Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – Nie można tak grać częściej?!
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z BBTS-em trwał 71 minut, z czego I set 27 min. – II set 25 min. – III set 19 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 21
Ilość zdobytych punktów – GKS 54: Butryn 17, Kapelus 14, Kalembka 11, Krulicki 8, Sobański 4.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 26: Kalembka 10, Kapelus 7, Butryn 6, Krulicki 2, Sobański 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 26: Butryn 14, Kapelus 10, Krulicki 6, Kalembka 5, Stańczak -1, Falaschi -3, Sobański -5.
Ilość zagrywek – GKS 73: Kalembka 23, Sobański 14, Falaschi 13, Butryn 8, Kapelus 8, Krulicki 7.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 17: Kalembka 5, Sobański 5, Falaschi 3, Krulicki 2, Kapelus 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 9: Kalembka 7, Kapelus 2.
Ilość przyjęć – GKS 48: Kapelus 18, Sobański 15, Stańczak 12, Stelmach 2, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 4: Sobański 2, Kapelus 1, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 48%: Sobański 60%, Kapelus 50%, Stańczak 42%, Krulicki 0%, Stelmach 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Sobański 33%, Kapelus 22%, Stańczak 8%, Krulicki 0%, Stelmach 0%.
Ilość ataków – GKS 65: Butryn 22, Kapelus 19, Sobański 10, Krulicki 6, Kalembka 5, Stelmach 2, Falaschi 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 3: Butryn 1, Sobański 1, Kapelus 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 4: Butryn 2, Kalembka 1, Sobański 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 35: Butryn 14, Kapelus 12, Krulicki 5, Sobański 3, Kalembka 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 54%: Krulicki 83%, Butryn 64%, Kapelus 63%, Sobański 30%, Kalembka 20%, Falaschi 0%, Stelmach 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 10: Krulicki 3, Butryn 3, Kalembka 3, Sobański 1.
Bajkowy mecz w Spodku, z bajkową atmosferą, z bajkową radością dzieci, z bajkową grą siatkarzy GieKSy! Oby, więcej takich bajkowych pomysłów! Mecze siatkarskiego GKS-u TYLKO w SPODKU !!!
W pierwszy set zawodnicy GKS-u weszli z przytupem. Od razu narzucili swoje warunki gry przeciwnikom i punktowali aż miło było patrzeć. Zagrywka Kalembki siała prawdziwe spustoszenie w szeregach gości, początkowy fragment seta to jego popis. Wystarczy wspomnieć, że siatkarze BBTS-u pierwszy punkt po własnej skutecznej akcji zdobyli dopiero przy wyniku 8:4 i na dodatek zdobył go ich rozgrywający. GieKSa prowadziła od początku bardzo wyraźnie 7:2, a potem 11:4 i starała się kontrolować przebieg tej partii. Ten stan trwał do wyniku 15:9 i wtedy zaczęły się kłopoty z kończeniem pierwszej akcji, a i bielszczanie poprawiali się z akcji na akcję, doprowadzając do remisu po 18. W nerwowej końcówce przy stanie 22:22 miał miejsce kluczowy moment, gdy sędziowie przyznali punkt gościom po rzekomym błędzie w ataku Butryna. Na szczęście system challenge pokazał zupełnie inny obraz tej sytuacji i punkt musiał być anulowany i potem rzec jasna powtórzony. To zamieszanie i przerwa na tyle zdeprymowała bielszczan, że katowiczanie zdobyli trzy oczka z rzędu, wygrywając tego seta lepszym opanowaniem, ale i całkiem zasłużenie w przekroju całego seta.
Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 55%, a BBTS 38% – wynikowo wyszło 12:9. Katowiczanie mieli 4 asy serwisowe oraz 2 bloki punktowe, a bielszczanie z kolei 2 asy i 3 bloki – czyli razem mamy 6:5 dla GKS-u. Błędy własne – 8 po stronie gospodarzy oraz 7 po stronie gości. Przyjęcie – dokładne na poziomie 37% do 41%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 29%. W ataku pewnymi punktami byli Kapelus (6 punktów), który na 5 ataków skończył… 5 !!! dokładając asa serwisowego oraz Butryn (5 punktów), które zdobył na 9 ataków (56%). Swoje dorzucił też wspomniany wyżej Kalembka, który miał 3 asy oraz 2 bloki.
W drugim secie gra wyrównana była tylko na początku do remisu po 9. Choć to i tak twierdzenie na wyrost, ponieważ bielszczanie w tym okresie zdobyli tylko 2 oczka po własnej akcji – kolejny dopiero przy wyniku 14:11 !!! To nasi siatkarze błędami własnymi utrzymywali gości w meczu. Przy ich ograniczeniu, natychmiast GKS uzyskiwał kilku punktową przewagę, co doprowadziło do wyniku 20:14. Dowiezienie tego prowadzenia do końca seta, nie nastręczyło większych problemów. Atak nasz na poziomie 52%, a gości spadł na 29% – w punktach nasza znaczna przewaga 13:7. Asy i bloki wygrane 4:1. I tylko te nieszczęsne błędy własne – GKS miał aż 13 przy 8 BBTS-u – gdyby nie one wynik tej partii byłby zapewne o wiele wyższy. Przyjęcie – dokładne na poziomie 50% do 24%, a perfekcyjne na poziomie 17% do 18% – w końcu na przyzwoitym poziomie i lepsze od przeciwnika. W ataku znów najlepsi to Kapelus – 6 oczek – oraz Butryn – 5 oczek.
Trzeci set to już była prawdziwa rzeź niewiniątek w wykonaniu siatkarzy GKS-u. Po wyrównanym początku (5:4), GieKSa zdobyła 7 oczek z rzędu !!! (12:4), co zupełnie zniechęciło gości do podjęcia jakiejkolwiek walki. Potem to już była pełna kontrola na przebiegiem zdarzeń na parkiecie, z kolejną wspaniałą serią zagrywek Kalembki w samej końcówce partii. Taką grę naszych siatkarzy chciałoby się oglądać znacznie częściej. Skuteczność ataku GKS miał na poziomie 59%, a BBTS 35% – w punktach podliczono 10:8, tylko. Ogromna nasza przewaga uwidoczniła się w zagrywce i grze na siatce – 4 asy i 5 bloków przy 1 asie i bloku gości, razem 9:2 – to mówi w zasadzie wszystko o tym secie. Kolejna zmiana na plus to błędy własne – GKS miał tylko 3 przy 6 BBTS-u – to czego nam zabrakło, a właściwie było za dużo w poprzednim secie. Przyjęcie obie drużyny miały na bardzo wysokim poziomie – dokładne na poziomie 64% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 45% do 41%. W ataku nr 1 był Butryn (7 punktów), na 6 ataków skończył 5 (czyli 83%) plus 2 bloki punktowe. Swoje znów dorzucił Kalembka mając aż 4 asy i po 1 bloku i skutecznym ataku ze środka.
Ogólnie mieliśmy lepszą skuteczność w ataku – 54% do 34% – a w punktach wyliczono 35:24. Asy serwisowe 9:4 dla nas, bloki punktowe również na naszą korzyść 10:4. Błędy własne – GKS miał 24, a BBTS 21 – to w zasadzie jedyna rzecz, do której można i trzeba by się przyczepić. Na trzy, w sumie krótkie sety oddanie za darmo jednego seta (zabrakło przecież tylko jednego punktu do 25) to stanowczo za dużo. Z tego aż 17 zepsutych zagrywek, to straszna liczba. Przyjęcie lepsze niż zazwyczaj – dokładne na poziomie 48% do 39%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 30%. Zdobyte punkty po własnych akcjach, to kolosalna różnica oczywiście na korzyść GKS-u, bo 54:32. MVP tego spotkania Karol Butryn zdobył 17 punktów, w tym 14 atakiem (na 22 akcje czyli 64%) plus 3 bloki. Bardzo dobrą skuteczność zaprezentował też Kapelus, 63%, na 19 ataków skończył 12. A to co wyrabiał na zagrywce Kalembka było coś rzadko spotykanego – 7 asów serwisowych to znakomity wynik plus 3 bloki punktowe. Brawo, brawo, brawo – dla całej naszej drużyny, TAK TRZYMAĆ PANOWIE!
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 19 meczach (71 setów)
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 1809 minut, z czego I set 502 min. – II set 496 min. – III set 497 min. – IV set 222 min. – V set 92 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 450: zagrywka 273, atak 108, siatka + inne 69.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 482: zagrywka 309, atak 127, siatka 21, inne 25.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1101: Kapelus 230, Butryn 226, Sobański 135, Van Walle 134, Kalembka 127, Krulicki 114, Błoński 68, Falaschi 32, Pietraszko 29, Fijałek 3, Stelmach 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 361: Butryn 74, Kapelus 61, Kalembka 52, Sobański 39, Krulicki 38, Van Walle 37, Błoński 32, Falaschi 14, Pietraszko 11, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 740: Kapelus 169, Butryn 152, Van Walle 97, Sobański 96, Krulicki 76, Kalembka 75, Błoński 36, Falaschi 18, Pietraszko 18, Fijałek 2, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 407: Kapelus 113, Butryn 107, Van Walle 73, Krulicki 55, Kalembka 48, Sobański 14, Falaschi 14, Błoński 10, Pietraszko 5, Stelmach 2, Fijałek -7, Mariański -13, Stańczak -14.
Ilość zagrywek – GKS 1552: Kalembka 237, Krulicki 227, Kapelus 224, Sobański 192, Falaschi 173, Butryn 169, Van Walle 138, Błoński 101, Pietraszko 59, Fijałek 26, Stelmach 6.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 309: Kalembka 56, Sobański 49, Butryn 46, Krulicki 37, Błoński 26, Kapelus 26, Van Walle 22, Pietraszko 20, Falaschi 17, Fijałek 9, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 93: Kalembka 18, Butryn 15, Sobański 13, Kapelus 12, Van Walle 10, Błoński 9, Krulicki 8, Pietraszko 4, Falaschi 4.
Ilość przyjęć – GKS 1330: Sobański 413, Kapelus 385, Błoński 173, Mariański 169, Stańczak 155, Krulicki 8, Kalembka 7, Stelmach 7, Pietraszko 5, Falaschi 4, Butryn 3, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 94: Kapelus 29, Sobański 26, Stańczak 14, Mariański 13, Błoński 8, Krulicki 2, Falaschi 1, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 326: Sobański 118, Kapelus 85, Błoński 43, Stańczak 35, Mariański 34, Stelmach 4, Falaschi 3, Krulicki 2, Kalembka 1, Butryn 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 242: Sobański 82, Kapelus 58, Mariański 43, Stańczak 36, Błoński 22, Krulicki 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Mariański 25%, Stańczak 23%, Sobański 20%, Kapelus 15%, Krulicki 13%, Błoński 13%.
Ilość ataków – GKS 1845: Kapelus 458, Butryn 379, Sobański 279, Van Walle 259, Kalembka 138, Błoński 133, Krulicki 131, Pietraszko 30, Falaschi 30, Stelmach 5, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 127: Butryn 30, Kapelus 25, Sobański 16, Van Walle 15, Kalembka 14, Błoński 13, Krulicki 11, Pietraszko 3.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 164: Butryn 43, Kapelus 37, Sobański 30, Van Walle 24, Błoński 11, Krulicki 9, Kalembka 8, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 844: Kapelus 201, Butryn 186, Van Walle 114, Sobański 106, Kalembka 76, Krulicki 72, Błoński 52, Pietraszko 19, Falaschi 15, Stelmach 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 63%, Kalembka 55%, Krulicki 55%, Falaschi 50%, Butryn 49%, Van Walle 44%, Kapelus 44%, Stelmach 40%, Błoński 39%, Sobański 38%, Fijałek 33%.
Ilość bloków punktowych – GKS 164: Krulicki 34, Kalembka 33, Butryn 25, Kapelus 17, Sobański 16, Falaschi 13, Van Walle 10, Błoński 7, Pietraszko 6, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 21: Sobański 5, Błoński 4, Kalembka 3, Butryn 3, Krulicki 2, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1.
MVP – GKS 9: Kapelus 3, Butryn 3, Sobański 2, Błoński 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze