Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice stanie przed wielką szansą
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Piłkarki wygrały 5:0 z Lechem/UAM Poznań w półfinale Pucharu Polski. Finał zostanie rozegrany 16 maja w Tychach, a naszym rywalem będą Czarni Sosnowiec. W Ekstralidze nasza drużyna pokonała na Bukowej Pogoń Szczecin 4:2. Piłkarze zremisowali z Koroną 1:1. W niedzielę 3 maja o 12:15 zagramy w Katowicach z Termalicą. Zaczyna się karuzela transferowa: media kojarzą Ariela Mosóra z GieKSą.
W półfinale play-off siatkarze pokonali w trzecim meczu Mickiewicza Kluczbork 3:1. Wcześniej przegrali drugie spotkanie 2:3. W finale zmierzymy się z BBTS-em Bielsko-Biała. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 29 kwietnia o 18:30 w Katowicach. Kolejne mecze zostaną rozegrane 3 maja o 12:30 w Bielsku-Białej i 5 maja o 20:00 w Katowicach. Do PlusLigi awansuje drużyna, która wygra trzy spotkania.
Hokeiści zakończyli sezon zdobyciem srebrnych medali Mistrzostw Polski.
PIŁKA NOŻNA
lechpoznan.pl – Rekord dla Lechitek, awans dla GKS-u
W półfinałowym meczu Orlen Pucharu Polski piłkarki Lecha Poznań UAM przegrały z GKS-em Katowice 0:5. W starciu rozgrywanym na Enea Stadionie padł rekord frekwencji w dziejach kobiecej piłki klubowej w Polsce, ponieważ na trybunach zasiadło aż 8311 widzów. Żeńska drużyna Kolejorza pożegnała się z tymi rozgrywkami, ale napisała w nich w swojej niespełna pięcioletniej historii kolejny piękny rozdział.
[…] Lechitki sprawiły więc nie lada niespodziankę, w końcu w tamtym spotkaniu mierzyły się z jednym z pretendentów do walki o mistrzowski tytuł. Poprzeczka we wtorek została zawieszona także wysoko, ponieważ w stolicy Wielkopolski zameldowały się zawodniczki aktualnych mistrzyń Polski. Gospodynie tej konfrontacji dowiodły już jednak i to całkiem niedawno, że potrafią rywalizować z Katowiczankami jak równe z równymi. W swoim premierowym starciu z tymi przeciwniczkami w Ekstralidze podzieliły się bowiem w marcu punktami na ich terenie po remisie 1:1.
Od początku drugiego pojedynku pomiędzy tymi ekipami oglądaliśmy jednak napór faworytek ze Śląska. Niebiesko-Białe odpowiadały rzutami rożnymi bitymi dobrze przez Klaudię Wojtkowiak, ale za pierwszym razem Monika Poniedziałek nie doszła do zagrania partnerki z zespołu, natomiast za drugim Maja Kuleczka pomyliła się nieznacznie. Po stałym fragmencie trafiły za to przyjezdne, czyniąc to bezpośrednio po centrze ze stojącej piłki w 22. minucie w wykonaniu Patricii Hmirovej. Nie minęło 180 sekund, a do świetnego podania z głębi pola wystartowała Klaudia Maciążka i ładnym strzałem dała Katowiczankom dwubramkowe prowadzenie.
Zawodniczki prowadzone przez trenerkę Zając szukały swojego rytmu, ale w ich poczynaniach było nieco nerwowości. Kiedy z kolei przedostawały się pod pole karne rywalek, te były w stanie oddalać zagrożenie dalekimi wybiciami. Piłkarski GKS-u zadały trzeci cios przed zmianą stron, kiedy to szybkością oraz zimną krwią błysnęła Maciążka. Napastniczka najpierw wygrała pojedynek biegowy, a następnie ze spokojem minęła interweniującą Jagodę Sapor i posłała piłkę do siatki.
Jak zareagowały na niekorzystną pierwszą połowę nasze zawodniczki? W najlepszy możliwy sposób, bo drugie 45 minut rozpoczęły się od ich huraganowych ataków. Wymarzoną szansę miał w 60. minucie aktywna Julia Przybył, ale uderzenie 18-latki sparowała poza linię końcową Wiktoria Marzec. Jeszcze bliżej szczęścia była niespełna 60 sekund później Marta Kwiatkowska. Na jej przeszkodzie stanęła jednak poprzeczka, a szkoda, bo to mógł być gol bez wątpienia godny atmosfery tego spotkania.
A ta na trybunach Enea Stadionu panowała naprawdę wyjątkowa, bo Lechitki wspierało ponad osiem tysięcy kibiców. Prowadzony był zorganizowany doping, wszyscy odwiedzający obiekt przy Bułgarskiej mogli skorzystać z wielu atrakcji, a ponadto spotkali się przed meczem oraz w jego przerwie z piłkarzami Kolejorza. Kapitalna frekwencja ma wymiar historyczny, bowiem nigdy nie zdarzyło się, by spotkanie klubowej piłki kobiecej w naszym kraju zgromadziło tylu widzów. Poprzedni rekord należał do… GKS-u Katowice, na którego meczu było nieco powyżej cztery tysiące ludzi. Teraz został on więc przebity blisko dwukrotnie.
Ambitnie walczące do końca Lechitki mogły zmniejszyć rozmiary przegranej jeszcze na blisko kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, ale nieco precyzji w dogodnej okazji zabrakło Oliwii Związek. Rezultat meczu za to korekcie za sprawą najpierw Andjeli Milovanović w 90. minucie, a następnie Julii Langosz w doliczonym czasie i zawodniczki Lecha Poznań UAM pożegnały się z rozgrywkami Orlen Pucharu Polski na etapie ich półfinałów. To jednak niesamowity wynik dla ekipy, która tego lata obchodzić będzie dopiero piątą rocznicę swojego powstania, a w swojej historii zdążyła dać kibicom Kolejorza wiele powodów do radości. Ta pucharowa kampania to kolejny z nich.
sportowefakty.wp.pl – Lech Poznań z rekordem frekwencji, ale bez awansu. Znamy finalistów Orlen Pucharu Polski
[…] Piłkarski wtorek w Polsce upłynął pod znakiem półfinałów rozgrywek o krajowe trofeum w piłce kobiecej. Ale w tym roku miały one wyjątkowy wymiar. W Poznaniu beniaminek Orlen Ekstraligi Lech UAM podejmował wciąż jeszcze aktualnego mistrza kraju – GKS Katowice. W stolicy Wielkopolski spotkanie to intensywnie promowano przez ostatnie kilkanaście dni.
Starcie rozegrano na Enea Stadionie w Poznaniu, gdzie na trybunach zasiadło 8 311 widzów. To rekord, jeśli chodzi o kobiece rozgrywki klubowe w Polsce. Poprzedni wynosił o prawie połowę mniej – 4 474 kibiców oglądało przed blisko rokiem starcie domowe piłkarek GKS-u Katowice na zakończenie mistrzowskiego sezonu 2024/2025.
Za znakomitą oprawę brawa należą się całemu środowisku Kolejorza zaangażowanemu w organizację, jednak na boisku wszelkie laury zgarnęły katowiczanki, które zwyciężyły 5:0. Wynik otworzyła w 22. minucie Patricia Hmirova, a chwilę później na 2:0 trafiła Klaudia Maciążka. Ta sama zawodniczka podwyższyła rezultat tuż przed przerwą. Pod koniec drugiej części gry po golu dołożyły jeszcze Andjela Milovanović oraz Julia Langosz, dzięki czemu zespół trener Karoliny Koch mógł cieszyć się z awansu do finału.
kobiecyfutbol.pl – OFICJALNIE: Zmieniono miejsce rozegrania finału Orlen Pucharu Polski!
Polski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o zmianie miejsca rozegrania finału Orlen Pucharu Polski! Spotkanie, które pierwotnie miało odbyć się w Szczecinie, rozegrane zostanie 16 maja 2026 roku na stadionie miejskim w Tychach!
W ostatnich dniach bardzo dużo mówiło się o zmianie miejsca rozegrania spotkania z powodu gry w meczu finałowym dwóch zespołów z południa polski. O zwycięstwo w Orlen Pucharze Polski zagrają GKS Katowice i Czarni Antrans Sosnowiec.
Stadion Miejski w Tychach oddany do użytku został w lipcu 2015 roku i od tej pory gościł między innymi mistrzostwa Europy do lat 2021 w 2017 roku, a dwa lata później rozgrywane na nim były mistrzostwa świata do lat 20.
Stadion mieszczący się przy ulicy Edukacji 7 może pomieścić 15 150 widzów.
futbol.pl – GKS Katowice nie odpuszcza. Defensor Rakowa na celowniku
Ariel Mosór był bliski transferu do GKS-u Katowice w zimowym oknie transferowym. Ostatecznie Raków Częstochowa odrzucił ofertę za swojego obrońcę. Latem temat przenosin piłkarza na Śląsk najprawdopodobniej wróci.
Ariel Mosór mógł zmienić pracodawcę kilka tygodni temu. Środkowym obrońcą interesowały się Arka Gdynia oraz GKS Katowice. Zespół ze Śląska złożył oficjalną propozycję i wyrósł na faworyta do pozyskania gracza.
Transfer definitywny nie doszedł jednak do skutku. Raków Częstochowa uznał ofertę za niesatysfakcjonującą. Zawodnik został pod Jasną Górą mimo chęci zmiany otoczenia.
Sebastian Staszewski uważa, że katowiczanie ponowią próbę zakupu piłkarza. Dziennikarz poinformował o tym na kanale Meczyki. Sam obrońca pozytywnie zapatruje się na taki ruch.
– Do kilku tematów transferowych oni wrócą latem. Mowa między innymi o Mosórze, który bardzo chciał odejść do GKS-u, bo ma w Katowicach mieszkanie i rozmowa z trenerem Górakiem dała mu bardzo dużo do myślenia i widział siebie w tej drużynie. Myślę, że to taki transfer, który GieKSa może przeprowadzić i nie zejdą z drogi pozyskiwania polskich zawodników – powiedział Staszewski.
Obrońca wystąpił w dwunastu meczach obecnego sezonu i strzelił jednego gola. Zaliczył przerwę w grze przez problemy zdrowotne w rundzie jesiennej.
SIATKÓWKA
radio.opole.pl – Koniec marzeń o finale. Mickiewicz Kluczbork zagra o brązowy medal
Siatkarze KKS Mickiewicz Kluczbork zakończyli walkę o finał PLS 1. Ligi. W trzecim, decydującym spotkaniu półfinałowym lepszy okazał się GKS Katowice, który wygrał 3:1 (19:25, 25:16, 25:23, 25:22) i przypieczętował awans do finału rozgrywek. Drużyna z Kluczborka zagra natomiast o brązowy medal z Aniołami Toruń.
Po dwóch pierwszych meczach półfinałowej rywalizacji stan rywalizacji był remisowy. Katowiczanie wygrali pierwsze spotkanie 3:0, ale w drugim starciu Kluczborczanie odpowiedzieli zwycięstwem po emocjonującym tie-breaku. Decydujący mecz zapowiadał więc ogromne emocje i takie też przyniósł.
Zespół z Kluczborka bardzo dobrze wszedł w niedzielne spotkanie. Skuteczna zagrywka Szymona Berezy oraz dobra gra w ataku Artura Pasińskiego pozwoliły szybko wypracować przewagę. Goście kontrolowali przebieg premierowej partii i zasłużenie wygrali ją 25:19.
W drugim secie inicjatywę przejęli jednak gospodarze. Seria mocnych zagrywek Bartłomieja Krulickiego pozwoliła GKS-owi odskoczyć rywalom, a Katowiczanie dominowali praktycznie w każdym elemencie gry. Partia zakończyła się wynikiem 25:16.
Trzeci set ponownie lepiej rozpoczęli zawodnicy Mickiewicza. Bereza raz jeszcze dawał się we znaki rywalom w polu serwisowym, a przewaga gości sięgała nawet czterech punktów. GKS cierpliwie odrabiał jednak straty, a końcówka przyniosła wyrównaną walkę punkt za punkt. Więcej spokoju zachowali gospodarze, którzy zwyciężyli 25:23 po skutecznym ataku Wojciecha Włodarczyka.
Czwarta odsłona długo była bardzo wyrównana. Kluczborczanie ambitnie walczyli o doprowadzenie do tie-breaka, ale w kluczowych momentach skuteczniejsi okazali się gospodarze. GKS wygrał seta 25:22 i cały mecz 3:1.
siatka.org – GKS Katowice stanie przed wielką szansą. Powalczy o powrót na salony
Znamy już finalistów I ligi siatkarzy w sezonie 2025/2026. Wiemy już, że nastąpi powrót do Plusligi, bowiem o złote medale i awans powalczą dwa zespoły, które już w PlusLidze grały. Do BBTS Bielsko-Biała w niedzielny wieczór dołączył GKS Katowice. Zespół trenera Emila Siewiorka okazał się lepszy od Mickiewicza Kluczbork.
Siatkarze Mickiewicza Kluczbork wyśmienicie rozpoczęli spotkanie. Wszystko dzięki znakomitej zagrywce Szymona Berezy, która była bardzo kłopotliwa dla gospodarzy. Kibice Katowic liczyli, że z biegiem czasu sytuacja na boisku się zmieni, jednak ciężko było to wprowadzić grając tylko do Michała Superlaka. Atakujący był nie do zatrzymania, jednak brakowało wsparcia dla 33-latka w ofensywie. Goście dokładali dużo punktów z zagrywki, a ponadto mogli popisać się znakomitą grą w przyjęciu i obronie. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 19:25.
GKS Katowice bardzo szybko otrząsnęli się po porażce w pierwszej partii. Podopieczni Emila Siewiorka bardzo szybko przejęli inicjatywę i z każdą kolejną akcją pokazali rywalom, że wracają do gry z pełną mocą. Przewaga gospodarzy rosła, a największy problem z wykończeniem akcji po stronie Kluczborka miał Kamil Maruszczyk. Katowiczanie z dużą łatwością zdobywali kolejne punkty, a w samej końcówce rywale jeszcze próbowali coś zmienić, jednak bezskutecznie. Drugi set zakończył się zwycięstwem gospodarzy 25:16.
Trzecia odsłona mogła się podobać od samego początku. Obie drużyny grały bardzo zawziętą siatkówkę i kibice w końcu doczekali się emocji, na które czekali w tym spotkaniu. Katowiczanie cały czas próbowali odrobić straty, a ta sztuka udała się w drugiej części seta za sprawą Wojciecha Włodarczyka, który popisał się znakomitą skutecznością w dwóch kluczowych momentach, najpierw na remis (16:16), a po chwili po ataku przyjmującego gospodarze wyszli na prowadzenie. Kluczborczanie w ostatnich piłkach trzeciego seta nie potrafili przebić się przez dobrze ustawiony blok rywali. Mimo to, emocje nie opuszczały kibiców do samego końca. Gospodarze zaczęli się mylić, co doprowadziło do wyniku 22:21. GKS zachował zimną krew w samej końcówce, po której mogli cieszyć się ze zwycięstwa 25:23.
Czwarta partia rozpoczęła się pod dyktando gospodarzy i z każdą kolejną próbowali odskoczyć na większą ilość punktów. Na to nie pozwolili Kluczborczanie z Arturem Pasińskim na czele. Przyjmujący wziął całą grę swojej drużyny na barki i był gotowy do ataku w każdej akcji. Siatkarze Mickiewicza Kluczbork nie odpuszczali, a w drugiej części seta doprowadzili do remisu 16:16. W samej końcówki znakomitą pracę wykonał w polu serwisowym Gonzalo Quiroga, który popisał się asem serwisowym i tym samym gospodarze odskoczyli ponownie na dwa punkty (21:19). Mecz zakończył się fenomenalnym blokiem Argentyńczyka (25:22).
MVP: Wojciech Włodarczyk
GKS Katowice – Mickiewicz Kluczbork 3:1 (19:25, 25:16, 25:23, 25:22)
Stan rywalizacji:2:1 dla GKS
awans do finału: GKS Katowice
To oni powalczą o awans do PlusLigi. Kiedy najważniejsze mecze?
I liga siatkarzy wkracza w decydującą fazę. W niedzielę zakończyły się półfinały rozgrywek, które może nie przyniosły sensacyjnych rozstrzygnięć, ale niespodzianki były blisko. Ostatecznie w wielkim finale zaplecza PlusLigi znalazły się BBTS Bielsko-Biała oraz GKS Katowice. Pierwsze spotkania o medale już w najbliższą środę.
GKS Katowice prawie od początku sezonu znajdował się w czubie tabeli rundy zasadniczej. Ostatecznie podopieczni Emila Siewiorka do fazy play-off przystąpili z 1. miejsca, mając na swoim koncie tylko 6 porażek.
W ćwierćfinale Katowiczanie dość pewnie rozprawili się z KPS-em Siedlce, a w półfinale nie było już tak łatwo. GKS pierwszy mecz wygrał 3:0, ale w drugim w tie-breaku musiał uznać wyższość Mickiewicza Kluczbork. W decydującym starciu w swojej hali triumfował już 3:1 i awansował do finału.
Siatkarze z Podbeskidzia w fazie zasadniczej nie brylował. Zakończył ją dopiero na 6. miejscu, ale już w ćwierćfinale pokazał o wiele lepszą grę i w tyle pozostawił jednego z kandydatów do awansu – Stal Nysę.
Półfinał rozstrzygnął się w trzech spotkaniach. Lepiej rozpoczęli go gracze Aniołów Toruń, ale BBTS triumfował w dwóch kolejnych meczach, kończąc serię wygraną 3:1.
Terminarz meczów o medale
Finał (do trzech zwycięstw)
I termin: 29 kwietnia, godz 18:30: GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała
II termin: 3 maja, godz. 12:30: BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice
III termin: 5 maja, godz. 20:00: GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała
Ew. IV termin, 9 maja, godz. ??:???: BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice
Ew. V termin, 13 maja, godz. ??:???: GKS Katowice – BBTS Bielsko-Biała
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze