Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [30] – Fatalne zakończenie fazy zasadniczej – 6 porażka z rzędu
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Cuprum trwał 90 minut, z czego I set 22 min. – II set 23 min. – III set 20 min. – IV set 25 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 26: zagrywka 16, atak 6, siatka 1, inne 3.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 27: zagrywka 16, atak 10, siatka 1, inne 0.
Ilość zdobytych punktów – GKS 54: Butryn 19, Pietraszko 12, Sobański 9, Kapelus 4, Kohut 4, Krulicki 3, Komenda 2, Fijałek 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 16: Butryn 5, Pietraszko 4, Komenda 2, Sobański 2, Krulicki 1, Fijałek 1, Kohut 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 38: Butryn 14, Pietraszko 8, Sobański 7, Kapelus 4, Kohut 3, Krulicki 2,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 18: Butryn 11, Pietraszko 10, Komenda 2, Krulicki 1, Kohut 1, Fijałek -1, Stelmach -1, Sobański -1, Kapelus -4,
Ilość zagrywek – GKS 80: Butryn 14, Pietraszko 14, Kapelus 13, Komenda 9, Sobański 9, Krulicki 7, Fijałek 6, Kohut 6, Stelmach 2,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 16: Kapelus 4, Butryn 3, Krulicki 2, Pietraszko 2, Kohut 2, Fijałek 1, Stelmach 1, Sobański 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Butryn 2, Pietraszko 2, Krulicki 1, Komenda 1, Fijałek 1,
Ilość przyjęć – GKS 73: Sobański 29, Kapelus 26, Mariański 15, Stelmach 2, Butryn 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 4: Sobański 3, Kapelus 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 40%: Sobański 48%, Mariański 40%, Kapelus 35%, Butryn 0%, Stelmach 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 11%: Sobański 14%, Mariański 13%, Kapelus 8%, Butryn 0%, Stelmach 0%,
Ilość ataków – GKS 91: Butryn 33, Sobański 20, Kapelus 15, Pietraszko 11, Krulicki 4, Kohut 4, Stelmach 2, Komenda 1, Fijałek 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 10: Sobański 4, Butryn 3, Kapelus 2, Kohut 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 6: Butryn 2, Sobański 2, Kapelus 1, Fijałek 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 44: Butryn 17, Pietraszko 9, Sobański 9, Kapelus 4, Kohut 3, Krulicki 2,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Pietraszko 82%, Kohut 75%, Butryn 52%, Krulicki 50%, Sobański 45%, Kapelus 27%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Stelmach 0%,
Ilość bloków punktowych – GKS 3: Komenda 1, Pietraszko 1, Kohut 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Sobański 1,
Wyrównana gra w pierwszym secie trwała tylko do stanu 12:10 dla Cuprum, choć i tak cały czas musieliśmy gonić wynik. Od tego momentu nasza gra w ataku zacięła się kompletnie, wystarczy nadmienić, że do końca tej partii GKS zdobył po własnych skończonych akcjach… 2 punkty!!! To mówi o naszej grze praktycznie wszystko! Skuteczność w ataku – GKS miał 38% przy 56% Cuprum – w punktach wyszło 10:14. W asach i blokach przegrana 0:4, czyli dno… Błędy własne – GieKSa miała 7 przy 8 lubinian. Przyjęcie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 44% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 17% do 7%. Coś tam w ataku próbował robić Butryn – 4 oczka (przy 50% skuteczności).
Drugi set miał bardzo podobny scenariusz do poprzedniego. Wyrównana gra trwała do stanu 10:11 dla GKS-u, choć tym razem udało się nawet wyjść na prowadzenie (6:8). Potem znów nasza gra w ataku stanęła w miejscu i już do końca tej partii GKS zdobył po własnych skończonych akcjach… 3 punkty!!! No tak się nie da grać z nikim w tej lidze! Skuteczność w ataku – GKS miał 38% przy 56% Cuprum – w punktach podliczono 10:14, czyli kalka poprzedniego seta! W asach i blokach remis 2:2. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 5 lubinian. Przyjęcie się wyrównało – dokładne na poziomie 50% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 21%. Znów coś tam w ataku próbował robić Butryn, ale z takim samym efektem jak wcześniej.
W trzeciej partii nasi siatkarze nagle przypomnieli sobie, że potrafią jednak grać w siatkówkę, bo zaczęli od prowadzenia 3:8, co tak naprawdę ustawiło dalszy jej przebieg. W dalszej części seta przewaga była utrzymywana aż do stanu 14:17, by w samej końcówce odjechać z wynikiem całkowicie. Szkoda, że takie sety w wykonaniu naszych siatkarzy to (niestety) rzadkość. Skuteczność w ataku – GKS miał 63% przy 53% Cuprum – w punktach wyszło tylko 10:8. W asach i blokach wygraliśmy 6:0 i to przesądziło o takim wyniku. Błędy własne – GieKSa miała 7 przy 9 lubinian. Przyjęcie lepsze po naszej stronie, ale i tak słabe – dokładne na poziomie 36% do 28%, a perfekcyjne na poziomie 9% do 6%. Najwięcej punktowali Butryn 5 punktów (ale znów przy 50% skuteczności) oraz Pietraszko 5 oczek (przy 100% skuteczności).
W czwartej partii gra rozegrała się w elementach czysto siatkarskich, ponieważ obie drużyny ograniczyły błędy własne do minimum. Niestety i tu polegliśmy z kretesem, bo zaczęło się od prowadzenie gospodarzy 7:3, no i tej straty nie udało się już odrobić do samego końca. No ale jeśli zdobywa się tylko 4 oczka na breake point’cie (czyli w fazie własnej zagrywki), to trudno myśleć o odrabianiu strat punktowych. Skuteczność w ataku – GKS miał 61% przy 57% Cuprum – w punktach podliczono 14:17. W asach i blokach przegraliśmy 2:4. Błędy własne – obie drużyny miały tylko po 4. Przyjęcie znacznie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 27% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 0% do 17%. W ataku ratował sytuację tylko Butryn, który zdobył 6 oczek (przy 55% skuteczności).
Ogólnie zagraliśmy dwa (pierwsze) bardzo słabe sety, jeden bardzo dobry i jeden dobry, ale tylko miejscami. No i tak można w wielkim skrócie podsumować grę i formę naszych siatkarzy w tym sezonie. Niestety finał jest taki, że zagramy dopiero o 11 miejsce na koniec tego sezonu, co na pewno jest wielkim rozczarowaniem. Na dokładną analizę tej kampanii przyjdzie pora po tych dwóch ostatnich meczach. Skuteczność w ataku – GKS miał 48% przy 56% Cuprum – w punktach podliczono 44:53. W asach serwisowych wygraliśmy 7:4, ale to tylko dzięki trzeciej partii, a w blokach punktowych przegraliśmy 3:6. Łącznie po skończeniu własnych akcji wynik był następujący – 54:63. Błędy własne – GieKSa miała 27 przy 26 lubinian. Przyjęcie lepsze po stronie przeciwników – dokładne na poziomie 40% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 13%. Przyzwoity występ zaliczyli Butryn – 19 punktów (przy 52% skuteczności) i Pietraszko – 12 oczek (przy 82% skuteczności), niestety zabrakło odpowiedniego wsparcia pozostałych graczy. Teraz jeszcze tylko dwa spotkania ze Stocznią (Espadonem) Szczecin i zasłużone (?!) wakacje.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 30 meczach (114 setów)
Bilans meczów łącznie – 12:18 – Bilans punktów – 36:54 – Bilans setów – 49:65 – Bilans małych punktów – 2478:2576
Bilans meczów „u siebie” – 5:10 – Bilans punktów – 16:29 – Bilans setów – 22:34 – Bilans małych punktów – 1207:1273
Bilans meczów „na wyjeździe” – 7:8 – Bilans punktów – 20:25 – Bilans setów 27:31 – Bilans małych punktów – 1271:1303
Rozegrane mecze – 30: Komenda, Butryn, Kapelus, 29: Quiroga, Pietraszko, Kohut, Mariański, 28: Witczak, 24: Fijałek, 23: Sobański, 19: Stelmach, 18: Stańczak, Krulicki, 16: Kalembka,
Rozegrane sety – 106: Butryn, 105: Quiroga, Komenda, 100: Kohut, 99: Pietraszko, 98: Mariański, 93: Kapelus, 65: Witczak, 63: Sobański, 62: Fijałek, 57: Stańczak, 32: Stelmach, Krulicki, 31: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 20.960:23.200
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2839 minut, z czego I set 734 min. – II set 752 min. – III set 760 min. – IV set 483 min. – V set 110 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 742: zagrywka 443, atak 221, siatka 37, inne 41.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 773: zagrywka 501, atak 202, siatka 28, inne 42.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1736: Butryn 402, Quiroga 333, Pietraszko 222, Kapelus 213, Kohut 209, Witczak 108, Sobański 108, Komenda 58, Krulicki 35, Kalembka 31, Fijałek 11, Stelmach 6.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 582: Butryn 129, Quiroga 98, Pietraszko 85, Kohut 73, Kapelus 65, Komenda 44, Sobański 32, Witczak 26, Krulicki 12, Fijałek 7, Kalembka 6, Stelmach 5,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1154: Butryn 273, Quiroga 235, Kapelus 148, Pietraszko 137, Kohut 136, Witczak 82, Sobański 76, Kalembka 25, Krulicki 23, Komenda 14, Fijałek 4, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 642: Butryn 194, Quiroga 143, Kohut 117, Pietraszko 107, Kapelus 58, Witczak 42, Krulicki 19, Sobański 5, Kalembka 5, Komenda 1, Stelmach 0, Stańczak -7, Fijałek -10, Mariański -32.
Ilość zagrywek – GKS 2481: Quiroga 394, Pietraszko 358, Butryn 335, Kohut 308, Kapelus 299, Komenda 282, Sobański 142, Witczak 124, Fijałek 86, Kalembka 74, Krulicki 70, Stelmach 9.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 501: Pietraszko 86, Butryn 78, Kohut 75, Quiroga 58, Kapelus 54, Komenda 49, Sobański 25, Witczak 22, Kalembka 20, Fijałek 19, Krulicki 12, Stelmach 3.
Ilość asów serwisowych – GKS 162: Quiroga 33, Pietraszko 33, Butryn 29, Kohut 18, Komenda 13, Kapelus 11, Witczak 9, Fijałek 6, Sobański 4, Krulicki 4, Stelmach 1, Kalembka 1,
Ilość przyjęć – GKS 2129: Quiroga 681, Kapelus 535, Mariański 459, Sobański 272, Stańczak 99, Pietraszko 19, Kohut 18, Stelmach 16, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Witczak 5, Butryn 4, Fijałek 3,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 166: Quiroga 44, Kapelus 38, Mariański 32, Sobański 30, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Stelmach 3, Fijałek 1, Kalembka 1, Witczak 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 451: Quiroga 140, Kapelus 121, Mariański 86, Sobański 66, Stańczak 21, Stelmach 6, Pietraszko 3, Kohut 3, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1. Witczak 1, Butryn 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 526: Quiroga 178, Mariański 137, Kapelus 118, Sobański 58, Stańczak 21, Kohut 3, Pietraszko 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Witczak 2, Krulicki 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 40%, Kalembka 33%, Mariański 30%, Quiroga 26%, Butryn 25%, Kapelus 22%, Sobański 21%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 17%, Pietraszko 16%, Stelmach 13%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 2913: Butryn 762, Quiroga 654, Kapelus 442, Kohut 256, Witczak 223, Pietraszko 231, Sobański 217, Kalembka 41, Krulicki 40, Komenda 32, Stelmach 8, Fijałek 7,
Ilość błędów w ataku – GKS 202: Butryn 70, Quiroga 49, Sobański 25, Kapelus 21, Witczak 16, Pietraszko 9, Kohut 6, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 225: Butryn 60, Kapelus 42, Quiroga 39, Witczak 27, Sobański 23, Pietraszko 17, Kohut 11, Kalembka 3, Komenda 2, Fijałek 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1368: Butryn 350, Quiroga 283, Kapelus 184, Kohut 151, Pietraszko 144, Witczak 95, Sobański 94, Kalembka 25, Krulicki 21, Komenda 13, Fijałek 4, Stelmach 4,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Pietraszko 62%, Kalembka 61%, Kohut 59%, Fijałek 57%, Krulicki 53%, Stelmach 50%, Butryn 46%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Sobański 43%, Kapelus 42%, Komenda 41%,
Ilość bloków punktowych – GKS 206: Pietraszko 45, Kohut 40, Komenda 32, Butryn 23, Kapelus 18, Quiroga 17, Krulicki 10, Sobański 10, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1, Fijałek 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 28: Kohut 6, Butryn 5, Komenda 5, Quiroga 4, Pietraszko 2, Sobański 2, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1, Witczak 1,
MVP – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 17: Butryn 7, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 2, Witczak 1, Pietraszko 1, Stańczak 1, Komenda 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze