Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Trzy kontrowersje w Katowicach
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Legia Warszawa 1:1 (1:1).
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zrobił swoje i nie przegrał z Legią Warszawa. A mogło być nawet lepiej! Zabrakło centymetrów
Komplet kibiców na Arenie Katowice zobaczył kolejne świetne widowisko. GKS zremisował z Legią Warszawa i znów pokazał twardy śląski charakter.
Dwa wiosenne zwycięstwa pociągnęły GKS Katowice w górę tabeli. Jeden punkt w dwóch występach Legii Warszawa przygwoździł ją do strefy spadkowej. Taki bilans otwarcia sprawiał, że piątkowy mecz obu tych zespołów zapowiadał się pasjonująco.
Katowiczanie zaczęli ostrożnie, ale Bartosz Nowak wyraźnie budził w legionistach respekt. To oni jednak stworzyli sobie pierwszą znakomitą okazję, ale Rafał Strączek w 13 minucie świetnie obronił główkę Patryka Kuna. Trzynaście minut później piłka już wpadła do siatki gospodarzy. Znów pojawił się Kun, tym razem z asystą, a trafienie zadał Wahan Biczachczjan. Gigantyczna radość na ławce Legii pokazywała, z jak wielką presją zmagają się Marek Papszun i jego współpracownicy.
Po nieco pół godzinie gry powinien być remis. Borja Galan znalazł Ilię Szkurina, który sam wpadł do siatki, ale piłka została przed nią. Reklamowanie faulu Kacpra Tobiasza nie na wiele się zdało. GKS za chwilę stracił jeszcze Lukasa Klemenza, który doznał kontuzji. Piątek trzynastego?
Koniec pierwszej połowy zaprzeczył jednak przesądom. W doliczonych minutach Bartosz Nowak podszedł do rzutu wolnego z prawej strony, wrzucił piłkę na głowę Galana i padł gol! Co prawda sędzia sprawdzał jeszcze czy Hiszpan nie spalił tej akcji, ale wszystko było w porządku i kibice niemal eksplodowali z radości. Przed drugą połową był więc remis, który dla Legii stanowiłby kolejny bolesny cios oraz ustanowienie klubowego rekordu wszech czasów liczby kolejnych meczów bez zwycięstwa.
Po przerwie GKS zaczął podostrzać grę i przypominać zespół, który pokonał Widzew. Katowiczanie nacisnęli rywali, a ci zaczęli zbierać żółte kartki. Do pełni szczęścia GieKSie brakowało strzelenia bramki. Bywało blisko, ale długo mało konkretnie. W 79 minucie doszło do starcia Radovana Pankowa z Bartoszem Nowakiem i Damian Sylwestrzak na VAR-ze sprawdził czy zajście nie kwalifikowało się na czerwoną kartkę dla pierwszego z nich. Decyzja była negatywna.
W doliczonym czasie gry GKS był o centymetry od celu! Piłka jak zaczarowana nie wpadła jednak do warszawskiej bramki i skończyło się remisem. Drużyna Rafała Góraka została za swój wysiłek nagrodzona zasłużoną owacją.
Arena Katowice trzeszczała w szwach na meczu GieKSy z Legią Warszawa. Ponad 14 tysięcy kibiców
To był jeden z tych meczów, na które kibice GKS Katowice czekają szczególnie. Wszystkie bilety zostały sprzedane. Jak wielkie emocje budzą starcia z Legią Warszawa było… słychać. Zwłaszcza, gdy ekipa Rafała Góraka strzeliła gola na 1:1.
Arena Katowice wypełniła się kibicami i zamieniła w kocioł. 1194 sympatyków Legii nie miało szans przebić się ze swoim dopingiem przez fale energii płynącej od ponad 13.000 fanów dla piłkarzy GKS-u. Atmosfera piątkowego wieczoru na Nowej Bukowej była fantastyczna.
Nawet prowadzenie gości nie uciszyło Katowiczan. Ich doping podniósł zespół Rafała Góraka, który – podobnie jak w spotkaniu z Widzewem – strzelił gola w ostatniej akcji pierwszej połowy. Ryk radości było słychać daleko poza stadionem.
W drugiej połowie mecz został przerwany ze względu na zadymienie po racach odpalonych w sektorze gości. Emocje wrzały do końca, a piłkarze za remis zostali nagrodzeni owacją.
gol24.pl – Trzy kontrowersje w Katowicach. Legia za każdym razem odetchnęła. Górak: Te sytuacje zostawiam do oceny
Rafał Górak nie chciał ocenić pracy Damiana Sylwestrzaka. Trener GKS Katowice po zremisowanym 1:1 meczu z Legią Warszawa zwrócił jedynie uwagę na trzy jego zdaniem kontrowersyjne decyzje sędziego z Wrocławia. Telewizyjne powtórki masowo udostępnili też internauci w mediach społecznościowych.
Górak za kontrowersyjne uznał momenty, w których sędzia nie podyktował dwóch rzutów karnych dla jego zespołu i nie pokazał czerwonej karki graczowi Legii Radovanowi Pankowowi. – Jeszcze się nad nimi pochylę – stwierdził trener Katowiczan.
Najpierw czyli przed przerwą GieKSa bezskutecznie domagała się odgwizdania jedenastek. Jedna z kontrowersji dotyczyła zachowania Kacpra Tobiasza. Zdaniem obozu gospodarzy bramkarz Legii miał utrudnić byłemu koledze z drużyny oddanie strzału poprzez oburęczny chwyt i powalenie na ziemię. Sędzia Sylwestrzak nie podzielił tej opinii, uznając najwyraźniej że domniemany faul był zbyt „miękki”, a za takie karnych w rundzie wiosennej – zgodnie z wytycznymi – nie przewidziano.
Co z drugą reklamowaną jedenastką? Otóż w tym przypadku chodziło o nabicie Patryka Kuna przez Marcina Wasielewskiego – w rękę (konkretnie to w łokieć). W tym przypadku arbiter również nie przyznał racji GieKSie. W tej interpretacji utwierdziła go opinia kolegów z VAR-u. W wozie zasiedli tego dnia Tomasz Musiał i Paweł Sokolnicki.
I była jeszcze jedna kontrowersja z perspektywy gospodarzy. W drugiej połowie Radovan Pankov nierozważnie i z impetem zaatakował Bartosza Nowaka. Sędzia Sylwestrzak pokazał z boiska żółtą kartkę. Po długim przejrzeniu dostępnych powtórek przed monitorem VAR podtrzymał tę decyzję. Tłumaczył ją potem obu kapitanom, których wezwał do siebie.
ekstraklasa.org – GKS Katowice 1:1 Legia Warszawa – Przełamanie… gospodarzy!
To koniec serii 9 zwycięstw z rzędu Legii Warszawa nad GKS Katowice. Gospodarze zdobyli swój pierwszy punkt z drużyną ze stolicy od 30 marca 2002 roku!
Legia Warszawa ustanowiła swój nowy rekord najdłuższej serii bez wygranej w Ekstraklasie (12 meczów z rzędu). Co prawda w Katowicach udało jej się wyjść na prowadzenie (pierwszy raz od 28 września 2025 roku), ale nie utrzymała go dłużej niż 20 minut. Tuż przed przerwą Bartosz Nowak zanotował swoją ósmą asystę w tym sezonie (najwięcej) w trzecim meczu z rzędu dośrodkowując skutecznie z rzutu rożnego (jedyny zawodnik w sezonach 2017/2018 – 2025/2026 z serią 3 meczów w Ekstraklasie z asystą bezpośrednio z rzutu rożnego). W II połowie goli nie oglądaliśmy i dzięki temu padł 2 remis między tymi zespołami na przestrzeni ostatnich 14 spotkań.
sportowefakty.wp.pl – W Katowicach strzelili po razie. Papszun i Legia wciąż bez zwycięstwa
Legia Warszawa prowadziła w Katowicach, ale straciła gola w końcówce pierwszej połowy. Mecz z GKS-em zakończył się remisem 1:1 i nikt z takiego wyniku nie może być zadowolony.
[…] Po przerwie to GKS miał więcej z gry. W sumie podopieczni Rafała Góraka domagali się aż dwóch rzutów karnych, do tego sędzia Damian Sylwestrzak udał się do monitora w celu sprawdzenia potencjalnej czerwonej kartki dla Radovana Pankova za brutalne wejście w nogi Nowaka, jednak – ku zdziwieniu publiczności – nie zmienił decyzji z boiska i podtrzymał żółtą kartkę.
Gospodarze w drugiej połowie mieli dwie dobre okazje – obie Borja Galan. Najpierw oddał minimalnie niecelny strzał głową po dograniu Mateusza Kowalczyka, a w czasie doliczonym powstrzymał go Tobiasz (choć tam i tak mógł być spalony).
Legia w drugiej połowie w zasadzie nie atakowała. Papszun wpuścił na boisko m.in. Kacpra Chodynę i Miletę Rajovicia, co mówi wiele.
legioniści.com – Znowu tylko punkt. Niechlubny rekord pobity…
[…] W 10. minucie dobry atak skrzydłem GKS-u, skąd mocno dośrodkował Marcin Wasielewski. Piłka zmierzała blisko bramki i na linii bezbłędnie zachował się Kacper Tobiasz, który udanie interweniował. Za chwilę odpowiedzieli legioniści. Po wrzutce z prawej strony główkował nieatakowany Patryk Kun, ale bardzo dobrze piłkę do boku zdołał odbić Rafał Strączek. Gospodarze byli nastawieni ofensywnie i nie zamierzali dać sobie narzucić stylu gry przeciwnika. Wkrótce potwierdzili to, przeprowadzając kolejny atak. Tym razem na linii strzału stanął Kamil Piątkowski, dzięki czemu prawdopodobnie zapobiegł utracie gola. Teoretycznie nic tego nie zapowiadało, jednak w 26. minucie to Legia objęła prowadzenie. Wszystko zaczęło się od Kacpra Urbańskiego, który dograł do Patryka Kuna. Obrońca następnie dokładnie zacentrował do Wahana Biczachczjana, a mierzący zaledwie 172cm wzrostu piłkarz głową pokonał bramkarza GKS-u. Podopieczni Rafała Góraka bliscy byli niebawem tego, aby doprowadzić do remisu. Borja Galan z głębi pola dograł do będącego w szesnastce rywala Ilji Szkurina. Białoruski napastnik nieco źle przyjął sobie futbolówkę, lecz i tak wydawało się, że nie będzie miał kłopotów ze skierowaniem jej do siatki. Ostatecznie były piłkarz Legii fatalnie skiksował i zaprzepaścił szansę na remis.
W drużynie GKS-u aktywny na lewej stronie był Galan. Po jednej z jego akcji, kiedy przedarł się przez defensywę Legii, katowiczanie ponownie bliscy byli zdobycia bramki. Tym razem po podaniu od Hiszpana przed znakomitą okazją stanął Sebastian Milewski. Pomocnik nie wytrzymał jeden presji i kopnął piłkę bardzo słabo. Można było nawet zastanawiać się czy leci ona w światło bramki. Obrońcy gości nie ryzykowali i sami zażegnali niebezpieczeństwo. Tuż przed końcem pierwszej połowy prezent od przeciwników otrzymał Antonio Colak. Chorwat skorzystał ze złego wybicia futbolówki przez rywali, ale strzelając z półwoleja nieznacznie chybił.
Ta niewykorzystana okazja zemściła się na legionistach chwilę potem. W bocznej strefie przeciwnika sfaulował Ermal Krasniqi, skończyło się rzutem wolnym dla rywali. Ze stałego fragmentu gry bardzo dobrze dośrodkował Bartosz Nowak, a idealnie głową piłkę trącił Borja Galan i tym samym w Katowicach mieliśmy już remis. Ogromna szkoda, że graczom Marka Papszuna nie udało się utrzymać korzystnego wyniku do przerwy, gdyż dosłownie za moment sędzia dał sygnał do końca pierwszych 45 minut.
W 52. minucie wprowadzony w przerwie za Szkurina Adam Zrelak główkował po rzucie rożnym egzekwowanym przez Nowaka. Szczęśliwie zabrakło mu jednak nieco precyzji. W 55. minucie ponownie zagroził GKS. Tym razem huknął ile sił Alan Czerwiński i piłka przeleciała w nieznacznej odległości nad poprzeczką. Gdyby pomocnik gospodarzy był nieco bardziej dokładny, to Tobiasz miałby olbrzymie kłopoty z uratowaniem swojego zespołu. Potem na murawie było spokojnie. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej okazji na strzelenie gola.
Kilkanaście minut potem mocno zaryzykował wślizgiem Radovan Pankov i arbiter był o krok od pokazania mu za to czerwonej kartki. Ostatecznie po analizie VAR Serb został ukarany jedynie żółtą kartką. Czas uciekał, a ze strony stołecznego klubu brakowało konkretów w ataku. Upragniona wygrana oddalała się więc coraz dalej z każdą kolejną minutą. Wkrótce wprowadzony na murawę Kacper Chodyna wbiegł w pole karne, gdzie miał bardzo dużo miejsca. Pomocnik zwlekał zdecydowanie zbyt długo i finalnie przegrał pojedynek z jednym z obrońców. Ta szansa mogła zemścić się na legionistach zaraz potem. Po podaniu od Mateusza Kowalczyka główkował Galan. lecz minimalnie się pomylił.
W 87. minucie wprowadzony w drugiej połowie Jakub Żewłakow przechytrzył jednego z defensorów i stanął niemal oko w oko z bramkarzem GKS-u. Niestety, zabrakło mu nieco miejsca i szybkości, aby wygrać z nim pojedynek. W doliczonym czasie gry bardzo dobra sytuacja dla katowiczan. Po zamieszaniu po rzucie wolnym sam na sam z Tobiaszem stanął aktywny piątego wieczoru Galan, jednak Hiszpan przegrał ten pojedynek. Mimo wszystko powtórki pokazały, że nawet gdyby padł gol, to byłoby on nieuznany z powodu pozycji spalonej pomocnika katowickiego klubu.
weszlo.com – Piąty miesiąc bez ścinania włosów dopóki Legia nie wygra 1 meczu z rzędu
Były takie teorie, nawet podnoszone przez komentatorów dzisiejszego spotkania, że jeśli Legia strzeli pierwsza gola, to złapie większy luz i wygra mecz. Cóż, dzisiaj objęła prowadzenie z GKS-em Katowice, a zwycięstwa jak nie było, tak nie ma.
[…] Ale ok, by nie ironizować – faktycznie w pierwszej połowie dzisiejszego spotkania ekipa Papszuna wyglądała lepiej. Niektóre akcje miały ręce i nogi, ba, udało się nawet strzelić gola z gry i to po przemyślanej akcji. Goście szybko pograli, dobrze wrzucił Kun (!), idealną główką popisał się Biczachczjan (!). To naprawdę rzadkość obserwować takie akcje Wojskowych w tym sezonie. Zazwyczaj grają bez ładu, składu i sensu, a tu proszę – zażarło.
Co więcej tych goli w pierwszej połowie dla Legii mogło być więcej, bo – znów – ładną akcję kończył strzałem głową Kun, ale bronił Strączek, z kolei po błędzie Kuuska w bramkę nie trafił Colak, zatem mimo przełamania w Gdyni nie odkrył w sobie supersnajpera.
[…] Przyszedł stały fragment gry. A tych, jak wiadomo, Legia nie potrafi bronić. Świetna wrzutka Nowaka, idealnie wkleił się w linię Galan, Tobiasz dość standardowo był spóźniony i wpadło.
No i oczywiście ta bramka już tak przeraziła Legię, że na drugą połowę wyszła dużo, dużo słabsza, nic sobie nie stwarzała i może podziękować gospodarzom, że ci z tego nie skorzystali. Też byli słabsi, ale i tak bliżsi goli, żeby chociaż wspomnieć sytuację Galana, kiedy tym razem nie trafił z bańki.
[…] Natomiast to nie koniec opowieści o tym meczu, bo trzeba powiedzieć o kontrowersjach. Faulu na Szkurinie – przy tej sytuacji gdy nie trafił w piłkę – raczej jednak nie było, owszem, Tobiasz balansował na granicy, ale chyba jej nie przekroczył. A ręka Kuna?
Co my wam będziemy tłumaczyć… Sami wiecie, jak jest. Loteria. Sylwestrzak nie dał, ktoś inny by dał. Dzisiaj nie było, jutro mogłoby być. Którą nogą sędzia wstanie, tak jest. A my się możemy zastanawiać i kłócić w komentarzach.
Jest jeszcze kwestia czerwonej kartki Pankova i sędzia spokojnie mógł ją pokazać, bo obrońca wyprostowaną nogą zaatakował Nowaka. Co prawda Kamil Kosowski tłumaczył obrońcę, że potem noga Pankova się ugina, ale komentator mógłby się dowiedzieć, jak działa staw kolanowy. No trudno żeby Pankov miał wiecznie wyprostowaną nogę przy wślizgu.
Trzy kontrowersje, trzy rozstrzygnięte na korzyść Legii. Być może słusznie, ale jednak wątpliwości są.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze