Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Stadion

Turniej kwalifikacji Ligi Mistrzyń odbędzie się w Katowicach. GKS na początek zagra z Anderlechtem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Poszczególne drużyny naszego klubu wracają do treningów: piłkarze trenują od dwóch tygodni, w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa sparingi. W pierwszym z nich przegrali z rumuńskim FC Voluntari  0:1 (0:0), w drugim pokonali Hutnika Kraków 3:1 (1:0). Piłkarki poznały przeciwniczki w eliminacjach Ligi Mistrzyń, turniej kwalifikacyjny zostanie rozegrany w Katowicach na początku września. Grzegorz Janiszewski podpisał nowy kontrakt.

Do drużyny siatkarzy dołączyli rozgrywający Piotr Fenoszyn, środkowy Bartłomiej Krulicki oraz czeski przyjmujący Lukas Vasina.

Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie do treningów wrócą 31 lipca, do zespołu dołączyli: Mateusz Michalski, Ben Sokay oraz  Noah Delmas.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice poznał rywalki w Lidze Mistrzyń!

W kwalifikacjach do Ligi Mistrzyń piłkarki GKS Katowice będą rywalizować w grupie 5 z Anderlechtem Bruksela! Losowanie odbyło się dzisiaj w szwajcarskim Nyonie. Przy ewentualnym zwycięstwie w półfinale GKS zmierzy się ze zwycięzcą z pary SK Brann (Norwegia) – FC Lokomotiv Stara Zagora (Bułgaria).

Runda pierwsza jest jedną z dwóch rund przed 16-drużynową fazą grupową, która rozpocznie się w listopadzie. Zostanie ona podzielona na dwie ścieżki: ścieżkę mistrzów i ścieżkę ligową. W obu ścieżkach, pierwsza runda składać się będzie z dwóch etapów, z których każdy będzie polegał na rozegraniu pojedynczych meczów pucharowych w jednomiejscowych miniturniejach: półfinały (6 września) i finały/play-offy oraz o trzecie miejsce (9 września). Zwycięzcy każdego finału (11 na ścieżce mistrzowskiej, 4 na ścieżce ligowej) przejdą do drugiej rundy. Gospodarze miniturniejów pucharowych zostaną wyłonieni spośród klubów grających w danej grupie.

Ścieżka mistrzów

Na tym etapie bierze udział 41 drużyn: mistrzowie federacji zajmujących ósme i niższe miejsca w rankingu. Zostaną oni wylosowani do 11 mini-turniejów pucharowych: osiem turniejów z czterema zespołami i trzy turnieje z trzema zespołami.

Zwycięzcy 11 finałów przejdą do rundy drugiej, do której bezpośrednio wejdą trzy drużyny. Siedem miejsc w fazie grupowej będzie do wywalczenia w rundzie drugiej.

Losowanie ścieżek ligowych

W tym etapie weźmie udział szesnaście drużyn: wicemistrzowie ze związków z miejsc od 7 do 16 w rankingu oraz zespoły z trzecich miejsc ze związków z miejsc od pierwszego do szóstego w rankingu. Zostaną one rozlosowane do czterech mini-turniejów pucharowych po cztery drużyny w każdym.

Zwycięzcy czterech finałów przejdą do drugiej rundy, do której bezpośrednio wejdzie sześć drużyn. Pięć miejsc w fazie grupowej będzie do wywalczenia w rundzie drugiej.

Kalendarz sezonu

Runda pierwsza (mini-turnieje w jednym miejscu):

Półfinały: 6 września

Finały/baraże o trzecie miejsce: 9 września

Losowanie rundy drugiej: 15 września, Nyon

Runda druga

Pierwszy etap: 10/11 października, rewanż: 18/19 października

Losowanie fazy grupowej: 20 października, Nyon

dziennikzachodni.pl – Turniej kwalifikacji Ligi Mistrzyń odbędzie się w Katowicach. GKS na początek zagra z Anderlechtem

W Nyonie odbyło się losowanie I rundy kwalifikacji Ligi Mistrzyń. W ceremonii po raz pierwszy brał udział GKS Katowice, a turniej odbędzie się na Bukowej!

Piłkarki GKS Katowice po raz pierwszy w historii zdobyły mistrzostwo Polski. W nagrodę wystąpią w kwalifikacjach Ligi Mistrzyń. W piątek 30 czerwca odbyło się losowanie grup eliminacyjnych. Wzięła w nim udział delegacja GKS Katowice z prezesem Markiem Szczerbowskim.

W piłce kobiecej pierwsza runda kwalifikacji Ligi Mistrzów składa się z turniejów z udziałem czterech drużyn. W dwóch parach rozgrywane są półfinały, a potem finał i mecz o trzecie miejsce. Do kolejnej rundy awansuje tylko triumfator. W niej odbywa się klasyczny dwumecz, z którego lepszy zespół wchodzi do fazy grupowej LM.

Los przydzielił katowiczankom Anderlecht Féminin Bruksela. W drugiej parze zagrają norweski SK Brann Kvinner z bułgarską Starą Zagorą.

Turniej odbędzie się na Bukowej!

– Wygraliśmy losowanie dotyczące zorganizowania turnieju! – poinformował prezes Marek Szczerbowski.

Półfinały turniejów zaplanowano na 6 września, finały i mecze o trzecie miejsce trzy dni później.

Zespół-gospodarz na pokrycie kosztów otrzymuje 30.000 euro, a pozostali uczestnicy 65.000. Awans jest warty dodatkowe 15.000 euro. W późniejszym dwumeczu – z którego wchodzi się już bezpośrednio do fazy grupowej Champions League – zwycięzca zainkasuje premię 100.000 euro, a pokonany 140.000 (triumfator ma gwarancję kolejnych wielkich zysków z fazy grupowej, w niej wygrana to 50.000, a remis 17.000). W sumie w puli znajdują się 24 miliony euro.

sportdziennik.com – Stawiają na doświadczonych

Po zakontraktowaniu Aleksandra Komora z Resovii i Mateusza Maka ze Stali Mielec, GieKSa ogłosiła pozyskanie kolejnego doświadczonego zawodnika z ekstraklasowym CV.

Umowę do 30 czerwca 2025 parafował Adrian Danek. 28-latek ma na koncie 51 występów i 3 bramki zdobyte w elicie, w której grał dla Sandecji Nowy Sącz, Cracovii i Korony Kielce. W tej ostatniej spędził poprzednie dwa sezony, świętował awans, po którym na najwyższym szczeblu rozegrał 18 spotkań. W Katowicach wzmocni rywalizację na wahadłach.

Na tym prawym niepodważalną pozycję miał Marcin Wasielewski. Spisywał się na tyle dobrze, że Zbigniew Wojciechowski niemal nie „wąchał” murawy. Klub postanowił nie przedłużać z nim kontraktu. Angaż Danka, który w I lidze rozegrał ponad 150 meczów, powinien mocno zaostrzyć rywalizację z Wasielewskim.

– Jednym z założeń na letnie okno transferowe było wzmocnienie rywalizacji na pozycjach wahadłowych. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika o bardzo zbliżonej charakterystyce i poziomie sportowym do piłkarzy, których obecnie posiadamy w zespole. Adrian Danek wpisuje się w oczekiwany profil zawodnika oraz koncepcję przebudowy drużyny. Posiada spore doświadczenie piłkarskie zdobyte na boiskach pierwszoligowych oraz ekstraklasowych, a w swojej karierze mierzył się z grą o realizację wysokich celów sportowych – mówi Dawid Dubas, dyrektor sportowy GieKSy.

Na jej celowniku znajdują się też środkowy pomocnik o statusie młodzieżowca Bartosz Baranowicz. Ma zostać wykupiony z Górnika Zabrze, z którego był ostatnio wypożyczony do Skry Częstochowa. To też przebywający na testach ofensywny pomocnik Daniel Ściślak (Górnik Zabrze). Kolejny to Mateusz Cholewiak (ostatnio… Górnik Zabrze), mogący grać na lewym wahadle, ale otrzymujący też zapytania z ekstraklasy.

Lepsi o jedną bramkę

Katowiczanie ponieśli porażkę w pierwszym tego lata sparingu. W Kielcach, na starym stadionie Korony, okazali się słabsi od FC Voluntari.

Dziewiąta drużyna rumuńskiej ekstraklasy, przebywająca w Polsce na zgrupowaniu, jedyną bramkę środowego wczesnego popołudnia zdobyła w końcówce po kontrze.

– Mecz był intensywny z przeciwnikiem ekstraklasowym, rumuńskim, czyli poprzeczka była zawieszona nieźle. Sparing był równy, nie było widać różnicy. Dla nas to pierwsza gra kontrolna, po intensywnym okresie treningów. Wszyscy dobrze, aktywnie pracowali, wielu zawodników wystąpiło po 45 minut. Jest trochę nowych twarzy, jeszcze na kogoś czekamy. To krótki okres przygotowawczy, już w lipcu gramy ligę, dlatego musimy mocno działać – powiedział trener [Rafał Górak].

W barwach GieKSy zagrali dwaj zawodnicy, którzy nie zostali jeszcze oficjalnie zaprezentowani przez klub: Bartosz Baranowicz i Daniel Ściślak. Obaj są pomocnikami Górnika Zabrze, przy czym ten pierwszy występował ostatnio w I-ligowej Skrze Częstochowy, z kolei ten drugi – w III-ligowych rezerwach 14-krotnych mistrzów Polski. Ponadto testowany był też młodzieżowiec z innego z klubów z ekstraklasy.

Nieoficjalne debiuty w katowickim klubie zaliczyli pozyskani tego lata Mateusz Mak, Adrian Danek oraz Aleksander Komor, który linię obrony tworzył m.in. z Grzegorzem Janiszewskim. 26-letni stoper podpisał nowy kontrakt z klubem, obowiązujący do połowy 2025 roku. Ten dotychczasowy wygasał z końcem czerwca.

Wygrany sparing GieKSy

Podczas letniego okresu przygotowawczego GKS Katowice rozegrał drugi mecz sparingowy. Tym razem piłkarze GKS-u zmierzyli się z Hutnikiem Kraków. Drużyna z Katowic wyszła zwycięsko z tej potyczki.

Przypomnijmy, że w środę, 28 czerwca Katowiczanie ponieśli porażkę w pierwszym tego lata sparingu. W Kielcach, na starym stadionie Korony, okazali się słabsi od FC Voluntari.

W sobotę drużyna GKS-u rozpoczęła sparing z trzema nowymi nabytkami: Aleksandrem Komorem, Adrianem Dankiem i Mateuszem Makiem. Od samego początku meczu gospodarze dominowali, choć minęło trochę czasu, zanim przewaga ta przejawiła się na tablicy wyników. Jednak w 35. minucie obrońca Oskar Repka odważnie wkroczył w pole karne i oddał celny strzał, który wyprowadził GieKSę na prowadzenie.

W drugiej połowie w drużynie GKS-u pojawiło się kilka nowych twarzy. Dało to trenerom okazję do obserwacji umiejętności takich zawodników jak Bartosz Baranowicz (dawniej Skra Częstochowa), Oskar Kozdroń (Zagłębie II Lubin), a także Szymon Krawczyk i Kacper Pietrzyk z Młodej GieKSy. Zdecydowanie mocniej rozpoczęli tę część meczu goście, szybko wyrównując po przejęciu piłki w środku pola.

Druga połowa była bardziej wyrównana, a obie drużyny miały ograniczone okazje do zdobycia bramki. Wynik meczu został ostatecznie rozstrzygnięty tuż przed końcowym gwizdkiem, dzięki efektownym golom Alana Bróda i Kacpra Pietrzyka.

Kibice GieKSy mogą zaznaczyć w swoich kalendarzach środę, 5 lipca. W ten dzień ma się odbyć olejny nadchodzący sparing GKS-u. Podczas tego meczu zespół z Katowic zmierzą się z ŁKS-em Łódź.

Zawisła wiecha

Na placu budowy stadionu i hali w rejonie autostrady A4 doszło do kolejnego symbolicznego momentu.

Wiecha to tradycja budowlana. Polega na zawieszeniu przystrojonego w kolorowe wstążki wieńca na górnej części konstrukcji znakiem zakończenia ważnego etapu budowy. Wiecha uroczyście zawisła na zamontowanym właśnie najwyższym punkcie wznoszonego stadionu w Katowicach w sąsiedztwie autostrady A4.

– Jesteśmy na ważnym etapie budowy miejskiego kompleksu sportowego w Katowicach. Zawieszenie wiechy to znak, że najwyższy punkt konstrukcyjny dla stadionu został osiągnięty. W przyszłym roku zakończymy pierwszy etap inwestycji,. Obejmuje on budowę stadionu, ale i hali sportowej. Dwóch boisk treningowych, miejsc parkingowych oraz niezbędnej infrastruktury drogowej. Będzie to kompleks funkcjonalny, skrojony na miarę potrzeb mieszkańców. Z obiektów będą mogły korzystać mistrzynie Polski w piłce nożnej, a także piłkarze reprezentujący miasto w Fortuna 1 Lidze oraz siatkarze grający w PlusLidze. Co równie istotne, nowoczesna infrastruktura pozwoli nam kształtować przyszłe talenty, bo będą z niej korzystać dzieci i młodzież w trakcie szkolenia – powiedział Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Kompleks sportowy w rejonie ulic Bocheńskiego, Upadowej i Dobrego Urobku rozpoczęto budować 14 października 2021. Jego wykonawcą jest firma NDI. Koszt to niespełna 286 mln zł brutto. Za te pieniądze powstaje stadion na blisko 15 tysięcy miejsc. Niemal 3-tysięczna hala, dwa trawiaste boiska treningowe, parkingi (250 miejsc dla samochodów i 11 dla autokarów) i niezbędna infrastruktura towarzysząca, co tworzy I etap inwestycji, który ma być gotowy w drugiej połowie 2024 roku. Termin realizacji drugiego, obejmującego kolejne cztery boiska oraz dalszą część infrastruktury, nie jest jeszcze znany.

Stadion nabiera już kształtów i działa na wyobraźnię, jak będzie wyglądał docelowo. Trwają intensywne prace związane z montażem konstrukcji – układane są prefabrykowane słupy, belki zębate, które składają się na elementy trybun. Rozpoczęto także montaż konstrukcji stalowej dachu. Dookoła zaczynają pojawiać się budynki pomocnicze, które służyć będą między innymi jako kasy biletowe. Widać też duże zmiany w zagospodarowaniu terenu, gdzie zobaczyć można już parkingi i zarys układu drogowego.

– Patrząc na obecne zaawansowanie robót, oczami wyobraźni możemy zobaczyć już tysiące mieszkańców i kibiców siedzących na rosnących z dnia na dzień trybunach stadionu miejskiego w Katowicach. Niezmiernie cieszy nas obecne tempo prac, które jednoznacznie wskazuje, że jesteśmy coraz bliżej ukończenia budowy – stwierdził Andrzej Hołda, prezes zarządu Katowickich Inwestycji S.A.

SIATKÓWKA

siatka.org – Piotr Fenoszyn zadebiutuje w Pluslidze, zagra w GKS-ie Katowice

Sezon 2023/2024 będzie wyjątkowy dla Piotra Fenoszyna. Wszystko dlatego, że zadebiutuje w nim na parkietach PlusLigi. 26-letni rozgrywający podpisał bowiem kontrakt z GKS-em Katowice.

Krystalizuje się skład GKS-u Katowice na sezon 2023/2024. Wcześniej klub ogłosił między innymi przedłużenie umów z oboma atakującymi (Damianem Domagałą i Jakubem Jaroszem) i libero (Dawidem Ogórkiem i Bartoszem Mariańskim), a także ze środkowym – Sebastianem Adamczykiem oraz Wiktorem Mielczarkiem (przyjmujący). Ogłosił również zakontraktowanie Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy) i Łukasza Kozuba (rozgrywający). Do tego grona dołączy drugi z rozgrywających – Piotr Fenoszyn. To 26-letni zawodnik, który w sezonie 2023/2024 zadebiutuje w PlusLidze.

Nowy zawodnik katowickiej drużyny rozegrał jak do tej pory 4 sezony i 111 spotkań na poziomie pierwszej ligi. Wychowanek Wandy Kraków w swojej dotychczasowej karierze występował w Kęczaninie Kęty, AZS AGH Kraków oraz w PSG KPS-ie Siedlce.

– Piotr zbierał bardzo dobre recenzje za grę w Tauron 1. Lidze, również od swoich byłych szkoleniowców. Sztab na czele z trenerem dokonał głębokiej analizy jego gry. Mamy więc przekonanie graniczące z pewnością, że Piotr będzie doskonale się uzupełniał z Łukaszem Kozubem na pozycji rozgrywającego – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice, Jakub Bochenek.

 

Powrót środkowego do GKS-u Katowice

Po czterech sezonach przerwy na powrót do GKS-u Katowice zdecydował się Bartłomiej Krulicki, który w górnośląskiej drużynie wcześniej spędził trzy lata. Jest on piątym nowym nabytkiem GKS-u w tym okienku transferowym. – Bartek odchodził od nas kilka lat temu jako solidny ligowy środkowy. Wiemy, że po kilku latach spędzonych w innym klubie jest znowu pełen energii, by pokazać w pełni swój potencjał na boisku. Liczymy na jego umiejętności, a także wieloletnie siatkarskie doświadczenie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

Krystalizuje się skład GKS-u Katowice na sezon 2023/2024. Wcześniej klub ogłosił między innymi przedłużenie umów z oboma atakującymi (Damianem Domagałą i Jakubem Jaroszem) i libero (Dawidem Ogórkiem i Bartoszem Mariańskim), a także ze środkowym – Sebastianem Adamczykiem oraz Wiktorem Mielczarkiem (przyjmujący). Ogłosił również zakontraktowanie Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy), a także Łukasza Kozuba oraz Piotra Fenoszyna (rozgrywający). Do nich dołączył Bartłomiej Krulicki, który w przeszłości był już ważnym ogniwem GKS-u.

Krulicki to 29-letni siatkarz, który po raz pierwszy pojawił się w katowickiej drużynie w roku 2016, tuż po historycznym awansie górnośląskiego Klubu do PlusLigi. Wcześniej miał on w swoim seniorskim CV występy w KS Milicz, Victorii PWSZ Wałbrzych oraz BBTS-ie Bielsko-Biała. Krulicki reprezentował barwy katowickiego Klubu przez trzy kolejne sezony, stając się pewnym punktem drużyny prowadzonej wtedy przez Piotra Gruszkę. W 2019 roku zdecydował się na transfer do Asseco Resovii Rzeszów, w której spędził cztery ostatnie lata. Krulicki zakończył sezon 2022/2023 jako brązowy medalista PlusLigi po zwycięskiej walce o medale Asseco Resovii z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

– Bartek odchodził od nas kilka lat temu jako solidny ligowy środkowy. Wiemy, że po kilku latach spędzonych w innym klubie jest znowu pełen energii, by pokazać w pełni swój potencjał na boisku. Liczymy na jego umiejętności, a także wieloletnie siatkarskie doświadczenie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

 

Vasina zostaje w Pluslidze, zasilił GKS

Mimo że Lukas Vasina opuścił PGE Skrę Bełchatów, to kolejny sezon również spędzi na parkietach PlusLigi. Zasilił bowiem szeregi GKS-u Katowice. Jest już szóstym nowym zawodnikiem pozyskanym w trwającym okienku transferowym przez drużynę z Katowic.

Coraz bliżej skompletowania składu jest GKS Katowice, który zdecydował się na przedłużenie współpracy jedynie z sześcioma zawodnikami. Większość drużyny będzie więc nowa. Wcześniej GKS poinformowało zakontraktowaniu Marcina Walińskiego (przyjmujący), Łukasza Usowicza (środkowy), Łukasza Kozuba oraz Piotra Fenoszyna (rozgrywający), a także Bartłomieja Krulickiego (środkowy). Okazało się jednak, że w drużynie prowadzonej przez Grzegorza Słabego znalazło się również miejsce dla czeskiego przyjmującego, Lukasa Vasiny.

Nowy siatkarz górnośląskiego zespołu mierzący 198 cm wzrostu może pochwalić się zdobyciem mistrzostwa Europy w kategorii kadetów w 2017 i sięgnięciem rok później po srebrny medal mistrzostw Europy juniorów. Vasina rozpoczynał swoją seniorską karierę od występów w VK Ostrawa, skąd przeniósł się do VK CEZ Karlovarsko. Występy w tym klubie przyniosły mu dwa tytuły mistrza Czech oraz triumf w Superpucharze Czech, dzięki czemu Vasina zaczął być powoływany do seniorskiej kadry narodowej i reprezentował swój kraj m.in. w ostatniej edycji mistrzostw Europy oraz kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Tokio.

W sezonie 2022/2023 Lukas Vasina grał w PGE Skrze Bełchatów i zanotował występy w 21 spotkaniach PlusLigi. Kolejny sezon spędzi w GKS-ie Katowice. – Gdy tylko pojawiła się możliwość zatrudnienia Lukasa, wiedzieliśmy od razu, że to zawodnik, który idealnie wpisuje się w naszą drużynę. Jest młody, ambitny i chce się pokazać z dobrej strony w jednej z najlepszych lig na świecie. Ma ponadprzeciętne umiejętności i z pewnością będzie jednym z filarów zespołu nie tylko w przyjęciu, ale i ofensywie – powiedział Jakub Bochenek, dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice.

HOKEJ

hokej.net – Osiem sparingów GKS-u Katowice

Znamy plan przygotowań GKS-u Katowice. Podopieczni Jacka Płachty przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024 rozegrają osiem meczów kontrolnych.

– Hokeiści realizują obecnie indywidualne programy treningowe, które mają ich przygotować do okresu treningowego na lodzie – czytamy w oficjalnym serwisie internetowym mistrzów Polski.

Ekipa z alei Korfantego do wspólnych zajęć wróci 31 lipca. Tego dnia zawodnicy przejdą też testy wydolnościowe. 1 sierpnia rozpoczną specjalistyczne treningi na lodzie. Areną ich zmagań będzie Jantor.

GieKSa w ramach okresu przygotowawczego rozegra osiem meczów sparingowych. Rywalami katowiczan będą dwa polskie zespoły: Zagłębie Sosnowiec i KH Energa Toruń. Z sosnowiczanami zmierzą się dwukrotnie.

Mistrzowie Polski zmierzą się też z niemieckim Lausitzer Füchse (dziewiąty zespół DEL2) oraz dwoma czeskimi klubami: HC RT Torax Poruba i AZ Hawierzów. Pierwszy z nich występuje w pierwszej lidze, a AZ w drugiej.

Start rozgrywek Polskiej Hokej Ligi planowany jest wstępnie na 8 września.

Plan sparingów GKS-u Katowice:

10.08.2023 GKS Katowice – HC RT Torax Poruba.

11.08.2023 GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec

17.08.2023 AZ Hawierzów – GKS Katowice

25.08.2023 GKS Katowice – Lausitzer Füchse

26.08.2023 GKS Katowice – Lausitzer Füchse

30.08.2023 Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice

1.09.2023 GKS Katowice – KH Energa Toruń

5.09.2023 HC RT Torax Poruba – GKS Katowice

Oficjalnie. Michalski zawodnikiem GKS-u Katowice

Potwierdziły się nasze informacje. Mateusz Michalski po roku przerwy powrócił do GKS-u Katowice. 31-letni napastnik podpisał roczny kontrakt.

Przypomnijmy, że Michalski w ekipie GKS-u Katowice występował już w latach 2019-2022. W sezonie 2021/2022 sięgnął z GieKSą po tytuł mistrzowski.

Później zdecydował się przenieść do Comarch Cracovii. W barwach “Pasów” rozegrał 50 ligowych meczów, w których zgromadził 20 “oczek” za 9 bramek i 11 asyst. Jego statystyki uzupełnił bilans +15 oraz 8 minut na ławce kar.

Nie jest tajemnicą, że wychowanek Podhala Nowy Targ nie był do końca zadowolony ze współpracy z Rudolfem Roháčkiem. To właśnie dlatego poprosił o rozwiązanie kontraktu.

Umiejętności Michalskiego, który bardzo dobrze odnajduje się w niższych formacjach, ceni też Róbert Kaláber. Selekcjoner reprezentacji powołał na Mistrzostwa Świata Dywizji IA, które na przełomie kwietnia i maja były rozgrywane w Nottingham. Doświadczony skrzydłowy zaprezentował się w tym turnieju z dobrej strony. W 5 meczach zdobył jedną bramkę – w wygranym 4:2 starciu z Włochami. Było to trafienie otwierające wynik spotkania.

– Pamiętamy, że Mateusz opuścił rok temu szeregi naszej drużyny z przyczyn osobistych. Cieszymy się z powrotu do naszej drużyny zawodnika, który był ważną częścią mistrzowskiego zespołu z sezonu 2021/2022 i świetnie sprawdza się w zespołowej grze. Nie bez znaczenia jest jego ligowe i reprezentacyjne doświadczenie, w końcu Michalski miał swój wkład w ostatni wielki sukces hokejowej reprezentacji Polski, czyli awans do Elity. Liczymy na to, że jego powrót do GieKSy przyniesie korzyści zarówno nam, jak i Mateuszowi – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja na lodzie GKS-u Katowice.

 

Sokay zawodnikiem GieKSy. To Kanadyjczyk polskiego pochodzenia

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało czwartego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Ben Sokay, który podpisał dwuletni kontrakt.

Sokay (183 cm, 82 kg) urodził się w Port Hope, w prowincji Ontario. Ma 26 lat i operuje prawym uchwytem kija. Jest graczem kreatywnym i uniwersalnym, bo może występowaćzarówno na środku ataku, jak i na skrzydle.

Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w akademickiej NCAA. Jako zawodnik Niagara University rozegrał tam 98 spotkań i zgromadził w nich 47 punktów za 23 bramki i 24 asysty.

Później rywalizował wEast Coast Hockey League (trzeci poziom rozgrywkowy za oceanem po NHL i AHL) w ekipie Iowa Heartlanders. Jego dorobek zatrzymał się na 58 meczach, 12 golach i 12 kluczowych zagranaich.

Ostatni sezon spędził na Wyspach Brytyjskich. Był czołowym zawodnikiem Dundee Stars, ostatniej drużyny EIHL, w której miał okazję występować ze znanym z polskich lodowisk szwedzkim bramkarzem Antonem Svenssonem. W 42 meczach strzelił 24 bramek i 19-krotnie asystował. Na ławce kar spędził tylko 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -18.

– Ben to zawodnik, który z powodzeniem gra zarówno jako skrzydłowy, jak i centralny napastnik, bazując na swojej kreatywności, szybkości reakcji i zaangażowaniu w tercji rywala. Jesteśmy bardzo ciekawi możliwości tego ambitnego zawodnika i bardzo cieszymy się, że dołączył do naszej drużyny – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

– Co ważne, Ben ma dodatkową motywację, występując w naszym kraju, jako że część jego rodziny pochodzi właśnie z Polski. Sokay jest zdeterminowany, żeby dobrze zaprezentować się przed polskimi kibicami i zrobimy wszystko, by pokazał pełnię swojego potencjału – dodał.

Delmas nowym obrońcą GieKSy. Znów zagra z Sokayem

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało piątego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Noah Delmas, który podpisał roczny kontrakt.

Delmas (183 cm, 88 kg) urodził się w miejscowości Newmarket, w prowincji Ontario. Ma 27 lat i operuje prawym uchwytem kija. Jest defensorem, który dobrze radzi sobie po obu stronach tafli.

Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w akademickiej NCAA. Jako zawodnik Niagara University rozegrał tam 146 spotkań i zgromadził w nich 99 punktów za 20 bramek i 79 asysty. Na ławce kar spędził 54minuty. W sezonie 2018/2019 został wybrany do drużyny gwiazd tych rozgrywek.

Co ciekawe w barwach tego uniwersytetu występował z Benem Sokayem, który również dołączył do GieKSy.

W hokejowym CV Delmasa znajdują się występy w East Coast Hockey League (125 meczów, 5 goli, 26 asysty) i brytyjskiej EIHL (18 konfrontacji, 4 punkty).

Ostatni sezon spędził w ECHL. Był ważnym zawodnikiem Worcester Railers, czyli piątej drużyny Dywizji Północnej, której ostatecznie nie udało się awansować do fazy play-off. W 58 meczach strzelił dla „Kolejarzy”2 bramki, a 16-krotnie wpisał się do protokołu jako asystent.Na ławce kar spędził 17 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -34.

– Nasz nowy obrońca dał się poznać we wcześniejszych sezonach jako gracz wykazujący się nieustępliwością i zaangażowaniem w tercji obronnej, ponadto wiemy, że jest w stanie pokazać się z dobrej strony w ofensywie. Liczymy na to, że Noah Delmas zaprezentuje w polskiej lidze swoje sportowe atuty – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga