Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Solidne strzelanie w sparingu GKS-u Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

 

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Mistrzynie Polski w piłce nożnej kobiet przygotowując się do rozgrywek sezonu 2023/24 rozegrały przedostatnie spotkanie kontrolne przed starem ligi z Rekordem Bielsko-Biała. W meczu padł remis 3:3, do przerwy prowadziły piłkarki GieKSy 3:1. W ostatnim sparingu przed startem ligi piłkarki zagrają 12 sierpnia ze Slavią Praga. Spotkanie zostanie rozegrane w Vyskovie o godzinie 14:00. Piłkarze rozegrali trzecie spotkanie nowego sezonu, z Motorem Lublin 1:1. Nasz zespół prowadził do przerwy 1:0. Prasówkę po tym spotkaniu znajdziecie TUTAJ. Kolejny mecz piłkarze rozegrają w piątek, 11 sierpnia o godzinie 20:30 ze spadkowiczem Wisłą Płock. Siatkarze wrócą do treningów 10 sierpnia. Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie, którzy rozpoczęli treningi przed nowym sezonem, zmienili terminy rozgrywania meczy sparingowych. W sobotę 19 sierpnia zostanie rozegrany sparing z ukraińskim klubem Sokół Kijów. Mecz zostanie rozegrany w Tychach, jednocześnie mecz kontrolny z Zagłębiem Sosnowiec zaplanowany na 30 sierpnia został odwołany. Sam Marklud został zawodnikiem hokejowej GieKSy.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Solidne strzelanie w sparingu GKS-u Katowice

Powoli dobiega końca letni okres przygotowawczy GKS-Katowice przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024 Orlen Ekstraligi. Aktualne mistrzynie Polski dzisiaj rozegrały swój przedostatni mecz sparingowy.

Trzy poprzednie mecze kontrolne GieKSa rozgrywała na obcym terenie, a były to spotkania ze Spartakiem Myjava, TME SMS-em Łódź oraz Medykiem POLOmarket Konin. Dzisiejsza gra kontrolna była pierwszym letnim sprawdzianem rozgrywanym na własnym obiekcie, przy ul. Bukowej. Przeciwniczkami katowiczanek były piłkarki Rekordu Bielsko-Biała, beniaminka Orlen Ekstraligi.

Mecz od samego początku układał się zgodnie ze spodziewanym scenariuszem, mianowicie to zawodniczki GieKSy nadawały ton tej rywalizacji. Katowiczanki mogły zaliczyć naprawdę mocne wejście w to spotkanie, bowiem już po dziesięciu minutach mogły wygrywać 2:0, gdyby więcej szczęścia przy finalizacji akcji miały Dżesika Jaszek i Julia Włodarczyk. Wynik spotkania otworzyła Nicola Brzęczek, która bardzo dobrze wykończyła dośrodkowanie autorstwa Kamili Tkaczyk. Kolejna szansa przed GieKSą pojawiła się dziesięć minut później, tym razem jednak nowa bramkarka Rekordu, Jessica Ludwiczak, wyszła obronną ręką z pojedynku z Nicolą Brzęczek. Po chwili niepotrzebna strata w środkowej części boiska miała dla katowiczanek bardzo nieprzyjemny finał, gdyż po przejęciu piłki wprost na bramkę popędziła Daria Długokęcka i skutecznym strzałem pokonała Weronikę Klimek. Końcowe minuty pierwszej części gry należały do wyróżniającej się w ostatnich spotkaniach Dżesiki Jaszek. Najpierw świetnie zachowała się w polu karnym mijające bramkarkę Rekordu i umieszczając piłkę w pustej bramce, chwilę później wyprowadziła zespół na dwubramkowe prowadzenie, dobrze kończąc akcję zapoczątkowaną przez Anitę Turkiewicz.

Druga część spotkania miała podobny przebieg jak pierwsza, przeważała GieKSa, ale to zawodniczka z Bielska-Białej strzeliły bramkę kontaktową. W 63. minucie gry w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazła się Roksana Gulec, nowa zawodniczka, która wczoraj podpisała z Rekordem dwuletni kontrakt. W katowickim zespole zagrożenie pod bramką bielszczanek stwarzały kolejno Dominika Misztal, Anita Turkiewicz i Julia Włodarczyk, która była najbliżej zdobycia bramki po efektownym dryblingu w 68. minucie meczu. W samej końcówce spotkania szczęście uśmiechnęło się do piłkarek beniaminka Orlen Ekstraligi, po faulu Kamili Tkaczyk podyktowany został rzut karny, który na bramkę zamieniła Karolina Czyż. Spotkanie zakończyło się remisem, który z przebiegu meczu można by było określić jako remis ze wskazaniem na GKS Katowice.

bts.rekord.com.pl – GKS Katowice – Rekord Bielsko-Biała 3:3 (3:1)

To był najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów, naprzeciw stanęły aktualne mistrzynie kraju.

Zgodnie z przewidywaniami mecz toczony był przy przewadze gospodyń spotkania. – Ale też nie było tak, że daliśmy się katowiczankom zdominować! – zastrzega Mateusz Żebrowski, trener bielszczanek. – Mieliśmy swój plan na ten mecz, staraliśmy się go realizować, aczkolwiek dwóch indywidualnych błędów, skutkujących utratą gola, się nie ustrzegliśmy. Finalnie osiągnęliśmy niezły wynik, po dobrej i konsekwentnej grze – podsumowuje szkoleniowiec beniaminka Orlen Ekstraligi.

To jeszcze słów kilka o golach dla „rekordzistek”, acz podkreślić również warto niezły występ obu bramkarek biało-zielonych – Jessiki Ludwiczak i testowanej zawodniczki, która błysnęła interwencjami przy uderzeniach m.in. Dominiki Misztal i Anity Turkiewicz.

Do wyrównania na 1:1 doprowadziła po solowej akcji Daria Długokęcka. Przy drugim trafieniu dla Rekordu przytomnością i refleksem w polu karnym GKS-u wykazała się Roksana Gulec, której w zdobyciu gola nie przeszkodziło spore zamieszanie. Ta sama zawodniczka została pod koniec meczu sfaulowana w „szesnastce” przez Kamilę Tkaczyk. Z 11-u metrów celnie przymierzyła Karolina Czyż.

sportdziennik.com – Czy to dopiero przedsMAK?

Lepszego debiutu przy Bukowej Mateusz Mak chyba nie mógł sobie wymarzyć. Pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu z Chrobrym i 4 minuty po wejściu na murawę już miał na swoim koncie 2 gole.

Były to niezwykle ważne trafienia, bo GKS do tego momentu remisował z głogowianami 1:1. Tym samym Mak nie tylko udowodnił swoją przydatność w zespole, ale również zagwarantował swojej nowej drużynie pierwsze trzy punkty w sezonie.

Mak pojawił się w Katowicach po nieco gorszym sezonie w ekstraklasowej Stali Mielec. Współpracę z trenerem Górakiem zaczął doskonale, ale szkoleniowiec przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy spotyka się z ofensywnym zawodnikiem w swojej karierze. Bracia Mak (Michał i Mateusz) poznali aktualnego szkoleniowca GKS-u już na samym początku swojej kariery w dorosłym futbolu.

– Oni przeze mnie zostali wyciągnięci ze Stadionu Śląskiego i trafili do seniorskiej piłki do Ruchu Radzionków. To był piękny okres, kiedy ci młodzi chłopcy wchodzili do dużej piłki. Wiadomo, że ta bramka (strzelona z Chrobrym, przyp. red.) spowodowała we mnie wybuch, może nie euforii, ale radości – powiedział na pomeczowej konferencji Rafał Górak.

Dzięki takim występom, jak ten w poniedziałek, zostaje się ulubieńcem publiczności. Kibice GKS-u żywiołowo zareagowali na obie strzelone przez Maka bramki. I choć w dwóch pierwszych kolejkach sezonu wchodził na boisko z ławki, teraz trudno jest sobie wyobrazić, że nie znajdzie się dla niego miejsce w pierwszym składzie. Tym bardziej, że zawodnik otwarcie mówi o tym, jakie ma plany na ten sezon.

– Cieszę się z dwóch bramek, z tego, że mogłem pomóc drużynie. Nie ukrywam, że przyszedłem po to, żeby strzelać gole. Chcę jak najwięcej pomagać i pokazać, że mam ochotę wrócić do ekstraklasy, tam gdzie jest moje miejsce. Tym samym chcę zapracować razem z GieKSą na to, żeby ten klub też się tam znalazł – stwierdził 31-letni piłkarz.

W ostatnich sezonach w GieKSie być może brakowało kogoś takiego, z tak dużym doświadczeniem w ekstraklasie. Choć Mak nie był najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem w swoich ostatnich klubach, to w czasach, gdy grał w I lidze, liczba jego bramek w sezonie sięgała nawet „dwucyfrówki”. Dublet w debiucie przy Bukowej jakby był potwierdzeniem tego, że na zapleczu Mak jest jeszcze groźniejszy, niż gdy gra w ekstraklasie.

Na to, że nowy nabytek GKS-u stanie się liderem formacji ofensywnej nie liczą tylko kibice, ale wierzy w to również jego bliskie, klubowe otoczenie.

– Myślę, że jest wartością dodaną do szatni. Fajnie się wprowadził i sami widzimy – zdobył dwie bramki i oby takich więcej – opisał pierwsze tygodnie współpracy z Makiem kapitan zespołu Arkadiusz Jędrych.

– Ogromnie się cieszę, że Mateusz strzelił te gole i że jest z nami. To będzie na pewno duże wzmocnienie naszego zespołu – stwierdził natomiast szkoleniowiec katowiczan.

Przed GKS-em jeszcze mnóstwo meczów w tym sezonie. Jednak już teraz można się zacząć zastanawiać, na co będzie stać podopiecznych Rafała Góraka w tym sezonie? Wydaje się, że najbliższe spotkanie z Motorem Lublin może wyjaśnić to, w jakim miejscu znajdują się aktualnie „Trójkolorowi” z Katowic.

MATEUSZ MAK

ur. 14 listopada 1991

Mecze/gole w ekstraklasie 161/27

Mecze/gole w I lidze 99/25

Oś czasu:

2010-2012 Ruch Radzionków

2012-2015 GKS Bełchatów

2015-2019 Piast Gliwice

2019-2023 Stal Mielec

2023– GKS Katowice

SIATKÓWKA

sportdziennik.com – Ciekawa kompozycja

W połowie zmieniony zespół z Katowic rozegra przed nowym sezonem PlusLigi dziesięć meczów kontrolnych. Do sezonu przygotowuje się również Łukasz Kozub.

Siatkarska „GieKSa” do potentatów finansowych PlusLigi nie należy, ale działacze oraz trenerzy co sezon starają się stworzyć zespół na miarę możliwości. Trzeba powiedzieć, że wychodzi im to całkiem zgrabnie, bo przez przewinęło się przezeń wielu zawodników, którzy znaleźli się w kadrze narodowej i w niej zadebiutowali (m.in. Jan Firlej czy Karol Butryn). A ponadto w zespole jest dwóch tegorocznych kadrowiczów: przyjmujący Jakub Szymański oraz środkowy Sebastian Adamczyk.

– Stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych. Będzie w nim występowało wielu siatkarzy o wysokich umiejętnościach – przekonuje dyrektor sekcji, Jakub Bochenek. – Mamy kilku młodych zawodników, przed którymi tworzy się okazja na debiut oraz zdobycie doświadczenia w PlusLidze. Eksperci twierdzą, że mamy ciekawą drużynę, zdolną do zrobienia niejednej niespodzianki w rozgrywkach ligowych. To jednak rozważania czysto teoretyczne. Na razie przed nami przygotowania do trudnego sezonu oraz seria meczów kontrolnych.

Drużyna zmieniła się w połowie, ale najistotniejsze roszady nastąpiły na pozycjach rozgrywających oraz środkowych. Łukasz Kozub, 25-letni rozgrywający, mistrz świata kadetów (2015), mistrz Europy (2016) i świata juniorów (2017; zdobywał również nagrody indywidualne), po roku gry we francuskim Stade Poitevin Poitiers, powraca na ligowe parkiety.

Kozub, rzeszowianin z urodzenia, zaczynał karierę w AKS-ie Resovia. Potem przeszedł szkolenie w SMS-ie Spale, a w lidze występował w Treflu Gdańsk. Gdy Lukas Kampa zdecydował się na przenosiny z Jastrzębia do Gdańska, wówczas wybrał grę we Francji. Nowy rozgrywający GKS-u miał okazję debiutu w reprezentacji podczas Ligi Narodów w 2022 roku i zdobył z nią brązowy medal. Jego zmiennikiem będzie 27-letni Piotr Fenoszyn (KPS Siedlce), mający za sobą grę na I-ligowych parkietach.

Do duetu przyjmujących: Szymański – Wiktor Mielczarek dołączył duet: Marcin Waliński – Lukas Vasina. Ten pierwszy ma bogate doświadczenie w PlusLidze i powinien być solidnym punktem drużyny trenera Grzegorza Słabego. Z kolei reprezentant Czech ma spore ambicje sportowe i chciałby znacznie zaznaczyć swoją obecność w PlusLidze. Do środkowego Adamczyka dołączyli: powracający z Resovii Bartłomiej Krulicki oraz 26-letni Łukasz Usowicz, mający za sobą grę w Norwidzie Częstochowa i ostatnio w MKS-ie Będzin, oraz niespełna 23-letni Maciej Wóz (ZAKSA Strzelce Op.).

Drużyna po raz pierwszy zbierze się 10 sierpnia, a dzień później przejdzie badania w katowickiej AWF. Po kilku treningach w siłowni oraz na piasku 16 sierpnia wyjedzie na turniej siatkówki plażowej PreZero Grand Prix do Gdańska. Zespół GKS-u w grupie zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, Immergasem Warszawa (pod taką nazwą wystąpi w tej imprezie Projekt), Barkomem Każany Lwów. Dopiero po tym turnieju siatkarze przystąpią do właściwych przygotowań do sezonu. Za przygotowanie fizyczne nadal jest odpowiedzialny trener Piotr Karlik, zaś od strony siatkarskiej duet Słaby – Emil Siewiorek. Ten ostatni jest nową twarzą w zespole, podobnie jak statystyk Maciej Barczyński.

W połowie września GKS rozpoczyna cykl meczów towarzyskich, w sumie będzie ich 10. GKS zmierzy się u siebie sparingi z beniaminkiem PlusLigi Exact Systems Norwidem Częstochowa (15.09.), Asseco Resovią (16.09.), PGE GiEK Skrą Bełchatów (6 i 7.10.) oraz Eneą Czarnymi Radom (12 i 13.10.). Z kolei na wyjazdach siatkarze z Katowic spotkają z Projektem (22 i 23.09. w Błoniach pod Warszawą) oraz Cuprum Lubin (29 i 30.09.).

W 1. kolejce ligowej GKS zagra 20 października na własnym parkiecie z Treflem Gdańsk.

siatka.org – Jakub Bochenek: stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych

GKS Katowice w przerwie między sezonami zbudował ciekawy zespół. W drużynie zostało kilku graczy z poprzedniego sezonu, a do nich dołączą nowi siatkarze z potencjałem. Włodarzom klubu z Katowic udało się zatrzymać dwóch kadrowiczów: Jakuba Szymańskiego oraz Sebastiana Adamczyka. Z nowych zawodników, duże nadzieje wiąże się z transferem Łukasza Kozuba, który wraca do PlusLigi po rocznej przerwie.

Oprócz Łukasza Kozuba, na rozegraniu zobaczymy Piotra Fenoszyna, który ma za sobą grę głównie na parkietach pierwszoligowych. Ciekawa rywalizacja zapowiada się na pozycji przyjmującego. Do Jakuba Szymańskiego i Wiktora Mielczarka dołączą w tym sezonie Marcin Waliński i Lukas Vasina. Wzmocnień nie zabrakło również na pozycji środkowego. Obok Sebastiana Adamczyka na środku siatki zobaczymy Bartłomieja Krulickiego, który ostatnio reprezentował barwy Asseco Resovii Rzeszów. Oprócz niego, nowymi środkowymi zostali również Łukasz Usowicz i Maciej Wóz.

Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki w GKS-ie, cieszy się z tego, jaką drużynę udało się zbudować. – Stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych. Będzie w nim występowało wielu siatkarzy o wysokich umiejętnościach. Mamy kilku młodych zawodników, przed którymi tworzy się okazja na debiut oraz zdobycie doświadczenia w PlusLidze. Eksperci twierdzą, że mamy ciekawą drużynę, zdolną do zrobienia niejednej niespodzianki w rozgrywkach ligowych. To jednak rozważania czysto teoretyczne. Na razie przed nami przygotowania do trudnego sezonu oraz seria meczów kontrolnych – zaznacza Jakub Bochenek.

GKS Katowice rozpocznie przygotowania do sezonu 10 sierpnia. Pierwszym etapem będą treningi na piasku, bo już 16 sierpnia zespół uda się do Gdańska na turniej PreZero Grand Prix. Po turnieju siatkarze wrócą do Katowic, by rozpocząć przygotowania do rozgrywek PlusLigi.

HOKEJ

hokej.net – Marklund dołączył do GieKSy. Grał w młodzieżowych reprezentacjach

Sam Marklund został nowym zawodnikiem GKS-u Katowice. 30-letni napastnik, który w przeszłości występował w młodzieżowych reprezentacjach Szwecji, związał się z ekipą mistrza Polski rocznym kontraktem.

Marklund (183 cm, 86 kg) może grać zarówno na środku ataku, jak i na lewym skrzydle. Nie boi się ciężkiej pracy po obu stronach tafli oraz twardej i ofiarnej gry. Jest też zawodnikiem kreatywnym.

Zdecydowaną większość swojej kariery spędził w swojej ojczyźnie, gdzie miał okazję rozegrać 34 mecze w SHL, w której zdobył 2 gole. Z drużyną Växjö Lakers dane było mu rywalizować w Hokejowej Lidze Mistrzów (7 meczów, 2 asysty).

Dużo lepiej radził sobie w Hockey Allsvenskan, stanowiącym bezpośrednie zaplecze szwedzkiej ekstraligi. Wystąpił tam łącznie w 379 meczach, gromadząc w nich 70 goli i 89 asyst. Sędziowie nałożyli na niego 296 minut karnych.

Sam Marklund ostatni sezon spędził w brytyjskiej Elite Ice Hockey League, reprezentując barwy Guildford Flames. „Płomienie” zajęły drugie miejsce po fazie zasadniczej, ale grę w play-offach zakończyły już na etapie ćwierćfinału. 30-letni napastnik rozegrał w sumie 54 mecze, w których strzelił 21 bramek i zanotował 26 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził w sumie 57 minut.

– Sam to napastnik, który może występować zarówno na pozycji centra, jak i skrzydłowego. Charakteryzuje go ciężka praca po obu stronach tafli oraz umiejętność wykończenie akcji ofensywnej zarówno golem, jak i asystą, co pokazał ubiegły sezon. Liczymy na to, że pokaże pełnię swoich umiejętności w naszym zespole – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

GieKSa testuje trzech wychowanków Naprzodu

Szefostwo GKS Katowice jest w trakcie zamykania kadry swojego zespołu na nadchodzący sezon TAURON Hokej Ligi. Z ekipą mistrza Polski trenuje trzech młodych graczy, występujących ostatnio w zespole SMS-u Katowice, którzy są wychowankami Naprzodu Janów.

Chodor Błażej to 17-letni obrońca, który ostatnie dwa sezony spędził w SMS-ie PZHL Katowice, występując w Młodzieżowej Hokej Lidze. Wcześniej natomiast jeden sezon spędził w 1. lidze w Naprzodzie Janów, rozgrywając tam 7 spotkań i notując w nich 3 bramki i 2 asysty.

Pierwszy sezon spędzony w SMS-ie zakończył z 20 spotkaniami i 14 punktami za 6 bramek i 8 asyst. W minionym sezon natomiast rozegrał 33 mecze, w których zdobył 30 punktów, na co złożyło się 13 trafień i 17 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził natomiast 67 minut.

Był też reprezentantem Polski do lat 18 i 20. Na obu turniejach mistrzowskich zdobył jedynie asystę na MŚIB U18. W klasyfikacji plus/minus wypadł łącznie z kolei na -5.

Drugim z nich jest Karol Moś, który również był zawodnikiem SMS-u PZHL Katowice. 18-letni napastnik już od sezonu 2019/20 zbiera doświadczenie w Młodzieżowej Hokej Lidze. Przez pierwsze dwa sezony występował jedynie w Naprzodzie Janów, ale potem częściej gościł w barwach SMS-u.

W minionym sezonie zespole SMS-u wystąpił 34 razy,. Na jego koncie pojawiło się 28 punktów za12 bramek i 16 asyst. Na ławce kar w tym czasie spędził jedynie 12 minut.

Ostatnim testowanym graczem jest z kolei Jakub Musioł. Ma on19 lat i podobnie jak jego koledzy ostatnio szlifował swoją formę w katowickim SMS-ie, gdzie występował od sezonu 2021/22.

Wychowanek Naprzodu Janów w sezonie 2022/23 rozegrał 32 mecze dla SMS-u. Napastnik zaksięgował w nich aż 38 punktów. 15-krotnieumieściłkrążekw bramce i 23 razy asystował

Płachta: Odeszło od nas kilku hokeistów, ale to normalna rzecz

Od tygodnia na lodzie są już hokeiści GKS-u Katowice, którzy przygotowują się do nadchodzącego sezonu 2023/2024 TAURON Hokej Ligi. W tym tygodniu ekipa mistrza Polski rozpocznie pracę nad taktyką zespołu. – Pokażemy, co chcemy grać zwłaszcza nowym zawodnikom, których w naszych szeregach nie brakuje – przekonuje Jacek Płachta, trener GieKSy.

– Powrót na lód to fajne uczucie. Letnie treningi to dla chłopaków ciężka praca, a więc powrót na lód jest czymś pozytywnym – zaznaczył Jacek Płachta, trener mistrzów Polski.

– Pierwszy tydzień naszej pracy to typowe oswojenie się z lodem. Musimy pojeździć i złapać timing, a od przyszłego tygodnia będziemy pracować nad taktyką. Pokażemy, co chcemy grać zwłaszcza nowym zawodnikom, których w naszych szeregach nie brakuje – dodał.

Warto zaznaczyć, że katowiczanie pierwszy sparing rozegrają już w najbliższy czwartek, a ich rywalem będzie czeski pierwszoligowiec HC RT Torax Poruba.

W swoim planie mają też zmagania z Lausitzer Füchse z DEL2, a zamiast konfrontacji z Zagłębiem Sosnowiec, która pierwotnie miała odbyć się 30 sierpnia, zagrają z Sokiłem Kijów w Tychach. Ten mecz został zaplanowany na 19 sierpnia.

– Jak kontraktowaliśmy sparingpartnerów, to nie myśleliśmy o Pucharze Kontynentalnym, ale chcieliśmy się zmierzyć z innym stylem – podkreślił 54-letni szkoleniowiec.

Przypomnijmy również, że katowiczanie pożegnali się z takimi hokeistami jak Brandon Magee, Matias Lehtonen czy Juraj Šimek. Pozyskali natomiast dotąd siedmiu nowych zawodników, a w tym gronie znaleźli się bramkarz Michał Kieler, obrońcy Santeri Koponen i Noah Delmas oraz występujący w ataku Olli Iisakka, Sam Marklund, Ben Sokay i Mateusz Michalski.

– Dla nas ważne było, aby pasowali do naszego stylu. Pasowali do drużyną charakterem i myślę, że znaleźliśmy zawodników, którzy na pewno dobrze wkomponują się do naszego zespołu. Odeszło też kilku hokeistów, ale jest to normalna rzecz – zakończył.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga