Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka

Tygodniowy przegląd mediów: O trzeci finał z rzędu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej oraz hokeja. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Do drużyny piłkarek dołączyły: Patricia Hmírová, Dżesika Jaszek oraz Aleksandra Posiewka. Z klubem pożegnała się Kinga Kozak, która przenosi się do Napoli. Z Kamilą Tkaczyk oraz Karoliną Bednarz nie zostały przedłużone umowy. Z kolei Marlena Hajduk podjęła decyzję o zakończeniu kariery. Piłkarki rozegrały pierwszy sparing przed nowym sezonem, remisując na wyjeździe z drużyną Slovana Liberec 5:5 (5:2).

Piłkarze rozegrali ostatnie (czwarte) spotkanie przed startem PKO BP Ekstraklasy, w którym przegrali z SK Sigma Ołomuniec 1:2 (1:0). Klub przedłużył umowę z trenerem Rafałem Górakiem do 2028 roku. Nowym napastnikiem GieKSy został Aleksander Buksa wypożyczony z Górnika Zabrze. Podpisano również umowę z Jakubem Łukowskim Pierwszy mecz w nowym sezonie GieKSa rozpocznie z Rakowem Częstochowa w sobotę 19.07 o godzinie 20:15.

W sekcji hokeja na lodzie nie została przedłużona umowa z Johnem Murray. Drużyna poznała przeciwników w półfinale Pucharu Kontynentalnego.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Marlena Hajduk kończy karierę!

Wraz z końcem kontraktu sezon 2024/25 był ostatnim dla Marleny Hajduk w barwach GKSu Katowice. Doświadczona defensorka podjęła decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery.

Marlena Hajduk zadebiutowała na poziomie Ekstraligi w sezonie 2009/10 – wówczas jako piłkarka Unii Racibórz. Od sezonu 2011/12 do sezonu 2016/17 broniła barw Górnika Łęczna, z którym dwukrotnie zdobyła mistrzostwo kraju. Nieprzerwanie od 2017 roku Marlena Hajduk była zawodniczką katowickiej GieKSy. Wywalczyła z GKS – em awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy, a w sezonie 2022/23 i 2024/25 sięgnęła po mistrzostwo kraju, a także dołożyła do tego znamienitego dorobku Orlen Puchar Polski.

Zawodniczka urodzona w 1989 roku rozegrała łącznie 283 mecze na poziomie Ekstraligi (z sezonu 2012/13 nie ma kompletnych danych), czego 19 w ostatnim, mistrzowskim dla GieKSy sezonie.

Dwie zawodniczki żegnają się z Katowicami

Wraz z końcem sezonu 2024/2025 wygasły kontrakty dwóch zawodniczek GKS-u Katowice i nie zostały przedłużone.

GKS Katowice to aktualne Mistrzynie Polski, które sezon 2024/2025 rozegrały wręcz perfekcyjnie, zdobywając niemal komplet punktów. Wraz z końcem rozgrywek wygasły umowy wiążące defensorkę Kamilę Tkaczyk oraz pomocniczkę Karoliną Bednarz z klubem. W obu przypadkach umowy nie zostały przedłużone.

Kamila Tkaczyk występowała w GieKSie od 2018 roku, rozgrywając w tym czasie dla klubu 122 spotkania i zdobywając w nich 4 gole. Z katowicką ekipą Tkaczyk awansowała do Orlen Ekstraligi Kobiet, w której sięgnęła po trzy medale mistrzostw Polski oraz triumfowała w Pucharze Polski.

Karolina Bednarz umowę z GKS-em podpisała w lipcu 2023 roku. Zawodniczka występująca na pozycji pomocniczki rozegrała dla drużyny 47 spotkań, zdobywając w nich łącznie 2 gole. Z klubem Bednarz mogła świętować zdobycie mistrzostwa, wicemistrzostwa Polski oraz wznieść w górę Puchar Polski.

Kinga Kozak opuszcza GKS Katowice

Kinga Kozak spróbuje swoich sił we Włoszech! Reprezentantka Polski przenosi się do Napoli na zasadzie transferu definitywnego.

Kinga Kozak to piłkarka, która pierwsze kroki stawiała w Medyku Konin. Do GKS Katowice trafiła już w 2018 roku i to właśnie tam zadebiutowała na ekstraligowych boiskach. Po sezonie spędzonym w Czarnych Sosnowiec i mistrzowskiej przygodzie z Glasgow City, wróciła do Katowic, by pomóc GieKSie sięgnąć po drugi w historii tytuł mistrza Polski. W ostatnim sezonie Kozak miała istotny wkład w sukces drużyny — zagrała w 18 meczach i zdobyła 10 bramek. Dorzuciła także występ w Pucharze Polski. Łączny bilans w barwach katowickiego klubu to 90 spotkań i 39 bramek. Kozak ma na koncie 17 występów w reprezentacji Polski.

W minionym sezonie włoskiej Serie A Napoli zajęło przedostatnie, 9 miejsce z dorobkiem czternastu punktów i w nadchodzącym sezonie zagra na najwyższym szczeblu rozgrywkowym we Włoszech.

Patricia Hmírová wraca do Polski!

GKS Katowice poczynił kolejne ciekawe wzmocnienie! Do zespołu mistrzyń Polski dołączyła Patricia Hmírová.

Urodzona w listopadzie 1993 roku Słowaczka sporą część kariery spędziła w Ekstralidze. Zaczynała w SKF Žilina, a w Polsce grała w latach 2014–2021, z roczną przerwą na występy w niemieckim FC Neunkirch. W 129 meczach Ekstraligi zdobyła 69 bramek, reprezentując Górnik Łęczna, Czarni Sosnowiec, FC Katowice i Mitech Żywiec. Co ciekawe, ma najwięcej bramek spośród wszystkich zagranicznych zawodniczek, które występowały w Ekstralidze. Najdłużej występowała w Górniku, w którym spędziła trzy sezony.

Po odejściu z Polski Hmírová trafiła do cypryjskiego Apollonu, skąd przeniosła się do Hiszpanii w 2022 roku – najpierw do Sporting Huelva, a od 2024 roku reprezentuje beniaminka Liga F – Deportivo de La Coruña. Jedna z najbardziej doświadczonych reprezentantek Słowacji – rozegrała ponad 120 meczów w drużynie narodowej.

Dżesika Jaszek wraca do Polski!

Mistrzynie Polski ogłaszają kolejny transfer! Do zespołu GieKSy dołączyła Dżesika Jaszek.

Dżesika Jaszek wraca do GKS-u Katowice po roku występów w tureckim Fenerbahce SK. Zagrała tam czternaście meczów i zdobyła trzy bramki. Wcześniej, w latach 2018 – 2023 broniła barw Czarnych Sosnowiec. Zdobyła z tym zespołem mistrzostwo i dwa krajowe Puchary. Ma w CV takie kluby jak Unia Racibórz oraz Górnik Łęczna.

Wcześniej do zespołu mistrzyń Polski dołączyła Marcjanna Zawadzka.

Napastniczka związała się z GieKSą dwuletnim kontraktem.

Sparingowe granie czas zacząć!

Powoli możemy odliczać dni do startu sezonu w rozgrywkach centralnych w Polsce, a  większość zespołów rozpoczęła przygotowania i ma za sobą pierwsze spotkania towarzyskie.

[…] Slovan Liberec – GKS Katowice 5:5

Surova ?, Marinska ?, Hlouchova ?, ?, Harvilova ? – Maciążka 28′, Hmirova 30′, Vuskane 40′, 43′,Nieciąg 42′

GKS Katowice: Macała – Langosz, Zawadzka, Nowak, Włodarczyk, Cyraniak, Nieciąg, Turkiewicz, Maciążka, Vuskane, Hmirova. Grały również: Michalczyk, Posiewka, Malesa, Baumert.

dziennikzachodni.pl – Górnik Zabrze wypożyczył napastnika do GieKSy i zagrał w sparingu z MFK Karwina

W sobotę 12 lipca 2025 roku Górnik Zabrze rozegrał ostatni sparing przed nowym sezonem PKO Ekstraklasy. Rywalem zabrzan był czeski MFK Karwina. W tym samym dniu Górnik wypożyczył do GKS-u Katowice Aleksandra Buksę.

„Aleksander Buksa w nowym sezonie będzie reprezentował barwy GKS-u Katowice. Napastnik przechodzi do GieKSy na mocy umowy transferu czasowego do końca czerwca 2026 roku” – poinformował Górnik Zabrze.

„Wypożyczenie obejmuje ewentualną opcję wykupu zawodnika po zakończeniu rozgrywek” – uzupełnił informację GKS Katowice.

22-letni napastnik w poprzednim sezonie PKO Ekstraklasy w barwach Górnika rozegrał 23 mecze i strzelił jedną bramkę.

gol24.pl – Jakub Łukowski zamienił Widzew Łódź na GKS Katowice. Szósty letni transfer GieKSy

GKS Katowice we wtorkowy wieczór ogłosił szósty letni transfer. Nowym zawodnikiem rewelacji poprzedniego sezonu PKO Ekstraklasy został 29-letni ofensywny pomocnik Jakub Łukowski. Piłkarz wcześniej rozwiązał umowę z Widzewem Łódź, więc do ekipy popularnej GieKSy dołączył za darmo.

Jakub Łukowski trafił do Widzewa Łódź latem ubiegłego roku z Korony Kielce. Dla łódzkiej ekipy rozegrał 30 meczów, strzelił 4 gole i zaliczył 3 asysty. Został jedną z ofiar rewolucji kadrowej w drużynie i we wtorek, 8 lipca klub ogłosił, że kontrakt 29-letniego piłkarza został rozwiązany za porozumieniem stron.

Tego samego dnia zakontraktowanie środkowego pomocnika ogłosił GKS Katowice, dla którego był to szósty letni transfer. Zawodnik z popularną GieKSą podpisał umowę obowiązującą do czerwca 2027 roku. Będzie stanowił o sile mającej spore ambicje drużyny z Katowic?

Transfery GKS Katowice – lato 2025

Przyszli: Mateusz Kowalczyk (wykupiony za 1 mln euro, Brondby IF), Kacper Łukasiak (Pogoń Szczecin), Jakub Łukowski (Widzew Łódź), Aleksander Paluszek (Śląsk Wrocław), Marcel Wędrychowski (Pogoń Szczecin), Maciej Rosołek (Piast Gliwice).

Odeszli: Oskar Repka (Raków Częstochowa), Sebastian Bergier (Widzew Łódź), Przemysław Pęksa (Spartakos Kitiou), Szymon Krawczyk (Górnik Łęczna), Mateusz Mak (Znicz Pruszków), Aleksander Komor (Ruch Chorzów), Bartosz Baranowicz (koniec kontraktu), Adrian Danek (koniec kontraktu), Jakub Kaduk (koniec kontraktu), Filip Szymczak (koniec wypożyczenia, Lech Poznań), Dawid Drachal (koniec wypożyczenia, Raków Częstochowa).

weszlo.com – GKS Katowice przedłuża kontrakt z Górakiem. Długa umowa!

Polskie kluby często zmieniają trenerów, ale trochę inaczej sprawy mają się w GKS-ie Katowice, gdzie są stali w uczuciach. Rafał Górak pracuje już długo i ma popracować jeszcze trochę, bo GKS przedłużył z nim umowę.

Górak jest trenerem GKS-u od czerwca 2019 roku i jeśli wszystko dobrze pójdzie, będzie nim prawie dekadę. Nowa umowa obowiązuje bowiem do 2028 roku.

[…] Oczywiście zawsze gdy szkoleniowiec dostaje długą umowę, pamięcią trzeba wracać do Wojciecha Stawowego, który podpisał kontrakt na 10 lat z Cracovią, ale tutaj faktycznie można wierzyć, że Górak w jednej ręce nie trzyma nowej umowy, a w drugiej walizki.

Życzymy powodzenia w dalszej pracy!

sportowefakty.wp.pl – Od zera do bohatera. Rafał Górak przedłużył kontrakt z GKS-em Katowice

Rafał Górak podpisał nowy kontrakt z GKS-em Katowice. Poprzedni obowiązywał jeszcze przez rok, ale został przedłużony o kolejne dwa sezony.

Rafał Górak jest trenerem GKS-u Katowice od 3 czerwca 2019 roku. Nie zawsze był – mówiąc delikatnie – ulubieńcem kibiców.

Nie podobała im się panująca w klubie sytuacja, notoryczny brak awansu do Ekstraklasy. I trener niejako obrywał rykoszetem. Swoje usłyszał z trybun.

Ale wytrzymał to. Nie zrezygnował i dziś może chodzić po Katowicach z podniesioną głową. Teraz nikt nawet nie ośmieli się krzywo spojrzeć w jego stronę.

Bo trener Górak jest architektem awansu GKS-u Katowice do Ekstraklasy, wywalczony w jakże dramatycznych okolicznościach. W minionym sezonie katowiczanie spisywali się wprost rewelacyjnie i jako beniaminek zajęli 8. miejsce, czego przed startem rozgrywek prawdopodobnie nikt nie przypuszczał.

We wtorek trener Górak oficjalnie przedłużył kontrakt z klubem. Nowa umowa obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku. O kolejne trzy lata prolongowane zostały także umowy członków sztabu.

Jak dotąd Górak poprowadził drużynę GKS-u w 293 meczach (bo trzeba doliczyć też okres 21.06.2011 – 22.07.2013, gdy po raz pierwszy przejął zespół.

HOKEJ

wkatowicach.eu – John Murray żegna się z hokejowym GKS-em Katowice

John Murray nie będzie już bramkarzem hokejowej sekcji GKS-u Katowice. Klub nie przedłużył umowy z bramkarzem, który od 4 lat występował w barwach GieKSy i wielkokrotnie występował w reprezentacji Polski.

Bramkarz John Murray związany od 4 lat z GKS-em Katowice, w następnym sezonie nie będzie już bronił katowickiej bramki. Jeden z najlepszych hokejowych bramkarzy w kraju odchodzi z klubu. GieKSa nie przedłużyła umowy z doświadczonym zawodnikiem. Klub poinformował o tym w poniedziałek, 7 lipca.

Informujemy, że umowa Johna Murraya z GKS-em Katowice dobiegła końca i nie zostanie przedłużona. Doświadczony bramkarz dołączył do naszej drużyny latem 2021 roku. W ciągu czterech sezonów zdobył z naszym Klubem dwa mistrzostwa Polski i dwa wicemistrzostwa. Jego interwencje wielokrotnie ratowały GieKSę z poważnych opresji, zarówno na taflach polskiej ligi, jak i w rozgrywkach europejskich. Jako gracz GKS-u był także etatowym reprezentantem Polski poinformował w poniedziałek, 7 lipca, GKS Katowice.

Przypomnijmy, GKS Katowice to aktualny wicemistrz kraju. W nadchodzącym sezonie oprócz występów w Tauron Hokej Lidze, GieKSa będzie także reprezentować nasz kraj w Pucharze Kontynentalnym.

hokej.net – O trzeci finał z rzędu. Ujawniamy rywali GKS-u Katowice w Pucharze Kontynentalnym

Znamy skład grup najbliższej edycji Pucharu Kontynentalnego. GKS Katowice poznał dwóch pierwszych przeciwników, z którymi zmierzy się w grupie. Znów trafi na drużynę, z którą niedawno walczył w tych rozgrywkach dwukrotnie.

GKS jest jedynym zespołem, który uczestniczył w turniejach finałowych dwóch poprzednich edycji PK. Wicemistrzowie Polski w najbliższym sezonie powalczą o trzeci z rzędu występ w najlepszej „czwórce” tej imprezy.

Do rozgrywek przystąpią w ich drugiej rundzie, z której najlepsze drużyny awansują od razu do turnieju finałowego.

Wiemy już, że GieKSa wystąpi w grupie D, a jej przeciwnikami będą brytyjscy Nottingham Panthers oraz duński Herning Blue Fox. Turniej zostanie rozegrany w dniach 14-16 listopada, ale nie jest jeszcze znany jego gospodarz.

Ostatniego uczestnika tej imprezy wyłoni turniej grupy B I rundy, który odbędzie się w październiku. Wystąpią w nim: węgierski Budapeszt JAHC, rumuński ACSH Gheorgheni, ukraiński HK Krzemieńczuk i serbska Crvena Zvezda Belgrad. Najlepsza drużyna z tej czwórki uzupełni skład grupy GKS-u.

Do turnieju finałowego awansują po dwie najlepsze drużyny z dwóch grup drugiej rundy. W turnieju rozgrywanym równolegle z tym, w którym wystąpi GKS, w grupie C zagrają: Ducs d’Angers z Francji, Torpiedo Ust-Kamienogorsk z Kazachstanu oraz włoski zespół SG Cortina, a także zwycięzca grupy A z I rundy.

Runda finałowa zostanie rozegrana w dniach 15-18 stycznia przyszłego roku.

Herning Blue Fox to najbardziej utytułowany klub w historii duńskiego hokeja. Po mistrzostwo kraju sięgał 16 razy. Aktualnie jest wicemistrzem. „Niebieski Lis” wygrał ostatni sezon zasadniczy duńskiej Metal Ligaen, ale w finale play-off uległ Odense Bulldogs.

Dla GKS-u Katowice Blue Fox to starzy znajomi, bo przed dwoma laty oba zespoły spotkały się w Pucharze Kontynentalnym dwukrotnie – w turnieju trzeciej rundy i w finałowym. Ten pierwszy mecz po dogrywce 3:2 wygrali Duńczycy, ale GKS triumfował w całej imprezie i razem z duńską ekipą awansował do finału. W nim to polska drużyna wygrała bezpośredni mecz z Blue Fox 5:4 po karnych, ale ostatecznie zajęła ostatnie, 4. miejsce, a ekipa z Herning znalazła się na 2. pozycji.

Z kolei Nottingham Panthers zajął 3. miejsce w ostatnim sezonie brytyjskiej ligi EIHL. Później wygrał rozgrywki play-off, ale na Wyspach odbywają się one w innym formacie niż w większości lig hokejowych, a o tytule mistrzowskim przesądza sezon zasadniczy, w którym najlepsza była drużyna Belfast Giants, nagrodzona za to uczestnictwem w Hokejowej Lidze Mistrzów.

„Pantery” są 4-krotnym mistrzem Wielkiej Brytanii, ale na tytuł mistrzowski czekają już od 12 lat. Za to w 2017 roku jako pierwszy brytyjski zespół zdobyły Puchar Kontynentalny.

W opublikowanym niedawno rankingu europejskich klubów hokejowych francuskiego portalu „Hockey Archives” za ubiegły sezon Panthers znajdują się na 118. miejscu. GKS jest na 127., a Herning Blue Fox na 133.

Jak informowaliśmy już w ubiegłym miesiącu, w tegorocznej edycji Pucharu Kontynentalnego wystartuje najmniej od lat, bo 14 drużyn. Rywalizacja o awans do turnieju finałowego będzie się odbywać nie w trzech, jak zwykle ostatnio bywało, a tylko w dwóch rundach.

Puchar Kontynentalny 2025-26:

I runda (17-19 października):

Grupa A (Wilno, Litwa): Hockey Punks Wilno (Litwa), KHL Sisak (Chorwacja), Mogo Ryga (Łotwa), Narwa PSK (Estonia).

Grupa B (Gheorgheni, Rumunia): ACSH Gheorgheni (Rumunia), Budapeszt JAHC (Węgry), Crvena zZvezda Belgrad (Serbia), HK Krzemieńczuk (Ukraina).

II runda (14-16 listopada):

Grupa C (Angers, Francja): Ducs d’Angers (Francja), Torpiedo Ust-Kamienogorsk (Kazachstan), SG Cortina (Włochy), zwycięzce grupy A.

Grupa D: GKS KATOWICE, Herning Blue Fox (Dania), Nottingham Panthers (Wielka Brytania), zwycięzca grupy B.

Turniej finałowy (15-18 stycznia): po 2 najlepsze drużyny z grup C i D.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga