Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Górniku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1, ale wbrew temu, co mówił na konferencji trener Jerzy Brzęczek, to wcale nie był dobry mecz. Gdyby Górnik miał nieco więcej szczęścia, mógłby prowadzić 2:0 i wtedy byłoby bardzo ciężko odrobić straty. My notowaliśmy za dużo strat własnych, a obudziliśmy się dopiero w drugiej części drugiej połowy.

Mateusz Abramowicz – 6,5
Przy bramce bez większych szans, bo została mu zapakowana z najbliższej odległości. Ponadto trudno się do czegoś przyczepić, interweniował dobrze i pewnie, bardzo dobra obrona w groźnej sytuacji na początku meczu. Mimo to nie był zatrudniany tak często jak w Nowym Sączu. Ale ogólnie – na plus.

Alan Czerwiński – 5,5
Brakowało jego szarż ofensywnych, obudził się dopiero pod koniec meczu i od razu było groźnie. Zwłaszcza podanie do Tomasza Foszmańczyka było idealnie. Na minus stałe fragmenty. Z rzutu wolnego na wprost bramki uderzył nawet nieźle (choć niecelnie), ale dośrodkowania już mocno szwankowały. W defensywie poprawnie.

Mateusz Kamiński – 6
Poprawny mecz zawodnika w defensywie, bez większych błędów, ale też nie można powiedzieć, że wybitnie czyścił. Co by jednak nie mówić, na przestrzeni wielu, wielu meczów nie możemy o stoperze powiedzieć złego słowa.

Oliver Prażnovsky – 5,5
Po kilku meczach wskoczył znów do pierwszego składu. Obyło się bez babola, które miał w każdych poprzednich meczach, gdy grał od początku. Mimo to czasem mieliśmy wrażenie, że nie może uderzyć czysto w piłkę wtedy gdy tego chce, mowa o szybkich interwencjach, wślizgach – coś jest nie tak z precyzją. Szkoda sytuacji podbramkowej, gdy piłka spadła mu na głowę. Ogólnie – poprawny mecz, ale na początku meczu nie pogonił rywala, którzy wyszedł sam na sam.

Damian Garbacik – 5
Tym razem na lewej obronie z zadaniami stricte defensywnymi. Grał tak sobie, dość przeciętnie, a do tego – wzorem Abramowicza – zdarzało mu się kryć na duży radar i mogło z tego wyjść zagrożenie. Przy bramce nie upilnował Ledeckyego.

Tomasz Foszmańczyk – 6
Tym razem były próby zejścia do środka, rozgrywania. To czego mu brakuje to większej agresji, pressingu, pójścia na rywala. Strzelił bardzo ważną bramkę w momencie, kiedy gra ofensywna nie za bardzo się układała i to raczej Górnik był stroną dominującą. No i ta setka w końcówce – wielka szkoda, bo mógł zostać niekwestionowanym bohaterem meczu.

Bartłomiej Kalinkowski – 5
Średni występ w środku pola, Górnik zbyt często podchodził pod nasze pole karne, rozgrywał piłkę na skrzydła – zwłaszcza w pierwszej połowie. Dramatu nie było, ale też daleko do zachwytów.

Łukasz Zejdler – 5
W pewnym momencie wydawało się, że będzie liderem zespołu, ale ostatnio usunął się nieco w cień. Jest poprawna gra w środku pola, ale jednak wymagamy dużo więcej w rozegraniu piłki.

Dawid Abramowicz – 4,5
Grając w pomocy i mając za sobą defensywnego Garbacika musiał dać z siebie więcej na skrzydle. To co pokazał to zupełnie nie jest to, czego oczekujemy. Znów pewne zagrożenie po autach, ale to na razie tylko tyle. Gra czasem lekko niechlujnie i w tym meczu też zaliczył głupie straty.

Grzegorz Goncerz – 4
Słaby mecz zawodnika. Jedna dobra sytuacja, ale jego strzał został zablokowany. Do tego zaczyna trochę „Dudować”, czyli zamiast grać prosto wybiera jakieś niekonwencjonalne zagrania, to piętka, to coś innego i nie dość, że nie ma z tego pożytku, to jeszcze naraża czasem zespół na kontry – jak po bardzo czytelnym zagraniu piętą na sam koniec pierwszej połowy. Gonzo musi poprawić formę i jakość gry, bo już widać powoli, że trener decyduje się na zmienianie go w trakcie meczu. I po jego zejściu gra ruszyła trochę do przodu…

Mikołaj Lebedyński – 6
Trudno ocenić tego zawodnika, bo czasem ma się wrażenie, że niewiele daje drużynie, ale zachowanie i asysta przy golu Foszmańczyka były idealne. Spokój, doświadczenie, widoczne gołym okiem. Nadal jednak czegoś brakuje i już wiemy chyba czego… bramki.

Andreja Prokić (grał od 84. minuty) – niesklas.
Wniósł sporo ożywienia do zespołu, ale w kluczowym momencie zawiódł. Mowa o wyjściu z akcją 2 na 1, kiedy po prostu musiał wypuścić Foszmańczyka sam na sam, a tego nie zrobił i straciliśmy piłkę. Ale patrząc na energię, może szkoda, że pojawił się tak późno.

Sławomir Duda (grał od 90. minuty) – niesklas.
Zmiana taktyczna.

15 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

15 komentarzy

  1. Avatar photo

    Jarek

    24 października 2016 at 09:05

    Prażnowsky dla mnie graczem meczu, wygrane wszystkie pojedynki główkowe, przecięcie w ostatniej chwili kilku groźnych akcji, bardzo dobre wyprowadzanie piłki, ogólnie grał bardzo pewnie i spokojnie wzajemnie się uzupełniając z Kamińskim,po pierwszej bardzo dobrej interwencji bardziej zwracałem uwagę na jego grę i nie rozumiem takiej niskiej noty dla niego.

  2. Avatar photo

    Tommazi

    24 października 2016 at 09:24

    Nie zgadzam się co do oceny Zejdlera. Uważam, żę był bardzo aktywny i harował jak wół przez większość meczu.

  3. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 09:35

    Jak mozna bylo ustawic Dawida Abramowicza w pomocy,wspominal on co prawda w pierwszym wywiadzie,ze ustawiano go na roznych pozycjach z korzyscia dla niego,ale tu w gieksie niekoniecznie tak wyszlo,nie wiem co Brzeczek chcial ugrac taka zmiana pozycji,lepiej zeby juz gral na lewej obronie,czyli na swojej nominalnej pozycji,co prawda w meczu z sandecja dalej kryl na radar ale to juz bylo mniej tego krycia,jak w meczu z pogonia siedlce,gdzie bylo widac golym okiem.Wiec ja sie pytam,po jakiego grzyba trener zmienia mu pozycje,praznowsky nie powinien wogle juz wracac do skladu i grac z kaminskim,przerwa w grze swoje zrobila,ma braki

  4. Avatar photo

    hanibal

    24 października 2016 at 10:11

    PANIE TRENERZE PROSZĘ ZNALEŚĆ INNĄ POZYCJĘ DLA GONCERZA ŻEBY NIE PRZESZKADZAŁ W NAPADZIE,WTEJ CHWILI JEGO GRA PIĘTKAMI TO NADAWAŁA SIĘ W DRUŻYNIE COSMOSU.

  5. Avatar photo

    Matti

    24 października 2016 at 12:45

    Nie rozumiem mając mandrysza i prokica wystawiamy na skrzydła obrońców????po co czego my sie boimy graliśmy u siebie więc to my mamy atakować a prawda jest taka że grę prowadził Górnik. Abramowicz pomocnik? nie ta liga za ocieżały i bez zwrotności i szybkości.

  6. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 13:09

    Do Matti:Od Dawida wara,lepiej sie wypowiedz na temat Gonza,gdzie zagral totalne dno,nie umie nawet strzelic gola,po podaniach kolegow i jego sie czepiajmy a nie Dawida,po drugie ty sam jestes ociezaly,ciekawe jakbys ty zagral na miejscu Dawida,czy bylbys zwrotny i szybki?Bardzo w to watpie,oj bardzo!!!!!

  7. Avatar photo

    tomek

    24 października 2016 at 14:51

    Prawda jest banalnie prosta. Transfery nie wypaliły i stąd problem. Abramowicz z całym szacunkiem dla niego bo ambicji odmówić mu nie można to nie ten poziom. Mandrysz ciekawy zawodnik ale na przyszłość a nie na teraźniejszość. Prokic wszyscy widzą jego atuty aż nadto. Wartością jest zejdler, kalinkowski też choć można więcej oczekiwać. Problem jest z foszmańczykiem. Bez wątpienia ma papiery na pierwszą ligę jeśli chodzi o same umiejętności. W jego przypadku problemem jest motoryka. Gołym okiem widać, że nie ma sił na walkę przez 90 min. Największym problemem jest jednak Goncerz. To że bramek nie strzela no cóż każdemu się może to zdarzyć. Natomiast to że jest totalnym drewnem w rozegraniu piłki powinno być zastanawiające. Prawdą też jest to że dzięki niemu mamy dużo mniej pkt z uwagi na nie strzelone karne. W jego przypadku to nie przypadek że nikt z ekstraklasy go nie chciał.Podsumowując nie ma co mieć pretensji co do zawodników bo już po transferach było widac, że to nie są ludzie na pewny awans. I tak jestem miło zaskoczony ich postawą bo może umiejętności brakuje ale jest walka. Do awansu pewnie trochę braknie no chyba że zimą wzmocnimy się na poważnie

  8. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 15:19

    Ja jestem przekonana,ze ta liga jest wlasnie dla Dawida,znalazl sie w odpowiednim miejscu i czasie,o ekstraklasie nie wspominajac,tam tez jak awansujemy,tez sobie poradzi,wiekszosc meczow nam wybronil,po swoich wyczynach,wiec nie jest z nim zle,do tego nie fauluje,gdy nie trzeba,skupia sie przede wszystkim na grze,gra regularnie,wiadomo z racji kontuzji franczaka,popelnia tez bledy(kto ich nie popelnia),ale walczy na calego,robi wszystko,by te bledy sie nie zdarzaly,w kolejnych meczach.

  9. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 15:31

    Skoro twierdzisz ze 1 liga nie jest dla Dawida,to powiedz jak to sie stalo,ze w poprzednich sezonach gral w termalice czy chociazby w slasku,wiec nie pisz mi tego typu tekstow ze 1 liga nie jest dla niego,z calym szacunkiem dla Dawida:)

  10. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 16:13

    Tak sie wszyscy czepiaja Dawida,ze gra niechlujnie i zalicza glupie straty,a co np zrobil Garbacik,nie upilnowal Ledeckyego,no to juz przesada,owszem jest to grozny zawodnik,ale z takimi Garbacik tez powinien dac rade,a nie dawac sie ogrywac Ledeckyemu jak pilkarz-amator

  11. Avatar photo

    Coneg

    24 października 2016 at 16:55

    do ula: Rozumiem, że Dawid to pewnie rodzina, ale trochę obiektywizmu. Ile tych meczów zagrał Abramowicz w ekstraklasie w Śląsku i Termalice? Podpowiem Ci: ZERO. Właśnie te kluby zweryfikowały jego umiejętności i wylądował w 2 ligowej Puszczy. Na chwilę obecną zawodnik poza wyrzutami z autu niczego nie wnosi. Krycie na radar, słaba koordynacja ruchowa, słabe dośrodkowanie, głupie straty. Gra tylko dlatego, że nie ma konkurencji. Jeżeli myślimy o awansie do ekstraklasy trzeba w zimie wzmocnić lewą obronę.

  12. Avatar photo

    Tom

    24 października 2016 at 17:13

    ula ty jesteś jaka rodzina Dawida ?

  13. Avatar photo

    ula

    24 października 2016 at 17:44

    Ja nie jestem zadna rodzina dla Dawida,a wnosi sporo,jest o wiele lepszy niz taki Pietrzak,ktory „gra” w ekstraklasie w wisle,oj gra,to za duzo powiedziane,ostatnio Pietrzaka nie widze,a Dawid bedac tu,gra jak mowilam,regularnie i daje z siebie maximum mozliwosci,to ze zagral tu akurat nie za dobrze,wynikalo tylko z tego ze trener zmienil mu pozycje,bo na swojej nominalnej,czyli lewej obronie,gra calkiem niezle i nikt mnie nie przekona,ze jest inaczej.

  14. Avatar photo

    wlodek

    24 października 2016 at 18:21

    Człowieku ogarnij się,wystawiając Goncerzowi 4 poniżasz innych zawodnków którzy charowali cały mecz min.Zejdlera. Alana Kamyka i innych .Gonzo od kilku meczy jest cieniutki on ma jakieś fory u ciebie? Dlaczego nie oceniasz sprawiedliwie według zachowania na boissku.Za jwgo grę należała się 1 Jak będziesz oceniał następne mecze to pomyśl troxhę.

  15. Avatar photo

    Irishman

    24 października 2016 at 23:51

    Prażnovsky bez babola? A ta sytuacja, gdy dał się wyprzedzić i dopiero Garbacik wybił piłkę na róg (prawie strzelając samobója). Z resztą po tym rogu i tak padła potem bramka.
    W środku pola wszystko było OK, gdy Kalinkowski skupiał się na „czarnej robocie”, a piłkę rozgrywał Zejdler. Teraz gdy Kalinkowski próbuje jakichś akcji ofensywnych wygląda to znacznie gorzej.
    Goncerzowi obniżyłbym ocenę co najmniej o pół punktu za tą nieodpowiedzialną „piętkę” na swojej połowie przez co prawie nie straciliśmy bramki.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga