Felietony
Rozwalcie tę szatnię! (zamiast post scriptum)
Po spadku do czwartej ligi wszyscy w Katowicach podchodzili bardzo optymistycznie do przyszłości. Mieliśmy przejść szturmem czwartą, trzecią i ówczesną drugą ligę i za trzy lata zameldować się w ekstraklasie. Czwartą ligę rzeczywiście GieKSa przeszła jak burza, nie przegrywając w tamtym sezonie ani jednego meczu. W trzeciej lidze już napotkaliśmy problemy, ale po szczęśliwych barażach (wolny los) awansowaliśmy z drugiego miejsca za zaplecze ekstraklasy. Nawet najwięksi pesymiści nie przewidywali, że utkniemy w ówczesnej drugiej lidze (po roku została przemianowana na pierwszą). Rok, dwa lata… w najgorszym razie.
Mamy sezon 2015/16 – 30 kolejek za nami. Za chwilę zakończy się dziewiąty sezon „polskiej Championship”. Dziewiąty sezon pierwszoligowego marazmu, podczas którego zajmowaliśmy miejsca: dziesiąte, jedenaste, trzynaste, jedenaste, trzynaste, dziesiąte, ósme, ósme. Ilość zdobytych punktów: 43, 44, 43, 41, 39, 50, 46, 48. Obecnie katowiczanie zajmują miejsce siódme z dorobkiem 42 punktów. Na cztery kolejki przed końcem można by rzec, że jest to progres – tym bardziej, że ciągle nawet jest jakaś tam szansa na czwarte miejsce. Spieszymy jednak z wyjaśnieniem, że ta szansa na czwartą lokatę nie jest wynikiem wybitnie lepszej gry GKS w obecnym sezonie niż w poprzednich, a jedynie wyjątkowo słabej postawy całej ligi (oprócz pierwszej dwójki-trójki). Bo zakładając nawet, że GKS zdobyłby te 12 punktów do końca – miałby po 34 kolejkach 54 punkty. Z obecną formą mało to realne, ale nawet jeśli – taka ilość oczek dawałaby czwarte miejsce jedynie w dwóch poprzednich sezonach, a generalnie zapewniałaby pozycję 5-7.
W żadnym z sezonów nawet nie otarliśmy się o awans. I na przestrzeni tych dziewięciu lat tylko dwa razy mogliśmy mieć nadzieję, że cokolwiek dobrego może się wydarzyć na wiosnę po udanej jesieni. Było to za czasów Adama Nawałki, kiedy to traciliśmy do drugiego miejsca „tylko” pięć punktów oraz Kazimierza Moskala, gdy do lokaty premiowanej traciliśmy okrągłe… zero punktów. Abstrahując jednak od tego, że rundy wiosenne wspomnianych sezonów zostały klasycznie spartaczone przez „potężne” armie Moskali – Roberta i Kazimierza – to szanse na awans traciliśmy zawsze praktycznie już jesienią. Początek wiosny to były wówczas mniejsze lub większej złudzenia, oszukiwanie samych siebie, ulotna nadzieja. A końcowe sześć, siedem, osiem meczów to wakacyjna gra plażowiczów pod szyldem GKS Katowice w pierwszej lidze. Pomijamy tu oczywiście udaną walkę Adama Nawałki i zespołu o utrzymanie w sezonie 2008/09. Przypominamy natomiast Roberta Moskala i jego ekipę, która z bezpiecznego miejsca w tabeli omal nie zleciała do drugiej ligi przegrywając ostatnie sześć meczów sezonu do zera i zawdzięczając utrzymanie Kluczborkowi, który wygrał na wyjeździe z Wisłą Płock (z dwunastu punktów przewagi nad strefą spadkową, na koniec sezonu pozostały tylko trzy).
Statystyki może są dla niektórych kibiców nudne, ale wstęp ten miał miejsce po to, by nakreślić kontekst całej sytuacji, w której znajduje się teraz GKS Katowice. Kontekst, który jest wyjątkowo smutny, a jeszcze bardziej smutna jest rzeczywistość – zanosi się bowiem na to, że jeżeli między sezonami nie dokona się prawdziwa rewolucja, to w przyszłym sezonie nie czeka nas nic dobrego i za rok o tej porze znów będziemy rozgrywać sparingi majową porą…
Różne były opinie, gdy do GieKSy przychodził Jerzy Brzęczek. Wiele osób było sceptycznych, inni wychodzili z założenia, że jest to młody trener, więc na pewno ambitny. Każdemu oczywiście należy dać szansę i taki kredyt zaufania były kapitan reprezentacji Polski dostał. I początek miał naprawdę dobry – nowa miotła zadziałała i GieKSa wygrała w Bytowie i Chojnicach, a u siebie z mocnymi Dolcanem i Zawiszą. Nagle odżyły nadzieje na awans. Prawdziwym sprawdzianem miały być trzy wyjazdowe mecze z rzędu – w Płocku, Suwałkach i Sosnowcu. Liczyliśmy na 6-7 punktów, niestety po bezdyskusyjnej przegranej z Wisłą i szczęśliwym zwycięstwie z Wigrami przyszła dramatyczna porażka na Ludowym, która bardzo mocno stonowała nadzieje na promocję w tym sezonie. Mimo wszystko wierzyliśmy, że ewentualna wygrana z Arką pozwoli nam wrócić do gry, ale niestety przegraliśmy z kretesem i wiosna okazała się grą o nic.
Plan był prosty, skupić się na dobrej grze i mimo wszystko punktować. Spróbować powalczyć o trzecie miejsce, a przy okazji sprawdzać zawodników pod kątem ich przydatności do następnego sezonu. Co prawda GieKSa nie grała wybitnie, ale udało się wygrać w Kluczborku, u siebie z Pogonią i Bełchatowem. Zremisować z Miedzią, po wyjątkowo dobrej drugiej połowie. Przyszedł mecz z Sandecją i coś się załamało. Umiarkowanie chwaliliśmy zespół za pierwszą połowę w Nowym Sączu i nie ganiliśmy za – powiedzmy to sobie – klęskę 0:4.
Od tamtego czasu oglądamy niestety żenującą postawę drużyny. Podsumowując ostatnie sześć spotkań – czyli jakby nie patrzeć jedną trzecią rundy – katowiczanie grają taki dramat, że z taką postawą zlecieliby z hukiem z pierwszej ligi. Nie chodzi nawet o same wyniki – bo już one są fatalne – ale o samą grę. Wystarczy powiedzieć, że w tych sześciu meczach udało nam się strzelić tylko jedną (JEDNĄ!) bramkę po uderzeniu naszego zawodnika z akcji. Dokładając do tego mecz z Bełchatowem (gol po stałym fragmencie) – to jest tych meczów siedem. Dwa gole z Rozwojem padły po samobóju i karnym. Drugi gol z Chojniczanką po rogu. Siedem cholernych meczów – 630 cholernych minut i tylko JEDNA dobrze sfinalizowana akcja. Nie mieści się to w głowie – nie w drużynie walczącej o awans, nie w średniaku, nie w zespole walczącym o utrzymanie czy nawet spadającym z ligi. Nie mieści się to w głowie jeśli chodzi o kilkunastu dorosłych facetów dumnie nazywających siebie piłkarzami. Fakt ten jest po prostu skandaliczny i mówi aż nadto o obecnym zespole GKS Katowice.
To co się dzieje obecnej wiosny to nic nowego. W mniejszym czy większym stopniu przerabiamy to prawie co rok. Było wspomniane sześć porażek Roberta Moskala do zera (przypomnijmy wirtuozerię trenerską w wystawieniu w Kluczborku w ataku Adriana Napierały), były cztery porażki na koniec sezonu Wojciecha Stawowego (do Świnoujścia nie zabrał rezerwowego bramkarza). Była ekipa hamulcowych, która na czele z Pitrym, Fonfarą, Wróblem (brylują ostatnio w swoich klubach) wygrała 2 na 17 meczów rundy wiosennej. I chociażby poprzedni sezon – w końcówce co prawda GieKSa się obudziła i wygrała po 3:0 z Sandecją i z Tychami, ale wcześniej zawodnicy spieprzyli święta kibicom fatalnym meczem w Suwałkach, skompromitowali się z Zagłębiem 0:5 czy zagrali totalnie beznadziejny mecz w Ząbkach po stosunkowo niezłym (ale też przegranym) w Ostródzie ze Stomilem.
Trener Brzęczek mówił i mówi nadal, że obecne mecze służą przyjrzeniu się zawodnikom pod kątem przyszłego sezonu. Patrząc jednak przez pryzmat całej rundy wiosennej – nawet tych wygranych ledwo, ledwo meczów – to wniosek byłby taki, że prawie wszyscy są do odstrzelenia. Można zrozumieć, że brak gry o stawkę nie powoduje już takiej adrenaliny – psychiki się nie oszuka. Ale to, że niektórzy piłkarze ostentacyjnie wręcz przechodzą obok meczu nie starają się nawet w minimalnym stopniu (nie wszyscy) lub po prostu grają na poziomie podwórka pod blokiem sprawia, że nie można specjalnie ufać, iż nagle zaczną wiązać krawaty w pierwszej lidze, a boisko będzie się aż iskrzyć od jeżdżenia na dupie. Ba, przecież mamy doświadczenia, że mając nawet solidne szanse na awans można praktycznie oddać walkowerem rundę wiosenną – mowa o Pitrych i reszcie…
Cześć zawodników, która powinna brylować gra tak żenująco, że aż oczy bolą od patrzenia. Część się nie stara, a część to po prostu nie są zawodnicy na pierwszą ligę i GKS Katowice. Nie dają oni nadziei, że może być dobrze. Problem w tym, że liga zaczyna się za dwa miesiące i my naprawdę nie mamy czasu.
Wielu kibiców zastanawia się, czy Kuchta jest bramkarzem na walkę o awans. Paradoks polega na tym, że przy puszczanych bramkach najczęściej nie ma nic do powiedzenia, a sytuacji, które mógłby wybronić w jakiś spektakularny sposób – za wiele nie ma. Nie wybronił meczów GieKSie, może poza ostatnim z Chojniczanką. Trudno powiedzieć na co stać tego bramkarza, problem jest taki, że po sezonie i tak już go w GieKSie może nie być…
Alan Czerwiński zrobił postępy, ale nadal to jest tylko na poziomie średniaka pierwszej ligi. Bracia Makowie już go nie nękają, a reszta pierwszoligowego przeciętniactwa nie jest na tyle szybka, żeby uciec Alanowi. Ostatnio razi jego bojaźń w ofensywie. Z drugiej strony Marcin Flis – totalna przeciętność na 10. miejsce w tabeli.
Mateusz Kamiński doświadczony i ma lepsze i gorsze momenty, ale czy to jest zawodnik na awans? Czy w rywalizacji z zawodnikami powiedzmy Podbeskidzia i Górnika byłby zaporą nie do przejścia? Oliver Prażnovsky po świetnej jesieni na wiosnę zapomniał jak się odpowiedzialnie rozgrywa piłkę na swojej połowie. Młody Kochański jest pewną nadzieją na przyszłość.
Defensywni pomocnicy – marazm. Najlepszy Łukasz Pielorz tak sprzeciętniał, że ciężko go ostatnio pochwalić. Leimonas w większości meczów kaleczy grę, Sławek Duda „zmiękczał” i po początku w GKS za czasów Rafała Góraka obecnie nie jest to zawodnik na górną połówkę pierwszej ligi.
Ale o ile formacja obrony i defensywnych pomocników jest jeszcze stała (rotacje 1-2 zawodników), to prawdziwy problem tworzy się w grze stricte ofensywnej, która na ten moment po prostu nie istnieje. Nie ma takiego drugiego klubu w Polsce, który nie miałby skrzydeł, środka pomocy i napastnika. Jak na cztery kolejki przed końcem sezonu i niecałe dwa miesiące do następnego jest to po prostu sytuacja dramatyczna. Bartosz Iwan okazał się pomyłką transferową. To już nie ten zawodnik, który prostopadłymi podaniami – aż palce lizać – wielokrotnie obsłużył Krzysztofa Kaliciaka kilka lat temu. Teraz to cień piłkarza, snuje się po boisku i nie potrafi zrobić jednej ciekawej akcji. Nie dziwota, że trener Brzęczek ma już dość słabej gry Bartka. W oczach trenera Ajwen jest tak słaby, że szkoleniowiec próbował karkołomnych rozwiązań z Wołkowiczem czy Goncerzem na dziesiątce. To już naprawdę była desperacja, ale desperacja wynikająca z braku materiału ludzkiego.
Na skrzydłach w pomocy podobny dramat. Maciej Bębenek to kolejny zawodnik z serii „GieKSie strzelałem kiedyś bramki, ale jak jestem w GieKSie odstawiam żenadę”. Pomyśleć, że rok temu w meczu Sandecji na Bukowej Maciek był – mimo porażki 0:3 – najlepszym zawodnikiem nowosądeczan… Teraz podobnie jak Iwan – tak działa na nerwy Brzęczkowi, że ten zmienia go w przerwie. Ale kto w zamian? Szołtys po kilku stosunkowo udanych meczach wchodzi na boisko i jest niewidzialny. Wspomniany Wołek to symbol tego dziesiątego-dwunastego miejsca w pierwszej lidze. Zawodnik, który od czterech lat nie potrafi sobie na stałe wywalczyć miejsca w pierwszym składzie i poza regularnymi dwiema bramkami w rundzie pozostałe mecze rozgrywa na poziomie III ligi. Kiedyś takim symbolem przeciętniactwa GKS był Kamil Cholerzyński, ale w końcu zawodnik odszedł do Rozwoju. Coś tam w ofensywie czasem zdziała Adrian Frańczak, ale to ciągle za mało, by powiedzieć o tym zawodniku, że jest na tyle solidny, aby dać GieKSie jakość w walce o ekstraklasę. Jakaś tam nadzieja tkwi w Patryku Szymańskim, ale on nie pokazał na razie nic, abyśmy mogli stwierdzić, że jest to nadzieja pewna. No i liczymy oczywiście na Filipa Burkhardta, ale ten jeszcze przed kontuzją poza kilkoma dobrymi meczami, jesienią spisywał się słabo.
Atak – Grzegorz Goncerz. Co się z tym chopem stało nie wie nikt. O ile część winy można zrzucić na to, że nie ma wsparcia od pomocników, to jednak gdy już ma piłkę, nie wie za bardzo co z nią zrobić. Przecież w poprzednich rundach strzelał bramki nawet po wypracowanych przez siebie akcjach. Nie bał się uderzać, a teraz nawet jego strzałów mamy jak na lekarstwo. Biega często dość bezładnie między obrońcami (owszem czasem wywiera pożyteczny pressing), ale nie ma z tego wymiernych efektów w postaci zagrożenia bramki. Dodatkowo cały czas mamy w pamięci tę niezrozumiałą ilość spalonych w Olsztynie. Gonzo był wyraźnie w tym meczu zamulony i nieskoncentrowany… Zahorski – wydaje się, że on może tylko czasem po rogu strzelić gola i nic więcej.
Obecny stan kadry jest po prostu zatrważająco słaby. Nie ma jednego zawodnika, o który moglibyśmy z całą pewnością powiedzieć – tak, to jest piłkarz na walkę o ekstraklasę. Nie ma, po prostu ciemno, ciemno w tunelu. Bez światełka. Możemy jedynie powiedzieć, że „może”, „w pewnych okolicznościach” niektórzy zawodnicy będą mogli nam pomóc.
Może Kuchta. Może Kamiński. Może Prażnovski. Może Pielorz. Może Bębenek. Może Goncerz. Może Bury. I Kochański. Tyle, że Kuchty pewnie nie będzie. Kamyk w kluczowych sytuacjach popełnia błędy. Prażnovsky ma potencjał, jest solidny i wierzymy, że jego wiosenna elektryczność jest okresowa. Pielorz – jak mówi kolega Błażej, grałby lepiej, gdyby wokół siebie miał lepszych partnerów. Bębenek – na pewno ma spore możliwości, ale pada mocne podejrzenie, że mentalność sportowca może być jakimś dla niego problemem. Gonzo – tutaj trzeba wierzyć, że jest w stanie wrócić do skuteczności – również w przypadku lepszych partnerów.
Każdy z wymienionych zawodników ma jakieś „ale”. A ci którzy nie zostali wymienieni po prostu nie nadają się do walki o awans. Adrian Frańczak może grać o czołówkę, ale nie o dwa pierwsze miejsca, podobnie Alan Czerwiński. Patryk Szymański musi się pokazać. Reszta po prostu jest za słaba, wielokrotnie już udowodniła, że walka o czołowe lokaty to za wysokie progi. Dwie porażki z Zagłębiem, z Arką, porażka z Wisłą. W większości z tych meczów GKS był zespołem gorszym. A teraz na wiosnę grając z przeciętniakami lub drużynami broniącymi się przed spadkiem – nasz zespół również sobie nie radzi. Z czym do ludzi?
Przed każdym meczem bawimy się w przewidywanie składu, czasem uda się wytypować 100% czasem nie trafimy z dwoma, trzema zawodnikami. Trudno jednak trafnie określić zestawienie jedenastki, gdy trener jest zmuszony do wybierania co chwila mniejszego zła. Przecież wstawienie do składu Iwana czy Bębenka nie wynikało z tego, że oni są tacy dobrzy i zasługują na szansę, a z tego, że inni grali żenadę i kolejka zatoczyła koło (jakkolwiek to brzydko nie brzmi) i znów przyszedł czas na tych zawodników. Zmienieni w pierwszej połowie, to pewnie z Chrobrym wybiegną słabiacy Wołek i Szołtys. I tak w koło Macieju (nie Bębenku).
Niestety szkoleniowiec nie może skorzystać z czegoś, co powinno być zapleczem pierwszego zespołu, a mianowicie czegoś o nazwie drużyna rezerw. Jakkolwiek by ta ekipa nie grała, to porażka w ostatnim meczu z drużyną, która w 23 kolejkach zanotowała 23 porażki i straciła ponad sto bramek jest tak potężną kompromitacją, że chyba nawet cała historia pierwszego zespołu nie zna takowej.
Zachodzą też obawy o kolejną bardzo niepokojącą rzecz. Patrząc na postawę zawodników, wypowiedzi trenera i to, co się dzieje z drużyną trudno nie odnieść wrażenia powtarzalności w jeszcze jednym aspekcie. Oczywiście to teoria, ale pamiętając Moskala i Skowronka, trudno nie odnieść wrażenia, że coś jest nie tak z posłuchem trenera u piłkarzy. Brzęczek nie reaguje tak żywo jak wcześniej, a piłkarze po prostu w większości ostatnich meczach opierniczają się jak… w poprzednich rundach wiosennych. Pamiętamy sytuację, jak Kazimierz Moskal zupełnie stracił panowanie nad drużyną, Artur Skowronek chyba nigdy nie miał specjalnie szacunku u piłkarzy. Pytanie, czy podobnie nie dzieje się z trenerem Brzęczkiem? Oby nie.
Jest mowa, że okres transferowy będzie ciężką pracą dla Dariusza Motały. I tutaj pojawiają się poważne obawy. Bo jak już wspomnieliśmy zaledwie 2, 3 lub 4 zawodników z obecnego pierwszego zespołu daje nadzieję na walkę o awans. Powtarzamy – nadzieję, bo nie pewność. I to też jest problem, bo jest to na zasadzie, że „może w końcu odpalą”. Obawa dotyczy tego, że nigdy żaden trener czy prezes nie odważył się zrobić na tyle dużej rewolucji, aby wypieprzyć prawie wszystkich i zastąpić ich tymi, którzy rokują nadzieję. Zmieniało się 3-4 zawodników, przychodzili nowi – zazwyczaj szrot – i szybko okazywało się, że to żadne wzmocnienie. To straszne, że już kilkukrotnie dawaliśmy się nabrać na zaciąg solidnych piłkarzy (którzy rzeczywiście wydawali się mocni na pierwszą ligę!), a okazywało się, że grają fatalnie. Kilkukrotnie powtarzalna sytuacja każe nam się zastanowić, czy rzeczywiście GieKSa ściągała wartościowych graczy czy może ci o wysokiej jakości poszli do lepszych klubów, a nam zostały ochłapy – tylko my jeszcze o tym nie wiedzieliśmy?
Bo tak na chłopski rozum – umówmy się, środowisko piłkarskie jest zorientowane i większość zawodników zasięgnie opinii o GieKSie, chociażby u obecnych zawodników. A jaki może być ten przekaz? „Przyjdź, nie trzeba się jakoś starać, zawsze gramy o środek tabeli, nie ma specjalnej presji – kibice pokrzyczą, powyzywają i popiszą na forum, ale i tak nas dopingują, a prezes i trener są łagodni, można się opieprzać bez konsekwencji”. Oczywiście to domniemanie, ale patrząc przez pryzmat ostatnich lat trudno nie odnieść wrażenia, że GieKSa jest przytułkiem dla emerytów i rencistów.
Trudno sobie wyobrazić kolejny sezon z Dudą czy Wołkiem. Ale trudno sobie wyobrazić awans z tymi „lepszymi” zawodnikami jak Alan czy Adrian. Ja osobiście uważam, że i Kamyk czy Pielo to nie jest to, choć jak napisałem wyżej, tych zawodników bym nie skreślał. Ale żeby GieKSa mogła walczyć o awans potrzebuje nowego bramkarza, prawego i lewego obrońcy, jednego stopera, co najmniej jednego defensywnego pomocnika, lewego i prawego pomocnika, rozgrywającego i napastnika.
Jednym słowem – potrzebujemy wzmocnień na wszystkich pozycjach! Przeraża to, że to praktycznie niemożliwe, żeby ściągnąć 10 graczy lepszych niż obecnych (choć bycie od nich lepszym to nie jest jakaś sztuka). Problem jest w tym, że to mają być zawodnicy NA JUŻ i gwarantujący zdecydowanie podniesienie jakości. Dlaczego cały tekst na ten temat? Ano dlatego, że 4 czy nawet 5 transferów nic nie zmieni. Trudno się spodziewać, że ściągniemy super zawodników, którzy odmienią jakość zespołu. Wtedy owszem – czterech mogłoby znacząco podnieść jakość. Ale że przyjdą do nas zawodnicy tylko „trochę lepsi” powoduje, że po prostu trzeba tę szatnie przewietrzyć prawie kompletnie, wywalić prawie wszystkich i ściągnąć kompletnie nowych. Z 90 procent obecnych zawodników naprawdę już nic nie będzie…
Tak wiem. Mało realne. Nie znam historii, żeby jakikolwiek trener zdecydował się na taki ruch. Niestety trenerzy w Polsce są bojaźliwi i wolą utrzymać mierny status quo niż totalnie zaryzykować – w tę lub w tę stronę.
To nie jest cała runda wiosenna przed nami. Do końca sezonu pozostały tylko cztery kolejki (trzy mecze). Przeleci mega szybko podobnie jak czas między sezonami. Dodatkowo przecież trzeba drużynę zgrywać w sparingach i nowych zawodników przede wszystkim. Tu naprawdę trzeba dokonać rewolucji, rozwalić tę szatnię i stworzyć coś od podstaw. I to jest jedyna prosta rada dla trenera i zarządu. Bo w przeciwnym razie – w razie kilku kosmetycznych zmian – gwarantuję, że za rok będziemy w tym samym miejscu. Pytanie tylko, czy jeszcze z prezesem Cyganem i trenerem Brzęczkiem…
Weźcie się wszyscy w garść i rozpieprzcie to towarzystwo wzajemnej adoracji, bo przyjdzie jesień, obudzicie się z ręką w nocniku, a kibice znów będą robić sobie wycieczkę pod szatnię…
Michał Murzyn – Shellu
Redaktor naczelny GieKSa.pl
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Jarek
13 maja 2016 at 21:52
Tylko z kurtuazji autor nie napisał, że niektóre mecze wyglądały na ewidentnie ustawione. Ale na to trzeba dowodów. Historia zna wiele przykładów, że da się wymienić 90 % kadry i nie spaść. Zapewne skończy się na kosmetycznych zmianach, łudzeniu kibiców, i wspomnianej przez autora pobudce z ręką w nocniku. Ja, który przez ostatnie 15 lat opuściłem może z dziesięć meczów na Bukowej, nie byłem już na czterech meczach z rzędu. To zawsze będzie mój klub, ale to nie są moi piłkarze.
koleś
13 maja 2016 at 22:15
Bez dwóch zdań to ostatni sezon dla: Leimonasa, Iwana, Zahorskiego, Jurkowskiego i Dobrolińskiego. Do tego odejdą do swoich klubów Kuchta i Flis.
Gdybyśmy tych zawodników zamienili na prawdziwie wartościowych i dodali do tego dwóch skrzydlowych to mamy dobrą pierwszą jedenastkę i jako takich zmienników.
Bramkarz: nowy, nowy
Prawa obrona: Czerwiński, Bębenek
Środek obrony: nowy, Oliver, Kamiński, Kochański
Lewa obrona: nowy, Frańczak
Prawa pomoc: nowy, Bębenek
Defensywni pomocnicy: nowy, Pielorz, Duda
Ofensywni pomocnicy: Burkhardt, nowy
Lewa pomoc: nowy, Wołkowicz, Szołtys
Napastnik: Goncerz, nowy
Optymalnie 9 nowych zawodników a minimum to 6
Kibic2
13 maja 2016 at 23:00
@Koleś nie ma znaczenia ilu sobie wymyślisz nowych, ilu chcesz zakontraktować. Bez strategicznego sponsora (prywatnego) to będzie tylko dalsza agonia. Kto niby ma pierdolnąć pięścią w stół?? Prezes, który jest na usługach UM? Nawet jak go wywalimy, to przyjdzie kolejny wskazany przez UM. Obrazisz się? nie przyjedziesz na mecz? Zaprotestujesz? To będzie jak najbardziej na rękę UM. Nie będzie musiał budować nowego stadionu, który i tak powraca jak bumerang przed wyborami. Słaba gra spowoduje mniejszą frekwencję i zainteresowanie więc dla kogo ekstraklasa? Sytuacja jest dramatyczna na chwilę obecną, gdyż zmiana piłkarzy nic nie da:( Najbardziej przykre jest to, że jesteśmy tak często oszukiwani, że niektórzy jeszcze wierzą(bądź do niedawna), że zmiana 4-5 zawodników pozwoli włączyć się o walkę w następnym sezonie. Niestety prawda jest bardziej brutalna.
koleś
13 maja 2016 at 23:12
@kibic2 gdyby miasto chciało naszej śmierci, to nie dałoby jedną transzą 6 mln zł na spłatę długów i kilkunastu milionów w ostatnich kilku latach. Wiem, że długo czekamy na ekstraklasę, ale dopiero od roku nasza kondycja finansowa jest w miarę uporządkowana co pozwala nam myśleć o awansie. Dopóki jesteśmy w 1 lidze na prywatnego sponsora nie ma co liczyć, jesteśmy na łasce UM i nie pozostaje nam nic innego jak wierzyć w to, że UM nie chce nas wydymać.
Tom
13 maja 2016 at 23:16
Dobry artykuł. Niestety wygląda to tak, że każdy kto do nas przyjdzie zostaje zarażony „bylejakością” – można grać na pół gwizdka bo presji (oprócz kibiców) tu nie ma.
Od lat kisimy w tej I lidze a prezes wciąż się daję złapać na trybunie VIP jak gaworzy z piłkarzami z uśmiechem na twarzy…
Kibic2
13 maja 2016 at 23:27
@Koleś wiesz co ja myślę? Miasto zaczęło się bawić w GKS Katowice z myślą, że szybko pojawi się jakiś inny partner do rozmów, w miarę jak sytuacja będzie stabilizować się. Niestety sytuacja jest z goła odmienna i to jest problem. Miasto raczej nie wywali kasy na awans, gdyż liga wyżej to wyższe wydatki, nawet jeśli Canal+ coś dorzuci. Jesteśmy skazani na miejsca 5-10 do usranej śmierci. Szczerze mówiąc myślę, że jeśli w ciągu kilku lat taka ilość kasy idzie na klub bez rezultatu, bez efektów sportowych, to ktoś powie dość i basta.
ps Stadion skansen jak na warunki ekstraklasy:(((
SKalpel
14 maja 2016 at 05:28
Do Koleś
Zawodnikami którzy nie spełniają norm rezerwowych są jeszcze :
– Duda , od dwóch sezonów bardzo słaby poziom , zawodnik na miarę II-III ligi
– Wołkowicz , jeden lepszy mecz na rundę , tak jak Duda II- III liga
– Szołtys , chłopak spalony albo posrany ? … w najlepszy wypadku wypożyczka do Poloni Bytom lub Nadwiślana , a może jego specyficzny sposób zachowania , da mu więcej radości z gry w bieszczadzkich klimatach, Czuwaj Przemyśl , Karpaty Krosno ?
n.k.w.d.
14 maja 2016 at 08:18
Powiem krótko: Dziurowicz w grobie się przewraca jak widzi tą bylejakość.
wdupia lacie
14 maja 2016 at 10:13
Jest powód do optymizmu, dzisiej w końcu 3 punkty
Bartolo
14 maja 2016 at 10:32
Dwa sezony temu,za Kazika Moskala zespół na jesień wyglądał naprawdę niezle.Były duże nadzieje,że tym razem może się udać.Ścisła czołówka.Przychodzi wiosna.Pierwszy mecz na Sandecji mimo niezłej gry i walki przegrany 2-3.I przychodzi drugi mecz z Bytovią u siebie,pamiętacie?Przy stanie 0-0 mamy karnego,do piłki podchodzi Duda,krótka pogawędka z bramkarzem gości i lekki strzał w środek bramki.Kończy się 0-1 i totalnie odpuszczony mecz.Wtedy coś we mnie pękło.Póżniej szereg porażek,leci głowa kozła ofiarnego czyli trenera.Nie sądziłem,że może być jeszcze gorzej,a jest!Wiecie co,ja już nie wierze w nic,w przyszłym sezonie czeka nas spadek!Wspomnicie moje słowa.Za rok GieKSa spada do 2 ligi!!Miasto nie chce nam pomóc,chce nas tylko wydymać,wykorzystać jak dziwkę przy trasie DK1.A i przestańcie z tym Kamińskim czy Pielorzem,Frańczakiem.Oni są jak dla mnie pierwsi do wyjeb…
kibic bce
14 maja 2016 at 12:24
Bardzo dobry artykul.
Jest ch.. i tyle.
Tu potrzena kogos z jajami od slonia.
Do tego trzeba dorzucic reszte trenereow rocznikow mlodszych.
Scifo
14 maja 2016 at 12:50
1. UM – nie jest zainteresowany lepszą GieKSą, bo wtedy trzeba zbudować stadion, może na 22 tys. a tak statystyki mówią, że chodzi średnio 1,5-2,5 tys. Można rozpisać kolejny konkurs, tak co by przed wyborami pokazać nowy projekt (perełkę na 8,5 tys).
2. Cygan wykonuje polecenia UM, i ze spokojem prowadzi klub wielosekcyjny… można napisać o siatkówce, drużynie kobiet, przecież się dzieje… Prawie wszyscy są zadowoleni… w UM. Nawet na forum nikt nie śmie zarzucić prezydentowi złej woli, przecież dają kasę.
3. Nie jest dla Was dziwne, że taki zawodnik jak Trochim nie chce grać w GieKSie? Wybrał Sandecję, dlaczego? Bo to jest walczak, który chce grać o wyższe cele a tu zobaczył, że gra się w ci.la. Zagrać jeden dwa lepsze mecze, potem marazm udawanie, że się chce, kasa się zgadza, polansować się w SCC.
4 Jak już o nic nie gramy to inwestujmy w młodych. W drużynie powinna być grupa ok 5 młodych zawodników, którzy grają 2-3 w każdym meczu. Po ch.. ogrywać wypożyczonych zawodników, którzy po sezonie wrócą do swoich klubów?
5. Nie ma świętych krów, grasz piach, to nie mieścisz się w składzie na następny mecz. Posiedzisz na trybunach, dostaniesz stawkę minimalną, to zrozumiesz, że to twoja robota.
6. Wy..bać dla przykładu 1-2 zawodników, którzy obstawiają u buków. Obawiam się, że jest to całkiem duży problem.
maxiu
14 maja 2016 at 13:08
scifo@ 1.Miasto nie bedzie budowac stadionu na 22 tys ani zadnej perełki na 8,5 tys jest juz konkretny plan stadion na 15 tys w pierwszym etapie 12 tys nastepnie jak bedzie potrzeba to kolejne 3tys. Juz jest zgoda wykupu dzialek od Chorzowa pod budowe.Wiec chyba cos sie w tym kierunku robi.
2.Jezeli sie dostaje kase od miasta to chyba raczej nie mozna za bardzo kozaczyc na swój sposób.A co do siatkarzy i piłkarek to nie rozumiem dlaczego tymi sukcesami mielibyscmy sie nie chwalic.
3.Trochim poszedl grac do Sandecji z powodów rodzinnych (podobno choroba ojca) cały czas deklaruje ze jak sie wszystko ulozy chetnie wroci do GieKSy.
4.Nie inwesujemy w mlodych?? Szołtys,Szymański,Curyło,Sawicki??
z tymi 4 punktami sie nie zgadzam ale z punktami 5 i 6 zgadzam sie w 100%
lukasz
14 maja 2016 at 14:59
Mozna pisac o zmienach 9-10 zawodnikow ale ja sie spytam za co ? 10 zawodnikow gwarantujacych jakas tam jakosc – lepsza od tej ktora jest – to wydatek nawet jak na 1 lige astronomiczny. 10 zawodnikow w tym napastnik ktorego w Polsce naprawde ciezko znalezc i zachecic do gry w takim klubie jak nasz (prawdziwego GKS-u pamieta niewielu). Jestem zdania ze przecietnosc to drugie imie wiekszosci z obecnych pilkarzy i nie zgadzam sie z opinia aby Pilorz, Leimonas, Iwan, Wolkowicz, Duda, Kaminski mogli byc brani pod uwagew grze na nastepny sezon, ze moga zaskoczyc i walczyc o awans. Oni sa w klubie na tyle dlugo ze przecietniactwo maja we krwi i jak najszybciej nalezy sie z nimi pozegnac. Pamietajcie ze nowe nie znaczy lepsze – ile razy przerabiane to bylo ? Jesli rzeczywiscie jest tak ze zalezy im (pilkarzom, zarzadowi, trenerom) na awansie to niech oddzadza pilkarzy w rece psychologow. Wszystko bylo przerabiane: zmiany, wymiany, wietrzenia szatni… moze czas zaczac tlumaczyc pilkarzykom na czym polega zawod pilkarza i wogole sport ZAWODOWY. Bo z profesjonalizmem u nas cienko, zeby nie powiedziec ze takie pojecie jest obce naszym pilkarzom. Piszecie o zmianach jakby to byl pilkarski manager – to tak nie dziala, podobnie jak to ze trenera po kilku misiacach pracy nie ma z czego rozliczac. Gdzie tu logika skoro zaraz po przyjsciu bylo niezle a im dalej w las jest gorzej ?? Brzeczek to jeszcze stara szkola i wydaje mi sie ze jest przerazony whujawaleniem jakie ujrzal w tej rundzie przez naszych pilkarzy. Za jego czasow pewnie chlalo sie przed meczem ale wtedy kazdy zapierdalal na boisku tak ze nie bylo tego widac. Teraz wiekszosc pilkarzy (nie wszyscy !!!) to po prostu slabi mentalnie i fizycznie amatorzy ktorym nie chce sie pracowac a ktorym wystarczy to ze graja co seozn wlasciwie o nic. Po jakims czasie reszta tych ktorzy sa ambitni i chca rownaja do dolu a dlaczego ? Bo dryzyna to jeden organizm jesli jeden w ofensywie sie stara a dwoch ma wyjebane to w koncu tego jednego tez dopada zniechecenie – bo ile mozna biegac i walczyc skoro reszta stoi. Tu glownym problemem jest podjescie do samego zawodu – jak napisal Shellu – GKS ma opinie fajnego klubu w ktorym spokojnie mozna pograc zarobic a sie nie narobic, a wszystko pod plaszczykiem walki o awans … Zarzad jesli chce musi zmienic ale na pewno nie 10 pilkarzy bo na to nie stac nawet czolowych druzyn. Pozbyc nalezy sie tych u ktorych jak pisalem przecietniactwo stalo sie norma w zamian za nich poszukac po prostu pilkarzy rokujacych i ambitnych.
1964
14 maja 2016 at 18:16
Panowie jest progres!3-0 z dolcanem!Myślałem że będzie pierwszy remis w tej rundzie dolcanu,który i tak na dzień dzisiejszy ma więcej strzelonych bramek!A tak na serio!brawo dla autora tekstu!Wszystko i na temat!
jaro
14 maja 2016 at 20:41
czy to nie dziwne(podejrzane) gdzie są prawdziwi piłkarze-wojownicy: trochim,garnek,wróbel,napierała itd. wychujali ich bo co bo im zależało? bo zapierdalali jak male moto CAŁY CZAS ROBIĄ NAS W CIULAAA I MY TO MUSIMY ZMIENIC albo to bedzie tak trwac do usranej smierci!!!!!!!!!!!!!!!
fanclub dortmund
14 maja 2016 at 22:03
dobry artykul wreszcie solidna analiza calosci jaka nas otacza…prawda jest przerazajaca….w przyszlym sezonie bedzie bardzo ciezko awansowac…wiadomo jakie cisnienie bedzie w gorniku ,nie wiadomo co z bielskiem ..ale z nimi mielismy zawsze ciezko…co bedzie jak w zaglebiu opanuja kryzys i znowu nam wpie…a..niestety moim zdaniem trener Brzeczek juz u nas nie odpali…jeslinie umie zmobilizowac druzyny do walki teraz..nie uda mu sie to w przyszlosci…a na dzien dzisiejszy my nie istniejemy na boisku…ogadanie meczow Gieksy to mordega…naprawde patrzac obiektywnie to Rozwoj walczy i prezentuje sie lepiej a graja za 1/5 stawki niz nasi…frekwencja dramat za chwile Polsat przestanie nas pokazywac bo nie bedzie czego ..gra koszmar i ludzi 1500…to inne kluby z glebokiej wsi maja tez…plakac sie chce ale niestety pilkarska polska nas zaczyna juz zapominac..i bedzie nam bardzo ciezko sie odbudowac rowniez pod wzgledem zdobycia nowych kibicow chcacych miec za wzor sportowca pilkarza z Gieksy…jak my mielismy Furtoka Koniarka Jojke Sputa Swierczewskiego Ledwonia Piekarczyka Kubisztala Nawrockiego itd….kogo mlodzi dzis maja miec za wzor?????wybaczcie ale nie widze zadnego…moze Budzilek,bo byl naprawde dobry…ale byl i sie zbyl ..Rakelas??GRAL WALCZYL ale widac ze nie mial z kim grac,bo jak odpalil w Craxie to dzis zarabia miliony..widac tam mial z kim pograc
Włodek
14 maja 2016 at 22:23
KUrWA zgadzam sie z Jaro I BvB 09 i z kazdym MACIE RACJE . tzn że zas bydzie ciulnia u nas , szpile o nic itd itp..jak to juz ktos powiedział całkiem niedawno „nikt normalny na to nie jezdzi „.
coż więc do zoba …
maxiu
15 maja 2016 at 09:50
jaro@o czym ty piszesz?? Trochim Sandecja Wrobel Rozwój Gancarczyk Odra Opole Napierała koniec kariery jest asystentem trenera w Rezerwach GieKSy. Z w/w zawodników tylko mi szkoda Trochima ale to rodzinne kłopoty sprawiły ze odszedł z GieKSy a nie jak piszesz jakies ciulanie!! Po Wróblu jechaliscie jak po dzikiej Swini jak gral u nas.Dzieki takim kibicom jak ty to nie ma stadionu nie ma grajków itp!! Pierwszy projekt stadionu na 16,800 tys sie wam kurw..a nie podobal bo musi byc 23 tys zawodnicy tacy jak Wrobel,Pitry,Dudzic,i inni tez sie wam nie podobali wiec czeba wypierdoli…c a teraz wielki lament ze nikt nie chce grac u nas!! Zastanów sie dlaczego?? Przez takich kibiców jak TY!! Ktorzy maja zero wiedzy na temat ale sie wypowiada!!
Stefan
15 maja 2016 at 20:51
Całe pisanie jest nic nie warte jeśli nie będzie prezesa który weźmie odpowiedzialność za klub w całości od aspektu sportowego po organizację , szkolenie ,frekwencję ,otoczke wokół klubu , oraz wyciaganie konsekwencji wobec jawnego grania w ciała.Narazie to nie ma nikogo takiego kto odpowiada ,bo Cygan moze stał kiedyś koło takiej osoby.Pytanie na koniec kto z Was wsadzilby np. 7 mln. i zostawił klub obecnemu prezesowi?
jo
15 maja 2016 at 22:22
z tymi ciulami predzej spadnymy jaj awansujemy. robia nos w ciula. mecze odpuszczaja kase maja co miesiac jeszcze pewnie w zakladach graja. pitrego i wrobla wyjebali pojebany zarzad kurwa.rozpierdola ich som kurwa bo mom juz tego dosc. nikt nie bydzie lazil po boisku w tych barwach i kaleczyl. wola zeby juniorami grali w 4 lidze niz te ciule kaleczyli w 1lidze. moga przegrac ale po walce a nie lazic po boisku. u nos nikt nie miol kontuzji bo te chuje walczyc nie umia panienki jebane. bo sie jednej cipie czy drugiej ała stanie.chyba byda im musiol pokozac co to jest walka na boisku kurwa
jo
15 maja 2016 at 22:25
i kurwa od nowego sezonu widza zapierdalanie i byda wom kurwa tetno po meczu mierzyl bo wyscie sie nawet nie zmeczyli w tym sezonie pajace w zodnym meczu. mocie tak zapierdalac ze do szatni na kolanach bydziecie schodzic bo wos naucza szacunku kurwa.jak nie mocie zamiaru zapierdalac to wypierdalac. bo nie byda juz nic pisol tylko wom to wytlumacza inaczej
Irishman
16 maja 2016 at 10:59
Faktycznie wygląda to fatalnie. Ja jednak twierdzę, że nawet tych pięciu nowych i naprawdę dobrych, ambitnych graczy może spowodować, że i reszta zacznie grać lepiej. Spójrzcie na „sezon hamulcowych”. Jak na drużynę wpłynęło 3-4 zawodników (na jesieni in-plus na wiosnę in-minus). Gdyby teraz przyszło nawet tych 4-5 dobrych, ambitnych zawodników to wraz z Goncerzem, Praznovskym, Burym (o ile będzie mu się chciało) to jest 7-8 zawodników. Przecież ta Arka w tym, czy Nieciecza i Łęczna w poprzednim sezonie nie mieli 11 rewelacyjnych, lepszych od innych I-ligowców zawodników. Tu wystarczy mieć naprawdę silny trzon drużyny, a reszta za nim pójdzie, dostosuje się.
Tylko niestety ja się obawiam po pierwsze, czy my jesteśmy w stanie tych 5 dobrych zawodników zakontraktować, a po drugie czy trener Brzęczek jest w stanie to ogarnąć. Niestety nasz trener coraz bardziej wygląda na człowieka, który jakby tracił kontrole nad drużyna. Aczkolwiek postawa drużyny w drugiej połowie meczu z Chojniczanką oraz rezerw w meczy z Grodźcem (w dziewięciu!) jest dla mnie takim MALUTEŃKIM światełkiem w tunelu. Może trener walnął w końcu w szatni pięścią w stół i może do niektórych WRESZCIE dotarło, że żarty się skończyły??? Zobaczymy, co będzie dalej w tych 3 naprawdę trudnych meczach I drużyny i końcówce sezonu rezerw. Tak czy inaczej bez angażu co najmniej 4-5 zawodników porównywalnych poziomem do Praznovskiego nie mamy co się łudzić, że będziemy walczyć za rok o tej porze o awans.
lukasz
16 maja 2016 at 16:09
Najbardziej zenujacy sa Ci ktorzy wypisuja teraz zle ze nie ma juz Wrobla, Pitrego itd … najlepiej zwalic na zarzad, a prawda jest taka – jak juz napisal maxiu – ze na forum az kipialo od agresji w ich kierunku. Puknijcie Wy sie w czolo i zacznijcie myslec. Wiecznie tylko teorie spiskowe i zycie tym co bylo 20 lat temu. Kto Ci bedzie zapierdalal za 5 tysiecy jak inny klub da 8 ?? Albo trasie sie do zawodnikow i zaszczepi w nich ducha walki, chec i ambicje na osiagniecie jakiegos celu albo bedziemy w kolejnych latach „emocjonowac” sie meczami w 1 lidze …
Kibic2
16 maja 2016 at 18:24
@lukasz piszesz „Kto Ci bedzie zapierdalal za 5 tysiecy jak inny klub da 8 ??” Słuchaj jeśli już idziemy takim tokiem myślenia, to dziwię się im, że nie chcą dobrą grą wypromować swojego nazwiska. Skoro twierdzisz, że 5 kafli mało to powiedz nam co oni robią żeby to zmienić? Odpowiedź brzmi NIC i grają piach aż oczy krwawią. Dzisiejsza piłka daje takie możliwości zarobkowe a pomimo to nikt z naszych nie stara się schylić po większe pieniądze, które leżą na chodniku. Im się po prostu nie chce a to może oznaczać, że u nas aż tak źle nie płacą;) jak na pierwszą ligę. Być może wychodzą z założenia, że przejście do innego klubu wcale nie zyskają finansowo a tak będą musieli zapierdalać bo jest prywatny właściciel. Natomiast u nas jak u Pana Boga za piecem 🙂
p.s .zastanawiające jest to, że piłkarze w chwili obecnej robią wszystko aby za kilka lat nikt o nich nie pamiętał lub pamiętał jako tych, którzy grali antyfutbol.
Zawsze myślałem, że niektóre porażki u każdego człowieka wywołują chęć rewanżu, zemsty ale widać u naszych piłkarzy jest inaczej. Nasza drużyna to pewnie dobry temat dla socjologów.
Ciekaw jestem co odpowiedzieliby nasi piłkarze gdyby zadać im pytanie – „Przypomnij sobie sytuację, w której dążyłeś do celu i udało
ci się go osiągnąć. Opisz tę sytuację.”
Berol
16 maja 2016 at 19:17
problem u nas jest w tym że tu nie chodzi nawet o samych piłkarzyków lecz po prostu o przyzwolenie i akceptacje z góry po prostu chyba pasuje wielu wpływowym osoba by nasza Gieksa grała to co gra czyli mega przecietniactwo w słabej 1 lidze nawet jak ktos do nas sensowny przychodzi gra pare fajnych meczy potem równa do padaki reszty i o dziwo jak ktos od nas idzie w innych klubach znów gra….. czyli sprawa jest prosta u nas jest ogólne przyzwolenie na granie w chuja po prostu pasuje bysmy byli przecietniakiem słabej 1 ligi tu nie ma ambicji by cos osiagnac lecz tylko wegetowac moze nas trenowac nie wiem kto nawet nic to nie da piłkarzyki jak tylko dostana przyzwolenie ze moga grac w chuja to nie beda sie starac wypłata na koncie i tak co miesiac sie zgadza choc dla mnie to dziwne podejscie bo nawet jak jakis najemnik w dupie ma barwy i swój honor bo go jednak oglada pare tys ludzi to jednak kariera piłkarza trwa krótko i dziwne ze nawet jak ktos leje na wszystko nie chce sie sam chocby wypromowac by cos w w karierze osiagnac dziwne to….
Jacaa64
16 maja 2016 at 23:39
Gancarczyk, Wróbel, Pitry, Napierała ! Walczaki których pozbyliście się z klubu !To byli Piłkarze którzy dawali jakość na boisku ! Było na co popatrzeć ! aż się chciało przychodzić na mecze ! teraz to jest żenada i wstyd że takie grajki jak np wolkowicz, kaminski, flis, Zahorski, bębenki grają GieKSie !
Misiek
17 maja 2016 at 03:25
A po jaką cholerę żeście Panowie krzykacze spuścili klub do 4 ligi. W 4 snuli baśniowe opowiesci o awansie w 4 lata. Inni mają większe długi i grają w ekstraklasie.
Irishman
17 maja 2016 at 10:44
Nie ma to jak sobie pamiętać albo dostrzegać jedynie to co się chce. Niestety prawda jest bardziej złożona.
@Berol, może coś w tym jest, że u nas jest jakby jakieś przyzwolenie na dziadostwo? Trochę jakby w takim PRL-owskim przedsiębiorstwie, gdzie obowiązują dwie zasady: „czy się stoi czy się leży…” i „jedenaste przykazanie – nie wychylaj się”. I przykład idzie chyba z góry. Wojciech Cygan był świetnym prezesem na lata kryzysu. On potrafił zmotywować piłkarzy, aby uratowali klub od spadku pomimo, że brakowało na podstawowe rzeczy, że nie płacono na czas. Musiał być takim bardziej kumplem niż szefem. Wyszło to pięknie. Ale teraz niestety są inne realia, inne i oczekiwania, no i też metody muszą być inn, a tu pan Wojciech nie sprawdza się.
Ale też nie jest tak do końca, że każdy kto od nas odchodzi gra świetnie. Większość naszych byłych zawodników zaczepiło się gdzieś w słabych I-ligowych albo w II-ligowych klubach. No i być może tam się sprawdzają ale z całym szacunkiem nie porównujmy ich poziomu do poziomu
do naszej GieKSy. Zostaje Pitry, Fonfara – ale czy oni tam grali świetnie cały sezon, czy byli wiodącymi zawodnikami? Nie, zdarzyło im się zagrać kilka dobrych meczów… czyli tak jak u nas.
@Jacaa64, no faktycznie! Szczególnie dwa lata temu na wiosnę, to walczyli, że było na co popatrzeć! A na trybunach pełno było kibiców wiwatujących, gdy oni… błyskawicznie zaprzepaszczali szansę na awans. Chłopie, przypomnij se – oni zagrali faktycznie dobrze przez dwa miesiące w całym sezonie! To wszystko na co ich było stać.
@Misiek nie wiem do kogo adresujesz te pretensję. Jeśli nie pamiętasz to Ci przypomnę, że klub popadł w ogromne długi gdy prezesem był młody Dziurowicz. I to były długi i wobec piłkarzy i wobec ZUS-u oraz Skarbówki. Nie mieliśmy znikąd, żadnej pomocy, a długi były tak duże, że nie mieliśmy żadnych szans na otrzymanie licencji na ekstraklasę, a pewnie na I i może nawet na II ligę też nie! Jeśli masz na myśli Stowarzyszenie kibiców, to tylko dzięki nim w ogóle jeszcze istniejemy. Oni nas uratowali, to dzięki nim zaczęliśmy w III lidze ale za to bez bagażu długów, które gdyby zostały, to w końcu by nas pociągnęły na samo dno. Zgodzę się jedynie, że przez w I lidze znów nie było różowo i długi znów zaczęły rosnąć gdy rządzili klubem. Ale potem po raz drugi go uratowali gdy przeciwstawili się Królowi. No, a chyba pamiętasz jak skończyła Polonia Warszawa pod jego rządami?!
kibic bce
17 maja 2016 at 20:03
Koledzy po co wy sie wadzicie.
Zrobic tak jak w Baniku. Wyp… Starych( zostawic tylko Gonza, Burego, Praznovskiegi i Wierzbickiego) wziac przesunac z rezerw zawodnikow uzupelnic kilkoma mlodszymi rocznikami i git. Sciagnac 2-3 bardzo doswiadczonych aby mlodzi sie uczyli i tyle.
Okaze sie wtedy jak to sie pracuje z mlodzieza u nas w klubie.
Dziekuje.
Kibic2
17 maja 2016 at 20:25
„I GKS znowu będzie budowany od nowa, znowu skończy w połowie stawki i znowu w następnym sezonie będzie liczył na awans. I tak w koło Macieju….Na przykładzie Katowic widać zasadność tego, co mówią wszyscy ci, którzy zafascynowani są klubami typu FC Basel, Sparta Praga czy Ajax Amsterdam. Sukcesu nie da się zbudować samymi chęciami, tylko trzeba go sobie wypracować od dołu, budując struktury. Ale tego przy Bukowej nie zobaczymy jeszcze przez długie lata. W końcu ekstraklasa albo śmierć”.
Stare, prawdziwe i jakże aktualne:((
pawelas197
18 maja 2016 at 14:14
do awansu trzeba kilku sezonow bodowa druzyny to nie chop i juz jest trzeba to robic kilka sezonow dobieranie odpowiednich zawodnikow na dana pozycje wzmacnianie co sezon a u nas co roku czystka i druzyna sie musi zgrywac od nowa tak sie nie da zrobic awansu ktos kto sie zna choc troche na fusbalu wie ze to walenie nas w ciu..a co sezon przyklad termaliki grali kilka sezonow ocierajac sie o ekstraklase az w koncu weszli panowie nic z tego nie bedzie nawet sie nie ma co ludzic nie z takim podejsciem zarzadu
furti
18 maja 2016 at 14:31
zgnijymy w tej lidze. stadionu tez sie nie doczekomy. wszyscy nos robia w chuja. taki nasz pojebany los chopy.
CIErPLIWY
18 maja 2016 at 20:47
Ja tam daje im jeszcze 12 miesięcy.potem idę do samego prezesa i na pluje mu w ten jego tłusty ryj.serio !
Irishman
18 maja 2016 at 22:06
@pawelas197 masz racje z tym, że drużynę trzeba budować systematycznie. Ale zauważ, że ta drużyna właśnie jest budowana na nowo od dwóch lat. Jasne, że po tej rundzie chciałoby się ich wszystkich wywalić – nawet Goncerza i Praznovskiego. Ale nie tędy droga. Jak dla mnie oni mogą wszyscy zostać tylko trzeba ich konkretnie wzmocnić na kilku kluczowych pozycjach. Uważam, że 4-5 takich przemyślanych, konkretnych wzmocnień pozwoli reszcie, która już jest pokazać znacznie lepszą jakość.
Greg
19 maja 2016 at 01:09
Niech Cygan wkoncu ruszy kasa bo znowu będzie wielki huj kuchta odchodzi flis tez wraca kurwa czy on nie rozumie ze mamy słaba drużyne nie nadająca sie na awans zeby chcieć potrzeba transferów bramkarz 2 obrońców min 3 pomocników napastnik
Scifo
19 maja 2016 at 01:49
@Maxiu
1. Jeżeli jest plan budowy stadionu to proszę wrzuć linka, chętnie go zobaczę. A może projekt też już widziałeś? Ja widziałem kilka projektów, pierwsze jeszcze za Uszoka, na które trzeba było czekać ok 3 lat i poszły do kosza…
Nie ma planu ani projektu budowy stadionu a jedynie powstał zespół ds. przyszłości Bukowej! W tym roku jest na ten cel 2,3 mln zł i może zostanie rozpisany konkurs… Taka jest prawda kolego i nie zaklinaj rzeczywistości, bo w tym roku nie zobaczymy nic.
Ręce mi opadają jak czytam, że „już jest zgoda na wykup działek”, naprawdę już? A gdzie jest ta zgoda i jaką ma postać, co z niej wynika? Nic? Czyli kolejna pusta deklaracja miłościwie nam panującego prezydenta.
W jakim kierunku się coś robi, ile to trwa? Tychy zaczęły myśleć o stadionie później od nas, a od zeszłego roku grają na nowym, pięknym stadionie na 15,3tys (to więcej niż UM Katowice planuje docelowo).
2. Jeżeli UM daje kasę, to szachuje. Nie można wyrażać opinii, bo to kogoś w UM dotknie. Płacę podatki w Katowicach i będę głośno mówił czego oczekuję. Dla mnie najważniejsza jest piłka nożna, potem hokej. Nie mam nic przeciwko innym dyscyplinom, pamiętam jak zapaśnicy GKS każdego roku dominowali polską ligę i wtedy byłem dumny. Uwielbiam wszystkie gry zespołowe, handbal, siate ale wolałbym, żeby najpierw piłkarze zagrali w ekstraklasie. Teraz robimy dużo ale byle jak, trudno szukać dyscypliny gdzie się liczymy (Katowice).
3. „Trochim poszedł grac do Sandecji z powodów rodzinnych”, może masz rację. Fakty są takie, że odszedł zawodnik, który na boisku zostawiał serducho i za to go ceniłem, wielka szkoda. Nie widzę innego zawodnika w GKS, który gra z takim zaangażowaniem jak Wojtek.
4. „Nie inwesujemy w mlodych??”
Zupełnie nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Aktualnie nie gramy o nic więc warto dać szansę młodym zawodnikom. Szołtys (19 lat) gra w miarę regularnie pewnie dlatego, że przepisy wymuszają grę młodzieżowca. Szymański ma 23 lata więc tylko w polskiej lidze może być młodym obiecującym. Sawicki wystąpił chyba w końcówce jednego meczu, więc trochę mało. Curyło nie wystąpił, w ani jednym meczu, podając jego nazwisko potwierdzasz jedynie to co napisałem wcześniej. Można dorzucić kilku innych (Kostępski, Juraszczyk) którzy są w drużynie ale nie grają!
U pachnących inaczej, w ostatnich meczach wystąpił 16 letni Bargiel…
furti
19 maja 2016 at 13:50
litwin powiedziol ze walcza o 9 punktow.ty sie leimonas pierdolnij w leb kurwa pajacu i co kurwa mom sie cieszyc ze bydziecie walczyc?teraz walczycie? wy kurwa walczyc nie umiecie. te kurwa wypowiedzi mnie tak wkurwiaj jak oni to nie walcza. komu wy chcecie oczy mydlic kurwa jak wyscie sie w zodnym meczu nie zmeczyli. przyda na trening i zoboczycie co to jest walka a nie grac jak panienki.