mandrysz, Dudek) czy anulowanie akcji dla dzieci za „bandyckie zachowania na stadionie (w łodzi dochodzi do bardziej drastycznych scen i nic się nie dzieje). Mikołaj Łopuski został tak 'godnie pożegnany’ (że aż w ogóle) przez zarząd, siatkarze kontrakty mieli rozwiązywane za pośrednictwem maila, a kibice za wsparcie hokeistów rywalizacją o oprawę… usłyszeli że to zasługa prezesa. Jakbyście się czuli, gdyby prezes Waszej firmy utrudniał wam pracę, po czym przypisał sobie każdy sukces?
Pdw
15 września 2022 at 21:05
Piotr takie rzeczy temu pajacowi trzeba wykrzyczeć z blaszoka a nie internetu ku..wa rozumiecie to???taką formą bojkotu robicie mu przysluge a zza miedzy się ciesza
Łukasz Z.
15 września 2022 at 21:29
Toczmek, Kosa. Dalej trzeba więcej naszych opinii? Pewnie znajdą się tacy którzy Was bez refleksji popierają ale to jest słabe i bez poparcia w faktach. Jeszcze raz pisze, fani Gieksy są na poziomie i tymi głodnymi kawałkami nas nie przekonacie. Zebraliscie opinie, to macie ale nie są po Waszej mysli. Wyciągnijcie wnioski!!!!
Toczmek
16 września 2022 at 09:15
Łukasz Z. szanuje zdanie każdego, kto się tutaj wpisuje, jednak ja dalej uważam, że taka forma protestu była jako ostateczność i niestety negatywne działanie i oszustwa doprowadziły do tego, że trzeba było z tego skorzystać.
Odniosę się do Twojego komentarza w temacie celów. Może porozmawiajmy czym w ogóle jest cel? Wyznaczanie celów, które jesteś w stanie spokojnie spełnić ma tyle wspólnego z ambicją, co nic. Z całym szacunkiem, ale wyznaczenie celu na półfinał PO hokeistów, którzy są MP to jest nic innego jak polityczny dupochron, który można potem wykorzystać jako realizacja celu, bo szczerze? na półfinał PO daje szanse na poziomie 90%. Na tym przykładzie uważam, że nasze cele są po prostu tylko i wyłącznie politycznym wyznacznikiem sukcesu i udowodnienia, że przecież wszystko spełniłem, a ile ma to wspólnego z ambicją? Moim zdaniem totalne zero.
W ekstraklasie piłkarskiej masz kilka drużyn, które ma postawione za cel – MP. Jak wiemy, tylko jeden może wygrać, co z resztą? spadną do 1.ligi? To tak nie działa i w sumie trochę dziwi mnie, że ktoś się nabiera na takie sztuczne gadanie. Wyznaczenie celu baraży to jest nierealne? Znaleźć się na 6. miejscu w lidze? serio?
Nie każdy cel zrealizujesz, ale jeśli realizujesz wszystkie to oznacza, że albo jesteś po prostu najlepszy, albo cele są źle wytyczone.
Pdw
16 września 2022 at 13:21
Tak jak juz pisano macie juz wnioski?tak naprawdę prawie każdy mysli ze ta forma jest do bani ale malo kto się chce udzielić przemyślcie to sobie,pany jesteśmy kibicami jednej drużyny nie chce was krytykować ale sami widzicie ze to normalnie w świecie nie wyszło czas na zmiany
Łukasz Z.
16 września 2022 at 13:24
Toczmek stawianie sobie ambitnych celów jest ważne, ale jeszcze ważniejsze są wyniki. A te są! Trzeba naprawdę dużo złej woli by tego nie zauważać. Każda sekcja jest dzisiaj na wyższym poziomie niż powiedzmy 2 lata temu a chyba o to nam chodzi? Wcześniej nasza coroczna walka o awans skończyła się blamażem. Jest cienka granica między ambitnymi celami a pompowaniem balonika który później pęka z hukiem! Niestety coraz bardziej widać to o czym pisało tutaj wielu kibiców,że sprawa ma drugie dno i nie koniecznie o dobro Gieksy tutaj chodzi. Przykre.
Daro
16 września 2022 at 15:52
Po tylu latach kibicowania i patrzenia na to jak działa miasto Katowice wcześniej za Uszoka i teraz za Krupę dochodzę do wniosku że Kosa nic nie da taki prostest ponieważ po pierwsze miasto jest za prezesem i jego działaniami w klubie więc jego dymisja jest mało prawdopodobna, po drugie piszecie że klub traci dużo kasy na biletach i to smutne jest ale wcześniej czy później miasto dołoży jakieś miliony z naszych podatków dla klubu i sobie wszystko wyrównają a ludzie i tak będą głosować na Krupę bo tak jest od lat że w Katowicach nie wygrywają ogólnopolskie partie polityczne.
Na pocieszenie mogę powiedzieć że klub zatrudnił Karola Kuśkę w sprawie marketingu i biznesu i może warto do niego się zwrócić z zapytaniem o spotkanie i pogadanie o funkcjonowanie klubu w dziedzinie marketingu.