Dołącz do nas

Felietony

[PRE SCRIPTUM] Kto rządzi na Śląsku? Śląski Klasyk przed nami!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Derbów nadszedł czas! W niedzielę GKS Katowice zmierzy się z odwiecznym rywalem na boisku – Górnikiem Zabrze. Dla kibiców będzie to piłkarskie święto na Bukowej, dla piłkarzy GieKSy – bardzo ważny sprawdzian formy w rundzie jesiennej i walka o zadomowienie się na topie, dla zawodników Górnika – mecz o włączenie się do walki o powrót do elity. Zapraszamy do poczytania o nadchodzącym spotkaniu, przygotowaliśmy też dla Was kilka ciekawych filmików.

GieKSa po bardzo ciężkim boku wygrała w Nowym Sączu i na chwilę wskoczyła na pozycję lidera. Było nieco zastrzeżeń do postawy zespołu – w końcu Sandecja stworzyła sobie kilka bardzo dobrych sytuacji – ale patrząc przez pryzmat tego, że nowosądeczanie u siebie nie przegrywają, a także ostatnich lat GKS na tym stadionie – zwycięstwo należy cenić bardzo, bo to tam punkty pogubią najgroźniejsi rywale w walce o awans do ekstraklasy.

– Drużyna z Zabrza miała nie najlepszy początek sezonu. Ostatnio jednak pokazała, że ma tendencję zwyżkową. Forma Górnika rośnie, ale my się tym nie niepokoimy i w niedzielę będziemy chcieli wygrać – zapowiada na łamach oficjanej strony GKS Sławomir Duda.

– Derby mają swój klimat, jest to mecz przyjaźni na linii kibiców. Górnik to jednak dla nas przeciwnik jak każdy inny i podejdziemy do niego zdeterminowani, tak jak do poprzednich rywali – wtóruje mu Dawid Abramowicz.

– Jeśli chodzi o mecz to doceniamy przeciwnika, Górnik ma dobrą serię, ma ciekawy zespół, więc zapowiada się dobre spotkanie. Myślę, że to może być spotkanie, które potwierdzi obu drużynom jaka jest ich dyspozycja – zaznacza trener Jerzy Brzęczek.

Górnik bardzo kiepsko rozpoczął rozgrywki ligowe w tym sezonie. Po porażkach w Legnicy i Tychach, przedzielonych remisem u siebie ze Stalą, zespół Marcina Brosza wygrał dopiero w czwartej kolejce z Pogonią Siedlce. Potem jednak była seria dwóch porażek w delegacjach – w Nowym Sączu i Sosnowcu, oraz wygrana w Grudziądzu. Ten mecz zapoczątkował serię 7 meczów bez porażki, w których jednak nie było fajerwerków. Najpierw wygrana u siebie z Kluczborkiem 4:2, potem bezbramkowe remisy w Zabrzu z Bytovią i w Suwałkach, w końcu wygrane u siebie z Chrobrym i Stomilem przedzielone remisem w Chojnicach.

Osobnym tematem jest Puchar Polski, z którego zabrzanie już odpadli po porażce z Wigrami u siebie 0:2, ale wcześniej sprawili nie lada sensację eliminując Legię Warszawa. Zespół przegrywał już 0:2, a na domiar złego Roman Gergel (odszedł potem do Niecieczy) nie wykorzystał rzutu karnego. ALe potem dwie bramki Bartosza Kopacza i cudowne uderzenie Rafała Kurzawy dały wygraną. Oto bramki z tego spotkania:

Po meczu z Chrobrym, wygranym 2:1 (Górnik przegrywał 0:1, ale dwa gole strzelił Igor Angulo) trener Marcin Brosz nawiązał do wcześniejszych pojedynków:

– Ostatnie trzy mecze miały różny przebieg, ale to co je łączyło to stwarzanie sobie sytuacji w końcówce i proszę zobaczyć jaka jest piłka – wtedy się nie udało i był inny odbiór meczu, dzisiaj trafiliśmy i odbiór ten też jest zupełnie inny. (…) Zdobyliśmy bramkę w 90. minucie i piłki zostały na Roosevelta.

Tak – słowo „piłki” było zabawnym przejęzyczeniem szkoleniowca 🙂 Dwie kolejki temu Górnik zremisował na trudnym terenie w Chojnicach:

– Wywiezienie trzech punktów z Chojnic było trudne, ale realne, dlatego szkoda, bo mieliśmy trochę sytuacji przy wyniku 1:0 i zdawaliśmy sobie sytuację, że to jest ten czas – wprowadziliśmy kreatywnych zawodników, aby strzelić drugą bramkę.

Po ostatnim meczu ze Stomilem szkoleniowiec mówił:

– Do strzelenia pierwszej bramki grało nam się ciężko. Po zdobyciu bramki mieliśmy więcej miejsca i drugi gol był tego konsekwencją. Szkoda, że w drugiej połowie nie potwierdziliśmy golem dobrej gry, bo sytuacje mieliśmy.

Zapis ostatniej konferencji prasowej możecie obejrzeć poniżej:

W trakcie czwartkowej konferencji prasowej trener zabrzan zwracał uwagę na otoczkę niedzielnego spotkania.

– Nie wywołujemy dodatkowych emocji, przygotowujemy się spokojnie, oczywiście nie da się jednak do końca uniknąć tego, że to będzie wyjątkowy mecz. My się jednak cieszymy, że tak będzie, bo każdy lubi grać przy pełnych trybunach.

Od teraz w naszych artykułach będziemy stosowali oznaczenie dla zawodników z przeszłością w ekstraklasie – po nazwisku w nawiasie będziemy podawać liczbę meczów z literką E, ewentualną ilość strzelonych goli oraz kluby, w jakich dany zawodnik występował na najwyższym szczeblu.

Podstawowym bramkarzem Górnika jest Grzegorz Kasprzik (72E – Piast, Lech, Górnik). Zawodnik broni od szóstej kolejki – wcześniej w bramce stał znany nam Mateusz Kuchta, który jednak jest obecnie kontuzjowany, ostatnio przeszedł artroskopię kolana i do gry wróci w przyszłym roku. Kasprzik ma na koncie mistrzostwo z Lechem Poznań, gdy rozegrał 8 meczów w rundzie jesiennej sezonu 2009/10. Znany ze swojej aktywności w mediach społecznościowych, którą łagodnie możemy nazwać „nieelegancką”.

W obronie mamy Adam Wolniewicza, który strzelił ostatnio swoją pierwszą bramkę dla zabrzan. 23-latek od ponad 12 lat związany jest z Górnikiem Zabrze (wcześniej szkółką) z krótkimi okresami pobytu w ROW Rybnik.

Bartosz Kopacz (34E, 5 goli, Górnik) ma na koncie 2 bramki ligowe w tym sezonie. Wywodzący się z Jastrzębia obrońca grał m.in. w Ruchu Radzionków, Zawiszy oraz Niecieczy.

Adam Danch (222E, 9 goli) to jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Górnika, a w ekstraklasie debiutował niemal 10 lat temu.

Rafał Kurzawa (40E, 1 gol) w Górniku pojawił się 6 lat temu, wcześniej grając w juniorach… Marcinek Kępno. Zawodnik jedyny raz w ekstraklasie trafił do siatki w ostatnim meczu Górnika w poprzednim sezonie w Niecieczy. Kibicom zapadł jednak w pamięć wspomniany kapitalny gol w meczu z Legią w obecnym sezonie.

Szymon Matuszek (35E, 1 gol, Jagiellonia, Piast, Górnik) jako młodzian wyjechał do Hiszpanii, gdzie występował w Realu Madryt C. Zawodnik miał 5-letnią przerwę od gry w ekstraklasie, gdyż po Piaście trafił do Chojniczanki, Wisły czy Dolcanu Ząbki.

Mariusz Przybylski (158E, 7 goli, Polonia B., Górnik) przez 7 lat grał w Rakowie Częstochowa (m.in. przeciw GieKSie w III lidze), potem na rok zasilił bytomską Polonię, aż w końcu w 2009 roku trafił do Górnika.

Rewelacją sezonu jest nieco podstarzały, bo 32-letni Hiszpan (w zasadzie Bask), który trafił do Górnika w tym sezonie. Zawodnik w barwach Athletic Bilbao zagrał nawet 4 mecze w La Liga, a także jeden w Pucharze UEFA, 25 minut przeciw AC Parma, kiedy to w 65. minucie zmienił legendę baskijskiego klubu Joseba Etxeberrię. Potem grał w klubach cypryjskich i greckich, aż na stare lata trafił do Polski i strzelił już 6 goli dla zabrzan w tym sezonie!

Armin Cerimagić (22E, 1 gol, Górnik) to Bośniak występujący już trzeci sezon w Górniku. Wcześniej występował nieco w drugiej lidze belgijskiej, a w ekstraklasowym KAA Gent nie miał przyjemności.

David Ledecky grał w czeskiej drugiej lidze w Jabloncu i Znojmo, a już w trakcie tego sezonu dołączył do zespołu naszych rywali.

Dwa gole ma na koncie Erik Grendel (28E, 2 gole, Górnik) Słowak, który ze Slovanem Bratyslawa wywalczył po 3 razy mistrzostwo i puchar. Zawodnik sporo nagrał się w europejskich pucharach – jeszcze w barwach MFK Dubnica w Pucharze Intertoto mierzył się m.in. z Newcastle United, a już w Slovanie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i Lidze Europy grał przeciw Crvenej Zvezdzie, VFB Stuttgart, APOEL-owi Nikozja, Bate Borysów, Sparta Praga czy Napoli.

No i na koniec dwóch byłch zawodników GKS – Dawid Plizga (223E, 37 goli, GKS, Zagłębie, Jagiellonia, Górnik, Nieciecza) w Katowicach rozegrał 32 mecze i strzelił 5 goli w ekstraklasie – swojego pierwsze zresztą w starciu z Górnikiem w Zabrzu. Co ciekawe w różnych klubach aż czterokrotnie pokonywał bramkarzy Legii. W reprezentacji Polski rozegrał 3 mecze i strzelił 1 gola, poniżej ten wiekopomny z jego kariery moment z portugalskiego Vila Real de San Antonio, który to mecz autor artykułu miał okazję oglądać na żywo:

W końcu maestro Skrzypczak, czyli Szymon (40E, 4 gole, Górnik). Zawodnik w GieKSie popisywał się bardzo kiepską grą, na czele z sytuacją z Legnicy, od której pochodzi jego przydomek. Co wówczas wyczynił napastnik, możecie zobaczyć na specjalnie przygotowanym swego czasu GIF-ie:

Trenerem zespołu jest Marcin Brosz, a oba kluby łączą jeszcze jego asystent – Marek Kasprzyk (piłkarz GKS w IV i III lidze), masażysta Bartłomiej Spałek i oczywiście Jan Żurek. Przy okazji zbliżającego się Śląskiego Klasyka głos zagrał były szkoleniowiec, który z sentymentem wypowiedział się o pracy w GieKSie. Poniżej materiał z klubowej telewizji Górnika.

Nie tylko w Górniku są byli piłkarze GKS, ale i w GieKSie mamy kilku byłych graczy z Roosevelta. Sebastian Nowak grał w Zabrzu 3,5 sezonu i zaliczył 30 meczów w ekstraklasie. Mateusz Kamiński zaledwie 4-krotnie przywdział trykot KSG w sezonie 2009/10. Maciej Bębenek w ciągu 2,5 lat zagrał w ekstraklasie 9 razy, a Grzegorz Goncerz w sezonie 2005/06 wystąpił 19 razy, ale tylko czterokrotnie od początku.

Zapowiada się więc bardzo ważny, bratobójczy pojedynek z podtekstami, ale na pewno rozgrywany w przyjaznej atmosferze. Choćby takiej, jak w 2009 roku – warto pooglądać poniższe filmiki, bo 20 tysięcy ludzi na stadionie Górnika zrobiło niesamowitą atmosferę:

1.

2.

3.

4.

Wynik tego spotkania jest sprawą otwartą, ale na pewno żadna z drużyn nie odpuści. Katowiczanie ostatnio mają bilans meczów 6-1-1, choć niektórzy przyczepiają się do postawy zespołu na boisku. Górnik mozolnie, ale pnie się w górę. Nasz zespół musi to spotkanie wygrać, żeby udokumentować swoją pozycję tabeli. A jak będzie? To w niedzielny wieczór pokaże boisko! Boisko pokaże, kto rządzi na Śląsku, bo tak patrząc na ekstraklasę, nie widzimy tam drużyn, które mogłyby się o to miano pokusić!

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    roberto

    21 października 2016 at 22:58

    Gieksa tylko 3 pkt zero litosci!!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga