Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Sandecji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Trudno po klasycznie spartaczonym meczu dopatrzyć się pozytywów. GieKSa znów nie udźwignęła ciężaru ważnego meczu i nie zdobyła nawet jednego oczka.

Minusy:
– Jak zwykle przegrana w ważnym meczu – cztery bardzo ważne mecze i wszystkie przegrane. Zagłębie, Podbeskidzie, Miedź, Sandecja. Każdy miał być przełomem. W każdym się pogrążyliśmy.

– Sandecja minus siedem – była szansa na kontakt z Sandecją. Nie udałoby się wygrać, to można było chociaż utrzymać cztery punkty straty. Nie. My „wybraliśmy” siedem, co jest praktycznie nie do odrobienia.

– Brak przewagi nad grupą pościgową – mogliśmy mieć trzy oczka przewagi nad goniącymi rywalami. Nie. My „wybraliśmy” babranie się w pięćdziesiątnicy z Zagłębiem i zaprosiliśmy Olimpię.

– Brak sytuacji – nie mieliśmy ani jednej okazji bramkowej w meczu z Sandecją.

– Goncerz, Prażnovsky – w innych artykułach piszemy o tragicznej postawie tych zawodników. Szkoda więcej strzępić klawiatury.

– Brak walki i ambicji – co podkreślił trener Brzęczek. GKS zagrał bez zęba, bez ambicji i woli walki.

– Ogólna frustracja – 4 punkty na wiosnę u siebie. Znów marzenia obdarte ze skóry. Jedno wielkie rozczarowanie i bezsilność.

13 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

13 komentarzy

  1. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    13 maja 2017 at 21:43

    zabole wygrali na stomilu ,teraz dupna nam we wtorek i oni sa w stanie jeszcze awansowac!!! TO BEda dopiero jaja…niestety dla nas ta wygrana zaboli dzis to nic dobrego bo we wtorek im sie bedzie chcialo…

  2. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    13 maja 2017 at 21:44

    aha no i co do wypowiedzi brzeczacego ze zagralismy bez zeba….panie brzekniety mysmy grali bez calej SZCZEKI!!!!!!!!

  3. Avatar photo

    Mecza

    13 maja 2017 at 22:32

    Paradoksalnie to dobry wynik Górnika dla GKSu. Górnik przegrywa wszystkie ważne mecze, spalają się i dobrze grają tylko na luzie. Z drugiej strony podobnie jak my. Zapowiada się remis.

  4. Avatar photo

    kibic

    14 maja 2017 at 07:44

    wszyscy narzekaja u tu trzeba dzialac kto jest za aby udac sie na rozmowe w poniedzialek do klubu z prezesem,trenerem,pilkarzami niech nie robia nas za idiotow tylko sie okresla bo cel jest 1 awans,a jesli go bie bedzie co nawet niechce o tym myslec,to rozwiazanie jest proste tylko trzeba im to powiedziec ze po nie udanym sezonie prezes,trener i 80 procent pilkarzy musi odejsc,a wtedy zobaczycie ich miny mmnie niestety wydaje sie ze im pasuje taka kopanina w 1 lidze za dobra kase,a kibicow maja gdzies i ze miasto zarzad robia nas za idiotow ,trener juz ze swymi myslami gdzies odlecial a pilkarzyki maja to gdzies,komu zalezy na naszym klubie,kto jest za aby sie zorganizowac,czekam na odpowiedzi

  5. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:48

    Dortmund co Ty piszesz? Ty serio chcesz, żebyśmy się tak ślizgali ogrywając tylko słabeuszy alby tych, którym nie zależy? Tak awansu nie zrobimy ale jeśli dzięki temu zajmiemy wysokie miejsce to Brzęczek i cała reszta będą mieli argumenty, że… idą do przodu. Nie ważne, że wszyscy nam się usuwają sprzed drogi ale ważne, ze zajmiemy wysokie miejsce!
    Właśnie bardzo dobrze, ze Górnik ma jeszcze szanse na awans! Niech zagra z nami na 120% bo tylko tak pokaże nam i wszystkim dookoła gdzie jesteśmy!

    I żeby nie było – nie życzę nam porażki. Odwrotnie – życzę, aby Brzęczek w końcu walnął się w ten jego łeb, zrozumiał, ze jego wizja drużyny jest nierealna, żeby wreszcie wystawił na derby skład, który podejmie walką w derbach ZE ZDETERMINOWANYM Górnikiem I WYGRA!!!
    A jak nie to trudno, faktycznie wtedy lepiej, żebyśmy dostali mocno w dupę. Może to nas czegoś nauczy, jeśli jeszcze do tej pory nie nauczyło!

  6. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:54

    @Kibic i co Ci to da? Usłyszysz znów te pierdoły i slogany co zwykle.

    Jak już to trzeba udać się na rozmowę z ich PRACODAWCĄ i spytać czy pasuje mu pakować publiczną kasę w tą miernotę, a jak nie (MAM NADZIEJĘ) to czy zamierza coś z tym zrobić?! Może by tak jako gość udać się na sesje RM?

  7. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    14 maja 2017 at 08:34

    Irish
    tyle wstydu i upokorzen o meczach z rywalem o stawke to jak zyje ,w jednym sezonie nie przezylem …patrzac na mecz z sandecja zastanawialem sie jakim cudem gra tam 3 naszych zawodnikow ktorzy zostali odeslani ,a tam graja i na ta gre patrzylo sie z przyjemnoscia…tzn o co u nas chodzi od lat???????u nas nie graja ,ida na zadupie do nowego sacza i wchodza do extraklasy???;DZIWNYM TRAFEM PITRY ktory byl najwiekszym bibokiem w Katowicach ,w Lecznej gra i wychodzi w 1 skladzie!!! u nas naprawde potencjal na awans jest ,ci pilkarze w wiekszosci graja niezle ale o pomste do nieba wola motywacja i mieszanie w skladzie co tydzien inne ustawienie co tydzien inny pomysl,dokladnie jak obecnie w Bvb ciagle rotacje i druzyna gra ponizej oczekiwac i mozliwosci…ale reakcja tam jest blyskawiczna i w nastepnym sezonie trenera juz nie bedzie…a u nas??CO ONI TEGO BRZeczacego uwazaja za jakiegos guru trenerki???? KURWA ON JESZCZE Z ZADNA DRUZYNA NIE MIAL KONKretnych wynikow konkretnych sukcesow…wiec wszyscy patrza na niego jak na boga bo byl dobrym pilkarzem i jest menago i wujaszkiem od Kuby??PRZEGRAC MOZNA MECZ i to sie zdarza kazdemu ,ale kurwa to co oni grali to byl sabotaz!!!A DRUGI SABOTAZ TO USTAWIENIE DRUZYNY gdzie najlepszy chop grajacy w srodku schodzi na strone ,Praznowsky nie majacy prawa wychodzic na rozgrzewke gra caly mecz ,a Gonzo niestety bez formy gra przez 70 min majac z 6 kontaktow z pilka o co tu kurwa chodzi?? A CO DO ZABOLI…no moze sie okazac ze naprawde oni z takiej pozycji jeszcze sie wdrapia po awans…jedyne pocieszenie ze na przyszly rok 1 liga moze byc mega atrakcyjna na slasku….

  8. Avatar photo

    kibic

    14 maja 2017 at 09:54

    do Irshman jesli ciagle bedziemy mowic ze to nic nie da to bedzie ciagle te same gowno i nic nie robic ino wylewac zale na internecie,nie masz dosc tego wstydu kopaniny,zle sie dzieje w klubie smrody nas okradaja przy pomocy ochrony,pilkarze maja wszystko gdzies a trener jest chyba z kosmosu ale pamietasz ile razy ich broniles i wymyslales mi, a to bylo widoczne ze nie chca awansu,oni sa w klubie przygotowani i po porazkach na stronach klubu zamiast wypowiedzi prezesa sa tematy zastepcze siatkowka,hokej,trzeba udac sie na stadion i glosno to powiedziec albo awans albo wszyscy wont z klubu to nie jest ich prywatny biznes aby robili co chca utrzymywanie darmozjadow jak wolek duda bebenek i inni musi sie skonczyc pisalem ze brak konkretnych wzmocnien nawet koszte dlugu sie odbije na poziomie gry ale znowu byla krytyka pod moim adresem trudno niema co narzekac tylko w poniedzialek na trening tych grajkow i meska rozmowe a pomysl z rada miasta tez dobry ale oni z powodu kibicow w poniedzialek sie nie zebiora a my juz czasu nie mamy

  9. Avatar photo

    pita

    14 maja 2017 at 10:11

    Docelowym zamierzeniem wladz miasta jest oslabienie pilkarskiej sekcji Gieksy aby pozbawic ja mozliwosci awansu i przedewszystkim odlozenie na lata budowy nowego stadionu. Dlatego wlasnie wladze miasta i ich pionki w klubie forsują projekt wielosekcyjnej Gieksy z naciskiem na rozwoj siatkowki – dyscypliny nie wymagajacej takich srodkow finansowych jak w przypadku pilki noznej. Warto zwrocic takze uwage ze kibic siatkowki to inny sort kibica sportowego. Czy ktos slyszal o zamieszkach kibicow po meczach siatkarskich?
    Dopóki miasto bedzie udzialowcem i decydentem w klubie przy wspolpracy z idacymi na pasku UM srodowiskiem czlonkow Stowarzyszenia Kibicow nic w sytuacji Gieksy sie nie zmieni.
    Pozatym ogolny trend upadku pilki noznej na slasku tez trzeba wziasc pod uwage. Tylko bogaty sponsor prywatny jest w stanie wyprowadzic ten klub na poziom naszych kibicowskich ambicji ale to chyba myslenie zyczeniowe. W obecnej chwili nie pozostaje nic innego jak budowanie klubu malymi kroczkami w oparciu o wychowankow.
    Tak wiem…budujemy tak budujemy od 10 lat i chuj !
    Mysle ze naszym najwiekszym problemem jest przerost naszych ambicji ktore na tenczas nie przystają do aktualnych mozliwosci naszego klubu ale na milosc Boską Nieciecza ma zespol w ekstraklasie w grupie mistrzowskiej a wojewodzkie miasto Katowice tkwi w mieliznie pilkarskiego swiatka, To mnie kurwa boli

  10. Avatar photo

    falko

    14 maja 2017 at 10:25

    Jeszcze awans jest możliwy pod warunkiem na Górnik nowy Trener Brzęczek tego nie ogarnie taka jest prawda

  11. Avatar photo

    pita

    14 maja 2017 at 10:33

    @falko niechce Cie obrazić ale do którego gimnazjum uczeszczasz?

  12. Avatar photo

    GieKSiorz

    14 maja 2017 at 21:04

    jestem za tym żeby pierdolnac reka w stol,zeby w końcu My kibice wzięli sprawy w swoje rece,powazna rozmowa z miastem,zarzadem,trenerem,pilkarzami.mam już dość upokorzen,wstydu itd.,mamia nas co rok awansem i tak już od 13 lat.co oni robia z naszym klubem kurwa!!!dużo znajomych się wylamalo i nie jeździ,albo jeździ sporadycznie bo maja dość obciachu,jak można w tym roku tak zdupic taka slaba lige?jedno nasuwa mi się pytanie nie chce miasto,prezes,pilkarzyny awansu i tyle,a nas robia w ciula.nie wierze już w brzeczka,tych pseudo piłkarzy itd.,ale na Gornik jade,bo to piękny mecz będzie pod względem atmosfery na fajnym stadionie,Górnik jest w gazie,powiem tak jeśli nasi odpuszcza to niech im Górnik dupnie tyle co chojniczance to może My kibice w końcu pierdolniemy reka w stol i zrobimy porzadem,bo inaczej kiepsko widze dalej nasza kochana GieKSe.ze stadionem tez nas mamia,az wstyd ze miasto wojewódzkie nie może wybudować nowoczesnego stadionu,potem się dziwic ze smrody wlaza w nocy i nam fany krojom,bylby nowy stadion,monitoring lepszy drzwi antywłamaniowe było by inaczej,teraz flagi zajebai frajersko,a może tak każdy może wejść i ktoś bombe w nocy podlozy,jakie to bezpieczeństwo,zenada

  13. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2017 at 08:12

    Dortmund, bez przesady – jesień, po tym jak się Brzeczek jednak ogarnął po fatalnym początku była OK. Ale oczywiście tą rundę to już porównałbym do tych najsłabszych. No, a jak się weźmie pod uwagę jakie dostał warunki pracy, jaki miał spokój ze strony Zarządu, a nawet kibiców to już jest KATASTROFA!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga