Dołącz do nas

Piłka nożna

[TRANSFER] Patryk Kukulski w GieKSie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Patryk Kukulski

Oficjalna strona poinformowała o kolejnym transferze w GieKSie tej zimy. Tym razem jest to transfer do klubu. Nowym zawodnikiem został Patryk Kukulski, który do tej pory reprezentował UKS Concordię Piotrków Trybunalski.

16-letni bramkarz związał się z GieKSą kontraktem, który będzie obowiązywać 2,5 roku. Zawodnik przez ostatni rok występował w seniorskiej drużynie tego klubu. Do Katowic trafił dzięki dobrej postawie w grudniowych testach, które przeprowadzono w ubiegłym roku. Jak podkreśla dyrektor sportowy Robert Góralczyk: transfer młodego zawodnika ma być inwestycją w przyszłość GKS-u Katowice.

Zawodnikowi życzymy powodzenia w naszym klubie.

22 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

22 komentarze

  1. Avatar photo

    Daro

    12 stycznia 2021 at 17:31

    Może mi ktoś wyjaśnić po co sprowadzamy kolejnego bramkarza, który i tak bronić nie będzie?
    Nie lepiej sprowadzić kogoś na boki obrony aby tam zrobić konkurencję, bo mamy po jednym obrońcy na prawą i lewą stronę obrony. Wiem że zaraz ktoś doda że jest pavlas ale on jest z musu tam wystawiony bo to nie jego pozycja i grychtolik ale tak jak pavlas nie jego pozycja, a po drugie w ogóle nic nie grał i mało realne aby grał.

  2. Avatar photo

    Gosc

    12 stycznia 2021 at 18:11

    Ściagneli go tylko po to by zaraz go wypożyczyc by się ogrywał…

  3. Avatar photo

    KaTe

    12 stycznia 2021 at 18:44

    Dużo szumu bez powodu. Dzieciak będzie trzecim-czwartym bramkarzem. Może czasem siądzie na ławce, a potem zniechęcony odejdzie tak jak Szymon Frankowski.
    Na dzień dzisiejszy prawdziwym wzmocnieniem byłby ktoś klasowy do drugiej linii. Taki np. Kamil Drygas. Wiem – nierealne. Maciej Gajos – podobnie. Ale już Tomasz Jodłowiec? Jakby dostał kontrakt 2+1 uzależniony od awansu do wyższej ligi – to kto wie?
    @Daro też ma rację z bocznymi. Sprowadzenie właśnie jednego zawodnika podnoszącego poziom i dwóch zdolnych juniorów powinno wystarczyć na dzień dzisiejszy.

  4. Avatar photo

    Daro

    12 stycznia 2021 at 20:16

    @KaTe: nie wiem czy to doświadczenie będzie miał Komór z Podbeskidzia bo też jest przymierzany do Gieksy, a wspomnieć można że to środkowy obrońca, który też za bardzo nie jest nam potrzebny bo mamy już 4 na środku plus Jaroszek, który też tam może grać. Dziwne te ruchy transferowe bo zamiast robić konkurencje tam gdzie mamy braki to sprowadzamy tam gdzie jest nadmiar zawodników na tą pozycję.
    Co do środka pomocy to raczej mało prawdopodobne aby któryś z dobrych graczy chciał iść na 3 poziom ligowy, a po drugie już sprowadziliśmy doświadczonych co miało dać nam awans do ekstraklasy a wiemy czym się to skończyło wiec nie wiem czy to dobry pomysł.

  5. Avatar photo

    kosa

    13 stycznia 2021 at 00:19

    @Daro przygotowania dopiero się zaczęły, piłkarze są w treningu od dwóch dni, nikt nie powiedział, że to ostatni transfer. Po prostu pierwszy, mocno przyszłościowy.

    • Avatar photo

      Daro

      13 stycznia 2021 at 09:21

      @Kosa: zgadzam się że to dopiero początek tylko dziwię się że bramkarza sprowadzają który i tak bronić nie będzie w ogóle bo znając życie to po 3 latach mu podziękują bo będą i tak ogrywać innego bramkarza z doświadczeniem większym.
      Więc według mnie lepszym rozwiązaniem było by sprowadzić dwóch bocznych obrońców młodych albo z akademii wziąć i niech robią rywalizację dla bocznych obrońców.

  6. Avatar photo

    ktoś napewno

    13 stycznia 2021 at 11:13

    1. Trzeba w tym momencie podpisać Wojciechowskiego, nie ma czasu do stracenia, bo z dnia na dzień jest wart coraz więcej.
    2. Pozycje lewego i prawego obrońcy muszą zostać zasilone! Bez doświadczonego bocznego obrońcy nic nie zrobimy, trzeba ściągnąć 26-30 latka na prawą obronę, albo powrót Kacpra Michalskiego na wypożyczenie z Górnika.
    3. Nie możemy nie mieć doświadczonego bramkarza, ale nasz dyrektor uważa że to idealna pozycja na wzięcie jednego z dwóch potrzebnych młodzieżowców w składzie. Mrozek do sezonu zostanie a dalej co? Ja dalej powtarzam o Leszczyńskim z Podbeskidzia, którego chciałem jeszcze w 1 lidze, niestety się nie doczekałem.
    4. Czy jest konieczność kupować Komora? Wiadomo, że Dejmek odszedł, ale pamiętajcie że po kontuzji wraca Broda. Mamy dodatkowo Janiszewskiego, Kołodziejskiego i Jędrycha. A dodatkowo patrząc na te opinie i Komorze to większość była na jego temat negatywna, tylko trzeba wiedzieć że „fatalnie grał” na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Ja jednak widziałbym kogoś innego, ale nie mam propozycji, wydaje mi się że ten Komor to szrot z Ekstraklasy
    5. Bardzo śmieszny krok z Kukulskim,
    „Inwestycja” – ok cieszę się ale najpierw wypożyczenie do słabszego klubu, albo do rezerw, chociaż tam już była rywalizacja pomiędzy Korczakiem a Zocłońskim to co dopiero będzie jak dojdzie jeszcze tam Kukulski. Są to głupie ruchy dyrektora, ale mamy nadzieję że się opłaci 🙂

  7. Avatar photo

    KaTe

    13 stycznia 2021 at 11:16

    @Daro Nigdzie nie czytałem by A. Komor miał do nas przyjść. Ale gdyby to stało się faktem, to byłby to bezsensowny ruch: 27 letni przeciętny „zapchajdziura”.
    Natomiast nie pisałem, że priorytetem jest doświadczenie , a raczej podniesienie jakości. Tak jak dawniej (w czasach już niezbyt mocnej Gieksy), gdy wpływali na naszą grę Czerwiec lub Mandziejewicz.

  8. Avatar photo

    Irishman

    14 stycznia 2021 at 10:37

    Dajcie spokój z jakimiś ściepami z Ex itp. którzy przyjdą jako wielkie gwiazdy, rozwalą dobrze funkcjonującą drużynę, a będą się przez pół roku odbudowywać nie wnosząc nic pozytywnego. Naszą siłą jest dobrze funkcjonująca drużyna i błędem byłoby to rozwalać. Potrzebujemy kogoś do rywalizacji na prawą obronę (byle nie Michalski, na którego już wiosną nie dało się patrzeć, który mimo fatalnej gry dostawał wtedy szansę, a mimo to wypiął się na to) i ktoś na lewą obronę, tym bardziej, że nie wiadomo co z Rogalą. No i może ktoś na bramkę, choć tak naprawdę to nie wiem, bo nie orientuję się czy ci, którzy zostali po odejściu Frankowskiego byli od niego aż tak znacząco gorsi, że trzeba szukać dla niego uzupełnienia. I na tym się trzeba skoncentrować, bo na inne pozycje mamy po dwóch-trzech piłkarzy. Raczej trzeba się skoncentrować na tym, aby ci, którzy są tu zostali jak np. wspomniany Wojciechowski.

  9. Avatar photo

    Łukasz

    14 stycznia 2021 at 12:47

    @Irishman prawidłowo mówisz, jest dobra kadra, którą trzeba wzmocnić tylko na boki obrony i nic po za tym bo wszystko dobrze funkcjonuje i skoro idzie dobrze to po co to rozwalać jakimiś „gwiazdami” z ex którzy nic nie zrobią kasę wezmą i sobie pójdą a my dalej będziemy tkwić w tej lidze.

  10. Avatar photo

    KaTe

    14 stycznia 2021 at 18:37

    Moim zdaniem na pozycji nr „8” mamy vacat, bo Urynowicz (fakt, ze nadzwyczajnie skuteczny) nie wypełnia zadań przypisanych do tej pozycji: w obronie jest słaby, w rozegraniu bardzo schematyczny (podania do najbliższego kolegi).
    Na trzeci poziom to może wystarczy. Ale chyba nikt nie sądzi, że awansujemy na luzie. Przecież tradycją naszą są kiepskie wiosny. Raczej nie wyglądamy na giganta i może być jeszcze różnie. Dlatego lepiej pomyśleć wcześniej o podniesieniu jakości.
    Też wolałbym ściągnięcie Modera, ale cóż poradzić skoro trafiają do nas raczej zawodnicy pokroju Kompanickiego, Dampca, Habusty. Ani młodzi, ani zdolni.

  11. Avatar photo

    Daro

    14 stycznia 2021 at 20:08

    Wystarczy dobry skauting mieć w klubie to znajdą się młodzi odpowiedni na wysokim poziomie, których będzie można sprowadzić do klubu z niższych lig.
    Niestety u nas to są lata zaniedbań więc ciężko nam będzie kogoś wypatrzeć dobrego skoro nie stawiamy na to. Niestety ale GKS to już nie jest klub gdzie każdy chce grać bo ma markę i renomę. Kiedyś to było inaczej i w polskiej lidze coś znaczyliśmy, a teraz to niestety jesteśmy tylko przeciętnym zespołem.

  12. Avatar photo

    tombotleg

    14 stycznia 2021 at 22:44

    Tomasz Jodłowiec u nas??buhahahaaaaaa co ty bierzesz gościu, brawo za sprowadzenie młodego zdolnego bramkarza, on może już bedzie bronił w 1 lidze? oby.

  13. Avatar photo

    KaTe

    15 stycznia 2021 at 10:47

    @Daro Właśnie skauting i akademia u nas leżą i to jest żałosne. Nie możemy nawet porównać się z Niecieczą, gdzie potrafią sprowadzać zdolnych małolatów.

  14. Avatar photo

    Irishman

    16 stycznia 2021 at 11:13

    @Daro, no to ale weź się zdecyduj, bo zacząłeś od krytyki sprowadzenia do klubu Kukulskiego, a teraz zaś piszesz, że nie sprowadzamy utalentowanych chłopaków z niższych lig. 🙂
    A to, że parę spraw jeszcze w sekcji piłkarskiej nie działa tak jak trzeba to oczywiście racja. No chociażby musiała zaczynać praktycznie od zera, bo o ile pamiętasz Wolny wyprowadził z klubu kilkunastu utalentowanych chłopaków do… bodajże FC Katowice. Nawet nie wiem co się teraz z nimi dzieje.
    Na taki stan rzeczy miały z pewnością wpływ ciągłe zmiany trenerów i dyrektorów sportowych, które pociągały za sobą zmiany koncepcji jak budować sekcją itp. Np. do dziś nam się odbija czkawką pomysł dyrektora Bartnika o wycofaniu drugiej drużyny.
    I dlatego ja się bardzo ale to bardzo cieszę, że dyrektor Góralczyk ma szansę pracować już drugi sezon w klubie i oby ich było jak najwięcej, nawet gdyby trener kiedyś tam (oby jak napóźniej) miał odejść. Bo tylko tak można zbudować coś trwałego

  15. Avatar photo

    Irishman

    16 stycznia 2021 at 11:15

    EDIT – miało być:
    No chociażby AMG musiała zaczynać praktycznie od zera

  16. Avatar photo

    Daro

    16 stycznia 2021 at 11:57

    @Irishman: zacząłem od krytyki sprowadzenia Kukulskiego, ponieważ nie potrzebnie sprowadzamy kolejnego bramkarza. Mamy ich już 3 a zapewne w następnym sezonie zaś sięgniemy po Mrozka bo on grać w Lechu nie będzie, a lepiej dla niego jak go Lech wypożyczy niż w rezerwach będzie grał gdzie nie wiadomo czy nie spadną. Stąd właśnie moja krytyka, że zamiast bramkarza moglibyśmy sprowadzić 2 bocznych obrońców albo przynajmniej jednego. Ja nie krytykuje że młodych sprowadzamy tylko krytykuje to że sprowadzamy na pozycję gdzie to jest nie potrzebne. Bo wiem jak się to skończy że za kilka sezonów on odejdzie bo grać nie będzie bo będziemy woleli ogrywać bramkarza lub bramkarzy innych klubów.

  17. Avatar photo

    Irishman

    16 stycznia 2021 at 13:01

    @Daro, przecież ten chłopak w minimalnym stopniu obciążył nasz budżet więc jak się mają pojawić boczni obrońcy to się i tak pojawią. A jeśli coś tam w nim siedzi to chyba lepiej, że uprzedziliśmy np. Górnika, który właśnie w taki sposób drenuje okolice z wybijających się piłkarzy.

    Zaś co do Mrozka, to zdaje się, że nie można trzeci raz wypożyczyć piłkarza tylko teraz to już musiałby być transfer definitywny. Chyba, że ostatnio coś się zmieniło w przepisach.

  18. Avatar photo

    kosa

    17 stycznia 2021 at 19:17

    @Irish rezerwy wycofane zostały za prezesa Cygana, dyrektora Motały i trenera Mandrysza. Dyrektor Bartnik zrobił najwięcej z wszystkich ludzi potem w klubie, by te rezerwy zbudować na nowo.

  19. Avatar photo

    Daro

    18 stycznia 2021 at 09:11

    Jak się zapatrujecie na transfer Rafała Figiela do Gieksy???
    Jak donosi redaktor Grygierczyk podobno jest bardzo blisko podpisania umowy z naszym klubem.

  20. Avatar photo

    KaTe

    18 stycznia 2021 at 10:21

    Figiel to chyba byłby dobry ruch. Zawodnik właśnie na „8”-kę. No i mieści się w naszych regułach transferowych tzn. że jest znany trenerowi Górakowi. Wszak to on go dawniej ściągał do Gieksy (zanim po sławetnym laniu z Bełchatowem musiał nas opuścić). Co prawda goli prawie nie strzela, ale i tak dodałby nam jakości. Oznacza to zapewne odejście Stefanowicza.
    Oby jednak nie zapomnieli o młodych bocznych obrońcach.

  21. Avatar photo

    Irishman

    20 stycznia 2021 at 11:56

    @kosa, racja – mój błąd.
    Wtedy to był zresztą najgorszy okres jeśli chodzi o jakąś ciągłość, koncepcję pracy z sekcją piłkarską. W kilka miesięcy dwa razy zmienił się trener, odszedł Motała (który jeszcze zdążył zrobić kilka transferów) i właściwie przez kilka miesięcy byliśmy bez dyrektora sportowego, a transfery robił Mandrysz. Potem przyszedł Bartnik, który po kilku tygodniach wywalił z kolei Mandrysza. A jeszcze wcześniej odszedł też Cygan. Myślę, że tamten sezon, to był taki „kamień węgielny” pod nasz upadek sportowy, który zanotowaliśmy rok później.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga