Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Ligowiec Roku 2025 – Bartosz Nowak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Kateřina Vojtková oraz Andjela Milovanović podpisały kontrakty z kobiecą drużyną. Z zespołem rozstała się Jagoda Cyraniak, która odeszła do Olympique Marsylia. Piłkarki udały się na obóz do Turcji, podczas którego zremisowały 1:1 z BIIK-Shymkent z Kazachstanu. W najbliższy piątek, także w Turcji, zagramy sparing z Metalist 1925 Charków. Piłkarze w ostatnim sparingu podczas obozu w Turcji pokonali FK TSC Bačka Topola 2:1 (1:0). Lukas Klemenz przedłużył umowę z klubem. Bartosz Nowak został „Ligowcem Roku 2025” w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. W piątek 30 stycznia o 18:00 rozegramy ligowe spotkanie z Zagłębiem w Lubinie.

Wczoraj siatkarze pokonali KPS Siedlce 3:1. Kolejny mecz zagramy na wyjeździe z MCKIS Jaworzno w czwartek 29 stycznia o 17:30.

Hokeiści w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa wygrane spotkania ligowe – we wtorek pokonali STS Sanok 7:2, a w piątek przegrali z Zagłębiem 0:3. W rozpoczętym tygodniu rozegramy trzy mecze: we wtorek o 18:00 ponownie na wyjeździe z Zagłębiem, w piątek o 18:30 w Satelicie z Unią oraz w niedzielę o 17:00 z GKS-em w Tychach.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Była młodzieżowa reprezentantka Czech zagra w GKS-ie Katowice

Była młodzieżowa reprezentantka Czech Katerina Vojtkova podpisała kontrakt z GKS-em Katowice. 26-latka związała się umową obowiązującą do czerwca 2027 roku.

Vojtkova w zespole GieKSy występowała w latach 2021-2022, rozgrywając w barwach mistrzyń Polski 46 spotkań, w których zdobyła 10 goli. W styczniu 2023 roku powoływana do seniorskiej reprezentacji Czech zawodniczka przeniosła się do Banika Ostrava, w którym występowała przed przenosinami do Katowic. W sezonie 2024/2025 pomocniczka reprezentowała barwy czeskiego 1. FC Slovacko.

Pierwsze oficjalne spotkanie zespół z Katowic rozegra 14 lutego, gdy w ramach 1/8 Orlen Pucharu Polski GKS zagra na wyjeździe ze Ślęzą Wrocław. Na 21 lutego zaplanowano spotkanie 12. kolejki Orlen Ekstraligi, w której obrończynie tytułu zagrają na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała.

Młodzieżowa reprezentantka Serbii zagra w GKS-ie Katowice

Serbka Andjela Milovanović została nową zawodniczką GKS-u Katowice. Defensorka związała się z mistrzyniami Polski kontraktem obowiązującym do czerwca 2027 roku.

19-letnia zawodniczka do klubu Orlen Ekstraligi przenosi się z Crveny Zvezdy Belgrad, w której barwach zdobywała dwa mistrzostwa Serbii (w sezonach 2023/2024 i 2024/2025) i dwa razy cieszyła się ze zdobycia pucharu krajowego (w sezonach 2023/2024 i 2024/2025).

Występująca w młodzieżowych zespołach swojego kraju zawodniczka, szanse debiutu w oficjalnym spotkaniu będzie miała w meczu 1/8 finału Orlen Pucharu Polski, w którym GieKSa 14 lutego zagra na wyjeździe ze Ślęzą Wrocław.

W zimowym okienku transferowym do zespołu z Katowic dołączyła Katerina Vojtkova z 1. FC Slovacko, która w przeszłości występowała w zespole mistrzyń Polski.

tylkokobiecyfutbol.pl – GKS Katowice remisuje z BIIK-Shymkent. Pechowy początek zgrupowania w Turcji

Mistrzynie Polski mają za sobą pierwszy sparing podczas obozu przygotowawczego w Side. Choć podopieczne Karoliny Koch wywalczyły rzut karny na boisku, starcie z kazachskim BIIK-Shymkent zakończyło się remisem 1:1. O końcowym wyniku zadecydował rzut karny oraz wyjątkowy brak szczęścia pod bramką rywalek.

Od pierwszych minut niedzielnego sparingu GKS Katowice narzucił swoje warunki. Katowiczanki kontrolowały przebieg gry, tworząc wiele groźnych sytuacji, by jednak piłka ostatecznie nie znalazła drogi do siatki przeciwniczek. Najlepiej obrazowała to doskonała próba Martyny Wiankowskiej po dośrodkowaniu z prawej strony — futbolówka trafiła w poprzeczkę. Chwilę później mogła się skończyć szczęśliwie, po strzale z dystansu, tym razem odbiła się od słupka. Mimo licznych prób pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bez bramek.

Drugą połowę zaczęła się od niefortunnego zdarzenia dla defesnywy GieKSy. W 49. minucie Elinura Katran zdecydowała się na dośrodkowanie, które nieoczekiwanie zamieniło się w strzał i przełobowało Wiktorię Marzec, dając BIIK-Shymkent prowadzenie.

Reakcja mistrzyń Polski była jednak niemal natychmiastowa. Już trzy minuty później Patricia Hmirova wywalczyła rzut karny i osobiście zamieniła go na wyrównującą bramkę. W dalszej części meczu trenerka Karolina Koch rotowała składem, dając szansę młodym zawodniczkom m.in. Piosickie, Małek czy Łanuszce. Katowiczanki do samego końca walczyły o zwycięstwo, jednak po raz kolejny w tym meczu na drodze stanęło obramowanie bramki. Mimo sportowego niedosytu, gra GKS-u mogła napawać optymizmem przed kolejnymi dniami zgrupowania.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice wygrał ostatni sparing w Turcji i zatrzymał w klubie ważnego zawodnika

Piłkarze GKS Katowice na zakończenie zgrupowania w Turcji rozegrali 20 stycznia sparing z FK TSC Baćka Topola. Katowiczanie wygrali z 11. zespołem serbskiej Super Ligi 2:1, a także przedłużyli umowę z ważnym zawodnikiem.

W swoim czwartym meczu sparingowym na obozie GKS Katowice pokonał we wtorek w Belek FK TSC Baćka Topola. Wcześniej podopieczni Rafała Góraka wygrali w Turcji z rumuńskim Petrolulem Ploiesti 3:0 oraz luksemburskim FC Atert Bissen 2:0 oraz przegrali z czeskim FK Jablonec 0:3. W czwartek 22 stycznia Katowiczanie wracają do Polski, a w niedzielę o godz. 17 pojawią się w Arenie Katowice na meczu siatkarzy, gdzie będą rozdawać autografy i pozować do zdjęć z fanami.

W meczu z 11. drużyną serbskiej GieKSa szybko objęła prowadzenie. Swojego drugiego gola dla Katowiczan na zgrupowaniu w Turcji strzelił ich zimowy nabytek Mateusz Wdowiak. Dobrze czujący w się w zespole zawodnik tuż przed przerwą mógł podwyższyć wynik, ale źle wykończył akcję kolegów.

Po zmianie stron serbski klub doprowadził do wyrównania i wydawało się, że ostatni turecki sprawdzian drużyny trenera Góraka zakończy się remisem. W samej końcówce szalę zwycięstwa na korzyść GieKSy przechylił jednak Adrian Błąd, który na murawie pojawił się w II połowie.

Przed sparingiem GieKSa pochwaliła się przedłużeniem umowy przez Lukasa Klemenza. Nowy kontrakt 30-letniego obrońcy będzie obowiązywać do końca czerwca 2028 roku i zawiera opcję przedłużenia.

Jesienią Klemenz wystąpił w 17 spotkaniach Katowiczan i strzelił w nich 4 gole, a poprzednim sezonie zagrał w 25 meczach GKS i zdobył jedną bramkę. Wcześniej urodzony w niemieckim Neu-Ulm zawodnik reprezentował barwy GieKSy w sezonie 2017/18.

pilkanozna.pl – Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Ligowiec Roku 2025 – Bartosz Nowak

Zgodnie z zasadami plebiscytu „PN” Ligowcem Roku może zostać zawodnik z Polski. On akurat jest niczym wino – im starszy, tym lepszy. Dziś trudno wyobrazić sobie GKS Katowice bez Bartosza Nowaka, Ligowca Roku 2025 według redakcji tygodnika „Piłka Nożna”!

Przy Nowej Bukowej z pewnością wolą jednak nawet się nie zastanawiać, co by było, gdyby nie bramki i ostatnie podania 32-letniego ofensywnego pomocnika. W 2025 roku były zawodnik Rakowa Częstochowa zanotował 21 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (11 bramek i 10 asyst). Nowak wręcz zachwycał w rundzie jesiennej bieżącego sezonu. Ustrzelił między innymi dublety przeciwko Zagłębiu Lubin i w Pucharze Polski przeciwko Jagiellonii Białystok, skompletował też hat-tricka w rywalizacji z Wisłą Płock w krajowym pucharze. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki tylko w drugiej połowie roku, miał udział przy aż 17 z 32 bramek zdobytych przez ekipę Rafała Góraka. Maczał zatem palce w ponad połowie goli strzelonych przez katowiczan. Co więcej, Nowak zajmuje najniższy stopień podium, jeśli chodzi o liczbę kluczowych podań spośród zawodników występujących w Ekstraklasie.

– Nie zastanawiałem się nad tym, czy to szczyt moich możliwości – mówił niedawno w rozmowie z „PN” Nowak. – Może jest już za mną, może przede mną. Nie potrafię powiedzieć, czy to moja najlepsza forma w życiu. Myślę, że w sezonie mistrzowskim w Rakowie Częstochowa prezentowałem podobną dyspozycję, w poprzednich klubach też miałem bardzo dobre momenty. Wiem, że wiele osób patrzy tylko na suche liczby goli i asyst, a powinniśmy spojrzeć szerzej: ile sytuacji wykorzystałem, ile zmarnowałem, ile okazji wykreowałem kolegom, ile kluczowych podań zaliczyłem – tych zmiennych jest znacznie więcej. Już wiosną wydaje mi się, że dobrze wyglądałem. Może nie szły za tym liczby, ponieważ graliśmy trochę inaczej i rozkładały się one na wiele osób.

Wyśmienita forma Nowaka sprawiła, że coraz częściej podnoszona jest dyskusja na temat tego, czy nie powinien znaleźć się w orbicie zainteresowań selekcjonera Jana Urbana. – Trener ma mój numer, ja mam kontakt do niego. (…) A mówiąc zupełnie serio, kontaktu żadnego w sprawie reprezentacji Polski nie było – żartował na łamach „PN”.

Niemniej, w 2025 roku Bartosz Nowak udowodnił, że będąc po trzydziestce, można wciąż rozdawać karty na poziomie Ekstraklasy.

SIATKÓWKA

siatka.org – KPS się postawił, ale niespodzianki nie sprawił

W 20. kolejce I ligi mężczyzn nie brakuje niespodzianek. Kolejną zapachniało w Katowicach. GKS tym razem jednak nie dał sobie wyrwać cennych punktów. Gospodarze pokonali KPS Siedlce, choć zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Nagrodę MVP odebrał Damian Domagała.

Początkowo spotkanie było wyrównane. Zespoły wymieniały się skutecznymi atakami. Swoje akcje kończył Damian Domagała. Obie drużyny nie ustrzegły się błędów w polu zagrywki. Gdy po atakach Gonzalo Quirogi i Damiana Hudzika gospodarze odskoczyli na 17:15, interweniował trener Chwastyniak. Seria przy zagrywkach Bartłomieja Krulickiego trwała. Dopiero po kolejnej przerwie dla KPS-u skutecznie zaatakował Przemysław Kupka (19:16). W końcówce asa posłał jeszcze Grzegorz Pająk. Pierwszą piłkę setową KPS obronił, ale szybko kropkę nad i postawił Quiroga.

Od początku drugiego seta KPS musiał gonić wynik. Po asie Krulickiego GKS odskoczył na 10:7. Po czasie dla trenera Chwastyniaka skutecznie zaatakował Mikołaj Miszczuk. Kolejne akcje układały się po myśli gości i szybko interweniował szkoleniowiec GKS-u (11:10). Po fragmencie wyrównanej gry ponownie do głosu doszli gospodarze. Seria bloków Katowiczan powiększyła dystans (17:13). Goście nie mieli zamiaru odpuszczać. Kolejne udane zagrania Bartłomieja Wójcika i as Michała Grabka skłoniły trenera Siewiorka do poproszenia o czas (19:17). Dopiero błąd siedleckiego przyjmującego pozwolił zrobić przejście (20:19). Obaj trenerzy rotowali składami. Świetne wejście zaliczył Tymon Majewski-Nowak. Po jego asach KPS odskoczył na 23:21. Atak Grabka przypieczętował zwycięstwo KPS-u.

W trzecim secie KPS poszedł za ciosem. po kontrataku Grabka interweniował trener Siewiorek (5:8). Seria kontrataków przy zagrywkach Domagały szybko wyrównała wynik (9:9). KPS wciąż jednak był skuteczniejszy na siatce a gdy asa posłał Wójcik zrobiło się 15:12 dla Siedlczan. Po ataku Kupki dystans wzrósł do czterech oczek. Tym razem to GKS nie odpuścił rywalom. Seria udanych zagrań przy zagrywkach Hudzika zniwelowała dystans. Przy stanie 18:17 dla KPS-u o czas poprosił trener Chwastyniak. Kolejny atak Domagały i blok na Kupce doprowadziły do remisu (19:19). Seria przy zagrywkach Domagały została przerwana dopiero atakiem Grabka (22:20). Do końca to GKS kontrolował sytuację i po ataku Quirogi wygrał do 22.

Od pierwszych akcji czwartego seta ton grze nadawali Katowiczanie. Po bloku na Kupce prowadzili 9:6. Swoje akcje kończył Domagała. Mimo starań Adriana Kacperkiewicza KPS wciąż musiał gonić wynik. Choć gra GKS-u nie była pozbawiona błędów, dystans pozostawał wyraźny. Również Pająk wykorzystywał okazje do zdobywania punktów. Blok na Kacperkiewiczu dał ostatni punkt gospodarzom.

MVP: Damian Domagała

GKS Katowice – KPS Siedlce 3:0 (25:17, 23:25, 25:22, 25:18)

HOKEJ

hokej.net – GKS Katowice z pewnym zwycięstwem nad Sanokiem

W ramach 37. kolejki TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny GKS Katowice oraz STS Sanok. Mecz obfitował w bramki, które o dziwo nie tylko gromadzili gospodarze.

Od pierwszych minut tempo dyktowali gospodarze. Pierwszą klarowną sytuację na otwarcie wyniku miał Mateusz Michalski, który po faulu podszedł do egzekwowania rzutu karnego. Z tej sytuacji obronną ręką wyszedł Dominik Buczek. Zmarnowana szansa Michalskiego szybko odeszła w niepamięć, gdy po wyjściu na pozycję swoją pierwszą bramkę w sezonie zdobył Kacper Maciaś. Gieksiarze nie zwalniali tempa konsekwentnie tworząc kolejne sytuacje. W 13. minucie jedną z sytuacji wykorzystał kapitan GKS-u. Pasiut oddał mocny strzał z lewej strony przełamując próbującego interweniować bramkarza. Niecałe 4 minuty później dobrze przy bandzie popracował Fraszko, Polak dograł do Andersona, który mocnym i precyzyjnym strzałem zapewnił swojej ekipie trzybramkowe prowadzenie.

Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia gospodarzy. Ian McNulty przymierzył z bulika, zdobywając czwartego gola dla GieKSy. 15 sekund po tym wydarzeniu nastąpiła zmiana w bramce STS-u. Mniej więcej w połowie meczy z lewej strony dobrze pokazał się Chodor, który pewnym strzałem pokonał świeżego bramkarza Sanoka– Filipa Świderskiego.

GKS dalej napierał na podkarpacką drużynę, jednak goście nie zamierzali składać broni. W tym względnie intensywnym widowisku kapitalnie odnalazł się Dawid Wawrzkiewicz. Polak przewracając się oddał strzał zapewniający sanoczanom pierwszą bramkę.Uskrzydleni golem goście mogli jeszcze bardziej zbliżyć się do GKS-u, jednak dogodnej sytuacji nie wykorzystałHuhdanpää. Jak mawia porzekadło– nie dasz, dostaniesz.W 38. minucie GKS wykorzystał przewagę liczebną – Grzegorz Pasiut po raz drugi wpisał się na listę strzelców oddając precyzyjny strzał po asyście Jonasza Hofmana i Patryka Wronki.

W trzeciej tercji przyszło goście po raz pierwszy graliw przewadze, gdyż na ławkę kar został odesłany Verveda. Gra w układzie 5 na 4 ułożyła się po myśli ekipy z Sanoka, akcję sfinalizował Nikołajewicz, oddając strzał z lewego bulika.Katowiczanie odpowiedzieli spokojną, kontrolowaną grą i regularnie testowali Filipa Świderskiego, który kilkukrotnie ratował swój zespół interwencjami. Wynik meczuw 53. minucie ustalił Jakub Hofman po świetnej pracy przy bandzie Maksymiliana Dawida.

688 dni i koniec! Fiński tercet Zagłębia rozstrzelał GieKSe

Hokeiści ECB Zagłębia Sosnowiec pokonali przed własną publicznością 3:0 GKS Katowice. Tym samym, przełamali trwający od 6 marca 2024 roku impas ligowych zmagań. Dyspozycją strzelecką imponowali fińscy stranieri, którzy zdobyli wszystkie bramki. Dzięki odniesionemu zwycięstwu podopieczni Matiasa Lehtonena przeskoczyli GKS Katowice w ligowej tabeli, meldując się na trzeciej lokacie.

Harmonogram spotkań stawia przed hokeistami Zagłębia Sosnowiec spore wyzwania. Domowy „dwumecz” przeciwko GKS-owi Katowice podopieczni Matiasa Lehtonena przerwą wyjazdowym spotkaniem z Unią Oświęcim, a po wszystkim czekać będzie sprawdzian w rywalizacji z mistrzem Polski. Dyspozycja sosnowieckiej drużyny w ostatnim czasie nie zbierała zbyt wysokich notowań w oczach kibiców, stąd ciężko o lepszą okazję do odkupienia win, niż długo wyczekiwane zwycięstwo ligowe przeciwko lokalnemu rywalowi. Choć początek spotkania przebiegał w naprawdę dobrym tempie, to obu drużynom do pełni szczęścia brakowało nieco argumentów pod bramką rywala. Otwarciu wyniku nie sprzyjały nawet dogodne okazję po błędach przeciwnika.

Każda kolejna minuta zdradzała nam, że decydująca o końcowym wyniku może być kwestia wyważenia pomiędzy twardą walką, a trzymaniem nerwów na wodzy. Dwuminutowe wykluczenia nie pozwoliły żadnej ze stron objąć upragnionego prowadzenia. Prawdziwych kłopotów hokeiści z Katowic nawabili się w 31. minucie. Karą meczu za atak w okolice głowy z gry został wykluczony Aleksi Varttinen, a jego koledzy musieli zmierzyć się z perspektywą pięciominutowej gry w osłabieniu. Naciskający coraz mocniej gospodarze zdołali w 34. minucie dopiąć swego. Najprzytomniej w podbramkowej naparzance odnalazł się Väinö Sirkiä, który z najbliższej odległości zdołał wbić krążek do bramki strzeżonej przez Eliassona. Zadania wybronienia reszty z pięciominutowego osłabienia nie ułatwił swojej drużynie Zack Hoffman, który chwilę po stracie bramki, został oddelegowany do odsiadywania dwuminutowego wykluczenia. Zespół trenera Lehtonena skrzętnie skorzystał z kolejnego prezentu, podwyższając prowadzenie w podwójnej przewadze. Atomowym uderzeniem popisał się Jere Jokinen. Ostatni akcent bramkowy zobaczyliśmy w 49. minucie. Jere-Matias Alanen w swoim stylu, ciężko pracował przed bramką rywala. Rosły napastnik zdołał przekierować krążek po wrzutce z okolic niebieskiej linii, tym samym ustanawiając wynik spotkania na 3:0.

Odniesione zwycięstwo nie tylko pozwoliło ekipie z Sosnowca po 688 dniach przełamać niemoc w rywalizacji przeciwko GieKSie, lecz również przeskoczyć lokalnego rywala w ligowej tabeli i zameldować się na trzeciej lokacie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga