Piłka nożna Prasówka
Media przed meczem z Pogonią: Grają o puchary na trudnym terenie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego meczu Pogoń Szczecin – GKS Katowice.
flashscore.pl – Pogoń Szczecin-GKS Katowice
Jeśli GKS Katowice chce zakończyć sezon w czołowej piątce i po ponad dwóch dekadach wrócić do europejskich pucharów, nie może pozwolić sobie na potknięcie w wyjazdowym meczu z Pogonią Szczecin w ramach 34. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
[…] W domowych spotkaniach Pogoni Szczecin w tym sezonie Ekstraklasy pada średnio 3,19 gola na mecz.
Pogoń trafiała do siatki w 13 z 15 meczów rozegranych w 2026 roku.
GKS Katowice zachował tylko jedno czyste konto w sześciu ostatnich spotkaniach ligowych.
GieKSa nie wygrała w tym sezonie żadnego wyjazdowego meczu ligowego, w którym jako pierwsza straciła bramkę (1R, 7P).
Hussein Ali w ostatnich tygodniach świetnie odnajduje się w roli jokera Pogoni. Irakijczyk zdobywał bowiem bramki w dwóch z trzech poprzednich ligowych meczów, w których pojawiał się na boisku po wejściu z ławki rezerwowych. Po stronie GKS-u warto zwrócić uwagę na Bartosza Nowaka, który na wiosnę strzelił cztery gole, w tym jednego w poprzedniej kolejce przeciwko Jagiellonii. Co ciekawe, każde z tych trafień padło jeszcze przed przerwą.
Pogoń Szczecin w ostatnim meczu sezonu będzie musiała radzić sobie bez pauzującego za kartki Valentina Cojocaru. W zdecydowanie lepszej sytuacji kadrowej znajduje się GKS Katowice, bo trener Rafał Górak powinien mieć do dyspozycji wszystkich kluczowych zawodników.
gol24.pl – Grają o puchary na trudnym terenie
GKS Katowice gra o utrzymanie piątego miejsca, które gwarantuje grę w eliminacjach Ligi Konferencji. Nie może jednak przegrać z Pogonią Szczecin w 34. kolejce PKO Ekstraklasy, bo na finiszu sezonu nadzieję na europejskie puchary narobiła sobie Legia Warszawa.
[…] Pogoń Szczecin nie gra już o nic w dobiegającym końca sezonie. Co najwyżej o zachowanie twarzy po rozczarowujących tegorocznych zmaganiach. Zespół ze stolicy województwa zachodniopomorskiego nie spadnie z ligi, ale nie ma też szans na europejskie puchary, co oznacza kolejny sezon bez większej historii. W ostatnich meczach podopieczni duńskiego trenera Thomasa Thomasberga spisywali się wyraźnie w kratkę i potwornie nierówno – wygrali z Zagłębiem Lubin, przegrali z Jagiellonią, wygrali z Wisłą Płock, zremisowali z Cracovią czy przegrali z Lechem Poznań, który obronił kolejkę przed końcem mistrzowski tytuł. GKS Katowice natomiast wciąż ma o co grać.
Zespół Rafała Góraka przystąpi do 34. kolejki z jednym celem – obronić piąte miejsce dające prawo gry w eliminacjach europejskich pucharów. Aby tak się stało, nie może przegrać w Szczecinie. Wówczas w przypadku porażki będzie musiał nerwowo oglądać się za siebie. Goniąca go Legia Warszawa w przypadku zwycięstwa nad Motorem oraz korzystnych wyników w innych spotkaniach może rzutem na taśmę zapewnić sobie start w eliminacjach Ligi Konferencji.
Walka o puchary europejskie. Górnik, Jaga i Raków o Ligę Mistrzów, ale też GieKSa, Zagłębie i Legia o Ligę Konferencji
Pozostało jeszcze wiele niewiadomych. W sobotnie późne popołudnie trzy zespoły powalczą o wicemistrzostwo Polski gwarantujące eliminacje Ligi Mistrzów. Trzy kolejne pozostają w grze o europejskie puchary w ogóle – dzięki dodatkowej przepustce do kwalifikacji Ligi Konferencji. W tym drugim gronie – ku powszechnemu zaskoczeniu – jest Legia Warszawa.
[…] Walka o piąte miejsce właśnie zapowiada się równie pasjonująco. Kandydatów też jest trzech. To według aktualnej tabeli GKS Katowice (49 punktów), Zagłębie Lubin (48 punktów) oraz sensacyjnie Legia Warszawa (46 punktów), która w tych rozgrywkach reprezentowała nas trzy razy z rzędu. W ubiegłej edycji nawet dotarła do ćwierćfinału.
[…] Legia podejmie Motor Lublin, Zagłębie jedzie do Białegostoku, GKS Katowice wybiera się do Szczecina. Legia, żeby prześcignąć rywali w tabeli i zająć drogocenne piąte miejsce, ma obowiązek wygrać, ale to jeszcze nie wszystko. GieKSa musi przegrać, a Zagłębie, z którym warszawska drużyna ma lepszy bilans bezpośrednich starć, przegrać lub zremisować. Jeżeli natomiast Zagłębie zrówna się punktami z GieKSą, a Legia z tego wyścigu odpadnie, to o puchary zagra drużyna z Katowic, ponieważ ma lepszy bilans z Miedziowymi.
pogonszczecin.pl – Zwycięsko zakończyć sezon
[…] Po raz ostatni przy Twardowskiego mierzyliśmy się z GKS-em 6 kwietnia 2025 roku. Wówczas ograliśmy Katowiczan 4:0, a hat-trickiem popisał się Efthymis Koulouris. Jedno trafienie dla naszej drużyny dołożył Fredrik Ulvestad. W bieżącym sezonie na wyjeździe ulegliśmy natomiast rywalom 0:2 po trafieniach Adama Zrelaka i Bartosza Nowaka.
Z ostatnich sześciu meczów ligowych z GKS-em nasza drużyna wygrała cztery, a przegrała dwa. Obie porażki zanotowaliśmy z rywalami w Katowicach. W Szczecinie po raz ostatni ulegliśmy GieKS-ie w listopadzie 2010 roku. Wówczas mierzyliśmy się z ekipą z Górnego Śląska na zapleczu Ekstraklasy, a emocjonująca rywalizacja zakończyła się zwycięstwem przeciwników 4:3.
W całej historii Pogoń rozegrała dotąd 57 meczów ligowych z GKS-em. 22 wygrała, 15 zremisowała i 20 przegrała. 78 bramek rywalom strzeliła, a 63 w starciach z nimi straciła.
weszlo.com – Pogoń – GKS
Ostatnia kolejka PKO BP Ekstraklasy naznaczona jest wieloma starciami wagi ciężkiej. Jednym z nich jest starcie Pogoni Szczecin, która nie walczy już o nic, ale może pogrążyć marzenia GieKSy o Lidze Konferencji.
Dla GKS-u to absolutnie kluczowy mecz sezonu – wygrana gwarantuje im zajęcie miejsca dającego prawo gry w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Mówimy co prawda o Lidze Konferencji, ale katowiczanie nie moga wybrzydzać. GieKSa ma za sobą świetny sezon, którego nikt się nie spodziewał i to mówi samo za siebie. Pogoń Szczecin zapewniła już sobie utrzymanie i gra głównie o prestiż oraz wyższe miejsce w środku tabeli. Portowcy, mimo gry na własnym stadionie, nie zdziałają już nic wielkiego w tym sezonie, a więc mogą pozwolić sobie na rozluźnienie i spokojny finisz nieudanej kampanii pod rządami Alexa Haditaghiego.
Wszystko wskazuje na to, że zmotywowana historyczną szansą na puchary GieKSa zrobi wszystko, aby wywieźć ze Szczecina 3 punkty. Wiemy jednak, że zbyt ambitne podejście potrafi zgubić, a Thomas Thommasberg nie jest szkoleniowcem z pierwszej łapanki i będzie potrafił wykorzystać nieostrożność graczy z Katowic. Wizja gry w pucharach potrafi zniszczyć największych, a GieKSa do takowych nie należy, więc tym bardziej podatna jest na słabszy występ. Pogoń jest spokojna i może jej to dać przewagę, której nikt nie oczekuje. Dajemy jej podwójną szansę.
[…] Pogoń może wykorzystać ambicję GKS-u, który będzie szukał okazji, aby zapewnić sobie miejsce w Lidze Konferencji. Katowicki zespół jest w tym sezonie dobry, jednak ma gorsze momenty. Gdyby nie wspaniały gol Borjy Galana już w Białymstoku straciliby bardzo cenny punkt. W Szczecinie presja będzie jeszcze większa, a Pogoń, grająca na luzie, może sobie pozwolić na zdrowsze podejście do tej rywalizacji, a co za tym idzie, swego rodzaju niespodziankę. Skłaniamy się ku jej zwycięstwu.
[…] Forma Pogoni Szczecin w rundzie wiosennej przypomina klasyczną ligową sinusoidę – potrafią zagrać świetny mecz, by chwilę później zaliczyć bolesną wpadkę. Ogólny bilans w 2026 roku nie rzuca na kolana, co idealnie odzwierciedla ich bezpieczną pozycję w środku tabeli. GieKSa w ostatnich tygodniach stała się zespołem niezwykle trudnym do pokonania, często remisując z ligowymi potentatami i pewnie rozbijając niżej notowanych rywali. Rafał Górak stworzył bardzo solidny zespół.
[…] Najważniejsze statystyki przed meczem Pogoń vs GKS:
Od powrotu GKS-u do Ekstraklasy, oba zespoły wygrały ze sobą po dwa spotkania.
W rundzie jesiennej GKS Katowice wygrał na własnym boisku z Pogonią 2:0.
Bartosz Nowak to jeden z najlepszych piłkarzy tego sezonu. Piłkarz GieKSy strzelił dziewięć goli i zanotował dwanaście asyst.
transfery.info – Rewolucja w Pogoni Szczecin podczas ostatniej kolejki? „Rozmawiałem z Alexem Haditaghim…”
Pogoń Szczecin zakończy swoje zmagania ligowe domowym starciem z GKS-em Katowice. Daniel Trzepacz za pośrednictwem portalu X poinformował, że w kadrze na to spotkanie może znaleźć się spora grupa młodych piłkarzy, którzy jeszcze nie dostąpili zaszczytu debiutu w pierwszej drużynie „Portowców”.
[…] „Portowcy” niemniej zapewne postarają się dobrze zaprezentować przed własną publicznością, która podczas będącej u schyłku kampanii zmuszona była przeżyć naprawdę wiele. Ponadto zrobią wszystko, co w swojej mocy, aby pokrzyżować „europejskie” aspiracje gości ze Śląska.
Niewykluczone, że w realizacji tego celu pomogą także piłkarze z akademii oraz drugiej drużyny, którzy na swój debiut w „jedynce” cały czas czekają.
Daniel Trzepacz poinformował, że w autokarze jadącym na Stadion Miejski imienia Floriana Krygiera znaleźć się mogą tacy gracze jak między innymi 17-letni Kacper Stanowski, 19-letni Rafał Jakubowski, 17-letni Kuba Bochniarz, 18-letni Natan Waligóra, 17-letni Andrzej Ossowski czy 20-letni Martin Rachubiński.
– Właśnie rozmawiałem z Alexem Haditaghim i zapytałem go o to. Powiedział, że nie jest to wykluczone i bardzo prawdopodobne – napisał na portalu X.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice gra w Szczecinie o europejskie puchary i w ostatniej kolejce PKO Ekstraklasy ma wszystko w swoich rękach
[…] Piłkarze GKS Katowice przed ostatnią kolejką PKO Ekstraklasy zajmują 5. pozycję w tabeli i są o krok od zapewnienia sobie prawa gry w europejskich pucharach. Podopieczni trenera Rafała Góraka przed sobotnim spotkaniem z Pogonią Szczecin mają wszystko w swoich rękach.
Zwycięstwo nad Pogonią zagwarantuje Katowiczanom występy w kwalifikacjach Ligi Konferencji bez oglądania się na inne wyniki. GieKSa może poszczycić się siedmioma meczami z rzędu bez porażki, a w Szczecinie sprawę może ułatwić im fakt, że gospodarze zamierzają w tym meczu dać szansę debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej kilku młodym zawodnikom ze swojej Akademii.
Ewentualny remis w starciu z Portowcami także nie przekreśla szans GKS na puchary, ale wtedy Katowiczanie będą musieli nasłuchiwać wieści w Białegostoku, gdzie Jagiellonia zmierzy się z Zagłębiem i Lubinianie nie mogą tego pojedynku wygrać, by piłkarze Góraka skończyli sezon na 5. pozycji w tabeli.
W przypadku porażki w Szczecinie GieKSa będzie musiała liczyć na korzystne rozstrzygnięcia aż na dwóch innych stadionach. Katowiczanie zagrają wówczas w pucharach tylko wówczas, gdy Zagłębie nie pokona Jagiellonii, a Legia Warszawa nie wygra u siebie z Motorem Lublin.
Zajmująca 10. miejsce i nie grająca w lidze już o nic Pogoń świetnie spisuje się na własnym stadionie, gdzie w tym sezonie wygrała aż 9 spotkań. Na ostatni pojedynek sezonu z GieKSą w Szczecinie sprzedano wszystkie bilety. Na mecz w najdłuższą podróż w PKO Ekstraklasie wybiera się grupa ponad tysiąca sympatyków Katowiczan.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze