Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Prezes w zawieszeniu, piłkarze odchodzą, jest chociaż trener
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Piłkarze, hokeiści i siatkarze zakończyli rozgrywki – w dwóch ostatnich sekcjach trwają rozmowy z zawodnikami, czas rozstań już raczej się skończył, trwają rozmowy z potencjalnymi zawodnikami, podpisywane są kontrakty. Trochę „ruszyło się” w męskiej sekcji piłki nożnej – dwa tygodnie po spadku do II ligi został podpisany kontrakt z „nowym/starym” trenerem Rafałem Górakiem. Na pozostałe decyzje dalej czekamy… Piłkarki, zremisowały w przedostatniej kolejce rozgrywek Ekstraligi Kobiet, na wyjeździe z drużyną AZS PWSZ Wałbrzych 2:2 (0:2).
PIŁKA NOŻNA
weszlo.com – Górak w GieKSie. Prezes w zawieszeniu, piłkarze odchodzą, jest chociaż trener
Śmiali się kibice GKS-u Katowice, że zostały niecałe dwa miesiące do pierwszego spotkania w drugiej lidze, a w GieKSie jak w lesie. Prezes do dyspozycji zarządu, trenera nie ma, sztab pozostał taki sam jak za Dariusza Dudka, piłkarzy zostało raptem kilkunastu, a transferów na horyzoncie nie widać. Więcej: piątkowe spotkanie rady nadzorczej zostało przerwane z zapowiedzią, że rozmowy będą kontynuowane po weekendzie. Dopiero dziś coś ruszyło – powoli bo powoli, ale jednak! – gdyż nowym trenerem został Rafał Górak. Niemniej jednak trzeba przyznać, że katowiczanie budują drużynę dość specyficznie. Zatrudniają trenera, choć właściciel (miasto), nie zdecydowało, co stanie się z prezesem, mimo że zapowiadało w specjalnym oświadczeniu, iż na początku czerwca przedstawi szczegółową wizję dalszego funkcjonowania klubu.
[…] Tym samym Rafał Górak wchodzi do GKS-u w trudnym momencie. Klub jest rozbity, nikt nic nie wie, albo za wiele nie wie, a jakiegoś przemyślanego planu na horyzoncie nie widać. Nawet wśród kibiców GieKSy pojawiają się opinie, że dokonano wyboru stricte pod fanów. Ot, bo Górak, który ostatnio prowadził z powodzeniem Elanę Toruń, pracował w Katowicach w latach 2011-2013. Był ostatnim szkoleniowcem, którego kibice nie wywozili na taczkach, gdy odchodził, lecz mu nawet dziękowali. Dla niego to, wiadomo, spora szansa, zdaniem kibiców dobry ruch, ale nie zazdrościmy warunków, jakie zastał.
No, chyba że w GieKSie za chwilę nastanie normalność, ale dotychczasowe wydarzenia po spadku – że tak to ujmiemy – nie wskazują, iż stanie się to szybko.
sportdziennik.com – Komentarz „Sportu”. Ciszy w GieKSie ciąg dalszy. Szeryfie, co tu się dzieje?
– Ze strony osób faktycznie odpowiedzialnych za spadek zabrakło mi wypuszczonego w eter prostego „przepraszam” wobec wszystkich tych, którym dobro drużyny z Bukowej leży na sercu – pisze w swoim felietonie o ciszy w GKS-ie Katowice, Maciej Grygierczyk.
Z pewną dozą zdumienia obserwuję to, co dzieje się w GKS-ie Katowice; a raczej to, co się nie dzieje. Od spadku do II ligi minęło już 16 dni, a kibice wciąż nie wiedzą, kto w przyszłym sezonie będzie prezesem, dyrektorem sportowym i trenerem – nie mówiąc o tym, kto (i za jakie pieniądze) będzie biegał po boisku. Najpierw pewien paraliż decyzyjny spowodował urlop prezydenta Marcina Krupy. Potem datą graniczną miał być ostatni dzień maja, na który wyznaczono posiedzenie rady nadzorczej. Nie zapadły na nim jednak żadne decyzje, jakimi można by natychmiast pochwalić się opinii publicznej.
[…] Odnośnie wizerunku – sam GKS po spadku zareagował nawet korzystnie. Był treściwy materiał wideo z kulisami przegranego meczu z Bytovią, rozmowa z Adrianem Błądem, podziękowania dla kibiców i sponsorów czy film z wypowiedziami kilku postaci związanych z GieKSą, zawierający wzruszający monolog pana Franka Sputa.
Ze strony osób faktycznie odpowiedzialnych za spadek zabrakło mi jednak wypuszczonego w eter prostego „przepraszam” wobec wszystkich tych, którym dobro drużyny z Bukowej leży na sercu. A już zupełnie kuriozalne było to, o czym opowiadano w radiu WeszłoFM. Na antenę chciano zaprosić tam zdymisjonowanego dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika. Ten odparł jedynie, że nie jest już pracownikiem GKS-u i w związku z tym nie czuje się uprawniony do udzielania wypowiedzi. Przypomnę, że to ten sam dyrektor Bartnik, o którym zimą mówiono, że zostaje w Katowicach, bo chce wziąć za zaistniałą sytuację odpowiedzialność. Jeśli tak wygląda to branie odpowiedzialności, to tylko pogratulować.
[…] Po środowisku krąży wieść, że prezesa GieKSy bardzo chętnie przygarnęłaby Warta Poznań, mająca od niespełna roku nowego właściciela, którego jednym z zamiarów jest postawienie na wielosekcyjność. A w prowadzeniu takiego klubu Janicki – nota bene poznaniak – ma już doświadczenie. Zauważmy, że kilkanaście dni temu MJ został wiceprezesem Pierwszej Ligi Piłkarskiej. Trudno wyobrazić sobie, by zachował to stanowisko, mając prowadzić na co dzień klub drugoligowy. Opcja Warty rozwiązywałaby ten problem.
Nie wyobrażam sobie, abyśmy wyników tych katowickich równań z niewiadomymi nie poznali w tym tygodniu. Inna rzecz, że uciekający czas w większym stopniu chyba godzi dziś w wizerunek GieKSy niż to, jak na tle swoich przyszłych ligowych rywali spisywać się będzie od lipca.
GKS Katowice ma nowego trenera!
Na dwa lata GKS Katowice podpisał kontrakt z nowym trenerem. Jest nim Rafał Górak.
[…] Swoją karierę szkoleniową rozpoczął w Ruchu Radzionków, z którym trzykrotnie awansował doprowadzając zespół na zaplecze Ekstraklasy. Następnie trafił do GKS-u Tychy, a w czerwcu 2011 r. został trenerem GieKSy. Pod wodzą trenera Góraka, który pracował w przy Bukowej ponad dwa lata, katowiczanie zajmowali 13. i 10. miejsce w 1 lidze. W latach 2014-2017 prowadził BKS Stal Bielsko-Biała, a następnie objął funkcję trenera Elany Toruń. Z tą drużyną awansował do 2 ligi, a w poprzednich rozgrywkach do samego końca bił się o kolejny w swojej karierze awans na zaplecze Ekstraklasy. Z klubu z Torunia odszedł za porozumieniem stron.
sportslaski.pl – Z Elany do Katowic. „To były trójstronne rozmowy”
[…] Rafał Górak od kilkunastu dni był głównym kandydatem na stanowisko trenera spadkowicza z I ligi. Wcześniej klub podjął rozmowy z m.in. Marcinem Prasołem, a w kręgu zainteresowań pojawili się również Bogdan Zając i Mirosław Smyła. Ostatecznie na Bukową trafia jednak szkoleniowiec, który jeszcze niedawno walczył o awans na zaplecze Ekstraklasy z Elaną Toruń.
[…] „GieKSa” mocno zabiegała o „wyciągnięcie” Góraka z Torunia. Mocno na tyle, że prawdopodobnie musiała zapłacić Elanie za umożliwienie rozwiązania ważnej do końca czerwca 2021 roku umowy 46-letniego szkoleniowca. Nieoficjalnie mówi się nawet o sześciocyfrowych kwotach, ale prezes torunian, Jarosław Więckowski nie chce zdradzać szczegółów.
– Trener Górak miał z nami ważny kontrakt, więc resztę można sobie dopowiedzieć – ucina z uśmiechem sternik Elany pytany o to, czy jego klub „zarobił” na przenosinach szkoleniowca do Katowic.
W Toruniu potrzebowali kilku dni na pogodzenie się ze stratą człowieka, który wprowadził drużynę z Grodu Kopernika na szczebel centralny.
– To były trójstronne rozmowy. Czy byłem rozczarowany? Rozumiem argumenty trenera. Jest ze Śląska, chce być bliżej rodziny. Pojawiła się taka możliwość i starał się ją wykorzystać. Dziękujemy panu Górakowi za awans do II ligi. Czas, który był z nami napędził rozwój klubu. Zabrakło nam przecież jednej bramki do tego, by być w I lidze. To była owocna współpraca – chwali na odchodne Góraka prezes Więckowski.
Wiadomo, że w Katowicach Górak ma powalczyć o szybki awans na zaplecze Ekstraklasy.
dziennikzachodni.pl – Rafał Górak został trenerem GKS-u Katowice. Prezes wciąż w zawieszeniu
Władze Katowic wciąż nie podjęły strategicznych decyzji dotyczących GKS-u. Rada Nadzorcza przerwane w miniony piątek posiedzenie ma wznowić w piątek najbliższy. Nowym trenerem został Rafał Górak.
Zasadniczym pytaniem w kontekście funkcjonowania klubu jest obsada stanowiska prezesa. Marcin Janicki oddał się do dyspozycji Rady Nadzorczej tuż po przegranym meczu z Bytovią, ale chociaż minęły od tego czasu ponad dwa tygodnie żadna decyzja jeszcze nie zapadła.
Rada Nadzorcza rozpoczęła swoje posiedzenie w ubiegły piątek, ale zostało ono przerwane. Powody nie są jasne, wcześniej wszystko wskazywało na pozostawienie obecnego prezesa, ale nieoficjalne wieści mówiły o pojawieniu się nowej kandydatury (najczęściej wymienia się byłego dyrektora Stadionu Śląskiego, Marka Szczerbowskiego). Obrady mają zostać wznowione dopiero w najbliższy piątek, chociaż niewykluczone jest zwołanie posiedzenia wcześniej, w trybie nagłym.
sportowefakty.wp.pl – Koniec ciszy w GKS-ie Katowice. Rafał Górak nowym trenerem
Dwa tygodnie po spadku GKS-u Katowice do II ligi zapadły pierwsze decyzje dotyczące nowego sezonu. Na stanowisku trenera zatrudniony został Rafał Górak, który poprzednio pracował w Elanie Toruń.
[…] – Mam ogromny sentyment do tego klubu i poczucie, że bardzo dużo mam tutaj do zrobienia. GKS to specjalne miejsce w moim życiu. Zazwyczaj mówi się, że dwa razy się do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale ja kiedyś GKS traktowałem jako strumyczek, to teraz się do tej wielkiej rzeki nie boję wejść – powiedział Górak w rozmowie z klubową telewizją.
Górak nie chce mówić o celach, ale kibice w Katowicach nie wyobrażają sobie innego zakończenia sezonu niż awansu do Fortuna I ligi.
– Chcę stworzyć podwaliny i taką drużynę, która będzie się biła o najwyższe cele. Chcielibyśmy, aby w GKS-ie było trochę radośniej – dodał szkoleniowiec.
2×45.info – Rafał Górak po sześciu latach ponownie na Bukowej. To on ma dać GieKSie powrót do I ligi
Nie ma jeszcze pewności, kto zostanie prezesem GKS-u Katowice, w klubie nie ma dyrektora sportowego, tymczasem teraz oficjalnie zostało potwierdzone, że nowym trenerem GieKSy zostanie Rafał Górak. Kolejność zatem dość pokrętna, ale przynajmniej w jednej kwestii przy Bukowej mamy już jasność. Cel dla 46-letniego szkoleniowca wydaje się być oczywisty: awans do I ligi.
[…] W Toruniu z pracy urodzonego w Bytomiu trenera byli bardzo zadowoleni, czego efektem był przedłużony w październiku zeszłego roku kontrakt aż do 30 czerwca 2021 roku. Teraz jednak umowa została rozwiązana za porozumieniem stron, a włodarze Elany nie chcieli blokować rozstania. Górak zresztą za pośrednictwem oficjalnej strony toruńskiego klubu pożegnał się z kibicami i częściowo wytłumaczył powody swojej decyzji:
– O zmianie zadecydowało wiele czynników i nie chciałbym ich tutaj wszystkich wymieniać, bo zabrakłoby na to czasu. Nie są to tylko kwestie organizacyjne czy sportowe, ale również rodzinne. Tak naprawdę wiele, wiele detali.
Do Katowic przychodzi z misją awansu. Spadek GKS-u do II ligi był przykrą niespodzianką i chyba nikt nie wyobraża sobie, aby klub z Bukowej na trzecim szczeblu rozgrywkowym mógł spędzić dłużej niż rok. Z drugiej strony, po degradacji z Ekstraklasy w sezonie 2004/05 także nie podejrzewano, że GieKSa będzie miała aż takie problemy z awansem do elity. A teraz jeszcze zaliczyła spadek z I ligi. Wygląda na to, że katowiczan czeka kolejna żmudna droga.
kobiecapilka.pl – Podsumowanie 26. kolejki
[…] » Swojego pierwszego gola w Ekstralidze strzeliła Nicola Brzęczek z GKS Katowice.
» GKS Katowice, choć przegrywał już 0:2 w Wałbrzychu to zdołał doprowadzić do wyrównania i zremisował z AZS PWSZ 2:2.
walbrzych24.com – Ekstraliga: AZS PWSZ Wałbrzych – GKS Katowice 2:2
Prowadząc do przerwy 2:0 piłkarki AZS-u PWSZ chyba za wcześniej uwierzyły w wygraną z GKS-em Katowice w ostatnim przed własną publicznością spotkaniu Ekstraligi. W drugiej odsłonie beniaminek tego szczebla skutecznie odgryzł się akademiczkom odrabiając straty do czwartej ekipy ligi i w rezultacie zdobywając punkt na Ratuszowej.
Do przerwy sobotniego pojedynku nasze panie niepodzielnie rządziły na stadionie przy ulicy Ratuszowej. Wynik już w 5 minucie otworzyła Klaudia Miłek, która najprzytomniej znalazła się w polu karnym rywalek i miejscowe wygrywały 1:0. Później gra toczyła się pod dyktando wałbrzyszanek, jednak na kolejne trafienie czekaliśmy do doliczonego czasu pierwszej połowy. Jedna z rywalek dotknęła piłki ręką, co skutkowało rzutem karnym tradycyjnie wykorzystanym przez Małgorzatę Mesjasz.
Wydawało się, iż podopieczne Kamila Jasińskiego są na najlepszej drodze po 3 punkty, gdy tymczasem po zmianie stron skuteczną postawą błysnęły katowiczanki. W 60 minucie kontaktowego gola zdobyła Nicola Brzęczek, ale potraktowaliśmy to jako wypadek przy pracy, gdyż gra wciąż toczyła się pod znakiem przewagi miejscowych. Niestety, zamiast trzeciego gola, w 75 minucie piłkarki GKS-y doprowadziły do remisu – Jagodę Sapor pokonała Aleksandra Noras. W ostatnim kwadransie akademiczki ambitnie walczyły o zwycięskie trafienie, jednak ostatecznie wynik rywalizacji już się nie zmienił.
sportowy-walbrzych.pl – Ekstraliga: Ciekawostki z meczu AZS PWSZ Wałbrzych vs GKS Katowice
[…] Bylo to trzecie w historii starcie PWSZ vs GIEKSA. W 3 kolejce na stadionie Podlesianki zwyciężył nasz team 2:1 (Katarzyna Rozmus 62′, Anna Zając 78′ – Joanna Olszewska 64′). W rewanżu na Ratuszowej, w 14 kolejce rundy zasadniczej również triumfował PWSZ 1:0 (Klaudia Fabova 71′).
SIATKÓWKA
siatka.org – Resovia potwierdziła transfer Tomasa Rousseaux
Do Asseco Resovii w przyszłym sezonie dołączy nowy przyjmujący, Tomas Rousseaux. Belgijski siatkarz związał się z rzeszowskim klubem dwuletnim kontraktem.
[…] Ostatnie dwa sezony spędził w AZS-ie Indykpol Olsztyn i GKS-ie Katowice. W ubiegłym sezonie w barwach klubu ze śląska wystąpił w 26 meczach zdobywając łącznie 363 punkty.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Skokan zostaje. Na trzy lata
Tomasz Skokan to kolejny zawodnik, który zdecydował się kontynuować swoją karierę w Tauronie KH GKS-ie Katowice. Niespełna 21-letni defensor podpisał trzyletni kontrakt.
[…] W poprzednim sezonie młody defensor rozegrał w ekipie GieKSy 51 meczów, w których zdobył 2 bramki i zaliczył 6 asyst. Rozegrał też 8 spotkań w drużynie Kadry PZHL U23, notując w nich 1 asystę.
Jaśkiewicz wybrał Katowice
Oskar Jaśkiewicz, jeden z najlepiej zapowiadających się polskich defensorów, przenosi się z TatrySki Podhala Nowy Targ do Tauronu KH GKS-u Katowice. Z naszych informacji wynika, że „Jasiek” złożył już podpis pod dwuletnim kontraktem. Niespełna 23-letni zawodnik należał do najlepszych obrońców „Szarotek” w poprzednim sezonie. Rozegrał 57 meczów, w których zdobył 13 bramek i zanotował 11 asyst. Więcej bramek od niego zdobyło tylko dwóch innych obrońców: Joona Tolvanen i Dušan Devečka.
Sawicki na dwa lata
Radosław Sawicki to kolejny zawodnik, który zdecydował się kontynuować swoją karierę w Tauronie KH GKS-ie Katowice. Niespełna 24-letni środkowy podpisał nowy dwuletni kontrakt.
[…] Wychowanek sanockiego hokeja spędził w GieKSie trzy ostatnie sezony. Zdobył z tym klubem srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski, a także zajął trzecie miejsce w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego.
W barwach GieKSy rozegrał w sumie 132 ligowe spotkania, w których zdobył 80 punktów za 31 bramek i 49 asyst. Grał wyjątkowo czysto, bo na ławce kar spędził zaledwie 20 minut.
Pot poleje się strumieniami
W najbliższy poniedziałek, 3 czerwca, przygotowania do sezonu rozpoczną hokeiści Tauronu KH GKS-u Katowice. W tej chwili w kadrze brązowych medalistów poprzedniego sezonu jest 13 graczy.
Pierwszy etap potrwa siedem tygodni i zakończy się 19 lipca. Później zawodnicy udadzą się na dziesięciodniowe urlopy.
Potem przyjdzie czas na treningi na lodzie, mecze kontrolne, a także – co jest nowością – spotkania Pucharu Wyszehradzkiego.
Podczas tych konfrontacji Risto Dufva będzie mógł dokładnie sprawdzić dyspozycje poszczególnych graczy. Za pewnik można przyjąć, że doświadczony fiński szkoleniowiec sprowadzi do Katowic swoich rodaków. Będzie to ciekawy zespół.
Bramkarz:
Michał Kieler
Obrońcy:
Damian Tomasik, Patryk Wajda, Oskar Jaśkiewicz, Oskar Krawczyk, Tomasz Skokan.
Napastnicy:
Grzegorz Pasiut, Mikołaj Łopuski, Kamil Paszek, Patryk Krężołek, Mateusz Michalski, Radosław Sawicki i Szymon Mularczyk.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Najnowsze komentarze