Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: GKS Katowice Mistrzem Polski Centralnej Ligi Juniorek U-15
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
W minionym tygodniu młode piłkarki GieKSy, z drużyny U-15 zostały mistrzyniami Polski w swojej kategorii wiekowej pokonując w finale rozgrywek ekipę Stomilu Olsztyn 6:0 (3:0). Przed startem sezonu 2021/22 w sekcjach piłki nożnej, siatkarskiej i hokejowej trwają ruchy/rozmowy kadrowe.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa – notowanie piąte
[…] GKS KATOWICE
PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin)
mogą przyjść : –
ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska (Czarni Sosnowiec)
mogą odejść: Kinga Kozak
kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice Mistrzem Polski Centralnej Ligi Juniorek U-15
W Ząbkach odbył się mecz finałowy Centralnej Ligi Juniorek U-15, w którym zmierzyły się GKS Katowice z AS Stomil Olsztyn. Dzisiejszy spotkanie finałowe było historyczne, gdyż to pierwszy mecz finałowy w tej kategorii wiekowej.
W 16 minucie spotkania gospodynie objęły prowadzenie. Zuzanna Witek długim podaniem zagrywa do Julii Gutowskiej, która w sytuacji sam na sam pokonała bramkarkę Olsztyna. Sześć minut później Katowiczanki podwyższyły na 2:0, a na listę strzelczyń ponownie wpisała się Julia Gutowska. W 32. minucie spotkania świetną okazję z rzutu wolnego na zdobycie bramki miały zawodniczki Olsztyna, jednak dobrze interweniowała bramkarka GKS-u. W doliczonym czasie gry Wiktoria Dłuska nieprzepisowo zatrzymywała Julię Gutowską, za co otrzymała czerwoną kartkę. Do rzutu wolnego przed polem karnym podeszła Zuzanna Witek, która pięknym strzałem zdobywa trzecią bramkę dla Katowic.
Po zmianie stron grając w osłabieniu drużyna ze Olsztyna grał ambitnie jednak to Katowiczanki kontrolowały mecz i zdobywały kolejne bramki. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 6:0 dla GKS Katowice, który po końcowym wyniku mógł świętować zdobycie mistrzostwo Polski w Centralnej Lidze U-15
Centralna Liga Juniorek U-15 – finał
GKS Katowice – AS Stomil Olsztyn 6:0 (3:0)
16′ 22′ Gutowska , 40+3′ 76′ Witek, 51′ Wieczorek, 58′ Bednarek
Czerwona kartka: Dłuska
GKS Katowice: Lozio (76′ Wiechowska)- Kawulka, Bednarek, Gutowska, Wieczorek (76′ Stalmach), Witkowicz (58′ Baumert), Ostalecka, Thamm, Krakowiak, Witkowska, Witek
AS Stomil Olsztyn: Czasnojć, Milewska, Wolak (25′ Dłuska), Gliszczyńska, Fidurska (78′ Wawrzeniak). Żukowska (63′ Szczurko), Kamińska (78′ Pankiewicz), Dukat (78′ Boras), Kowalczyk (74′ Prusik), Wółkiewicz (44′ Wilczewska), Farelnik
Siedem piłkarek przedłużyło kontrakt z GKS-em Katowice
GKS Katowice poinformował oficjalnie o podpisaniu nowych kontraktów z siedmioma piłkarkami, których umowy kończyły się 30 czerwca. Są to Anna Konkol, Weronika Klimek, Kamila Tkaczyk, Marlena Hajduk, Aleksandra Lizoń, Klaudia Łasicka i Kasandra Parczewska.
Konkol, której dorobek z minionego sezonu to komplet 22 ligowych meczów oraz 4 w ramach Pucharu Polski, związała się z “GieKSą” dwuletnim kontraktem. Pozostałych sześć piłkarek podpisało roczne umowy.
Weronika Klimek w kampanii 2020/2021 rozegrała we wszystkich rozgrywkach 22 mecze, Tkaczyk 20, Hajduk 13 (2 gole), Lizoń 24, Łasicka 12, natomiast Parczewska wystąpiła w 13 spotkaniach, strzelając jedną bramkę w Pucharze Polski.
GKS poinformował także, że do zespołu po wypożyczeniu do ROW-u Rybnik wraca utalentowana bramkarka Kinga Seweryn. 16-latka w minionym sezonie rozegrała w barwach najsłabszej drużyny Ekstraligi 9 meczów ligowych oraz jeden w Pucharze Polski.
Pewne jest już natomiast, że katowicki klub nie przedłuży latem kontraktów z Zofią Buszewską, Jessiką Ludwiczak i Klaudią Miłek. Ta ostatnia podpisała już kontrakt z Górnikiem Łęczna, natomiast Ludwiczak oficjalnie związała się z AP LOTOS Gdańsk.
sportdziennik.com – GKS Katowice. Awans nie na jeden takt
Po to inwestujemy miliony złotych, by zbudować stadion miejski i ekstraklasową drużynę, która będzie grała o trofea – mówi Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic, nawiązując do powrotu GieKSy do Fortuna 1 Ligi.
Tegoroczny awans GKS-u na zaplecze ekstraklasy był pierwszym od 14 lat – czyli również pierwszym wywalczonym przez klub działający w formule miejskiej spółki, która na ten rok otrzymała z samorządu dotację 16,5 mln zł, z czego 6,3 mln przeznaczone było na sekcję piłki nożnej.
– Awans bardzo cieszy – mówi Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic. – Pokazuje doskonałą politykę zarówno prezesa Marka Szczerbowskiego, jak i tandemu odpowiadającego za pion sportowy – pana trenera Góraka i pana dyrektora Góralczyka, którzy dobrze dobrali zespół, świetnie go przygotowali i wywalczyli promocję mimo trudności związanych z pandemią koronawirusa.
[…] Gdy w 2019 roku GKS spadł z I ligi, dano sobie 2 lata na powrót i taki też kontrakt podpisano wtedy ze szkoleniowcem. Teraz podejście ma być podobne – trudno będzie wymagać od beniaminka, nawet tak nietypowego jak Katowice, by po kilkunastu latach niepowodzeń teraz przyszły dwa awanse z rzędu.
– Tak to sobie wyobrażamy. To na pewno nie jest jednotaktowa gra – przyznaje Waldemar Bojarun. – Mamy świadomość i zawsze to powtarzamy, że należne GKS-owi miejsce to ekstraklasa. Powoli do niej zmierzamy, ale – mówiąc wprost – nie ma narzuconego jakiegoś supertempa. Bardzo zależy nam na stworzeniu dobrego systemu szkolenia.
Pracujemy nad tym usilnie, pierwsze przymiarki nie zakończyły się sukcesem, choć są oznaki, że młodzi adepci sztuki piłkarskiej powolutku zmierzają ku najwyższym dla nich rozgrywkom (jesienią do Centralnej Ligi Juniorów U-15 awansowali trampkarze, a wiosną się w niej utrzymali – dop. red.). Jedna jaskółka wiosny nie czyni, przed nami wiele pracy w tym zakresie. Miasto Katowice stawia na GKS nie dlatego, by awansować w ciągu roku do ekstraklasy, ale by stworzyć system szkolenia.
Są postulaty mówiące o tym, że powinna dobrze funkcjonować akademia szkoląca chłopaków zasilających pierwszy zespół, stanowiących jego trzon. To jest nasz cel. Liczę na to, że rozstrzygnięcie przetargu na budowę nowego obiektu wszystkich dodatkowo zmotywuje do pracy.
A przetarg na budowę kompleksu sportowego, czyli hali i stadionu w rejonie autostrady A4, został w tym tygodniu rozstrzygnięty. Trzeba przyznać, że jak na realia 2021 roku i tak dużego, bogatego miasta, miniona wiosna i oglądanie meczów poziomu rozgrywkowego nr 3 na starym stadionie przy Bukowej trącało wręcz groteską i mogło wręcz dla Katowic uchodzić za coś wstydliwego.
– Stąd też decyzja prezydenta Krupy o realizacji inwestycji z dużym rozmachem finansowym. Trzeba mieć świadomość, że budowa stadionu miejskiego pociągnie za sobą duże koszty – z halą i docelowo także kompleksem boisk, które mają stanowić podstawę do funkcjonowania dobrze zorganizowanej akademii piłkarskiej. Uważam, że to krok po kroku się realizuje.
Pamiętamy jeszcze czasy, gdy stadion przy Bukowej stanowił o nowoczesności polskiej ligi… Dziś, nie ma co ukrywać, pozostawia wiele do życzenia, ale oddajmy MOSiR-owi, jak bardzo dba o murawę, której zazdrościć może nam wiele klubów ekstraklasy. To jednak tylko jeden z elementów nowoczesnej infrastruktury. By grać w ekstraklasie, drużyna musi mieć nowy stadion i miasto zamierza go wybudować. Plan jest jasny, czytelny. Oczekujemy pełnego wsparcia ze strony środowiska kibicowskiego. Powinno wspierać GKS Katowice na wszystkich frontach – mocno akcentuje wiceprezydent Bojarun.
I powtarza: – Oczekuję od wszystkich sympatyków GKS-u jednoznacznego wspierania miasta i podkreślam to z całą mocą. Nie może być tak, że drużyna przegrywa jeden, dwa, nawet i trzy mecze, a nagle pojawia się ze wszystkich stron krytyka i głosy doszukujące się jakiegoś drugiego dna. Polityka miasta jest jasna. Postawiło na GKS i po to inwestuje miliony złotych, by zbudować akademię, stadion miejski i drużynę ekstraklasową, która będzie na nim walczyć o najwyższe trofea.
NDI, firma z Sopotu, wygrała przetarg na budowę kompleksu sportowego w rejonie autostrady A4 z 15-tysięcznym stadionem, 3-tysięczną halą i dwoma pełnowymiarowymi boiskami trawiastymi. Koperty z ofertami otwarto w połowie kwietnia, po nieco ponad dwóch miesiącach zakończyła się ocena propozycji pięciu firm. W założonym budżecie (230 mln zł brutto) zmieściła się tylko NDI, proponując realizację za 205,2 mln zł brutto. Jeśli w ciągu najbliższego tygodnia żaden z pozostałych oferentów nie wniesie odwołania, umowa będzie mogła zostać podpisana.
– NDI złożyła najkorzystniejszą ofertę. By uniknąć błędów na etapie realizacji potrzeba była dogłębna analiza wszystkich aspektów złożonej oferty. Mamy świadomość, jak wymagające są tego typu inwestycje kubaturowe. Obiektów, które na etapie realizacji miały trudności, było mnóstwo, a przykładów daleko nie trzeba szukać, by wspomnieć choćby o Stadionie Śląskim. Trzeba dobrze przygotować procedury, potem zweryfikować i dobrze nadzorować, by uzyskać zamierzony efekt – powiedział wiceprezydent Waldemar Bojarun.
[…] „Pierwsza łopata” pod stadion ma zostać wbita jeszcze w tym roku. – To realne, a prace z rozmachem powinny rozwinąć się wiosną przyszłego roku. Jeśli nie będzie żadnych utrudnień, w ciągu najbliższych 3 lat ujrzymy już stadion miejski – zadeklarował Bojarun.
GKS Katowice. Wzmocnienie nr 1!
Oskar Repka to pierwszy zawodnik zakontraktowany przez GieKSę po jej powrocie na zaplecze ekstraklasy. Ma 22 lata, mierzy 190 cm i jest defensywnym pomocnikiem.
Ostatnio występował w Pogoni Siedlce, czyli II-ligowym rywalu katowiczan. Przy Bukowej podpisał umowę do 30 czerwca 2023 roku z opcją jej prolongaty o kolejnych 12 miesięcy.
– Jednym z założeń w zakresie budowy zespołu na kolejny sezon było sprowadzenie zawodnika do rywalizacji na pozycji defensywnego pomocnika. Oskar jest nadal młodym, perspektywicznym zawodnikiem, jednak regularnie występującym na poziomie centralnym. Wpisuje się on zarówno w oczekiwany profil pozycyjny, a także mentalny naszej drużyny – podkreśla Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u.
Katowiczanie uzupełnili zatem stan posiadania defensywnych pomocników. Po dwóch sezonach spędzonych w II lidze nie został przedłużony wygasający kontrakt Michała Gałeckiego, przez większość tego okresu będącego podstawową „szóstką” drużyny trenera Rafała Góraka. W końcówce minionych rozgrywek, gdy ważyły się losy awansu, Gałecki stracił jednak miejsce w składzie, a furorę zaczął robić Bartosz Jaroszek, wcześniej przesiadujący głównie na ławce i meldujący się na murawie na końcówki.
Repka to wychowanek Zawiszy Bydgoszcz. Ma za sobą występy w kadrze Polski U-20. Był też zawodnikiem młodzieżowych zespołów niemieckiego Karlsruher SC czy I-ligowego Chrobrego Głogów, skąd przed dwoma laty trafił do Siedlec. Poprzedni sezon zakończył z bilansem 26 meczów i 3 goli na boiskach II ligi. Jego atutem jest uniwersalność – może grać nie tylko w środku pola, ale także na środku obrony.
Katowiczanie do treningów wrócą za niespełna tydzień – w środę 30 czerwca. W planach mają 4 sparingi i obóz dochodzeniowy na własnych obiektach. Dotąd tego lata pozyskali Repkę, a rozstali się z Gałeckim, napastnikiem Piotrem Kurbielem i bramkarzem Bartoszem Mrozkiem, który po okresie wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań.
SIATKÓWKA
siatka.org – GKS Katowice ma nowego środkowego
Powoli krystalizuje się kadra GKS-u Katowice na przyszły sezon. Znamy już jedenastu zawodników zespołu Grzegorza Słabego. Tym jedenastym jest ogłoszony niedawno środkowy Jakub Lewandowski.
Nowy zawodnik GKS-u jest absolwentem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku i wychowankiem Lotosu Trefla Gdańsk, w którym współpracował z trenerem Damianem Musiakiem. Lewandowski w rozgrywkach Młodej Ligi zdobył z ekipą z Gdańska złoty i brązowy medal rozgrywek. W dalszych latach środkowy występował w KPS-ie Kęty oraz Aluronie Virtu Warta Zawiercie, z którym w sezonie 2016/17 wywalczył awans do PlusLigi. Jego ówczesnym klubowym kolegą był występujący w GieKSie libero Dawid Ogórek.
25-latek ma na swoim koncie także występy w pierwszoligowych klubach z Sanoka i Sulęcina, a dwa ostatnie sezony spędził w Mickiewiczu Kluczbork, z którym zajmował kolejno 7. i 8. miejsce w końcowej klasyfikacji rozgrywek. Lewandowski podczas gry w Kluczborku wyróżniał się w elemencie bloku, co dało mu dwukrotnie miejsce w czołowej trójce najlepiej punktujących blokiem graczy TAURON 1. Ligi. Dorobek Lewandowskiego w ostatnim sezonie ligowym to 241 punktów w 32 rozegranych meczach, z czego aż 90 po udanych akcjach w bloku.
– Kuba Lewandowski to bardzo utalentowany, młody zawodnik, który z bardzo dobrej strony pokazał się w dwóch ostatnich sezonach pierwszej ligi. Liczymy, że będzie cennym wsparciem dla bardziej doświadczonych środkowych naszej drużyny – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Jakub Bochenek.
– GKS Katowice dobrze prezentuje się w PlusLidze, dla mnie to idealny klub, żeby się pokazać. Mam nadzieję, że dostanę trochę szansy do gry i udowodnię, że warto było na mnie postawić – przyznał z kolei nowy środkowy katowiczan. – Nie mam za dużych oczekiwań odnośnie zbliżającego się sezonu, chcę po prostu pokazać się z jak najlepszej strony i spędzić na parkiecie jak najwięcej czasu. Jeśli pójdzie za tym dobry wynik całego zespołu, to będzie genialnie – zakończył Jakub Lewandowski.
HOKEJ
hokej.net – Osiem sparingów GieKSy
GKS Katowice przed rozpoczęciem sezonu 2021/2022 rozegra osiem meczów kontrolnych. Podopieczni Jacka Płachty wspólne przygotowania do sezonu rozpoczną pod koniec lipca.
– Obecnie hokeiści GKS-u Katowice realizują indywidualnie programy treningowe, które mają ich przygotować do kolejnych tygodni pracy. 29 i 30 lipca drużyna GieKSy przejdzie badania wydolnościowe w Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach, zaś 1 sierpnia rozpocznie ona treningi na lodzie na lodowisku Jantor – informuje oficjalny serwis internetowy katowickiego klubu.
GieKSa przed startem sezonu rozegra osiem meczów sparingowych. Pierwsze starcie odbędzie się 10 sierpnia, a rywalem katowiczan będzie Podhale Nowy Targ. Podopieczni Jacka Płachty zagrają też między innymi w turnieju na 75-lecie Unii Oświęcim.
Mecze towarzyskie GKS-u Katowice:
10.08.2021 GKS Katowice – Podhale Nowy Targ
13.08.2021 GKS Katowice – GKS Tychy
14.08.2021 GKS Katowice – Re-Plast Unia Oświęcim
15.08.2021 GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie
20.08.2021 GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec
24.08.2021 Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice
27.08.2021 Podhale Nowy Targ – GKS Katowice
03.09.2021 GKS Katowice – GKS Tychy
Dwuletni kontrakt Kruczka
Maciej Kruczek, zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami, zostaje w drużynie GKS-u Katowice. 33-letni defensor podpisał dziś dwuletni kontrakt.
Kruczek w poprzednim sezonie okazał się najlepiej punktującym defensorem Polskiej Hokej Ligi. W 48 meczach zdobył 28 „oczek” za 9 bramek i 19 asyst. Na ławce kar spędził 34 minuty, a w klasyfikacji plus/minus, z której w pierwszej kolejności powinno rozliczać się defensorów, wypadł na +19.
– Maciej był najlepiej punktującym obrońcą w naszym zespole w ubiegłym sezonie. Był ważną siłą w ofensywie, ale oczywiście także w samej grze obronnej. Bardzo cieszymy się, że zostaje w Katowicach, bo nadal ma szansę być jedną z wiodących postaci naszego zespołu – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
– Nie zastanawiałem się długo, podpisując nowy kontrakt. Atmosfera panująca w drużynie i całym klubie jest bardzo dobra. Mamy fajnych ludzi do pracy, do tego dochodzi osoba trenera Jacka Płachty. Myślę, że stać nas na walkę o najwyższe cele i stworzymy ciekawy, dobry sportowo zespół – ocenił sam zawodnik.
Kanadyjskie wzmocnienie GieKSy. To doświadczony obrońca
Szefostwo GKS-u Katowice systematycznie pracuje nad kompletowaniem składu. Dziś roczną umowę z GieKSą podpisał kanadyjski obrońca Carl Hudson.
Hudson (185 cm, 96 kg) ma 35 lat i gra prawym uchwytem kija. Jest defensorem, który potrafi podłączyć się do akcji ofensywnej i zrobić różnicę podczas gier w przewagach. Jego głównymi atutami są dobre prowadzenie krążka oraz celne uderzenie bez przyjęcia.
– To ofensywnie usposobiony obrońca. Gruntownie analizowaliśmy postawę tego zawodnika na lodzie i mamy pełne przekonanie co do podpisania z nim kontraktu. Bogate doświadczenie Hudsona powinno zaowocować wymiernymi korzyściami dla zespołu – wyjaśnił Roch Bogłowski, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Kanadyjczyk (legitymujący się również irlandzkim paszportem) poważną przygodę z hokejem rozpoczął w akademickiej lidze NCAA. W 132 zdobył 90 punktów za 44 bramki i 46 asyst. Później grał też w AHL, ECHL i CHL.
W sezonie 2011-2012 Carl Hudson trafił do Europy, gdzie miał okazję występować na zapleczu DEL2 oraz w brytyjskiej i francuskiej ekstralidze.
Ostatnie trzy sezony spędził w Eispiraten Crimmitschau, w którym zostawił po sobie naprawdę dobre liczby. W 133 meczach strzelił 28 goli i miał 54 kluczowe zagrania.
– Przez ostatnie trzy sezony grał w Niemczech, więc to zawodnik bardzo dobrze znany trenerowi Jackowi Płachcie. Dla samego zawodnika osoba trenera też była argumentem w przyjściu do GKS-u – dodał Bogłowski.
[…] Aktualna kadra GKS Katowice:
Bramkarz:
John Murray
Obrońcy:
Carl Hudson, Maciej Kruczek, Patryk Wajda, Jakub Wanacki, Dawid Musioł, Oskar Krawczyk.
Napastnicy:
Mateusz Bepierszcz, Bartosz Fraszko, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Mateusz Michalski, Szymon Mularczyk.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Najnowsze komentarze