Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Stadion

Turniej kwalifikacji Ligi Mistrzyń odbędzie się w Katowicach. GKS na początek zagra z Anderlechtem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Poszczególne drużyny naszego klubu wracają do treningów: piłkarze trenują od dwóch tygodni, w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa sparingi. W pierwszym z nich przegrali z rumuńskim FC Voluntari  0:1 (0:0), w drugim pokonali Hutnika Kraków 3:1 (1:0). Piłkarki poznały przeciwniczki w eliminacjach Ligi Mistrzyń, turniej kwalifikacyjny zostanie rozegrany w Katowicach na początku września. Grzegorz Janiszewski podpisał nowy kontrakt.

Do drużyny siatkarzy dołączyli rozgrywający Piotr Fenoszyn, środkowy Bartłomiej Krulicki oraz czeski przyjmujący Lukas Vasina.

Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie do treningów wrócą 31 lipca, do zespołu dołączyli: Mateusz Michalski, Ben Sokay oraz  Noah Delmas.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice poznał rywalki w Lidze Mistrzyń!

W kwalifikacjach do Ligi Mistrzyń piłkarki GKS Katowice będą rywalizować w grupie 5 z Anderlechtem Bruksela! Losowanie odbyło się dzisiaj w szwajcarskim Nyonie. Przy ewentualnym zwycięstwie w półfinale GKS zmierzy się ze zwycięzcą z pary SK Brann (Norwegia) – FC Lokomotiv Stara Zagora (Bułgaria).

Runda pierwsza jest jedną z dwóch rund przed 16-drużynową fazą grupową, która rozpocznie się w listopadzie. Zostanie ona podzielona na dwie ścieżki: ścieżkę mistrzów i ścieżkę ligową. W obu ścieżkach, pierwsza runda składać się będzie z dwóch etapów, z których każdy będzie polegał na rozegraniu pojedynczych meczów pucharowych w jednomiejscowych miniturniejach: półfinały (6 września) i finały/play-offy oraz o trzecie miejsce (9 września). Zwycięzcy każdego finału (11 na ścieżce mistrzowskiej, 4 na ścieżce ligowej) przejdą do drugiej rundy. Gospodarze miniturniejów pucharowych zostaną wyłonieni spośród klubów grających w danej grupie.

Ścieżka mistrzów

Na tym etapie bierze udział 41 drużyn: mistrzowie federacji zajmujących ósme i niższe miejsca w rankingu. Zostaną oni wylosowani do 11 mini-turniejów pucharowych: osiem turniejów z czterema zespołami i trzy turnieje z trzema zespołami.

Zwycięzcy 11 finałów przejdą do rundy drugiej, do której bezpośrednio wejdą trzy drużyny. Siedem miejsc w fazie grupowej będzie do wywalczenia w rundzie drugiej.

Losowanie ścieżek ligowych

W tym etapie weźmie udział szesnaście drużyn: wicemistrzowie ze związków z miejsc od 7 do 16 w rankingu oraz zespoły z trzecich miejsc ze związków z miejsc od pierwszego do szóstego w rankingu. Zostaną one rozlosowane do czterech mini-turniejów pucharowych po cztery drużyny w każdym.

Zwycięzcy czterech finałów przejdą do drugiej rundy, do której bezpośrednio wejdzie sześć drużyn. Pięć miejsc w fazie grupowej będzie do wywalczenia w rundzie drugiej.

Kalendarz sezonu

Runda pierwsza (mini-turnieje w jednym miejscu):

Półfinały: 6 września

Finały/baraże o trzecie miejsce: 9 września

Losowanie rundy drugiej: 15 września, Nyon

Runda druga

Pierwszy etap: 10/11 października, rewanż: 18/19 października

Losowanie fazy grupowej: 20 października, Nyon

dziennikzachodni.pl – Turniej kwalifikacji Ligi Mistrzyń odbędzie się w Katowicach. GKS na początek zagra z Anderlechtem

W Nyonie odbyło się losowanie I rundy kwalifikacji Ligi Mistrzyń. W ceremonii po raz pierwszy brał udział GKS Katowice, a turniej odbędzie się na Bukowej!

Piłkarki GKS Katowice po raz pierwszy w historii zdobyły mistrzostwo Polski. W nagrodę wystąpią w kwalifikacjach Ligi Mistrzyń. W piątek 30 czerwca odbyło się losowanie grup eliminacyjnych. Wzięła w nim udział delegacja GKS Katowice z prezesem Markiem Szczerbowskim.

W piłce kobiecej pierwsza runda kwalifikacji Ligi Mistrzów składa się z turniejów z udziałem czterech drużyn. W dwóch parach rozgrywane są półfinały, a potem finał i mecz o trzecie miejsce. Do kolejnej rundy awansuje tylko triumfator. W niej odbywa się klasyczny dwumecz, z którego lepszy zespół wchodzi do fazy grupowej LM.

Los przydzielił katowiczankom Anderlecht Féminin Bruksela. W drugiej parze zagrają norweski SK Brann Kvinner z bułgarską Starą Zagorą.

Turniej odbędzie się na Bukowej!

– Wygraliśmy losowanie dotyczące zorganizowania turnieju! – poinformował prezes Marek Szczerbowski.

Półfinały turniejów zaplanowano na 6 września, finały i mecze o trzecie miejsce trzy dni później.

Zespół-gospodarz na pokrycie kosztów otrzymuje 30.000 euro, a pozostali uczestnicy 65.000. Awans jest warty dodatkowe 15.000 euro. W późniejszym dwumeczu – z którego wchodzi się już bezpośrednio do fazy grupowej Champions League – zwycięzca zainkasuje premię 100.000 euro, a pokonany 140.000 (triumfator ma gwarancję kolejnych wielkich zysków z fazy grupowej, w niej wygrana to 50.000, a remis 17.000). W sumie w puli znajdują się 24 miliony euro.

sportdziennik.com – Stawiają na doświadczonych

Po zakontraktowaniu Aleksandra Komora z Resovii i Mateusza Maka ze Stali Mielec, GieKSa ogłosiła pozyskanie kolejnego doświadczonego zawodnika z ekstraklasowym CV.

Umowę do 30 czerwca 2025 parafował Adrian Danek. 28-latek ma na koncie 51 występów i 3 bramki zdobyte w elicie, w której grał dla Sandecji Nowy Sącz, Cracovii i Korony Kielce. W tej ostatniej spędził poprzednie dwa sezony, świętował awans, po którym na najwyższym szczeblu rozegrał 18 spotkań. W Katowicach wzmocni rywalizację na wahadłach.

Na tym prawym niepodważalną pozycję miał Marcin Wasielewski. Spisywał się na tyle dobrze, że Zbigniew Wojciechowski niemal nie „wąchał” murawy. Klub postanowił nie przedłużać z nim kontraktu. Angaż Danka, który w I lidze rozegrał ponad 150 meczów, powinien mocno zaostrzyć rywalizację z Wasielewskim.

– Jednym z założeń na letnie okno transferowe było wzmocnienie rywalizacji na pozycjach wahadłowych. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika o bardzo zbliżonej charakterystyce i poziomie sportowym do piłkarzy, których obecnie posiadamy w zespole. Adrian Danek wpisuje się w oczekiwany profil zawodnika oraz koncepcję przebudowy drużyny. Posiada spore doświadczenie piłkarskie zdobyte na boiskach pierwszoligowych oraz ekstraklasowych, a w swojej karierze mierzył się z grą o realizację wysokich celów sportowych – mówi Dawid Dubas, dyrektor sportowy GieKSy.

Na jej celowniku znajdują się też środkowy pomocnik o statusie młodzieżowca Bartosz Baranowicz. Ma zostać wykupiony z Górnika Zabrze, z którego był ostatnio wypożyczony do Skry Częstochowa. To też przebywający na testach ofensywny pomocnik Daniel Ściślak (Górnik Zabrze). Kolejny to Mateusz Cholewiak (ostatnio… Górnik Zabrze), mogący grać na lewym wahadle, ale otrzymujący też zapytania z ekstraklasy.

Lepsi o jedną bramkę

Katowiczanie ponieśli porażkę w pierwszym tego lata sparingu. W Kielcach, na starym stadionie Korony, okazali się słabsi od FC Voluntari.

Dziewiąta drużyna rumuńskiej ekstraklasy, przebywająca w Polsce na zgrupowaniu, jedyną bramkę środowego wczesnego popołudnia zdobyła w końcówce po kontrze.

– Mecz był intensywny z przeciwnikiem ekstraklasowym, rumuńskim, czyli poprzeczka była zawieszona nieźle. Sparing był równy, nie było widać różnicy. Dla nas to pierwsza gra kontrolna, po intensywnym okresie treningów. Wszyscy dobrze, aktywnie pracowali, wielu zawodników wystąpiło po 45 minut. Jest trochę nowych twarzy, jeszcze na kogoś czekamy. To krótki okres przygotowawczy, już w lipcu gramy ligę, dlatego musimy mocno działać – powiedział trener [Rafał Górak].

W barwach GieKSy zagrali dwaj zawodnicy, którzy nie zostali jeszcze oficjalnie zaprezentowani przez klub: Bartosz Baranowicz i Daniel Ściślak. Obaj są pomocnikami Górnika Zabrze, przy czym ten pierwszy występował ostatnio w I-ligowej Skrze Częstochowy, z kolei ten drugi – w III-ligowych rezerwach 14-krotnych mistrzów Polski. Ponadto testowany był też młodzieżowiec z innego z klubów z ekstraklasy.

Nieoficjalne debiuty w katowickim klubie zaliczyli pozyskani tego lata Mateusz Mak, Adrian Danek oraz Aleksander Komor, który linię obrony tworzył m.in. z Grzegorzem Janiszewskim. 26-letni stoper podpisał nowy kontrakt z klubem, obowiązujący do połowy 2025 roku. Ten dotychczasowy wygasał z końcem czerwca.

Wygrany sparing GieKSy

Podczas letniego okresu przygotowawczego GKS Katowice rozegrał drugi mecz sparingowy. Tym razem piłkarze GKS-u zmierzyli się z Hutnikiem Kraków. Drużyna z Katowic wyszła zwycięsko z tej potyczki.

Przypomnijmy, że w środę, 28 czerwca Katowiczanie ponieśli porażkę w pierwszym tego lata sparingu. W Kielcach, na starym stadionie Korony, okazali się słabsi od FC Voluntari.

W sobotę drużyna GKS-u rozpoczęła sparing z trzema nowymi nabytkami: Aleksandrem Komorem, Adrianem Dankiem i Mateuszem Makiem. Od samego początku meczu gospodarze dominowali, choć minęło trochę czasu, zanim przewaga ta przejawiła się na tablicy wyników. Jednak w 35. minucie obrońca Oskar Repka odważnie wkroczył w pole karne i oddał celny strzał, który wyprowadził GieKSę na prowadzenie.

W drugiej połowie w drużynie GKS-u pojawiło się kilka nowych twarzy. Dało to trenerom okazję do obserwacji umiejętności takich zawodników jak Bartosz Baranowicz (dawniej Skra Częstochowa), Oskar Kozdroń (Zagłębie II Lubin), a także Szymon Krawczyk i Kacper Pietrzyk z Młodej GieKSy. Zdecydowanie mocniej rozpoczęli tę część meczu goście, szybko wyrównując po przejęciu piłki w środku pola.

Druga połowa była bardziej wyrównana, a obie drużyny miały ograniczone okazje do zdobycia bramki. Wynik meczu został ostatecznie rozstrzygnięty tuż przed końcowym gwizdkiem, dzięki efektownym golom Alana Bróda i Kacpra Pietrzyka.

Kibice GieKSy mogą zaznaczyć w swoich kalendarzach środę, 5 lipca. W ten dzień ma się odbyć olejny nadchodzący sparing GKS-u. Podczas tego meczu zespół z Katowic zmierzą się z ŁKS-em Łódź.

Zawisła wiecha

Na placu budowy stadionu i hali w rejonie autostrady A4 doszło do kolejnego symbolicznego momentu.

Wiecha to tradycja budowlana. Polega na zawieszeniu przystrojonego w kolorowe wstążki wieńca na górnej części konstrukcji znakiem zakończenia ważnego etapu budowy. Wiecha uroczyście zawisła na zamontowanym właśnie najwyższym punkcie wznoszonego stadionu w Katowicach w sąsiedztwie autostrady A4.

– Jesteśmy na ważnym etapie budowy miejskiego kompleksu sportowego w Katowicach. Zawieszenie wiechy to znak, że najwyższy punkt konstrukcyjny dla stadionu został osiągnięty. W przyszłym roku zakończymy pierwszy etap inwestycji,. Obejmuje on budowę stadionu, ale i hali sportowej. Dwóch boisk treningowych, miejsc parkingowych oraz niezbędnej infrastruktury drogowej. Będzie to kompleks funkcjonalny, skrojony na miarę potrzeb mieszkańców. Z obiektów będą mogły korzystać mistrzynie Polski w piłce nożnej, a także piłkarze reprezentujący miasto w Fortuna 1 Lidze oraz siatkarze grający w PlusLidze. Co równie istotne, nowoczesna infrastruktura pozwoli nam kształtować przyszłe talenty, bo będą z niej korzystać dzieci i młodzież w trakcie szkolenia – powiedział Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Kompleks sportowy w rejonie ulic Bocheńskiego, Upadowej i Dobrego Urobku rozpoczęto budować 14 października 2021. Jego wykonawcą jest firma NDI. Koszt to niespełna 286 mln zł brutto. Za te pieniądze powstaje stadion na blisko 15 tysięcy miejsc. Niemal 3-tysięczna hala, dwa trawiaste boiska treningowe, parkingi (250 miejsc dla samochodów i 11 dla autokarów) i niezbędna infrastruktura towarzysząca, co tworzy I etap inwestycji, który ma być gotowy w drugiej połowie 2024 roku. Termin realizacji drugiego, obejmującego kolejne cztery boiska oraz dalszą część infrastruktury, nie jest jeszcze znany.

Stadion nabiera już kształtów i działa na wyobraźnię, jak będzie wyglądał docelowo. Trwają intensywne prace związane z montażem konstrukcji – układane są prefabrykowane słupy, belki zębate, które składają się na elementy trybun. Rozpoczęto także montaż konstrukcji stalowej dachu. Dookoła zaczynają pojawiać się budynki pomocnicze, które służyć będą między innymi jako kasy biletowe. Widać też duże zmiany w zagospodarowaniu terenu, gdzie zobaczyć można już parkingi i zarys układu drogowego.

– Patrząc na obecne zaawansowanie robót, oczami wyobraźni możemy zobaczyć już tysiące mieszkańców i kibiców siedzących na rosnących z dnia na dzień trybunach stadionu miejskiego w Katowicach. Niezmiernie cieszy nas obecne tempo prac, które jednoznacznie wskazuje, że jesteśmy coraz bliżej ukończenia budowy – stwierdził Andrzej Hołda, prezes zarządu Katowickich Inwestycji S.A.

SIATKÓWKA

siatka.org – Piotr Fenoszyn zadebiutuje w Pluslidze, zagra w GKS-ie Katowice

Sezon 2023/2024 będzie wyjątkowy dla Piotra Fenoszyna. Wszystko dlatego, że zadebiutuje w nim na parkietach PlusLigi. 26-letni rozgrywający podpisał bowiem kontrakt z GKS-em Katowice.

Krystalizuje się skład GKS-u Katowice na sezon 2023/2024. Wcześniej klub ogłosił między innymi przedłużenie umów z oboma atakującymi (Damianem Domagałą i Jakubem Jaroszem) i libero (Dawidem Ogórkiem i Bartoszem Mariańskim), a także ze środkowym – Sebastianem Adamczykiem oraz Wiktorem Mielczarkiem (przyjmujący). Ogłosił również zakontraktowanie Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy) i Łukasza Kozuba (rozgrywający). Do tego grona dołączy drugi z rozgrywających – Piotr Fenoszyn. To 26-letni zawodnik, który w sezonie 2023/2024 zadebiutuje w PlusLidze.

Nowy zawodnik katowickiej drużyny rozegrał jak do tej pory 4 sezony i 111 spotkań na poziomie pierwszej ligi. Wychowanek Wandy Kraków w swojej dotychczasowej karierze występował w Kęczaninie Kęty, AZS AGH Kraków oraz w PSG KPS-ie Siedlce.

– Piotr zbierał bardzo dobre recenzje za grę w Tauron 1. Lidze, również od swoich byłych szkoleniowców. Sztab na czele z trenerem dokonał głębokiej analizy jego gry. Mamy więc przekonanie graniczące z pewnością, że Piotr będzie doskonale się uzupełniał z Łukaszem Kozubem na pozycji rozgrywającego – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice, Jakub Bochenek.

 

Powrót środkowego do GKS-u Katowice

Po czterech sezonach przerwy na powrót do GKS-u Katowice zdecydował się Bartłomiej Krulicki, który w górnośląskiej drużynie wcześniej spędził trzy lata. Jest on piątym nowym nabytkiem GKS-u w tym okienku transferowym. – Bartek odchodził od nas kilka lat temu jako solidny ligowy środkowy. Wiemy, że po kilku latach spędzonych w innym klubie jest znowu pełen energii, by pokazać w pełni swój potencjał na boisku. Liczymy na jego umiejętności, a także wieloletnie siatkarskie doświadczenie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

Krystalizuje się skład GKS-u Katowice na sezon 2023/2024. Wcześniej klub ogłosił między innymi przedłużenie umów z oboma atakującymi (Damianem Domagałą i Jakubem Jaroszem) i libero (Dawidem Ogórkiem i Bartoszem Mariańskim), a także ze środkowym – Sebastianem Adamczykiem oraz Wiktorem Mielczarkiem (przyjmujący). Ogłosił również zakontraktowanie Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy), a także Łukasza Kozuba oraz Piotra Fenoszyna (rozgrywający). Do nich dołączył Bartłomiej Krulicki, który w przeszłości był już ważnym ogniwem GKS-u.

Krulicki to 29-letni siatkarz, który po raz pierwszy pojawił się w katowickiej drużynie w roku 2016, tuż po historycznym awansie górnośląskiego Klubu do PlusLigi. Wcześniej miał on w swoim seniorskim CV występy w KS Milicz, Victorii PWSZ Wałbrzych oraz BBTS-ie Bielsko-Biała. Krulicki reprezentował barwy katowickiego Klubu przez trzy kolejne sezony, stając się pewnym punktem drużyny prowadzonej wtedy przez Piotra Gruszkę. W 2019 roku zdecydował się na transfer do Asseco Resovii Rzeszów, w której spędził cztery ostatnie lata. Krulicki zakończył sezon 2022/2023 jako brązowy medalista PlusLigi po zwycięskiej walce o medale Asseco Resovii z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

– Bartek odchodził od nas kilka lat temu jako solidny ligowy środkowy. Wiemy, że po kilku latach spędzonych w innym klubie jest znowu pełen energii, by pokazać w pełni swój potencjał na boisku. Liczymy na jego umiejętności, a także wieloletnie siatkarskie doświadczenie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

 

Vasina zostaje w Pluslidze, zasilił GKS

Mimo że Lukas Vasina opuścił PGE Skrę Bełchatów, to kolejny sezon również spędzi na parkietach PlusLigi. Zasilił bowiem szeregi GKS-u Katowice. Jest już szóstym nowym zawodnikiem pozyskanym w trwającym okienku transferowym przez drużynę z Katowic.

Coraz bliżej skompletowania składu jest GKS Katowice, który zdecydował się na przedłużenie współpracy jedynie z sześcioma zawodnikami. Większość drużyny będzie więc nowa. Wcześniej GKS poinformowało zakontraktowaniu Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy), Łukasza Kozuba oraz Piotra Fenoszyna (rozgrywający), a także Bartłomieja Krulickiego (środkowy). Okazało się jednak, że w drużynie prowadzonej przez Grzegorza Słabego znalazło się również miejsce dla czeskiego przyjmującego, Lukasa Vasiny.

Nowy siatkarz górnośląskiego zespołu mierzący 198 cm wzrostu może pochwalić się zdobyciem mistrzostwa Europy w kategorii kadetów w 2017 i sięgnięciem rok później po srebrny medal mistrzostw Europy juniorów. Vasina rozpoczynał swoją seniorską karierę od występów w VK Ostrawa, skąd przeniósł się do VK CEZ Karlovarsko. Występy w tym klubie przyniosły mu dwa tytuły mistrza Czech oraz triumf w Superpucharze Czech, dzięki czemu Vasina zaczął być powoływany do seniorskiej kadry narodowej i reprezentował swój kraj m.in. w ostatniej edycji mistrzostw Europy oraz kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Tokio.

W sezonie 2022/2023 Lukas Vasina grał w PGE Skrze Bełchatów i zanotował występy w 21 spotkaniach PlusLigi. Kolejny sezon spędzi w GKS-ie Katowice. – Gdy tylko pojawiła się możliwość zatrudnienia Lukasa, wiedzieliśmy od razu, że to zawodnik, który idealnie wpisuje się w naszą drużynę. Jest młody, ambitny i chce się pokazać z dobrej strony w jednej z najlepszych lig na świecie. Ma ponadprzeciętne umiejętności i z pewnością będzie jednym z filarów zespołu nie tylko w przyjęciu, ale i ofensywie – powiedział Jakub Bochenek, dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice.

HOKEJ

hokej.net – Osiem sparingów GKS-u Katowice

Znamy plan przygotowań GKS-u Katowice. Podopieczni Jacka Płachty przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024 rozegrają osiem meczów kontrolnych.

– Hokeiści realizują obecnie indywidualne programy treningowe, które mają ich przygotować do okresu treningowego na lodzie – czytamy w oficjalnym serwisie internetowym mistrzów Polski.

Ekipa z alei Korfantego do wspólnych zajęć wróci 31 lipca. Tego dnia zawodnicy przejdą też testy wydolnościowe. 1 sierpnia rozpoczną specjalistyczne treningi na lodzie. Areną ich zmagań będzie Jantor.

GieKSa w ramach okresu przygotowawczego rozegra osiem meczów sparingowych. Rywalami katowiczan będą dwa polskie zespoły: Zagłębie Sosnowiec i KH Energa Toruń. Z sosnowiczanami zmierzą się dwukrotnie.

Mistrzowie Polski zmierzą się też z niemieckim Lausitzer Füchse (dziewiąty zespół DEL2) oraz dwoma czeskimi klubami: HC RT Torax Poruba i AZ Hawierzów. Pierwszy z nich występuje w pierwszej lidze, a AZ w drugiej.

Start rozgrywek Polskiej Hokej Ligi planowany jest wstępnie na 8 września.

Plan sparingów GKS-u Katowice:

10.08.2023 GKS Katowice – HC RT Torax Poruba.

11.08.2023 GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec

17.08.2023 AZ Hawierzów – GKS Katowice

25.08.2023 GKS Katowice – Lausitzer Füchse

26.08.2023 GKS Katowice – Lausitzer Füchse

30.08.2023 Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice

1.09.2023 GKS Katowice – KH Energa Toruń

5.09.2023 HC RT Torax Poruba – GKS Katowice

Oficjalnie. Michalski zawodnikiem GKS-u Katowice

Potwierdziły się nasze informacje. Mateusz Michalski po roku przerwy powrócił do GKS-u Katowice. 31-letni napastnik podpisał roczny kontrakt.

Przypomnijmy, że Michalski w ekipie GKS-u Katowice występował już w latach 2019-2022. W sezonie 2021/2022 sięgnął z GieKSą po tytuł mistrzowski.

Później zdecydował się przenieść do Comarch Cracovii. W barwach “Pasów” rozegrał 50 ligowych meczów, w których zgromadził 20 “oczek” za 9 bramek i 11 asyst. Jego statystyki uzupełnił bilans +15 oraz 8 minut na ławce kar.

Nie jest tajemnicą, że wychowanek Podhala Nowy Targ nie był do końca zadowolony ze współpracy z Rudolfem Roháčkiem. To właśnie dlatego poprosił o rozwiązanie kontraktu.

Umiejętności Michalskiego, który bardzo dobrze odnajduje się w niższych formacjach, ceni też Róbert Kaláber. Selekcjoner reprezentacji powołał na Mistrzostwa Świata Dywizji IA, które na przełomie kwietnia i maja były rozgrywane w Nottingham. Doświadczony skrzydłowy zaprezentował się w tym turnieju z dobrej strony. W 5 meczach zdobył jedną bramkę – w wygranym 4:2 starciu z Włochami. Było to trafienie otwierające wynik spotkania.

– Pamiętamy, że Mateusz opuścił rok temu szeregi naszej drużyny z przyczyn osobistych. Cieszymy się z powrotu do naszej drużyny zawodnika, który był ważną częścią mistrzowskiego zespołu z sezonu 2021/2022 i świetnie sprawdza się w zespołowej grze. Nie bez znaczenia jest jego ligowe i reprezentacyjne doświadczenie, w końcu Michalski miał swój wkład w ostatni wielki sukces hokejowej reprezentacji Polski, czyli awans do Elity. Liczymy na to, że jego powrót do GieKSy przyniesie korzyści zarówno nam, jak i Mateuszowi – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie GKS-u Katowice.

 

Sokay zawodnikiem GieKSy. To Kanadyjczyk polskiego pochodzenia

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało czwartego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Ben Sokay, który podpisał dwuletni kontrakt.

Sokay (183 cm, 82 kg) urodził się w Port Hope, w prowincji Ontario. Ma 26 lat i operuje prawym uchwytem kija. Jest graczem kreatywnym i uniwersalnym, bo może występowaćzarówno na środku ataku, jak i na skrzydle.

Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w akademickiej NCAA. Jako zawodnik Niagara University rozegrał tam 98 spotkań i zgromadził w nich 47 punktów za 23 bramki i 24 asysty.

Później rywalizował wEast Coast Hockey League (trzeci poziom rozgrywkowy za oceanem po NHL i AHL) w ekipie Iowa Heartlanders. Jego dorobek zatrzymał się na 58 meczach, 12 golach i 12 kluczowych zagranaich.

Ostatni sezon spędził na Wyspach Brytyjskich. Był czołowym zawodnikiem Dundee Stars, ostatniej drużyny EIHL, w której miał okazję występować ze znanym z polskich lodowisk szwedzkim bramkarzem Antonem Svenssonem. W 42 meczach strzelił 24 bramek i 19-krotnie asystował. Na ławce kar spędził tylko 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -18.

– Ben to zawodnik, który z powodzeniem gra zarówno jako skrzydłowy, jak i centralny napastnik, bazując na swojej kreatywności, szybkości reakcji i zaangażowaniu w tercji rywala. Jesteśmy bardzo ciekawi możliwości tego ambitnego zawodnika i bardzo cieszymy się, że dołączył do naszej drużyny – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

– Co ważne, Ben ma dodatkową motywację, występując w naszym kraju, jako że część jego rodziny pochodzi właśnie z Polski. Sokay jest zdeterminowany, żeby dobrze zaprezentować się przed polskimi kibicami i zrobimy wszystko, by pokazał pełnię swojego potencjału – dodał.

Delmas nowym obrońcą GieKSy. Znów zagra z Sokayem

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało piątego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Noah Delmas, który podpisał roczny kontrakt.

Delmas (183 cm, 88 kg) urodził się w miejscowości Newmarket, w prowincji Ontario. Ma 27 lat i operuje prawym uchwytem kija. Jest defensorem, który dobrze radzi sobie po obu stronach tafli.

Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w akademickiej NCAA. Jako zawodnik Niagara University rozegrał tam 146 spotkań i zgromadził w nich 99 punktów za 20 bramek i 79 asysty. Na ławce kar spędził 54minuty. W sezonie 2018/2019 został wybrany do drużyny gwiazd tych rozgrywek.

Co ciekawe w barwach tego uniwersytetu występował z Benem Sokayem, który również dołączył do GieKSy.

W hokejowym CV Delmasa znajdują się występy w East Coast Hockey League (125 meczów, 5 goli, 26 asysty) i brytyjskiej EIHL (18 konfrontacji, 4 punkty).

Ostatni sezon spędził w ECHL. Był ważnym zawodnikiem Worcester Railers, czyli piątej drużyny Dywizji Północnej, której ostatecznie nie udało się awansować do fazy play-off. W 58 meczach strzelił dla „Kolejarzy”2 bramki, a 16-krotnie wpisał się do protokołu jako asystent.Na ławce kar spędził 17 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -34.

– Nasz nowy obrońca dał się poznać we wcześniejszych sezonach jako gracz wykazujący się nieustępliwością i zaangażowaniem w tercji obronnej, ponadto wiemy, że jest w stanie pokazać się z dobrej strony w ofensywie. Liczymy na to, że Noah Delmas zaprezentuje w polskiej lidze swoje sportowe atuty – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga